Dodaj do ulubionych

Niedowaga i powrót do zdrowia.

23.08.20, 23:05
Witam. Tak więc mam 15 lat. Wszystko zaczęło się rok temu przy ważeniu na wuefie. Wówczas nauczyciel powiedział mi że moja waga jest ok - ale powinnam wziąć się za siebie. Później usłyszałam dogrywkę ze strony koleżanek gdy powiedziałam że również mam ok wagę (dostawaliśmy wtedy ocenę za prawidłową wagę więc również dostałam). Mocno skracając od tamtego momentu już powoli po raz pierwszy jadłam coś z myślą że będę jeszcze grubsza (waga na tamten czas 72 na 176 wzrostu) nastały ferie zimowe i już zaczęłam lekko się ograniczać np. Przestałam jeść żółty ser albo nie brałam deserów na stołówkach itp. Jednak cały czas trafiały się jakieś grzeszki i nie ćwiczyłam (chociaż i tak schudłam bodajże do 69kg). Znowu skrócę - w trakcie kwarantanny wzięłam się ostro za siebie wywaliłam totalnie słodycze fast foody i zminimalizowałam produkty z gorszym składem. Zaczęłam liczyć kalorie. Szybko dodam że wcześniej tak naprawdę codziennie na wieczór jadłam paczkę chrupek pół czekolady paczkę paluszków bułkę z pasztetem i ketchupem do tego może jakiś cukierek... Wracając zaczęłam również ćwiczyć na początku było ciężko i nie umiałam wytrzymać nawet 12 minut filmiku. Po raz kolejny skrócę - tak mijały dni tygodnie miesiące codziennie ćwicząc licząc kalorie i stojąc przed lustrem gniotąc fałdy na brzuchu. Na dzień dzisiejszy ważę 48,6 kg... Uwierzcie moja sylwetka przeszła z „fat” na „skinny fat” mam kościste ramiona szparę między udami mały biust i odstający duży z oponką na dole brzuch. Oczywiście rodzice po zważeniu byli... bardzo surowi. Zgodziłam się że przytyje (zwłaszcza po odebraniu wszelkich sprzętów elektrycznych i zagrożeniu zniszczeniem książek). Przestałam ćwiczyć i chodzić na spacery w ciągu śnią robie max 2 tysiące kroków (wcześniej robiłam minimum 10 tysięcy) do tego pare dni temu jadłam 1700 kcal dzisiaj 1800 jutro zamierzam 1900. Niestety powiedziano mi że mam się ważyć codziennie i waga nie może spaść. Także kilka dni temu ważyłam 48,7 następnego dnia zostałam zwazona i ważyłam 49 dzisiaj waze 48,6 także usłyszałam wyzwiska. Co mnie najbardziej zabolało to słowa że „tylko żrę cały czas więcej od nas” była to sugestia do tego że jem dużo i wciąż nie grubnę ale po prostu zrobiło mi się smutno. Teraz mam ważne pytanie. Jeśli przytyje do 55 to czy obwód mojego pasa i talii się zwiększy ? (Talia 63 pod pępkiem 77) naprawdę nie chce żeby pojawiło się tam więcej tłuszczu. I tak sytuacja jest dla mnie trudna bo czuje się jak tłusta świnia zaprzeproszeniem kiedy mam zakaz wychodzenia ja długie spacery ćwiczenia i inne aktywności. Jeśli nie zaakceptowałam swojego ciała w pełni teraz to co będzie kiedy przytyje ? Modlę się żeby poszło to w tyłek albo piersi co oczywiście zapewne się nie wydarzy. Ale tak bardzo nie chce więcej tłuszczu jednak wiem że muszę przytyć dla organizmu. Mam zanik miesiączki także zależy mi żeby wróciła... Do tego skoro aktywności dosłownie nie mam to czy kg nie powinny szybciej przybywać ? Jeśli jutro zjem 1900 kcal i nic nie ruszy to po pierwsze chyba wpadnę w depresje z powodu złego samopoczucia (naprawdę polubiłam ćwiczenia i ruch) po drugie chyba zacznę pić jakieś żarcie w płynie z apteki czego chcę uniknąć. Mimo wszystko najbardziej boje się przytycia. Lubię moje obojczyki przerwę między udami brak podbródka smukłe ręce. Długo na to ćwiczyłam... Przytycie 7 kg to chyba dużo zwłaszcza jeśli to ma być tylko...tłuszcz. Nie proponujecie wizyt u psychologa bo to się nie sprawdzi. Moi rodzice są w kierunku psychologii więc zapewne nie dali by mnie nigdzie. Zresztą pewnie bym się tylko rozryczała tak jak to prawie zrobiłam u dietetyka gdy spytał się co mi się we mnie nie podoba chociaż gdy odpowiedziałam szczerze ze łzami w oczach że brzuch to po prostu mnie zlał i gadał z rodzicami :)
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka