Dodaj do ulubionych

Kur.......na (poświątecznie)

21.04.14, 19:29
nie,nie przytyłam, będzie o wizycie świątecznej u teściów.
Po chu...k zapraszać syna ,wnuki i synową jak na stole ląduje:
czerwony barszcz ???
1 pomidor pokrojony na talerzyku
sałata ze szczypiorem
talerzyk wędlin
kompot

NIC WIĘCEJ.
Dzieci głodne (przypominam,że to śniadanie świąteczne na które jechaliśmy 70 km), po barszczu podano ciasto, szarlotkę którą piecze od 20 lat i jest to gniot z kwaśnymi jabłkami.

Droga redakcjo, zbliżają się imieniny tworu zwanego teściową i mam pytanie. Jak zaprosi bo to przecież gala, czerwony dywan i klękajcie narody powiedzieć,że święta były do dupy i nie mam zamiaru gnać 140 km aby potem dopychać się mcdonaldem czy pojechać i przy stole komentować jej wyczyny ?

Dodam,że przez 24 lata !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! nie jadłam u niej żadnej sałatki bo nigdy nic nie zrobiła. Dla mnie to jest jawne olewanie człowieka czyli mnietongue_out

Czy u waszych też głodno i biednie ? Dodam,że mają ładne emeryturki więc nie o kasę się rozbija.
Obserwuj wątek
    • moonshana Re: Kur.......na (poświątecznie) 21.04.14, 19:41
      nie spinaj się, bo i tak nie pomoże.
      moja teściowa przyjechawszy pierwszy raz obejrzeć wnuczkę , żaluzyjnie dopominała się o obiad. zaproszona była na popołudnie, ja bardzo źle znosiłam połóg - ale ciul z tym, zła synowa stołu nie zastawiłabig_grin
      nie wiem, jakie u Was panują stosunki ale do teściowej na święta jedziemy z wkładką. tam święta zawsze są niejako składkowe. każdy coś przynosi. natomiast moja matka, gdybym na święta ( na które zaprasza) przyniosła cokolwiek - to by coś urwała. dla niej nie honor aby goście ( nawet dzieci) stół zastawiali.
      gwoli prawdy, teściowa ma malutką emeryturę a rodzinę dużą. stąd urządzenie świąt rąbnełoby ją po kieszeni i ja to rozumiem. za to jak u niej jesteśmy potrafi dać synkowi ( ze słowami " masz, zjesz sobie w domu") jakieś kotlety, gołąbki, ziemniaki itp. a ja stoję oboksmile połowę synowych tak traktuje. kiedyś mnie to oburzało, teraz śmieszy. tak sobie czasem żartujemy z innymi synowymi: "byłaś u mamusi? i co???? poczęstowała cię chociaż kawałkiem chleba????" i rechoczemy się jak głupie. ale my już stare jesteśmy i podłetongue_out
      pocieszyłam?
      • a-ronka Re: Kur.......na (poświątecznie) 21.04.14, 19:49
        teściowa moja to śmierdzący leń !
        Gołąbków, sałatek, makaronu, ryżu , bigosu, pizzy, leczo itd. nie robiła never. Poza tym nie każe nic robić bo ona przygotuje. To każde święta, uroczystości z których wychodzimy głodni. Może czas powiedzieć,że nie przyjeżdżam się najeść ale jakieś "normy" są wskazane.
        Kurde, wie że bachory nie jedzą wędliny to mogła chociaż babkę piaskową, chleb czy pączku kurfa kupić.
        Dla mnie to jawne- mam was w dupie- zrobię coś i spierd......

        Przed imieninami chyba powiem,że na święta nic nie było do jedzenia więc nie ma sensu jechać bo mamusia się przemęczy.
        Nie chcę pasztetów i nadziewanych gęsich pipek ale kurde 1 pomidor, zero chleba ?
        Jestem w szoku, normalnie mnie "bodło" że mamunia ma w doopce syna.

