iziula1
23.04.14, 20:34
Ja wiem,ze się nie zostawia wózka dziecięcego na klatce, ja to wiem.
I nigdy tego nie robiłam. Zawsze po spacerze z córką wnosiłam gondolę z Nią a potem stelaż. Wózek nigdy nie stał na dole dłużej niż 30 minut.
Od 3 tyg nie spacerowałam z córką sama, bo mam chory kręgosłup. Nie moge dzwigać. Spacery tylko z mężem, który znosił i wnosił wózek na górę.
Ale dziś po koszmarnym początku tygodnia w pracy ( pisałam w wątku o bezrobociu ) chciałam odreagować. Po poworocie z biura mąż zniósł wózek ja poszłam odetchnąć.
Po powrocie zostawiłam wózek na dole , nie zastawiał drzwi wejściowych ale stał pod ścianą naprzeciw zejścia do piwnicy. Owszem, mógł komuś przeszkadzać.Zostało waskie przejscie, z rowerem mógłby byc problem.
Postanowiłam,że jak mąz wróci ze spotkania to go wniesie.
I wiecie co? Ktoś wózek zrzucił z tych schodów. Wózek ma pękniętą rączkę do prowadzenia, nie moge jej odblokowac i podnieść, rzeczy z wózka leżały na posadzce w piwnicy. Praktycznie wózek jest do wyrzucenia

Jest mi cholernie przykro.
Gdybym codziennie od rana do nocy wystawiał wózek, śmieci, rower itp. zrozumiałabym że wyczerpałam limit cierpliwości sąsiedzkiej. Ale to była wyjątkowa sytuacja.
Nie wiem, jak dożyję do piątku

. Dziś dopiero środa.