01.10.14, 14:15
Dawno nie pisałam, nie wiem czy jeszcze ktoś mnie pamięta smile

Ale mam dylemat. Umowa o pracę kończy mi się w grudniu. Zarabiam najniższą krajową, która ledwo starcza na pokrycie wszystkich niezbędnych opłat, może nie uwierzycie ale już dziś, po odłożeniu na rachunki zostało mi 50 zł. Czasem ktoś mnie wspomoże dobrowolnie 200 zł/miesiąc. Praca którą wykonuje - cóż, na umowie mam jako zwykła pracownica biurowa, tymczasem jestem klasyczne przynieś-zanieś-pozamiataj. Robię zakupy dla szefostwa, piele ogródek, wieszam pranie, dużo pomagam przy niepełnosprawnej córce szefowej i masa innych. Wiem, że mnie wykorzystuje i godzę się na to. Czemu? Bo lepsze te ok. 1.200 niż nic. I mimo, że umowa mi się kończy w grudniu szefowa powiedziała, że może, ale to może przedłużą mi umowę. I tu mam dylemat - nienawidzę tego co robię aktualnie, ale zaciskam zęby i robię bo muszę. Gdyby nie to że mam dziecko już dawno poszłabym w świat.
A tak... Czy może zgodzić się, zawsze to więcej pieniędzy niż to co na kuroniówce bym miała. A skoro najniższa krajowa mi nie starcza to co w przypadku mniejszych dochodów? Psychicznie mnie dobija ta praca po prostu. Przychodzi wypłata i zawsze pierwsze co myślę - ile mi zostanie na jedzenie i czy w ogóle.
Pewnie pomyślicie o innej pracy - szukam od miesięcy, wysyłałam CV. Nic. W mojej okolicy dużo jest ofert pracy fizycznej, na 2-3 zmiany. A ja nie mam co z synem z robić, z kim go zostawić.
Póki były partner płacił alimenty było znośnie. Przestał w czerwcu. We wrześniu złożyłam pozew. W tym miesiącu mam rozprawę. Ale zanim i o ile w ogóle ujrzę te pieniądze to pewnie minie sporo czasu.
Jest mi ciężko, mam dług u rodziców, którzy domagają się spłaty, u szefowej która też domaga się spłaty i nawet u dyrektora przedszkola...
Wg Opieki Społecznej jestem za bogata na jakąkolwiek pomoc. Jedyne co przyznali to dofinansowanie w wysokości 50% na dożywianie syna w przedszkolu. Ciesze się i z tego bo lepsze to niż nic.

Nie mam sił. Męczy mnie ta egzystencja, ten strach czy zostanie chociaż kilka zł na jedzenie na dany miesiąc. A nieprzewidziane wydatki w ogóle mnie paraliżują bo i skąd brać na nie.

Czuje się żałośnie bo i żałosne życie prowadzę.
Obserwuj wątek
    • jowitka345 Re: Co dalej? 01.10.14, 16:28
      Przykro mi bardzo, że tak jesteś wykorzystywana ale... czy naprawdę rodzice nie mogliby się zająć wnukiem gdy Ty pracowałabyś na zmiany? ja pracuję w systemie 12h dzień/noc i bardzo sobie chwalę, mam sporo czasu dla dzieci- wolne dni przed i po nocy. A co z dziadkami ze strony ojca dziecka?
    • grave_digger Re: Co dalej? 01.10.14, 18:41
      Twoi rodzice żądają od Ciebie spłaty długu, gdy Ty jesteś w takiej sytuacji???
      STrasznie Ci współczuję. Nie wiem co Ci poradzić.
      Dlaczego eks przestał płacić?
      • wilowka Re: Co dalej? 01.10.14, 18:52
        A przysługiwał by Ci zasiłek? Może dogadałabyś się, żeby (jeśli miejsce do pracy będzie jeszcze) szefostwo Ci do ręki od stycznia zapłatę dawało? Albo choć za część etatu bez umowy. I miałabyś zasiłek i kasę do łapki przez jakiś czas na szukanie innej pracy.
        • 3-mamuska Re: Co dalej? 01.10.14, 20:33
          wilowka napisała:

          > A przysługiwał by Ci zasiłek? Może dogadałabyś się, żeby (jeśli miejsce do prac
          > y będzie jeszcze) szefostwo Ci do ręki od stycznia zapłatę dawało? Albo choć za
          > część etatu bez umowy. I miałabyś zasiłek i kasę do łapki przez jakiś czas na
          > szukanie innej pracy.
          >
          Np tez tak mysle, dopóki nie znajdziesz lepszej pracy lub ex nie zacznie płacić.
    • karolina17w Re: Co dalej? 01.10.14, 22:48
      jowitka345 Sprawa wygląda tak, że mieszkam u rodziców. Wnuka maja na co dzień. Czasem proszę mamę, żeby przypilnowała syna na 1-3 h, czasem się godzi czasem nie - wiadomo, nie musi. Ale nawet po tak krótkim okresie czasu narzeka jakie to dla niej męczące było i nie sadze by dała rade pilnować go gdybym pracowała np podobnie jak Ty.
      Dziadkowie ze str ojca - dziadka syn nie zna, rozstał się z druga babcią przed narodzinami syna i słuch po nim zaginął. Babcia ma swoje życie. Raz pilnowała syna przez 2 h - powiedziała, że to nie dla niej.

      grave_digger Ex w styczniu, będąc zatrudnionym gdzie indziej założył własną firmę. W czerwcu go zwolnili i została mu własna firma. Mi powiedział, że nie ma pieniędzy więc nie będzie płacił. Powiedziałam, że ma szukać pracy, że jest dziecko i jest za niego tak samo odpowiedzialny jak ja. Wyprowadził się do Poznania, syna odwiedza mało, nie kontaktuje się z nim, nie interesuje. Mi czasem się chwali że go zapraszają na rozmowy do takich a takich firm a potem cisza. Wiem, że szuka stanowisk dobrze płatnych, niżej nie mierzy.

      wilowka Nie da rady. Jestem zatrudniona na stanowisku pracownika niepełnosprawnego. Więc maja dotacje z PEFRON'u. I tylko dlatego mnie trzymają. Ale szefowa stwierdziła, że nie ma sensu mnie trzymać, umowę mam do końca roku i raczej nic z tego nie będzie. A jak już to zatrudnią mnie w innej spółce ale będę robiła dokładnie to samo za tą samą kasę. Ale to nic pewnego. Zasiłek z opieki nie - jak pisałam wg ich wyliczeń i tak za bogata jestem. Kuroniówka tak - mam ciągłość pracy ponad 2 lata, w grudniu będzie 2,5 roku, przynajmniej jeśli chodzi o te firmę.

      lady.godivia Mieszkam w woj lubuskim, nieopodal Gorzowa Wlkp. Mój syn ma skończone 5 lat, chodzi do zerówki.
      • nerri Re: Co dalej? 02.10.14, 02:37
        Masz orzeczenie o niepełnosprawności? Który stopień? Lekki, umiarkowany czy znaczny? Próbowałaś w jakiejś fundacji? Mają czasem fajne projekty, wiem bo mój małżonek korzysta. Tzn teraz może być ciężko, bo nowe projekty będą dopiero od 2015 a te które trwają mają w większości zamknięty nabór. Ale spróbuj uderzyć do jakiejś fundacji, która zajmuje się poradnictwem zawodowym i pomocą w poszukiwaniu pracy?
        Sukcesu to nie gwarantuje ale może pomóc.
      • olinka20 Re: Co dalej? 02.10.14, 08:54
        OJP ci szefowie to sobie połdarmo słuzącą znalezli, a patrzyłas np w takiej Biedronce na kasie? Bo nawet tam zarobisz wiecej i nie bedziesz musiała tym bucom usługiwac uncertain
        Albo idz za radą Nerri.
    • margotka28 Re: Co dalej? 02.10.14, 12:26
      napisałaś, że mieszkasz z rodzicami. Co masz za rachunki, że po ich opłaceniu zostaje ci w portfelu 50 zł? Może tutaj warto poszukać jakiś oszczędności. Ja zrobiłam przegląd moich abonamentów za komórki/tv/internet i okazało się, że mając więcej (jako stały klient) płacę mniej. Udało mi się przyciąć miesięcznie 70 zł. I mało i dużo.
      Jako samotna matka, bez alimentów, zarabiająca najniższą krajową nie łapiesz się ani na rodzinne ani na inne celowe zasiłki?
      Ogólnie - nie masz łatwo. Bardzo współczuję. Napisz do mnie na priv jakie są Twoje największe potrzeby, postaram się jakoś pomóc.
      • karolina17w Re: Co dalej? 02.10.14, 14:44
        margotka28 rachunki jak u każdego, raczej smile
        Co miesiąc płacę:
        woda - 68 zł
        kosz - 25 zł
        opał - 110 zł
        internet + linia - 70 zł
        komórka (mam na kartę) - 30 zł
        Przedszkole - to połowa mojej pensji
        czesne - 260 zł
        wyżywienie - 100 zł (drugie 100 zł dofinansowuje opieka i to jedyne co od nich mam, dziś z dyrektorem rozmawiałam i na szczęście przyznali)
        zajęcia sportowe - 20-25 zł
        rytmika - 15 zł

        Co drugi,trzeci miesiąc gaz (80 zł) i prąd (144 zł).

        W tym miesiącu muszę dodatkowo oddać dyrektorowi za podręczniki (wyłożył we wrześniu). W następnym miesiącu oddam szefowej. Potem zostaną mi rodzice do spłaty.

        Jest szansa że dostanę 100, może 200 zł bezinteresownie w tym miesiącu. Ale to jeszcze nie jest pewne więc tego nie liczę, póki nie mam.

        Zmiana przedszkola nie wchodzi w grę. Dlaczego? Te do którego chodzi syn jest czynne od 7 do 18. Państwowe od 7:30 do 16. Ja pracuję w godzinach 8-16. Zwyczajnie nie odbiorę syna przed 16. Nim dojdę na miejsce to będzie 16:15/16:20 (nie mam samochodu ani prawa jazdy więc wszędzie pieszo). A nikt mi nie będzie zostawał dłużej. I szefostwo też nie zgodziło się bym np wcześniej przyszła i szybciej wyszła.

        I mimo że samotna, bez alimentów itd to mam dochód ok 1.200 (zaokrąglam). Dzieląc to na dwie osoby (ja i syn) wychodzi 600 na osobę. Przekraczam kryterium. Tak mi wyjaśnił pracownik socjalny.

        Pomysł nerri jest bardzo dobry, coś podobnego u nas jest ale dla bezrobotnych osób z orzeczeniem (ja mam stopień umiarkowany na stałe). Są kursy, myślę nad tym, zależy jak się wszystko ułoży z końcem roku.

        Jest też szansa przeprowadzki do innego miasta - ja z synem, ale to jest na za parę miesięcy, i zależne od wielu warunków i czynników. Tam bym miała nieco większą pomoc jak mam tu. Ale to też nie jest pewne. Cień szansy jest. Ale jak ze wszystkim - trzeba czasu.

        Co do potrzeb. Dla syna buty i kurta na zimę, rękawiczki. Piżam brak - w domu ciepło na szczęście, śpi w t-shircie i majtkach. Spodnie dresowe by się przydały tak z 2-3 pary. jak się uda to kupuję w Pepco, po 10 zł za sztukę ale ciężko z rozmiarem żeby na niego dostać. Czapki ma z zeszłego sezonu i są dobre. Co do jedzenia mam pomrożone zapasy, trochę przetworów. Ja ogólnie mało jem, więcej syn ale daję radę z tego co mam. Syn nieco wybredny jest, obiady ma w przedszkolu, popołudniu zawsze coś na szybko (naleśniki, kopytka i inne tego typu) bo apetyt ma. Ja dojadam po nim. Szału nie ma ale czasem głupio mi w sklepie jak dziecko musi wybierać między sokiem a jakimś rogalem bo wiem, że mi nie starczy albo zwyczajnie szkoda kasy jak mam w domu sok do rozcieńczenia z wodą.
        • jowitka345 Re: Co dalej? 02.10.14, 15:04
          Przepraszam,ale z Twojego szefostwa to buractwo wyłazi uszami.Wiedzą w jakiej jestes sytuacji i perfidnie to wykorzystują. Żeby nie pojsc na rękę pracownikowi 25min to trzeba byc ostatnim hamem! Moze uda Ci Się z polecenia kogos znajomego znaleźć prace u ludzi innych np przy sprzątaniu czy prasowaniu?
          • karolina17w Re: Co dalej? 03.10.14, 11:40
            margotka28 napisała:

            > mieszkając z rodzicami płacisz:
            > woda - 68 zł
            > kosz - 25 zł
            > opał - 110 zł
            >
            > i to wszystko za dwie tylko osoby? Dużo.

            Niestety tak. Mama pokazuje mi rachunki za zużycie, tyle wychodzi za wodę. Kosz - mamy segregację, wychodzi 25 zł na miesiąc za mnie i za syna (12,50 na głowę). Opał - cóż, dom jest duży. Z nami mieszka siostra z rodziną ale ona ma swoje piętro i swoje liczniki. Ogrzewanie jest jedno dla całego domu i w sezonie zużywa się około 9 ton opału co daje 3 tony na rodzinę. Tona kosztuje około 500 zł. Siostra i rodzice są w stanie wyłożyć jednorazowo 1,500 zł, ja nie więc płacę 110 za opał, kwota jest ruchoma, jak opał drożeje to płacę więcej.

            Co do rozmiarów:
            syn nosi ubrania na 128 cm, rozmiar buta 32. Głównie potrzebuję dla niego kurtkę na zimę, buty na zimę i spodnie dresowe.
            Jeśli o mnie chodzi to t-shirty, mam kilka ale wszystkie za luźne i wiszą na mnie a noszę rozmiar 38, S/m, M. Resztę ubrań mam.
    • anna_sla Re: Co dalej? 02.10.14, 12:57
      nie zazdroszczę.. proponuję jak najszybciej zacząć zacieśniać koleżeństwo z mamami z grupy syna. Próbować nowych znajomości, nie zamykać się tak w domu jak to wszyscy (większość) robicie. Dlaczego? Już piszę.

      Ja zaczęłam gdy poznałam przypadkiem A.. na grillu u O.. naszej wspólnej znajomej, gdy moja córa miała coś trochę ponad rok. A.. nie jest kompletnie z mojej bajki, to jest jedyna koleżanka, z którą zakumplowałam się INTERESOWNIE. Dlatego, że planowałam drugie, dlatego, że wiedziałam, że po lekarzach muszę chodzić, a A.. mieszka niedaleko mnie. Tak się zaczęła nasza znajomość. Do dziś nie wie z jakiego powodu wink. I rzeczywiście bardzo mi pomagała i teraz pomaga, ja pomagam jej, bo po rozwodzie ma ciężką finansowo sytuację, daję jej i herbatę i mydla i konserwy jakie mąż dostaje z socjalu zimą, a to reklamówkę ziemniaków i tak się dogadujemy. Z drugą najpierw zaczęły się kontakty służbowe, ona mi płaciła za opiekę nad jej synem. Po ilku latach tak się zaprzyjaźniłyśmy, że nie brałam już pieniędzy od niej i wkrótce potem ona sporadycznie bo sporadycznie ale zaczęła mi pomagać w opiece nad moimi dziećmi gdy ja poszłam do pracy. Jej syn teraz to jak mój syn, ma u mnie własne łóżko, własne biurko, szafkę, wielokrotnie zostaje na noc, bo ona często ma nocki, często 2 zmiany. Teraz była tydzień w szpitalu, jej syn był u mnie, bo w promieniu 150km nie ma nikogo z rodziny, kto mógłby go przygarnąć, tu ją mąż przywiózł z daleka i tu się rozwiodła. Rozumiesz o czym mówię? I nadal zacieśniam znajomości z niektórymi mamami, nieraz ich dzieci lądują u mnie, nieraz moje u nich, raz ja odbieram ich ze szkoły raz oni moje i oni moga gdzies wyjść i ja mogę, bo z rodziną jak zwykle wyszło najlepiej na zdjęciu. Mam tu sporo rodziny i co z tego? Sporadycznie mogę skorzystać z ich pomocy, a już po ostatnich fiksacjach mojej teściowej to ona już nigdy nie zostanie poproszona o pomoc jakąkolwiek. Zacznij budować relacje, nigdy nie wiesz co z tych relacji może się urodzić, a nuż jedna drugiej słówko szepnie i pracę lepszą pomogą znaleźć.
      • opium74 Re: Co dalej? 02.10.14, 15:43
        Jaki rozmiar ubrań i butów ma twój syn? Mój ma 7 lat i mam kilka ciuchów nieudanych jeszcze po nim.
        A Ty ? Jaki masz rozmiar ubrań ? Nie potrzebujesz czegoś na zimę?
        Spróbuj tez moze napisać na pomocne mamy- tylko tam wymagają przesłania skanem wszystkich możliwych dokumentów. Czasem poradzą tez gdzie uderzyć po pomoc.
    • karolina17w Re: Co dalej? 02.10.14, 21:08
      Dziękuje wam za odzew. Nie jestem tak nauczona brać. Zawsze sobie jakoś radziłam, aż do teraz. Z reguły to ja byłam ta, co pomaga jak może.... Widać role się odwróciły.

      Syn ma 5 lat. Jest wysoki, nosi ubrania na 128 cm, na 6-7 lat. Rozmiar buta 32 (31 na styk są).
      Z ubrań to na 1szym miejscu kurtka na zimę. Buty zimowe. Spodnie dresowe.
      Nieco mniej - t-shirt, koszulka z długim rękawem/bluza.

      Ja ubrania mam, niektóre nieco znoszone ale w dobrym stanie. Nieco gorzej z t-shirtami, które często noszę - mam ale są nieco za duże na mnie. Kiedyś byłam grubsza, były dobre. Schudłam i są luźne, niektóre w praniu rozeszły się. Nosze rozmiar 38, S/M, M.
      • kanga_roo Re: Co dalej? 03.10.14, 09:13
        karolina17w napisała:
        Dziękuje wam za odzew. Nie jestem tak nauczona brać.

        no co Ty smile nie znasz systemu "dzieci po dzieciach"? my ze znajomymi od zawsze przekazujemy sobie ciuchy
        • karolina17w Re: Co dalej? 03.10.14, 11:42
          kanga_roo napisała:

          > karolina17w napisała:
          > Dziękuje wam za odzew. Nie jestem tak nauczona brać.
          >
          > no co Ty smile nie znasz systemu "dzieci po dzieciach"? my ze znajomymi od zawsze
          > przekazujemy sobie ciuchy

          Znam. Niestety u mnie tak dobrze nie ma. Nie mam znajomych którzy mogliby wydać po swoich starszych dzieciach a jeśli już to sprzedają.
      • anna_sla karolina17w 03.10.14, 21:41
        ja kurtkę zimową mam po swoich synach. Nie jest jakaś super zajebista ani firmowa, ale nie jest brzydka. Mogę wysłać foto.. Co do butów to nie wiem, musiałabym przymierzyć czy zeszłoroczne są dobre, jak nie to buty też miałabym, ale obawiam się, że rozmiar 33. Z jedną bluzę też znajdę..

        a dopiero co pozbyłam się ubrań po chłopakach uncertain
    • whiteczeremcha Re: Co dalej? 02.10.14, 23:46
      współczuję , znalazłaś się w ciężkim położeniu ,z tego co piszesz to rachunki płacisz spore...masz osobne liczniki na wodę, prąd, gaz ? czy rodzice nie mogą czy nie chcą pomóc ,bo dla mnie to niepojęte ,nie zostawiłabym dziecka w takiej sytuacji sad
      • karolina17w Re: Co dalej? 03.10.14, 11:47
        whiteczeremcha napisała:

        > współczuję , znalazłaś się w ciężkim położeniu ,z tego co piszesz to rachunki p
        > łacisz spore...masz osobne liczniki na wodę, prąd, gaz ? czy rodzice nie mogą
        > czy nie chcą pomóc ,bo dla mnie to niepojęte ,nie zostawiłabym dziecka w takie
        > j sytuacji sad

        Nie mam osobnych liczników. Ale mam wgląd w rachunki. A co do rodziców... Cóż, nie wiem do końca. Jak tylko skończyłam 18 lat mama stwierdziła, że jestem dorosła i odpowiadam za siebie. Dokładałam się do opłat i wyżywienia, resztę potrzebnych rzeczy kupowałam sama. I tak zostało. Na studiach też sama się utrzymywałam. Moja mama wychodzi z założenia, że jestem dorosła, mam pracę więc odpowiadam za siebie i za dziecko. Nie powiem, czasem coś kupią wnukowi za co im dziękuje, czasem przypilnują jak poproszę.
      • karolina17w Re: Co dalej? 03.10.14, 11:51
        mamakarolla napisała:

        > Karolina, a niepełnosprawność którą masz to powstała przed 18rż?
        > Może mogłabyś mieć rentę socjalną?

        Tak, powstała przed 18 rż, w zasadzie od urodzenia. Renta mi nie przysługuje. Pozornie wyglądam na zdrową, mam wykształcenie licencjackie - wg komisji jestem zdrowa, mam sprawne ręce i nogi i mogę pracować. Na pytanie o propozycje konkretnych stanowisk (nie na wszystkie się nadaję) pani z komisji spuściła wzrok i burknęła że mam wyjść.
        • mamakarolla Re: Co dalej? 03.10.14, 14:44
          ale ja nie mówię o rencie chorobowej, tylko socjalnej. Tutaj jak masz dokumenty potwierdzające że niepełn powstała przed 18 rż, to możesz się chyba o nią starać.
            • nerri Re: Co dalej? 04.10.14, 16:56
              Oczywiście, że można pracować. Jest kwota, której nie można przekroczyć w zarobkach, ale od jakiegoś czasu jest podniesiona i w tym momencie jest to 2 676,40 (70 % przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia)

              Ja wiem, że to paranoja, ale mimo tego, że w orzeczeniu jest "niezdolny do pracy" nie oznacza, że nie można pracować. A biorąc pod uwagę wysokość (a raczej poziom, bo na rękę jest to 600 zł) renty socjalnej - osoba niepełnosprawna często NIE MA WYJŚCIA i musi dorabiać na ile zdrowie jej pozwala...
        • dlania Re: Co dalej? 03.10.14, 22:03
          Karolina, jestes bardzo dzielna, ale jak dziewczyny pisza - w obecnej pracy jestes wykorzystywana. Jak sie uda to skorzystaj z pomocy socjalnej (te renty itd.), rozglądaj się tez za nową pracą - może gdzieś czeka na Ciebie?
    • pulcino3 Re: Co dalej? 03.10.14, 20:29
      Karolina, jeśli ex nie płaci ci alimentów, oddaj sprawę do komornika. Jeśli nie będzie ściągalności, masz może szansę na wypłatę do 500zł z Funduszu Alimentacyjnego. Tam są chyba widełki 800zł na osobę.
    • peonka Re: Co dalej? 04.10.14, 16:33
      Bardzo Ci współczuję, faktycznie nie masz lekko...
      Myślałaś może o wyjeździe za granicę? Znasz jakiś język obcy? Może masz znajomych, którzy pomogliby Ci na początku?
      Wiem, że z dzieckiem nie jest lekko wyjechać i zaczynać od nowa, tylko rzucam myśl do rozważenia.
      Ja bardzo długo odwlekalam wyjazd i żałuję, chociaż jest mi emocjonalnie bardzo trudno czasem.

      I nie wstydz się przyjmować pomocy, to super, że dziewczyny mogą coś Wam podesłać! Jak Ci się poprawi, oddasz innym smile tak powinien działać świat.
    • ardiss1 Re: Co dalej? 06.10.14, 18:55
      Trzymam kciuki za Ciebie Karolina! Jesteś bardzo dzielną dziewczyną. Kiedyś czytałam Twój wątek..
      Jak obuchem w łeb- człowiek myśli jak to mu ciężko i w ogóle, a jak tak pomyślę co Ty masz, to serce się kraje...
      Sama kiedyś miałam nielekko, rodzicom się nie przelewało, ale wiem, ze taka sytuacja nie trwa wiecznie- to się w końcu zmieni i u Ciebie. Bądź dobrej myśli!!
      • karolina17w Re: Co dalej? 06.10.14, 21:06
        Dziękuje wam za wypowiedzi. Za słowa otuchy - w życiu nie przyszło mi na myśl, że jestem dzielna i nie odbieram tak siebie bo mam wrażenie że to wszystko co robię to wciąż za mało...
        Nie wiedziałam że jest coś takiego jak renta socjalna - zorientuję się w tym temacie raz dwa.
        O pracy zagranicą myślę często - niestety brak znajomych nieco to utrudnia, gdybym miała chociaż jakiś punkt zaczepienia... Ale za pracą rozglądam się cały czas. Bije się z myślami teraz bo chcą mnie (NIBY) zatrzymać. Ale ja psychicznie wysiadam. Mam 20 dni zaległego urlopu który zaczynam od niemal początku grudnia. W ten czas chcę pochodzić po miejscowych firmach i popytać i zostawić CV.
        Co do Funduszu - zobaczymy, pierw muszę mieć wyrok sądowy dot. alimentów - rozprawa 22 października.
        • peonka Re: Co dalej? 06.10.14, 21:34
          Posłuchaj, ja bym Ci mogła przesłać namiary na firmę która zatrudnia w uk, legalnie i praca jest, ale czy znasz angielski chociaż komunikatywnie? I co zrobiłabys na początku z dzieckiem? Bo potem możesz je wziąć do siebie, ale na początku musisz sama się tu rozejrzeć..
          • karolina17w Re: Co dalej? 07.10.14, 20:47
            margotka28 napisała:

            > Karolina, daj mi na priv swój adres - wysłałam Ci maila. Mam ciuchy dla syna, c
            > hciałabym wysłać paczkę.

            Odpisałam i wczoraj i jeszcze raz dziś smile Mam nadzieje, że obie wiadomości doszły.

            fajtek_kot napisała:

            > Karolina moge napisac na priv?
            Tak, jak najbardziej.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka