Dodaj do ulubionych

znowu o matce i znowu się będę żalić

24.04.14, 21:55
Będzie długie.

Właśnie wróciłam z wizyty u moich rodzicielów.Ostatnio tam byłam na Nowy Rok więc jakoś specjalnie ich nie zamęczam swoją obecnością choć dzieli nas zaledwie 60 km autostradą. Słowem wstępu moja mama była załamana jak się dowiedziała o drugiej ciąży. Nigdy nie przejawiała entuzjazmu z powodu Młodszego. Uważała, że popełniam błąd decydując się na II dziecko. Nie powiem - było mi przykro, ale jakoś to przełknęłam. Moje życie - moje decyzje.

No i pech chciał, że Młodszy dostał trzydniówkę: trzy dni gorączki, wycia, braku apetytu. No wymęczył nas chłopak. Mama ciągle gderała: Boże co za wyjec, matko czemu on tak marudzi, ludzie ale on ciężki w obsłudze, ale będziesz miała z nim problemy, oj będą z nim kłopoty, ale on męczący etc. No i dzisiaj o 6 rano (!!), jak tylko się obudził Młodszy, przyszła do mojego pokoju i powiedziała: chyba musicie dzisiaj wyjechać, bo tata ma katar... (!!) Zdębiałam ale sobie pomyślałam, może i racja. W sobotę wyjeżdżamy na tydzień do teściów. Po co ryzykować, że mi dzieciaki pozaraża. Mówię OK - pakuję się i wyjeżdżamy. Wstał ojciec. Pytam go czy się przeziębił. Nie. Czy ma katar. Nie. Wyjechaliśmy o 12.00. Do tej pory ojciec RAZ kichnął. Ych... Po naszym poprzednim pobycie przez przypadek mama wysłała mi smsa kierowanego do przyjaciółki. Brzmiał mniej więcej: Wampiry w końcu wyjechały. Można odetchnąć. Jestem wolna.

Jestem jedynaczką. Odwiedzam rodziców raz na cztery miesiące. Aż takim jestem obciążeniem kuźwa? Aż takie straszne są te nasze wizyty?? Że trzeba mnie o 6 rano z chałupy wyganiać?? Przysięgłam sobie, że to mój ostatni pobyt u niej. Następne wizyty to będzie 30 min na kawkę i tyle. Już dawno się tak podle nie czułam. Najlepsze jest to, że na odległość to ona jest mama i babcia idealna. Dzwoni codziennie zapytać co u wnusia (tak, tak tego starszego). Co u mnie? Jak się czuję? Jak sobie radzę? Kuti, kuti. A w realu...

Sorry - musiałam gdzieś to z siebie wyrzucić. Małż polazł z kumplami na piwo. Padło na Was smile
Obserwuj wątek
    • guderianka Re: znowu o matce i znowu się będę żalić 24.04.14, 21:59
      Nieprzerobione dzieciństwo i emocje- jesteś dorosła ale mała dziewczynka w Tobie nadal daje się zranić i żebra o miłość matki. Tymczasem niektóre kobiety nigdy nie powinny mieć dzieci-może i tak jest z Twoją?Pojedź do niej, powiedz co czujesz, powiedz że jej wybaczasz i ze odtąd idziesz swoją drogą . A jeśli nie umiesz-idź na terapię zanim toksyny Cię zeżrą. I żyj dla siebie , swoich dzieci i Meża, swoich pasji i marzeń a nie dla niej
      • czarny_dol Re: znowu o matce i znowu się będę żalić 24.04.14, 22:07
        100% racji. Ja to nawet wiem tylko, że jak zwykle walenie prawdą prosto w oczy nie jest takie proste. Bo po pierwsze jak już pisałam, jestem jedynaczką. Nie mam żadnej więcej rodziny bliskiej. Mam tylko swoją (w sensie męża i chłopaków). Strasznie mi brakuje rodziców. Poczucia opieki z ich strony. Wsparcia. Bezinteresownej pomocy. A po drugie to moja mama poważnie choruje. Jej choroba to fakt i nie zamierzam tego negować. Tylko, że zawsze stanowiła wymówkę dla jakiekolwiek wysiłku dla drugiego człowieka. Wysiłku emocjonalnego oczywiście. Zawsze kwitowała te sprawy w stylu: ja jestem schorowana, ja nie mam na to siły, ja muszę dbać o siebie. Więc jakbym jej walnęła prawdę w oczy to by dopiero było. Jak można takie rzeczy mówić chorej matce? No jak?
        • guderianka Re: znowu o matce i znowu się będę żalić 25.04.14, 10:29
          Ja też jestem jedynaczką
          A Taty nie mam od 2001 roku
          Moja mama też choruje- może psychicznie, na pewno fizycznie (w grudniu miała operację krwiaka mózgu)
          Nigdy nie miałam poczucia wsparcia i bezpieczeństwa -i nie ludze się nawet że teraz się to zmieni-bo niby czemu?
          Ty nie masz jej bić, katować, znęcać się-pogadać dla SWOJEGO dobra i myśleć o sobie.
          Sama szukasz wymówek by uciec od tego co trudne
          • grave_digger Re: znowu o matce i znowu się będę żalić 25.04.14, 13:34
            Też mam toksyczną matkę, niektóre dziewczyny tu wiedzą jak bardzo toksyczną. I też jestem jedynaczką.
            Ale już to przerobiłam... do kolejnej grandy wink
            Ale ojca mam jeszcze gorszego. Więc nie widujemy się wcale.
            Do Twojej matki też już nigdy bym nie pojechała, nawet na 30 min.

            ---
            Tak, chciałabym być szczęsliwa w otoczeniu szczęsliwych ludzi. Jakie będą mieli ciało i oni, i ja - jest mi obojętne "Wnet i tak zginiemy w zupie" (by dlania)
            https://imageshack.com/a/img89/8612/30o.gif
            • grave_digger Re: znowu o matce i znowu się będę żalić 25.04.14, 13:35
              A sióstr nie widziałam od... 7 lat.
              • grave_digger Re: znowu o matce i znowu się będę żalić 25.04.14, 13:36
                Przyrodnich sióstr. Bo jestem jedynaczką wink
      • capa_negra Re: znowu o matce i znowu się będę żalić 24.04.14, 22:12
        Odpowiedz sobie czy chcesz, czy potrzebujesz, po co i dlaczego ??? ci taka matka.
        Dlaczego po prostu jej nie powiesz, ze kochasz swoje dzieci i nie obchodzi cie jej zdanie na ten temat, dlaczego nie powiedziałaś jej, że ojciec nie jest chory, a ty jako wampir nie będziesz więcej zakłócać jej spokoju.
        Po co się dręczysz ???? kolejnymi wizytami, telefonami.
        W imię czego ?? bo wypada??
        W lutym rozmawiałam z moją matką pierwszy raz od 30 lat i po 5 zdaniach uzmysłowiłam sobie że te 30 lat bez niej było wybawieniem.
        Że nic się nie zmieniła i że całkowite zerwanie stosunków było słuszne.
        Moi znajomi myślą, że mam tylko ojca.
        • 3-mamuska Re: znowu o matce i znowu się będę żalić 24.04.14, 22:44
          Generalnie zgadzam sie z guderianka.

          Ale pomysł o swojej matce nie jak o matce ale jak o kobiecie.
          Moze musiała cos poświecić , moze nie była szczęśliwa, moze nie spełniła marzeń, teraz tego żałuje i jest jaka jest.

          Zreszta gdyby mi dziecko w gościach zachorowało to bym je zabrała do domu.
          Na sile nikt nikogo nie pokocha.

          Widzisz podobnie jest z moja matka, byłam ukochana córeczka tatusia , najmłodsza jedyny partner matki ktory nie uciekł dowiedziawszy sie o ciąży to moj tato.
          I o całe zycie była zazdrosna o nas o mnie o o ojca.
          Znowu jej ojciec ma moj dziadek miał z8 dzieci 2 córki i tez ta druga była ważniejsza.
          Dziadek potrafił przynieść do domu cukierka i dać tejjednej córce a cała 7 stała i patrzyła jak tamta je.

          Tyle ze ja gdy miała 22 lata dotarło do mnie, ze nigdy nie bede dla niej dosc dobra, zeby mnie kochała, moje dzieci to dla niej hołota, z ktora na spacery chodzić nie bedzie.
          Ja tez całe zycie była głupia.

          Gdy urodziłam najmłodszego przyjechała do Anglii wpiatek w nocy, powiedziałam siostrze ze przyjdę do nich w sobote z 6 dniowym dzieckiem , w grudniu.
          I co matki/babci nie było poleciała do koleżanki swojej.
          Od tamtej pory ograniczylam sie do 1 rozmowy telefonicznej w roku.
          Nawet nie zna mojego adresu bo przysyłała wczesniej głupie listy kartki .


          Nie zmuszeni jej do milosci ani mnie ani moich dzieci, moja rodzina to maz i dzieci.
          W pewnym wieku trzeba zrozumieć ,ze nasi rodzice to głownie osoby dorosłe odrębne od nas, patnerzy dla siebie.

          Kiedyś powiedziałam teściowej ze ja najpierw jestem człowiekiem kobieta ,a dopiero potem matka i nie poświęcę wszystkiego dla dzieci...( wyszło to z pewnej rozmowy)


          Przykre ale i prawdziwe, czasem zazdroszczę jak wodę ze w niektórych rodzinach sa fajne zdrowe relacje.


          P
          • atena12345 Re: znowu o matce i znowu się będę żalić 25.04.14, 07:07
            3-mamuska napisała:


            > Zreszta gdyby mi dziecko w gościach zachorowało to bym je zabrała do domu.

            jakie "w gościach"? To jej dom rodzinny, jej rodzice.
            Do domu moich rodziców wciąż mam klucze. Wchodzę, wychodzę - jak do swojego. Mąż w swoim domu rodzinnym mam tak samo.
            Nasi rodzice zawsze powtarzają, że ich dom jest naszym domem.
            Ale jak się czyta ematkę, to można przewidzieć, że większość na starość będzie się zachowywać jak matka autorki, albo już się zachowują.
            • totorotot Re: znowu o matce i znowu się będę żalić 25.04.14, 08:38
              jakie "w gościach"? To jej dom
              rodzinny, jej rodzice.
              > Do domu moich rodziców
              wciąż mam klucze. Wchodzę,
              wychodzę - jak do swojego. Mą
              > ż w swoim domu rodzinnym
              mam tak samo.
              > Nasi rodzice zawsze
              powtarzają, że ich dom jest
              naszym domem.



              No ale nie wszyscy tak mają. Nie mam kluczy do mieszkań moich rodziców. Matka we własnym mieszkaniu ma pokoje na klucz, więc jak mogłaby dać klucze mi. Zresztą bym nie wzięła, co proponowała mi niedawno, bo potem by było na mnie, że coś jej zniknęło.
              Do ojca też nie mam, bo po co mi. Proponował, ale nie wzięłam, tu są jeszcze inne powody w tym prozaiczny-nie chce zgubić.

              Atena, Ty masz fajną rodzinę. Ale, uwierz, wielu ludzi ma rodziców z piekła rodem a ich dom rodzinny nigdy takim nie był, nie byki tam mile widziani i nadal nie są. Ciesz się swoim szczęściem, ale nie oceniaj innych i to w taki sposób jak to uczynilas w tym wątku. Strasznie mnie wkurwilas i gdybys to nie była Ty autorką tego posta, to bym napisała dosadniej.

              Przemyśl to.
              • atena12345 Re: znowu o matce i znowu się będę żalić 25.04.14, 09:09
                totorotot napisała:


                > Atena, Ty masz fajną rodzinę. Ale, uwierz, wielu ludzi ma rodziców z piekła rod
                > em a ich dom rodzinny nigdy takim nie był, nie byki tam mile widziani i nadal n
                > ie są. Ciesz się swoim szczęściem, ale nie oceniaj innych i to w taki sposób ja
                > k to uczynilas w tym wątku. Strasznie mnie wkurwilas i gdybys to nie była Ty au
                > torką tego posta, to bym napisała dosadniej.
                >
                > Przemyśl to.
                >

                Ale mnie nie zrozumiałaś zupełnie.
                Wiem, że są wredni rodzice. Chodzi mi raczej o to, że nie można uważać takiej sytuacji za normalną. Ot co. Nie powinno przechodzić się do porządku dziennego nad takim zachowaniem rodziców i gdyby to była moja matka, to nie chciałabym z nią kontaktu.
                Nie oceniłam. Może źle się wypowiedziałam. Chciałam zaznaczyć, że rodzice, to przecież część najbliższa rodziny i tak właśnie powinny obie strony się traktować.
                Moi rodzice nie są idealni oczywiście wink Ale są kochani.
                Współczuję autorce wątku. I znając siebie, odpisałabym mamusi na sms-a i więcej się nie odezwała.
                • totorotot Re: znowu o matce i znowu się będę żalić 25.04.14, 09:59
                  Teraz rozumiem, że to była krytyka rodziców autorki, nie jej. Ale głupol ze mnie smile
                • guderianka Re: znowu o matce i znowu się będę żalić 25.04.14, 10:32
                  Wiesz co atena-a dla mnie nienormalna jest sytuacja , w której wchodzę do domu rodziców jak do siebie. Bo to nie jest mój dom, moja przestrzeń. Tylko rodziców. Mimo ogromnej miłości do dzieci i otwartego serca i drzwi- gdy będą miały swój wlasny dom to ten rodzinny nie będzie już ich miejscem.
                  • capa_negra Re: znowu o matce i znowu się będę żalić 25.04.14, 22:41
                    Mam klucze od rodzinnego domu i jeśli tam wchodzę sama to na celowe zaproszenie/pozwolenie - mam je tak awaryjnie.
                    Moich kluczy od mojego domu nie ma nikt mimo, że chciałam dać... awaryjnie
                    • guderianka Re: znowu o matce i znowu się będę żalić 25.04.14, 22:46
                      Ja też mam klucze od mamy domu
                      Nie używane od lat
                      Nie przyszłoby mi do głowy dawać komukolwiek kluczy od naszego domu
                  • atena12345 Re: znowu o matce i znowu się będę żalić 26.04.14, 06:06
                    No widzisz. To żeby było bardziej nienormalnie, to moje dzieci maja swój pokój u dziadków. Wyłącznie dla siebie.
                    I tak: wchodzę jeśli ich nie ma. Robię sobie kawę, idę na taras...Czekam na córkę, aż wróci ze szkoły, bo tam uczęszcza.
                    Moi rodzice mi pomagają zawsze. Potrafią zmienić swoje plany jeśli to coś istotnego.

                    Nie znaczy to, że im grzebię po szafkach uncertain
                    I dla mnie, to nie jest "kogoś dom"
                    Rozumiem, że nie każdy tak ma, ale żeby od razu "nienormalne"...?
                    • guderianka Re: znowu o matce i znowu się będę żalić 26.04.14, 07:49
                      No dla mnie to nienormalne. Dla Ciebie normalne, nie krzyw się -nie określam Twojej sytuacji tylko moją -wyobrażająca sobie Twoją big_grin Ja bym chyba tak nie umiałam. Tez miałam u dziadków "swój" pokój-a raczej pokój sypialnie, który był dla mnie do użytku jak przyjeżdżałam ale stawał się ogólnym jak wyjeżdżałam
                      Jak Wam fajnie to fajnie-ja jednak potrzebuję -mimo swojej elastyczności- jakiegoś marginesu prywatności
              • atena12345 Re: znowu o matce i znowu się będę żalić 25.04.14, 09:13
                totorotot napisała:

                > Strasznie mnie wkurwilas i gdybys to nie była Ty au
                > torką tego posta, to bym napisała dosadniej.

                A za komplement dziękuję tongue_out
            • melancho_lia Re: znowu o matce i znowu się będę żalić 25.04.14, 08:59
              Nie każdy tak ma. Ja swoim rodzicom nie dałam kluczy do siebie- bo moja mama pod moją nieobecnośc potrafi grzebać w moich rzeczach i wszystko po swojemu przekładać.
              Klucze do rodzicow mam, ale nie wpadam ot tak sobie (mnie zresztą by wnerwiały takie niezapowiedziane wizyty).
              Co do dzieci chorujących "w gościach" czy u dziadków- ja swoich zabieram jak zaczynają być chorzy, raz siedzieli u babci dwa dni z gorączką ale to była wyjątkowa sytuacja i ja i tak wracałam tam nocować po pracy.
              • atena12345 Re: znowu o matce i znowu się będę żalić 25.04.14, 09:13
                Ale mi właśnie chodziło o to, że dom rodziców nie powinien być domem "gościnnym".
                I wiem, że nie wszyscy tak mają.
                Ale popatrz na forum. Ematka nie pomaga dzieciom w problemach. Nawarzyły? niech se radzą. ewentualnie wy...ą.
                Tak mi się nasunęło, że te ematki, to właśnie tacy sukowaci rodzice.
                • atena12345 Re: znowu o matce i znowu się będę żalić 25.04.14, 09:16
                  atena12345 napisała:


                  > Tak mi się nasunęło, że te ematki, to właśnie tacy sukowaci rodzice.

                  A to mi się już fora popierniczyły, bo nie ematka, a magiel. Tu przecież śmietanka forum wink
                  • totorotot Re: znowu o matce i znowu się będę żalić 25.04.14, 10:00
                    big_grinDD
            • 3-mamuska Atena12345 25.04.14, 09:43
              atena12345 napisała:

              > 3-mamuska napisała:
              >
              >
              > > Zreszta gdyby mi dziecko w gościach zachorowało to bym je zabrała do dom
              > u.
              >
              > jakie "w gościach"? To jej dom rodzinny, jej rodzice.
              > Do domu moich rodziców wciąż mam klucze. Wchodzę, wychodzę - jak do swojego. Mą
              > ż w swoim domu rodzinnym mam tak samo.
              > Nasi rodzice zawsze powtarzają, że ich dom jest naszym domem.
              > Ale jak się czyta ematkę, to można przewidzieć, że większość na starość będzie
              > się zachowywać jak matka autorki, albo już się zachowują.

              To nie tak, ja mam klucze do domu moich siostr, ktore razem kupiły dom, ale gdybym była u nich i dziecko by mi zachorowało to nie siedziałbym komuś na głowie zeby wysluchiwaly płaczków , tez maja prawo w swieta odpocząć.
              Rozumiem ze jak ktos nie ma małych dzieci/dzieci to moze ich irytować taki chory maluch.
              Co innego gdybyśmy pojechali do polski , to wtedy nie byłoby wyjścia.
              Ale nie byłaby to dla mnie komfortowa sytuacja, tez dla chorego dziecka.
              I klucze tez dostaje do ręki od rodziców i mojej mamy ,gdy jestem w Polsce.
          • guderianka Re: znowu o matce i znowu się będę żalić 25.04.14, 10:30
            True
          • czarny_dol Re: znowu o matce i znowu się będę żalić 25.04.14, 13:17
            Zabrałabym go do domu gdyby tak strasznie nie gorączkował. Gdyby to było zwykle przeziębienie tobym wyjechała. Ale uwierz mi, jeszcze mi nigdy żaden dzieciak tak nie gorączkował. Nie chciałam go ciągać autem 1,5 h w takim stanie. Pewnie nic by mu nie było, ale jakoś nie miałam serca.
    • magiczna_marta Re: znowu o matce i znowu się będę żalić 24.04.14, 22:53
      Ja bym jej wyslala smsa: Wampiry w koncu wyjechaly. Mozesz odetchnac. Jestes wolna.
      • olinka20 Re: znowu o matce i znowu się będę żalić 25.04.14, 10:56
        Magiczna 100/100 !!!
        • capa_negra Re: znowu o matce i znowu się będę żalić 25.04.14, 22:43
          1000/1000
    • beata985 Re: znowu o matce i znowu się będę żalić 25.04.14, 05:26
      czarny_dol napisała:

      ? Przysięgłam sobie, że to mój ostatni pobyt u niej. Nastę
      > pne wizyty to będzie 30 min na kawkę i tyle.
      bląd, po co chcesz się nadal katować??


      > . Najlepsze jest to, że na odległość to ona jest mama i babcia idealna. Dzwoni
      > codziennie zapytać co u wnusia (tak, tak tego starszego). Co u mnie? Jak się cz
      > uję? Jak sobie radzę? Kuti, kuti. A w realu...

      po co odbierasz telefony...nie mam czasu i tyle..
      no sorry skoro ktoś traktuje Ccie jak ostatnie zło to po co udje przez telefon że jest idealnym....
      to nie na moje nerwy..
      >
    • king_of_rats Re: znowu o matce i znowu się będę żalić 25.04.14, 06:32
      mam toksycznych rodziców. wygląda to inaczej niż u ciebie ale równie beznadziejnie.
      rok temu podjęłam decyzję,że szkoda mojego zdrowia, spokoju, męża i dzieci. i dlatego zerwałam z nimi stosunki.
      i jest mi cudownie-tyle,że gdzieś w środku i po cichu tęsknię za normalnymi,kochającymi, pomocnymi i wspierającymi rodzicami.
      40-letnia baba a tęskni jak dziecko.
      nienawidzę siebie za to.
      dodam,że pewnych rzeczy nie potrafię im wybaczyć mimo terapii tym bardziej,ze oni zupełnie nie mają poczucia,że coś robili źle.
      na twoim miejscu dałabym sobie spokój z matką.ty, mąż i dzieci jesteście najważniejsi.
      • moonshana Re: znowu o matce i znowu się będę żalić 25.04.14, 07:26
        podpisuję się czterema kończ
        • moonshana Re: znowu o matce i znowu się będę żalić 25.04.14, 07:26
          kończynami. coś użarło końcówkę
      • opium74 Re: znowu o matce i znowu się będę żalić 25.04.14, 07:35
        masz rodzine, masz mężą, dzieci i z tego co piszesz w miarę fajną rodzine od strony męża.
        Po co ci kontakt z wampirem którym jest twoja matka? z pasywnym ojcem?
        Jesli nie dostalas od nich wsparcia, miłości, akceptacji, pomocyitd przez ponad 30 lat to teraz tego też nie wyżebrzesz.
        Ja ze swoim ojcem nie kontaktowałam się wieeele lat. Późńiej po terapi zadzwoniłam do niego i powiedziałam "chce porozmawiać o moim dzieciństwie"
        Powiedziałam że był do dupy tatą, zenie wiem co było gorsze czy jak był czy jak go nie było....
        powiedziałam ze wybaczam ale ja mam swoje życie i jesli on chce byc w nim obecny to na moich zasachach bo ja dawałam sobie rade bez niego przez wiele lat i teraz tez sobie poradze.

        Nie zmusisz ich na siłe zeby kochali twoje dzieci, zeby akceptowali twoje wybory.
        albo sie wezmiesz w garsc i zajmiesz SWOJA rodzina albo na zawsze pozostaniesz w czarnej dupie.
    • grave_digger Re: znowu o matce i znowu się będę żalić 25.04.14, 14:54
      Cieszmy się, że nasze matki nie pchają się na wizję wink
      w192.wrzuta.pl/film/6EegKFj7SZy/
      • atena12345 grave 25.04.14, 14:57
        obejrzałam bez foni, bo nie mam głośników.
        Wrażenia nie do przecenienia big_grin
        • grave_digger Re: grave 25.04.14, 15:11
          O Ty szczęściaro wink
          Nie miałaś szans pokontemplować wspaniałej polskiej polszczyzny i co drugie słowo 'wogle' wink I ona taka piękna i młoda (50 lat, wygląda na 65) i utalentowana (śpiewa kilkoma oktawami, utalentowana w biznesie i polityce). I psychiczna tongue_out
          • atena12345 Re: grave 25.04.14, 16:27
            No teraz na lapku odsłuchałam big_grin aaaaaaaa...big_grin
            Ale obciach ...
            Ale dowiedziałam się kto to jest Ola Kisio smile
          • zales239 Re: grave 25.04.14, 17:42
            Czy to jest jakaś zależność?
            Jedynaczka i skopany kontakt z rodzicami?
            Ja mam tak samo.
            Chociaż moje dzieciństwo było wspaniałe, byłam córeczką tatusia ,z matką też było ok , ale z ojcem byliśmy najlepszymi kumplami.
            A teraz nie mamy kontaktu,
            rodzice jak wyprowadzałam się z domu po ślubie lali krokodyle łzy - jak oni będą teraz żyć?
            A potem wszystko im przeszkadzało-wnuk pierwszy,
            potem zaraz wnuczka , bo już był za duży harmider , jak raz na ruski rok przyjeżdżaliśmy z wizytą.
            Trzeciego wnuka prawie nie znają.
            I ze mną kontakt też urwany ,wszystkie święta oni zawsze na wyjeździe ,od kilku lat.
          • tedesca1 Re: grave 25.04.14, 19:36
            ona jest osobowością big_grin i wysponsorowała córkę i widziała ją w ameryce big_grinbig_grinbig_grin
            ja pierdziu tongue_out
            • jan.kran Re: grave 25.04.14, 20:22
              Poprawiam szczękę ... niezła jest ta mamusiasmile
    • hedna Re: znowu o matce i znowu się będę żalić 26.04.14, 08:26
      Smutne to.Ja bym jej wysłała takiego smsa jak dziewczyny wyżej pisały i nie prędko bym tam pojechała.Pozdrawiam
      • brysia0 Re: znowu o matce i znowu się będę żalić 26.04.14, 10:45
        Jeżeli nie masz siły na rozmowę, a chcesz mamie powiedzieć, co czujesz to może napisz do niej list? Będziesz miała czas, żeby go przemyśleć, przeredagować lub przepisac 100 razy, aż będziesz zadowolona. Powodzenia
    • one-smutasek Re: znowu o matce i znowu się będę żalić 26.04.14, 12:51
      Współczuję straszne to musi być nawet nie wyobrażam sobie co czułaś. Zadziwiający dla mnie jest fakt, że większość dziewczyn które mają podobne sytuacje to również jedynaczki. Ja jestem więc wyjątkiem, również jedynaczką mieszkamy ok 160 km od rodziców ale staramy się widywać jak najczęściej minimum raz w msc święta zawsze razem, moje dzieci to najukochańsze wnuki którymi rodzice zachwycają się od rana do ciemnej nocy zarówno przez telefon jak i wtedy kiedy mogą się nimi nacieszyć w realu. Ja z rodzicami jestem bardzo mocno związana, rozmawiamy ze sobą codziennie, mój mąż bywa często zazdrosny o nasze relacje ale przymyka oko bo lubi moich rodziców ze wzajemnością. Od świąt minęło zaledwie kilka dni a oni już odliczają czas do kolejnego spotkania, zawsze ciężko mi było sobie wyobrazić że gdziekolwiek może być inaczej. Na pewno gdyby wycięli mi taki numer to zerwałabym z nimi kontakty może to dało by im do myślenia.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka