Dodaj do ulubionych

pies przy placu zabaw ( znowu)

23.04.14, 12:07

dajcie mi jakąś światłą radę, bo komuś mordę obiję.
tak, idąc z dzieckiem na plac zabaw, zabieramy psa. plac jest w parku, ogrodzony. najpierw robimy rundkę z psem, potem przywiązujemy gada do jakiegoś drzewa/ogrodzenia ( aby widzieć) i idziemy się rozrywać.
i, cholera jasna, głupie dupy nie potrafią myśleć i pilnować dziecka. ostatnio jakaś dziewczynka urządziła sobie zabawę: kopanie piłką w ogrodzenie, gdzie przywiązany był pies. a dziś... bujamy się na karuzeli gdy mym oczętom ukazuje się widok: pies przywiązany do drzewa pilnuje rowerka, a do psa podchodzi dziecko na oko roczne. eskortowane przez gadającego przez tel. tatunia. pies odsunął się na całą długość smyczy od dziecka ale nie wiem co by się stało, gdybym nie dobiegła. zostwiłam swoje dziecko pod opieką innego rodzica i poleciałam.
kim trzeba być, aby pozwolić maleńkiemu dziecku podchodzić do przywiązanego psa???? jak opier...lić kolejnego rodzica, aby dotarło?
tylko mi tu nie pisać, abym burka w domu zostawiała. nie uśmiecha mi się latać na podwójny spacer, a burek sam w sobie nikomu nie przeszkadza ( abstrahując od oczywistości, że mam prawo chadzać z psem do parku).
a już normą jest taki kwiatek: Młoda prowadzi psa na smyczy ( to jej psia i ona ją prowadzi i już) a rodzice i dziadkowie innych dzieci wysyłają swoje pociechy aby pogłaskały pieska albo poprowadziły go z dziewczynką. ręce opadają.
Obserwuj wątek
    • grave_digger Re: pies przy placu zabaw ( znowu) 23.04.14, 12:21
      A Twój pies taki groźny? Jeśli tak to kaganiec i po kłopocie.
      Nie rozumiem problemu. Z założenia ludzie myślą, że czyjś pies - nie bezpański - jest raczej łagodny, a zwłaszcza taki prowadzony przez małe dziecko, ten na pewno musi lubić dzieci.

      Ja nie zaczepiam cudzych psów a moje córki uciekają przed nimi na drzewo, tak się ich boją. tongue_out
      • moonshana Re: pies przy placu zabaw ( znowu) 23.04.14, 12:25
        dupa tam, nie groźny. a Młoda robi z nim, co chce.
        ale to pies. nie wiem, jakby sie zachował gdyby ww. roczniak zaplątał się w smycz i na niego upadł.albo gdyby obce dziecko złapało go za ucho lub nos. ja nie pozwalam podchodzić córce do obcych psów bez wyraźnego zezwolenia właścicieli czworonogów. choć to trudne, bo moje dziecię kocha wszystkie psi i uważa, że skoro jej jest ciapciuch, to inne też.
        a kagańca nie zakładam celowo. zauważyłam, że do psa w kagańcu podchodzili pińcet razy częściej. bo przecież nic nie zrobi...
      • moonshana Re: pies przy placu zabaw ( znowu) 23.04.14, 12:30
        a , grave.
        założenie jest błędne. ludzie się za dużo filmów naoglądali. jeśli dziecko prowadzi psa, to należy założyć że ten pies nie zrobi krzywdy temu dziecku. nie - wszystkim dzieciom. temu jednemu. mój pies kocha swoją panią miłością wielką, a innych dzieci raczej nie lubi. tzn. jak może to ucieka widząc zbliżającego się krasnala. koleżanka mająca goldena opowiadała mi kiedyś, że jest w stanie wojny z prawie wszystkimi mamuśkami na osiedlu. po przecież to takie"rodzinne " psy są, że na pewno można wytarmosić i wyszarpać za uszy.
        • niutaki Re: pies przy placu zabaw ( znowu) 23.04.14, 13:03
          Ludzie nie mysla, to nagminne... moja core nauczylam od malenkosci, ze zwierze to nie zabawka - czy nasze czy nie nasze. Co bys nie zrobila zawsze bedzie zle: opierdolisz ostrzegawczo - zle, pozwolisz poglaskac - pies ugryzie/pobrudzi/cokolwiek - zle.
    • melancho_lia Re: pies przy placu zabaw ( znowu) 23.04.14, 13:07
      Jeżeli pies uwiązany w bezpiecznej odleglości to ok. Dobrze robisz, a ludzie zwyczajnie nie myslą. Nie tylko ci co mają dzieci, niektórzy psiarze też.

      Mnie by w życiu nie przyszło do głowy pozwalanie dziecku podchodzić do obcego psa. Czasem, jeżeli widzę że pies łagodny i właściciel wyraźnie zezwala na kontakt to pozwalam podejść i pogłaskać.
      Moje dzieciaki z psami w miarę obyte (po rodzinie dużo psów jest) ale mają wpojone, że do obcych psów się nie podchodzi.
    • olinka20 Re: pies przy placu zabaw ( znowu) 23.04.14, 13:18
      Jako posiadaczka psa, ktory wyglada jak maskotka wink moge ci napisac- szkoda prundu.
      Szkoda twoich nerwow.
      Chocbys sie zmozdzyła nie wiem jak to niektorzy i tak nie bedą wiedziec o co ci chodzi.
      Piesek jest sam, mozna go tulic, wkladac mu paluchi do oka i ucha, bo one to lubią. Zwłaszcza jak przyuwazą, ze twoja młoda go prowadzi. Bo MUSI lubic cudze dzieci, jak ma swoje dziecko na koncu smyczy.
      Czasem wyprowadzam psa siostry, wazy 30 kg, mix boksera i amstaffa. I nagminnie napadają nas popierdułki ( czytaj jorkusie etc) do pęcin. Ja wtedy pieska popuszczam, coby sie nie szarpac, a własciciele z fochem zabierają niuniusie na raczki- bo on przeciez sie chciał pobawic.
      Tjaaa, zębami w nogę big_grin
      A pies nauczony do małych, bo z moim sie kochają.
    • magjug Re: pies przy placu zabaw ( znowu) 23.04.14, 14:46
      cóż, dorośli to niestety debile, rzecz jasna nie wszyscy, są chlubne wyjątki (dla jasności, mnie też często zdarza sie zdebilnieć), ale puszczanie samego dziecka, do OBCEGO psa to szczyt głupoty, bezmyślności i jeszcze paru takich kwiatków. Moje młode od maleńkości nauczone, że zwierząt bić nie należy, bez względu na gatunek. To też czuje, jak boli, boi się jak jest zagrożenie i może być groźne, jeśli zagrozi się jego własnemu bezpieczeństwu. NIGDY nie podszedł sam do obcego psa, żeby pogłaskać, tylko albo sam pyta właściciela, albo ja, czy można. Psy mam od zawsze i wiem, że tak trzeba. A swoją drogą, kiedyś widziała tabliczkę na giełdzie z napisem - Uwaga groźny pies! A gospodyni jeszcze gorsza!!. Do dziś żałuję, że nie kupiłam... Jak taką dorwiesz, to stawiasz przed psem i niech idioci czytająsmile coby nie było zdziwkasmile
        • aqua48 Re: pies przy placu zabaw ( znowu) 23.04.14, 15:16
          Moon, przykro mi, ale za psa odpowiada jego właściciel. Za przywiązanego tym bardziej. I jeśli do takiego psa podejdzie obce dziecko, zacznie pchać mu paluchy do pyska, albo ciągnąć za ucho, a on je chapnie, albo choćby przestraszy, czy przewróci, to TY będziesz odpowiedzialna. Nawet jeśli nie było Cię w tym czasie przy psie, bo nie ostrzegłaś opiekuna dziecka, albo nie kazałaś dziecku od psa się odsunąć. Tak to wygląda.
          • moonshana Re: pies przy placu zabaw ( znowu) 23.04.14, 15:29
            o raju. to co piszesz, jest zwyczajnie straszne. przerzuca odpowiedzialność za dziecko na postronne osoby. oraz idiotyczne. idąc tym tropem, jeśli dziecko wlezie na drzewo ( w park) i z tego drzewa zleci - winny jest właściciel parku.
            psa zostawiać w domu nie będę, nie będę sobie utrudniać życia oraz kraść czasu który powinnam poświęcić czemu innemu. natomiast jeśli jeszcze raz jakiś niedorobiony ujek pozwoli swojemu dziecku dojść do psa - zrobię awanturę na pół parku.
          • niutaki Re: pies przy placu zabaw ( znowu) 23.04.14, 15:52
            aqua48 napisała:

            > Moon, przykro mi, ale za psa odpowiada jego właściciel.
            Ja tam na przepisach sie nie znam, pewnie jest jak piszesz, natomiast kto odpowiada do jasnej cholery za dziecko??? Czy aby przypadkiem nie rodzic/opiekun?
      • moonshana Re: pies przy placu zabaw ( znowu) 23.04.14, 16:27
        a czytałaś??? nie przywiązuję gdzieś tam. przywiązuję tam, aby nikomu nie przeszkadzał a ja go widzę. i na czym wdł Ciebie polega "pilnowanie burka" ? na obronie burka przed dzieciarnią? burek za dziećmi nie lata, dzieci latają za burkiem. i to ja mam pilnować burka... ciekawa logika. idąc tym tropem to nawet nie drzewa w parku są winne ( jak dziecię wlezie i zleci, bo rodzic ma go w dupie i nie pilnuje). ławka na ulicy jest winna, jak dzieć wjedzie w nią rowerem i się porozbija. krawężnik jest winny, bo dziecię się wywaliło. a kto ma tego pilnować, że spytam? może jednak ustalmy, że rodzice odpowiadają za swoje dzieci i ich zasranym obowiązkiem jest pilnować, aby dzieci nie robiły sobie krzywdy spadając z drzew, nie podnosiły szkła z drogi, nie piły w sklepie żrącycy płynów i nie zaczepiały obcych psów.
        albo rzeczywiście, ustalmy że obowiązkiem pilnowania naszych dzieci jest obarczone społeczeństwo które: podstępnie ukłąda krawężnki, ustawia ławki i posiada psy.
        • guderianka Re: pies przy placu zabaw ( znowu) 23.04.14, 16:33
          no i co że widzisz skoro nie jesteś w stanie od razu zaregowac ?
          tak jak rodzic powinien reagować na podchodzące dziecko, tak jak każdy przechodzeń powinien móc sobie spokojnie przejść tak Ty powinnaś od razu zareagować na każdy przypadek mogący wywołać jakąś reakcję- nie przez patrzenie, nie przez zostawianie swojego dziecka pod opieką innych by lecieć do psa
          tak Ty masz pilnować burka tak samo jak rodzic dzieciaka-bo Ty jesteś za niego odpowiedzialna. gdyby ugryzł dziecko Ty miałabyś problemy-Twój pies mógłby wyladować u weta na obserwacji, i Ty mogłabyś mieć założoną sprawę z KC za niedopilnowanie.no taki lajf
          i przeczytaj dokładnie co piszę-bo w ogóle nie wiem dlaczego imputujesz mi pozbawianie odpowiedzialności rodzica za dziecko
          ochłoń
        • guderianka Re: pies przy placu zabaw ( znowu) 23.04.14, 16:35
          YY-a co ma piernik do wiatraka -bo nie bardzo teraz rozumiem ?
          To, że jako odpowiedzialna matka będę pochwalała ciąganie psa na plac zabaw i przywiązywanie go do ogrodzenia , zostawianie psa bez opieki jedynie pod obserwacją i liczenie na mądrość innych ?
          Wiesz czym jest zasada ograniczonego zaufania ? No właśnie,
          • moonshana Re: pies przy placu zabaw ( znowu) 23.04.14, 16:40
            a jak to się ma do ławeczek i drzewek, bo się nie odniosłaś? też na skutek nieuwagi rodzica mogą zrobić kuku dzieciom. tu już jest ok, bo nie ma na kogo zwalić odpowiedzialności za własne niedbalstwo? nie polecisz do urzędu miasta robić awantury, jak dziecko Ci się wywali z drzewa ( bo nie uważałaś i dziecko na drzewo wlazło) ale zrobisz awaturę jak dziecko podejdzie do obcego psa ( bo nie uważałaś i dziecko podeszło). zadziwiające.
            ja z tego rozumiem jedno. należy niektórych rodziców z góry traktować jak imbecyli ( to nie do CIebie) co to mają własne dzieci w dupie. jak im się dzieci porozbijają na drzewach/ławkach/huśtawkach bo jaśnie pan rodzic nie uważa - to ok. a jak się porozbijają o obcego, przywiązanego na uboczu psa to zrobią dym.
            • atena12345 Re: pies przy placu zabaw ( znowu) 23.04.14, 17:11
              moonshana napisała:

              > a jak to się ma do ławeczek i drzewek, bo się nie odniosłaś? też na skutek nieu
              > wagi rodzica mogą zrobić kuku dzieciom.

              nie widziałam jak żyje, by jakaś ławeczka zaatakowała podchodzące do niej dziecko.
              • moonshana Re: pies przy placu zabaw ( znowu) 23.04.14, 17:16
                ale dziecko może przewrócić się na ławeczkę i rozcharatać głowę. tak jak może przewrócić się na burka i rozcharatać rękę. o burka zęby. dla dziecka to chyba nie jest różnica, co? myślisz, że taki uraz od ławeczki mniej boli?
                też argument
                • atena12345 Re: pies przy placu zabaw ( znowu) 23.04.14, 17:18
                  moonshana napisała:

                  > ale dziecko może przewrócić się na ławeczkę i rozcharatać głowę. tak jak może p
                  > rzewrócić się na burka i rozcharatać rękę. o burka zęby. dla dziecka to chyba n
                  > ie jest różnica, co? myślisz, że taki uraz od ławeczki mniej boli?
                  > też argument

                  a weź rób jak chcesz uncertain
            • guderianka Re: pies przy placu zabaw ( znowu) 23.04.14, 20:05
              nie rozumiem co ma pies do ławeczek i drzewek ? chcesz to sobie pozywaj do sądu drzewo jak Ci krzywdę zrobi, chcesz to je wycinaj, podlewaj, sikaj pod nim-rób co chcesz. odniosłam się do kwestii odpowiedzialności- rodzica za dziecko i właściciela za psa. Nic ich z niej nie zwalnia.
              I nie pij do mnie-bo moje dzieci nie zbliżają się do obcych psów, spokojna Twoja rozczochrana, nie wiem dlaczego moje dzieci w to mieszasz ?
        • moonshana Re: pies przy placu zabaw ( znowu) 23.04.14, 16:35
          ja cieeeee
          nakręciłambig_grin
          czekajcie, czekajcie.
          jak , powiedzmy idę sobie z burkiem, burek na smyczy. podlatuje obcy dzieć, łapie burka za oko, burek łapie dziecko za rękę. albo jest w kagańcu i majtnięciem łapy uszkadza rączkę dziecka.
          ja jestem winna, tak? albo burek siedzi w samochodzie, ma otwarte okno . obcy dzieć wsadza tam łapkę, burek gryzie. znów jestem winna?
          kurczę, nie wiedziałam że rodzicem być = świętą krową być. fajnie jest, inni mają chronić moje dziecko a ja mogę pyszczyć, jakby co.
          • niutaki Re: pies przy placu zabaw ( znowu) 23.04.14, 16:48
            > kurczę, nie wiedziałam że rodzicem być = świętą krową być.
            No tak to wyglada i nie tylko w relacji dziecko kontra Twoj psiur, jak bylam kelnerka to taki biegajacy dzieciak wpadl kolezance pod nogi, miala w rekach tace, na tacy gorace barszczyki... juz wiesz czyja byla wina? tak tak - dobrze sie domyslasz: kelnerki...
            • moonshana Re: pies przy placu zabaw ( znowu) 23.04.14, 16:57
              ha ha ha
              tylko że to nie jest śmiesznesad
              mam dziecięcie. jestem za nie odpowiedzialna. mam psa. jestem za niego odpowiedzialna. i jest ok.
              natomiast teraz okazuje się, że jestem też odpowiedzialna za każde dziecko, które na skutek debilizmu rodziców podchodzi do psa. gude sugeruje, że pies nie jest pilnowany bo jest "tylko" obserowany ( przeze mnie). czyli co? powinnam go na rękach nosić i na ziemię nie puszczać, bo zawsze może się trafić dziecko pod opieką debila? wtedy byłby odpowiednio pilnowany?
              dzień świra nastał.
              jak to miło i łatwo zrzucić odpowiedzialność za własną głupotę na kogoś innego. jak napisałam wyżej ( nikt się nie odniósł, rzecz jasna): nie uważam - dziecko zlatuje z drzewa - ojej.
              nie uważam - dziecko rozbija głowę o łąwkę - ojej
              nie uważam - dziecko wypija coś paskudnego - ojej
              nie uważam - dziecko podchodzi do obcego psa - i teraz teraz teraz!!!!
              a podli właściciele burków!!!! a psy w miastach trzymają!!!! a nie pilnują!!!!! a ja taka odpowiedzialna matka nie wiedziałam, że moje dziecko nie powinno do obcego psa podchodzić!!!! a do sądu ich!!!!
              fajnie, nie? jak się ma na kogo zrzucić odpowiedzialność za własne w dupiemanie.
              ale nich mi ktoś wskaże, czym się różnią ww. przypadki. jeśli chodzi o konsekwencje, jakie może ponieść dziecko ( niepilnowane dziecko) no czym?
              niczym. w każdym przypadku na skutek debilizmu rodziców dziecku dzieje się krzywda. ale tylko w jednym przypadku mają na kogo zrzucić winę
              • kanna Re: pies przy placu zabaw ( znowu) 24.04.14, 12:08
                jestem też odpowiedzialna za każde dziecko, które na skutek debilizmu rodziców podchodzi do psa.

                Dokładnie tak.

                Bo jeśli obcemu dziecku twój pies zrobi COKOLWIE to rodzic wezwie policje i Ty dopowiesz (pies nie ma kagańca, a powinien). Koniec.

                Nawet jak nie zapłacisz grzywny za brak kagańca, to może pójśc sprawa do policji, potem oni wzywają lakarza weterynarii, będzie oberwacja w w kierunku wscieklizny.. możlwości jest dużo sad

                Wiem, bo kiedyś jakaś rozchisteryzowana niunia zrobiła sprawe mojej mami i jej psu, do którego podbiegło dziecko i szczeniak je wywrócił - niestety, było zadrapanie na kostce, zidentyfikowan ejako "możlwe ugryzienie".

                Co się mama nadenerwowała, to jej.

                Więc - dla Twojego spokoju - radziła bym zakładac psy kaganiec, jak go zostawiasz bez nadzoru
                (patrzenbie nie jest nadzore, bo nie masz mozliwości reakcji)
          • opium74 Re: pies przy placu zabaw ( znowu) 24.04.14, 07:39
            Sorry ale to twoja sprawa co zrobisz z psem. Pies ma być dopilnowany i pod kontrola.
            Miałam psa jak młody był mały i jeśli szliśmy na ogrodzony płac zabaw to jej nie brałam. Jak szliśmy na duży nieogridzony to czasem ja brałam i siedziała mi przy nodze. Cierpiał na tym mój syn bo nie mógł iść na pewne atrakcje bo nie mogłam go pilnować.
            Tak. Winny jest zawsze właściciel psa. Nawet jak ktoś wejdzie do ogrodu przez psa polnowanego.
            Tak, mam psa i nie zabieram jej tam gdzie nie mogę jej mieć zawsze pod kontrola ani tam gdzie mogłaby przeszkadzać innym.
            Przy czym ja mam psa który nie zachęca swoim wyglądem do glaskania ale za to sama jej obecność wzmaga w ludziach agresję /strach?/ i atakują mnie ze powinna być i na smyczy i w kagańcu i najlepiej w klatce na kółkach
        • atena12345 Re: pies przy placu zabaw ( znowu) 23.04.14, 17:09
          moonshana napisała:

          > gude, a po Tobie to ja się takich słów nie spodziewałąm. odbierałam Cię dotąd
          > jako odpowiedzialną matkę. Matkę, biorącą na klatę uczynki swoich dzieci.

          ale bycie matką nie zwalnia ze zdrowego rozsądku smile
          Mam psa i dzieci.
          Pies rasy "kochamwszystkich spaniel", ale nigdy nie zabieram go na spacer, który ma się skończyć na/przy placu zabaw.
          Jeśli idziemy razem na spacer, to pies jest zawsze z nami. Nie przywiązuję go do żadnych drzew. Tak jest lepiej i dla mnie i dla psa.
          • moonshana Re: pies przy placu zabaw ( znowu) 23.04.14, 17:12
            a ja mieszkam w centrum miasta i dwa spacery ( z dzieckiem i z psem/osobno) nie wchodzą w grę. wiem. wywalę burka po 9 latach. co se bede szkodować. powiem: sorry, burek. mieszkamy wśród idiotów. nic złego nie robisz. ja nic złego nie robię. inni robią źle. ale to ty robisz wypad. baj.
            • atena12345 Re: pies przy placu zabaw ( znowu) 23.04.14, 17:15
              moonshana napisała:

              > a ja mieszkam w centrum miasta i dwa spacery ( z dzieckiem i z psem/osobno) nie
              > wchodzą w grę. wiem. wywalę burka po 9 latach. co se bede szkodować. powiem: s
              > orry, burek. mieszkamy wśród idiotów. nic złego nie robisz. ja nic złego nie ro
              > bię. inni robią źle. ale to ty robisz wypad. baj.

              Ale ja Ci nie zaleciłam oddać psa. Jesteś strasznie podkręcona, ale nie masz racji.
              Możesz odwracać kota ogonem. I możesz nadal przebywając na placu zabaw nie bawić się spokojnie z dziećmi, ale obserwując w nerwach czy ktoś Ci psa nie zaczepi.
              • moonshana Re: pies przy placu zabaw ( znowu) 23.04.14, 17:21
                ale w którym punkcie nie mam racji? nie wolno zabierać psa do parku? rodzic nie powinien pilnować swojego dziecka? mam rację, mam. tylko niewygodną rację. nie chcę odpowiadać za nieodpowiedzialność innych rodziców, to chyba nie przestępstwo?
                takie porównanie. jadąc samochodem , uważam na wszystko. ale jak jakieś niedopilnowane dziecko wyskoczy na jezdnię, to raczej nie będzie moja wina. Boże uchroń. rodzic ma trzymać dziecko za rękę i pilnować. ja uważam, oczywiście. ale za wszystkich nie odpowiadam. już jaśniej? czy też nie mam racji? samochód powinnam trzymać wysoko na rączkach?
                • atena12345 Re: pies przy placu zabaw ( znowu) 23.04.14, 17:26
                  moonshana napisała:

                  > ale w którym punkcie nie mam racji?

                  Myślę, że doskonale wiesz, ale nie chcesz przyjąć do wiadomości wink

                  nie wolno zabierać psa do parku? rodzic nie
                  > powinien pilnować swojego dziecka?

                  1. wolno
                  2. Tak

                  >mam rację, mam. tylko niewygodną rację.

                  Oczywiście, więc po co pytasz?

                  nie
                  > chcę odpowiadać za nieodpowiedzialność innych rodziców, to chyba nie przestęps
                  > two?


                  Odpowiadasz za psa. Ale rób jak robisz. W razie czego będziesz udowadniać, że to nie wina burka wink

                  > takie porównanie. jadąc samochodem , uważam na wszystko. ale jak jakieś niedopi
                  > lnowane dziecko wyskoczy na jezdnię, to raczej nie będzie moja wina.

                  Z naciskiem na RACZEJ

                  Boże uchro
                  > ń. rodzic ma trzymać dziecko za rękę i pilnować.


                  na placu zabaw też?

                  ja uważam, oczywiście. ale za
                  > wszystkich nie odpowiadam. już jaśniej? czy też nie mam racji? samochód powinna
                  > m trzymać wysoko na rączkach?

                  przeczytaj co napisałaś...
                  Jesteś agresywna, mimo że spokojnie z Tobą dyskutuję.
                  I powtarzam: mam i psa i dzieci.
                          • moonshana Re: pies przy placu zabaw ( znowu) 23.04.14, 19:45
                            ;d
                            na Ciebie zawsze można liczyćbig_grin ale trochę za późno, już się odkręciłam.
                            aaaa, i tak na koniec: wątek nie był o tym, czy ja mam wiązać czy nie wiązać psa przy placu zabaw. mam takie prawo i mogę to robić, jak wola.
                            wątek był o tym, jak przemówić debilkom do rozumu. ja się nie pytałam, czy mam brać odpowiedzialność za swojego psa ( bo to wiem) ja się pytałam jak niejako zmusić rodziców aby brali odpowiedzialność za swoje dzieci. a już tak po całości: pies jest dobrem nabytym, przedstawia jakąś tam wartość i ja sobie mogę zwyczajnie nie życzyć aby obce bachory nie dawały mu spokoju. mogę sobie nie życzyć, aby obce bachory uszkadzały mi towar poprzez denerowanie i możliwość uszkodzenia. mam prawo przywiązać psa i mieć go na oku i prawo do spokojnego wypoczynku. jakoś żadna się nie odniosła do teoretycznych dumań, co by było jakby pies idący na smyczy rąbnął jakiegoś rzucającego się na niego bachora. natomiast może jest tu jakaś prawniczka i odpowie, czy obce bachorstwo ma prawo mi psuć towar ( w postaci psa). jak bachor leci z kijem i zamierza walić w obcy samochód to się leci i go łapie, bo szkodę trzeba będzie pokryć. a co z bachorem kopiącym piłką w mojego psa?
                            aaaa, wiem. parkować należy w lesie, a jak kto ma fantazję parkować w mieście to ma obowiązek uważać, aby obcy bachor samochodu nie popsuł. a w psa może sobie bachor kopać, jak kto przywiązał psa w pobliżu placu zabaw to powinien się liczyć z debilnymi, nieodpowiedzialnymi rodzicami, tak?
                            sytuacje tak absurdalne że aż ręce opadająbig_grin ale nie sposób odmówić zbieżności.
                            ładnie? jak cholerabig_grin
                            jematka się z magla robi, nie ma co.

                            kończmy, trza " Na Wspólnej" pooglądać.
                            • melancho_lia Re: pies przy placu zabaw ( znowu) 23.04.14, 20:15
                              Trochę ci się ulało, rozumiem.
                              Ale rzucasz się jak wsza na grzebieniu i podajesz przykłady z dupy wzięte.
                              Owszem, możesz mieć pretensje do ludzi, którzy podłażą do Twojego psa.
                              Ale też masz obowiązek tego psa mieć na oku i w razie opisanej sytuacji podejść z interwencją. W końcu pies jest Twój i nie powinnaś go bez opieki zostawiać.

                              Sorry nie chce mi się czytać całej rzeki pretensji do świata jaką z siebie wylałaś. Nie pierwszy raz zresztą.
                            • guderianka Re: pies przy placu zabaw ( znowu) 23.04.14, 20:18
                              Nie odkręciłaś
                              Nakrzyczałaś, atakowałaś i nie czytałaś co się do Ciebie piszesz w dodatku nie sformułowałaś jasno swoich pytań, obrażałaś personalnie.
                              Nie odpowiem na Twoje pytanie-bo nie wiem co siedzi ludziom w głowie. Moje dzieci nie zaczepiają obcych psów. Moje dzieci głaskają obce psy jeśli ja wyrażę zgodę i po spytaniu właściciela. Nie wiem dlaczego inni nie mają na tyle wyobraźni by nie wiedzieć czym grozi takie zaczepianie obcego obca-może żaden kundel ich i ich dzieci nie pogryzł (mojego M pogryzł w twarz, mimo że psy lubi, zna i nie zaczepiał) ?
                              A Ty nie myśl tyle nad zachowaniem innych tylko swoim i napij się melisy i weź no-spę
                            • fajnyrobal Re: pies przy placu zabaw ( znowu) 23.04.14, 20:24
                              Moon kup sobie bitą śmietanę w spraju i weź ją jak idziesz z burkiem na spacer. Kiedy zobaczysz bachora zbliżającego się do was w celu uszkodzenia psa napryskaj sobie nią koło ust i zawarcz ,, on jest szczepiony ale ja nie wrrrrrrrr" Efekt murowany wink
                              Nigdy nie pozwalałam i nie pozwalam młodej zbliżać się do obcych psów bez pytania bo
                              a- pies może i nie gryzie swoich właścicieli ale obcych może już bajtnąć.
                              b- właściciel może sobie zwyczajnie nie życzyć obmacywania jego pupila.

