Dodaj do ulubionych

Zobowiązanie wobec US

20.02.06, 12:09
Mam taką sprawę!
Moja mama prowadzi od wielu lat biuro rachunkowe. W tym czasie bywało różnie z firmą i z pieniędzmi. W każdym bądz razie ma spore zaległości z tytułu podatku dochodowego i vatu.
W tej chwili jest w trakcie spłacania zaległości, a bieżące zobowiązania regularnie opłaca. Sęk w tym że odsetki od zaległości ciągle rosną i ona nie nadąża już z ich spłacaniem, na razie nie spłaciła nawet odsetek a co dopiero właściwe zobowiązania..... Prośby o anulowanie odsetek lub chocby wstrzymanie ich naliczania zostały przez Urząd Skarbowy odrzucone. W tej chwili grożą jej, że zajmą wszystkie wpływy jej firmy jakie ma od podatkinków. Na odpowiedź, że nie ujawni tych danych usłyszała, że Urząd zdobędzie je spisując dane z pełnomocnictw jakie przedłożyła w Urzędzie.
Urząd chce ją pozbawić wszelkich środków do życia, możliwości płacenia ZUSu. W ogóle chcą ją zniszczyć! Czy to jest w ogóle legalne? czy mają prawo to zrobić? Przecież nie powoduje tworzenia się nowych zaległości, a stare spłaca tak jak może! Gdzie się odwołać? Na jakie przepisy powołać? Co robić? Kobieta jest bliska załamania!!!!
Może mieliscie podobny problem i rozwiązanie się znalazło????
BARDZO PROSZĘ O POMOC!!!!
Obserwuj wątek
    • jegor333 Re: Zobowiązanie wobec US 22.02.06, 19:12
      Nie jestem prawnikiem, sam prowadze firemke. Niestety to co sie slyszy, to
      urzędy skarbowe z ogromnym upodobaniem niszczą małe firmy. Gdzies wyczytalem, ze
      co roku niszczą w ten sposób 100 000 miejsc pracy. Dlatego uprawnionym jest
      stwierdzenie, ze trwa i nasila się II Bitwa o Handel, ze wszystkimi jej
      skutkami, tj analogicznymi jak w latach 1948-54. W moim przekonaniu jedynym
      sposobem jest zatrudnienie się Twojej Mamy w innej firmie i powolne wygaszanie
      tego biura, przy spłacie zaległości. Dochody z tej innej pracy i opłacany ZUS
      prawdopodobnie nie będą konfiskowane, z drugiej strony nie będą powstawać nowe
      zaległości w ZUS. Zycze powodzenia!
    • jahreshka Re: Zobowiązanie wobec US 08.03.06, 11:13
      Jest trochę nieścisłości w tym, co piszesz.
      1)"na razie nie spłaciła nawet odsetek a co dopiero właściwe zobowiązania".
      Jeśli podatnik ma w urzędzie skarbowym zaległości i wpłaca na ich poczet jakieś
      pieniądze, to urząd ma obowiązek tą kwotę rozksięgować proporcjonalnie na
      zaległość główną i na odsetki. Nie może być takiej sytuacji, że spłaca się
      tylko odsetki, albo tylko zaległość główną.
      2) "Prośby o anulowanie odsetek lub chocby wstrzymanie ich naliczania zostały
      przez Urząd Skarbowy odrzucone"
      Myślę, że skoro od kilku lat Twoja mama prowadzi biuro rachunkowo, powinna znać
      przepisy ordynacji podatkowej. Nie ma tam przepisów o anulowaniu odsetek, ani o
      wstrzymaniu ich naliczania. Odsetki (podobnie zaległość główną) można natomiast
      umorzyć. Niestety jest to decyzja uznaniowa i urzędy skarbowe tylko w
      wyjątkowych wypadkach ją stosują. Ale jest jeszcze inny sposób na zaległości -
      można się starać o rozłożenie ich na raty. To też jest decyzja uznaniowa, ale
      przy dobrym uargumentowaniu wniosku można takżą rzecz uzyskać. Nie jest to za
      darmo, bo urząd dolicza sobie tzw. opłatę prolongacyjną, ALE odsetki już nie
      rosną. Wystarczy dotrzymywać kolejnych dat wpłat i wychodzi się na prostą.

