dziewczyna_bosmana
16.04.14, 22:13
Po roku mojego nie bycia u rodziny męża pakujemy tobołki i jedziemy na święta. Starsza, wbrew strachom, nie załapała się na przedszkolną epidemię ospy, młodsza ma katar ale walić to, takiej okazji nie odpuszczę. Jedziemy w nocy, trzymajcie kciukasy żeby młodsza ładnie spała, nie chce mi się 4 godziny słuchać wycia

Rany jak ja się za nimi wszystkimi stęskniłam. Aha, będziemy werbować chrzestnych dla Milki, na razie pogaństwo się szerzy