                              Rodzic jest odpowiedzialny za swoje dziecko, ma otoczyć je opieką i czasami nawet myśleć za właściciela psa, bo nic nie wróci zdrowia poszarpanemu dziecku nawet wygrana sprawa w sądzie.
                • jowita771 Re: pies przy placu zabaw ( znowu) 24.04.14, 11:37
                  To ja Ci powiem, Moon, w którym momencie nie masz racji, moim zdaniem. Jak uważam, że burek na naszym podwórku może (ma prawo) ugryźć kogoś, kto wlazł niezaproszony, tak w parku nie masz prawa wymagać, żeby dzieci nie podchodziły, bo ta przestrzeń, gdzie sięga smycz nie należy do Ciebie ani do Twojego psa. I nie masz prawa wymagać, żeby inni omijali to miejsce, bo tam siedzi Twój pies i wara. Wiem, że kawałek ziemi to nie jest żadna atrakcja i że dzieciak się tam pcha właśnie ze względu na psa, ale nadal jest to część wspólna i dzieciaka prawo wleźć tam, gdzie sięga smycz w publicznym parku, a właściciela problem ukrócić smycz zanim dojdzie do kontaktu, czego zdaje się na odległość zrobić się nie da.
              • moonshana Re: pies przy placu zabaw ( znowu) 23.04.14, 20:24
                W istocie rzeczy to bez znaczenia. czy to prowadząc psa na smyczy, czy to przywiązując go obok - tak naprawdę mam niewielki wpływ na zachowanie obcych dzieci. żaden wpływ. i w obu przypadkach podobne możliwości manewru, jeśli dziecko zachowa się nieodpowiednio. w istocie rzeczy to jest to samo. dlatego uważa się, że za dzieci odpowiadają rodzice. przestań, gude. gdyby jakiś pies biegał sobie luzem i zaczepiał dzieci - ok. należy szybciutko wezwać policję. ale jak psisko stoi przywiązane do drzewa? obok rowerku dziecięcego? wtedy należy dopilnować dziecka, aby do psa nie podchodziło. tak już jest, a mamuśki twierdzące inaczej przyczyniają się do tworzenia opinii o nieustającym odpieluchowym zapaleniu mózgu.
                kończymy, kończymy, serial leci.
                aaa właściwie ja kończę. słowem się tu nie odezwę. jak która bała się wcześniej wystąpić z jaką popierdułką - teraz niech daje bez strachu. nie zetnę i nie rozetrębig_grin
                • guderianka Re: pies przy placu zabaw ( znowu) 23.04.14, 20:31
                  W istocie rzeczy to bez znaczenia. czy to prowadząc psa na smyczy, czy to przyw
                  > iązując go obok - tak naprawdę mam niewielki wpływ na zachowanie obcych dzieci.
                  > żaden wpływ.


                  to prawda

                  i w obu przypadkach podobne możliwości manewru, jeśli dziecko zac
                  > howa się nieodpowiednio. w istocie rzeczy to jest to samo


                  to prawda

                  dlatego uważa się, ż
                  > e za dzieci odpowiadają rodzice.

                  prawda

                  przestań, gude. gdyby jakiś pies biegał sobie
                  > luzem i zaczepiał dzieci - ok.

                  nie, nie ok
                  należy szybciutko wezwać policję
                  serio ? tak robisz ?
                  ale jak psisko
                  > stoi przywiązane do drzewa? obok rowerku dziecięcego? wtedy należy dopilnować
                  > dziecka, aby do psa nie podchodziło

                  zgadza się
                  jednak mimo to nic nie zwalnia Ciebie od odpowiedzialności za zwierzę, które nie jest do końca zabezpieczone (zakładam że kagańca nie ma?)

                  tak już jest, a mamuśki twierdzące inaczej
                  > przyczyniają się do tworzenia opinii o nieustającym odpieluchowym zapaleniu mó
                  > zgu.

                  nie bardzo widzę korelację i nie bardzo widziałam wpisy mamusiek, które twierdzą inaczej, nawet w tym wątku nikt tak nie twierdzi a Ty się ciągle rzucasz
                  kończymy, kończymy, serial leci
                  nie oglądam seriali
                  poza tym- poobrazałas- w tym mnie- a teraz idziesz? bez odpowiedzialności za slowo ?
                  słowem się tu nie odezwę

                  yyyy?

                  jak która bała się wcześniej
                  > wystąpić z jaką popierdułką - teraz niech daje bez strachu. nie zetnę i nie ro
                  > zetrębig_grin



                  yyy??
                • 3-mamuska Re: pies przy placu zabaw ( znowu) 23.04.14, 20:39
                  Kup sobie radio , przywiaz psu do obroży,I jesli ktos podchodzi bierzesz radio i z płacy zabaw o głośno mowisz proszę odejść do psa.
                  lub kartka i nad głowa psa przykleic nie podchodzić do psa!!!!


                  Moze tez zakładać kaganiec z daleka widać ze pies groźny i moze przestaną.
                  Do naszego wyciągali ręce, labrador przyjazny, ale odkąd nosi specjalna obroze , ktora zapobiega ciągnieciu taki pasek przebiega przez pysk , to maja wiecej dystansu.
                  Schodzą z drogi i nie wyciągają od razu rak nawet jesli pies zaczyna machać ogonem.
                  Taki obroza canny collar. Wpis w Google i zobacz zdjęcia.
                  • opium74 Re: pies przy placu zabaw ( znowu) 24.04.14, 11:10
                    Moon - jeszcze jedno - dość mało chyba wiesz jednak o psychice psiej - pies przywiązany miewa często syndrom psa łańcuchowego - zmienia mu się optyka patrzenia na różne rzeczy i może reagowac inaczej niż podczas spaceru /ruchu/ czy tez będąc przy właścicielu.

                    ps. Moja stara suka nie tolerowała innych psów. Jednak zdarzali się idioci którzy chcieli aby ich pies sprawdził się z takim "mordercą" lub inni z serii "niech się tylko pobawią" często odpowiadałam z uśmiechem "Nie ma sprawy tylo uprzedzam że jesteśmy w trakcie leczenia bardzo upierdliwej grzybicy skóry" suspicious
    • starobrno Re: pies przy placu zabaw ( znowu) 24.04.14, 10:37
      Jako wlasciciel jestes odpowiedzialna za szkody wyrzadzne przez psa. Nie ma znaczenia, czy pies jest na smyczy przy nodze, czy przy drzewie. Jesli w twoim miescie jest wymog, aby pies byl na smyczy i w kagancu, a nie jest, to jest to niezachowanie nalezytej starannosci (czy jakos tak jest to w ogolnych warunkach ubezpieczenia nazwane) i jest podstawa do niewyplacenia odszkodowania przez twojego ubezpieczyciela (o ile jestes ubezpieczona, co polecam). Znajomi mieli taki przypadek - pies podrapal dziecko, ktore do niego podeszlo. Rodzice dziecka stwierdzili, ze dziecko ma traume, leki, moczenie nocne itp i ciagneli od wlasciceli gruba kase na leczenie. Dobrze, ze wlasciciele psa mieli ubezpieczenie.

      I zeby nie bylo - mam male dzieci, ktore nie podchodza do obcych psow. Mam tez psa, ktory nie podchodzi sam do ludzi (w miescie jest na smyczy) i tez mnie nieziemsko wkurza jak mamusie podbiegaja ze swoimi dziecmi i probuja owe obce dziecko posadzic na grzbiet mojego psa, zeby sobie pojezdilo! U nas pomaga, jak pies ma kaganiec -bo wtedy ludzie mysla, ze jest grozny. Jak ktos podchodzi, to grzecznie i stanowczo prosze, o nie podchodzeinie. Jesli nie pomaga, informuje (pomimo iz pies jest zdrowy), ze ma swierzb i pchly.
      • irenazu Re: pies przy placu zabaw ( znowu) 24.04.14, 12:40
        Uważam, że przywiazywanie psa do ogrodzenia nie służy psu i lepiej, żeby zwierzę posiedziało sobie w domu niż w stresie przeleżało pod ogrodzeniem w parku. I nie będzie problemu. Naprawdę z pozycji psa taki spacer to przykra sprawa. Lepiej zrób rundę z psem i odprowadź go do domu.
    • valla-maldoran Re: pies przy placu zabaw ( znowu) 24.04.14, 13:59
      Pomijając fakt, że jestem przeciwna uwiązywaniu psów gdziebądź i zostawianiu choćby na chwilę, to w tej sytuacji, Moon, masz rację i powinnaś japę drzeć na każdego, kto samowolnie podchodzi do psa.
      Jeśli pies nie biega luzem i sam nie podbiegnie, ugryzie, przewróci itp. , to nikt nie ma prawa do Twojego psa podchodzić, nie mówiąc o dotykaniu. Nieważne czy zachowa się spokojnie, czy nie, ważne, że to jest Twoja własność, tak jak wózek dziecka, rower, samochód i nikt obcy nie powinien się Twoją własnością interesować.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka