ostatni dzień pracy

07.08.14, 08:22
Jak zawsze w takiej sytuacji mam mieszane uczucia.. czy na pewno dobrze zrobiłam zwalniając się? Zwłaszcza nie mając dalszego planu? Powtarzam sobie, że miałam porządne powody skoro aż tak zaryzykowałam (w tych czasach, tu).. ciasto gotowe (sąsiadka upiekła wink), zapakować i jadę.. ach te emocje
    • serei Re: ostatni dzień pracy 07.08.14, 09:13
      Jesli dacie radę utrzymać gromadkę dzieci na pensji męża to widać mogłaś sobie pozwolić na zwolnienie sie z pracy, może cos lepszego znajdziesz smile Powodzenia!
    • grave_digger Re: ostatni dzień pracy 07.08.14, 09:42
      Dlaczego się zwolniłaś?
      • anna_sla Re: ostatni dzień pracy 07.08.14, 23:13
        ta praca wysysała ze mnie wszystko. Zaburzała relacje z mężem i domowe, dzieci mi się rozleniwiły, o mamie mówiły "bo Ciebie nigdy nie ma". Ciągle w biegu, ciągle poza domem, dom zarośnięty syfem, bo nie ma kiedy tego zrobić. Rano ciężko wstać po drugiej zmiany, chodziłam jak śnięta i skrajnie wymęczona, przed robotą niewiele dawało się zrobić, po robocie też nie, bo wracałam obolała. Pracowałam minimum 3 tygodnie w miesiącu na drugie zmiany lub w podobnych godzinach. Najczęściej od 12, 13, 14 do 20:15, 21:15, 22:15, czyli generalnie wracałam gdy już spali w trakcie roku szkolnego. Urlop na wakacje wypadają tam raz na 3 lata i jest rozbity na 3-4 "części" w trakcie całego roku. Coraz bardziej doskwierał mi kręgosłup (robota w markecie niszczy ludziom kręgosłupy, już kilkoro jest po poważnych operacjach na kręgosłup). Pracuje się w weekendy niemal wszystkie (3 dni weekendowe wypadają wolne tj. 1 sobota i 2 niedziele). W pracy atmosfera nie za dobra, jest parę takich męciwód, że nie da się z nimi pracować. Czułam się gnojona, wyśmiewana (bo byłam, co poniektóre jeździły po mnie jak po kobyle), nic nie warta, zestresowana, zmęczona, obolała. Bardzo źle się czułam, ciągły szum nie wpływał dodatkowo na mnie zbyt dobrze, miałam zawroty głowy, omdlenia itp. Dyrektor okazał się jednak mało ludzki, za dużo koleżeństwa.... itd. itp., no dużo tego było, z głupim zawzięciem się na mnie dwóch kierowniczek, podkładały mi świnie, które mogłyby mnie doprowadzić do zwolnienia dyscyplinarnego...


        Bardzo miło mnie pożegnali, jeny popłakałam się smile, dostałam 2 wina, czekoladę i zajefajną kartkę podpisaną przez większość pracowników drugiej zmiany..
        • przeciwcialo Re: ostatni dzień pracy 08.08.14, 06:36
          Na razie ciesz sie wakacjami i czasem z rodziną.
        • mme_marsupilami Re: ostatni dzień pracy 08.08.14, 08:33
          To gratuluje dobrej decyzji ! Zwolnilam sie w nieco podobnych okolicznosciach, bez planu B - nie zaluje. Odsapniesz, pomyslisz i rozejrzysz sie za czyms innym. Glowa do gory, wszystko sie ulozy !
    • toffix Re: ostatni dzień pracy 07.08.14, 10:35
      Nigdy nie wiemy czy dobrze robimy. To okaże się po czasie...
      Życzę powodzenia.
    • ciri_77 Re: ostatni dzień pracy 07.08.14, 11:11
      wierze, że ze wybieramy to co dla nas dobre - wiec zapewne były powody do takiego kroku.
      Życze wiele dobrego!

      PS jak tam chłopaki?
      • anna_sla Re: ostatni dzień pracy 08.08.14, 10:06
        > PS jak tam chłopaki?

        Chłopcy już tacy duzi smile, mądrzy i odpowiedzialni. Jeden bardziej, drugi mniej, tym drugim jeszcze trzeba się troszkę opiekować gdy jest poza domem. Musi mieć kogoś kto dopilnuje czy dobrze przez drogę przechodzi, kogoś kto powstrzyma go od niektórych interakcji z dziećmi, kogoś kto pomoże mu zakupy zrobić. Wychodząc z domu jest przeładowany bodźcami, zapomina się i emocje biorą górę. W domu jest super, obowiązkowy, ugodowy, trochę leniwy, tylko jak sprząta szybko o tym zapomina i zaczyna zabawę. Coś ma z koncentracją wciąż w bardzo dużym stopniu... a poza tym widać, że ostatnio są trochę zaniedbani niestety sad. Córcia bardzo dużo mi pomaga w wielu kwestiach, nawet będąc im opiekunką, bo nieraz muszą zostawać sami w domu na 2-3 godziny. Cała trójka jest tylko łokrutnie leniwa big_grin i nad tym muszę teraz popracować.
    • iziula1 Re: ostatni dzień pracy 07.08.14, 13:35
      Czy to dobra decyzja czy zła będziesz wiedział dopiero po jakims czasie. Może za kilka lat ocenisz swoją decyzje jako jedyna słuszną a może nie....
      W każdym bądz razie zapamiętaj motywy jakie tobą kierowały szczególnie kiedy pojawia się zwątpienie warto je sobie przypominać.
      Każda z nas kiedyś podejmowała radykalne decyzje w sprawie pracy. Ale jak nie ryzykujesz stoisz w miejscu. Czasem zmiany są potrzebne.
      W każdym razie życze powodzenia smile
Pełna wersja