Gość: gość
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
05.07.05, 11:48
Bardzo proszę o pomoc, bo nie wiem już co robić.
Ojciec wyjnajął moje mieszkanie (prosiłam go o to - mieszkam 150 km od
mieszkania) ale niestety miał za miękkie serce i pozwolił się wprowadzić
osobnikowi na szybko, umowę miał spisać za kilka dni. Gość mieszka już w
mieszkaniu od pół roku, unika kontaktów z nami, nie odbiera telefonów,zalega
z opłatami, nie stawia sie na odczyty liczników itp. Ostatnio gdy
znów "pocałowaliśmy klamkę" nie wytrzymaliśmy nerwowo, a ponieważ w dodatku
gość zostawił otwarte drzwi balkonowe (z klatki schodowej jest otwierane duze
okno na balkon) weszliśmy do mieszkania, wymieniliśmy zamek i zostawili
kartkę żeby się niezwłocznie z nami skontaktował. Facet włamał się do
mieszkania, zniszczył drzwi i zamek i zostawił otwarte na oścież drzwi.
Najwyraźniej jest to straszny cwaniaczek, bo niestety w Polsce takie jest
prawo, że w razie gdyby mu coś zginęło może nas oskarżyć (specjalnie zostawił
na wierzchu karty kredytowe, zegarki, na stole nóż i książkę "Mściciel".
Naprawiliśmy drzwi i zamek, zamknęliśmy drzwi na zamek, do którego gość też
ma klucze (w mieszkaniu jest mnóstwo moich rzeczy), a dziś znowu ojciec
zastał tam drzwi tylko przymknięte. Chciałam wczoraj wezwać policję ale po
konsultacji z prawnikiem, który twierdzi, że tamtemu w zasadzie wszystko
wolno (prawo lokalowe) zrobiliśmy co zrobiliśmy. Wiem, że zaistniała sytuacja
wynika tylko z naszej winy ale czy naprawdę nie da sie nic zrobić żeby
wyrzucić gada (jak zobaczyłam burdel i syf w mieszkaniu to mało nie dostałam
zawału serca)?
Wczoraj straciłam 200 na prawnika i dowiedziałam się tylko czego mi nie
wolno, a tamtemu wolno. Moze ktoś był w podobnej sytuacji i coć mi podpowie,
bo nie stać mnie na takich drogich prawników, a na mieszkaniu i tak już
jestem do tyłu (wynajęłam je bo bardzo potrzebuję pieniędzy - buduję dom).
Ojcu już nic nie chcę mówić, bo on też bardzo to przeżywa i boję się żeby nie
dostał jakiegoś zawału serca przez tamtego oszusta.
Bardzo proszę o pomoc
D.