mania999
09.04.08, 14:21
Witam serdecznie,
jestem załamana i nie wiem od czego zacząć. Może tak: od 2006 mam
zdiagnozowane hashimoto, kiedy to poronilam pierwszą ciąże w 5 tyg.
Od tego czasu jestem pod stałą i (tak mi sie wydawało) dobra opieką.
Po ponad rocznym leczeniu udało mi się zajść w ciążę przy TSH 3,99
(n 0,4-4,0). Natychmiast zadzwoniłam do swojego endo, a on kazał mi
robić badanie TSH co 2 tygodnie i dzwonic do niego, gdyby wyniki nie
były w normie. I badałam tylko TSH.
Wyniki w ciąży (przy normie 0,4-4,0):
29.11 - 3,99
12.12 - 4,28 zmiana Letrox 75 na Novothyral 75
27.12 - 0,155 zmiana na Novothyral 100/2 (czyli 50)
10.01 - 3,07
19.01 - 2,40
4.02 - 4,22 zmiana na Novothyral 75
19.02 - 0,823
15.03 - 1,08
1.04 - 0,441
Teraz jestem w 21 tc, tydzień temu byłam na USG połówkowym i lekarz
przeprowadzający badanie bardzo mnie nastraszył. Wyniki USG jak
najbardziej OK, dzidzia rozwija sie prawidłowo, ale powiedział ze
powinnam była badać FT4, zwłaszcza do 14 tc. i żebym miała
świadmomość, że dziecko może być opóźnione w rozwoju psychicznym i
fizycznym.
Zaczęłam czytać forum i odchodze od zmysłów. Poleciałam zrobić
badania:
TSH 0,441 (n 04-4,4)
FT4 0,985 (n 0,8-1,9)
Jestem na Novothyralu 75.
Proszę, powiedzcie co mam dalej robić.
Wiem, że juz troche musztarda po obiedzie, ale strasznie się
martwię. Czy mam zmienić lekarza?
Przepraszam, że pisze tak chaotycznie.
Dziekuję