Dodaj do ulubionych

chore dzieci w przedszkolu..

22.05.14, 07:12
Wiele razy gryzłam się w język kiedy w szatni jakiś rodzic beztrosko prowadził do sali dziecko kaszlące jak stary gruźlik i powłóczące nogami ale kolejnym razem chyba się odezwę. Ja rozumiem że katar to pierdoła ale szklistookie blade dziecko powinno siedzieć w domu a nie siać zarazę na całe przedszkole.. Dzisiaj moja starsza nie pójdzie bo znowu załapała jakiegoś cudownego wirusa, młodsza też zasmarkana i zaczyna kaszleć..
Obserwuj wątek
    • melancho_lia Re: chore dzieci w przedszkolu.. 22.05.14, 07:27
      współczuję.
      Ja parę razy byłam świadkiem podobnych sytuacji- raz nawet kolega córki rozbrajająco oświadczył nauczycielce (matki już nie było, ja akurat odstawiałam córkę do sali)- Proszę Pani, a ja w nocy i ano wymiotowałem... Oczywiście potem sraczki pół grupy dostało...
      • tabakierka2 Re: chore dzieci w przedszkolu.. 22.05.14, 07:35
        solidaryzuję się w bólu.
        Raz pojechałam z grupą syna na wycieczkę (jako pomoc) i 3 chłopców kaszlało tak koszmarnie, że sama bałam się koło nich siedziećuncertain
        Rozumiem: ludzie mają prace, których pilnują. Ale miło byłoby gdyby nie patrzyli wyłącznie na czubek własnego nosa uncertain
      • dziewczyna_bosmana Re: chore dzieci w przedszkolu.. 22.05.14, 07:40
        Ja po części rozumiem że rodzice boją się brać zwolnienia bo ciężko o pracę ale z drugiej strony jak dzieciak dostanie zapalenia płuc z wiecznie niedoleczonych infekcji to już zwolnienie będzie konieczne tylko nie 3 dni a 3 tygodnie.. Niedoleczone dziecko łapie jak gąbka kolejne infekcje i jest chore ciągle, bez wpływu na jego dalsze zdrowie to nie pozostaje. Kolejna kwestia to właśnie zarażanie przedszkola, nikt nie myśli o tym że naraża inne dzieci na chorobę i innych rodziców na zwolnienia..
    • robbea1 Re: chore dzieci w przedszkolu.. 22.05.14, 08:23
      Taaa w naszym byłym przedszkolu sama osobiście byłam świadkiem dwóch sytuacji:

      - raz jak tatuś odprowadzając dziecko "pochwalił" się pani, że Majusia pół nocy wymiotowała ale dali jej lekarstwo i teraz jest już ok,
      - drugi jak mama prosiła panie o podanie za 6 godziny syropu na kaszel (którym to potem okazał się być antybiotykiem sic!).

      Dlatego nic mnie już nie zdziwi, najgorsze że teraz w szkole wcale nie jest lepiej, dzisiaj koło córki w szatni siadła taka dziewczynka, która jak zakaszlała to myślałam, że płuca wypluje sad
    • szarsz Re: chore dzieci w przedszkolu.. 22.05.14, 09:10
      A ja prowadzałam starszego z katarem i teraz młodszą też. Z kaszlem, od spływającego kataru, też prowadzałam. Miałam kiedyś, zaraz na początku, ambicje, żeby do przedszkola/żłobka oddawać wyłącznie zdrowe dzieci, ale co z tego...
      Ja przyprowadzam wyleczone, zdrowe, bez kataru, kaszlu, a tu zaraz w szatni siada kaszlące. I nawet jak zwracam uwagę, to mama z tatą stwierdzają, że to alergiczne. Ta. No i moje na drugi dzień też ma katar. A za trzeci kaszel, bo katar spływa. No i za którymś razem się poddałam - jak miałam 4 dni obecności w żłobku w miesiącu. Z tego kataru/kaszlu i tak się nigdy nic nie wylęga.
      Za to na dziś owszem, młodsza (3.5) łapie katar. Kaszlu już praktycznie nie, bo dobrze umie wysmarkać nos. Nieobecności z powodu choroby po pierwszej grupie żłobkowej nie ma.

      Z gorączką, wymiotami, osłuchowo niepewne i z zapaleniem ucha nie prowadzam. Na szczęście ostatnio było to tak dawno temu, że nawet nie jestem w stanie sobie przypomnieć kiedy.

