czarny_dol
16.03.14, 07:36
najbardziej upierdliwy okres w rozwoju mojego najmłodszego dziecięca: wstawanie przy meblach. Na dwie sekundy cholery nie można zostawić, bo już łapie się ławy, drzwi, szafki kuchennej, mojej nogawki i chyc - już stoi. Nic nie mogę już zrobić w chałupie tylko łażę za nim i pilnuję żeby sobie łba nie rozwalił. Bleh! Kiedy to minie? Przy starszym dziecku nie byłam taka niecierpliwa a teraz czekam tylko:
- kiedy zacznie jeść normalnie?
- kiedy w końcu będą go mogła odstawić od cycka?
- kiedy zacznie spać normalnie?
- kiedy zacznie chodzić?
- kiedy się zrobi komunikatywny?
Zmęczona jestem tym wszystkim. Nie wiem jak sobie daja radę babeczki z większą ilością dzieci. Ja przy dwójce świruję. Kcem do pracy, do ludzi.