wątek o prawdziwych atakach lęku, może ma to ktoś

19.04.08, 20:41
Witam,
Walczę z atakami lęku gdzieś od 15 roku, mam teraz 29 lat(facet). Są
takie okresy, że nic się nie dzieje (nawet rok, 2 lata), ale
ostatnio się pogorszyło i miewam je dość często. Choruje również na
Hashimoto. Jeśli mam atak lęku to najczęściej wygląda to
tak, że mam cały ściśnięty żołądek i serce mi się "dławi", czuję
ogromy lęk, nie potrafię utrzymać jednej pozycji ciała, cały się
trzęsę, lewą rękę muszę trzymać do tyłu, bo gdy tylko ją wyciągnę do
przodu - lęk wzrasta. Nie wiem czemu tak się dzieje, ale podczas
takiego ataku jestem jak sparaliżowany. Oczywiście wiem, co się ze
mną dzieje, ale nie jestem w stanie nic na to poradzić. Wtedy
pomagają mi leki:
Najczęściej biorę METOPROLOL-wystarczy pół tabletki 50 mg i atak po
20 minutach mija. Lek ten uspokaja serce, obniża również ciśnienie,
więc nie można go brać dużo. Pomagają mi też tabletki ziołowe
Labofarm z WALERIANĄ i innymi składnikami. Rzadziej biorę
HYDROXIZINUM, a to dlatego, że lek ten hamuje właściwoście poznawcze
mózgu - w skrócie mówiąc ciężko się po nim uczyć, czytać, lek ten
tłumi to i przymula. No i jest uzależniający.
Wiem, jakie sytuacje wywołują u mnie ataki lęku i staram się ich
unikać, ale nie zawsze jest to proste.
Ostatnio mam bardziej stresujący okres i ataki wróciły, ale powoli
staram się oswajać z tą "nową sytuacją". A tak w ogóle, to jak u
większości ludzi, albo u części, źródło moich lęków oczywiście TKWI
W DZIECIŃSTWIE. Do tego dochodzi to, że jestem bardzo wrażliwy, do
tego stopnia, że ta wrażliwość mnie "zabija", rzadziej mi pomaga.
Na przykład w wyniku ekscytacji i podniecenia jakąś sytuacją np.
jakimś filmem, lub przeżywaniem filmu lub czegoś innego - również
jestem poddenerwowany.
To tak w skrócie o mnie. Przechodziłem kiedyś psychoterapie i byłem
leczony lekiem LEXAPRO (na mnie działał dobrze) i mi pomógł. Co do
psychoterapii to chyba nie zrozumiałem jej celu, idei. Sam nie wiem.
Myślę nad kolejną psychoterapią. Jak nie ma ataków lęku to jest w
porządku, ale jak się przydarza coś, to człowiek potem czuje się
niefajnie.
Chętnie usłysze czy ktoś z was ma podobne ataki lęku polegające na
szybkim łapaniu oddechu i "dławieniu" się serca lub kołataniu.
Próbuję też opanować kilka NATRĘCTW.
Pozdrawiam.
    • tlustaklucha Re: wątek o prawdziwych atakach lęku, może ma to 19.04.08, 21:40
      Cześć,
      no ja miałam typowe napady paniki oraz lęk uogólniony +
      deresonalizację i derealizację + depresję przez wiele lat, a jakieś
      siedem lat temu trafiłam przez to do szpitala, ponieważ stan tak
      się zaostrzył, że nie mogłam nawet chodzić. Nogi mi się rozjeżdżały
      jakby. W szpitalu psych byłam też już wczęsniej, ale z innego
      powodu. Prawda jest taka, że nashimoto może zaostrzać już
      istniejące problemy lękowe, ale np. u mnie było to nie wystąpiło.
      Teraz lepiej sobie radzę z lękiem, bo chodzę na terapię juz jakieś
      sześć lat, tzn, wcześniej też chodziłam, ale trafić na dobrą
      terapię u nas to jak znalęźć igłę w stogu siana.
      Bardzo mi ta terapia pomaga + leczenie. Biorę cipramil (na mnie
      lexapro nie działało przeciwlękowo, choć to podobno ma być ta sama
      substacnja, tylko silniejsza) 40 mg i trittico 450 mg na noc (bo
      lękom towarzyszyła wieloletnia uporczywa bezsenność).
      U mnie to też jest z domu wyniesione - jestem bpd i osobowość
      symbiotyczna.
      W ogóle lęk ma dużo wspólnego z temperamentem i tego pewnie już nie
      zmienisz. Ale możesz, dzięki terapii, zmienić swoje nastawienie do
      lęku. Bo ja na przykład bałam się tych napadów i ten strach przed
      kolejnym napadem wywoływał napad. Czyli błędne koło.
      Terapia pozwoli Ci też pracować nad zaburzeniem osobowości, jeśli
      je masz. Leki pomagają, ale krótkoterminowo. Tzn, mam na myśli to,
      że prędzej czy później przyzwyczaisz się do leku (tak, do SRRI też
      niestetty), nie będzie on juz działał tak dobrze, trzeba będzie
      podmieniać i w ogóle leki do końca życia.
      A terapia pozwoli Ci się zmienić na dłużej, nie leczy tylko
      objawów, ale całego Ciebie.
      Sorry, że tak chaotycznie piszę.
      Ja mam też wypadanie płatka zastawki mitralnej i to też bardzo
      usposabia do przeżywania lęku panicznego. Może też masz? Bo jeśłi
      masz, to nie potrzebujesz zaburzeń osobowości, żeby czuć lęk.

      Te leki, co birzesz, nie działają długofalowo i nie bronia Cię
      przed napadami. Czyli musisz żyć w leku przed napadem i dopiero jak
      się pojawi coś wziąć. Możesz poszukać z lekarzem wśród SRRI czegoś
      na stałe, na parę lat i zgłosić się na terapię przez ten czas. To
      Ci pozwoli zapomnieć o lęku i wytworzyć nowe szblony zachowania.
      Potem, jak odstawisz leki, organizm juz będzie inaczej reagował, bo
      ty na terapii, nauczysz się, jak sobie z tym radzić.

      Jakby co, to pytaj.
      Nie wiem, skąd jesteś, jeśli z warszawy, to mogę polecić Rasztów.
      • tlustaklucha Re: wątek o prawdziwych atakach lęku, może ma to 19.04.08, 21:41
        Depersonalizację nie deresonalizację. Resorów jeszcze się nie
        dorobiłam.
      • hard_to_imagine Re: wątek o prawdziwych atakach lęku, może ma to 20.04.08, 01:19
        Do tlustejkluchy - co to jest depersonalizacja i derealizacja? Może
        też tego doświadczam tylko nie wiem, że to się tak nazywa...hmm?
        Tak, jestem z Warszawy i chodziłem na terapię do szpitala na Ludnej
        przy Górnośląskiej (tam jest oddział nerwicowy i mają terapię),
        można tam również chodzić do psychologa.
        Nie wiem czy mam zaburzenia osobowości, nie wiem na czym takie
        zaburzenia polegają.
        Mam oczywiście wypadanie płatka zastawki mitralnej, ale chyba to cię
        nie dziwi zbytniosmile.
        Napisz mi coś więcej o tej terapii, albo daj namiary gdzie to jest.
        Podaj mi maila jeśli możesz, lub GG, albo jedno i drugie.
        Nie wiem też co oznacza ten skrót - SRRI.
        Pozdrawiam.
    • edith31 Re: wątek o prawdziwych atakach lęku, może ma to 19.04.08, 22:11
      Sluchaj a czy te lęki sie nasiliły moze od czasu jak zachorowales na
      hashi ? Gdyz wiemy ze choroby enodkrynologiczne powodują ze uklad
      nerwowy podupada. Mam fajny artykul ktory mowi o lęku i jego zwiazku
      z chorba endokrynologiczną, daj znac to podam Ci link lub jak nie
      znasz dobrze ang to przetlumacze czesciowo bo jest po ang.
      pozdrawiam EDith
      • hard_to_imagine Re: wątek o prawdziwych atakach lęku, może ma to 20.04.08, 01:23
        edith31 napisała:

        > Sluchaj a czy te lęki sie nasiliły moze od czasu jak zachorowales
        na

        edith31 - Napewno ataków jest więcej odkąd mam Hashi. Ale wywoływane
        są one przez różne rzeczy, różne bodźce które na mnie oddziaływują.
        Jeśli to dla ciebie nie problem to proszę przetłumacz mi ten
        artykuł, albo przynajmniej część.
        Dzięki za wpisy. Pozdrawiam.
        • edith31 Re: wątek o prawdziwych atakach lęku, może ma to 20.04.08, 23:53
          Postaram sie jutro czyli w pon. znalesc troszke czasu i
          przetlumaczyc Ci artykul, pozdrawiam Edith
        • hashi-tess Re: wątek o prawdziwych atakach lęku, może ma to 22.04.08, 23:42
          hard_to_imagine napisał:

          > edith31 napisała:
          >
          > > Sluchaj a czy te lęki sie nasiliły moze od czasu jak zachorowales
          > na
          >
          > edith31 - Napewno ataków jest więcej odkąd mam Hashi.


          Hashimoto rozwija się miesiącami/latami.
          To, że dowiedziałeś się o niej, np. dzisiaj,
          nie oznacza, że chorujesz od wczoraj.

          Dlatego mam pytanie - kiedy ostatnio robiłeś
          badania FT4 i4, TSH. Czy jesteś pewny,
          że jesteś w euthyreozie?
          Może Twoje samopoczucie jest częściowo
          spowodowane
          brakiem T4 i T3?

          Pzdr
          Tess
    • edith31 tlumaczenie artykułu 21.04.08, 19:17
      Lęk w zaburzeniach endokrynologocznych.

      "Biochemiczna podstawa lęku
      Ostatnie prace i badania sugeruja ze niektorzy pacjenci mogą byc
      biochemicznie bardziej wrażliwi jesli chodzi o rozwój objawow
      lękowych w poszczególnych schorzeniach.Pacjenci z zaburzeniem lęku
      óogolnionego mają wyzsze poziomy katecholamin w osoczu niz zwykle.
      Ci pacjenci mogą doświadczac obnizonego recetporu wrażliwosci w
      systemie nerwowym."
      c.d za niedlugo gdyz to sama chemia i nie latwo to tlumaczycsmile
      • edith31 Re: tlumaczenie artykułu C.D 21.04.08, 20:50
        C.D
        "Zanotowano ze pacjenci z lękiem uogólnionym mają przytępioną
        reakcję wzrostu hormonu na stumulacje klonidyny(agonista receptora
        alfa2 adrenargicznego) sugerując tym obnizoną wrazliwosc alfa2
        receptorow adrenergicznych.
        "Brawman-Mintzer i Lydiard w swojej analizie badan sugerują ze
        pacjenci z ryzykiem zaburzeń lękowych mogą miec deficyty w
        mechanizmach regulacyjnych na osi podwzgorze- przysadka powiązane z
        nienormalną reakcją stresową.
        • edith31 Re: tlumaczenie artykułu C.D 21.04.08, 21:34
          LĘK W NIEDOCZYNNOSCI
          "Badania i studia wykazały ze pacjenci ktorzy tez cierpieli na
          zaburzenia lęku i paniki bylo bardziej prawdopodbne ze ukrytą
          przyczyna ich lęku bylo medyczne schorzenie, u kobiet w
          szczególnosci tarczyca.
          Psychiatryczne obajwy czesto sa pierwszym znakiem niedoczynnosci
          wystepujacymi jako początkowe objawy w przyblizeniu od 2-12 %
          zanotowaych przypadków . Lęk i postepujące umyslowe spowolnienie
          związane z ograniczoną ,zmniejszoną pamiecią krótkotrwałą,
          zaburzeniami mowy , ograniczoną zdolnoscią uczenia sie sa
          najbardziej charakterystycznymi poczatkowymi objawami."
          • edith31 Re: tlumaczenie artykułu C.D 21.04.08, 22:02
            "... Dalsze objawy zawierają percepcyjne zmiany w smaku , słuchu,
            widzeniu, powonieniu.
            Rozwoj ostrych zaburzen lękowych w niedoczynnosci jest zwiazany z
            szybkoscią zmian poziomów hormonu tarczycy. Czy przyczyna
            niedoczynnosci jest autoimunologiczna ,czy po radioaktywnym jodzie
            czy moze zwiazana z rakiem tarczycy obajwy neuropsychiatryczne sa
            podobne"
            To najwaznijesze fragmenty ale jest tez wiele innych ktorych nie
            dalam rady zacytowac, o to link z oryginalnym artykulem
            www.drrichardhall.com/anxiety.htm
      • hashi-tess DO edith31 !!!! 23.04.08, 16:55
        Proszę, odezwij się do mnie na maila?

        Z góry duże dzięki.

        Tess
        • edith31 Re: DO edith31 !!!! 23.04.08, 22:22
          Tess nei mam Twojego maila, prosze podaj mi smile
          • hashi-tess Re: DO edith31 !!!! 24.04.08, 08:30
            hashi-tess@gazeta.pl


            pzdr
            • edith31 Re: DO edith31 !!!! 24.04.08, 22:22
              Tess napisalam na Twoj adres,zajzyj sorki ze dopiero teraz, nie
              mialam kiedy bo zostalam sama z dziecmi i rece pelne roboty smile
              • hashi-tess Re: DO edith31 !!!! 24.04.08, 23:28
                dzięki,
                odpisałam.
    • madziulaw Re: wątek o prawdziwych atakach lęku, może ma to 21.04.08, 19:37
      Cześć Hard,

      jeśli o mnie chodzi to problemy z lękami zaczęły się w momencie kiedy zaczęła
      się psuć tarczyca tj w wieku 27 lat
      Nigdy wczesniej nie miałam z tym problemu, zawsze olewalam wszystko, z
      wszystkiego żartowałam.
      Odkąd choruje na tarczycę mam problem ze zdrowiem - bardzo czesto jest mi slabo
      - i na tym tle mam ataki lęku typu, że zaraz zemdleje (co mi się zdarza od czasu
      do czasu). To że jest mi słabo wynika z faktu że lekarka ma problemy z
      uregulowaniem mi hormonów twierdząc, słusznie zresztą, że moje hashi jest ciągle
      w stanie początkowym (Boże - 8 rok idzie odkąd odczułam pierwsze symptomy
      choroby). Ciągła huśtawka.
      Jak hormony sa uregulowane --
      • hashi-tess Re: wątek o prawdziwych atakach lęku, może ma to 21.04.08, 21:24
        madziulaw napisała:


        Zachęcam do
        > poczytania - a zacznijcie od przeczytania biografii Ericssona.
        >



        Dasz jakieś namiary na Niego?


        > Pozdrawiam. Dawajcie znać co u was.


        Ja też.

        Tess
        • madziulaw Re: wątek o prawdziwych atakach lęku, może ma to 21.04.08, 23:07
          Witaj Tess- miło cię słyszeć...

          Moje zainteresowanie Ericssonem zaczęło się od tej książki:

          www.gandalf.com.pl/b/milton-h-erickson/
          niesamowita...zwala z nóg

          książka pisana jest prostym językiem, pełna przykładów, jakie opisał Ericsson i
          jego uczniowie, do kt należeli autorzy książki.
          nienawidzę standardowych terapii, kt są nudne, długotrwałe i często niekuteczne,
          bo terapeuta dostosowuje osobę do swojej terapii, a nie na odwrót. na odwrót to
          leczył tylko Ericsson- dlatego warto go poznac, bo był geniuszem terapii.

          polecam bardzo.

          pozdrowionka/ dobrej nocy/
          • tlustaklucha Re: wątek o prawdziwych atakach lęku, może ma to 22.04.08, 00:05
            Hej,
            rzeczywiście lęk może wiązać się z hashimoto i wtedy ustąpi po
            leczeniu tarczycy. Może byż też tak, że prblemy osobowościowe i
            lęk, w którym żyło sie od dziecka nakłada się jeszcze na te
            problemy z tarczycą. Wtedy po leczeniu tarczycy lęk nie ustępuje,
            bo jego przyczyny są też inne. Piszę to, żeby nie upartywać
            przyczyn wszystkich objawów w hashimoto lekceważąc inne przyczyny.
            Madziula, rzeczywiście u Ciebie lęk jest pewnie tylko objawem
            niedoczynności, bo wcześniej go nie odczuwałaś. Ja ten lęk czułam
            zawsze, bo mam popieprzoną osobowość i jestem z chorej rodziny. Te
            dwie sprawy trzeba rozgraniczyć.
            Nie wiem, jak jest u autora wątku, ale ponieważ też coś wspomniał o
            trudnej rodzinie, to może u niego też lęk nie jest tylko objawem
            hashimoto, choć nie można oczywiście wykluczać, że hashimoto
            zaostrza jago odczuwanie.

            Co do terapii Ericssonowskiej to dobra rzecz, ale nie dla
            wszystkich. Jeśli autor wątku ma problemy wyniesione z domu, to
            niewiele pomoże.
          • tlustaklucha do hard 22.04.08, 00:16
            SRRI to inhibitory wychwytu zwrotnego serotoniny. Działają na
            neuroprzekaźniki w mózgu, regulują przemianę chemiczną i łagodzą
            objawy lęku i depresji Lexapro, które brałeś to SRRI. Weź uletkę i
            przeczytaj mechanizm działania. Albo google.

            Depersonaliazcja/derealizjacja często są objawami związanymi z
            lękiem. Ma się m. in. wrażenie braku konaktu z ciałem, co może
            prowadzić do utraty kontroli nad nim, np, ja nie mogłam chodzić ani
            poruszać rękami, bo ich nie czułam. Nie czujesz też otocznia. Mnie
            się wydawało, że jestem odgrodzona szybą od tego świata i oddalam
            sie od niego w śmierć. Czułam umieranie jako odchodzenie od swiata
            jakby do tyłu. Np. miałam z przodu rozmówcę i czułam jak sie
            oddalam od niego do tylu w śmierć. Że on jest z innego świata a ja
            już z innego. Brak poczucia realności otoczenia i tego, co się
            dzieje. Np. też szłam i nagle nie czułam kontaktu z podłożem, bo to
            podłoże wydawało mi się takie doległe i nierealne i się
            przewracałam. Takie dziwne uczucie, ze niby jesteś tu, ale to nie
            jest twój świat. Resztę doczytasz z google. Na ten temat wiele
            napisano.
            W rasztowie psychoterapia jest płatna, 80 zl 50 min, ale są
            skuteczni. Mi w bardzo wielu miejscach powiedziano, że nigdy ze
            swoich problemów nie wyjdę, że mnie nie wezmą, bo nie rokuję i
            tylko w rasztowie zostalam przyjęta na stale.

            www. rasztów.pl
            • tlustaklucha Re: do hard 22.04.08, 00:25
              Aha, jeszzce coś zapomniałam.
              U mnie lek wzmógł sie własnie po ostatnim zwięszkeniu euthyroxu do
              tego stopnia, że boje się nzowu wychidzć z domu i mam bardzo duży
              opór żeby wyjść. Walczę z tym, bo już się nuczyłam na terapii, ale
              łatwo ne jest. Serce mi wali i nie wiem, czy z lęku, cz yz czego.
              Wyniki na nowej dawce wyszły idealne, co potwirdziła dzisiaj dr
              Jastrzębska.
              Jeśli moge o sobie powiedzieć, to właśnie największy lęk
              towarzyszył mi w nadczynności, a niedo to była raczej depresja i
              przygnębienie.
              • hashi-tess Re: do hard 22.04.08, 09:37
                tlustaklucha napisała:


                > Wyniki na nowej dawce wyszły idealne,


                Przeliczałaś je na %?



                • edith31 sprostowanie 22.04.08, 10:36
                  Pragne jeszcze dodac ze w zwiazku z tym co poweidziala tlusta_klucha
                  vel kluseczka ze nie mozna sie sugerowac stereotypami ze lęk jest
                  tylko w nadczynnosci a depresja w niedoczynosci, tak czesto mozna
                  przeczytac w dostepnej literaturze ale jak wykazalam powyzszym
                  tlumaczeniem artykulu wręcz czesto lęk towarzyszy niedoczynnosci i
                  jest zwiazany z roznymi poziomami hormonu we krwi , zresztą dowodem
                  na to jest wielu z Nas tutaj na forum ktorzy doswiadczają lęku.
                  • hard_to_imagine Re: sprostowanie 22.04.08, 23:05
                    Edith dzięki za tłumaczenie. Nie miałem na razie czasu spojrzeć w
                    oryginał.
                    • hard_to_imagine Re: sprostowanie 22.04.08, 23:18
                      tlustaklucha - ja akurat nie łączę swojego lęku z Hashimoto, choć od
                      niedawna wiem, że on występuje przy Hashi. U mnie przyczyny leżą w
                      mojej psychice, w konfliktach. Jestem wrażliwy i więcej rzeczy
                      mnie "rusza" niż przeciętnego człowieka. Za dużo myślę i za dużo się
                      przejmuję. Pochodzę z normalnej rodziny, ale zawsze się czegoś bałem
                      bardziej niż inni. Ataki lęku miałem jeszcze przed Hashi, a potem
                      jak się dowiedziałem o tarczycy, ataki lęku są częstsze.
                      Wiem, że muszę pracować nad sobą i pewnie przydałaby mi się jakaś
                      dobra terapia, tak jak piszesz - nauczyłbym się podchodzić do lęków
                      inaczej. Tego właśnie potrzebuję. Ja nie jestem w takim stanie jak
                      ty, tzn. normalnie wychodze z domu, spotykam sie ze znajomymi, pije
                      alkohol, bawie się, spełniam swoje pasje. Ale to wcale nie znaczy,
                      że nie potrzebuje terapii. Tak jak napisałem-czasem miewam silne
                      napady lęku i wtedy już tylko leki mi pomagają. Ostatnio jest jakoś
                      lepiej. Może dlatego, że powiedziałem sobie - co ma być to będzie,
                      przestań myśleć o chorobach. Napewno unikanie pewnych sytuacji które
                      mogą wywoływać napady, też mi pomaga.
                      Co do Rasztów, cóż na razie mnie nie stać prywatnie sie leczyć, będę
                      szukał chyba gdzieś państwowo.
                      Wydaje mi się, że ćwiczenie oddechu i inne ćwiczenia dla ciała i
                      ducha mogą pomóc, ale ciężko się w soobie zebrać żeby to wykonywać:-
                      ).
                      Dzięki, pozdrawiam.
                      • milaemalka Re: sprostowanie 23.04.08, 00:02
                        Masz nadwrazliwość psychiczną tak ?
                        • hard_to_imagine Re: sprostowanie 23.04.08, 14:47
                          Można również powiedzieć, że jestem NADWRAŻLIWY PSYCHICZNIE.
                          • milaemalka Re: sprostowanie 24.04.08, 00:27
                            Tak zdiagnozowano mojego syna,gdy miał 3 lata.Po badaniach( miedzy innymi płynu
                            mózgowo rdzeniowego)nic nie stwierdzono.Ktoś mądry doradził psychologa.Testy
                            wykazały,ze rozwija sie za szybko i nie radzi sobie z nadmiarem wiedzy i jest
                            bardzo wrażliwy. Dzięki współpracy z panią psycholog udało się opanować
                            sytuację.Ogladalismy z nim bajki,żeby w razie czego reagowac.Najlepszy był Mis
                            Uszatek.Pszczółka Maja jako horror była zakazana(miał już 6 lat)podobnie jak
                            wiele głupich bajek ,w których ma być śmieszne,że ktoś się przewraca
                            .Zastanawiałam sie wtedy nad tą jego nadwrażliwością i stwierdziłam,że to reszta
                            reaguje nienormalnie.Smiejemy się ,gdy trzeba by było wspóczuc,mam na myśli te
                            głupie pełne przemocy filmy. Chroniliśmy syna- o ile to było możliwe -przed
                            stresującymi sytuacjami..Ciezko było,gdy w szkole nie umiał oddac uderzony (nie
                            mogę,bo bedzie go bolało)Jakoś udało się dzieki współpracy z psychologiem
                            sprawic,że przystostosował się do życia w tym brutalnym świecie.Hydroxizinum w
                            syropie też brał jako 3 latek.Nie zaszkodziło mu.
                          • bunchy2 Re: sprostowanie 24.04.08, 00:42
                            Hej,

                            to, że Ty nie łączysz lęków z hashi nie oznacza że to ta choroba nie jest ich
                            przyczyną. Czytałam kilka artykułów, również ten polecany przez Edith31, i jest
                            wyraźnie zaznaczony związek między lękami a chorobami tarczycy. Zresztą nie
                            tylko bo również huśtawki emocjonalne rozdrażnienie a w konsekwencji
                            frustracja... To, że dowiedziałeś się o hashi przed czy po wystąpieniu lęków
                            nie ma już takiego znaczenia ponieważ lęk może być również wtórny. To dość
                            skomplikowane i nie sądzę czy jakikolwiek psycholog myślący racjonalnie podjął
                            by się dociekań co było pierwsze bo i tak dla terapeuty/psychiatry najważniejsze
                            jest ustabilizowanie hormonów a dopiero potem terapia i ewentualnie leki.
                            (Przykład - moja matka chrzestna nagle dostała napadów lęku, nie mogła wychodzić
                            z domu + agorafobia, okazało się że ma za mało estrogenów i ginekolog
                            potwierdził, że to może wywoływać stany lękowe. Po wyrównaniu hormonów po pewnym
                            czasie wszystko było dobrze ale co ciekawe moja matka chrzestna do tej pory nosi
                            w torebce na wszelki wypadek tbl. ma lęk, że będzie miała napad lęku...-a tak na
                            marginesie nie powinna ich ze sobą nosić bo to zachowanie zabezpieczające,
                            którego z czasem człowiek powinien zaniechać by stanąć na nogi)
                            Mój przykład: byłam lękliwym dzieckiem ale nie do tego stopnia by uznać to za
                            objaw choroby, pierwszą depersonalizację miałam w wieku 11 lat, objawy
                            niedoczynności (gdy patrzę wstecz) pojawiły się gdy miałam lat około 12 - 13 a
                            jak miałam 21 przez przypadek wykryto hashi - tarczyca była już mała(żeby było
                            śmieszniej myślałam, że to atak wyrostka robaczkowego - wyciągnęli ze mnie
                            wiadro krwi i bach - hashimoto)
                            Tak więc poczytaj jeszcze o hashimoto np w gazecie ,,Charaktery" z czerwca 2007
                            a spojrzysz na lęki trochę inaczej i lepiej zrozumiesz co się z Tobą dzieje.
                            Ps chodziłam na terapię od września plus miałam sesje tzw ekspozycje z dwiema
                            innymi terapeutkami i lęki się zdarzają (jest gorzej jak pogłębia się moja
                            niedoczynność) ale jest o nieeebo lepiej.
                            Pozdrawiam smile
                            • hard_to_imagine Re: sprostowanie 24.04.08, 21:41
                              bunchy-jestem w stanie przyjąć do siebie diagnoze, że za większość
                              ataków lęku odpowiada Hashi, ale potrzebowałbym na to mocnych
                              dowodów, a to dlatego, że znam siebie, swoje życie, konflikty jakie
                              we mnie tkwią..i wiem (tak mi się wydaje), dlaczego mam lęki.
                              Oczywiście mogę się mylić. Nie jestem psychologiem ani psychiatrą.
                              Na razie chciałbym znaleźć jakiegoś psychoterapeutę, specjalistę od
                              leczenia lęków. Wiem, że to ciężo znaleźć taką osobę z NFZ, ale może
                              ktoś się trafi.
                              Pozdrawiam.
                              • hard_to_imagine Re: sprostowanie 24.04.08, 21:43
                                Jeśli ktoś miałby ochotę powymieniać myśli na temat Hashi, lęków lub
                                jak komuś się nudzi i ma ochotę pogadać, zapraszam na gadu-gadu.
                                Numer podam jak ktoś napisze na maila.
                                hard_to_imagine@gazeta.pl
                  • tlustaklucha Re: sprostowanie 24.04.08, 23:03
                    Edith, ale ja wcale nie miałam zamiaru powielać stereotypowego
                    sposobu myślenia ani tym bardziej skłaniać kogokolwiek do niego.
                    PO prostu napisałam, jak było u mnie.
                    To się też zdarza.
                    Pozdro smile
                  • tlustaklucha Re: sprostowanie 24.04.08, 23:07
                    Myślę, że lęki mogą mieć rożne przyczyny, jedne wcale nie
                    wykluczają drugich.

                    Jeśłi chodzi o mnie konkretnie, to mi pomogły bardzo leki już od
                    pierwszego dnia oraz terapia i lęków już od dawna nie mam. Gdyby
                    przyczyną ich powstawania u mnie było hashimoto, to wyżej
                    wymienione działania nic by nie dały, a lęki poddałyby się dopiero
                    leczeniu euthyroxem, co w sumie zaczęłam robić dopiero od jesieni.
                    A lęków praktycznie nie mam już parę lat.
                    Tak więc nie kłóćmy się, tylko przyznajmy, że może być rożnie i
                    jedno drugiego nie wyklucza.
                    • bunchy2 Re: sprostowanie 24.04.08, 23:16
                      smile
                      Ja napisałam o sobie ponieważ lęki miałam i nigdy nie brałam na nie żadnych
                      leków poza czasami ziołowymi (i przez 4 dni cital na niby depresję, odstawiłam
                      bo dostałam po nim lęków smile). Zauważyłam, że one się pojawiają i znikają dlatego
                      napisałam że ich przyczyną w większości jest hashi wg mnie.
                      Pozdrawiam
                      • tlustaklucha Re: sprostowanie 24.04.08, 23:26
                        Bo cital w początkowym okresie brania potrafi lęki bardzo nasilić.

                        Właśnie w tym szkopuł, że każdy z nas pisze o swoich
                        doświadczeniach, a każdy jest inny. Na szczęscie całe smile
                        I tak to się nie możemy dogadać smile)
                    • tlustaklucha Re: sprostowanie 24.04.08, 23:23
                      Hrd, jeśli czujesz, że jeste też jakaś inna przyczyna Twojego
                      samopoczucia niż hashimoto, to musisz też ją, że tak powiem,
                      ugryźć. Bo jeśli przyczyna jest inna, wtedy z kolie leczenie
                      hashimoto i wyrównywanie hormonów nic nie da.
                      Myślę, że możesz być osobowościowo podatny na zranienia i sta ta
                      nadwrażliwość. Z tym się często rodzimy, co nie znaczy, że nie
                      można tego zupełnie zmienić. W ogóle na szczęscie zmienić można,
                      jak się okazało, bardzo dużo, jak się chce.
                      Ja np. miałam też ok. 17 letnią bulimię, z prawie codziennym
                      rzyganiem i mówili mi wszyscy, że mogę stać się tylko mniej
                      bulimiczna i że to mi juz zostanie na zawsze. Tymczasem trafiłam na
                      dobrego terapeutę i bez żandego wysiłku skóńczyłam z tym. Po prostu
                      pewnego dnia stwierdziłam, że tego nie potrzebuję. A wcześniej
                      nawet operacja przełyku nie była mnie w stanie przed tym
                      powstrzymać.
                      Tak że naprawe wszystko można i trzba w to wierzyć.
                      Jeśli chodzi o jakieś psychologiczne przemiany, to tu kluczem jest
                      dobry terapeuta, a tych prawie nie ma. Nawet prywatnie bardzo
                      trudno znaleźć, wiem, bo ja od 15. roku życia się tułam po różnych
                      terapich i żadna mi nigdy nie pomogła, dopiero rasztów, dlatego tak
                      wszystkim polecam.
                      Państwowo to było kiedyś Sobieskiego 112, ale tam teraz tylko
                      grupówka, już od dawna, a poza tym przenieśłi się gdzieś na
                      Chełmską. Chodziłam tam może miesiąc i jakość dosć fatalna...
                      Przynajmniej jak dla mnie.
                      Wiem, że w Insytucie na Sobieskiego prowadzą jakieś terapie
                      nieodpłatnie, ale nie wiem zupełnie, jaka jakość..

                      Moja koleżanka dostała sie na Oddział Zaburzeń Osobowości w
                      Krakowie na Kopernika i to jest podobno bardzo dobre miejsce, ale
                      stacjonarne. Pobyt trwa pół roku no i trzeba być dość porządnie
                      pokręconym. Ale też nie za bardzo, bo nie przyjmują smile.

                      Niestety państowowo w Warszawie nic nie mogę polecić..
                      Sama bardzo żałuję, bo terapia długoterminowa to ogromny wydatek, a
                      ja chciałabym juz powiększyć rodzinę smile Co przy hashimoto = jeszcze
                      większy wydatek.

                      Trzymaj się dzielnie.
                      Jak się coś dowiem o jakichś państwowych placówkach, dam znać.
                      A tak z ciekawości, jaka terapia jest na Ludnej? Bo mówiłeś, że
                      chodziłeś?
                      • hashi-tess Re: sprostowanie 24.04.08, 23:49
                        tlustaklucha napisała:


                        > ja chciałabym juz powiększyć rodzinę smile Co przy hashimoto = jeszcze
                        > większy wydatek.


                        e, myślę, że zdecydowanie mniejszy.
                        Euthyrox na receptę kosztuje 5 złociszy.
                        Badania w kpl. /FT4 i3, TSH/ na śląsku miesięcznie 45 złociszy.
                        w sumie 50 złociszy.

                        Dużo? mało?
                        Jak dla kogo.


                        • tlustaklucha do Tess 25.04.08, 00:02
                          Tess,
                          no niezupełnie..
                          Ja płacę za TSH, FT3 i 4 około 120 złotaków.
                          Wizyta 120 złotaków.
                          Pani dr kazała, nie wiem po co, powtórzyć przeciwciała i usg. Też
                          się trochę zbierze.
                          Mam bezowulacyjne cykle, to na razie dopiero przypuszczenie
                          lekarza. Zalecił wszystkie hormony płaciowe w 2- 4 dniu cyklu.
                          Wizyta + usg 270 zeta (na pewno poszukam kogoś tanszego).
                          Torchę się boję tych chorób współtowarzyszących hashi o chciałam
                          też przed ciążą zrobić wszystkie badania, żeby je wykluczyć, a jak
                          nie, to leczyć.
                          No i tak to.
                          Samo hashimoto pewnie dużo nie kosztuje, ale wszystko dookoła i
                          owszem.
                          Muszę znalęźć jakiegoś państwowego ginekologa, co by mi wydał choć
                          niektóre skierowania na badania, ale jak na razie zostałam
                          odprawiona z kwitkiem.

                          Na marginesie: mój wynik nie jest tak idealny, jak pisałam. Dzięki,
                          że mi przypomniałaś o tych procetnach. Wyszło ft4 48,8%. To znowu
                          nie tak świetnie, ale i tak o wiele lepiej, niż wcześniej miałam
                          (ok 20%). Ft3 na razie nie robiłam, bo za krótko od podwyższenia
                          dawki (trochę ponad trzy tygodnie). To badanie robiłam tylko dla
                          potrzeb nowego lekarza.

                          Tutaj to jeden hormon 45 złociszy kosztuje...
                          Albo dawajta namiary na tanie laboratorium!

                          Tess, w ogóle bardzo dziękuję, że piszesz do mnie.
                          I tak się zapytałaś, jak tam moje procenty.. Bardzo mi było miło.
                          Dzięki!
                          • tlustaklucha Re: do Tess 25.04.08, 00:15
                            A ja jeszzce tą cholerną bulimią jestem obciążona..
                            17 lat to dużo i też z tej przycyzny mogą być problemy.
                            Slucham teraz od lekarzy, dlaczego ja z tym nic nie robiłam, ale ja
                            robiłam tylko taka jest jakość niektórcyh terapii. Bo na tej, co
                            jestem, wszystko skończyło się bardzo szybko.

                            Masz rację, samo hashimoto dużo nie kosztuje.
                            Mi sie jak zwykle tak rozlało głowie to wszystko i zamiast mysleć
                            tylko o hashimoto, pisząc to, myslałam też o wielu innych rzeczach,
                            które tylko mnie dotyczą i stąd mi się te koszty tak rozmnożyły.
                            • hashi-tess Re: do Tess 25.04.08, 09:24
                              tlustaklucha napisała:

                              >
                              > Masz rację, samo hashimoto dużo nie kosztuje.
                              > Mi sie jak zwykle tak rozlało głowie to wszystko i zamiast mysleć
                              > tylko o hashimoto, pisząc to, myslałam też o wielu innych rzeczach,
                              > które tylko mnie dotyczą i stąd mi się te koszty tak rozmnożyły.


                              masz problemy i ja to rozumiem.
                              niemniej zrób najpierw porządek z tarczycą
                              a pozostałe hormony powinne wrócić
                              na swoje miejsce.
                              skoro FT4 masz już, już prawie dobre
                              to światło w tunelu już będzie coraz
                              większe.

                              Pzdr
                              Tess
    • tlustaklucha Re: wątek o prawdziwych atakach lęku, może ma to 24.04.08, 23:34
      No ale wątek masz, Hard, porządnie rozkręcony smile
      Ja bym chciała, żeby w moim też tyle pisali, a tu nic smile
      Na Twoim miejscu wypinałabym z dumy klatę, że taki założyłam smile)
      • hard_to_imagine Re: wątek o prawdziwych atakach lęku, może ma to 25.04.08, 17:16
        Też się nie spodziewałem, że tyle będzie odpowiedzi w tym wątku. Ale
        mniejsza z tym. Co do terapii na Ludnej, to jest tam dzienny oddział
        nerwicowy. Są prowadzone terapie 3 miesięczne (tak było jeszcze
        kilka lat temu). Byłem na takiej terapii, ale jak już zdaje się
        pisałem, nie zrozumiałem jej i chyba nic mi nie dała. Wtedy pomogły
        mi leki. Poza tym sympatycznie było.
Pełna wersja