Forum Dom Dom
ZMIEŃ

      Odziedziczone mieszkani - do P. Bebiak

    16.02.04, 19:37
    Droga Bebiaku (może tak powinnam napisać). Wiem, że temat nie jest nowy, ale
    każda sytuacja jest jednak trochę inna, więc bardzo proszę, jeśli możesz
    pomóż i mnie... A u mnie sprawa jest taka: moja mama zmarła we wrześniu. Była
    panną. Jestem jedyną córką, mam męża i troje dzieci (jedno pełnoletnie).
    Zostało po mamie mieszkanie własnościowe spółdzielcze (bez hipoteki). Byłoby
    prosto, bo wiadomo, ze ja je dziedziczę, ale mam (zresztą w tej samej
    spółdzielni) mieszkanie lokatorskie. Mieszkanie mamy ma 50 m2. Ja przy
    przyjęciu spadku musiałabym w tej sytuacji zapłacić podatek. Dziś z jakiejś
    Twojej odpowiedzi wywnioskowałam, ze moze wyjściem dla mnie byłoby odrzucenie
    spadku, bo wtedy dziedziczą moje dzieci. Ale nie wiem, czy dobrze myślę.
    Moja serdeczna prośba: poradź uczynna i dobra Bebiaczko, co zrobić, żeby jak
    najmniej zapłacić? I w ogóle co mam robić, gdzie to się wszystko załatwia?
    Próbowałam sama to odczytać (głównie z Twoich odpowiedzi), ale jednak - to za
    trudne, jeśli możesz, pomóż! Pozdrawiam serdecznie i z nadzieją dziękuję!
      • bebiak Re: Odziedziczone mieszkanie 17.02.04, 17:43
        Cześć Mat
        mat1200 napisała:

        > A u mnie sprawa jest taka: moja mama zmarła we wrześniu. Była panną. Jestem
        >jedyną córką, mam męża i troje dzieci (jedno pełnoletnie).
        > Zostało po mamie mieszkanie własnościowe spółdzielcze (bez hipoteki). Byłoby
        > prosto, bo wiadomo, ze ja je dziedziczę, ale mam (zresztą w tej samej
        > spółdzielni) mieszkanie lokatorskie. Mieszkanie mamy ma 50 m2. Ja przy
        > przyjęciu spadku musiałabym w tej sytuacji zapłacić podatek. Dziś z jakiejś
        > Twojej odpowiedzi wywnioskowałam, ze moze wyjściem dla mnie byłoby odrzucenie
        > spadku, bo wtedy dziedziczą moje dzieci. Ale nie wiem, czy dobrze myślę.

        Dobrze myślisz Mat, ale sama nie wiem czy nie skomplikuje Ci to życia.
        Oczywiście, przy założeniu, że Twoje dzieci nie mają mieszkań i zameldowałyby
        się w tym odziedziczonym i tam mieszkały - nie byłoby podatku, ale...
        Zawsze musi być oczywiście jakieś ale.
        Z Twego postu wnioskuję, że czas na odrzucenie spadku jeszcze jest - to sześć
        miesięcy od dnia śmierci mamy, jak również, że masz troje dzieci (w tym dwoje
        małoletnich).
        Niestety, nie można zrobić tak, że gdy odrzucisz to jedno z nich np. to
        pełnoletnie wchodzi w Twoje miejsce - tak Mat nie można. Jeśli odrzucisz spadek
        to traktowana jesteś tak jakbyś nie żyła a tym samym po babci dziedziczy trójka
        wnuków. W sensie prawnym - nie ma z tym problemu bo to jak najbardziej
        dopuszczalne, ale czy Ty tego chcesz. Cała trójka, żeby nie zapłacić podatku
        musiałaby się tam zameldować (jak znam życie - małoletnie pewnie z matką czy
        ojcem), powstanie współwłasność (możliwe w sensie prawnym przy spółdzielczym),
        ale bez zgody sądu rodzinnego póki są małoletni nic się z tą współwłasnością
        nie zrobi. Co zrobią dzieciaki jak dorosną - nie wiadomo: być może się dogadają
        jakoś, być może nie a to dziś trudno przewidzieć.
        Oczywiście zawsze póki są małoletnie będziesz mogła wystąpić do sądu rodzinnego
        o wyrażenie zgody na takie zniesienie współwłasności (czy raczej: dział
        spadku), w taki sposób, że w wyniku tej umowy prawo do lokalu przyznanie
        zostanie jednemu dziecku, ale czy sąd wyrazi na to zgodę? Nie jesteśmy w stanie
        tego dziś przewidzieć, Mat.

        Upewnię się jeszcze: czy napewno to Twoje mieszkanie jest lokatorskie a nie
        własnościowe?
        Wiesz, gdyby było własnościowe oraz wspólne (Twoje i męża) to w 100% byłoby
        wyjście: nabyłabyś spadek, przemeldowała się, nie zapłaciłabyś podatku bo Ty
        nie masz mieszkania, a tamto objęte byłoby wspólnością ustawową: Ty jako Ty a
        Ty jako składnik tego tworu zwanego "małżeństwo" to nie to samo. Na
        mieszkaniach lokatorskich nie znam się w ogóle: nawet nie wiem czy nie trzeba
        być w nim zameldowanym, nie wiem Mat. A może macie jakieś plany co do
        przekształcenia tego lokatorskiego we własnościowe? Wtedy doprawdy nie byłoby
        problemu.
        Pamiętaj, że jeśli koncepcja odrzucenia spadku w Twoim przypadku Cię nie
        zadowala (z uwagi np. na to co napisałam wyżej) to żaden termin Cię póki co nie
        goni, ale jeśli już złożysz wniosek do sądu o stwierdzenie nabycia spadku to
        ruszasz całą procedurę i masz terminy (np. urząd skarbowy). Przemyśl sobie to
        przekształcenie (a może myślisz nad tym, choć to pewnie spore pieniądze?).
        Jeśli zaś zupełnie odrzucasz myśl o przekształceniu tego Twojego w we
        własnościowe to spróbuj znaleźć jakiegoś specjalistę, ale to musiałby być taki,
        który ma pojęcie i o spółdzielczych lokatorskich prawach i o podatkach o
        spadków i darowizn. Chodzi mi tutaj o ustalenie czy w przypadku mieszkania
        lokatorskiego służącego Wam obojgu jako małżonkom można również uznać jak przy
        własnościowym, że Ty nie masz swojego mieszkania i czy można się wymeldować z
        tego lokatorskiego. Jeśli jakiś specjalista uznałby, że to jest tak samo jak
        przy własnościowym to wtedy oczywiście nabywasz spadek po mamie i nie płacisz
        podatku bo Ty nie masz mieszkania.
        Gdybyś miała odrzucać jednak ten spadek to pamiętaj o tym nieprzekraczalnym
        terminie: sześć miesięcy od dnia śmierci mamy (niech Ci to nie umknie, bo po
        tym terminie już nie odrzucisz).
        Wierząc, że w miarę jasne to co napisałam - pozdrawiam Cię serdecznie. B.
        • Gość: mat1200 Re: Odziedziczone mieszkanie IP: *.giszowiec.sti.net.pl / *.crowley.pl 17.02.04, 19:03
          Droga Bebiaku! Przepraszam, że wykazałam się niejaką niecierpliwością. Cieszę
          sie niezmiernie, ze tak wyczerpująco zajęłaś się moją sprawą, wielkie dzięki!
          Oczywiście nie wszystko jest dla mnie jasne, więc trochę proszę o dalej.
          1. Wyszło mi, że odrzucenie spadku (nawet przy założeniu, że moje dzieci to
          anioły, które kiedys później podzielą się równo prawie co do grosza)nie jest na
          teraz dobrym pomysłem. W swojej ignoracji rzeczywiście myślałam, że wystarczy,
          jak się tam zamelduje najstarszy syn.
          2. Od znajomej usłyszałam, że na przyhjęcie spadku mam rok. Ty piszesz, że
          termin mnie nie goni póki co. No właśnie, ile moze trwać to póki co.
          3. Moje mieszkanie jest na pewno tylko lokatorskie (finanse zawsze mieliśmy na
          koncie w granicach - cos tam do zera)i na pewno ja jestem głównym lokatorem.
          Zorientuję sie w tym wszystkim o czym piszesz, więfc nie zawracam głowy
          lokatorsko-własnościowymi wątpliwościami, ale ważny jest dla mnie pkt 2. czyli
          ile mam czasu.
          4. Jeśli jednak padniemy pod tym prawem i najprościej pzyjmę spadek - co mniej
          wiecej mnie czeka: gdzie należy się udać, co zrobić, co płacić (nie proszę o
          dokładne wyliczenia, raczej rząd wielkości. Mieszkanie może mieć wartość ok. 80
          tys.
          5. Pozdrawiam najserdeczniej! Życzę Ci wszystkiego dobrego i trochę wolnego
          czasu, żebyś tym wszystkim dobrym mogła sie nacieszyć! Zważywszy na powyższe
          pięć punktów, życzenie jest trochę przewrotne...
          • bebiak Re: Odziedziczone mieszkanie 18.02.04, 20:29
            Cześć Mat:))

            Gość portalu: mat1200 napisał(a):

            > Droga Bebiaku! Przepraszam, że wykazałam się niejaką niecierpliwością.

            A to mi nie przeszkadza w zasadzie tylko od czasu do czasu przypominam, że
            bywam na forum wieczorkami (w pracy jak znajdę 5 minut wolnego w ciągu dnia to
            już bliskie cudu, a nie na wszystkie posty da się odpowiedzieć w ciągu tych 5
            minut).

            > 1. Wyszło mi, że odrzucenie spadku (nawet przy założeniu, że moje dzieci to
            > anioły, które kiedys później podzielą się równo prawie co do grosza)nie jest
            >na teraz dobrym pomysłem. W swojej ignoracji rzeczywiście myślałam, że
            >wystarczy, jak się tam zamelduje najstarszy syn.

            Jeśli wszystkie dzieci miałyby skorzystać z ulgi to wszystkie muszą tam
            zamieszkać (suatwa o podatku od spadków i darowizn mówi co prawda tylko o
            zamieszkaniu, a nie o zameldowaniu, niemniej jak praktyka pokazuje większość US
            żąda zameldowana, bo ponoć człowiek mieszka tam gdzie jest zameldowany, stąd ja
            mimo takiego a nie innego brzmienia ustawy o podatku od spadków i darowizn
            uczulam na to zameldowanie już prawie z uporem maniaka.

            > 2. Od znajomej usłyszałam, że na przyhjęcie spadku mam rok. Ty piszesz, że
            > termin mnie nie goni póki co. No właśnie, ile moze trwać to póki co.

            Myślę, że ten rok wyciągnęła z nieobowiązującego już przepisu Prawa
            spółdzielczego, który nakazywał uregulowanie sprawy spadkowej w ciągu roku i to
            pod wcale nie taką banalną groźbą, bo pod groźbą wygaśnięcia prawa do lokalu
            (mimo, że własnościowe). Tak groźnie brzmiał art. 228 ale na szczęście już go
            nie ma. Prawda też i taka, że spółdzielcze prawo do lokalu związane jest z
            członkostwem w spółdzielni i spółdzielnia może mieć interes w tym, żeby Cię
            ponaglać do załatwienia tej sprawy i złożenia deklaracji członkowskiej.
            Obecnie Prawo spółdzielcze mówi tylko o tym, że gdy spadkobierców jest kilku
            powinni oni w ciągu roku wyznaczyć spośród siebie osobę, która będzie ich
            reprezentowała przed spółdzielnią (jak tego nie zrobią to sąd wyznaczy
            przedstawiciela). Nie przypominam sobie innego przepisu, który jak niegdyś art.
            228 narzucałby jakis termin.

            > 4. Jeśli jednak padniemy pod tym prawem i najprościej pzyjmę spadek - co
            >mniej wiecej mnie czeka: gdzie należy się udać, co zrobić, co płacić (nie
            proszę o dokładne wyliczenia, raczej rząd wielkości. Mieszkanie może mieć
            wartość ok. 80 tys.

            Najpierw trzeba złożyć wniosek do sądu włąściwego dla ostatniego miejsca
            zamieszkania zmarłej o stwierdzenie nabycia spadku (to nie jest kosztowne -
            myślę, że w granicach 100,-zł, może mniej).
            Sąd stwierdzi to co stwierdzi czyli nabycie spadku przez Ciebie, a potem trzeba
            w ciągu 30 dni od uprawomocnienia się postanowienia pójść do urzędu sakrbowego,
            wypełnić zeznanie podtakowe, w którym się wskazuje po kim spadek, co jest tym
            spadkiem (załóżmy, że u Ciebie tylko to mieszkanie) oraz jaka jest wartość
            poszczególnych składników spadku. Wartosć wskazujesz Ty, ale US ma prawo
            weryfikacji tej wartości. Gdyby przyjąć, ze te 80.000,-zł to rynkowa wartość
            tego lokalu (i już nic więcej po mamie nie zostało) to podatek wynosiłby
            4.308,70,-zł, z tym, że wiem, iż US coś tam jeszcze odlicza z kosztów pogrzebu.

            > 5. Pozdrawiam najserdeczniej! Życzę Ci wszystkiego dobrego i trochę wolnego
            > czasu, żebyś tym wszystkim dobrym mogła sie nacieszyć! Zważywszy na powyższe
            > pięć punktów, życzenie jest trochę przewrotne...

            Co do zasady należę do osób radosnych i cieszę się ... po prostu się cieszę
            (jak dotąd).
            Cieszę się również, że być może coś Ci przybliżyłam, rozjaśniłam, cos
            uprościłam, nie wiem co tam jeszcze:)) I dziękując za dziękuję pozdrawiam Cię
            cieplutko. B.
            • Gość: Saba Re: Odziedziczone mieszkanie IP: *.peerte.com.pl 19.02.04, 14:36
              Jest jeszcze inna strona medalu, otóż kto ma przydział na mieszkanie
              lokatorskie, ten nie może posiadać mieszkania własnościowego, tak mówi Ustawa o
              Najmie Mieszkań Lokatorskich (nie znam dokładnie jej nazwy). Jeżeli
              spółdzielnia dowie się, że masz takie mieszkanie, to odbierze Ci przydział na
              to lokatorskie i to niezalez, ktore z malzonkow posiada wlasnosc. Musisz wiec
              tak czy tak pozbyc sie wlasnosciowego, np. podarowac najstarszemu dziecku,
              ktore nie zaplaci podatku, bo nie ma swego mieszkania.
    Pełna wersja