Jak poprawiacie sobie humor i

03.04.08, 18:47
motywujecie się gdy nie macie na nic siły? Wiem, że to po części sprawa
hormonów to osłabienie zmęczenie itd ale już nie wiem co mam wymyślać żeby się
zmobilizować. Od roku nie pracuję, praca magisterska utknęła na drugim
rozdziale, nie mogę zasypiać o normalnych porach a potem śpię do 12 (budzików
nie słyszę albo jestem tak nieprzytomna, że po prostu nie wstaję). Niby coraz
lepiej z ustabilizowaniem hormonów ale cały czas mimo podnoszenia dawek
niedoczynność...
Może ktoś z Was podpowie co robi a ja ten sposób wypróbuje bo jak na razie
nawet jedzenie smacznych rzeczy działa tylko na chwilę. Do tego nie jestem
systematyczna bo albo zapominam albo jestem zbyt zmęczona. Tragedia. Jestem
jeszcze przed trzydziestką a czuję się jak moja babcia.
    • niebieskooka777 Re: Jak poprawiacie sobie humor i 03.04.08, 20:54
      witaj smile
      ja mam kilka metod mobilizowania sie:
      1. myslenie, ze jest sie zdanym tylko na siebie i samemu trzeba
      wszystko zrobic (czesto dziala);
      2. zbieranie malych sukcesow, radosci, ze mimo zmeczenia i totalnej
      niecheci, to jednak cos udalo sie zrobic;
      (jesli punkt drugi zawiod i wyrzut endorfin byl zamaly to sama
      satysfakcja z samozaparcia na niewiele sie zda, polecam jeszcze
      milszy sposob motywacji):
      3. sprawianie sobie malych przyjemnosci, ale najpierw musisz sobie
      zalozyc, ze jak cos bedziesz robic np. przez tydzien to w weekend
      kupisz sobie ta bluzeczke, ktora ci sie tak podoba wink
      4. sport - ruch, nawet jak padam, pozwala mi sie na chwile od
      wszystkiego oderwac, nie musi to byc od razu start w maratonie, ale
      godzinka plywania plus hydromasaz, gwarantuje poprawe nastroju;
      5. wsparcie, wsparcie i jeszcze raz wsparcie, najlepiej w postaci
      silnego meskiego ramienia, na ktorym mozna sie wyplakac jak jest
      zle smile

      pozdrawiam
      • tlustaklucha Re: Jak poprawiacie sobie humor i 03.04.08, 22:13
        Bunchy, ja już moją magisterkę rzeźbię dwa lata... A mam 33 lata i
        powinnam się pospieszyć. Mój psycholog, do którego chodzę z powodu
        innych zaburzeń twierdzi, że sobie odpuszczam, co pewnie po części
        jest prawdą, ale co innego jak sobie odpuszcza zdrowa osoba, która
        w tym czasie cieszy się życiem, a co innego my. Ja wstaję już
        zmęczona. Nie mogę się totalnie skoncentrować i chodzę pisać do
        biblioteki narodowej, bo tylko tam mogę się skupić jako tako. Dwie
        godziny takiego skupienia i padam. ALe siedzę jakieś cztrey
        godziny. Potem wracam do domu i padam na łóżko. Nie jestem już w
        stanie nic zrobić, ani ugotować, ani sprzątnąć ani pozmywać nic.
        Czasem nawet pisać na forum nie mam siły.
        Też nie pracuję na razie. Byłam lektorem i tłumaczem, ale już mam
        tego dosyć, zwłaszcza lektorowania. Nie szukam nowej pracy, zanim
        się nie obronię, a oszczędności już się skurczyły bardzo.
        Jestem sama teraz, bo mój partner wyjechał i wraca dopiero w maju i
        myślę sobie, że dobrze, że mnie nie widzi takiej rozwalonej.
        Nie mam żadnych sposobów, bo jak padam, to wszystko zawodzi, na nic
        nie mam siły.
        • kusia40 Re: Jak poprawiacie sobie humor i 03.04.08, 22:40
          bunchy- witaj w klubie!!
          Ja mam dokladnie tak samo, od roku nie pracuje bo mi sie nie chce,
          nie zasypiam o normalnych porach tylko grubo po 24, a rano wstaje
          okolo 12 w poludnie tak zmeczona ze nie moge oczu otworzyc, a potem
          mysle jakby tu spedzic dzien.. czasami go spedzam w miare godnie
          (czyli gotowanie , sprzatanie, dbanie o wyglad, jakas zabawa z
          dzieckiem, spacer, wlasna pasja), a czasami siedze tylko albo leze,
          wpatrujac sie w sufit albo godzinami w ekran komputera, nie obchodzi
          mnie swiat za oknem ani to co sie dzieje, mam zero motywacji,
          wszystko mi zwisa i jest za mgla...nazywam to STANEM NIEBYTU-
          jakiegos zawieszenia w powietrzu bez jakiegokolwiek kierunku.

          A najbardziej podziwiam te chore, ktore pracuja w godzinach rannych,
          jak wy to robicie ze mozecie wstac rano i isc do pracy? jestescie
          przytomne, ile czasu zajmuje wam przygotowanie do wyjscia? obecnie
          jedyna opcja dla mnie jak na dzien dzisiejszy jest praca od godz.
          15, i nie wczesniej i max na 6 godz.
          Inaczej sie nie widze.
          • eska60 Re: Jak poprawiacie sobie humor i 04.04.08, 00:09
            Hej Kusia - "siostro-bliźniaczko"!!!
            Mam dokładnie tak samo - co do najmniejszego szczegółu. Całe życie
            zastanawiałam się - dlaczego inni mogą rano wstawać i normalnie żyć
            a ja nie - teraz się sporo wyjaśnia... ale niestety jakoś mnie to
            nie pociesza. Łączę się w bólu ze wszystkimi "spiochami".
            Szkoda, że przez tę chorobę tyle z życia tracimy, ale dobrze, że
            przynajmniej wiemy z czym walczyć.
            Pozdrawiam Wszystkich!
            • niebieskooka777 Re: Jak poprawiacie sobie humor i 04.04.08, 16:30
              witaj,

              teoretycznie kazdy moze wstac rano, ale nie kazdy moze rano
              funkcjonowac wink przynajmniej ja to tak czuje... czasami jest ciezko,
              zwlaszcza wstajac przed 5 rano i caly dzien chodze nieprzytomna, nie
              mam sily ani na prace ani na nauke i po prostu wydaje mi sie, ze juz
              nie wytrzymam, ale.... no przeciez w zyciu trzeba cos robic. jesli
              nawet nie mam na to sily, to trzeba sie jakos zmobilizowac.... i
              jesli juz cos sie zaczelo, jesli nie chce sie byc dla nikogo
              obciazeniem, dojsc do czegos samemu, to nie ma wyjscia, trzeba
              zacisnac zeby i isc dalej smile

              pozdrawiam i zycze duzo pozytywnego myslenia, mimo wszystko smile
              • bunchy2 Re: Jak poprawiacie sobie humor i 04.04.08, 17:56
                Witajcie, niebieskooka777 masz w sobie dużą dozę pozytywnego myślenia i ja tak
                kiedyś miałam ale to ze mnie wyparowało. Dlatego tak mi jest ciężko chociaż nie
                ukrywam, że punkt pierwszy daje kopa tyle tylko, że zaraz potem jestem zmęczona
                (wypróbowałam to wczoraj i dzisiaj) może chodzi o to żebym napisała sobie i
                gdzieś przykleiła zdanie ,,mogę liczyć tylko na siebie" i jak nie mam siły na
                nie zerkała. Ale faktycznie jest to jakiś sposób. Co do reszty to nie bardzo
                choć sporty są fajne to potem padam i zasypiam i znowu spać w nocy nie mogę itd.
                Moje ramię podobnie jak Kluseczki wyjechało i wraca pod koniec kwietnia więc nie
                mam się o co oprzeć ani wypłakać.
                Bardzo dziękuję za odpowiedzi to pokrzepiające, że nie tylko ja nie pokończyłam
                jeszcze ważnych spraw.
                • niebieskooka777 Re: Jak poprawiacie sobie humor i 04.04.08, 18:43
                  milo mi bunchy2, ze uwazasz moje rady za pomocne smile

                  w czasie 10 lat choroby stracilam prawie cala tarczyce, mnostwo
                  energii (teraz tak jak i cala reszta - kazde zadanie zdaje sie mnie
                  przerastac i wogole nie mam sily sie za nie zabrac) ale hashimoto na
                  pewno nie zabierze mi optymizmu.

                  jesli juz zdecydowalam sie na taki maly bilansik zyskow i strat, to
                  moge z cala pewnoscia stwierdzic, ze chorobie hashimoto rowniez cos
                  zawdzieczam.... bylam dzieckiem jak mi ja zdiagnozowano, nie
                  interesowalo mnie dbanie o zdrowie itp, ale od tego momentu
                  regularnie, codziennie cwicze, dbam o to co jem, staram sie unikac
                  stresu, wlasnie poprzez smiech, optymizm i racjonalne podejscie do
                  zycia. kiedys tego nie mialam. ta choroba w pewnym stopniu
                  przyczynila sie do takiego a nie innego spojrzenia na swiat smile

                  pozdrawiam i zycze duuzo usmiechu smile)
                  • moneta21 Re: Jak poprawiacie sobie humor i 04.04.08, 20:21
                    ja maluję obrazy-a w wolnych chwilach pracuję,gotuję,piorę,bawię się z dwójką
                    dzieci,odwiedzam rodziców,chodzę do lekarzy,mam operacje no i jeszcze robię coś
                    z mężem.Dziewuchy nie poddajcie się.Jak mi przestało chcieć wstawać rano to
                    kupiłam sobie kawiarkę i teraz nie mogę się doczekać poranka aby zrobić sobie
                    espresso.
                    • niebieskooka777 Re: Jak poprawiacie sobie humor i 04.04.08, 20:44
                      popieram smile dzieki za swietna wypowiedz smile

                      serdecznie pozdrawiam moneto21
                      • krynia33 Re: Jak poprawiacie sobie humor i 05.04.08, 21:37
                        Dołączam do grona tych, które odczuwają tymczasowy brak ramieniawink
                        Humor próbuję poprawiać czytając książki (kiedy jestem w stanie się
                        na nich skupić). Spotkania towarzyskie też bywają pomocne. Natomiast
                        w kwestii sportu u mnie nie dzieje się nic - myśl o ćwiczeniach
                        fizycznych budzi we mnie silną odrazę, chociaż mam świadmość, że
                        mogłoby to wpłynąć pozytywnie na mój nastrój.
Pełna wersja