gocha1002
29.10.05, 09:41
Kilka dni temu oglądałam wystawione na sprzedaż mieszkanie (jako trzeci
klient). Okolica mi odpowiada, mieszkanie też, nawet bardzo: rozkładowe
dwusstronne, wszystkie 3 pokoje ok., balkon jest, piętro ok itp., po prostu
nie ma się do czego przyczepić. Cena bardzo przyzwoita, po obejrzeniu rzekłam
więc, że kupuję to mieszkanie (za wystawioną cenę; nie chciałam się targować,
bo naprawdę było warte tych pieniędzy, a kiedyś już przez targowanie
sprzątnięto mi sprzed nosa super ofertę). Dodałam też, że dysponuję gotówką,
zatem zapłacić mogę choćby za 2-3 dni, oczyw. po sprawdzeniu wszystkich
koniecznych rzeczy. Usłyszałam, że on jeszcze pomyśli, że dwóch poprzednich
klientów też zadeklarowało chęć kupna, wprawdzie gotówki nie mają, więc on
woli mnie, ale jednak jeszcze pomyśli.
Myśli już czwarty dzień (kontaktuje się z nim mój pośrednik), zatem kładę
raczej krechę. Ale jestem zła, bo chata i cena są super - no i wytłumaczcie
mi, proszę, co to za zwyczaje: ktoś sprzedaje, przychodzi klient, mówi, że
kupuje, nie targuje się, proponuje gotówkę... a ten myśli?! Czy byliście już
kiedykolwiek w takiej sytuacji?