mamaoskarka18
15.06.14, 20:35
Muszę się wygadać bo jet mi strasznie ciężko. Ale może zacznę od początku.
Od dwóch miesięcy mąż pracuje w Warszawie wraca w zależności czy pracuje w sobotę -to wraca w sobotę o.k 18 a w niedzielę o.k 19 jedzie już do pracy, albo wraca w piątek o.k 20 i w niedzielę o.k 19 jedzie do pracy. Zostałam sama z buntującym się dwulatkiem w domu od około dwóch miesięcy na każde moje nie zaczyna drzeć się jak bym go ze skóry obrywała, ten krzyk jest nie do zniesienia musi być tak jak on chce inaczej płacze dotąd aż się zaczyna dusić i wymiotować.Mam serdecznie dość, do tego tydzień temu padł nam silnik w samochodzie naprawa z częściami prawie 3 500zł (pożyczyliśmy 2 000zł ponieważ od początku roku mieliśmy problemy finansowe i nie mamy kasy na tzw. czarną godzinę). Dziś rozkur....ło się sprzęgło koszt naprawy 1900 zł. Dzięki za uwagę , wygadałam się , trochę popłakałam i nadal nie wiem jak tu żyć,