        P.S
        Nigdy !!! nie dostałam nic na wynos (czyt. wałówki)
    • moonshana Re: Kur.......na (poświątecznie) 21.04.14, 19:43
      ale w Twojej sytuacji następnym razem zabrałaby ze sobą prowiant. i już po "poczęstunku" wyciągnęła żarcie ze słowami " mamusiu, teraz mamusia pozwoli że coś zjemy; dzieci są głodne"


      "wiem, że jesteś u stóp swych szklanych gór
      aby wspinać się i... opadać w dół"
    • kolibeer2 Re: Kur.......na (poświątecznie) 21.04.14, 19:44
      moja teściowa gotuje dużo, ale właściwie niejadalnie ,
      ale dobra z niej kobieta smile
      i zawsze biorę ze sobą coś do jedzenia z tekstem : musi mamusia spróbować , przepis z interneetu i tak dużo komentarzy miał , że aż zrobić musieliśmy - głodni nie wyjeżdżamy smile
    • melancho_lia Re: Kur.......na (poświątecznie) 21.04.14, 20:12
      U mnie na odwrót. Teściowa kupuje "pyszne" świąteczne wyroby, które dla mnie są niejadalne. i oczywiście wałówa na wynos- klops (chociaż mówiłam wielokrotnie, ze nie jadamy), niejdalane kupne ciasta (np. mazurki tak twarde, ze zabić można) itp.

      Na Twoim miejscu zabierałabym własne jedzenie i ostentacyjnie przystępowała do jego konsumpcji.
    • biedroneczka47 Re: Kur.......na (poświątecznie) 21.04.14, 21:07
      Wszystkimi kończynami podpisuję się pod słowami przedpisczyń że trzeba wziąć własne jedzonko. Nawet na bezczela kanapki zawinięte w papier i ostentacyjnie je wyjąć i przy teściowej stole skonsumować.
      U moich rodziców jest odwrotnie. Żarcia nadmiar i mamuśka tylko lata i donosi i nie sposób jej usadzić w miejscu bo to jest jej cała radość jak wszyscy jedzą.
    • toffix Re: Kur.......na (poświątecznie) 21.04.14, 22:24
      Łączę się w bólu. Każdy pobyt u moich teściów zbliża mnie do trudnej decyzji o spakowaniu rodziny i wyjeździe na świeta GDZIEŚ (Mazury, morze, Egipt,...). Póki co zdecydowałam, ze kolejne święta spędzę w domu i upiekę, ugotuję, pokroję, przyrządzę to co chcę, co lubię. Nażrę siępysznoiściami. I jak ktoś chce to niech wpadnie. Jak nie to mam to w dupie. To ostatnie święta dla mam i teściowych.Z kolejnych mam być zadowolona ja, mój mąż - niemąż i córka. KONIEC.
    • solejrolia Re: Kur.......na (poświątecznie) 21.04.14, 23:44
      znasz ją tak długo, wiesz, że leń, i nie gotuje, to dlaczego nie weźmiecie żarcia z sobą?
      choćby tylko dla dzieci?
      tak trudno samemu coś zrobić? albo chociaż gotowe kupić?
      chcesz sałakę weź w misce już przygotowaną, albo składniki i u niej wymieszaj. taiż to problem?
      i co z tego, ze mówi, ze naszykuje. jakoś od 24lat jest podobnie, już dawno powinnas nauczyć się, że u niej to nie najesz się.

      ja mam odwrotnie- moja teściowa gotuje ale niestety niesmacznie, jakoś tak...po taniości (?), czesto przygotowuje coś znacznie wcześniej, zamrozi, i potem przy nas tylko odgrzewa, pewnie odgrzewa po raz 7 tongue_out bo potrawy są wyprane ze smaku, zapachu.
      albo ugotuje dużo wcześniej zanim dojedziemy i trzyma to na gazie, żeby nie ostygło. Przykład: ziemniaki- ugotuje, nie odcedzi, tylko w tej wodzie trzyma, żeby nie ostygły. BLEEEEEEEEEEEE
      teść z kolei jak coś ugotuje, to mocno specyficznie. czasem smacznie, a najczęściej nie da sie zjeść.
      Dlatego ZAWSZE bierzemy coś z sobą.
      ZAWSZE.
      placki sama zamawia u mnie. potraw, mówi, że nie chce, zebym przywoziła, a potem cieszy się.
      albo przygotowuję coś u nich. i teściowa pozwala mi się zaangażować w kuchni.
      ona CHYBA zdaje sobie sprawę, że ja, mój mąz, oraz szwagier (zwłaszcza szwagier, bo ma talent) gotujemy dużo i smacznie. i nam to po prostu wychodzi. a jej nie.
    • kanna Re: Kur.......na (poświątecznie) 22.04.14, 10:46
      Moja teściowa gotuje dość niesmacznie i do tego kupuje najtańsze produkty.
      Taki typ.

      Ma jednak kilka potraw, które moje dzieci lubią - ciasto, płatki, ogórki, kotlety z piersi kurczaka, parówki (te droższe!).

      Więc przez lata bytności wypracowaliśmy kompromis - ja mówiłam, co dzieci lubią i zawsze doceniałam, że te potrawy są na stole. Kiedy mąż woził teścia do Biedronki też modelował - O, dzieci to najbardziej lubią te parówki.

      Ja zawsze woziłam też bułki, wodę butelkowaną, żeby była.

      Teraz teściowa pilnuje, żeby była przegotowana woda dla moich dzieci (bo nie lubią herbaty) i te droższe parówki i chrupki.

      Ludzie mają różnie. I zdecydowanie uważam, ze NIE MAJĄ obowiązku domyślać się, co ja chcę. Mówię o tym, pokazuję. Doceniam, jeśli to się pojawia.
      Mi też pomaga, jeśli nie przypisuję ludziom złych intencji. Staram się nie nakręcać, a przyjąć, że tak mają.

      U mnie działa smile
      • a-ronka Re: Kur.......na (poświątecznie) 22.04.14, 11:41
        ale ona taka ostatnio się zrobiła. Wcześniej była wędlina, pomidory, ogórki, sałata, jakieś gorące.
        Ostatnie 4 święta (ale gramatyka) spędziła u nas i stwierdziła,że o rany jak cuuudownie, nic nie musze robić.
        Na te święta znów myślała,że wpadnie ale ja powiedziłam,że nie robimy. Więc foch ? i zero żarcia, bo synowa be że nie ugościła?
        Mąż nie mówi ale widzi i wiem,że mu przykro dlatego przy nim nie drąże tematu.
        Obecałam sobie,że jak zadzwoni i zaprosi na imieniny to odmówię i powiem,że mamy inne plany. Mam ja w doopie i wiem,że lada moment wygarnę jej te "uczty" niech stara wie,że jest do doopy mamusią, tesciową babcia i........kucharką.
        Noż kurfa zła jestem,że takie guano tak nas traktuje.
        • kanna Re: Kur.......na (poświątecznie) 22.04.14, 12:16
          Więc foch ? i zero żarcia, bo synowa be że nie ugościła?

          Nakręcasz się. To Twoje przypuszczenia.

          Zapytałaś, otwartym tekstem, o co chodzi? Poprosiłaś o więcej? Poprosiłaś męża, żeby dopytał w czym problem i że jest głodny (synek ma prawo być głodny, nie?)

          Mąż nie mówi ale widzi i wiem,że mu przykro dlatego przy nim nie drąże tematu.
          Może warto, żeby powiedział? Tobie przykro a on się nie odzywa? Mąż jest od wspierania Ciebie i rodziny, nie swojej mamusi.
      • a-ronka jezdzę 22.04.14, 11:49
        a potem zazwyczaj wpadam do moich rodziców i tak jemysmile hehe brzmi to jakbyśmy wpadali jak szarańcza.\
        Chodzi mi o to,że moja mama potrafi zrobić cos dla dzieci, jakiegoś kuraka, racuchy, ciasto.Ta kutwa robi zakalec w szarlotce i najtańsze wędliny. Jak będzie nastepny raz to faktycznie poprosze sałatkę, jak powie,że nie ma to nic nie będę jadła, powiem że do mcdonalda zajadę na cesarską. Czas nauczyć kto tu rządzismile
        • talusia Re: jezdzę 22.04.14, 12:48
          a po co Ty chcesz wychowywać starą kobietę, daj jej spokój, nie podoba Ci się u niej to do niej nie jedź na Święta, będziesz złośliwa w stosunku do matki męża to jemu będzie przykro, nawet jeśli to widzi i nawet jeśli sam narzeka, to co innego samemu coś mówić o swojej mamusi a co innego jak żona źle mówi o matce a jeszcze gorzej jak wchodzi w otwarty konflikt i to o co, o żarcie. Rozumiem, że to przykre ale tak naprawdę nieważne, tym bardziej, że nie wiesz do końca z czego to wynika, może z demencji starczej, może z lenistwa ale to w sumie nie Twoja sprawa.
        • solejrolia Re: jezdzę 22.04.14, 12:52
          brzmisz tak, jakbyś jeździła tam tylko nażreć się. i nakręcasz się moim zdaniem bez sensu. chcesz cesarską z McD to przywieź ją z sobą, skoro masz na nią taką ochotę.
          jak widzisz nie tak mało znów magielek wozi z sobą jedzenie, i nie robi z tego jakiegoś wielkiego halo.
    • moonshana Re: Kur.......na (poświątecznie) 22.04.14, 13:07
      ejże, ejże... sama jako jedna z pierwszych napisałam a-ronce aby się nie nakręcała, ale wydaje mi się że zaczynacie się same nakręcać. w złą stronę.
      jakby tego nie ugryźć, zapraszając gości na święta NALEŻY przygotować żarcie. co innego, jak się goście sami wpraszają, ale jak teściowa zaprosiła syna,synową i wnuki to jej za przeproszeniem, zasranym obowiązkiem było zadbać, aby goście głodni nie byli. jeśli z jakiegoś powodu jest ułomna w temacie - powinna zadzwonić do synowej/syna i rzec np: "słuchaj, będzie mi miło was gościć, ale kucharka ze mnie żadna. mogłabyś coś przywieść?" sądzę, że a-ronka spakowałaby wałówkę.
      ale skoro zaprasza i gęby nie otwiera - znaczy się, jest przygotowana. a jak widać, nie jest. mówiąc wprost: teściowa odstawia ujnię. i nie ma co pisać z nieledwie oburzeniem:" a czemu a-ronka z pustymi łapskami i nienażartymi gębami jedzie? " jedzie, bo tak już jest. jak zapraszają na obiad, to się nie przynosi własnego kurczaka. można, owszem - ale to dobra wola gości. powtarzam: dobra wola. natomiast obowiązkiem ( powtarzam dla niekumatych:obowiązkiem) gospodarza jest żarcie naszykować, jak zaprosił.
      reasumując: a-ronka może zabrać na następne święta u teściówki chlebuś, masełko, mięsko, jarzynkę, wódeczkę oraz barana. jak będzie miała taką fantazję. a teściowa jak zaprosi na następne święta powinna ( nie: może. powinna) naszykować tyle żarcia, aby goście głodni nie wyszli. albo niech nie zawraca dupy.
      taki wywód, bo się niektórym poobracało do góry nogami. jak na jematce niemalże.
      • 25marzka25 Re: Kur.......na (poświątecznie) 22.04.14, 14:04
        to ja napisze odwrotnie dla śmiechu.
        teściowa jaka jest to jest ale jedzenie dobre szykuje. W tym roku miało byc tylko sniadanie i wypad, mimo że zawsze był jeszcze obiad na który jeżdziliśy na działke ok 20km.
        Mamusia chciała odwalić śniadanie i dzieci (2 synów z rodzina) wypad po sniadaniu od nich żeby mieli spokój.My na przekór mamusi tak śniadanie przedłużyliśmy że wyszliśmy wszyscy od nich dopiero ok 17,a spałaszkując śniadanie to o 12 to już zapachu po nas nie powinno być w domu wink Synowie i synowe zgodnie stwierdzili że mamusia takie dobre jedzonko zrobiła że nie wychodzimy dopóki wszystkiego nie zjemy. I tak oto tym sposobem nie daliśmy im wyjechać na działkę i nie pozbyli się nas zbyt wcześnie z domu.Bo jak to zapraszać gości i wyliczać im czas na posiadówkę big_grin
        • kanna Re: Kur.......na (poświątecznie) 22.04.14, 14:25
          Najwięcej nieporozumień i sporów bierze się własnie z takiego podejścia - JA coś robię, wiec inni też powinni, tak samo jak ja uncertain

          A to tak nie działa. Inni mogą robić po swojemu.

          Dlatego warto dopytać (mam coś przywieźć, czy będzie obiad?) , a jak jest inaczej niż zwykle, to zapytać,z ciekawością, nie chęcią nawrzucania -co się stało? Może teściowa jest chora, może nabzdyczona -nie wiadomo. Jak powie, to wszystkim będzie lżej.
        • moonshana Re: Kur.......na (poświątecznie) 22.04.14, 14:29
          jak to albowiem? bo nie kumam.
          zapraszam gości na WIelką Niedzielę. i co? herbatkę mam im dać. a po jakiemu to, bo raczej nie po naszemu. nie wiem, ja jestem z prowincji ale u nas jak mamunia/teściowa zaprasza na święta to oznacza że przy słonych paluszkach siedzieć nie będziemy.
          aaaaaa.... wiem.... we świecie jak zapraszają dzieci z wnukami na święta to najpierw habatka, potem spacer, potem jakaś ambitna wystawa a potem filharmonia. żryć nie dają, bo żarcie passe. aaaaa. no toż piszę, że ja z prowincji.
          a poważnie. serio? zapraszasz gości na święta i co dalej? ciekawa jestem. zakładamy, że zapraszasz dziecko z rodziną.
          • moonshana Re: Kur.......na (poświątecznie) 22.04.14, 14:32
            kanna, doczytałam i mnie dobijasz. czyli że zapraszam dzieci z wnukami na święta i automatycznie oczekuję pytań czy aby dam radę? no bez jaj, proszę.
            jak słusznie zauważyłaś, każdy gębę ma i powinien się nią posługiwać. i tak osoba zapraszająca/gospodyni winna zakomunikować o ewentualnych problemach a nie czekać, aż dzieci się będą dopytywać.
            • kanna Re: Kur.......na (poświątecznie) 22.04.14, 19:31
              czyli że zapraszam dzieci z wnukami na święt
              > a i automatycznie oczekuję pytań czy aby dam radę?


              Jak ja jadę gdziekolwiek to pytam. Chyba, że mam 100% pewności (czyli mojej mamy nie pytam).
              Pytanie nie boli. Informowanie nie boli.

              Ale tak szczerze, moonshana - jakby dzieci dopytały: przywieźć coś? - to byłby jakiś problem dla Ciebie?
              • moonshana Re: Kur.......na (poświątecznie) 22.04.14, 19:37
                nie, oczywiście że to nie byłby problem. natomiast nie przyszło by mi do głowy aby mieć pretensję, że tego nie zrobiły. Informowanie nie boli. jak mam problem, to informuję o tym osoby zainteresowane - bo leży to w moim interesie. a jak nie mam problemu to czasem latam i pytam czy kto inny go nie ma. a czasem nie. to moja dobra wola.
    • jk3377 Re: Kur.......na (poświątecznie) 22.04.14, 14:44
      jestem w szoku normalnie jak to przeczytalam.... rzadko chodze do tesciow, choc mamy blisko, kilka razy w roku jestem, w te swieta nie poszlismy, maz sam byl i tyle,ale jak juz idziemy to jest ok, nawet bardzo ok.
      na twoim miejscu przekonalabym M zeby zaczal jezdzic sam. jesli nie da sie, to ostentacyjnie przy stole wyjmowalam bym ze zlotka kanapki z torebki i dawala dzieciom i sobie i zajadała przy tesciowej mowiac,ze glodni jestesmy...tylko czy m by to wytrzymał...?
      a tak w ogole- barszcz? czerwony? siweta jej sie pomylily czy zostalo po tamtych jeszcze?big_grin
      • a-ronka Re: Kur.......na (poświątecznie) 22.04.14, 20:56
        tesciowa ma 2 ręce, sklep pod nosem, emeryturę ale to jest LEŃ.
        Zaprasza i robi wszystko tanim kosztem bo jej się nie chce. Ja mogę i pół bagażnika przywieźć ale nie o to biega.
        Moon zrozumiała,że nie wściekam się o brak jedzenia czy sałatki. Wściekam się bo jadę 70 km a na stole goowno bo teściowej nie chce się nic robić.
        Nieładnie zaprosić najbliższych i ugościć ich solą (bo chleba też nie byłosmile), przecież wiedziała że jedziemy POZA TYM ten braki jedzeniowe są na każdej imprezie. Jej się nie chce nic robić, grunt,że przed sąsiadami może się pochwalić.

        Tak, znam ją od 25 lat ale chyba czas powiedzieć,że jest leniem i nie mam zamiaru tam więcej jeżdzic. Sentymentu do niej nie mam bo nie odzywała się do wnuków i syna przez 2 lata a do drugiego syna nie odzywa się..................12 lat.

        Nie mam napinki, nie mam focha bo nie zjadłam ale mam dość traktowania per noga.
        Nie chce mi się pisać o numerach teściowej bo to temat rzeka ale mam tego dość.
        Na jimieninysmile nie złożę jej życzeń ot cotongue_out
    • aurita Re: Kur.......na (poświątecznie) 23.04.14, 11:44
      barszcz, pomidor???? eeeee to cala impra byla smile
      moja tesciowa NIC nie robi i tylko czeka zebym przyjechala i przywiozla walowke, ale ja sie postarzalam i nie daje rady zap.... przy garach. W tym roku nie pojechalam do niej smile zrobilam minimalistyczne swieta w domu i bylo SUPER!!!!!

      Dzwonila, czy przyjedziemy na weekend majowy.......pffffffffff
    • fajnyrobal Re: Kur.......na (poświątecznie) 23.04.14, 12:00
      Twoja teściowa czasem nie z Krakowa? big_grin Ja, jeszcze w czasach studenckich, zostałam zaproszona przez koleżankę krakuskę na herbatę. No, i dostałam tę herbatę. Samą, cukru nawet nie było, chociaż ja nie słodzę big_grin U nich to tam normalne, ale mnie oczy z orbit wyszły.

      A w temacie - do dobrego wychowania i wyczaju należy przyjąć gościa czym chata bogata i podaje się to co najlepsze. Jeżeli wiem, że ktoś np nie jada czosnku, robię potrawy bez czosnku, jeżeli mój gość jest wege gotuję potrawy bez mięsa itp itd Bo chcę mu pokazać że jest mile widziany, że cieszę się z jego obecności w moim domu.
      Nie czepiałabym się, gdyby teściowa aronki postarała się, ugotowała coś, zrobiła sałatki, kupiła ciasto i okazałoby się to niejadalne. Nie każdy jest miszczem kuchni, ale pokazała, że zależy jej na gościach. A tak, masz rację, to typowe w dupie was manie.
      • magda_ag Re: Kur.......na (poświątecznie) 23.04.14, 23:40
        ja z Krakowa wink
        wszyscy z otoczenia wiedzą, że do kuchni to ja ... za karę. Wolę kurnik wybudować niż zupkę ugotować . i .... i zięć z rodziną wink i synowa z rodziną wink nawiedzają m,nie co tydzień. Rarytasów na stole nie ma - szybkie do przygotowania ( kłopot, bo jedna rodzina wegetariańska ) tanie, bo ... wiadomo sad nawet jak się nie do końca najedzą - przyjeżdżają - ku mojej radości ( a że w drodze powrotnej dojadają w przydrożnych barach - .... )
        Przed tymi świętami rozchorowałam się, zabezpieczyłam sobie chleb i wodę i zamierzałam zdrowieć nikogo nie zapraszając. A oni ... przyjechali niezapowiedziani, przywieźli święconkę, zrobili śniadanie, zostawili smakołyków na tydzień .
        Zapowiedzieli się na sobotę - lepiej się czuję więc będą pyry z gzikiem, chleb w każdej ilosci, jakieś rzodkiewki i szczypiorki i ..... super zabawa.
        Na loterii wgrałam synową i zięcia ???????
        Kocham ich bez względu na "miskę" wink

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka