dziewczyna_bosmana
17.07.14, 13:49
Dwa dni temu miałam taka akcję że jak sobie przypominam to mi wali serce.. Siedzę sobie w kuchni, karmię młodą i słyszę jakby trzaśnięcie drzwi. Poszłam sprawdzić bo był przeciąg a często nie zamykam drzwi na zamek (11 piętro, 3 sąsiadów, nikt obcy nie zapuszcza się tak wysoko) a to ktoś szarpie za klamkę. Odruchowo szybko przekręciłam zamek jeszcze raz, wyglądam przez wizjer a tam jakiś dziad nasłuchuje i drzwi szarpie.. Nie odzywałam się bo pomyślałam że jak zwęszy w domu babę samą z dzieckiem to jak nic będzie się włamywał. Po chwili poszedł, wróciłam do karmienia młodej ale za chwilę sprawdziłam a dziad znowu nasłuchuje. Zadzwoniłam do Straży Miejskiej i mieli wysłać patrol. Gość poszedł, za chwilę słyszę domofon, odbieram i najniższym głosem jaki umiem wydobyć z gardła krzyczę HALO. Gość wymieniła jakieś męskie imię, burknęłam że pomyłka i poszedł, widziałam z okna w kuchni jak się oddala. Odwołałam Straż i odetchnęłam. Kurde jakbym zwyczajowo nie zamknęła tych drzwi to by mi się gość do mieszkania wpakował. Bóg wie kto to był, może faktycznie pomylił adres ale miałam niezłego stracha..