Forum Dom Dom
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Jak w bloku nie doznać szoku

    IP: *.net.upcbroadband.cz 25.08.11, 21:09
    gazeto, "niezbyt" się chce do słownika zagądać, nie?.
    Obserwuj wątek
        • Gość: Rok 2011 Re: Jak w bloku nie doznać szoku IP: *.33.34.95.customer.cdi.no 14.09.11, 11:12
          Gość portalu: kropka napisał(a):

          > no to niech wsioki zostaną na roli. Kury macac, krowy doic. Duzo przestrzeni, p
          > odworko. Po co wsioki przyjezdzaja do Warszawy na studia? To taka trauma, a prz
          > eciez zeby traktorem jezdzic albo gnój spod krow wybierac to studiow nie trzeba
          > konczyc.

          Ciezko komentowac twoj poziom wypowiedzi. Dzieki rolnikom, w wiekszosci z wyzszym wyksztalceniem, bedzie mozna miec nadzieje, ze bedziesz miala co do gara wlozyc w przyszlosci.
          (Dlugie zdanie ale poprawne chyba)
          Dziwi mnie panujacy, chyba tylko w Pl, ponizajacy stosunek do rolnikow i pracownikow fizycznych ("robol")
          PS
          Czesto pracuje w oborze, uwazam to za bardzo mile zajecie, praca z sensem. Nawet nie wiesz jak krowy ladnie pachna.
        • Gość: Pozdr ze wsi Re: Jak w bloku nie doznać szoku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.11, 12:26
          Skąd wiesz, że jest coś takiego jak macanie kur?
          Czyżby wspomnienia tatusia albo babci? Albo autopsja?
          Najgorsi są tacy jak Ty - przeprowadzeni ze wsi niedawno lub w jakimś wcześniejszym pokoleniu-to już rodowici Warszawiacy, którzy popis strzelają na swoich wsiach jak wracają po wałówki jak to mówicie "od chłopa" do tych swoich wsi.
          Pozostaje tylko współczucie dla Ciebie, biedna, pełna nienawiści istoto - jakby nie patrzeć - ludzka...
      • Gość: Wykładowca Dojeżdżać z domu rodzinnego IP: *.uwm.edu.pl 05.09.11, 12:41
        Ja, wykładowca, zaobserwowałem inne zjawisko: bardzo dużo studentów nie przeprowadza się do miasta w którym studiuje, lecz dojeżdża. Odległość 60, a nawet 120 km nie jest dla młodych ludzi przeszkodą. Własny samochód jest rzeczą powszechną. W celu obniżenia kosztów dojazdu umawiają się w 2, 3, a nawet 4 osoby. Innym sposobem obniżenia kosztów jest takie ułożenie sobie planu zajęć, żeby na zajęciach być tylko 3 dni w tygodniu (nawet kosztem opuszczania wykładów).
      • Gość: anna63 Jak w bloku nie doznać szoku IP: *.internetia.net.pl 13.09.11, 06:30
        Przeprowadziłam się z 3 rodzinnego domku z ogrodem do bloku i jestem szczęśliwa.Po raz pierwszy nie martwię się o ogrzewanie, mam ciepło w mieszkaniu(zimą 24-25st) a poprzednio 18-19 st. ze względu na b.duże koszty ogrzewania domu. Wreszcie nie zamiatam chodnika, nie odśnieżam go, nie koszę trawy w ogrodzie co 10 dni i mam wreszcie więcej czasu na spacery,wyjazdy a nie ciągłe sprzątanie, martwienie się o remonty,szukanie fachowców itp.
        Kupiłam mieszkanie w bloku wyremontowane,ciche,z balkonem,z pięknym widokiem(6p) , a przy tym zostało sporo pieniędzy ze sprzedaży poprzedniego mieszkania. Polecam wszystkim takie rozwiązanie.
      • Gość: lewania ojejku IP: *.nhs.uk 14.09.11, 09:50
        ojejku jak nam szkoda tych wszystkich biednych dzieci bogatych rodzicow co to biedni z wielkiego domu rodzinnego do bloku sie przeprowadzaja. co z tym zrobic? jak zmniejszyc ich jakze by nie bylo olbrzymi stress zwiazany z tak odmienna sytuacja? moze terapia? NIE! napiszmy o tym artykul, bo przeciez jest to problem tak czesto spotykany, ze nie mozna wobec niego przejsc bezinteresownie... Gazeto - zalosne!
      • yrrah Jak w bloku nie doznać szoku 14.09.11, 10:47
        Droga Justyno Dybcio - mieszkanie może być jedynie narożne, nigdy rogowe. Przynajmniej w tym świecie. W tym świecie warto też korzystać ze słowników, dużo czytać i pracować nad pozbyciem się naleciałości gwarowych.
      • Gość: Drwal Jak w bloku nie doznać szoku IP: *.mmpnet205.tnp.pl 14.09.11, 12:51
        A ja szczerze współczuję każdemu kto zmuszony jest mieszkać w bloku, bo sam w nim mieszkam od zawsze.
        Dom prywatny to pewna swoboda, przestrzeń, pod warunkiem, że mamy jako taki ogród a nie dom wciśnięty na działeczkę 5-arową, to brak uciążliwości, które cechują blokowiska, a jest tego sporo.

        Bloki to siedlisko patologii, syf, hałas, to słuchanie jak sąsiad posuwa sąsiadkę, to słuchanie jak dzieciaki sąsiada dwa piętra wyżej biegają po źle zrobionych panelach powodując drżenie szklanek u mnie, to dresiarstwo terroryzujące każdego kto im zwróci uwagę, że podpalanie kontaktów na klatce jest nie na miejscu, przynajmniej raz w tygodniu komuś zachce się pobawić udarem albo innym głośnym narzędziem. Codzienne walenie piwska pod klatkami i darcie japy przez dresiarstwo, które mimo, że tu nie mieszka to akurat ma ochotę siedzieć pod moją klatką i robić syf.

        I nie jestem jakimś przesadnym malkontentem, ale po prostu są granice gdzie człowiek już dłużej tego znieść nie może, zwłaszcza widząc jak można żyć mając własny dom.

        Dom prywatny wiąże się oczywiście z pewnymi obowiązkami ale jeśli jesteśmy w posiadaniu działki w dobrym rejonie, jeśli można liczyć na święty spokój, nie licząc motorów i codziennego rytuału koszenia traw, to powiem tak, przeprowadzka do bloku to strzał w kolano, wcześniej czy później nam to bokiem wyjdzie, chyba, że ktoś jest na tyle leniwy, że nie chce mu się zrobić podstawowych rzeczy wokół domu, które zrobić trzeba.

        Nienawidzę bloków, to jak życie w bunkrze. Mam rodzinę na wsi (ciotki), mam rodzinę posiadającą domy prywatne na uboczu miasta, często u nich bywam i to jest to czego chcę, gdyby nie bariera finansowa to długo bym nie czekał żeby wynieść się z blokowisk od tej całej jazgotliwej patologii z 10 dziećmi, flaszką piwa pod pachą i palącym cygarem co 30 minut na balkonie.
        • cthulhina Re: Jak w bloku nie doznać szoku 14.09.11, 13:15
          Nie każdy blok stoi na blokowisku i nie każde blokowisko wygląda tak jak opisujesz... musisz mieć strasznego pecha, bo zaliczyłam w życiu dwa blokowiska i chwalę sobie bardzo - jest przestrzeń, nie zaglądam sąsiadom w okna, dużo zieleni, sklepy i wszelkiej maści usługi na każdym kroku, nikt nie podpala kontaktów ani nie drze japy. Ale faktycznie jak ktoś się z domu przeprowadza to musi być szok, moi współlokatorzy nie rozumieją np dlaczego nie powinno się słuchać zbyt głośnej muzyki ani odkurzać o północy.
          • Gość: QwertyGH Re: Jak w bloku nie doznać szoku IP: 78.47.197.* 14.09.11, 13:59
            Nie można mówić o blokowisku i zarazem o przestrzeni bo z założenia masz sąsiada przez ścianę, strop i podłogę. No chyba że określenie "przestrzeń" rozumiesz zupełnie inaczej.
            Żeby w pełni ocenić bloki należałoby pomieszkać w domu prywatnym, dlatego też zgadzam się z Drwalem, bloki to syf niesamowity, i nie mówimy tutaj o gettach za ogrodzeniem z gorylem na bramce bo to już pewna mutacja blokowiska czy też bloku. Mając dom prywatny z zasady ma się też samochód więc kwestia zakupów to nie problem.
            Ja mieszkając nie chcę musieć myśleć o tym, że moje kroki przeszkadzają sąsiadowi na dole, a sąsiad u góry że jego skrzypiące łóżko słychać na 3 kondygnacje.

            Tak więc nie zrozumie tego do końca ktoś kto nie doświadczył mieszkania w domu prywatnym w warunkach, które deklasują blokowisko z hukiem.

            A wystarczy, że wprowadzi ci się do klatki lub nawet dwie klatki dalej jakaś patologia i zacznie do niej ściągać pobliskie odrzuty społeczne, doświadczysz wówczas zapewne tego o czym pisze Drwal.
            Mam rodzinę na blokach, czasami musiałem nocować w innych miastach u znajomych przez kilkanaście dni to wiem dokładnie jak to wygląda.
          • Gość: Drwal Re: Jak w bloku nie doznać szoku IP: *.mmpnet205.tnp.pl 14.09.11, 14:10
            Mój blok też należał do spokojnych, estetycznych, itd. Jednak nie da się zaprzeczyć, że bloki to ciasny bunkier bez względu na metraż, nie masz ogrodu, nie masz swobody, samochód parkujesz albo na parkingu licząc, że ci go nikt nie zdewastuje albo w garażu, do którego trzeba trochę iść bo nie jest obok. Sąsiadce ostatnio wykręcili rejestracje, które znalazła 300 metrów dalej.

            Do tej pory jedyne na co narzekałem to właśnie hałas, imprezki, kiboli, którzy darli się na cały regulator w nocy, teraz obok mojego bloku powstał warsztat samochodowy więc od samego rana mam walenie młotkiem, piłowanie i gazowanie. Teraz doszedł element destrukcyjny w roli dresiarstwa o średniej wieku 19-20lat z nadpobudliwością ruchową i intelektem ogryzka.

            Jedni umarli, inni wyemigrowali, na ich miejsce wprowadził się rodziny, które cieszą się złą sławą na innych osiedlach i już z góry było wiadomo, że będzie nieciekawie. I co, i w praktyce mam to co opisuję. Dresiarstwo, chamstwo, syf, zaczepki, nawet względem ludzi starszych, niszczenie mienia. Jeśli ktoś zadba o ogródki, coś w nich zrobi, to przyjdzie stado imbecyli i to zdewastuje, wysprejuje drzwi, itd. Powiesz Policja. Policja nic im nie zrobi z prostego powodu, nie złapiesz za rękę to będzie ci się śmiał w twarz, zresztą taki degenerat po poprawczaku jest wyedukowany w zakresie tego co mu Policja zrobić może, a co nie.

            Swego czasu na osiedlu obok był taki przypadek, że kobieta, która dbała o ogródek zwróciła gó...arzom uwagę, żeby tego nie niszczyli gdyż wyrywali rośliny, które ona wcześniej posadziła, w nocy podpalono jej drzwi do mieszkania bo ośmieliła się szczeniakom zwrócić uwagę, to tylko jeden przykład z wielu...

            To nie jest tak, że ja źle trafiłem, po prostu na w miarę spokojne osiedle wprowadziły się patologie, których jest coraz więcej, to zapewne ta banda od becikowego, którzy się rozmnażają dla tego tysiaka na piwsko, ludzie którzy mają gdzieś normy społeczne, kulturę i szacunek do innych.

            I problem polega na tym, że patologia nas zdominowała. Jest tego coraz więcej, konwencjonalne metody na takich "ludzi" nie działają. I konsekwencją jest to, że po prostu mamy uprzykrzone życie.
            Ale nadal nie zmienia to faktu, że blokowiska to mały komfort życia ze względu na to, że żyjemy w ciasnej społeczności. Mieszkam w bloku 33 lata, w sumie chyba na trzech różnych osiedlach, nigdy nie było tak fatalnie jak jest obecnie. Nic mnie już do bloków nie przekona. To wegetacja, a nie życie.
            • cthulhina Re: Jak w bloku nie doznać szoku 14.09.11, 14:56
              No bo są blokowiska i blokowiska. Nie wiem od czego to zależy, może mam szczęście, że trafiłam na spokojną okolicę z miłymi sąsiadami i niewielką liczbą dresiarni, nie twierdzę przecież, że to o czym piszecie nie ma miejsca. Tu, gdzie mieszkam kiedyś nie było wesoło i osiedle ciągle cieszy się złą sławą, ale moje doświadczenia są wręcz odwrotne. Dominują rodziny z małymi dziećmi, może jak będą miały po kilkanaście lat to będę uciekać ;) "Dużo przestrzeni na blokowisku" może faktycznie brzmi zabawnie gdy mówimy o zaletach domu, raczej miałam na myśli to, że blok nie stoi jeden tuż obok drugiego, jak to często bywa na nowych osiedlach, tylko są rozstawione tak, że nikomu w okna nie zaglądam ani nikt mi. Nie mam zamiaru wychwalać ani idealizować blokowisk, ale nie wszędzie jest tak źle. Mnie do mieszkania w domu nie ciągnie, mimo oczywistych zalet. Marzy mi się trochę mały domek w mieście, ale to raczej nieosiągalne finansowo, więc zostaje blok, bo mieszkać poza miastem zdecydowanie nie chcę.
              • Gość: basia Re: Jak w bloku nie doznać szoku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.11, 08:53
                A ja przenoszę się do bloku, mam nadzieję że bez zbytniej bliskości patologii :) Mieszkałam od urodzenia w domku i teraz gdy mam swoje lata, ograniczenia zdrowotne, w bloku będzie mi wygodniej. A co do uciążliwych sąsiadów i dresiarstwa to uważacie, że mieszkając w domku tego nie ma? Bardzo się mylicie. Chyba, że na odludziu. Ale tam z kolei armię ochrony i alarmów trzeba mieć.

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka