Najlepsze numery waszych facetów

24.03.14, 19:01
Rozmawiając dziś przy śniadaniu z moim partnerem wspominaliśmy początki naszego związku i tak mi sie przypomniało, że mój ukochany chcąc wprowadzić nasz związek na wyższy poziom zabrał mnie do kina na.....horror. Wredziocha doszedł do wniosku, że jak sie będe bać to przylgnę do niego a on wyjdzie na silnego, twardego "menszczyzne" big_grin Kurwa jaka ja na niego wściekła byłam bo raz nienawidzę horrorów więc pół filmu przesiedziałam z zamkniętymi oczami, a dźwięki z ekranu doprowadzały mnie do rozpaczy i on oczekiwał, że się kleić do niego będę big_grin. Ale teraz mnie to okrutnie śmieszy choc wtedy po seancie mu prawie zęby torebką wybiłam tak szybko spierdzielałam do auta.

Ja naprawdę nienawidzę horrorów bo sie masakrycznie boję big_grin
    • lisek.chytrusek Re: Najlepsze numery waszych facetów 24.03.14, 19:15
      Postanowił być miły i pomocny i wypastować mi jedyne eleganckie pantofle (niebogatą studentką byłam). Wypastował i wypolerował, szkoda tylko, że brązowe czarną pastą smile
      • melancho_lia Re: Najlepsze numery waszych facetów 24.03.14, 21:11
        to mi przypomniało jak mój mąż za młodzieńczych czasów z zamszowych butów zrobił sobie skórzane- bo je wypastował big_grin
    • st_karolka Re: Najlepsze numery waszych facetów 24.03.14, 19:18
      W czasach "przedkomórkowych" czekałam na niego na 15 stopniowym mrozie wink W końcu dopadłam telefonu (budka!) i zadzwoniłam, jego mama powiedziała, że on śpi...

      Do dzisiaj mu pamiętam wink A wiecie jak nastolatki ubierają się na randkę ? Troszkę zmarzłam ....
      • aqua48 Re: Najlepsze numery waszych facetów 24.03.14, 20:37
        Mój pod koniec grudnia 1999 roku, kiedy wszyscy wieszczyli, że w sylwestra i Nowy Rok 2000 staną komputry i elektrownie przestaną dawać światło przyniósł do domu garść nowiutkich żarówek. A na pytanie po jakie licho nam tyle tego, odparł bardzo zadowolony z siebie, że to na wypadek, gdyby.. prądu nie było.
        • melancho_lia Re: Najlepsze numery waszych facetów 24.03.14, 21:07
          Mój zgubił w domu pięcioletnią córkę.
          Zamiast rozejrzeć się po mieszkaniu albo chociaż ją zawołać jak zobaczył że jej nie ma w łóżku, zadzwonił do mnie i zapoytał czy może poszła rano ze mną bo jej nie ma....
          A córka siedziała sobie w salonie i jadła śniadanko...
    • motylka34 Re: Najlepsze numery waszych facetów 24.03.14, 21:52
      Moj probowal sie wbic w moje dzinsy i jrdnoczesnie instruowal jak sie pierze zeby nie zmienialo rozmiarsmile
    • fajnyrobal Re: Najlepsze numery waszych facetów 24.03.14, 22:05
      Przed pierwszą randką ze mną dostał sraczki z nerwów i się spóźnił.
      Usiłował zaimponować mi jazdą konną i potem przez tydzień chodził jak Zeb MacKain.
      big_grin
      • pszczolaasia Re: Najlepsze numery waszych facetów 25.03.14, 14:17
        moj mial sraczeke na naszym slubiebig_grin wiecie jakie ma ma zajenbiste miny na fotach?big_grin
    • annabetka Re: Najlepsze numery waszych facetów 24.03.14, 22:26
      Przyniósł mi róże tak bez powodu do pracy(taki mały sklepik) na mój zachwyt i wzruszenie odpowiedział "oj..wiesz takie ładne tam na skwerku rosły ,szkoda było nie zerwać" ,innym razem dostałam po grzybobraniu(też w pracy byłam) przeogromnego.........muchomora big_grin a innym razem ,to były walentynki...idę do pracy ,patrzę a okno i drzwi mam zaklejone konkretnie kartonami z napisem "kocham Cię" ojjjj...wtedy to się zdenerwowałam tongue_out
    • hamerykanka Re: Najlepsze numery waszych facetów 25.03.14, 00:50
      Usilowal przeniesc mnie przez dosc plytka, kamienista rzeczke, na rekach.
      Na samym srodku wywalil mnie i jeszcze sam sie wypiep..yl na mnie. Siniaka mialam czarnego na calym biodrze, bo moj skarbus 120 kg wazy...