      Z jednej strony bardzo współczuję rodzicom dzieci, u których katar przeradza się od razu w grubsze coś. Mogłabym się zgodzić na umowę, w której wszystkie dzieci przychodzą do przedszkola bez kataru nawet, pilnowałabym i swojego. Ale jeśli mam być jedyna, to w imię czego?
      • dziewczyna_bosmana Re: chore dzieci w przedszkolu.. 22.05.14, 09:30
        Nawet człowiek nie będący lekarzem tylko rodzicem odróżni kaszel spowodowany spływającym katarem od kaszlu oskrzelowego i dudniącego jak wiadro o podłogę.. A jak dzieciak ma wypieki i mętne oczy to jego miejsce jest w łóżku a nie w przedszkolu choćby dla jego zdrowia a nie tylko z powodu szerzenia zarazy..
        • alicja.sunshine Re: chore dzieci w przedszkolu.. 22.05.14, 10:36
          o to to ! a teraz mi powiedzcie drogie kobiety, jak jest możliwe złapanie anginy w przedszkolu. Nosz kurde, pogodą piękna plany porobione a tu choroba.
          Zaprowadzam małą rano wszystko w porządku, zdrowa zadowolona, zero niczego. Odbieram po kilku godzinach - katar, boli gardło, głowa i brzuch. U nas tak standardowo zaczyna się właśnie angina - a potwierdzenie dostane dzisiaj po 17 u lekarza.
          • tabakierka2 Re: chore dzieci w przedszkolu.. 22.05.14, 10:52
            alicja.sunshine napisała:

            > o to to ! a teraz mi powiedzcie drogie kobiety, jak jest możliwe złapanie angin
            > y w przedszkolu. Nosz kurde, pogodą piękna plany porobione a tu choroba.
            >

            skoro niektórzy uważają, że kaszel to tylko jak katar spłynie, to masz babo placek.
            • ladyjane Re: chore dzieci w przedszkolu.. 22.05.14, 13:13
              A ja tak nie powiedziałam! Ja zaprowadzam dziecko do lekarza z kaszlem i gdy jest osłuchowo czyste prowadzę do przedszkola! Akurat mój katar + kaszel ma bardzo często...

              A angina jest zaraźliwa i to bardzo. Zanim dziecko ma objawy potrafi zarazić pół przedszkola. Akurat to usłyszała moja siostra od laryngologa...
              • anetchen2306 Re: chore dzieci w przedszkolu.. 23.05.14, 09:18
                ... a bo to prawda: przy anginie malo ktore dziecko ma katar lub kaszel. Zwlaszcza przy szkarlatynie. I zaraza PRZED wystapieniem jakichkolwiek objawow.
                Po podaniu antybiotyku, na 3 dzien po ustapieniu objawow (bol gardla, bo goraczki wielkiej nie bylo nigdy) mielismy zalecenie ... powrotu do szkoly, dostalismy nawet stosowne pisemne zaswiadczenie.
                Co do zalapania odpornego paskudztwa: to niekoniecznie przedszkole winic trzeba.
                Pneumokoki rozsiewaja najczesciej osoby w podeszlym wieku, czyli babcia, dziadziunio.
                Moj Starszy zalapal takowego. Nie wiadomo gdzie, bo do przedszkola nie chadzal. A paskudztwo wywolalo odpneumokokowa sepse ... Posiew zrobila cala rodzina, agresywny szczep stwierdzono tylko u syna uncertain Mogl zalapac go wszedzie: na spacerze, w kosciele, w sklepie ...
                Moja mlodsza corka tez kaszle, najczesciej na zmiane por roku wink
                Czasem "jak gruzlik".
                Laduje z nia u lekarza, coby osluchal.
                I co? I NIGDY zmian plucnych/oskrzelowych nie stwierdzono.
                Mogla smialo isc do "kokola". Zostawala tylko przez 1-2 dni, gdy kaszlala tak, ze umarlaki w grobie sie przewracali i przeszkadzaoby to jej samej oraz innym dzieciom/paniom w prowadzeniu zajec. Gdy kaszel zelzal wracala do zajec.
                Fenomenem dla mnie bylo, ze w Polsce od pediatry wychodzilam z recepta na pelna siatke roznych specyfikow: syropkow (rano inny, w poludnie inny, wieczorem tez inszy), sprayow (do gardla jeden, do nosa nastepny), witaminek ... W De wychodze z recepta na ibuprofen i JEDEN syrop/kropelki i przykazaniem pojenia dziecka co pol godziny. O ile w ogole ten syrop lekarz zapisze.
          • nini6 Re: chore dzieci w przedszkolu.. 22.05.14, 11:17
            teraz mi powiedzcie drogie kobiety, jak jest możliwe złapanie angin
            > y w przedszkolu. Nosz kurde, pogodą piękna plany porobione a tu choroba.
            > Zaprowadzam małą rano wszystko w porządku, zdrowa zadowolona, zero niczego. Odb
            > ieram po kilku godzinach - katar, boli gardło, głowa i brzuch. U nas tak standa
            > rdowo zaczyna się właśnie angina - a potwierdzenie dostane dzisiaj po 17 u leka
            > rza.

