iziula1
23.04.14, 11:31
Co jakiś czas szukam ludzi do pracy. Mam własną firmę.
Ale ostatnio ręce mi opadają.
Szukałam sprzataczki: po godzinie zrezygnowała bo .... wiadro z woda za cięzkie.
Do odśnieżania: W sobotę i niedzielę też?! A to On nie będzie.
Do biura: Piękne, bogate CV w rzeczywistości zero umiejętności praktycznych, wiedzy, znajomości programu ale.... 2000 tys na rękę, praca tylko za biurkiem bo w teren to On nie pójdzie ( tzn. skontrolować prace innych, sprawdzić usunięcie zgłoszonych usterek etc.). To, że nic nie umiał z obsługi programów które wymienił w CV jako znajomośc średnia to już pikuś. Przecież moge go nauczyć.
Na rozmowę o pracę: dzwonią , umawiają się, nie przychodza na konkretną godzinę lub wcale.
Czasem żalą się przez telefon,że nie mają pracy że tak im zalezy i co... kuźwa NIE PRZYCHODZI na spotkanie! I to nie sa sporadyczne przypadki. Już wiem ze z 10 zaplanowanych spotkań tylko 4 osoby przyjda.
A raz nawet miałam pretensję że Pana od razu zatrudnić nie chcę na umowę o pracę. No jak to. Przecież on tu jest w sprawie pracy to co? Nie zatrudni mnie pani?
Wymagania ogromne, nie dostosowane do pracy i zakresu obowiazków jakie proponuje.
Dziś musiałam sobie ulać bo wczoraj cały dzień czekałam na osoby ktore szukały u mnie pracy. Przyszła jedna.
Dziś czekałam na nowego pracownika co miał zaczac prace-juz sie dogadaliśmy. Czekam, czekam... w końcu dzwonię a on sie jednak rozmyślił.... ja pierdzielę.....