Nieszczęscia chodzą parami

15.06.14, 20:35
Muszę się wygadać bo jet mi strasznie ciężko. Ale może zacznę od początku.
Od dwóch miesięcy mąż pracuje w Warszawie wraca w zależności czy pracuje w sobotę -to wraca w sobotę o.k 18 a w niedzielę o.k 19 jedzie już do pracy, albo wraca w piątek o.k 20 i w niedzielę o.k 19 jedzie do pracy. Zostałam sama z buntującym się dwulatkiem w domu od około dwóch miesięcy na każde moje nie zaczyna drzeć się jak bym go ze skóry obrywała, ten krzyk jest nie do zniesienia musi być tak jak on chce inaczej płacze dotąd aż się zaczyna dusić i wymiotować.Mam serdecznie dość, do tego tydzień temu padł nam silnik w samochodzie naprawa z częściami prawie 3 500zł (pożyczyliśmy 2 000zł ponieważ od początku roku mieliśmy problemy finansowe i nie mamy kasy na tzw. czarną godzinę). Dziś rozkur....ło się sprzęgło koszt naprawy 1900 zł. Dzięki za uwagę , wygadałam się , trochę popłakałam i nadal nie wiem jak tu żyć,
    • aqua48 Re: Nieszczęscia chodzą parami 15.06.14, 21:51
      mamaoskarka18 napisał(a):

      >Zostałam sama z buntuj
      > ącym się dwulatkiem w domu od około dwóch miesięcy na każde moje nie zaczyna dr
      > zeć się jak bym go ze skóry obrywała, ten krzyk jest nie do zniesienia musi być
      > tak jak on chce inaczej płacze dotąd aż się zaczyna dusić i wymiotować.

      Na silnik w samochodzie nic nie poradzę, Na bunt dwulatka jest wyjście - nie mów NIE. Powiedz potem, za chwilę, jak tylko posprzątasz zabawki, zjesz obiad, wskoczysz do wanny. Jednym słowem stosuj wybiegi, przekupstwo i szantaże jak każda normalna matka. A także unikaj sytuacji konfliktowych - nie mów: masz teraz zrobić to i to, tylko pytaj: zrobisz to, czy tamto. Dawaj wybór. ale taki żeby obie opcje były dla Ciebie wygodne. Czyli nie zjedz śniadanie, ale: czy na śniadanie zjesz kanapkę z pomidorkiem czy z szynką. Organizuj dziecku wyścigi, zabawy z codziennych czynności takie, żebyście oboje mieli z tego frajdę i dużo śmiechu. Zajmuj buntownika, odwracaj jego uwagę. I chwal, mów, że jest grzeczny posłuszny duży i mądry.. Pochwały bardzo dużo robią, więcej niż zakazy i doprowadzanie dziecka do płaczu takiego, że wymiotuje..
    • ladyjane Re: Nieszczęscia chodzą parami 15.06.14, 22:14
      W kwestii dwulatka baaaaaaaaaaaaaaaaardzo Cię rozumiem. Jeśli chodzi o samochód też.
      Bunt podobno kiedyś przechodzi. Potem jest bunt 3, 4 a ostatnio nawet 5 latka + przynajmniej u mnie wszechogarniające marudzenie i kłótnie...
      • dorcia1234 Re: Nieszczęscia chodzą parami 15.06.14, 22:25
        a potem bunt nastolatka....
        a samochód- cóż, my po podliczeniu kosztów naprawy sprzedaliśmy kosztogennego, to co na naprawę dołożyliśmy do nowszej fury
        • 3-mamuska Re: Nieszczęscia chodzą parami 16.06.14, 01:41
          Z kasa i samochodem nie ciekawie Przytulam.

          Ale z buntem 2-latka to po prostu normalne, mam badzieje ze nie ulegasz gdy wymiotuje i jestes konsekwentna.

          Gdy mi sie któreś darlo wychodziłam z pokoju do kuchni czy sypialni, składałam słuchawki i muzyka na full.
          Żadnym przekupstwem.
          Jedynie to ze używaj słowa nie tylko w ostateczności.
          Np. Mamo moge loda? tak po objedzie jutro czy w niedziele.

          Taki etap i dziecko musi nauczyc sie ze słowo nie istnieje, i nikt nie bedzie szukał sposobów zeby je ominąć wiec i słowo nie musi gościć w waszym słowniku, tyle tylko ze w zmniejszonej ilości bo oszalejesz.
          Zastanów sie tez czy wszystkie ograniczenia sa potrzebne.
          Czy w do u masz muzeum i dziecko nie moze ruszyć kwiatka serwetki kryształu czy ramki na zdjecia, (tylko przykłady) moze lepiej pochować narazie to co dziecko Korci zeby dotknąć a czego mu nie wolno.
          Ostatecznie odprowadzalam dziecko do jego pokoju. I zostawialam.
          To była porada położnej, ze jesli jestes na krańcu wytrzymałości to lepiej zostawić płaczące dziecko samo w pokoju wyjsc ochłonąć niz krzyknąć czy strzelić w tyłek.
          • happ_y Re: Nieszczęscia chodzą parami 16.06.14, 08:17
            Dziewczyny napisały już wszystko. Sama mam charakterną dwulatke na stanie i zdarzało się, że zamykałam ją w pokoju dla jej własnego bezpieczeństwa, bo bym przyrżnęła w tyłek. A to nie tylko nie działa, ale jeszcze nakręca.

            Ogranicz zakazy do minimum, używaj NIE tylko w ostateczności, dawaj wybór i staraj się zapobiegać konfliktowym sytuacjom. To pomaga, sprawdziłam. U nas jest już duuuuuużo lepiej w stosunku do tego co było jakieś 3 miesiące temu.


            A co do samochodu to nie pomogę, bo sama wiem, że jak jedno pójdzie to zaraz się sypie następne, ale przytulam smile
    • totorotot Re: Nieszczęscia chodzą parami 16.06.14, 08:37
      Jak się rozwala na brzydkiej drodze, to się wzywa policję i obciąża gminę kosztami naprawy. Jak się ma wyjazdowego męża i coś częste duże wydatki - to się robi niespodziewaną wycieczkę do warszawy i trzepanie komory, portali społecznościowych itp.

      Dwulatki tak mają. Są kochane: głupie jak paczka gwoździ, złośliwe jak małpy, uparte jak muły i nikt nigdy się nie potrafi tak nadąć że złości, że czynisz mu te krzywdę i zmieniasz pieluchę, że dosłownie my szwy trzeszczą a świat wstrzymuje odddech w oczekiwaniu aż mu główką eksploduje na chwilę przed włączeniem syreny i zraszacza buzi.

      Co zrobisz? Nic nie zrobisz smile Trzeba wcześniej kłaść spać i trochę ustępować, odpuszczać; posłuszeństwa i tak lepiej uczyć jak skończy trzy lata.
    • guderianka Re: Nieszczęscia chodzą parami 16.06.14, 10:31
      W ciągu tygodnia moja Młodsza dwa razy była na IP w szpitalu- tydzień temu z mocnym atakiem alergii i spuchnięciem spojówek az śluzówka wyszła na zewnątrz, przedwczoraj-z połamanym zębem STALĄ JEDYNKĄ na pogotowiu stomatologicznym-w tygodniu robilyśmy badania i wychodzi że ma niedoczynność tarczycy. W tzw międzyczasie sprawy lekkie w postaci problemów w szkole i wojną z dyrekcją , która skończy się w kuratorium , walka z drugą nauczycielką od wf która nie dostrzega niepełnosprawności dziecka ( w szkole integracyjnej) i się nad nim znęca psychicznie, kiepskie oceny na koniec roku, szczepienie Mlodszego i jego kilkumiesięczny już brak apetytu, moja matka która wydaje się coraz bardziej chora psychicznie i wymyśla historie celowo bolesne by mnie niszczyć. Czekaj coś jeszcze ?-bo naprawa auta i kolejny koszt, to się już chyba nie bardzo liczą ?

      ERGO- glowa do góry, cyc do przodu , otrzyj lzy i rób swoje
      Moja dewiza życiowa- zawsze może być gorzej więc cieszę się z tego co mam
      (grudniowy krwiak mózgu matki, owsiki dzieciaków, delegacja M na tydzień i ja sama z trójką , popsuta pralka , odkurzacz i auto)
      • totorotot Re: Nieszczęscia chodzą parami 16.06.14, 11:55
        Przestań gadać z matką!!!!!!

        Owsiki wszyscy mają. Pralki współczuję sad reszty też. Taka mała a taka silna jesteś
        • dlania Re: Nieszczęscia chodzą parami 16.06.14, 22:10
          Owsiki wszyscy mają.
          big_grin Bardzo pocieszające

          Taka mała a taka silna jesteś
          Oj tak. Girl power 300%.
          • guderianka Re: Nieszczęscia chodzą parami 17.06.14, 09:50
            Mała to jest walizka tongue_out
            Ja jestem misska big_grin
      • mamaoskarka18 Re: Nieszczęscia chodzą parami 16.06.14, 12:04
        Dzięki dziewczyny za słowa otuchy. Postanowione - auto zleleputać jak najtańszym kosztem i sprzedać, wziąć kredyt na zakup drugiego i nie dokładać do tego złoma już nawet złotówki , wolę spłacać kredyt. Guderianka moje problemy w stosunku do twoich to błachotki. Pieniądze szczęścia nie dają, a zdrowia się nie kupi. Co do syna to sytuacja z dzisiejszego poranka- Oskarku jak pozbierasz samochodziki to poodkurzamy (kocha odkurzanie), poleciał wrzucił 2 samochody, wraca i mówi już, wchodzę mówię zobacz jeszcze tyle samochodzików leży na dywanie mama ci pomoże,pozbieramy razem. Ja zbieram on usiadł na łóżku i mówi że mu ciężko. Mówię trudni nie będziemy dziś odkurzać - drze się aż go słychać na drugim końcu wsi. Matko jedyna , ludzie pomyślą że mu krzywdę robię.
        • totorotot Re: Nieszczęscia chodzą parami 16.06.14, 12:06
          Za mały na sprzątanie. Musisz to robić z nim. Krótkie okresy skupienia.
          • alicja.sunshine Re: Nieszczęscia chodzą parami 16.06.14, 13:47
            Nie przesadzaj, dwu latek nie umie zmywać garów ale samochodziki to skrzyni umie wsadzić.
        • alicja.sunshine Re: Nieszczęscia chodzą parami 16.06.14, 13:46
          a wyobraź sobie wyjmowanie drzazgi z palca u 5 latki... prośba, groźbą jak porządna wyrodna matka przekupstwem NIC NULL ZERO ! nie da i już 4 dni chodziła z nią a przy wyjmowaniu sąsiad już chciał po policje dzwonić, a sekunda roboty...
        • guderianka Re: Nieszczęscia chodzą parami 16.06.14, 16:51
          Toto-nie przestanę gadać, to nie sposób
          Mamaoskarka- a po co Ty sprzątasz te auta ? Niech leżą- jak będą przeszkadzać to je sprżątnijcie razem-kup auto-wywrotkę i tam ładujcie albo fajna skrzynie na kółkach
          • niutaki Re: Nieszczęscia chodzą parami 16.06.14, 19:09
            Wspolczuje wszystkim "dotknietym" sparowanymi nieszczesciami, ja mam klopot w firmie, sikajacego kota, za wysoki cukier (jestem w ciazy) i "cos" w moczu. W samochodzie lomocze mi lozysko. I pierdzi szyba przy spuszczaniu. Glowa do gory, damy rade - kto jak nie my?!?
            • mamaoskarka18 Re: Nieszczęscia chodzą parami 16.06.14, 19:52
              Skrzynki ma trzy, każdą sam wybierał. Wywrotki, przyczepy itp. ma w cholerę. Przed uśnięciem znów były krzyki które z kolei dziś już wam nie powiem, nie wytrzymałam wyszłam z domu, wróciłam po 30 minutach jak przestał płakać i tąpać nogami(widziałam przez okno). Nie odzywając się dałam mu mleko położyłam się obok ucałowałam i w końcu usnął.Nareszcie wieczór w ciszy i spokoju.
              • niutaki Re: Nieszczęscia chodzą parami 16.06.14, 19:56
                Postaraj sie teraz odpoczac, nie sprzataj, nie prasuj - zrelaksuj sie jak tylko to mozliwe, zasluzylas na chwile wytchnienia, taka tylko dla siebie. Bedzie dobrze, zobaczysz.
                • mamaoskarka18 Re: Nieszczęscia chodzą parami 16.06.14, 20:07
                  Szczerze, gorzej już chyba nie może być i oby nie było bo psychika mi siada. Miałam prasować ale mam to w dup.. poprasuję jak mąż wróci w środę i zajmie się naszym małym terrorystą.
                  • guderianka Re: Nieszczęscia chodzą parami 16.06.14, 20:20
                    moja pierwsza zlota zasada

                    nigdy nie mów : gorzej być nie może
                    bo zawsze może być gorzej
                  • niutaki Re: Nieszczęscia chodzą parami 16.06.14, 20:21
                    dokladnie, olej chalupe, poloz sie i lezsmile
                  • ladyjane Re: Nieszczęscia chodzą parami 16.06.14, 21:26
                    A ja myślałam, że moja córa to największa złośnica na świecie ;P
                    Czasami mam ochotę wyć, nie ma się wygadać nikomu, bo tylko "dobre rady" słyszę. M nie wie o co kaman, bo przecież w domu siedzę i dlaczego nic nie zrobione, skoro zwykle było? Ja już zlewam wszystko, najpotrzebniejsze rzeczy robię, bo tak mi daje zachowanie młodej do wiwatu, że oklapłam zupełnie...
          • dlania Re: Nieszczęscia chodzą parami 16.06.14, 22:14
            guderianka napisała:

            > Toto-nie przestanę gadać, to nie sposób

            Własnie że jak najpardziej spoósb. Pierwsza rzecz, jaka usłyszała moja siostra od terapeuty w związku z problemami rodzinno-komunikacyjno-chorobowymi-psychicznymi: zakaz kontaktów z matką, zwłaszcza bezpośrednich.
            A jaki Ty w ogóle masz cel w tej sprawie, co chcesz osiągnąć? Sytuację zdrową dla Ciebie i Twopjej rodziny najbliższej? Czy zbawienie świata, nawet jesli ten świat sobie tego nie zyczy?
            • guderianka Re: Nieszczęscia chodzą parami 17.06.14, 09:52
              Ale to Twoja siostra, każda sytuacja jest inna i relacje sa inne, nie można przyrównywać. Kontaktu bezpośredniego nie ma od roku i raczej szybko się to nie zmieni

              A jaki Ty w ogóle masz cel w tej sprawie, co chcesz osiągnąć? Sytuację zdrową d
              > la Ciebie i Twopjej rodziny najbliższej? Czy zbawienie świata, nawet jesli ten
              > świat sobie tego nie zyczy?


              żadne z powyższych
              moim celem jest mieszkanie- by było jej a potem moje a potem moich dzieci -a nie obcych ludzi
              • mamaoskarka18 a jednak nie jest zle :-) 27.06.14, 11:05
                Sprzęgło naprawione, zepsuł się wysprzęglik, założyliśmy używany odkupiony od znajomego za 200 zł , drugi znajomy mechanik założył je za 300 zł. z 2000zł pożyczonych pieniędzy, 1000zł już oddany.Podobno jeszcze cosik będzie trzeba przy samochodzie zrobić ale to już nie duży koszt. I właśnie ten znajomy mechanik powiedział że teraz już jest naprawiony i spokojnie jeszcze rok możemy pojeździć i nie będziemy brać kredytu tylko przez rok będziemy skromniej żyli i odkładali na wymarzone autko.
                • niutaki Re: a jednak nie jest zle :-) 27.06.14, 11:40
                  ooo jak milo, czasem los sie tak nami bawismile pozdrawiam.
Pełna wersja