            U nas w przedszkolu to wygląda tak: bierze się dzieci w słoneczny dzień do przedszkolnego ogródka, gdzie biegają i wrzeszczą przez godzinę a następnie przynosi się im lody.
            Dalej jest tak jak u Ciebie: następnego dnia po południu odbiera się gorączkujące dziecko z anginą.
              • nowi-jka Re: chore dzieci w przedszkolu.. 23.05.14, 09:40
                dziewczyna_bosmana napisała:

                > Za dawanie lodów zrobiłabym w przedszkolu zdrową awanturę.. Chce sama decydować
                > czy będę pasać dzieciaka słodyczami


                hehe to nie ma co dzieci do pzredszkola posyłac bo tam zawsze sa jakies słodycze, zwłaszcza przedszkola publicznego
            • anetchen2306 Re: chore dzieci w przedszkolu.. 23.05.14, 21:20
              A wytlumaczcie mi JAK mozna sie nabawic anginy jedzac lody ??
              Paciorkowce siedza w tych lodach czy jak?
              Bo jak z paciorkowcami to pod sanepid podpada, jako zbiorowe zakazenie.
              Angina to zakazenie paciorkowcami, streptokokami najczesciej.
              I nie siedza one bynajmniej w lodach.
              Moze dziecko jest nosicielem paciorkowca i stad caly problem w chorowaniu. Bo nie wierze, ze "lodowa Angina" rozklada cala grupe maluchow.
              Zrobic wymaz, wytepic paskudztwo odpowiednio dobranym antyiotykiem i lody problemem nie beda.
              Bo moje jedza lody, ja takze, takze w upalne dni raczymy sie woda z cytryna i lodem. I zadne z nas anginy z tegoz powodu nigdy nie zalapalo.
              Nagla zmiana temperatury powoduje obnizenie odpornosci, tym samym moze aktywowac uspionego w organizmie paciorkowca. Ale to nie lody sa tutaj problemem, tylko nosiciel ...
              Bo nawet jezeli dziecko pozre tone lodow, a paciorkowca w okolicy nikt nie widzial. to najwyzej sraki dostanie, a nie angine.
          • ladyjane Re: chore dzieci w przedszkolu.. 22.05.14, 13:16
            Alicja, ale nikt nie powiedział, że złapała w przedszkolu. To, że objawy ma w przedszkolu, nie znaczy, że złapała w przedszkolu. Mogła się zarazić od kogoś z rodziny, nawet jeśli on nie miał objawów, tylko np. bakterię w gardle, może sama jest nosicielką + chwila obniżonej odporności, mógł to być autobus, sklep, pani sąsiadka, piaskownica....
          • atena12345 Re: chore dzieci w przedszkolu.. 23.05.14, 09:28
            alicja.sunshine napisała:

            > o to to ! a teraz mi powiedzcie drogie kobiety, jak jest możliwe złapanie angin
            > y w przedszkolu. Nosz kurde, pogodą piękna plany porobione a tu choroba.
            > Zaprowadzam małą rano wszystko w porządku, zdrowa zadowolona, zero niczego. Odb
            > ieram po kilku godzinach - katar, boli gardło, głowa i brzuch.

            może gdzie indziej złapała, albo od dziecka, które objawów nie miało jeszcze. Po co ta histeria?
          • alicja.sunshine Re: chore dzieci w przedszkolu.. 22.05.14, 15:03
            wszystko spoko, tylko dlaczego przy takich temperaturach ja muszę się męczyć z anginą, na plac nie wychodzą bo trawę dyrekcja posiała i dzieci mają taras wielkości dwóch przeciętnych balkonów, lodów im nie dają, no chyba że najpierw wygrzewają się na słońcu a później do zimnej sali( okna tak ustawione że słońce nie dociera, a jak dociera to drzewa zasłaniają)

            Migdały wycięte w zeszłe wakacje, faktycznie pomogło i to bardzo dużo bo choruje znacznie mniej, ale czemuuuuuuuuuuuuuuu teraz... znając życie antybiotyk, zgadujcie bactrim, duomox, czy zinnat smile
            • 3-mamuska Re: chore dzieci w przedszkolu.. 22.05.14, 16:58
              Możecie mnie zagryźć ale ja nie rozumiem, w UK dzieci z kaszlem katarem prowadzi sie do szkoły, nie raz dzieciaki wymiotuje czy maja biegunke, na nawet wszy maja.
              A jakoś nie widać zeby pózniej pól grupy chorowało.
              Przedszkole jest po to zeby dziecko spotykało jak najwiecej zarazków i nabierało odporności , bo potem idąc do szkoły juz jest silniejsze.

              Nikt dzieci nie trzyma tygodniami w domu, antybiotyk ciezko dostać , nie wiem czy klimat czy inne wychowane...

              Jedynie co zmoglo szkole moich dzieci to ospa, i to nawet dorośli chorowali.
              Ja sama czasem daje dzieciom leki i wysyłam do szkoły/przedszkola, chyba ze dziecko leży złe sie czuje ma wysoka gorączkę.
              Ostatnio corka mi wymiotowała w niedziele, w poniedziałek wstała ,pytam jak sie czujesz?
              Ok, ide do szkoły i poszła.
                • alicja.sunshine Re: chore dzieci w przedszkolu.. 22.05.14, 18:19
                  Świetnie, bardzo się cieszę że Twoje dzieci jedzą dużo lodów i piją wodę z lodówki, może mają super odporność, niestety nie wszystkie tak mają i po prostu chorują.

                  I tak będę matką polką i będę narzekała że moje dziecko nie jest wystarczająco dopilnowane, tak samo jak zrobiłam awanturę że dziecko dostało udaru cieplnego na placu przedszkolnym. tak jestem matką kwoką, tak jestem nadopiekuńcza i wiesz co... dobrze mi z tym. Wole dmuchać na zimne.
                  • anetchen2306 Re: chore dzieci w przedszkolu.. 23.05.14, 08:48
                    Ale odpornosc buduje sie ... latami. Ja sie nabywa. Nabywa poprzez wlasnie chorowanie uncertain Organizm musi sie zaznajomic z paskuda, by ja skutecznie pokonywac w zalazku.
                    Niestety w Polsce nadal lekka reka lekarze przepisuja antybiotyk "na gardelko", bez wczesniejszego szybkiego testu np. na obecnosc streptokokow. Nasze problemy z odpornoscia (starszy syn, wychowywany w Pl chorowal czesto i gesto, wiec znam to okazyjne chodzenie do przedszkola) skonczyly sie wraz z przeprowadzka wlasnie poza nasza polska miedze. I watpie, ze wine ponosi klimat (bo w De jest praktycznie taki sam jak w Pl). Skonczylo sie przede wszystkim zapisywanie antybiotykow "na wszelki wypadek" i "zanim sie cos porzadnego rozwinie". Przy kazdej powaznej infekcji gardla robiony jest od razu wymaz na streptokoki. Czas oczekiwania 10-15 min. Brak streptokoka=brak antybiotyku, obojetnie jak to gardlo by bylo czerwone. Leczy sie doraznie: plukanki, srodki przeciwbolowe. I ... po 2-3 dniach dziecko zdrowieje. I choruje coraz mniej. Syn, po przejsciu 2-3 zakazen bez antybiotyku nagle zaczal te swoja odpornosc budowac (a rozwalona mial strasznie, w wieku 3 lat przeszedl sepse odpneumokokowa). I faktycznie nie widac tutaj dzieciakow w czapkach z nausznikami wiosna lub jesienia. Latem owszem: w przedszkolu jest obowiazek zdeponowania czapki przeciwslonecznej/kapelusza. Tudziez kaloszy i gumowych spodni, kurtki na pluche. Wychodza o kazdej pogodzie (wyjatek to zamiec, wichura, gradobicie). O kazdej porze roku na dworze, przy "wybiegu" ustawione sa dzbanki z woda (kranowa), kubeczki. Dzieci biegaja i ... pija, pija, pija. Odpowiednia ilosc plynow jest bardzo pilnowana. Panie przypominaja o piciu (nawet zima, gdy dzieciaki smigaja w kombinezonach).
                    Nadmierne kwokowanie niestety odpornosci nie sprzyja: przerobilam na starszym, przy mlodszej odpuscilam i ... efekty super. Mloda praktycznie nie choruje. Ma 6 lat, zadnego antybiotyku. Wiem, ze mieszkajac w Polsce, zaliczylaby pewnie nie jedna kuracje. Pewnie ze 2-3 razy w roku uncertain Tak bylo ze starszym. Babcie nadal wciagalyby na sile czapeczki i szaliki (w kwietniu). Wrzucilam na luz, mloda od 2 roku zycia jest w przedszkolu. Jedenym masowym zachorowaniem (gdzie z grupy 22 dzieciakow zostala tylko 5) byla paskudna jelitowka w grudniu. Nie ma gili do pasa, ale dzieciaki z dosc sporym kaszlem slychac. I nikt sie nie bulwersuje. Gdy dziecko zle sie czuje, jest telefon. Dziecko jest odbierane. Nie znam ani jedengo dziecka, ktore opusczaloby notorycznie (2 tygodnie wp rzedszkolu, 2-3 tygodnie w domu) przedszkole. A w Polsce bylo to norma. Moj syn chodzil tak samo. I wiem, ze przesadzalam. Z perspektywy czasu i posiadania drugiego dziecka, wychowywanego jednak w zupelnie innym rozumieniu "odpornosci i opiekunczosci" po prostu to wiem.
                  • 3-mamuska Re: chore dzieci w przedszkolu.. 23.05.14, 19:17
                    alicja.sunshine napisała:

                    > Świetnie, bardzo się cieszę że Twoje dzieci jedzą dużo lodów i piją wodę z lodó
                    > wki, może mają super odporność, niestety nie wszystkie tak mają i po prostu cho
                    > rują.
                    >
                    > I tak będę matką polką i będę narzekała że moje dziecko nie jest wystarczająco
                    > dopilnowane, tak samo jak zrobiłam awanturę że dziecko dostało udaru cieplnego
                    > na placu przedszkolnym. tak jestem matką kwoką, tak jestem nadopiekuńcza i wies
                    > z co... dobrze mi z tym. Wole dmuchać na zimne.

                    No widzisz nie rozumiesz ze twoje kwokowanie wobec dzieci im nie służy i chorują i beda chorować , bo nie nabierają odporności.
                • nini6 Re: chore dzieci w przedszkolu.. 23.05.14, 09:13
                  Żartujesz prawda????

                  Moje całe lato wracając z parku dostają lody lub wodę z lodówki.


                  Żartujesz, prawda? Tak niszczyć dzieciom szkliwo na zębach...

                  Ja nie serwuję napojów prosto z lodówki i lodów na rozgrzane gardło, i dla mnie i dla moich dzieci to nieprzyjemne doznanie. Lekko schłodzone -tak, lodowate nigdy.

                  Można by jeszcze polemizować, jakież to lato macie w UK wink

                  MOje dziecko jest astmatykiem, gdyby nie ataki astmy (np.na wiosne jak wszystko zaczyna kwitnąć) to chorowałby raz na rok, wliczając w to katar. Obecnie w przedszkolu panuje ospa, 2/3 grupy choruje, on nie - to też daje jakieś pojęcie o jego odporności. Niestety lody potrafią go pokonać, zwłaszcza w specyficznych warunkach.
      • nowi-jka Re: chore dzieci w przedszkolu.. 23.05.14, 09:45
        w ogóle to bosmanowa powinnas lekarzem zostac jak ci jeden rzut oka na dziecko wystarczy do postawienia diagnozy,
        ja mam astmatyka w domu który kaszle cały rok, czasem mu sie ten kaszel zmienia i ide do lekarza na osłuch okazuje sie ze czytao a czasem wydaje mi sie ze kaszle "jak zwykle" a podczas rutynowych kontroli pulmonolog wysłuchuje mu zapalenie oskrzeli. Juz swietnie znam chorobe mojego dziecka bo jzu mi choruje rzadko i lekko ale wciaz jeszcze mnei zwodzi jego kaszel a ty taka w tym dobra choc niemasz z tym doczynienia.
        No podziwiam
        No i to ty chyba opieprzałas meza bo czapki dziecku latem nei załozył wiec ty raczej z kataru robisz sensacje na tzry osiedla to obstawiałabym ze to słaniajace sie dziecko było po prostu niedobudzone
    • jowita771 Re: chore dzieci w przedszkolu.. 23.05.14, 09:48
      Też mnie to wkurza. Kiedyś się ścięłam z bratową, bo jej zwróciłam uwagę, a ona na to, że co ma zrobić. Fakt, mój brat pracuje poza domem, ale bratowa ma niepracującą matkę i siostrę, matkę mocno wspomaga finansowo, więc matka mogłaby posiedzieć z dziećmi jak chore. Bratowa powiedziała, że matka nie może się dziećmi zaopiekować, bo ma w domu trzech chłopów do wykarmienia. Trzech chłopów to ojciec po pięćdziesiątce i dwóch braci w okolicach trzydziestki, wszyscy trzej bezrobotni. Powiedziałam tej kretynce, żeby spojrzała dalej niż czubek własnego nosa, bo może jej zasmarkane dziecko zarazi inne, którego matka tez nie ma męża w domu i jeszcze nie ma żadnej babci do pomocy, ale do tego babska nic nie trafia.
      • 3-mamuska Re: chore dzieci w przedszkolu.. 23.05.14, 19:08
        jowita771 napisał:

        > Też mnie to wkurza. Kiedyś się ścięłam z bratową, bo jej zwróciłam uwagę, a ona
        > na to, że co ma zrobić. Fakt, mój brat pracuje poza domem, ale bratowa ma niep
        > racującą matkę i siostrę, matkę mocno wspomaga finansowo, więc matka mogłaby po
        > siedzieć z dziećmi jak chore. Bratowa powiedziała, że matka nie może się dziećm
        > i zaopiekować, bo ma w domu trzech chłopów do wykarmienia. Trzech chłopów to oj
        > ciec po pięćdziesiątce i dwóch braci w okolicach trzydziestki, wszyscy trzej be
        > zrobotni. Powiedziałam tej kretynce, żeby spojrzała dalej niż czubek własnego n
        > osa, bo może jej zasmarkane dziecko zarazi inne, którego matka tez nie ma męża
        > w domu i jeszcze nie ma żadnej babci do pomocy, ale do tego babska nic nie traf
        > ia.


        No widzisz ty ja krytykujesz za katar , a ty jej rodzine za 3 facetow w domu.
        Kazdy ma swój punkt widzenia.

        A lepiej jak dziecko nabiera odporności w przedszkolu, niż w szkole traci , kiedy jest juz nauka na poważne.

        Zawsze jak jestem w pl, to zadziwia mnie ile leków daje sie dzieciom przy zwykłym przeziebieniu.

        Kuzynka męża juz 1 dnia gorączki keci do lekarza, dostaje antybiotyk , i nakaz podania jesli za 3 dni nie bedzie lepiej, i co po przyjściu od lekarza od razu podaje ten antybiotyk mimo ze miał byc w przypadku gdyby nie było poprawy.

        Tu nie ma po co isc przez pierwsze 3 dni do lekarza, bo każe dawać cos na gorączkę duzo pic, odpoczynek i jesli po 3 dniach nie jest lepiej wtedy juz wiedza ze cos sie dzieje z czym organizm sobie nie radzi.

        Moje dzieci brały antybiotyk syn gdy miał 5 lat czyli 10 lat temu.
        Młodszy gdy miał 18 miesięcy, czyli 5 lat temu.
        A młoda gdy miała 2 latka , czyli 8 lat temu.
        Na chorobę.

        Brali pózniej tylko po 1 razie, corka na infekcje rozdrapanej rany, a starszy gdy ugryzł go jakiś owad i spuchła mu ręka i podeszlo ropa.

        Woda z lodówki nie jest jakaś lodowata.
        Lody z samochodu nie sa zmrozone na kość. ( takie z automatu)

        W zeszłym roku nas zmigla grypa na 2 tygodnie, maz wylądował w szpitalu na antybiotyk i sterydach dożylnie, bo tak mu migdałki spuchly ze bali sie ze sie udusi.

        Nie mowie ze tu dzieci nie chorują, tyle ze nie ma takiej histerii, katar nie jest "końcem swiata"


        -----------------
        ,,Miłość jest bólem ,powiedział zając jeża ściskając"
        • mamalgosia Re: chore dzieci w przedszkolu.. 23.05.14, 21:11
          3-mamuska napisała:


          > Zawsze jak jestem w pl, to zadziwia mnie ile leków daje sie dzieciom przy zwykł
          > ym przeziebieniu.
          >

          Ja mieszkam w Polsce na stałe i powinno mnie to przestać dziwić. Lekomania rozwija się w zastraszającym tempie, a pediatria w tym króluje

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka