Z cyklu co byście zrobiły

24.03.14, 14:29
W klasie syna jest agresywny chłopiec. Popycha, bije, szarpie, przewraca. Czasem obrywa mój syn, czasem inne dziecko (generalnie chlopiec nie ma jednej "upatrzonej" ofiary). To nie są takie zwykłe poszturchiwania- kończą się guzami, uderzeniami w tył głowy o ławkę czy parapet, upadkami ze schodów.
Rodzice byli parę razy wzywani do szkoły- problemu nie widzą. Na zgłaszane wypadki reagują- no mój syn też obrywa...
Dziś moje dziecko zaliczyło upadek do tyłu i uderzyło głową o parapet po tym jak ten chłopiec go popchnął. Z relacji nauczycielki wynika że popchnięcie nastąpiło ot tak sobie. Syn tez mówi, że nie zaczepial tego chłopca (akurat wierzę, agresja wszelka i zaczepianie mojemu są obce- prędzej jego młodsza siostra będzie innych zaczepiała).
Co byście zrobiły?
    • aqua48 Re: Z cyklu co byście zrobiły 24.03.14, 14:57
      Pierwsze to zorganizować rodziców dzieci poszkodowanych, spisać dokładnie wszystkie wybryki chłopca z zaznaczeniem dat (to ważne!!!), złożyć pismo z tym opisem w dyrekcji szkoły z potwierdzeniem otrzymania na kopii i poprosić wychowawczynię o zebranie wraz z dyrekcją psychologiem i pedagogiem szkolnym na temat pojętych środków zaradczych w celu OBRONY WASZYCH dzieci przed agresją. Poprosić o podjęcie zdecydowanych kroków. Można zaprosić też miejscowego policjanta do spraw nieletnich. Zgłosić problem do kuratorium. Decyzje podejmować trzeba szybko, zanim komuś coś poważnego się stanie.
      • 1stresik Re: Z cyklu co byście zrobiły 26.03.14, 22:16
        Ja mam podobny problem i szukam pomocy, ale sprawa zaszła już dużo dalej. Chłopiec jest liderem w klasie i ma dużo kolegów. Dzieci zabiegają o jego względy, a ten wybiera sobie co jakiś czas nową ofiarę i dokucza, wyzywa, bije. Pierwszy raz obił mojego syna w III klasie w szatni po WFie z jeszcze jednym kolegą. Zgłosiliśmy to z mężem wychowawcy. Po interwencji u dyrektora zrozumiałam,że ten człowiek nam nie pomoże, i że nie jest obiektywny Zastanawiałam się nad przeniesieniem syna do innej szkoły, ale odradzono mi to. Prośby na przeniesieniu złego chłopca lub mojego syna do innej klasy też nie poskutkowały. Jednak po tym zdarzeniu, chłopiec na jakiś czas odpuścił mojemu synowi i znalazł sobie inny obiekt "używania". Wymuszał od innego dziecka pieniądze, na co mamusia tłumaczyła synka , że jak mu dają to czemu ma nie brać. Innym razem czekał z kolegą na swoją nową ofiarę pod szkołą aby ją pobić. W klasie V znowu skupił się na moim synu. Razem z innymi kolegami bił go, aż syn dostał mocno w brodę i wrócił do domu z wielkim siniorem na brodzie. Poinformowałam o zdarzeniu szkołę, a pedagodzy, po spotkaniu z rodzicami tego chłopca stwierdzili, że są bezsilni, że wyczerpali wszelkie możliwości. Rodzice są nie reformowalni i nie dociera do nich, że wychowują chuligana. Nie widzą problemu. Poradzono mi aby udała się na policję i tak też zrobiłam. Było to jak włożenie kija w gniazdo os. W krótkim czasie ten nicpoń sprowokował sytuację, w której to mój starszy syn zachował się nieładnie. Za to, że ten smarkacz zaczepiał go i wyzywał przy kolegach przytrzymał go pod ręką i nawymyślał mu. Mamuśka oskarżyła moje dziecko o próbę uduszenia i zgłosiła to także na policję. Mimo, że tłumaczyliśmy tej pani, że są świadkowie tego zdarzenia postanowiła się odegrać. To niegrzeczne dziecko ma dopiero 12 lat,więc nie będzie ponosiło żadnych konsekwencji za pobicie mojego młodszego syna, najwyżej rodzice za demoralizację. Natomiast mój drugi syn jest starszy i czekają go duże nieprzyjemności i zszargana opinia, a wszystko przez brak chęci pomocy ze strony dyrektora, który jak ostatnio ustaliłam czerpie ze znajomości z tymi rodzicami korzyści. Martwię się o starszego syna, ale także o młodszego, bo został mu jeszcze rok nauki. Uważam, że tego chłopca powinno usunąć się ze szkoły, ale nie wiem gdzie szukać pomocy, bo jak do tej pory wszyscy rozkładają ręce, albo się nie chcą wychylać. Co mi poradzicie? Jestem na prawdę załamana.
    • gojdap Re: Z cyklu co byście zrobiły 24.03.14, 15:27
      Miałam podobną sytuację, kolega z klasy groził mojej córce, bił, popychał- najczęściej tak, żeby nauczyciele nie widzieli, zresztą niewiele sobie z nich robił. Wraz z dwoma innymi matkami zawiadomiłyśmy policję, moja córka złożyła zeznania, a niedawno chłopiec miał sprawę w sądzie ( my byłyśmy jako pokrzywdzone). I choć do tej pory nic na niego nie działało, a rodzice do szkoły nie przychodzili, to od tej pory jest cisza i spokój. Metoda drastyczna, ale skuteczna.
    • jk3377 Re: Z cyklu co byście zrobiły 24.03.14, 16:10
      ales trafiła dziś z tym tematem...powiem tak, dobrze mówi aqua. poza tym zrobiłam prawie dokladnie tak we ferie u mojego syna. napisalam wniosek do dyr, opisalam wszystko co działo się przez 2,5 r., dlaczego teraz dopiero piszę, z datami szczegolami itp. Zanioslam, odniosło chyba sukces. wg mnie wina rodziców i wych ktora nie radzi sobie z dyscypliną.
      Dzis jednak wydarzyla sie pewna syt na przerwie, w ktora wmieszano mojego syna i tamtego chlopca + inny z mlodszej kl. Nie wiem czy probuja szukac haka na mojego jako odwet za wniosek, bo z calej 2 godz rozmowy przed chwila z moim synem, twierdze,ze on akurat nic zlego nie zrobil-niepotrzebnie sie tylko odezwal a tamci sie potłukli. Ide w srode na rozmowe, bo dostal uwagę (?) do dzienniczka, a raczej prosbe o przybycie w sprawie incydentuconfused Popełnili jednak jeden błąd-chlopiec o ktorym pisalam we wniosku, mial byc izolowany na przerwach od reszty, minal jednak miesiac ponad i panie odpuscily i dzis trzasnal tamtego. To im wypomne niestety, bo o tym zostalam zapewniona od głownej dyr. ech, ale warto działać, choc tak jak moj M bal sie,zeby sie potem nie odgrywali. ale to w koncu moje dziecko, trzeba pilnowac wczesniej, by nie bylo za pozno...
      chcesz to ci moge dac wzor wniosku jaki utworzylam, na priv, taki wyczyszczony z nazwisk....
      • melancho_lia Re: Z cyklu co byście zrobiły 24.03.14, 17:26
        Dzięki, ale pismo dam radę napisać. Mam zamiar przedstawić sytuację dyrekcji (pisemnie oczywiście) bo na moje oko to już wymaga tej instancji. Zwłaszcza, ze rodzice tego chłopca mają głęboko w nosie jego zachowanie i problemu nie widzą (przy jednym z poprzednich przypadków byli zbulwersowani, ze zostali wezwani przez wychowawczynię do szkoły- "no przecież wystarczyło przez telefon porozmawiać...")
        Syn czuje się dobrze, poza guzem nic się nie dzieje. O całym zajściu poinformowała mnie szkolna pielęgniarka (telefonicznie)- żebym była wyczulona na ewentualne pogorszenie stanu u młodego.
        Młody mówi, że tamten go popchnął jak na plastyce obaj wzięli ten sam fartuch z wieszaka- po prostu równocześnie go złapali i wtedy tamten od razu mojego popchnął...
        Dzięki za odpowiedzi, bo ja już się zaczęłam przez chwilę zastanawiać czy nie przesadzam (zwłaszcza, ze mój mąż jest bardziej taki spokojny i zachowawczy w tej sprawie). Utwierdziłyście mnie, napiszę do dyrekcji szkoły.
        • jk3377 Re: Z cyklu co byście zrobiły 24.03.14, 18:24
          melancho_lia napisała:

          > Dzięki, ale pismo dam radę napisać.

          Nie watpię, tak tylko napisałam,ze w razie czego moge cos tam podpowiedziec, wiem jak to w nerwach jestwink
          • melancho_lia Re: Z cyklu co byście zrobiły 24.03.14, 18:29
            Wiem, ja to jestem choleryk i w pierwszej chwili jak się dowiedziałam to miałam ochotę roznieść i tego dzieciaka i jego szanownych rodziców. Teraz już nieco ochłonęłam.

            Ale i tak dziękuję smile
            • jk3377 p.s. 24.03.14, 18:53
              jeszcze dopisze,ze nie warto niestety czekac zbyt długo lub liczyc na zebranie sie wiekszej ilosci rodzicow dzieci pokrzywdzonych. u nas przez te 2,5 r bylo kilkoro dzieci o wiele bardziej poszkodowanych przez tego chlopca, czasem wymagali interwencji lekarza,a nikt za cholere nie napisal nic i nie zglosil wyzej, jedynie cos tam wspominali na wywiadowkach. nikt sie za to nie wzial i wszystko uchodzilo tamtemu. dziwie sie troche,ale ludzie zwyczajnie sie bali chyba. obym nie zalowala, ze zadzialalam.
              na srodowe spotkanie jestem nastawiona bojowo i gotowa na wszystkowink najpierw wysłucham, potem ew zaczne obrone..
    • amoreska Re: Z cyklu co byście zrobiły 24.03.14, 17:21
      Obdukcja (i to jeszcze dziś), w tym prześwietlenie głowy. Przekonasz się , czy nic mu nie jest, a jakby było, to szybciej zadziałasz (medycznie i prawnie).
      Zgłoszenie do dyrekcji ( na piśmie, za potwierdzeniem przyjęcia).
    • totorotot Re: Z cyklu co byście zrobiły 24.03.14, 20:51
      Zaczaic się na gnoja, ścisnąć go za mordę i obiecać jej skucie jak się nie odpierdoli od Twojego syna.
      • totorotot Re: Z cyklu co byście zrobiły 24.03.14, 20:52
        Trzeba dopilnować, żeby nie było kamer
        • jk3377 Re: Z cyklu co byście zrobiły 24.03.14, 21:12
          big_grin
          to chyba w ostateczności juz co?
          • aqua48 Re: Z cyklu co byście zrobiły 24.03.14, 21:17
            jk3377 napisała:

            > to chyba w ostateczności juz co?

            A kiedy ta ostateczność nastąpi? Jak już dzieciak zabije kogoś? Wypchnie przez okno? Czy tylko jak nóżki połamie?
            Działać, działać.
            • jk3377 Re: Z cyklu co byście zrobiły 24.03.14, 21:21
              aqua48 napisała:

              > jk3377 napisała:
              >
              > > to chyba w ostateczności juz co?
              >
              > A kiedy ta ostateczność nastąpi? Jak już dzieciak zabije kogoś? Wypchnie przez
              > okno? Czy tylko jak nóżki połamie?
              > Działać, działać.

              jak nie pomoze szkola, nikt inny...ale czy to nauczy cos moje dziecko? takie zastraszanie innego, ktorego zachowanie wynika z bledow dorosłych...nie popieram.
              działac tak,ale rozsadnie.
    • iziula1 Re: Z cyklu co byście zrobiły 24.03.14, 21:22
      Wygląda to z opisu, że ten chłopak nie panuje nad emocjami i nie jest w stanie przewidzieć konsekwencji swego zachowania.
      Zrób to co napisały dziewczyny. Może szkoła pomoże temu dzieciakowi i Wam. Może nie jest za późno. Tylko nie daj się sprowokować lub wkręcić w konfrontacje z rodzicami. Ty zglaszasz szkoła ma rozwiązać problem.
      • melancho_lia Re: Z cyklu co byście zrobiły 25.03.14, 07:15
        Jeszcze raz wszystkim dziękuję. Dzisiaj mąż rano pogada z wychowawczynią jak ogólnie się zachowanie tamtego chłopca przedstawia.
        I piszemy do dyrekcji.
    • nowi-jka Re: Z cyklu co byście zrobiły 27.03.14, 10:13
      spalic chłopca na stosie
Pełna wersja