Umiecie cieszyć się chwilą?

29.07.14, 22:09
Umiecie cieszyć się chwilą, nie martwiąc na zapas czymś mało przyjemnym, co Was czeka następnego dnia?
Kiedyś przeczytałam czyjąś wypowiedź, że szczęście polega na tym, że jak się je, to się je, jak się spaceruje, to się spaceruje itd. Umiecie tak, nie myśleć o 100 rzeczach na raz?
Dążę do tego, aby żyć teraźniejszością, a nie przyszłością lub przeszłością. A jak jest u Was?
    • moonshana Re: Umiecie cieszyć się chwilą? 29.07.14, 22:13
      staram się. chwile to całe życie. a rzeczy mało przyjemne zawsze będą. w związku z tym - staram się. ale jak mam trudny okres - to myślę o tysiącu rzeczy naraz. pomimo starania.
    • grave_digger Re: Umiecie cieszyć się chwilą? 29.07.14, 22:21
      Nie mam podzielności uwagi, więc tak, potrafię cieszyć się chwilą wink
    • anna_sla Re: Umiecie cieszyć się chwilą? 29.07.14, 22:50
      nie umiem. Wciąż się staram, czasami mi wychodzi. Obecnie jestem w takim stanie psychicznym, że nawet nie mogę myśleć o tym co będzie "jutro", bo to za bardzo boli i ściąga mnie w dół, a muszę trzymać się na powierzchni, bo "zginę/uduszę się"
      • zales239 Re: Umiecie cieszyć się chwilą? 29.07.14, 22:56
        Niestety nie umiemsuspicious
        Mam nieustający galop myśli , począwszy od 5 rano do wieczora :co jeszcze do załatwienia ,czy wszystko, czy czegos nie zapomniałam itd. itp.

    • capa_negra Re: Umiecie cieszyć się chwilą? 29.07.14, 23:31
      Pracuję nad tym i coraz częściej udaje mi się osiągnąć stan ducha " martwic będę się potem" .
      Kiedyś w niedzielę miałam skurcz żołądka na myśl o poniedziałku, a potem wytłumaczyłam sobie, ze to czy będę się zadręczać czy nie nie ma żadnego wpływu na rzeczywistość.
      • kanga_roo Re: Umiecie cieszyć się chwilą? 30.07.14, 08:05
        muszę umieć smile
        jestem ostatnio okropnie zarobiona, jakbym nie wykorzystywała na maksa chwil przerwy (choćby i przerwy na zrobienie jedzenia, kawę i książkę, forum, czy podlewanie ogrodu), to by mi się zwyczajnie zwoje przepaliły.
        do tego mamy kredyt. uważam, ze wszyscy zakredytowani muszą cieszyć się chwilą.
        i jeszcze - sądzę, że to kwestia zdyscyplinowania umysłu, i że można się tego nauczyć. pomagają dzieci, zwierzęta i książki.
    • ciri_77 Re: Umiecie cieszyć się chwilą? 30.07.14, 10:20
      bardzo sie staram, bo te krótkie chwile pozwalają mi jeszcze funkcjonować .
      Niestey, ostatnie dwa lata to nieustanny stres i ciągłe zamartwianie sie co bedzie dalej. Efekty sa opłakane, ale mam dwie córki i jakos musze sie trzymać w ryzach.
    • one-smutasek Re: Umiecie cieszyć się chwilą? 30.07.14, 12:08
      Chwilą tak, potrafię się cieszyć ale niestety tylko chwilą, nie potrafię wylączyć myślenia...
      • kowalowa Re: Umiecie cieszyć się chwilą? 30.07.14, 15:49
        staram się, a na pewno było mi łatwiej po przeczytaniu książki "Chustka"; jednak problemy były, są i bedą i jak gdzieś czytałam "są dwa dni w roku, w których nie jesteś w stanie zrobić nic...wczoraj i jutro..." jakoś tak; zatem dzisiaj, dzisiaj to jest ten dzień, gdzie możesz zrobić wszystko i masz jakikolwiek wpływ smile mundre, co??
        • pilipionka Re: Umiecie cieszyć się chwilą? 31.07.14, 23:06
          Mądrze piszecie, bardzo podoba mi się ta maksyma o dwóch dniach w roku. Ja jeszcze bardzo staram się nie martwić o rzeczy, na które nie mam wpływu. To działa, a przynajmniej pozwala nabrać choć odrobinę dystansu.
    • karra-mia Re: Umiecie cieszyć się chwilą? 31.07.14, 19:48
      nie
      nie ma z czego się cieszyć
    • solejrolia Re: Umiecie cieszyć się chwilą? 31.07.14, 21:52
      tak, chyba potrafię.
      przeszłości nie zmienię, przyszłość dopiero będzie, a żyję tu i teraz, czy mi sie podoba, czy nie.
      bo tak naprawdę to co trudne, wręcz najgorsze, to mam za sobą, w przeszłości. i z tym zamartwianiem się na zapas, to jest tak, że jak sobie coś nabiję do głowy, to oczywiście się zamartwiam, potrafię nie spać, popsuć sobie humor, i zatruć życie mężowi. tongue_out najgorzej, jak mam nawał jakiś drobiazgów, z którymi (przez to nagromadzenie) nie radzę sobie. piętrzą się, a ja przez to spać nie mogę. ale wystarczy, że chociaż jeden kłopot zejdzie mi z głowy, i już jest lepiej. bo generalnie moje aktualne kłopoty, to nie jest jakiś wielki problem, po prostu, trzeba je jakoś tam rozwiązać, i żyć dalej.
Pełna wersja