      Podobnie romantycznie chcial mnie wsadzic do samochodu. Najpierw walnal moja glowa w rame drzwi, wycofal i przywalil mi drugi raz, a na koniec zamknal drzwi na moich nogach..ehhh...
      • serei Re: Najlepsze numery waszych facetów 25.03.14, 08:25
        hamerykanka, Ty sobie jakieś ubezpieczenie od romantyczności męża spraw big_grin
        • hamerykanka Re: Najlepsze numery waszych facetów 25.03.14, 14:30
          Powiedzmy ze nie pozwalam sie teraz podniesc smile
    • olinka20 Re: Najlepsze numery waszych facetów 25.03.14, 12:52
      Tak was czytam i czytam i kurde moj to jakis nudny misio wink jest, ani butów nie pastuje, ani na rekach mnie nie nosi i nie upuszcza.
      W sumie jedyna kontuzje to miałam lata temu, bylismy w Ustce, weszlismy do morza i postanowilismy poskakac przez fale. A ze wazyłam wtedy kolo 40 kg to niestety jedna z fal rzuciła mnie cała siła na lubego. Policzkiem przywaliłam mu w obojczyk i z gustowna sliwą pojechałam na nastepny dzien na Mazury ze znajomymi. Dobrze, ze wszyscy go znają i wiedzą, ze by mnie nie uderzył, bo wyglądałam okropnie.

      Aaa i jeszcze nr mi wykrecił, ale to w sumie mało smieszne.
      Swego czasu jezdził w rajdach samochodowych, w tzw 2 lidze ( okręgówce). No i pojechali z chłopakami na trening do Zakopca, zamkneli trase i nocą upalali na Wierchach. No i baran jeden wyleciał z owej trasy, zrobił skok dłuzszy niz oddawali wtedy nasi skoczkowie ( 13 metrów) iiiiii nic by mu sie nie stało, bo auto z klatką, ale ten... nie załozył kasku- no bo to tylko trening.
      Efekt- złamana podstawa czaszki i ponad 10 dniowy pobyt na chirurgii w zakopianskim szpitalu.
      Boszszsz jaka ja byłam wsciekła jak dotarłam do tego Zakopanego...
      • lisek.chytrusek Re: Najlepsze numery waszych facetów 25.03.14, 14:28
        40 kg??? Od dziś cię nie lubię, foch!
        • olinka20 Re: Najlepsze numery waszych facetów 25.03.14, 14:42
          Lisku po pierwsze to było sto lat temu tongue_out
          Po drugie widziałas mnie na własne, liskowe oka wiec wiesz ze to było sto lat temu tongue_out
    • pszczolaasia Re: Najlepsze numery waszych facetów 25.03.14, 14:14
      big_grinbig_grin
      • aqua48 Re: Najlepsze numery waszych facetów 25.03.14, 15:35
        A z ostatnich najgorszych numerów to mój notorycznie zostawia mnie w metrze. Za granicą. Ma długie nogi i musi, po prostu musi wskoczyć jak już ten sygnał zamykania drzwi się rozlegnie, bo oczywiście następne metro będzie za dwadzieścia minut, albo pół godziny (jak autobus w Krakowie) i nie będziemy tyle czekać bo szkoda czasu. Szlag mnie trafia. I mimo, że zawsze umawiam się z nim, że NIE spieszymy się w metrze, że następne jest za 1-3 minut, a ja nie biegam po schodach, ani peronach, zwłaszcza ciągnąc za sobą walizkę, to i tak musi wskoczyć. Nawet dywan na to nie pomoże bo przecież na nim też odleci.
Pełna wersja