wrrrr....wściekła i nie na kota.. :/

07.06.14, 21:43
nosz w morde...
, sobota, na wylocie poza domem...koledzy nie wiem co w planach.....
posprzątałeś...???
tak...
poszedł.....
no i kurfa wchcodzę do domu, wsio pootwierane, m. in. kuchnia, kot włazi gdzie chce a w kuchni widomon ie wszystko zawsze schowane,
pikuś, że 16789x owtarzam-KUCHNIĘ ZAMYKAĆ......prośbą, groźbą wrzaskiem....nie pomaga
no jak by z obory wychodził....
ale nie....on w kuchni nie był......
no jak nie jak wszystkie znaki na niebie, ziemi i stole wskzują, że był.....
koledzy byli, gościli się......jak myślicie, co zastałam na stole??
w łazience, jak ręcznikiem i ciuchami je.. rypnął tak zostały....no ale on sie teraz nie kąpał....tylko ...UWAGA......5 godz temu..... big_grin
wkurw mój sięgnął gwiazd najdalszych, cofnęłam do domu, zabroniłam wyjścia....i mam to w doopie..niech sie foszy........
    • jk3377 Re: wrrrr....wściekła i nie na kota.. :/ 07.06.14, 21:56
      ja nie o kocie to wchodzewink

      ło ja cie... nie dziwie ci sie, mnie by chyba tez trzepnelo niezle na taki widok ehhheheh
      ostatnio moj M robił knedle z truskawkami-sam od poczatku do konca(jutro tez zapowiada sie na obiadsmile )-ostrzegł, by przez godz po sprzatnieciu nie wchodzic. weszlam po tym czasie i tez mialam co robicheheh
      • bei Re: wrrrr....wściekła i nie na kota.. :/ 07.06.14, 22:48
        Przytulam.....

        A knedle- mmmmmmmmmmm, zjadłabym smile
Pełna wersja