magdalaena1977
20.09.05, 20:30
W ostatnich dniach udało mi się sfinalizować transakcję kupna mieszkania w
Warszawie, a ponieważ na etapie poszukiwań bardzo wiele skorzystałam z wpisów
na tym forum, postanowiłam podzielić się moimi doświadczeniami.
Cała operacja trwała (dla mnie) zadziwiająco krótko - po kilku miesiącach
przeglądania ofert w internecie, na początku maja zaczęłam chodzić po agencjach.
Lokale zaczęłam oglądać na początku czerwca.
W zasadzie przełom w przeglądaniu ofert nastąpił gdy byłam w stanie poświęcic
kilka dni na podzwonienie do wszystkich agencji, do wszystkich ofert z
Wyborczej , do wszystkich z internetu - może nie znalazłam nic szczególnego,
ale pojawiłam się (tj. moje oczekiwania) w kilkunastu bazach.
Finalne mieszkanie obejrzałam w ostatnich dniach czerwca (i od razu
wiedziałam, że to to !), a w tydzień później podpisaliśmy umowę przedwstępną
(podpisanie umowy ostatecznej we wrześniu było uwarunkowane czasem potrzebnym
na uruchomienienie pieniędzy).
Obejrzałam tylko 4 lokale (oprócz tego co kupiłam), ale byłam wybredna i nie
chciałam oglądać tego co odbiegało od moich oczekiwań. Szybko okazało się, ze
takich mieszkań jest niewiele na rynku i to ja czekałam, aż właściwa oferta
pojawi się na rynku (i agencja zadzwoni do mnie).
Od początku założyłam, że skorzystam z usług agencji (bo nie bardzo widziałam
możliwość innego znalezienia oferty) i zapłacę im tę zbójecką prowizję.
Podpisywałam umowy ze wszystkimi agencjami, gdzie tylko chciałam obejrzeć
mieszkanie i w zasadzie wszędzie wprowadzałam do tych umów modyfikacje (np.
żądająć przedstawiania adresów na piśmie, rezygnując z sądu polubownego).
Ostatecznie trafiłam na agencję od mieszkania, które mi się spodobało i byłam
zaskoczona jak mi się ta pomoc przydała. Pani koordynowała wszystkie czynności
i spotkania pomiędzy mną a sprzedajacym, przygotowała długą umowę
przedwstępną, udostępniła pomieszczenie do negocjacji, załatwiała notariusza i
zrobiła z nami odbiór lokalu.
Oczywiście mogłabym obyć się bez niej, ale gdy już założyłam, że płacę te 7000
zł za pośrednictwo, dostałam zaskakująco dużo "gratis" ;-)
Teraz przede mną tylko urządzenie lokalu :-)