Forum Dom Dom
ZMIEŃ

      jak (szczęśliwie) kupiłam mieszkanie

    20.09.05, 20:30
    W ostatnich dniach udało mi się sfinalizować transakcję kupna mieszkania w
    Warszawie, a ponieważ na etapie poszukiwań bardzo wiele skorzystałam z wpisów
    na tym forum, postanowiłam podzielić się moimi doświadczeniami.

    Cała operacja trwała (dla mnie) zadziwiająco krótko - po kilku miesiącach
    przeglądania ofert w internecie, na początku maja zaczęłam chodzić po agencjach.
    Lokale zaczęłam oglądać na początku czerwca.
    W zasadzie przełom w przeglądaniu ofert nastąpił gdy byłam w stanie poświęcic
    kilka dni na podzwonienie do wszystkich agencji, do wszystkich ofert z
    Wyborczej , do wszystkich z internetu - może nie znalazłam nic szczególnego,
    ale pojawiłam się (tj. moje oczekiwania) w kilkunastu bazach.
    Finalne mieszkanie obejrzałam w ostatnich dniach czerwca (i od razu
    wiedziałam, że to to !), a w tydzień później podpisaliśmy umowę przedwstępną
    (podpisanie umowy ostatecznej we wrześniu było uwarunkowane czasem potrzebnym
    na uruchomienienie pieniędzy).

    Obejrzałam tylko 4 lokale (oprócz tego co kupiłam), ale byłam wybredna i nie
    chciałam oglądać tego co odbiegało od moich oczekiwań. Szybko okazało się, ze
    takich mieszkań jest niewiele na rynku i to ja czekałam, aż właściwa oferta
    pojawi się na rynku (i agencja zadzwoni do mnie).

    Od początku założyłam, że skorzystam z usług agencji (bo nie bardzo widziałam
    możliwość innego znalezienia oferty) i zapłacę im tę zbójecką prowizję.
    Podpisywałam umowy ze wszystkimi agencjami, gdzie tylko chciałam obejrzeć
    mieszkanie i w zasadzie wszędzie wprowadzałam do tych umów modyfikacje (np.
    żądająć przedstawiania adresów na piśmie, rezygnując z sądu polubownego).
    Ostatecznie trafiłam na agencję od mieszkania, które mi się spodobało i byłam
    zaskoczona jak mi się ta pomoc przydała. Pani koordynowała wszystkie czynności
    i spotkania pomiędzy mną a sprzedajacym, przygotowała długą umowę
    przedwstępną, udostępniła pomieszczenie do negocjacji, załatwiała notariusza i
    zrobiła z nami odbiór lokalu.
    Oczywiście mogłabym obyć się bez niej, ale gdy już założyłam, że płacę te 7000
    zł za pośrednictwo, dostałam zaskakująco dużo "gratis" ;-)
    Teraz przede mną tylko urządzenie lokalu :-)
    Pełna wersja