czarny_dol
27.06.14, 22:12
Laski, jak sobie radzicie z takim codziennym, nieustającym stresem? Ja powiem szczerze, że sobie nie radzę i chuj. Idzie mi super w sytuacjach mega kryzysowych: wypadek samochodowy, pożar, wielka wtopa w pracy. Zbieram się w sobie i działam jak robot. Zawsze wszyscy byli pod wrażeniem mojej odporności psychicznej (hehe..). Ale na co dzień się sypię. Przykład z dzisiaj: stary na L4 z zapaleniem gardła (maruda kwękająca i stękającą), najmłodszy zagilany i zacherlany, zaraził starszego (standardowo zapalenie krtani). W pracy jestem dopiero od miesiąca i muszę już brać L4 (stary nie może, bo ostatni tydzień sam był na zwolnieniu). W pracy kocioł, bo zamykany sprawozdanie (pracuję w finansach). A jak dzisiaj próbowałam odjechać spod przychodni ze starszakiem to auto zdechło (jakieś linki od skrzyni zmiany biegów). No i wyć mi się chce, mam ochotę się zakopać w małej dziurce i tam zostać, wyjść po bułki i nie wrócić etc. Jak sobie z tym radzicie do cholery? Jakaś niewydarzona jestem.