motylka34
23.03.14, 10:42
Kontynuując wątek z emagla to wczoraj doszło pomiedzy mną a moim M. do kolejnej kłótni zaczynającej się od głupoty a skończywszy znowu na wyciaganiu grzechów z przeszłości i po tej kłótni się wyprowadził. Spakował się w 20 min i go nie było. I tak myslę, że kocham go ale ulzyło mi że go nie ma. Jestem w ciązy, zagrożonej, leżę i postanowiłam skupić się tylko na dzieciach. I tak się zastanawiam- czy to normalne, że to tak po mnie spłynęło? To oczywiście boli jak diabli, ale naprawdę poczułam olbrzymią ulgę