Forum Dom Dom
ZMIEŃ

      Prawo do mieszkania- pyt dp prawnika!!

    IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 17.02.04, 18:55
    Mieszkam razem z narzeczonym w mieszkaniu, które kupiliśmy razem. Ale.
    Złożyliśmy sie na połowę a połowę na kredyt, który mógł wziąć wówczas tylko
    on. Tm samym tylko on jest uwzględniony w akcie notarialnym i jest
    właścicielem mieszkania. Mam pytanie, jak ja moge stać się współwłaścicielem?
    Jakaś umowa, darowizna, czy jeszcze coś. Codzi mi oprawo do decydowania o
    ewentualnym zbyciu mieszkania. Bardzo proszę o odpowidz!
      • bebiak Re: Prawo do mieszkania- pyt dp prawnika!! 17.02.04, 19:30
        Cześć Ewo,

        Gość portalu: ewa napisał(a):

        > Mieszkam razem z narzeczonym w mieszkaniu, które kupiliśmy razem. Ale.
        > Złożyliśmy sie na połowę a połowę na kredyt, który mógł wziąć wówczas tylko
        > on. Tm samym tylko on jest uwzględniony w akcie notarialnym i jest
        > właścicielem mieszkania.

        Ja chciałabym to uściślić (żeby uniknąć nieporozumień): napisałaś raz, że
        kupiliście razem, a potem, że właścicielem mieszkania jest narzeczony.
        To się wzajemnie wyklucza Ewo. Jeśli dobrze myślę to pewnie było tak, że
        narzeczony kupił to mieszkanie a Ty niekoniecznie oficjalnie wsparłaś go
        finansowo, czy tak? Koniecznie się wypowiedz, bo to istotne.
        Założe (ale tylko założę), że narzeczony kupił i jest właścicielem (sam,
        jeden).

        >Mam pytanie, jak ja moge stać się współwłaścicielem?
        > Jakaś umowa, darowizna, czy jeszcze coś.

        Tylko umowa, która niosła będzie za sobą przeniesienie własności na Ciebie
        jakiegoś udziału:
        - może być to umowa sprzedaży - tu podatek od czynnosci cywilnoprawnych co
        prawda tylko 2%, ale jeśli nie minęło 5 pełnych lat od nabycia przez
        narzeczonego to od otrzymanej od Ciebie ceny zapłaci 10% podatku dochodowego, a
        Ciebie us może wypytać skąd wzięłaś środki na nabycie tego udziału),
        - może byc to umowa darowizny - ale tu podatek (od wartości darowanego udziału)
        sięga do 20% (jesteście osobami obcymi),
        - może przenieść na Ciebie udział za dożywocie (przenosi ten udział ale Ty masz
        prawny obowiązek opieki nad narzeczonym) - tu też podatek 2% ale pamiętaj, że
        umowa o dożywocie jest obciążeniem nieruchomości i nie wiem czy spodobałoby się
        to bankowi
        - gdyby wówczas kiedy finansowałaś była zawarta umowa pożyczki (zarejestrowana
        w US + zapłacony podatek) to możnaby rozpatrywać umowę przeniesienia udziału w
        zamian za zwolnienie narzeczonego z długu, którego nie spłacił (macie taką
        umowę pożyczki? pewnie nie).
        I to w zasadzie już wszystkie możliwości Ewo. Uczulam Cię w każdym przypadku na
        konieczność rozmowy z bankiem, czy z jego strony zbycie udziału w jakikowiek
        sposób nie będzie naruszeniem warunków umowy kredytowej.

        > Codzi mi oprawo do decydowania o ewentualnym zbyciu mieszkania.

        Tu chcę Cię uprzedzić, że jeśli już będziecie współwłaścicielami (pomijam tu
        kwestie banku i hipoteki) to wiedz, że każdy ze współwłaścicieli może dowolnie
        rozporządzać swoim udziałem. Nawet jak będziesz współwłaścicielem to narzeczony
        będzie mógł zbyć swój udział kiedy tylko zechce i nie będzie musiał Cię pytać o
        zgodę (chyba, że jest to spółdzielcze prawo do lokalu). Oczywiście zbycie
        udziału jest utrudnione ale prawnie możliwe. Można się zabezpieczyć np.
        ustalając wzajemne prawo pierwokupu i to ewentualnie poddaję Ci pod rozwagę.
        Czy to w miarę jasne dla Ciebie? Wierząc, że tak pozdrawiam Cię serdecznie. B.

        • jck.x Nie-prawnik (do)powiada 17.02.04, 22:55
          bebiak napisała:

          > Cześć Ewo,
          >
          > Gość portalu: ewa napisał(a):
          >
          > > Mieszkam razem z narzeczonym w mieszkaniu, które kupiliśmy razem. Ale.
          > > Złożyliśmy sie na połowę a połowę na kredyt, który mógł wziąć wówczas tylk
          > o
          > > on. Tm samym tylko on jest uwzględniony w akcie notarialnym i jest
          > > właścicielem mieszkania.
          >
          > Ja chciałabym to uściślić (żeby uniknąć nieporozumień): napisałaś raz, że
          > kupiliście razem, a potem, że właścicielem mieszkania jest narzeczony.
          > To się wzajemnie wyklucza Ewo. Jeśli dobrze myślę to pewnie było tak, że
          > narzeczony kupił to mieszkanie a Ty niekoniecznie oficjalnie wsparłaś go
          > finansowo, czy tak? Koniecznie się wypowiedz, bo to istotne.
          > Założe (ale tylko założę), że narzeczony kupił i jest właścicielem (sam,
          > jeden).

          Wiedząc o tym jak wyrażają się nieprawnicy (do których się sam zaliczam), ja
          też tak przyjmuję.

          >
          > >Mam pytanie, jak ja moge stać się współwłaścicielem?
          > > Jakaś umowa, darowizna, czy jeszcze coś.
          >
          > Tylko umowa, która niosła będzie za sobą przeniesienie własności na Ciebie
          > jakiegoś udziału:

          Mi przyszła jeszcze do głowy spółka "cywilna" (co prawda jakoś trzeba by
          rozwiązać problem jej ewen. rozwiązania, ale dałaby ona nam współwlasność
          łączną dot. wkladów czyli m.in. mieszkania - nawet zawarcie małżeństwa nie
          przyniosłoby takiego efektu, bo wtedy mieszkanie pozostaloby własnością męża).
          Oczwyiście, płaci się też i wtedy PCC (w obecnym stanie prawnym).


          > - może być to umowa sprzedaży - tu podatek od czynnosci cywilnoprawnych co
          > prawda tylko 2%,

          Jeśli sprzedany byłby udział w nieruch., to 1%.

          ale jeśli nie minęło 5 pełnych lat od nabycia przez
          > narzeczonego to od otrzymanej od Ciebie ceny zapłaci 10% podatku dochodowego,
          a

          1. 5 pełnych lat (btw. czy istnieją jakieś niepełne ??? ;-) ) od KOŃCA ROKU gdy
          nastąpiło to nabycie

          2. Skąd Ewa miałaby wziąć pieniądze na zakup udziału ? - raczej niemożliwe
          biorąc pod uwagę przedstawiony przez nią stan faktyczny (chyba że kolejny
          kredycik :-DD).

          >
          > Ciebie us może wypytać skąd wzięłaś środki na nabycie tego udziału),

          jw. - sądzę że Ewa jest spłukana (chyba że się mylę - popraw mnie Ewa wtedy
          pls.)

          > - może byc to umowa darowizny - ale tu podatek (od wartości darowanego
          udziału)
          > sięga do 20% (jesteście osobami obcymi),

          A może małżeństwo (tak na roczek) ;-) ? Nie zmienia to jednak faktu, że w tle
          jest oczywiście bank drżący o swój kredyt (jak Bebiak napisała niżej). - Trzeba
          spojrzeć na umowę, ktora pewnie albo zakazuje albo mocno ogranicza możliwość
          takich manewrów (to już całkiem poważnie).

          > - może przenieść na Ciebie udział za dożywocie (przenosi ten udział ale Ty
          masz
          >
          > prawny obowiązek opieki nad narzeczonym) - tu też podatek 2% ale pamiętaj, że
          > umowa o dożywocie jest obciążeniem nieruchomości i nie wiem czy spodobałoby
          się
          >
          > to bankowi
          > - gdyby wówczas kiedy finansowałaś była zawarta umowa pożyczki
          (zarejestrowana
          >
          > w US + zapłacony podatek) to możnaby rozpatrywać umowę przeniesienia udziału
          w
          >
          > zamian za zwolnienie narzeczonego z długu, którego nie spłacił (macie taką
          > umowę pożyczki? pewnie nie).


          I to jest chyba najlepsze wyjście: spisać umowę i zapłacić legalnie 2% PCC od
          pożyczki. Odsetki karne od wartości 2% x wartośc pożyczki boleć mocno nie będą.
          Dodatkowo, pozbędziecie się strachu przed kontrolą u chlopaka. NALEŻY bowiem
          PAMIĘTAĆ, że w każdej chwili US może zapytać się jego skąd dostał rożnicę na
          zakup mieszkania, jeśli nie może wykazać się odpowiednimi dochodami z udokum.
          źródeł. Na wszelki wypadek niech jakiś prawnik (najlepiej REALNY radca prawny
          lub doradca podatkowy, a nie jakaś "dobra dusza" z niniejszego WIRTUALNEGO
          forum) przygotuje stronie ktora zaległe PCC wraz z odsetkami zapłaci , pisemko
          zwane "czynnym żalem" (art. 16 kodeksu karno-skarbowego). Złozenie takiego
          pisemka wraz z odrobieniem zaległości zabezpieczy przed aktywnością urzędu od
          strony grzywien itp. sankcji. Tyle ode mnie. Czy są inne pomysły ???

          > I to w zasadzie już wszystkie możliwości Ewo. Uczulam Cię w każdym przypadku
          na
          >
          > konieczność rozmowy z bankiem, czy z jego strony zbycie udziału w jakikowiek
          > sposób nie będzie naruszeniem warunków umowy kredytowej.

          > > Codzi mi oprawo do decydowania o ewentualnym zbyciu mieszkania.
          >
          > Tu chcę Cię uprzedzić, że jeśli już będziecie współwłaścicielami (pomijam tu
          > kwestie banku i hipoteki) to wiedz, że każdy ze współwłaścicieli może
          dowolnie
          > rozporządzać swoim udziałem. Nawet jak będziesz współwłaścicielem to
          narzeczony
          >
          > będzie mógł zbyć swój udział kiedy tylko zechce i nie będzie musiał Cię pytać
          o
          >
          > zgodę (chyba, że jest to spółdzielcze prawo do lokalu). Oczywiście zbycie
          > udziału jest utrudnione ale prawnie możliwe. Można się zabezpieczyć np.
          > ustalając wzajemne prawo pierwokupu

          Nie zadziała takie zabezpieczenie, jeśli druga strona nie miałaby pieniędzy na
          realizację swoejgo prawa . - Jak napisałem u gory, mam wrażenie że Ewa nie jest
          obecnie na liście "100" Wprost.

          i to ewentualnie poddaję Ci pod rozwagę.
          > Czy to w miarę jasne dla Ciebie? Wierząc, że tak pozdrawiam Cię serdecznie.
          B.
          >

          I ja pozdrawiam (bez odwoływania się do kwestii wiary ;-)), J.
          • bebiak Re: Jacku... 17.02.04, 23:20
            Cześć Jacku, idę już spać ale koniecznie mi wyjaśnij skąd wziąłeś podatek od
            czynności cywilnoprawnych 1% od umowy sprzedaży udziału w nieruchomości?
            Przecież czy cała nieruchomość czy udział w nieruchomości to zawsze 2% od
            wartości przedmiotu umowy. Zgadzasz się ze mną - to dość ważne Jacku.
            Pozdrawiam Cię serdecznie. B.
            • Gość: Jacek Re: Jacku... IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 18.02.04, 00:03
              USTAWA O PCC:
              (...)
              "Art. 7. 1. Stawki podatku wynoszą:
              1) od umowy sprzedaży:
              a) nieruchomości, rzeczy ruchomych, prawa użytkowania wieczystego,
              własnościowego spółdzielczego prawa do lokalu mieszkalnego, spółdzielczego
              prawa do lokalu użytkowego oraz wynikających z przepisów prawa spółdzielczego:
              prawa do domu jednorodzinnego oraz prawa do lokalu w małym domu mieszkalnym
              2%,
              b) innych praw majątkowych 1%,

              (...)"

              Moim zdaniem, udział w nieruchomości nie wchodzi w zakres p. a), lecz b)
              (udział we własnosci n-chomości nie jest nieruchomością lecz prawem majątkowym,
              chyba się zgodzisz ? )
              Czy miałabyś podobne wątpliwości np. przy wierzytelności zabezpieczonej
              hipoteką na nieruchomości ? A przecież to też "PRAWIE" to samo. Czy Twoja
              kancelaria jest może odmiennego zdania ?

              Życzę dobrej nocy i pozdrawiam wzajemnie.
              • bebiak Re: Jacku... 18.02.04, 09:05
                Cześć

                Gość portalu: Jacek napisał(a):

                > Moim zdaniem, udział w nieruchomości nie wchodzi w zakres p. a), lecz b)
                > (udział we własnosci n-chomości nie jest nieruchomością lecz prawem
                >majątkowym, chyba się zgodzisz ? )

                Jacku, niestety nie zgodzę się z Twoją interpretacją: czy wyobrażasz taką
                sytuację, że dziś kupuję od Ciebie 1/2 część nieruchomości i płacę PCC 1% i
                jutro 1/2 część tej samej nieruchomości płacąc 1% - zatem płacę nabywając całą
                nieruchomość tylko 1% PCC? Jacku, to niestety bezsporne i bezdyskusyjne, że od
                nabycia udziału w nieruchomości podatek wynosi 2% (a udział w nieruchomości nie
                jest INNYM prawem majątkowym, choć prawem majątkowym oczywiście jest).
                Jeżeli nie jesteś przekonany, bardzo Cię proszę, spróbuj wszystko to wyjaśnić,
                albowiem uważam, że stawka podatku od czynności cywilnoprawnych to rzecz
                niezmienie ważna dla forumowiczów i tu akurat nie powinno być żadnych dyskusji
                (przypominam Ci, że mnóstwo ludzi kupuje od developera, gdzie z lokalem nabywa
                udział w nieruchomości wspólnej - to naprawdę szalenie istotna rzecz i wierzę,
                że zajmiesz tu stosowne stanowisko).
                Jacku, Twe następne pytanie pozostawiam bez odpowiedzi, bo nie ma związku z
                pytaniem o wysokość podatku od czynności cywilnoprawnych przy umowie nabycia
                udziału w nieruchomości ani też z problemem autorki wątku, a nie bardzo mam
                czas na tego typu dyskusje (sam dobrze wiesz, że rozważania można toczyć w
                nieskończoność ale forumowicze oczekują konkretnych odpowiedzi - o ile takie są
                możliwe). Powstał konkretny problem i chciałabym, żebyśmy go wyjaśnili do
                końca.
                Pozdrawiam Cię serdecznie. B.
                • jck.x Bebiaku - wyluzuj ! 18.02.04, 23:25
                  bebiak napisała:

