dziewczyna_bosmana
06.05.14, 09:51
Już wiecie że od dawna mam problemy z kręgosłupem. Ostatnio stany się zaostrzyły i bywają tygodnie że zaciskam zęby przy każdym ruchu bo bolą wszystkie obszary ciała. Mam fizjoterapeutę, pomaga jak tylko się da ale czasem i to nie wystarcza. Wisi nade mną wizja operacji, która napawa mnie przerażeniem. Cały czas zastanawiam się czy wolę do końca życia mieć okresy dobre i złe czy zaryzykować operacją i w razie niepowodzenia skończyć sparaliżowana na amen. Mówię o kręgosłupie szyjnym więc jeden fałszywy ruch chirurga i zostaje mi tylko ruch głową, odcinek lędźwiowy to małe miki bo zawsze zostają ręce, bez sprawnych nóg sobie poradzę. Nie wiem nawet czy powinnam pytać co mi radzicie bo biję się z myślami od lat..
A z pozytywnych rzeczy to młodsza szaleje, tak się usprawniła ruchowo że czasem trudno ją upilnować. Wczoraj wlazła na krzesełko, trzymając się grzejnika, i stała na nim łapiąc zabawki z parapetu. Mąż siedział obok gotowy ratować ją z ewentualnych opresji. A czasem tak na mnie patrzy jakby chciała mi coś powiedzieć, momentami boję się czy to aby nie byłby opiernicz