mamba30
01.03.14, 08:31
Menżu mój kochany w nocy wstaje do dziecia, ja sobie na ogół śpię. I dzisiaj też tak było, nawet nie usłyszałam, po czym usłyszałam, jak ktoś się wali całą siłą na łóżko i się obudziłam. A to mąż połową ciała zaległ na łóżku, twarzą do materaca. Druga połowa została na podłodze. Wstałam, zaczął wydawać z siebie charczenie. Zaczęłam go szarpać, nie reagował. Stracił przytomność na kilkanaście sekund, ale to charczenie było przerażające. Mówił, że zrobiło mu się niedobrze i chciał się położyć. Na szczęście prawie dotarł do lóżka. Poczuł jak mu zimno idzie do głowy i więcej nie pamięta. Zmierzyłam mu po ciiśnienie i miał 109/69 plus puls 115. Po jakimś czasie 119/79 czyli już norma i puls cholernie wysoki bo 158. Temperatura ciała 35.7.
Zapisałam go dzisiaj do internisty, aż do Piaseczna będziemy poginać. Czuje się osłabiony. Nie wiem, może od kardiologa jednak powinniśmy zacząć? Macie pomysły, co to mogło być?
Do tego bachor też zaczął gorączkowac, więc zaraz i z nim na ostry dyżur jadę.