czarny_dol
24.04.14, 21:55
Będzie długie.
Właśnie wróciłam z wizyty u moich rodzicielów.Ostatnio tam byłam na Nowy Rok więc jakoś specjalnie ich nie zamęczam swoją obecnością choć dzieli nas zaledwie 60 km autostradą. Słowem wstępu moja mama była załamana jak się dowiedziała o drugiej ciąży. Nigdy nie przejawiała entuzjazmu z powodu Młodszego. Uważała, że popełniam błąd decydując się na II dziecko. Nie powiem - było mi przykro, ale jakoś to przełknęłam. Moje życie - moje decyzje.
No i pech chciał, że Młodszy dostał trzydniówkę: trzy dni gorączki, wycia, braku apetytu. No wymęczył nas chłopak. Mama ciągle gderała: Boże co za wyjec, matko czemu on tak marudzi, ludzie ale on ciężki w obsłudze, ale będziesz miała z nim problemy, oj będą z nim kłopoty, ale on męczący etc. No i dzisiaj o 6 rano (!!), jak tylko się obudził Młodszy, przyszła do mojego pokoju i powiedziała: chyba musicie dzisiaj wyjechać, bo tata ma katar... (!!) Zdębiałam ale sobie pomyślałam, może i racja. W sobotę wyjeżdżamy na tydzień do teściów. Po co ryzykować, że mi dzieciaki pozaraża. Mówię OK - pakuję się i wyjeżdżamy. Wstał ojciec. Pytam go czy się przeziębił. Nie. Czy ma katar. Nie. Wyjechaliśmy o 12.00. Do tej pory ojciec RAZ kichnął. Ych... Po naszym poprzednim pobycie przez przypadek mama wysłała mi smsa kierowanego do przyjaciółki. Brzmiał mniej więcej: Wampiry w końcu wyjechały. Można odetchnąć. Jestem wolna.
Jestem jedynaczką. Odwiedzam rodziców raz na cztery miesiące. Aż takim jestem obciążeniem kuźwa? Aż takie straszne są te nasze wizyty?? Że trzeba mnie o 6 rano z chałupy wyganiać?? Przysięgłam sobie, że to mój ostatni pobyt u niej. Następne wizyty to będzie 30 min na kawkę i tyle. Już dawno się tak podle nie czułam. Najlepsze jest to, że na odległość to ona jest mama i babcia idealna. Dzwoni codziennie zapytać co u wnusia (tak, tak tego starszego). Co u mnie? Jak się czuję? Jak sobie radzę? Kuti, kuti. A w realu...
Sorry - musiałam gdzieś to z siebie wyrzucić. Małż polazł z kumplami na piwo. Padło na Was