                  > Cześć
                  >
                  > Gość portalu: Jacek napisał(a):
                  >
                  > > Moim zdaniem, udział w nieruchomości nie wchodzi w zakres p. a), lecz b)
                  > > (udział we własnosci n-chomości nie jest nieruchomością lecz prawem
                  > >majątkowym, chyba się zgodzisz ? )
                  >
                  > Jacku, niestety nie zgodzę się z Twoją interpretacją: czy wyobrażasz taką
                  > sytuację, że dziś kupuję od Ciebie 1/2 część nieruchomości i płacę PCC 1% i
                  > jutro 1/2 część tej samej nieruchomości płacąc 1% - zatem płacę nabywając
                  całą
                  > nieruchomość tylko 1% PCC?
                  "Pijesz" do starej jak świat linii orzecznictwa o obchodzeniu prawa
                  podatkowego. Po puerwsze, nie ma to nic wspólnego ze sprawą (Ewa wcale nie chce
                  kupić całego mieszkania). Po drugie, ostatnie wyroki NSA dla Optimusa i JTT
                  pozwlają oddalić takie obawy.

                  Jacku, to niestety bezsporne i bezdyskusyjne, że od
                  >
                  > nabycia udziału w nieruchomości podatek wynosi 2% (a udział w nieruchomości
                  nie
                  >
                  > jest INNYM prawem majątkowym, choć prawem majątkowym oczywiście jest).


                  Wyluzuj więc i przemyśl raz jeszcze sprawę. Następujące rzeczy daję Tobie zaś
                  pod rozwagę:

                  1. Art. 7 ust. pt. 1 lit. a) ustawy o PCC [dalej "lit. a"] mówi o rzeczach ORAZ
                  o prawach majątkowych (rzeczami są np. nieruchomości a prawami majątkowymi jest
                  wiecz. uż. + wszystko to co sie wiąże ze sp-dzielniami). Sądzę że się zgodzisz
                  (jeśli nie - zapraszam do odświeżenia sobie pamięci o k.c. - art. 45 i 46 ;-D)

                  2. Lit. b) zatem przez określenie "INNE" prawa majątkowe NIE OBEJMUJE sprzedaży
                  rzeczy, ale sprzedaż tych praw majątkowych które nie zostały wymienione pod ww.
                  lit. a)

                  3. Nie nie może być inaczej (niż jak stwierdziłem w pt. 2), gdyż lit. a)
                  obejmuje swym zakresem CAŁOŚĆ ZBIORU RZECZY (nieruch.+ rzeczy ruchome).

                  4. Z powyższego wynika zatem to, że jeśli udział w nieruchomości ma być
                  opodatkowany w ramach lit. a), to musi to zostać wyraźnie zapisane właśnie w
                  tym punkcie (obowiązuje przecież zakaz wykładni rozszerzającej ! - mam nadzieję
                  że tu też się zgodzimy). Tymczasem NIE WIDZĘ takiego zapisu (umowa sprzedaży
                  nieruchomości NIE RÓWNA SIĘ umowie sprzedaży udziału w nieruchomości). Nic też
                  nie wiem o żadnych ewentualnych wadach wzroku ze swojej strony ;-)

                  5. Mógłby się ktoś zapytać czemu służy takie rozdzielenie zakresów w pt. a) i
                  b) ? Wyda się to jaśniejsze (być może) po spojrzeniu na art. 1 pt. 1 lit a)
                  ustawy o PCC, czyli na część definicji przedmiotu opodatkowania PCC. Dla mnie
                  jest bowiem jasne, że ustawodawca zawarł w lit. a) WYCZERPUJĄCY KATALOG
                  TRANSAKCJI opodatkowanych 2% PCC, całą resztę opodatkowując 1% PCC.

                  6. Nie mam pod ręką żadnego komentarza do PCC, ale w Leksykonie VAT 2002
                  (Zubrzycki, wyd. unimex) znalazłem analogiczne rozumowanie na s. 54. Autor
                  cytuje dodatkowo "Prawo rzeczowe" Iganatowicza: "sprzedaż udziału we
                  współwłasności rzeczy jako prawa nie moze być utożsamiana ze sprzedażą rzeczy".
                  Różnica w naturze VAT i PCC powoduje to, że jeśli rozumowanie na gruncie prawa
                  cywilnego da się przeprowadzić dla celów VAT, to TYM BARDZIEJ daje się dla
                  celów PCC.

                  7. Po siódme i chyba najważniejsze: jeśli "boisz się" że sprzedaż udziału w
                  nier. wykorzystuje jakąś lukę w PCC, przeczytaj dokładnie art. 7 pt. 2 pierwsze
                  zdanie ustawy o PCC. To raczej tu jest pies pogrzebany !


                  > Jeżeli nie jesteś przekonany, bardzo Cię proszę, spróbuj wszystko to wyjaśnić,

                  Z kim ?

                  > albowiem uważam, że stawka podatku od czynności cywilnoprawnych to rzecz
                  > niezmienie ważna dla forumowiczów i tu akurat nie powinno być żadnych
                  dyskusji

                  Nie sądzę. Forum jest po to, aby wszystko móc poddać dyskusji (może z wyjątkiem
                  dogmatu o nieomylności Papieża :-))


                  >
                  > (przypominam Ci, że mnóstwo ludzi kupuje od developera, gdzie z lokalem
                  nabywa
                  > udział w nieruchomości wspólnej - to naprawdę szalenie istotna rzecz i
                  wierzę,
                  > że zajmiesz tu stosowne stanowisko).

                  Sorry, a jakie jest to "stosowne" ;-) Od czasów gdy na Nowym Świecie (przy
                  Rondzie) zmienił się lokator w '89/'90 , to nie wiem kto je wyznacza ...
                  :-DDDD

                  > Jacku, Twe następne pytanie pozostawiam bez odpowiedzi, bo nie ma związku z
                  > pytaniem o wysokość podatku od czynności cywilnoprawnych przy umowie nabycia
                  > udziału w nieruchomości ani też z problemem autorki wątku,

                  WŁAŚNIE ŻE MA !!! To było dokładnie a'propos Twojego rozumowania (bo
                  przewidziałem że takie zastosujesz!) "wyobrażasz taką
                  > sytuację, że dziś kupuję od Ciebie 1/2 część nieruchomości i płacę PCC 1% i
                  > jutro 1/2 część tej samej nieruchomości płacąc 1% - zatem płacę nabywając
                  całą
                  > nieruchomość tylko 1% PCC?"

                  Przecież nabywając ww. wierzytelność też można osiągnąć podobne (czy wrecz
                  takie same) skutki, ale przecież chyba NIE KAŻESZ JEJ OPODATKOWAĆ 2% PCC ??????


                  a nie bardzo mam
                  > czas na tego typu dyskusje (sam dobrze wiesz, że rozważania można toczyć w
                  > nieskończoność ale forumowicze oczekują konkretnych odpowiedzi - o ile takie

                  >
                  > możliwe).

                  M. zd. konkretne i DOBRE rozwiązania są możliwe najczęściej po DOBREJ dyskusji
                  (co też wynika z moejgo doswiadczenia zawodowego). Jeśli zaś uważasz, że Twój
                  pierwszy post dla Ewy dostarczył konkretnej odpowiedzi, to pozwól że się z Tobą
                  nie zgodzę :-( Nie wydaje mi się również, że najważniejsza jest liczba
                  udzielonych odpowiedzi na tym forum: doradzanie ludziom nie ma chyba nic
                  wspólnego z pracą w systemie akordowym. Jeśli szkoda Ci czasu, po prostu nic mi
                  nie odpisuj (nie zmąci to mojej pogody ducha, która w żaden sposób nie zależy
                  od tego co się dzieje na forum). To tyle odnośnie Twojej krytyki mojego postu.


                  Powstał konkretny problem i chciałabym, żebyśmy go wyjaśnili do
                  > końca.

                  No właśnie!

                  > Pozdrawiam Cię serdecznie. B.

                  I wzajemnie.
      • Gość: ewa Re: Prawo do mieszkania- pyt dp prawnika!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.04, 09:24
        Dziękuję za porady, w końcu ktoś poważnie potraktował moje pytanie.
        Mieszkanie kupiliśmy razem - ja 25 tys, on 25 tys, reszta kredyt, który wziął
        on, bo ja wówczas miałam umowe w pracy na czas określony i bank odmówił mi
        udziału w kredycie, teraz to się zmieniło, mam stała pracę i pensję może nie za
        dużą ale ... do kredytu przystąpić według banku nie mogę! A może mogę? Może to
        będzie jakieś wyjście, aby w razie czego nie zostać na lodzie (troszkę gorzej
        zaczyna sie nam układać).
        W akcie notarialnym jest zapis - "oświadczając, że jest stanu wolnego" i zapis
        że sprzedający ma prawo zbyć mieszkanie, bo jest jego własnoscia (zostało
        nabyte przed ślubem) Przeraziło mnie to, choć mieszkanie mamy już prawie dwa
        lata.
        Reasumując, teraz bez poniesienia dośc sporych kosztów nie uda mi sie być
        współwłaścicielem
        • Gość: ewa Re: Prawo do mieszkania- pyt dp prawnika!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.04, 09:58
          Jeszcze cos, co do wkładu własnego, dałam mu pieniązki do rączki i on razem ze
          swoją częścia wpłacił, na akcie jest zapis że część kwoty została wpłacona
          gotówkowo przed zawarciem aktu, część z kredytu do dnia.. Wtedy nie myślałam o
          żadnych umowach, zawierzyłam na słowo, choć rodzina mnie przestrzegała.
          Mieszkanie jest spółdzielczo - własnościowe.
          Nażeczony zameldował mnie na pobyt stały i uznał że to rozwiąże sprawę, a
          przecież to nic nie znaczy, jest to dla mnie trudna sytuacja.
          A co w przypadku małżeństwa, jak to wpływa na rozwiazanie mojego problemu?
          Proszę jeszcze o wyjaśnienie umowy pozyczki na wkład. Rozumiem że mozna ją
          spisac również teraz. Moja częśc wkładu to były pieniądze od rodziców. A co to
          ten czynny żal, czy to rozwiąże problem? Obawiam się że tylko połowicznie, bo
          ten wkład to było jakieś 30 %, choć kredyt na 20 lat jeszcze nie splacony
          • bebiak Re: Prawo do mieszkania- pyt do prawnika!! 18.02.04, 19:41
            Witam Cię Ewo
            Czyli co do zasady wygląda tak jak pomyślałam: narzeczony kupił (i tylko on Ewo
            kupił - to trzeba sobie twardo niestety powiedzieć) i on jest właścicielem wraz
            z wszelkimi związanymi z tym prawami.

            Gość portalu: ewa napisał(a):

            > Jeszcze cos, co do wkładu własnego, dałam mu pieniązki do rączki i on razem
            >ze swoją częścia wpłacił, na akcie jest zapis że część kwoty została wpłacona
            > gotówkowo przed zawarciem aktu, część z kredytu do dnia..

            Wszystkie wpłaty i wszystkie zobowiązania finansowe, o którym mowa w tej umowie
            dotyczą tylko i wyłącznie Twojego narzeczonego. On stanął jako jedyny do umowy
            po stronie nabywcy, był stanu wolnego w tej dacie, część zapłacił (ON!)
            gotówką, resztę zapłacił (też ON!) z kredytu.
            Przepraszam, że niektóre rzeczy podkreślam, ale chciałabym, żebyś miała
            świadomość jak to wygląda od strony prawnej (choć mam wrażenie, że już tę
            świadomość masz - dziś ją masz).

            >Wtedy nie myślałam o żadnych umowach, zawierzyłam na słowo, choć rodzina mnie
            >przestrzegała.

            Zrobiłaś jak zrobiłaś, skutek nastąpił taki jaki nastąpił, a teraz tylko
            trzeba znaleźć jakieś wyjście. Podałam Ci w poprzednim poście możliwości jakie
            widziałam (wraz z plusami i minusami każdej z tych możliwości).
            Nie dodałam natomiast (może wiesz, ale napiszę i tak), że każda z tych umów
            może być zawarta o ile narzeczony zechce ją zawrzeć, a zmusić go do tego tak
            naprawdę nie można.

            > Mieszkanie jest spółdzielczo - własnościowe.

            To daje Ci, gdybyś już weszła do współwłasności, ustawowe prawo pierwokupu i
            nie trzeba tego prawa dodatkowo ustanawiać (wspominałam o tej możliwości
            poprzednio). Polegałoby to na tym, że o ile narzeczony zdecydowałby sprzedać
            swój udział - Ty masz pierwszeństwo w nabyciu i dopiero kiedy nie skorzystasz
            narzeczony może sprzedać komu chce.

            > Nażeczony zameldował mnie na pobyt stały i uznał że to rozwiąże sprawę, a
            > przecież to nic nie znaczy, jest to dla mnie trudna sytuacja.

            W sensie prawa do własności czy współwłasności - to nic nie znaczy:((

            > A co w przypadku małżeństwa, jak to wpływa na rozwiazanie mojego problemu?

            Nie, niewiele wpływa. gdybyście teraz zawarli związek małzeński to prawo to
            jako nabyte przez ślubem stanowiło będzie i tak majątek odrębny narzeczonego
            (potem: męża) i nie potrzeba tu żadnych dodatkowych umów - tak stanowi ustawa.
            Przez sam fakt zawarcia związku małżeńskiego nie nabywasz prawa do własności
            czegokolwiek co mąż miał przed ślubem. Natomiast zawarcie związku małżeńskiego
            dałoby Wam kolejną możliwość "podłączenia" Cię do tego mieszkania (i to
            możliwość najtańszą): moglibyście zawrzeć umowę rozszerzającą wspólność
            ustawową (wtedy prawo to stałoby się wspólne tak jak byście je nabyli jako
            małżonkowie). To szczególna umowa przewidziana dla małżonków. Dodam dla
            jasności, że dla jej zawarcia również dobra wolna obecnego narzeczonego.

            > Proszę jeszcze o wyjaśnienie umowy pozyczki na wkład. Rozumiem że mozna ją
            > spisac również teraz. Moja częśc wkładu to były pieniądze od rodziców. A co
            >to ten czynny żal, czy to rozwiąże problem? Obawiam się że tylko połowicznie,
            >bo ten wkład to było jakieś 30 %, choć kredyt na 20 lat jeszcze nie splacony

            Ewo, umowa pożyczki pewnej kwoty pieniędzy zawarta pomiędzy Tobą a narzeczonym
            dałaby Ci to, że byłby Twoim dłużnikiem (dla jej zawarcia dziś również dobra
            wola narzeczonego), co nie ma związku z jakimś Twoim roszczeniem do własności
            tego lokalu. Jako Twój dłużnik narzeczony miałby obowiązek zwrócić Ci
            pożyczkę, a mógłby to zrobić poprzez autentycznie zwrot gotówki albo też jeśli
            nie byłby w stanie poprzez przeniesienie na Ciebie udziału w lokalu (to jedna
            z tych koncepcji, o których wspominałam poprzednio). A dziś efekt jest taki, że
            nie masz żadnego dokumentu, z mocy którego mogłabyś się domagać zwrotu tych
            pieniędzy, które wówczas dałaś.
            Umowa pożyczki (żeby to miało sens) winna być zawarta wtedy i zarejestrowana w
            US w ciągu 14 dni od jej zawarcia (podatek!). Jeśli taką umowę wtedy zawartą
            byście przed złożyli dziś do US to ten ma prawo naliczyć Wam odsetki od
            niezapłaconego w terminie podatku.
            Nie widzę przeszkód również i dziś zawarcia takiej umowy pożyczki i
            zarejstrowania jej - lepiej mieć coś niż nic, tak myślę. Dziś nie masz nic,
            żadnego roszczenia o cokolwiek, a gdyby się udało zawrzeć taką umowę pożyczki
            to miałabyś chociaż roszczenie o zwrot pieniędzy, które narzeczony od Ciebie
            pożyczył.
            Ewo, nie będę kryć przed Tobą, że wszystko tu niestety zależy od dobrej woli
            Twojego narzeczonego (przecież do zawarcia umowy pożyczki też go nie zmusisz).
            Nie ma więcej propozycji dla Ciebie, takich propozycji gdzie, możnaby napisać,
            że bez dobrej woli narzeczonego cokolwiek możesz sama zrobić i czegokolwiek
            dochodzić.
            Przykro mi Ewo, że tak się stało. Pozdrawiam Cię serdecznie wierząc, że jakoś
            się dogadacie choć wiem w jakim świecie żyjemy i wiem, że w skutek wykonania
            zobowiązań moralnych dziś już chyba nikt nie wierzy.
            Acha, jeszcze jedno: ja w tygodniu bywam na forum wieczorkami (czasem tylko
            mam wolne dosłownie 5 minut w biurze, kiedy mogę coś bardzo króciutkiego
            skrobnąć). B.
            • Gość: Jacek Re: Prawo do mieszkania- pyt do prawnika!! IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 18.02.04, 23:57
              Jeśli taką umowę wtedy zawartą
              > byście przed złożyli dziś do US to ten ma prawo naliczyć Wam odsetki od
              > niezapłaconego w terminie podatku.
              > Nie widzę przeszkód również i dziś zawarcia takiej umowy pożyczki i
              > zarejstrowania jej - lepiej mieć coś niż nic, tak myślę. Dziś nie masz nic,
              > żadnego roszczenia o cokolwiek, a gdyby się udało zawrzeć taką umowę pożyczki
              > to miałabyś chociaż roszczenie o zwrot pieniędzy, które narzeczony od Ciebie
              > pożyczył.

              Tak jak napisałem, jest to najlepszy (jeśli nie jedyny rozsądny) pomysł.
              Parę uwag: to Wy sami naliczacie odsetki i sami składacie deklarację PCC-1.
              Chyba też nie ma czegoś takiego jak rejestracja umów w us. Znalazłem nawet na
              ten temat stosowny fragment w Rz-plitej z 17.07.2001 r.
              " Od 1 stycznia 2001 r. rozliczenie następuje w deklaracji podatkowej (na
              oficjalnym druku) oznaczonej symbolem PCC-1 "Deklaracja w sprawie podatku od
              czynności cywilnoprawnych" (w formularz ten można zaopatrzyć się w każdym
              urzędzie skarbowym). Wielu podatników, przyzwyczajonych do tzw. rejestracji
              umowy w urzędzie w związku z opłatą skarbową, jeszcze o tym nie wie. Przedtem
              też zresztą składało się rodzaj deklaracji, ale daninę wyliczał urząd skarbowy,
              a na umowie lub deklaracji umieszczał stosowną adnotację. Teraz wyliczenie
              podatku należy do podatnika."
              Mam nadzieję, że można to nazwać "konkretną odpowiedzią" ;-)

              Całym sercem popieram Bebiak w tym fragmencie, w którym pisze (odpowiednio
              ubierając to w słowa), że zrobiłaś głupotę, Ewo. W sensie prawnym stoisz na
              bardzo słabej pozycji. Gdyby chłopak zaczął się buntować, trudno byłoby ci
              udowodnić, że pieniądze mu faktycznie pożyczyłaś (zwłaszcza że dałaś mu gotówkę
              do ręki). Słaba nadzieja m. zd. wiąże się też z roszczeniem na podst. tzw.
              bezpodstawnego wzbogacenia. Oczywiście, NIE masz też ŻADNYCH praw do mieszkania.
              Swoją drogą, z okazji Walentynek jakieś stow. prawników brytyjskich wydało
              zbiorek rad dla narzeczonych. Wasz przykład był wymieniony jako jedno z
              tzw. "do not's" czyli czego nie należy robić. - Proszę tylko Ewo, nie odbieraj
              tego, jako złośliwość z mojej strony. Mam tylko nadzieję, że Wasz przykład może
              nauczy czegoś innych forumowiczów i kogoś ostrzeżemy tym sposobem (ale pewnie
              się łudzę :-( ). Pozdrawiam i życzę powodzenia.
      • Gość: ewa Re: Prawo do mieszkania- pyt dp prawnika!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.04, 11:13
        ???
      • Gość: ewa Re: Prawo do mieszkania- pyt dp prawnika!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.04, 16:14
        Prosze o poradę.....
        • Gość: Jacek Ewa, też wyluzuj ... ;-) IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 18.02.04, 23:59
          Ludzie w dzień siedzą w pracy i innych miejscach ... Nie śledzą nowych postów
          Ewy na bieżąco ...
          • Gość: Jacek Re: Ewa, też wyluzuj ... ;-) IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 19.02.04, 00:07
            Aha, jeszcze rzecz, ktora może się przydać w razie "buntu" chłopaka. Mozesz go
            postraszyc "domiarem" w zakresie PIT-u, jeśli US skontroluje skąd miał
            pieniądze. W tym konktekście, łatwiej go będziesz mogła namowić na spisanie taj
            umowy pożyczki (pożyczka "zalegalizuje" w oczach US te pieniądze). Jak
            wiadomo "lepszy ryż niż nic" (prawo do mieszkania oczywiście pozostaje przy
            nim)
      • Gość: ewa Re: Prawo do mieszkania- pyt dp prawnika!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.04, 10:13
        Dziękuję za porady! Przepraszam że nękam w dzień, ale ja akurat przed południem
        w pracy mam dostep do internetu więc pisze i czekam na odpowiedz, a wątek
        podnoszę aby za bardzo nie spadł!
        Jeszcze jedno pytanko odnoscie małżeństwa, może to i interesowne ale cóz
        głupota! Jezeli zostanie zawarty związek małżeński to będę mogła "podłączyc się
        do mieszkani", a co po rozwodzie? Znów powrót do "starej sytuacji"??
        Juz może nie tak do końca chodzi o to cholerne mieszkanie, ale o jakiekolwiek
        pieniądze, czyli choćby ten mój wkład własny. Zgadzam się z Pania Bebiak, nie
        wierzę w siłę zobowiązań moralnych. Ale cóż miłość jest ślepa!
        Jeszcze raz dziękuję za porady!
        • bebiak Re: Prawo do mieszkania- pyt do prawnika!! 19.02.04, 23:13
          Cześć Ewo
          Gość portalu: ewa napisał(a):

          > Jeszcze jedno pytanko odnoscie małżeństwa, może to i interesowne ale cóz
          > głupota! Jezeli zostanie zawarty związek małżeński to będę mogła "podłączyc
          >się do mieszkania",

          ... pamiętaj co napisałam: jeśli mąż na zawarcie umowy rozszerzającej
          wspólność ustawową wyrazi zgodę - niech Ci to nie umknie (automatycznie,
          niejako przez sam fakt zawarcia związku małżeńskiego nieczego nie nabędziesz).

          > ...a co po rozwodzie? Znów powrót do "starej sytuacji"??

          Jeśli zawrzecie umowę o rozszerzeniu wspólności ustawowej to mieszkanie
          znajdzie się w majątku wspólnym i w przypadku rozwodu podlegać będzie
          podziałowi. Co do zasady uznaje się, ze udziały małżonków w majątku wspólnym
          są równe, ale każdy z nich może żądać ustalenia innej wysokości. Ma to na
          przykład (co u Ciebie szalenie ważne!) związek z rozliczeniem tzw. nakładów
          czyli badaniem na ile każdy z małżonków przyczynił się niejako do powstania
          tego majątku, bo tu niestety myślę, ze mąż bardzo łatwo by udowodnił, iż to on
          poniósł zdecydowaną większość nakładów. To jest sytuacja taka, którą ja
          potocznie sobie określam "szarpaniem się o majątek" (to w sądzie), bo bywa i
          tak (i oby u Ciebie tak było jeśli miałoby już dojść do rozwodu), że
          małżonkowie po rozwodzie sprzedają to wspólne dotąd mieszkanko, każdy z nich
          bierze po połowie pieniędzy i się żegnają, ale tego Ci oczywiście nie
          zagwarantuję.

          > Juz może nie tak do końca chodzi o to cholerne mieszkanie, ale o jakiekolwiek
          > pieniądze, czyli choćby ten mój wkład własny.

          Gdyby wszystkie sposoby co do nabycia udziału w tym mieszkaniu zawiodły to
          pamiętaj chociaż o tej pożyczce - może choć część pieniędzy uratujesz, czytaj:
          odzyskasz.
          Ach, i jeszcze jedno: w tym pierwszym moim poście wymieniałam umowy, na
          podstawie których możesz nabyć udział w tym mieszkanku. Wymieniłam tam również
          umowę o dożywocie. Poniewaz bodajże wczoraj napisałaś, że jest to mieszkanko
          spółdzielcze to wyjaśniam Ci, że przy takim mieszkanku umowa o dożywocie odpada
          (bo na podstawie takiej umowy można przenieść tylko nieruchomość bądź udział w
          nieruchomości, ale nie spółdzielcze prawo). To tak tytułem wyjaśnienia, żeby
          było wszystko jasne.
          Nieustannie życzę Ci powodzenia, dziękuję za dziękuję i pozdrawiam Cię
          cieplutko. B.
          • Gość: Aletka Re: Prawo do mieszkania- do p. Bebiak IP: 212.160.211.* 23.02.04, 10:19
            Mam pytanie - czy bank moze sie nie zgodzic na rozszerzenie wspólnosci
            majątkowej w małzeństwie?
            Jestem w podobnej sytuacji jak Ewa, stąd moje pytanie. Wiem juz że
            przystąpienie do kredytu nie zawsze daje możliwość zostania współwłaścicielem.
            Umowa w banku stwierdza , że jedynym włascicielem mieszkania jest kredytobiorca.
            Czy jeżeli zawrzemy związek małzeński przed podpisaniem umowy o własność
            mieszkania to czy bedziemy obydwoje włascicielami czy tylko facet, bo tak jest
            w umowie kredytowej?


            niestety zycie chyba wielu ludzi i zwiazków podporzadkowane jest kwestiom
            finansowe które biorą góre nad sercem i miłością, czemu wkazdą dziedzinę
            naszego życia musi się wcisnąć powiedzenie "kochajmy się jak bracia a liczmy
            sie jak żydzi?
            to taka mała refleksja życiowa ale chodzi mi głównie o odpowiedz na pierwszą
            część postu.
            Pozdrawiam
            • bebiak Re: Prawo do mieszkania 23.02.04, 18:57
              Cześć

              Gość portalu: Aletka napisał(a):

              > Mam pytanie - czy bank moze sie nie zgodzic na rozszerzenie wspólnosci
              > majątkowej w małzeństwie?

              Od razu wyjaśniam, że w prawnego punktu widzenia powinno być mu to obojętne, bo
              i tak zabezpieczenie w postaci hipoteki będzie miał na przedmiocie a nie na
              osobach, ale zawsze w takiej sprawie odsyłam do banku, bo umowa rozszerzenia
              wspólności ustawowej to rozporządzenie prawem a bywa czasem, że banki
              najdziwniejsze postanowienia wpisują do umów kredytowych (których naruszenie
              może skutkować postawieniem kredytu w stan wymagalności).

              > Jestem w podobnej sytuacji jak Ewa, stąd moje pytanie. Wiem juz że
              > przystąpienie do kredytu nie zawsze daje możliwość zostania
              >współwłaścicielem.
              > Umowa w banku stwierdza , że jedynym włascicielem mieszkania jest
              >kredytobiorca

              Tutaj nie bardzo rozumiem Aletko - czy mogłabyś mi to wyjaśnić, bo nie
              chciałabym popełnić błędu na skutek złego zrozumienia Twego postu: co to
              znaczy, że umowa w banku stwierdza, że jedynym właścicielem mieszkania jest
              kredytobiorca? O tym, kto jest właścicielem mieszkania świadczy umowy, mocą
              którego ktoś nabył mieszkanie a nie umowa kredytowa.
              Patrząc na dalszą część Twojego postu WYDAJE mi się (szczególnie podkreślam:
              wydaje mi się), że u Was sytuacja wygląda w ten sposób, że jest już zawarta
              umowa kredytowa pomiędzy bankiem a daną osobą, z której to umowy wynika, że
              kredyt został udzielony na nabycie przez tę właśnie osobę lokalu, a lokal
              jeszcze w ogóle nie został nabyty.
              I Twój problem sprowadza się do tego, kto ma nabyć lokal, czy tak?
              Aletko, ja się tylko tego domyślam tak analizując Twój post - bardzo Cię
              proszę, abyś mi to wyjaśniła.

              > Czy jeżeli zawrzemy związek małzeński przed podpisaniem umowy o własność
              > mieszkania to czy bedziemy obydwoje włascicielami czy tylko facet, bo tak
              >jest w umowie kredytowej?

              Proszę Cię: napisz mi to o co proszę a ja tu jeszcze do Ciebie przyjdę.
              Pozdrawiam Cie serdecznie. B.
              • Gość: Aletka Re: Prawo do mieszkania IP: 212.160.211.* 24.02.04, 10:08
                Dzieki Bebiaku za tak szybką reakcję.
                sytuacja wygląda następująco: w spółdzielni została podpisana umowa na sprzedaż
                mieszkania - podpisał tylko partner.
                na tej podstawie dostalismy (dostał) kredyt i w umowie jest napisane ze jedynym
                włascicielem będzie on. Stąd moje pytania.
                1. jak jest w przypadku rozszerzenia wspolnoty majątkowej - na nie już
                odpowiedziałaś,
                2. czy jeżeli zawrzemy związek małżeński przed podpisaniem aktu notarialnego
                przenoszacego pełne prawo własnosci (lub spóldzielcze własnościowe prawo do
                lokalu i które wybrać)to czy ten akt bedzie na nas oboje czy tylko na partnera?

                Co lepiej : poczekać na pełne prawo własności (a niewadomo kiedy spółdzielnia
                będzie podpisywac akty) czy na razie zadowolić sie sp. własnościowym prawem do
                lokalu i potem ponosic dodatkowe koszty w razie zmiany na pełne?

                Z góry wielkie dzięki za odpowiedz
                Pozdrawiam
                Aletka
                • bebiak Re: Prawo do mieszkania - do Aletki 24.02.04, 22:26
                  Cześć Aletko, dzięki za wyjaśnienia

                  Gość portalu: Aletka napisał(a):

                  > sytuacja wygląda następująco: w spółdzielni została podpisana umowa na
                  >sprzedaż mieszkania - podpisał tylko partner.
                  > na tej podstawie dostalismy (dostał) kredyt i w umowie jest napisane ze
                  >jedynym włascicielem będzie on. Stąd moje pytania.
                  > 1. jak jest w przypadku rozszerzenia wspolnoty majątkowej - na nie już
                  > odpowiedziałaś,
                  > 2. czy jeżeli zawrzemy związek małżeński przed podpisaniem aktu notarialnego
                  > przenoszacego pełne prawo własnosci (lub spóldzielcze własnościowe prawo do
                  > lokalu i które wybrać)to czy ten akt bedzie na nas oboje czy tylko na
                  >partnera?

                  Prawo wg mnie daje pierwszeństwo wspólności ustawowej, która powstanie po
                  zawarciu związku małżeńskiego, stąd tak naprawdę Waszą decyzją być powinno, kto
                  lokal nabędzie (oczywiście z uwagi na bank radzę go o tym poinformować).
                  Nabycie na zasadach wspólności u Was nie byłoby wcale takie nieuzasadnione
                  patrząc z punktu widzenia choćby spłaty kredytu. Od momentu zawarcia związku
                  małżeńskiego Twój partner przestanie mieć już wyłącznie swoje pieniądze -
                  wszystko co zarobi będzie wspólne. Czyli efekt będzie taki, że gdyby nabył
                  sam -mieszkanie byłoby jego majątkiem odrębnym ale kredyt spłacany byłby z
                  majątku wspólnego. Myslę, że godziłoby to w Twoje interesy. Oczywiście można
                  sobie wyobrazić, że partner będzie miał środki z własnego majątku na spłatę
                  tego kredytu (bo dostanie spadek, bo ktoś mu podaruje, bo ma oszczędności
                  sprzed ślubu) ale wydaje mi się to wszystko wątpliwe. Raczej zakładam, że
                  kredyt będzie spłacany z tego co zarobi czyli z pieniędzy wspólnych.
                  Oczywiście wszystko to co napisąłam wyzej dotyczy sytuacji, że nie zawrzecie
                  umowy zwanej potocznie intercyzą - jeśli taką zawrzecie to nie powstanie między
                  Wami wspólność ustawowa, mąż będzie miał swoje i tylk oswoje dochody, z których
                  będzie spłacał swój i tylko swój kredyt, który wziął na nabycie swojej go i
                  tylko swojego mieszkania.
                  Czy to dla Ciebie zrozumiałe Aletko?

                  > Co lepiej : poczekać na pełne prawo własności (a niewadomo kiedy spółdzielnia
                  > będzie podpisywac akty) czy na razie zadowolić sie sp. własnościowym prawem
                  >do lokalu i potem ponosic dodatkowe koszty w razie zmiany na pełne?

                  Hm, to trudne pytanie, a to dlatego, że niekoniecznie kocham spółdzielcze
                  własnościowe prawa do lokali i ja chciałabym mieć własność (choć są ludziki,
                  które mają nieco odmienny stosunek do tego prawa). Dodatkowe koszty związane
                  potem z przekształceniem (o ile przepisy się nie zmienią to kwota rzędu 1.200 -
                  1.300,-zł). Dodatkowo drożej będzie jeżeli po nabyciu spółdzielczego prawa z
                  uwagi na kredyt trzeba będzie zakładac księgę wieczystą (niestety, wpis do
                  księgi osoby, której prawo służy kosztuje dość dużo w takim przypadku).
                  Myślę jednak, że skoro nie wiemy jak czasowo bedzie przebiegał proces
                  ustanowienia odrębnej własności lokalu na Waszą/partnera rzecz a pieniądze już
                  wpłacone (przy czym praktyka wskazuje, że może trwać to długo), to być może
                  warto wyjść z założenia, że lepsze coś niż nic (na wypadek gdyby coś tam się ze
                  spółdzielnią chwiało).
                  Acha Aletko, termin zawarcia umów to powinien wynikać z tej pisemnej umowy
                  zawartej ze spółdzielnią (nie wiecie kiedy będą akty?)
                  Czy to wszystko dla Ciebie jasne? Gdyby coś nie tak to się upomnij, a ja
                  dziękując za dziękuje cieplutko Cię pozdrawiam. B.
                  • Gość: Aletka Re: Prawo do mieszkania - do Aletki IP: 212.160.211.* 25.02.04, 08:20
                    To ja Ci dziekuje, zajrze do dokumentów ze spółdzielni, są pewne opóznienia na
                    budowie stąd i tak terminy zapisane w umowie mogą byc już nie aktualne ale
                    zobaczę ostatnie pisma ze społdzielni i zgłoszę się jeszcze do Ciebie, jeśli
                    można.

                    Miłego dnia
                    Aletka
      • Gość: ewa Re: Prawo do mieszkania- pyt dp prawnika!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.04, 10:15
        A propos aby się jeszcze bardziej zdołować, chłopak dość dobrze zarabia, więc z
        udowodnieniem przez niego "wkładu własnego" nie będzie problemu... więc moja
        pozycja w tym temacie jest kompletnie stracona!
        • Gość: ewa Re: Prawo do mieszkania- pyt dp prawnika!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.04, 12:16

          > A co w przypadku małżeństwa, jak to wpływa na rozwiazanie mojego problemu?

          Nie, niewiele wpływa. gdybyście teraz zawarli związek małzeński to prawo to
          jako nabyte przez ślubem stanowiło będzie i tak majątek odrębny narzeczonego
          (potem: męża) i nie potrzeba tu żadnych dodatkowych umów - tak stanowi ustawa.
          Przez sam fakt zawarcia związku małżeńskiego nie nabywasz prawa do własności
          czegokolwiek co mąż miał przed ślubem. Natomiast zawarcie związku małżeńskiego
          dałoby Wam kolejną możliwość "podłączenia" Cię do tego mieszkania (i to
          możliwość najtańszą): moglibyście zawrzeć umowę rozszerzającą wspólność
          ustawową (wtedy prawo to stałoby się wspólne tak jak byście je nabyli jako
          małżonkowie). To szczególna umowa przewidziana dla małżonków. Dodam dla
          jasności, że dla jej zawarcia również dobra wolna obecnego narzeczonego

          prosze jeszcze o wyjaśnienie kwesti podłaczenia przez małżeństwo, bo chyba na
          to sie zdecyduje, tylko obawiam się jak na to zareaguje facet. Myślę że nie
          będzie miał nic przeciwko. Proszę o wyjaśnienie frmalności jakie są prz
          tym "podłączeniu) pominąwszy oczywiście fakt zawierania małżeństawa! ha!
          • bebiak Re: Prawo do mieszkania- do Ewy 25.02.04, 23:26
            Cześć Ewo

            Gość portalu: ewa napisał(a):

            > prosze jeszcze o wyjaśnienie kwesti podłaczenia przez małżeństwo, bo chyba na
            > to sie zdecyduje, tylko obawiam się jak na to zareaguje facet. Myślę że nie
            > będzie miał nic przeciwko. Proszę o wyjaśnienie frmalności jakie są prz
            > tym "podłączeniu) pominąwszy oczywiście fakt zawierania małżeństawa! ha!

            Zawieracie PO zawarciu związku małżeńskiego umowę rozszerzającą wspólność
            ustawową i od razu Ci tu napiszę, że są tu dwie szkoły wśród notariuszy (to
            tak, żebyś nie była specjalnie zdziwiona jak jakiś pokręci przecząco głową):
            1. Rozszerzacie wspólność na konkretny przedmiot przenosząc go z majątku
            odrębnego jednego z małżonków do majątku wspólnego. Opłaty: notarialna od
            wartości tego przedmiotu (+ VAT) i jak jest założona księga (czy choćby
            złożony wniosek o jej założenie) to opłata sądowa za wpis do księgi wieczystej.
            2. Rozszerzacie wspólność ustawową rodzajowo (to się chyba tak nazywa) czyli
            np. na przedmioty nabyte przed zawarciem związku małżeńskiego. Jak i od czego
            tu się pobiera opłaty - tego, przyznaję uczciwie, nie wiem, ale notariusz z
            pewnością Ci powie.
            Skutek tych umów taki, że macie mieszkanie w majątku wspólnym (pkt. 1), a w tym
            drugim macie w majątku wspólnym wszystko to na co rozszerzyliście wspólność.
            Ewo, ponieważ chyba skłaniasz się ku zawarciu związku małżeńskiego to poczytaj
            to co do Aletki (tutaj, w tym wątku) pisałam na temat spłaty kredytu (bo u
            Twojego partnera też jest kredyt o ile pamiętam). Jego spłata powinna być dla
            Ciebie ważna po zawarciu związku małżeńskiego (środki, z jakich kredyt będzie
            spłacany). I zawiadomcie na wszelki wypadek o tym bank, żeby potem się nie
            przyczepiał!
            Wierzę, że Ci się uda, ale również wierzę w to, że mimo wszystko te pieniądze,
            które wtedy dałaś nie sa jedynym powodem, dla którego myślisz o związku
            małżeńskim. Ja w każdym razie życzę Ci radości w życiu, wielkiej radość z
            rzeczy dużych i małych:)) B.
            • Gość: ewa Re: Prawo do mieszkania- do Ewy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.04, 11:17
              Dzięki za odpowiedz i dziękuję za zyczenia! Ostatnie pytanie - ile wynosi ta
              opłata notarialna od wartości przedmiotu, księgę juz mamy opłacona i załozona ,
              czy jeszcze coś bedziemy płacic??
              • bebiak Re: Prawo do mieszkania- do Ewy 29.02.04, 16:42
                Cześć Ewo,
                przejrzałam cały nasz wątek i jakos nigdzie nie dopatrzyłam się wartości tego
                mieszkanka. Zatem mogę napisać tylko zasady (a nie konkretne kwoty).

                Gość portalu: ewa napisał(a):

                > ile wynosi ta opłata notarialna od wartości przedmiotu, księgę juz mamy
                >opłacona i załozona , czy jeszcze coś bedziemy płacic??

                Zakładając, że zawrzecie tę umowę rozszerzającą wspólność na ten konkretny
                przedmiot (wspominałam o dwóch możliwościach) to zapłacicie od wartości
                mieszkanka (całego mieszkanka):
                - taksę notarialną: powyżej 60.000 (a tak będzie pewnie) liczy się tak: 1.100,-
                zł + 0,5% od nadwyżki powyżej 60.000,-zł;
                - VAT 22% od taksy, którą wyliczysz jak wyżej;
                - wniosek do sądu 150,-zł + VAT 33,-zł
                - opłatę sądową za wpis WAS do księgi: powyżej 100.000,-zł liczy się tak:
                6.600,-zł + 5% od wartości powyżej 100.000,-zł i z tego do zapłacenia 1/5
                część;
                - wypisy: ok. 200,-zł
                Jeśli byście zawierali te drugą umowę tj. rozszerzenia na wszystko co nabyte
                przed ślubem to wspominałam, że nie wiem jak wtedy opłaty się kształtują,
                zupełnie Ewo nie wiem, co jest wówczas podstawą (bo tak naprawdę niewiele o tej
                konstrukcji wiem ale wiem, że jest możliwa).
                Cały czas mocno Ci kibicuję, dziękuję za dziękuję i cieplutko pozdrawiam. B.
                • bebiak Re: Prawo do mieszkania- jeszcze do Ewy 29.02.04, 16:45
                  Oj, zapomniałam: do tych opłat dolicz sobie jeszcze podatku 38,-zł bo taki jest
                  należny od małżeńskiej umowy majątkowej a za taką tę umowę można uznać (tak na
                  wszelki wypadek napisałam i o tym). Pozdrowionka raz jeszcze. B.
                  • Gość: ewa Re: Prawo do mieszkania- jeszcze do Ewy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.04, 08:33
                    Jeszcze raz opłata za wpis do ksiegi? Jak bralismy kredyt to załozyliśmy ksiege
                    i zapłacilismy za nia akurat tyle ile wychodzi według schematu który został
                    przedstawiony, więc jeszcze raz? chyba już nia? Wartość mieszkania to 100 000
                    zł troszke duzo tych opłat, dziękuję za odpowiedź! Pozdrawiam!
                    • bebiak Re: Prawo do mieszkania- jeszcze do Ewy 02.03.04, 20:00
                      Cześć Ewo,

                      Gość portalu: ewa napisał(a):

                      > Jeszcze raz opłata za wpis do ksiegi? Jak bralismy kredyt to załozyliśmy
                      >ksiege i zapłacilismy za nia akurat tyle ile wychodzi według schematu który
                      >został przedstawiony, więc jeszcze raz? chyba już nia?

                      Ależ to nie ma nic wspólnego z kredytem i opłatą sądową, którą wnosiliście od
                      wpisu hipoteki i od wpisu partnera Twego do księgi wieczystej. To jest opłata
                      sądowa za wpis WAS do księgi (taki skutek tej umowy).

                      >Wartość mieszkania to 100 000 zł troszke duzo tych opłat,

                      Przy 100.000,-zł powinniście zapłacić:
                      - taksę notarialną 1.300,-zl + VAT 22% tj. 286,-zł (chyba, że notariusz
                      pobierze połówkę - to się zdarza przy tej konstrukcji przy mieszkaniu
                      spódzielczym ale nie zapewnię Cię o tym)
                      - wniosek do sądu: 150,-zł + VAT 33,-zł
                      - opłatę sądową: 1.320,-zł
                      - wypisy: ok. 200,-zł
                      - ewentualnie ten podatek: 38,-zł

                      Dziękuję Ewo za dziękuję i pozdrawiam Cię cieplutko (nadal kibicując). B.
                      • Gość: ewa Re: Prawo do mieszkania- jeszcze do Ewy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.04, 08:00
                        dzięki za informację, duzo tych opłat , musze to przemyśleć! Dziękuję!
                        Pozdrowionka!
      • Gość: adam Prawo do mieszkania- pyt dp prawnika!! IP: *.zgrudna.kghm.com.pl / *.kghm.pl 28.02.04, 07:23
        po rodzicach przejąłem gospodarstwo rolne łącznie z domem mieszkalnym rodzice
        mają zapisane dożywoci lecz oprócz rodziców w domu zamieszkuje mój brat z
        rodziną oraz drugi brat. W obecnej chwili ja mieszkam z żoną w jej mieszkaniu ,
        ale chcę wyremontować dom i przeprowadzić się do swojego domu jednak ze względu
        na "lokatorów" zajmujących przaktycznie cały dom nie mam żadnej możliwości to
        uczynić dodam , że koszty utrzymania domu spoczywają obecnie tylko na mnie i
        rodzicach rodzeństwo twierdząc że dom jest mój nie poczówa się do ponoszenia
        żadnych kosztów nawet bezpośrednio związanych z kosztami prądu ciepła i wody
        proszę o informację w jaki sposób mogę pozbyć się "lokatorów" gdyż wszystkie
        metody ugodowe nie dały efektu
    Pełna wersja