      To nie jest zawsze tak, że urzędy chcą kogoś zniszczyć. Obowiązkiem podatników
      jest płacenie podatków. (Pomijam beznadziejne i skomplikowane przepisy.) To
      tyle.
      • jegor33 Re: Zobowiązanie wobec US 08.03.06, 13:08
        <<(Pomijam beznadziejne i skomplikowane przepisy.)>> Nie wolno ich pomijać -
        własnie po to sa te przepisy i własnie takie, aby gdy zapadnie decyzja
        polityczna o "ostatecznym rozwiązaniu" w ramach tej II Bitwy o Handel, można
        było to "ostateczne rozwiązanie" natychmiast zrealizować bez wdawania sie w
        kwestie legislacyjne. A obecne epizody - tzn. wybiórcze niszczenie firm, wypada
        uznać za taką "razwiedku bajom" jak to nazywał Marszałek Żukow. Chodzi o to, aby
        zdobywając teraz doświadczenie wyeliminować te przepisy, które mogłyby zostać
        wykorzystane przez "nowych wrogów klasowych", czyli obecnych właścicieli firm w
        ramach oporu i zaostrzania sie walki klasowej. Najnowszy przyklad - zmuszenie
        społek do podniesienia kapitału zakladowego, tylko po to, aby od tego
        podwyższenia naliczyć podatki i oplaty w KRS wyeliminuje z rynku ok. 17.000
        spółek, z których tylko część jest wygaszona. Te spółki póki co płaciły ZUS i
        podatki, zatrudniały ludzi etc. Ale "nowa walka klasowa" ma niestety swoje
        prawa - gdzie drwa rąbią ...
        • jahreshka Re: Zobowiązanie wobec US 08.03.06, 13:48
          Zgadzam się z Tobą.
          Jednak pisząc zacytowane przez Ciebie zdanie chciałam wyraźnie rozgraniczyć
          urzędy (jako instytucje) i obowiązujące prawo. Ludzie często utożsamiają te
          dwie rzeczy, a prawda jest taka, że urzędy muszą stosować właśnie te
          beznadziejne i skomplikowane przepisy. Muszą działać zgodnie z prawem - nie
          zależnie od tego, czy ono jest mądre i logiczne, czy nie. Dyskusję o jakości
          prawa traktuję jako coś osobnego.
          Mam nadzieję, że się ze mną zgodzisz.
          • jegor33 Re: Zobowiązanie wobec US 08.03.06, 14:01
            przepraszam, ale nie mogę zgodzić się z Tobą, przynajmniej zgodzić w 100%. Taka
            jak Twoja filozofia usprawiedliwia wszystko. Obserwujemy obecnie ostracyzm wobec
            ludzi, którzy jeszcze niedawno byli pracownikami SB, cenzorami, zomowcami, choć
            nikt ich nie zmuszał do wyboru takiej drogi życiowej. Ludzie ci ewidentnie
            czynili zło, choć na swoje usprawiedliwienie mają to, że działali w ramach
            obowiązujacego prawa, więc czuli sie rozgrzeszeni. Czyż dziś sytuacja urzędników
            niszczących złymi, a bezkarnymi decyzjami firmy jest inna? Czy mają powód do
            chwały bojownicy różnorodnych formacji zbrojnych Min. Finansów? Czy za kilka lat
            powiedzą, no cóż taka praca, takie czasy, przepraszamy, a poza tym jesteśmy
            niewinni, bo takie prawo ..Chcieliśmy dobrze, ale musieliśmy ... Pozdrawiam
            • jahreshka Re: Zobowiązanie wobec US 09.03.06, 12:39
              Chyba trochę się zagalopowałeś. Nie porównywałabym pracowników urzędów
              skarbowych do byłych pracowników SB itd. Prawo, jakie wówczas obowiązywało,
              powstało w - delikatnie mówiąc - w innej epoce. Jego celem była ochrona TZW.
              interesów państwa (jak to w praktyce było, doskonale wiemy). Prawo to
              umożliwiało prześladowanie ludzi w dowolny sposób pod byle pretekstem. I tu się
              z Tobą zgodzę - czyniono ewidentne zło. Tu nie ma wątpliwości. Zasłanianie się
              w takich przypadkach prawem jest nadużyciem.
              Przepisy ustaw podatkowych i ordynacji podatkowej powstały w innym czasie i w
              innym celu. Tworzyli je inni ludzie. Zauważ, że urzędy skarbowe nie ścigają
              podatników za "nic". Płacenie podatków jest naszym obowiązkiem, a ich
              niepłacenie jest w wielu krajach przestępstwem, za które odsiaduje się wyroki w
              więzieniu (niestety nie wiem dokładnie, jak jest w Polsce). Jak, ile i za co te
              podatki płacimy – to regulują ustawy podatkowe. Te same, które z części
              obowiązków podatników zwalniają, te same, które przyznają podatnikom określone
              ulgi. Także na podstawie tych przepisów urzędy wydają – wg Ciebie „bezkarne” -
              decyzje. Czy na pewno „bezkarne”? Trzeba pamiętać, że od każdej decyzji można
              się odwołać. Można także iść do sądu administracyjnego, jeśli wyższa instancja
              nie podzieli zdania podatnika. Urzędnik siedzący za biurkiem nie pisze sobie
              decyzji ot tak – w zależności od nastroju. On też musi stosować przepisy. I nie
              ma pola do manewru. I to nie jest zasłanianie się prawem. Nie stawiałbym znaku
              równości między nękaniem niewinnych ludzi (walczących o wolny kraj) a
              egzekwowaniem należnych państwu danin od podatników, którzy (mniej lub bardziej
              świadomie) naruszyli przepisy podatkowe.
              Teraz trochę o tym „naruszeniu”.
              W oczach tzw. społeczeństwa przedsiębiorca oszukujący i okradający skarb
              państwa zasługuje na oklaski - że taki sprytny, obrotny. Kłaniają się tutaj
              lata komunizmu, kiedy wszystko było „wspólne” i nikt za nic nie odpowiadał.
              Kantowało się wówczas wroga – złe państwo, zły system. Niektórzy nie zauważyli,
              że teraz taki „spryciarz” tak naprawdę okrada nas wszystkich. A jeśli do tyłka
              dobierze mu się fiskus, to większość będzie mu współczuła. A potem będziemy
              narzekać na niedofinansowaną służbę zdrowia, szkoły, policję i… wysokie
              podatki.
              Nie twierdzę, że wszyscy mający na pieńku z fiskusem to źli ludzie. Zgubienie
              się w gąszczu niezrozumiałych i nieprecyzyjnych przepisów – mimo najlepszej
              woli - nie jest trudne. Ale z całą mocą podkreślam: owe przepisy tworzone są
              przez parlament i rząd, nie przez urzędników. Urzędnicy mają się do nich
              stosować. Tak jak podatnicy.
              Może kiedyś doczekamy się dobrego, jasnego i logicznego systemu podatkowego… I
              może kiedyś oszust i krętacz będzie traktowany tak, jak na to zasługuje… A
              błądzącemu po prostu wskaże się właściwą drogę…
              Pozdrawiam

              Ps. Jeśli możesz, wyjaśnij mi proszę jakie „różnorodne formacje zbrojne Min.
              Finansów” masz na myśli?
              • jegor33 Re: Zobowiązanie wobec US 09.03.06, 21:22
                Witaj - Może uznasz mnie za ciężki przypadek, a może to na skutek przeżytych lat
                (50+), choć bardzo chciałbym uwierzyć w Twoje racje, pozostanę przy swoich
                poglądach.
                Zarzucasz mi porównanie niegdysiejszych i obecnych urzedników ..piszesz: "Prawo,
                jakie wówczas obowiązywało, powstało w - delikatnie mówiąc - w innej epoce. Jego
                celem była ochrona TZW. interesów państwa , ... "
                Czy uważasz, ze naprawdę coś aż tak się zmieniło? Gdybyś spróbowała porównać
                przepisy podatkowe i niegdysiejszy kodeks karny skarbowy (dzis zwany ordynacją
                podatkową) z przepisami uchwalonymi do zrealizowania tzw. Bitwy o Handel (ok.
                1948 -1954), mogłabys nie zauważyć większej różnicy. Podam teraz przykład
                wyjątkowo drastyczny: Nie wiem, czy pamiętasz sprzed zaledwie paru lat pomysł
                pani v-min. fin. O., która opracowała projekt ustawy o powszechnych deklaracjach
                majątkowych (ustawa nie obejmowała rolników). I nie wiem, czy pamiętasz jak TV
                Polsat, w trakcie omawiania w jakimś programie tej ustawy na banerku u dołu
                ekranu puszczała prawie dokładnie te same artykuły, jakie zaproponowała w
                ustawie pani Ożóg. Na samym końcu bannerka było wyjaśnienie, że to są artykuły z
                rozporządzenia Generalnego Gubernatora Hansa Franka z r. 1940 dot. deklaracji
                majątkowych ludności żydowskiej zamieszkującej na terenie Generalgouvernament'u.
                Ustawa o deklaracjach chyba nawet została uchwalona przes sejm, ale szczęśliwie
                trafiła do Trybunału Konstytucyjnego, gdzie przepadła jako niekonstytucyjna, a
                pani v-min. zakończyła ministerialną karierę.

                "Płacenie podatków jest naszym obowiązkiem" -piszesz. Z drugiej strony mamy art.
                Konstytucji: "Władza w Rzeczpospolitej należy do Narodu". Czy Ciebie ktoś kiedyś
                pytał, czy chcesz je płacić? Czy co rok ktoś pyta, na co i ile chcesz płacić?
                Czy uzgadnia z Tobą, że PIT ma być 15 czy 25%? I że w ramach tej puli obywatelom
                funduje się to czy tamto w takiej czy innej ilości? Czy ktoś Cię pyta czy chcesz
                premierowi fundowac kancelarię która zatrudnia 20 - 200 - czy 2.000 urzedników i
                doradców? (podkreśl liczbę, którą wybierasz).

                Piszesz dalej: "...na podstawie tych przepisów urzędy wydają – wg Ciebie „
                bezkarne” decyzje. Czy na pewno „bezkarne”..." A czy znasz choćby JEDEN
                przypadek poniesienia materialnej odpowiedzialności przez urzędnika skarbowego,
                który na podstawie swojej prywatnej interpretacji zniszczył firmę? Owszem,
                czasami sąd zasądza odszkodowanie, ale płacą je wszyscy inni obywatele w swoich
                podatkach. Urzędnik winny tego - nigdy. [Ludzie z budżetówki uważają, że oni też
                płacą podatki, ale nie mają argumentów, jak mówię, że ich płaca i podatki
                pochodzą tylko z podatków tych, co wytwarzają wartość dodaną, nie na odwrót]

                W jakimś opracowaniu chyba z pół roku temu podana została szacunkowa informacja,
                że co rok urzędnicy skarbowi niszczą w Polsce ok. 100 000 miejsc pracy. Wielka
                powódź na Dolnym Śląsku w 1997 nie była tak skuteczna.

                Piszesz "Można także iść do sądu administracyjnego, ..." A pamiętasz sprzed ok.
                roku dwa wyroki WSA we Wrocławiu ws. Media Markt przeciw urzędowi skarbowemu?
                Chodziło o zaliczenie w koszty zakupu towarów później skradzionych z półek. MM
                zaliczył w dwóch kolejnych bilansach te koszty w koszty uzyskania. Urząd
                Skarbowyw badając oba bilanse uznał, że tak jest źle. Ale sąd adm. rozpatrujac
                pierwszą decyzję (dot. roku 2003) przyznał rację MM, a rozpatrując druga, (dot.
                2002) przyznał rację urzędowi. Za każdym razem sąd w uzasadnieniu powołał sie na
                te same przepisy. O sprzecznych "wiążących interpretacjach" wolę nie mówić ..

                Nie podzielam też Twojego optymizmu, że przepisy w drodze ewolucji staną się
                zrozumiałe i nie budzące wątpliwości. Uważam, ze właśnie o to chodzi, aby były
                maksymalnie zawiłe i wieloznaczne. Aby kazdy mógł byc uznany za przestępcę
                podatkowego. Wtedy można go w parę minut pozbawić dorobku całego życia i zamknąć
                w pudle. Z taka sama łatwością, jak zostawało się onegdaj "wrogiem ludu" czy
                "szkodnikiem". Gdyby to nie było świadome, to dlaczego nie stosuje sie zasady z
                prawa rzymskiego, ze wszelkie niejasności tłumaczy się na korzyść osskarżonego?
                Tak jak w sprawach zbrodni czy innych karnych?

                Pytasz "jakie „różnorodne formacje zbrojne Min. Finansów” mam na myśli. Co
                jakiś czas prasa informuje o przetargach na zaopatrzenie tych formacji w
                uzbrojenie - paralizatory, broń palna, maski gazowe, maski do nurkowania i
                płetwy (autentyczne!) a ostatnio samochody z wyposażeniem i uzbrojeniem, dla
                których infantylną inspiracją był samochód Jamesa Bonda. Poza tym nieograniczone
                możliwości podsłuchu, inwigilacji, nieporównywalne z możliwościami operacyjnymi
                innych służb w nieodległej przeszłości. Fakt, póki co MF nie dysponuje dywizją
                czołgów, pułkami lotnictwa myśliwskiego i bombowego, kompaniami artylerii .. ale
                zobaczymy za rok ..

                Pozdrawiam, i dzieki za dotychczasową dyskusję.
    • x-man6 Do jareshki 14.04.06, 11:40
      Nie dyskutuj z nim.
      Cokolwiek napiszesz, jesteś wrogiem klasowym.
      Wszyscy są be.
      Poza tym panem.
      Urzędy są szczególnie be.
      A on i tak co miesiąc będzie się ustawiał pod drzwiami U.S. aby złożyć
      deklarację.
      A jeśli będzie kwestionował obowiązki?
      No cóż, jest coś takiego jak przymus państwowy.

      A w sprawie deeli?
      Powiem krótko.
      Nie płacenie podatku od dochodu rzeczywiście osiągniętego (ew. obrotu) jest
      zwykłym złodziejstwem i mam nadzieję, że zostanie przeciwko tej kobiecie
      wszczęte postępowanie karne skarbowe.
      Co mają powiedzieć Ci, którzy w zębach niosą co miesiąc podatek do U.S.?
      Co mają powiedzieć pracownicy, którym co miesiąc płatnik- pracdawca pobiera
      podatek?
      Pożyczki się zachciało?
      Może jeszcze nieoprocentowanej?
      I niedobry pan poborca przyszedł i chce odebrać to, co się nie należało?

      ---------------------------------------------------------
      pożyłoby się na koszt państwa, co?
      • aniani3 Re: Do jareshki 20.04.06, 11:31
        dodam coś od siebie.
        Mój kolega był w podobnej sytuacji, skończyło się na tym, że wpadli komornicy i
        pozabierali cały sprzęt czyli narzędzia pracy.
        Kolega złożył sprawę do sądu i wygrał tyle, że zwrócili mu sprzęt by mógł dalej
        prowadzić działalnosć i spłacać zadłuzenie.
        Nie mam pojecia z jakiego paragrafu, wiem jedno, ze osiwiał po tym wszystkim.
      • kruszynka_m Re: Do jareshki 19.05.06, 20:30
        x-man6 napisał:

        > A w sprawie deeli?
        > Powiem krótko.
        > Nie płacenie podatku od dochodu rzeczywiście osiągniętego (ew. obrotu) jest
        > zwykłym złodziejstwem i mam nadzieję, że zostanie przeciwko tej kobiecie
        > wszczęte postępowanie karne skarbowe.
        > Co mają powiedzieć Ci, którzy w zębach niosą co miesiąc podatek do U.S.?
        > Co mają powiedzieć pracownicy, którym co miesiąc płatnik- pracdawca pobiera
        > podatek?
        .............................................

        Witam,
        ja nikogo nie osądzam, ale może tej osobie chwilowo "podwinęła się noga" ?
        Czasem tak się w zyciu i biznesie zdarza, że nie można nic poradzić na
        zaistniałą sytuację...Jesli spłaca, co może - to chyba właśnie próbuje sytuację
        wyprostować. Nie można jej porównać chyba do "złodziei" celowo okradających
        skarb państwa na gruuube miliony, i ci się akurat wybronią, bo stać ich na
        prawników i na coś jeszcze...
        Jesli inni podatnicy płacą na czas - to jest to dla nich "in plus" i świadczy o
        lepszej kondycji finansowej - a nie każdy ma taką. Autorka wątku przecież nie
        jest złodziejem - spłaca ile ma, a nie dlatego, że niechce, lub - chce oszukać.

        Co może jej w takiej sytuacji grozić ? mam na myśli sankcje z KKS...Urząd poda
        ją do sądu, zasądzą konfiskatę mienia a jej - więzienie??? Jak ta sytuacja ma
        się do afer korupcujnych, w których - do aferzystów - nie wyciągnieto
        konsekwencji? W sytuacji dużego bezrobocia stosuje się w Polsce praktyki
        urzędowego niszczenia małych firm, które zwolnią ludzi i przejdą na "garnuszek"
        państa - zasiłki, zapomogi z opieki społecznej, zasiłki chorobowe...Gdzie tu
        sens i logika?
        P.S.
        Może urząd mógłby rozpatrzyć możliwość rozłożenia tego na raty? Do autorki
        wątku:
        Niech mama sprubuje napisać pismo o raty/np. 24/ - umotywujcie trudną sytuacją
        i chęcią uregulowania należności, nie zamykając przy tym firmy :)Może urząd
        przychyli się do prośby.
        Powodzenia :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka