Forum Dom Dom
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Biedni lokatorzy z Radia Parada

    IP: 213.17.234.* 07.04.04, 13:57
    Czy znacie Radio Parada w Łodzi? To największe prywatne radio w mieście,
    które przez lata kreowało Leszka Millera tworząc jego pozytywny, medialny
    wizerunek. Właściciele radia to biedni lokatorzy, którzy mieszkali w mojej
    kamienicy, nie płacili czynszu i dewastowali lokal.
    W związku z tym 28 11 2003 sąd zasądził od nich prawie 8 tysięcy złotych.
    Co dalej?

    Biedni lokatorzy odwołali się, ale bezskutecznie. Długu nie płacą, bo widać,
    pieniędzy nie mają, a Radio Parada marnie prosperuje.
    Dostali zaproszenie do komornika. Dnia 2 10 2003 komornik napisał
    pismo: „Zajęcie wierzytelności i prawa” – udziały Państwa E. I K. K w Radio
    Parada sp. Z o.o.

    9 01 2004 następne pismo: „Obwieszczenie o licytacji ruchomości” – samochód
    JEEP Wrangler ciężarowy, rok prod. 1997 – 2 sztuki za cenę wywoławczą 30000
    zł każdy.

    Dnia 18 02 2004 kolejne pismo: „Zawiadomienie wierzyciela o okolicznościach
    uzasadniających przypuszczenie, że dłużnik uchyla się od egzekucji”
    „.....Komornik zawiadamia, że dłużnik usuwa, ukrywa, zbywa, darowuje,
    niszczy, rzeczywiście lub pozornie obciąża, uszkadza składniki mienia.”
    „ ....... mimo że stawili się na licytacji potencjalni nabywcy nieobecny był
    dłużnik brak też było również licytowanych samochodów” Zgodnie z art. 300
    par. 2 kk działanie dłużnika, mające na celu udaremnienie wykonania
    orzeczenia sądu lub innego organu państwowego, polegające na udaremnieniu lub
    uszczupleniu zaspokojenia wierzyciela poprzez usuwanie, ukrywanie, zbywanie,
    darowanie, niszczenie, rzeczywiste lub pozorne obciążanie albo uszkadzanie
    mienia zajętego lub zagrożonego zajęciem, podlega karze.

    Dnia 19 03 2004 pismo: „Zawiadomienie Prokuratury o popełnieniu przestępstwa
    w trybie art. 300 kk”
    Komornik napisał: „Zawiadamiam, że dnia 20 11 2003 dokonałem zajęcia
    ruchomości w postaci samochodów marki JEEP Wrangler ....należących do
    dłużnika K.K. .........
    Zgodnie z powyższym zachodzi uzasadnione przypuszczenie, że działania
    dłużnika zmierzają do udaremnienia wykonania tytułu.
    Stwierdzając zaistniałe okoliczności uzasadniające przypuszczenie popełnienia
    przestępstwa o znamionach czynu określonego.......itd”

    Należy współczuć wszystkim biednym lokatorom w Polsce, ściganym przez
    bezwzględnych właścicieli kamienic i bezdusznych komorników. Nie dość, że
    polskiego lokatora nie stać na czynsz, to jeszcze robi się z niego
    przestępcę.
    I to w imię prawa!

    Oj, chyba się zapiszę do Samoobrony. Wtedy będzie porządek, a ludzie będą
    godnie żyć.
    Albo nie, do partii Piotra Ikonowicza NOWA LEWICA, której naczelnym zadaniem
    jest udaremnianie eksmisji w kraju.
    Jedyne co mnie wstrzymuje to odór kanałów, jakim przesiąknięci są jej
    członkowie.

    gazeta1.se.com.pl/iso/dzisiaj/magazyn/reportaz_week/reportaz_week_1.shtml
    Obserwuj wątek
      • Gość: Kamień NOWA LEWICA blokuje eksmisje IP: 213.17.234.* 07.04.04, 14:01
        gazeta1.se.com.pl/iso/dzisiaj/magazyn/reportaz_week/reportaz_week_1.shtml
        Polityk z kanałów
        Bronek Makowski (54 l.) od 7 lat mieszka w warszawskim kanale. Wychodzi spod
        ziemi, żeby walczyć o lepsze życie dla bezdomnych, bezrobotnych, pokaleczonych
        przez los. Pracował na kopalni, budowie, w hospicjum. Przez półtora roku nie
        trzeźwiał. Teraz jest politykiem Nowej Lewicy, prawą ręką Piotra Ikonowicza.


        - Nie mogę żyć dla siebie - Bronek zapala skręta z petów. Wyrusza na Śląsk
        namawiać bezrobotnych z kopalń,biedaszybów: zorganizujmy się w Nowej Lewicy.
        Foto |Piotr Grzybowski
        Weź udział w dyskusji i napisz, co o tym sądzisz
        Była Wigilia. Bronek Makowski siedział w kanale ciepłowniczym na warszawskim
        Żeraniu. Kilka stóp wyżej, w supermarkecie, ludzie robili ostatnie świąteczne
        zakupy. Bronek był głodny, sam. Szczęśliwy jak nigdy w życiu - kilka dni
        wcześniej blokował eksmisję na bruk. Z kolegami z Nowej Lewicy nie wpuścił
        komornika do mieszkania Edwarda Gawędy. - Pomogłem komuś. To cudowne uczucie -
        uśmiecha się Bronek.
        OBRADY W KANALE
        W biurze Nowej Lewicy urywają się telefony. To z powodu nowej partii Marka
        Borowskiego. Tzw. teren jest zaniepokojony: dlaczego marszałek Sejmu używa
        naszej, zastrzeżonej, nazwy?
        Bronek akurat ma dyżur. Do wieczora będzie siedział pod czerwoną flagą i
        przyjmował interesantów: zgłoszenia o eksmisjach, prośby o poradę prawną czy
        informacje, gdzie w stolicy można zjeść darmową zupę.
        Piotr Ikonowicz (47 l.), lider Nowej Lewicy, mówi o Makowskim: - Sztandarowy
        szeregowy. Cenny nabytek dla liczącej ledwie rok partii. Nikt jak on nie
        potrafi gadać z bezdomnymi. Spotkaliśmy się przy stacji warszawskiego metra.
        Zbieraliśmy podpisy pod projektem ustawy o zasiłku dla każdego bezrobotnego.
        Bronek podszedł, opowiedział o swoim marzeniu: pracy na fermie strusi.
        Zaprosiliśmy go na zebranie, potem on przyjął nas w kanale.
        Bronek odrywa się od słuchawki: - Nie mieli siedziby, więc zaproponowałem, że
        mogą radzić u mnie. Miejsca pod dostatkiem.
        POD SUPERMARKETEM
        Przerwa w robocie partyjnej. Bronek jedzie do kanału po kwity z ostatniego
        miejsca pracy. Ikonowicz zamieścił w Internecie informację: "Bezdomny za darmo
        przyuczy się do pracy na fermie strusi". Odezwał się hodowca spod Namysłowa.
        Przez trzy tygodnie Bronek karmił i poił jego inwentarz.
        - Potem skończyły się pieniądze na jedzenie - Bronek zapala skręta z petów. -
        Ptaki chodziły głodne. Serce pękało. Wróciłem do kanałów.
        Właz do Bronkowego mieszkania jest tuż przy supermarkecie. Przy sąsiednim
        włazie siedzi Marek Gerdulski: bezdomny ze Świecia nad Wisłą. Jak wielu innych
        kanalarzy, jest po wyroku. Złapał żonę w łóżku z bratem. Wbił jej nóż w plecy.
        Brata nie ruszył: wiadomo, jak suka nie da, pies nie weźmie.
        - Nie przyjaźnię się z kryminalistami - Bronek, szczebel po szczeblu schodzi do
        kanału. Rozgrzane, wilgotne powietrze wypełnia płuca. Ciemno. Grają świerszcze,
        nad głową przetaczają się auta.
        LĄDOWANIE NA CENTRALNYM
        Pochyleni, idziemy do końca kanału. Mijamy puste legowiska po poprzednich
        lokatorach. Rozrzucone buty, szmaty, pety. Smród. W królestwie Bronka porządek.
        Koc w kratę, butelki z wodą do mycia, świeczki w puszkach po konserwach. Na
        rurze ciepłowniczej ubrania. Jutro wypierze je w pobliskim kanale.
        - Miałem być kominiarzem, a zostałem górnikiem - wspomina, moszcząc się na
        kocu. - Pracowałem na kopalniach w Knurowie, Chwałowicach i Wałbrzychu. Za
        Solidarność zamknęli mnie na 2 lata. Kiedy wróciłem, moje miejsce pracy było
        zajęte. Próbowałem sił w budownictwie, przy wyrębie lasu.
        Z żoną i dwiema córkami mieszkał w pokoju z kuchnią. Zamykali kopalnie,
        przybywało bezrobotnych. Bronek zaczął pić. Żona odeszła. Wsiadł do pociągu do
        Gdańska. Trafił na upadek Stoczni. Na gapę dojechał do stolicy. Zaczepił się
        przy budowie. Co zarobił, wydał na pokój i jedzenie. Skończyła się praca,
        wylądował na Centralnym.
        PIŁ, SPAŁ, PIŁ
        - Spotkałem tam różnych gigantów - wspomina Makowski. - "Hanys" i "Eskimos"
        pokazali, gdzie można zjeść darmową zupę, z kim trzymać.
        Mróz wygonił Bronka do Kotańskiego. Pracował na budowie Markotu przy
        Marywilskiej. Zaczepił się w hospicjum.
        - Myłem i karmiłem umierających - mówi. - Nie mogłem patrzeć, jak bezdomni ich
        okradają. Uchlałem się, wróciłem na Centralny. "Hanys" i "Eskimos" zaprowadzili
        mnie do kanału na Żeraniu. Miałem być dwa tygodnie, mieszkam siódmy rok.
        Zimą prawie nie wychodził na powierzchnię. Pił, spał, pił... W kanale zmieniali
        się lokatorzy. Nikogo nie interesowało, co robili na powierzchni.
        Najważniejsze, by nie okradali swoich. Zdarzało się, że w sąsiednich kanałach
        ktoś spłonął żywcem. "Czyściciele miasta" (Bronek nie wie - neonaziści czy
        skini?) wrzucili do studzienki zapalone szmaty. Kiedy kanalarze wypełzli spod
        ziemi, bili ich po głowach kijami baseballowymi.
        - Przez półtora roku nie trzeźwiałem - wspomina Bronek. - W końcu coś mi
        powiedziało: dosyć. Chcę jeszcze pożyć. Wtedy spotkałem Ikonowicza.
        SZCZĘŚCIE W KANALE
        Wychodzimy na powierzchnię. Po godzinie w kanale trudno zachować pozycję
        pionową. Piotrek Ciara (24 l.) student chemii, działacz Nowej Lewicy, jest
        pełen podziwu dla Bronka: - Zachował godność, mimo że żyje w tak poniżających
        warunkach. Piotrek razem z Bronkiem blokował bezprawną eksmisję na bruk,
        pikietował w obronie zwalnianych pracowników FSO, demonstrował przeciwko
        udziałowi Polski w wojnie w Iraku. - W Bronku jest ogromna chęć pomocy innym -
        zapala się Piotrek. Nie mogę żyć tylko dla siebie - tłumaczy Bronek. Za kilka
        dni wyrusza na Śląsk. Dotrze do bezrobotnych z rozwiązanych kopalń, chłopaków z
        biedaszybów. Będzie ich namawiał: - Zorganizujmy się. Razem poradzimy sobie z
        beznadzieją! A potem, szczęśliwy, wróci na noc do kanału.
        - Elżbieta Mackiewicz

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka