Kulinarne porażki :)

05.03.14, 07:38
Co udalo wam się schrzanić tak bardziej spektakularnie?
Ja kiedyś postanowiłam upiec chleb. Pięknie wyrósł w piekarniku, zarumienił się. Wyciągam, próbuje kroić a tam zrobiła się taka cienka skorupka pod którą dłuugo ni nie było- pustka i na dnie formy jakas taka blizej nie zdefiniowana breja pozostała.... Wyszedł mi chleb pusty w środku.
Ale skórka pyszna była.
    • rebelka1986 Re: Kulinarne porażki :) 05.03.14, 08:13
      Sernik. Zrobiony wg starego przepisu, dokładnie i starannie, siedział w piecu tyle ile miał siedzieć. Pięknie się zrumienił, wyjęłam go, poczekałam aż przestygnie, zabrałam się za ściąganie obręczy z tortownicy i w tym momencie mój piękny sernik malowniczo chlusnął na stół. Później okazało się, że termostat w piekarniku wysiadł i niby grzał, ale tak nie do końca wink
    • moonshana Re: Kulinarne porażki :) 05.03.14, 08:21
      dużo. bardzo dużo. bardzo bardzo dużo razy coś schrzaniłam. nie mam do gotowania błogosławieństwa, niestety. wymieniać nie będę, bo nie mam tylu wolnych godzin.
    • olinka20 Re: Kulinarne porażki :) 05.03.14, 11:26
      Hmmmm takie najbardziej spektakularne to te, ktorymi sie juz dzieliłam wink
      Wtawienie buraków na najwiekszy gaz i czytanie millenium.
      Po 4 godzinach ( albo 6, juz nie pamietam big_grin ) ja skonczyłam ksiazke, a buraki wrosły na stałe w garnek.
      Boszszszsz jak chłop sie wkurzył na mnie.
      A drugie ( to za czasów pacholęctwa) mamunia moja droga prosiła cobym upiekła udka indycze dla siebie i ojca. Upiekłam ( czytajac ofkors wink ) troche sie zjarały. Dlatego ja odmowiłam jedzenia, zjadł ojciec i pies.
      I ojciec i pies mieli mega biegunke. MASAKRA!

      Aaaaa i ostatnio upiekłam 2 raz bułki. Za pierwszym razem wyszły fajne, wiec powtorzyłam wypiek.
      Za 2 razem bułkami mozna było zabic. Serio serio. Ciezkie jak kamien. Nie mam pojecia co sknociłam.
      • melancho_lia Re: Kulinarne porażki :) 05.03.14, 11:31
        Mój tata też kiedyś popełnił takie bułki. Pierwsze były super, na tyle, że zeżarliśmy wszystkie. Więc ojciec zrobił drugie- i tamte wyszły twarde jak kamienie.
        • olinka20 Re: Kulinarne porażki :) 05.03.14, 11:54
          Hmmm ciekawi mnie w sumie co zrobiłam zle, bo naprawde robiłam z tego samego przepisu smile
          Kury zezarły wink
    • st_karolka Re: Kulinarne porażki :) 05.03.14, 12:03
      Zupa serowa wink Miały być leniwe, ale się były rozpuściły... Teraz robię leniwe taśmowo, ale porażkę długo pamiętałam.

      Słynny schab polecany, pieczony z majonezem, cebula i co tam jeszcze... Wszystkim wychodziło i się zajadali, u mnie zlądowało w koszu - NIKT nie chciał jeść, a psa na stanie brak ...

      Serniki na zimno, nie wiem co i jak, ale rozpływają mi się ;/ Niby ok i trzymają kształt, ale próba ukrojenia i wszystko się spektakularnie rozlewa .... Niedługo kolejne podejście - trzymajcie kciuki...
      • boos77 Re: Kulinarne porażki :) 05.03.14, 12:11
        Jakiś dwa tygodnie temu upiekłam chlebek bananowy. Nawet bananów dałam sześć, a nie cztery, jak stało w przepisie wink, bo co maja sie dwa zmarnować, takie już były baardzo dojrzałe. Po upieczeniu i upojeniu sie pięknym zapachem rozchodzącym się w całym domu, okazało się, że pomyliłam cukier z ...solą. Do tej pory nie wiem jak ja to zrobiłam. Oczywiście ciasta bananowego z dodatkiem szklanki soli nie dało sie przełknąć 😋😋😋
        • ella_nl Re: Kulinarne porażki :) 05.03.14, 20:52
          Sernik - po wyjęciu z formy pięknie się wylałsmile
    • grave_digger Re: Kulinarne porażki :) 05.03.14, 21:11
      Smażąc nuggetsy spaliłam pół kuchni.
      Była straż pożarna i ściąganie licznika gazu, bez którego potem byłam ze 3 dni.
      Ech, co to były za czasu tongue_out
    • gojdap Re: Kulinarne porażki :) 05.03.14, 21:30
      Za czasów nastoletnich postanowiłam na swoje urodziny zrobić tort. Ale biszkopt nie wyszedł i w akcie desperacji pobiegłam do sklepu po gotowca. Zwierzyłam się w czasie przyjęcia, że ciężko się ten tort robiło, że się starałam, że to pierwszy raz itd. Na co mój wujek: "no krem faktycznie nie wyszedł, ale biszkopt jest super".
    • szarsz Re: Kulinarne porażki :) 05.03.14, 22:27
      Ja to klasycznie. Gotowałam mleko zagęszczone na kajmak, a po tych kilku godzinach byłam już taaak ciekawa, czy się udał, że po wyciągnięciu natychmiast sięgnęłam po otwieracz. Na szczęście wszystko poleciało na ścianę, ja oberwałam tylko niewielką kroplą po ręce.

      Kiedyś wlałam galaretkę na biszkopt, nie bacząc, że on jeszcze lekko ciepławy. Zorientowałam się, jak mi zaczęło coś kapać w lodówce.

      Kiedyś ubijałam ręcznie trzepaczką śmietanę, na wakacjach, w polowych dość warunkach. Ubijałam już z pół godziny, a ta cholera wciąż nie była odpowiednio sztywna. I ktoś z szuflady wyciągnął blender. Włożyłam, odpaliłam przycisk "turbo" i momentalnie miałam piękne masło. Płakałam nad tą nieszczęsną śmietaną wtedy ze trzy dni, póki zakwasy mi nie zeszły. To zresztą nie był mój pierwszy raz, bo już wcześniej w podobny sposób załatwiłam krem do karpatki. I samą siebie próbowałam oszukać, przekładając takim zwarzonym kremem ciasto (bo w smaku krem był fantastyczny). "serek" został między płatami ciasta, a serwatka częściowo wsiąkła w ciasto, a częściowo skapała na dno lodówki.

      A mój mąż, jak robił ciasto drożdżowe, to dodał gorącej wody. I był zdziwiony, że mu nie urosło big_grin

      Bardzo lubię w kuchni improwizować. Ostatnio wymyśliłam sobie zupę rybną. Nawet i niegłupio wymyśliłam, ale w szaleńczym zwidzie postanowiłam dodać do niej papryki w proszku. Całkiem niezła zupa w ułamku sekundy zmieniła się w niejadalną i kilo dorsza pooooszło...

      Z tym przyprawianiem to czasem coś takiego mam, jakiś napad czy atak czy cholera wie co? Jak przedostatnio robiłam gulasz, to dorzuciłam dwa więcej ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę. Tyle że czosnek był nasz, polski, zęby miał raczej, a nie ząbki, a przeciśnięty przez praskę zrobił się OHYDNY. Mój mąż bohatersko stwierdził, że nie wyrzuci dwóch kilo wołowiny na śmietnik, tylko to zje. Trzeciego dnia wyniosłam toto z domu po kryjomu, a on nigdy nie zapytał, co stało się z gulaszem smile
      Gulasz miał być dla gości... Dostali placki ziemniaczane ze śmietaną.

    • gaga-sie Re: Kulinarne porażki :) 06.03.14, 09:08
      W nastoletnim wieku postanowiłam upiec biszkopt z przepisu z" Kuchni Polskiej". Dodałam wszystkie składniki, jak było napisane, w tym paczkę proszku do pieczenia. Biszkopt podniósł pokrywę prodiża i szczypał w język niemiłosiernie. Potem dowiedziałam się, że daaawno temu paczki proszku do pieczenia zawierały malutkie jego porcje.
      Moja koleżanka piekła biszkopt, wkładała do piekarnika, coś jej się przyblokowało, ale pchnęła formę i poszło. Po upieczeniu wyjęła piękny biszkopt z zapieczoną w środku patelnią.
    • fajtek_kot Re: Kulinarne porażki :) 06.03.14, 09:16
      to wiadomo jak upiec sama skorke jak sie ma ochote pochrupacsmile
    • annabetka Re: Kulinarne porażki :) 06.03.14, 09:16
      Swoich sobie nie przypominam...no czasem coś tam mniej smacznie wyszło ale generalnie jakoś wpadek chyba ? nie miałam? Natomiast znajoma z którą mieszkałam i była kompletnym beztalenciem kulinarnym,rozpakowała na plastikowej desce do krojenia,mrożoną pizzę i....jakoś tak smile ją wsadziła razem z deską do piekarnika. Pizza wyszła super,piekarnik był też w stanie supertongue_outtongue_outtongue_out
      • hedna Re: Kulinarne porażki :) 06.03.14, 11:54
        syn mi raz włożył na spód piekarnika zabawkowy plastikowy widelec.Nie zauważyłam jak piekłam,wtopił sie w piekarnik..
        • hedna Re: Kulinarne porażki :) 06.03.14, 11:56
          albo np.zaprosiłam gości na obiad,podaję,ziemniaki nie posolonesmile
          • annajustyna Re: Kulinarne porażki :) 06.03.14, 13:22
            my nigdy nie solimy...
    • lisek.chytrusek Re: Kulinarne porażki :) 06.03.14, 11:38
      Smażyłam mielone i zadzwonił telefon. Telefon nie miał bezprzewodowej słuchawki, a rozmowa trochę trwała... Otrzeźwił mnie smród spalenizny, a w kuchni zastałam słup ognia na patelni smile

      • mamaoskarka18 Re: Kulinarne porażki :) 06.03.14, 11:44
        Nie umiem piec ciast z 9/10 zawsze wychodzi z zakalcem
    • hedna Re: Mikser się wyślizgnął z ręki... 06.03.14, 11:53
      jakiś czas temu wpadłam na pomysł zrobienie czegoś z truskawek (lato,świeże). Nasypałam sporo do miski i mikserem chciałam je rozdrobnić...tylko jakoś tak cholera ten włączony mikser wyslizgnął mi się z ręki i.......wyobrazcie sobie truskawki na ścianie-firance-meblach-podłodze...no.
      Miałam też inne przypadki,ale ten był najbardziej widowiskowy.
      • niutaki Re: Mikser się wyślizgnął z ręki... 06.03.14, 13:30
        Raczej nie bedzie kulinarnie: jak sie konczy keczup w takiej butelce co nie stoi na glowie, to ja zawsze zamykam i z calej sily taki zamach robie, zeby sciekl do nakretki. I ktoregos razu Dziad gada, ze nie ma keczupu, a oni z dzieciarem zapiekanki czy tam tosty zrobili, a bez keczupu to nie beda jedli, a ja bylam czyms tam zajeta i mowie: dawaj to, zaraz ci jeszcze piec kilo wytrzepie - wzielam ta butelke, zamach...i jak jeblam to pol kotlowni mialam w keczupiebig_grin bo ta pala z otwartym keczupem przylazl, a ja druga pala nie sprawdzilambig_grin ale racje mialam, ze jeszcze duzo tam bylo...tongue_out
        • annajustyna Re: Mikser się wyślizgnął z ręki... 06.03.14, 19:06
          I co Dziad z dzieciarem zrobili? Maczali tosty w keczupie na scianach? tongue_out
          • niutaki Re: Mikser się wyślizgnął z ręki... 06.03.14, 21:56
            a nie pamietambig_grin bo ja nie jem tostow, ani zapiekanekbig_grin moze poszli po keczup do sklepu?
            • annajustyna Re: Mikser się wyślizgnął z ręki... 06.03.14, 22:04
              Oni do sklepu, a Tobie zostalo szorowanie scian...
    • thegimel Re: Kulinarne porażki :) 06.03.14, 21:02
      Pierwsze ciasteczka upiekłam. Wyszły ładne, ale tak jak w Sąsiadach można było nimi śmiało chodnik wyłożyć. big_grin
      Innym razem chciałam koleżanki-cudzoziemki zaprosić na tradycyjną polską pomidorową. Chciałam doprawić przechyliłam pojemnik z pieprzem i.... ktoś go nie dokręcił. Zebrałam z wierzchu ile się dało, ale i tak ziałyśmy ogniem. I najbardziej spektakularny wyczyn. Przyjechała do mnie siostra, chciałam przed wyjściem ugotować dzieciątku czternastoletniemu makaron, wstawiłam i poszłam do pracy. Całe szczęście, że w domu był alarm przeciwpożarowy.
Pełna wersja