Forum Dom Dom
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Chyba zmarnuję całą młodość na zarabianie ma dom.

    03.01.21, 22:33
    Mam 23 lata, jeszcze studiuję. Uczę się języka niemieckiego, angielski znam dobrze. Jestem już inżynierem, kończę magisterkę na dwóch kierunkach. Generalnie nie mam co liczyć na jakieś większe inwestycje ze strony rodziców, jak na przykład zakup mieszkania/domu, tak abym skupił się innych rzeczach. Mam sporo rodzeństwa i raczej nie ma szans, żeby mi ot tak dali mieszkanko. Nie oczekuję tego. Na pomoc finansową mogę oczywiście liczyć. Jako, że nie jestem z IT, to generalnie ciężko będzie mi w Polsce dojść do zarobków, gdzie miesięcznie odłożę ponad 10 000 zł oszczędności. Na pewno nie w tak krotkim czasie. Mowa tu oczywiście o 1 etacie. Myślę czasami o prowadzeniu firmy itp. Miałem też styczność z marketingiem sieciowym ale z racji, że miałem wtedy zupełnie inne priorytety, to nawet nie zacząłem tego. A jak wiadomo, w tym biznesie im szybciej, tym lepiej. Wracając to ww. pracy na etacie w Niemczech, to patrzac na obecne ceny mieszkań i domów w duzych miastach (takich około 100m^2) to zarobienie na nie zajęłoby mi z 10 lat, o ile bym wgl doszedł do zakładanych zarobków. No i problem w tym, że szkoda mi zmarnować młodość na robienie pieniędzy. Będąc za granicą to na pewno moje znajomości znacznie się odchudzą. Stracę także tak duże możliwości w wyborze partnerki życiowej, jakie mam teraz. Bo jednak dla wielu kobiet, facet 30+ to staruszek. Generalnie praca tam nie wyklucza poznawanie kogokolwiek ale mam jakieś złe nastawienie do tego, że czeka mnie tam samotność :(
    W związku z tym boję się, że wpadne tam w jakąś depresje i nie bede miał już siły na nic poza pracą. Teraz np. sporo trenuje, zdrowo jem i dobrze wygladam. Jednak jak nie będę miał siły żeby chociaż 1x dziennie potrenować albo zdrowo się odżywiać, to szybko zdziadzieje tym bardziej będąc coraz starszym. Czyli zyskam forsę ale strace atrakcyjność.
    Zawsze mogę wziąć kredyt i mieć jakiś wkład własny, tylko wtedy dużo kasy idzie w błoto. Trochę mnie to dorosłe życie przygnębia. Chciałbym teraz się wyszaleć, nie być uwiazany godzinami w pracy, nie tracić dnia na siedzenie za biurkiem. Plus jest taki, że na studiach nauka mogła trwać 24/24, zawsze jest za mało czasu. Tutaj pracowałbym od - do, a potem wyje*ane.
    Nie wiem, może przesadzam, ludzie mają naprawdę gorsze problemy. Czuję tylko, że nie czeka mnie już nic fajnego.
    Obserwuj wątek

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka