dziewczyna_bosmana
20.05.14, 08:53
Chyba powoli zaczynamy się przymierzać do emigracji.. Już nam się znudziły stresy o to, za co będziemy żyć i co czeka nasze dzieci w nadwiślańskim kraju. W przemyśleniach pomógł nam fakt przegranej (jak do tej pory) walki o miejsce dla dzieci w państwowych placówkach, nikłe szanse na jakąś normalną pracę dla mnie (na kasę do Tesco mi się jakoś super nie spieszy), męża w robocie też lekka kiszka. Mąż przebąkuje o Norwegii (gruba jestem to może nie zamarznę), ja wiem że nie interesuje mnie Anglia.. Będzie trzeba poduczyć się języka żeby nie jechać "na pałę" i chyba czas zwijać manatki. Tak, wiem, życie na emigracji nie pachnie kwiatkami i na początku jest cholernie trudno ale motywuje mnie szansa na życie na jakimś poziomie. Ech..