dzieci i ich krzywda, bo nie mieszkają tam gdzie..

22.07.14, 12:17
jest spokójuncertain wiecie ja nie mogę patrzeć na zdjęcia, wyobrażać sobie cierpienia dzieci pokrzywdzonych przez los i miejsce zamieszkania; tam gdzie wiecznie są konflikty zbrojne i inne takie... i egoistycznie ciesze się ze urodziłam się tu i tu; ze mam wpływ na to gdzie mieszkam itp; uważam tylko ze moje dzieci, ale to przecież "tylko" dzieci nie doceniają szczęścia jakie je spotkało...no w sumie co wymagać...no może tylko od Grzelki co ma 12 lat...staram się, żeby miał "otwarte oczy"; widział i zdawał sobie sprawę ze inni naprawde cierpią... chociaż on w sumie od małego nie jest obojętny na krzywdę..i zawsze jak widzi jakiegoś bezdomnego co to zbiera kasę...to to co ma w drobniakach to odda; ostatnio nawet 5 zeta, co to miał mi oddać, bo miałam chleb kupićwink ale co...no nie opieprzyłam, tylko prosiłąm o późniejszą konsultację czy reszta może gdzieś przepaść wink

ale długie wyszło a do czego dążę... jak wychowujecie swoje dzieci? staracie się uchronić przed złem całego świata, czy uświadamiacie ze są miejsca gdzie dzieciom jest po prostu źle uncertain

czasami wkurw mnie łapie jak cała moja trójka kłóci się o to kto ma w co teraz grać i kto pierwszy i o ja pierdolę uncertain
    • 3-mamuska Re: dzieci i ich krzywda, bo nie mieszkają tam gd 22.07.14, 13:19
      Tez mnie wkurzają dzieci gdy sie kloca o bzdurę.

      Ale niestety czy to czyjaś wina ze ktos ma lepiej czy gorzej.
      Zawsze tak było i bedzie, nie wzbudzam w dzieciach poczucia winy ze to wlasnie one sa szczęśliwcami.

      Za to oglądam często rozne programy dotyczące zwierząt /dzieci okrucieństwa i pomocy.
      Dyskutujemy wtedy na takie tematy.


      Moja mam zawsze robiła ten błąd , ze gdy mi cos nie smakowało to mówiła ze mam jesc bo sa na świecie głodne dzieci i jedzenia sie nie marnuje. Jakby to czy zjem czy nie cos im pomogło.
      I wcale nie miałam przez to "większego" dla nich serca.

      Bardziej nastawialabym na realna pomoc, jakis zbiórki, wysłać od czasu do czasu jakaś kwotę itp.
    • iziula1 Re: dzieci i ich krzywda, bo nie mieszkają tam gd 22.07.14, 13:48
      Czasem uświadamiam dzieci gdy kłócą się o jakąś pierdołe albo narzekają jak im źle wink
      Ogólnie jednak nie chce ich przerażać światem wojny, zbrodni głodu czy niesprawiedliwości. Bo mimo tego wszystkiego świat jest pięknym miejscem, ludzie bywają dobrzy.
      Teraz też nie oglądają TV a wiadomości o zastrzeleniu samolotu cywilnego wyciszam bo w sierpniu lecimy i chce uniknąć histerii. Choć nie ukrywam, że sama boję się jak diabli.
      I boję się, że Ukraina to początek czegoś złego, że dążymy mu gorszym konfliktom międzynarodowym....ech szkoda gadaćsad
      • kowalowa Re: dzieci i ich krzywda, bo nie mieszkają tam gd 22.07.14, 13:55
        mi też nie chodzi o wzbudzanie poczucia winy..ale jakoś tak uświadomić myślę bardziej;
        a teksty typu "zjedz bo inne dzieci głodują" tez do mnie nigdy nie przemawiał tongue_out i moim dzieciom tego nie serwuje tylko jak marudzą "że tego nie lubią... tamtego nie lubią" staram się uświadomić, ze dla niektórych taki właśnie posiłek byłby jak "gwiazdka z nieba" ze mogą o takim tylko pomarzyć...

        ale bez przesady nie mówię tego non stop i poważnie poczucia winy w nich nie wzbudzam...chyba uncertain
        • iziula1 Re: dzieci i ich krzywda, bo nie mieszkają tam gd 22.07.14, 14:38
          Wiem, doskonale rozumiem o czym mówisz.
          Myślę, że takie pełne zrozumienie i czucie tej niesprawiedliwości i krzywdy innych nasze dzieci odczują jak będą starsze. Tak jak my.
          Czy będąc dzieckiem ty czy ja przejmowałysmy się tak głęboko? Coś tam wpadło do ucha, coś rodzice mówili ale pełne zrozumienia bólu czy zakresie cierpienia pojawia się później. Nieświadomość dzieciństwa ma swoje plusy. Nie udźwignelibyśmy tego ciężaru
          Mi jest ciężko po tragedii samolotu, bo krzywdzie dziecka nie potrafię zasnąć a mam już sporo lat i niby " przywykliśmy" że świat nie jest różowy sad
    • nowi-jka Re: dzieci i ich krzywda, bo nie mieszkają tam gd 22.07.14, 15:19
      nie wkurzaja mni eze sie kłóca o bzdure bo własnie to ze moga o bzdrure swiadczy ze zyja w spokojnym szczesliwym czasie a ich dziecinstwo jest beztroskie
    • karra-mia Re: dzieci i ich krzywda, bo nie mieszkają tam gd 22.07.14, 18:03
      Nie wzbudzam w nich poczucia winy, nie wkurzam sie ze kloca się o bzdety, bo ja czasem też marudze o kiecke np a gdzie indziej nie maja nawet majtek co nie? Zresztą nasze zycie tez jest okipione problemami.dla jednego moje problemy to bzdura dla innego koniec świata wiec przyznam szczerze że mało myślę o no dziecoach w syrii.niestety.
    • zuzanka79 Re: dzieci i ich krzywda, bo nie mieszkają tam gd 23.07.14, 22:22
      Bodajże przedwczoraj w pracy, gdy robiłam przegląd prasy na głównej chyba gazety był artykuł o dzieciach prześladowanych w Palestynie. Pobieżnie przejrzałam i tak sobie pomyślałam, że moim się w dupach czasem od dobrobytu przewraca. I e nie powiem wkurza mnie, jak wybrzydzają, grymaszą przy jedzeniu, pootwierają jogurty i nie zjedzą bo nagle się okazuje, że to nie ten smak. I nie ze względu na oszczędność dla mojego budżetu domowego a na fakt, że są takie dzieci które o zwykłym jogurcie na co dzień mogą pomarzyć.
      Na całe szczęście Filip bardzo empatyczny jest, chętnie innym pomaga ( głodnego nakarmi wink ) , do każdej skarbony by coś wrzucał, w każdej szkolnej zbiórce uczestniczy. I to pochwalam, choć czasem mam dość gonitwy do Tesco za pięć jedenasta wieczorem po prowiant do schroniska bo mu się przypomniało, że rano jakaś akcja się kończy. Po mamusi ma duchowość franciszkańską wink
Pełna wersja