w sprawie Rybnika...

11.06.14, 14:16
zapewne słyszałyście/czytałyście o tej tragedii z dzieckiem pozostawionym w samochodzie... powiem Wam, ze ja sobie nie wyobrażam jak da się żyć z taką tragedią... stracić dziecko z własnej bezmyślności... albo ogólnie stracić dziecko...masakra... już kiedyś pisałam, ze nie wyobrażam sobie życia potem...

tak, tak wiem, nie łatwy temat...
    • totorotot Re: w sprawie Rybnika... 11.06.14, 14:41
      Kiedys zjebałam /sympalycznie acz nieugiecie/ mame, co chciala zostawic niemowle latem na chwilke. Ustapila i moze juz nie powtorzy glupoty.Sama jak musze zostawic to mam auto na oku 2-3 m ode mnie, otwarte okna do polowy i mowie ekspedientce, ze szybko musze bo dzieci w aucie.
      • kowalowa Re: w sprawie Rybnika... 11.06.14, 14:47
        szkoda, że ta dziewczynka nie miała tyle szczęścia...uncertain
        • iziula1 Re: w sprawie Rybnika... 11.06.14, 14:57
          Staram się o tym nie myśleć bo ściskanie mnie z bólu w piersiach na myśl o tym dziecku, jego rodzicach...nie mogę się uspokoić.

          Ze też nikt nie zauważył lub nie zareagował sad
      • mme_marsupilami Re: w sprawie Rybnika... 11.06.14, 17:44
        Niewyobrazalna tragedia sad
        Nigdy nie zostawiam dzieci samych w samochodzie na sekunde, nawet gdybym byla od nich 2-3 metry i pilnuje, zeby jedne drzwi byly zawsze otwarte w czasie postoju.
    • grave_digger Re: w sprawie Rybnika... 11.06.14, 15:43
      Ta historia złamała mi serce.
      Współczuję ojcu sad Nie mnie oceniać.
    • mamolka1 Re: w sprawie Rybnika... 11.06.14, 15:54
      Miasto w którym mieszkam, malutka w wieku mojego najmłodszego synka, ojciec małej to mój rówieśnik... Istnieje spora szansa że człowieka znałam... Od wczoraj nie potrafię przestać o nich wszystkich myśleć - o tej malutkiej dziewczynce samej i przerażonej umierającej w piekarniku tak naprawdę, o jej mamie która rano pożegnała córcię i czekała na nią wieczorem i o ojcu który już się nigdy nie podniesie (a niestety przypuszczam że nie będzie chciał żyć). Niewyobrażalny dramat całej rodziny...
      • jk3377 Re: w sprawie Rybnika... 11.06.14, 16:27
        nie nam oceniac...wspolczuje im bardzo.
        mysle,ze moglo to byc spowodowane tym,ze moze matka co dzien odwozila,a tym razem ojciec, dziecko moze spalo i zapomnial, nie zwrocil uwagi, spieszyl sie, jesli nie marudzila i nie rozmawiali bo wlasnie spala, nie skapnął sie i stad cala ta tragedia. nie wiem, kto zdoła go pocieszyc i postawic na nogi. zal mi ich wszystkich.sad
    • fajnyrobal Re: w sprawie Rybnika... 11.06.14, 18:24
      Nie mogę, nie chcę myśleć o tym dziecku, to przerasta moje możliwości, serce boli...
      Straszliwa tragedia dla wszystkich, ojca, matki, a największa chyba dla ich 11 letniego syna, bo za jednym zamachem stracił całą rodzinę...
      O ile matka ma szanse jeszcze się podnieść - ma drugie dziecko, to ojciec... nie wiem, czy z takiego poczucia winy da się wyjść.
      Bardzo, bardzo im współczuję, nie mnie oceniać ojca.
      • dlania Re: w sprawie Rybnika... 11.06.14, 21:13
        Zawsze jak czytam o takich tragediach czuję przez moment jakby to moje dziecko umierało.... Kilka dni temu 2,5-latek wjechal rowerkiem na przejście na pieszych. Ta sekunda zagapienia, zamyślenia sie rodzica, której nic juz nie odwróci.
        • melancho_lia Re: w sprawie Rybnika... 11.06.14, 21:37
          Mną też telepnęło mocno. ten wypadek na przejściu był niedaleko mnie, znam to miejsce...
          To są takie tragedie, że nawet nie można tego nijak ogarnąć...
        • totorotot Re: w sprawie Rybnika... 11.06.14, 21:40
          Tu akurat facet się nie zatrzymał przed przejściem podczas gdy drugi samochód przepuszczał rodzinę
          • melancho_lia Re: w sprawie Rybnika... 11.06.14, 22:08
            Tak, ale dzieciak na rowerku pojechał przed ojcem...
            Wina kierowcy bezsprzeczna, ale ta sekunda i dziecko mogłoby żyć...
      • mariolka55 Re: w sprawie Rybnika... 12.06.14, 15:27
        mnie tez serce boli , od wczoraj jak tylko o tym pomyślę to ryczę...
        jak sobie wyobrażę co czuje ojciec ,matka i ich syn (w wieku mojego) co czuła ta dziewczynka ... to łzy mi od razu do oczu napływają.... ponoć fajna kochająca sie normalna rodzina ,a dziewczynka była oczkiem w głowie taty crying mieszkańcy ,sąsiedzi sie bardzo pozytywnie o nich wypowiadają sad
        normalnie serce mi pęka sad
    • czarneoczy Re: w sprawie Rybnika... 11.06.14, 21:51
      czytałam...
      a właściwie nie czytałam tylko mi mama przekazała, a ja dzisiaj rano nagłówki widziałam...
      nawet nie chcę myśleć...
      niewyobrażalne dla mnie.
    • king_of_rats Re: w sprawie Rybnika... 12.06.14, 07:04
      nie oceniam ojca, nie wiem co tam się stało ale ten człowiek się chyba nie podniesie po tej tragedii,o ile nie targnie się na życie.
      wczoraj w uwadze był reportaż o tej sprawie i rodzinie- normalni,kochający się ludzie, tata bardzo troskliwy a dziewczyna była jego oczkiem w głowie.
      bardzo mną wstrząsnęło nagranie kiedy on dzwonił na pogotowie-zrozpaczony,zapłakany..
      bardzo tym ludziom współczuję. dziecku nic już życia nie wróci.
    • fajnyrobal Re: w sprawie Rybnika... 12.06.14, 12:18
      A dzisiaj znowu doniesienie, że wczoraj w Gdyni pozostawiono w samochodzie 3 i 4 letnie dzieci. Na szczęście ludzie interweniowali i dzieciaki wyciągnięto z samochodu. Opiekun pojawił się godzinę (!) później, bo robił zakupy. Parking podziemny, więc niby bezpieczniej tak? Co trzeba mieć we łbie żeby tak zrobić?
      Na szczęście ta tragedia z Rybnika uczuliła ludzi, zaczynają reagować, szkoda, że musiało to stać się takim kosztem.
      • kowalowa Re: w sprawie Rybnika... 12.06.14, 13:11
        a ja ciągle nie mogę sobie miejsca w myślach znaleźć.... nie czytałam, ze w tej rodzinie jest jeszcze 11 latek....ale fakt,,za jednym zamachem stracił całą rodzinę.....

        ja bym się nie podniosła po takiej tragedii...tu chyba czas nic nie da,,,buuuu idę bo znowu mnie serce ściska...uncertain
    • one-smutasek Re: w sprawie Rybnika... 12.06.14, 15:49
      Niewyobrażalna tragedia i niewyobrażalne cierpienie. Bardzo wspólczuję rodzicom, nie oceniam ojca bo niby niewyorażam sobie jak można zapomnieć o dziecku ale z drugiej strony każdy jest inny, czytałam że maleńka chorowała wcześniej i była w domu a tato po dłuższej bodaj dwutygodniowej przerwie wiózł ją do przedszkola tego dnia. Bardzo współczuję całej rodzinie, serce mnie boli i łzy płyną po policzkach jak tylko o tym pomyślę.
      Nigdy nie zostawiam dzieci w aucie, nigdy nawet na kilka sekund mam rozwiniętą wyobraźnie bałabym się że złodziej ukradnie samochód z dziećmi, że jakieś rozpędzone auto uderzy w bok samochodu z dziećmi itd itd. wielu rzeczy przewidzieć się nie da wiem ale robię co mogę.
    • a-inka Re: w sprawie Rybnika... 12.06.14, 16:12
      Nie wyobrażam sobie tegosad,chociaż przeżyłam na własnej skórze reanimację własnego dzieck,a w sensie-psychicznie-i tego się nie da zapomnieć,wymazać z pamięci,chociaż młody zdrowy,super chłopak..jak sobie pomyślę,że bym spanikowała wtedy,zamiast mu udzielić pierwszej pomocy,ech..
      U nas jest takie coś,że jak dziecko nie pojawia się w szkole czy przedszkolu,to dostaje się sms-a z pytaniem,co się stało itd.
      Czasem denerwujące( no bo gdzie może być pieciolatek?),ale uświadomiłam sobie,że takie coś w PL uratowałoby życie tej dziewczynce..bo ojciec przypomniał sobie,że nie był przecież w przedszkolu...
      Wiem,że to takie gdybanie teraz,ale też nie mogę sobie znaleźć miejsca odkąd o tym przeczytałamsad,człowiek goni jak jakiś głupi,myśli o tysiącach rzeczy,a potem okazuje się,że kuźwa wsio nieważne,w obliczu takich tragediisad
      • zales239 Re: w sprawie Rybnika... 12.06.14, 16:37
        O to to.
        gonimy ,pędzimy,mnóstwo spraw na głowie.
        Biedny ten człowiek,cała rodzina,brat ech...sad
Pełna wersja