Wiecie co... :D

29.05.14, 20:07
W sobotę przywitam się z Kizią, która również na maglu szukała domu...
Śniła mi się już trzy razy big_grin.
W jednym śnie okazała się być ocelotem, który z zębami skoczył na mnie big_grin.
W drugim pobiła psa.
W trzecim okazało się, że nie toleruje oglądania meczy piłki nożnej oraz picia piwa big_grin. Rzucała się do gardła big_grin W tym śnie pozbyłam się męża, żeby kotu nie bruździł big_grin.


Czyli znaczy się, moja podświadomość przeżywa.
Moja świadomość się stresuje i denerwuje oraz bardzo cieszy.
Dziecko doczekać się nie może, już ma cały plan ustalony.
Może być rozczarowana, że kot będzie się bał na początku.
Ja też się boję, że ona będzie zestresowana...
Co się robi z takim kotem? Dam ją do osobnego pokoju, żeby się oswajała powoli...
Pewnie będzie chciała się schować na początek?

Nie mam doświadczenia zupełnie...
Miałam Kota 10 lat ale to był kot od kociaka, to było inaczej.

Poradźcie, opowiedzcie możliwe scenariusze zachowania kota...
    • kama_msz Re: Wiecie co... :D 29.05.14, 20:35
      w jednym pokoju postaw kuwetę, miskę z wodą i karmą i zamknij tam kota, żeby nie łaził po całym domu zanim się nie przyzwyczai do nowego lokum.
      ja jak wzięłam mojego, to pierwszej nocy nie zamknęłam go i polazł zwiedzać dom - rano nie mogłam go znaleźć i prawie zabiłam składając łóżko, za które wlazł, a tam akurat nie przyszło mi do głowy szukaćuncertain
      gadaj do niego, próbuj skusić jakimś dobrym kąskiem albo zabawką - mój uwielbia takie piórka na wędce.
      ale nic na siłę. w końcu się stęskni za pieszczotami i wyleziewink
      no i uważaj, żeby dziecko go nie stresowało na początku nadmiarem miłości, krzykami, czy nie próbowało na chama wyciągać z kryjówkiwink
      • ebes Re: Wiecie co... :D 29.05.14, 21:19
        Tylko nie stawiaj jedzenia i picia za blisko kuwety bo wtedy kot nie załatwi się do kuwety, tylko poszuka miejsca dalej od jedzenia. Przynajmniej moja tak zareagowała.
    • amoreska Re: Wiecie co... :D 29.05.14, 20:36
      Bierzesz tę szarą pręgowaną kotkę od Thegimel?
      • woezel_pip Re: Wiecie co... :D 29.05.14, 21:14
        Tak, tylko ona jest brązowa pręgowana smile.
        Przynajmniej tak jej zdjęcie wygląda na moim monitorze big_grin.
    • moonshana Re: Wiecie co... :D 29.05.14, 20:40
      dwie ostatnie opcje są możliwe - naszykuj opatrunki dla psa oraz walizki dla męża.
      raz tylko wzięliśmy dorosłą kotkę - faktycznie tego samego dnia, którego przyjechała - pobiła psa. scenariusz był taki, że parę dni posiedzi w domu ( a potem wolność, u nas koty zawsze wychodzące) . kocica miała własny plan: wyczaiła moment kiedy Ojciec wchodził do domu ( nasza nieuwaga) wyskoczyła na podwórko, rozejrzała się i urządziła napad bandycki na psa sąsiada ( pies przychodził często, z poprzednim kotem był zaprzyjaźniony). biedne zwierzę ujrzawszy dawno nie widzianego przyjaciela ( się pomylił) - ruszył do kota ucieszony, cały w lansadach. dostał łomot, że się kurzyło. a kocisko rozejrzawszy się czujnie... wróciło do domu. może być i tak.
      ja się pochwalę ( wybacz, że w Twoim wątku) że za chwilę też się dokocę. za chwilę, bo jak napisałam u nas królują koty wychodzące; teraz nie ma takiej możliwości.
      • woezel_pip Re: Wiecie co... :D 29.05.14, 21:13
        Dzięki za odpowiedzi smile Fakt, muszę z dzieckiem bardziej porozmawiać bo faktycznie, zapewne ona ma wizję miłego, serdecznego kota (że taki wejdzie i od razu będzie z nią spał w łóżku).
        U nas to i tak był postęp bo ciężko nam było po stracie naszego Kota, długo mówiła, że tylko on, że ona chce, żeby wrócił itd itp.
        Oglądałyśmy koty w necie, szukające domu, żaden nie budził emocji. Ani u mnie, ani u niej.
        Pierwszy rzut oka na foto Kizi i ja coś poczułam i ona też big_grin.
        I niech się to przeczucie spełni big_grin


        Aha, psa już nie będzie, to pies mojego taty, opiekuję się nim jak wyjeżdża kilka razy w roku. ten stres=ich spotkanie od razu odpada.
    • olinka20 Re: Wiecie co... :D 29.05.14, 21:22
      Jej jak super, ze thegimelowa Kizia znalazła domek smile
      Ja ci powiem troche inaczej, bo ja z kazdym kotem szłam na zywioł. Brałam do chaty, pokazywałam gdzie miska i kuweta i zostawiałam smile
      Tylko, ze moje odwazne były, od razu załapały co i jak.
      Nic na siłe, bo z tego co pamietam, to dosc niesmiała koteczka ( przynajmniej poczatkowo wink ).
      Jak wzielismy Pin kote, to wyszłam z pudlem, coby sie nie denerwowali oboje, chłop z kotem do domu, a ja z pudlem po chwili dopiero wrociłam. On biegał po domu ( jak to po spacerze) i nic nie zauwazył, ze nowy domownik jest wink
      Miaukneła i dopiero zauwazył, ułom jeden.
Pełna wersja