Forum Dom Dom
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Z pamiętnika kupującego mieszkanie: jak przejść...

    IP: *.os1.kn.pl 04.01.06, 15:42
    Obserwuj wątek
          • Gość: lukka Re: Z pamiętnika kupującego mieszkanie: jak przej IP: *.acn.waw.pl 05.01.06, 03:28
            Mam podobne doświadczenia. Trafiliśmy na znakomitych fachowców, począwszy od znalezienia
            mieszkania, a to w Warszawie bardzo trudno (przynajmniej w tym, co ja rozumiem pod tym pojęciem -
            to moje miasto, kocham je i chciałem mieszkać w konkretnym miejscu, a nie na jakimś blokowisku pod
            lasem), poprzez ustalenie ceny, mediacje (a sprzedający byli trudni i nieprzyjemni). W tym samym
            czasie sprzedawaliśmy stare lokum - i też świetny pośrednik, sprzedali nam je w ok. 6 godzin.

            Czy było warto płacić pośrednikom? Myślę, że tak, bo kupiłem w ten sposób spokój. Oni pracowali nad
            moimi interesami, a ja w tym czasie zarabiałem na raty i jeszcze wyjechałem na wakacje :-) Sam nie
            odważyłbym się wchodzić w takie transakcje, nie mam do tego ani wiedzy, ani doświadczenia, ani
            temperamentu. I mieć nie potrzebuję.

            Jeśli dodam do tego, że kredyt w banku na 100% wartości dostałem szybko, łatwo i przyjemnie, to mi
            nikt nie uwierzy. Ale tak było. To była fajna sprawa i miło ją wspominam. A dzięki temu piszę teraz z
            mojego wymarzonego miejsca w moim mieście :-)
            • Gość: Życzliwy AKURAT !!! AGENCIARSKIE KITY....AŻ OCZY BOLĄ !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.06, 04:06
              Widzę, że koledzy agenci chyba pracy nie mają, bo tak się tutaj produkują
              wymyślając grubymi nićmi szyte historię o mniemanej użyteczności swego fachu.
              Owszem, agent byłby potrzebny, gdyby właściwie wykonywał swoje zadania. CO SIĘ
              NIE ZDARZA. Tak naprawdę praca agenta w RP - za którą zdziera bezczelnie 3 %
              (od obu stron!!!!) - sprowadza się do skojarzenia stron. Za komuny agentów
              nieruchomości nie było, a ludzie sobie jakoś radzili. Teraz też by sobie
              poradzili, gdyby zakazać natrętnego nagabywania przez agentów osób dających
              ogłoszenia. Swoją drogą to dziwne, że Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów
              nie zajął się jeszcze horrendalnymi wynagrodzeniami agentów. Jeszcze chyba
              nigdy ktoś za tak mało pracy, nie brał tak dużo pieniędzy. Przecież oni biorą
              nawet więcej niż wynosi podatek od sprzedaży !!! Ktoś wreszcie wystąpi do
              UOKiKu, żeby zbadał, czy aby dziwna zgodność wysokość prowizji we wszystkich
              agencjach nie jest przejawem niedozwolnego porozumienia monopolistycznego.
              Posypią się kary i skończy się nabieranie ludzi "na wielką pracę". Najlepszym
              dowodem na porażające lenistwo agentów jest choćby to, że każą klientom
              załatwiać dokumenty do sprzedaży samemu...
              • Gość: lukka Re: AKURAT !!! AGENCIARSKIE KITY....AŻ OCZY BOLĄ IP: *.acn.waw.pl 08.01.06, 11:58
                Sugerujesz, że jestem pośrednikiem w handlu nieruchomościami? Nie masz racji. Wolałbym też, żebyś
                nie mierzył innych swoją miarą i nie doszukiwał się oszustów na każdym kroku - uderz w stół, nożyce
                się odezwą - znasz to przysłowie?

                Zazdrościsz pośrednikom prowizji od transakcji? To Twój problem. Było się uczyć, albo chociaż zadbać
                o przyjemną powierzchowność, mógłbyś w tym zawodzie wystartować. Nie musisz się godzić na
                "bezczelność", możesz targować się o prowizję, możesz też robić zakupy na stadionie x-lecia, a nie w
                eleganckim sklepie. Twoja sprawa, na co Cię stać.

                Dla mnie zapłacenie prowizji za profesjonalną i fachową obsługę było korzystne. Sprzedających, którzy
                mieli problemy osobiste i byli niemili, dzięki pośrednikowi nie musiałem spotykać do podpisania aktu
                notarialnego. W dodatku w Wawie nie jest łatwo zorientować się w sprawach własności działek i
                nieruchomości - mój pośrednik odpowiada materialnie za ewentualne nieprawidłowości (ma obowiązek
                to sprawdzić). Ale rozumiem, że dla prowincjuszy jest to marginalny problem, liczy się piniondz w
                skarpecie.
                • 666666a Najważniejsze to być zadowolonym z siebie frajerem 10.01.06, 19:19
                  No i widzisz jakiego z ciebie frajera zrobili. Sprawdzić stan własności i
                  zadbać o zgodność umowy z przepisami to podstawowe obowiązki każdego
                  notariusza. He, he, he. Płać, płać. Fortuny tego świata powstały dzięki takim
                  jak ty - którzy płacą dwa razy za to samo. I jeszcze są zadowloni. He, he,
                  gratuluje. A wystarczało coś przeczytać, albo zapytać prawnika. No i kogo tu
                  przerobiono, jak każdego prownicjusza, który właśnie sprowadził się "do
                  stolycy" ?
                  • Gość: safi Re: Najważniejsze to być zadowolonym z siebie fra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.06, 22:31
                    66666a przeczytaj ze zrozumieniem chociaz jeden akt notarialny. Notariusz
                    jedynie stwierdza tozsamosc panstwa Xi y na podstawie dokumentow, przyjmuje
                    oswiadczenie, ze wszystko jest ok z mieszkaniem i trybem kupna- sprzedazy.
                    Jezeli mieszkanie okaze sie zadluzone kupujacy jedyne co moze, to wytoczyc
                    cywilna sprawe sprzedajacemu w oparciu o nieprawdziwe informacje jakie podal.
                    Wiem, bo to przerabialam. na sczescie kwota byla mala i sprzedjacy 6 mies po
                    transakcji (kiedy sprawa sie wydala) zaplacil bez dyskusji.
                    Licencjonowany posrednik, jezeli oczywiscie dopilnujesz by bylo to w waszej
                    umowie, ma obowiazek sprawdzic stan wlasnosci itd. W przypadku wtopy, mozesz
                    ubiegac sie o pokrycie strat z jego ubezpieczenia OC.
              • Gość: gosc Re: AKURAT !!! AGENCIARSKIE KITY....AŻ OCZY BOLĄ IP: *.aster.pl 09.02.06, 19:20
                Mlody czlowieku
                za komuny nie bylo obrotu nieruchomosciami; w Polsce obraca sie niruchomosciami
                od lat 90tych;
                zacznijcie pracowac jako agent nieruchomosci i pogadamy ile sprzedacie;
                w stanach placi sie posrednikowi 5-6% ; umowy sa tylko na wylacznosc i wymaga
                sie zarowno od strony posrednika jak i klienta;
                trzeba tylko znalezc profesjonaliste a nie kretyna, ktory przyjechal do warszawy
                i wydaje mu sie ze praca posrednika to bulka z maslem
                • maja92 Re: AKURAT !!! AGENCIARSKIE KITY....AŻ OCZY BOLĄ 10.02.06, 16:37
                  Np. w takiej Irlandii posrednik nieruchomosci bierze od 1 do 2% prowizji od
                  wartosci nieruchomosci od osoby sprzedajacej mieszkanie. Osoba kupujaca nie
                  placi posrednikowi NIC!!!

                  Ceny za nieruchomosci w Polsce ida w gore i to szybko. Jeden z reportarzy pare
                  dni temu mowil, ze nawet i o 60% w skali roku...jezeli polscy posrednicy beda
                  tacy pazerni to w krotce nikt nie bedzie chcial robic z nimi interesu.
                  A takze zauwazylam, ze ich uslugi nie sa zbyt atrakcyjne porownujac z
                  irlandzkimi, gdzie posrednik nieruchomosci zalatwia umowy z notariuszami,
                  brokerami itp. Sprzedajacy czy kupujacy nie sa w to mieszani.

                  Ciekawe, kiedy rynek posrednikow nieruchomosci w Polsce bedzie chociaz na
                  srednioeuropejskim poziomie.
                  O notaruszach juz nie wspominam, bo to dopiero jest katastrofa - uslugi (a
                  raczej brak uslug) polskiego notariusza. W zasadzie to nie wiem po co oni w
                  Polsce sa mieszani (oprocz brania kasy) w sprawy kupna-sprzedazy nieruchomosci.

                  Pozdrowienia,
                  • al9 Maja, kłamiesz albo nie wiesz... 12.02.06, 18:41
                    Maja, nigdy nie byłaś w Irlandii, nie mówiąc o kupowaniu tam nieruchomości...
                    1 do 2 % bierze salicitor - to jest prawnik - rodzaj notariusza. A agencja?
                    w Belfascie 10%, w mniejszych miastach 8% (od sprzedającego)
                    -------
                    sprawdz coś zanim napiszesz, ok?
                    al9
      • Gość: Tomasz Z pamiętnika kupującego mieszkanie: jak przejść... IP: *.gazeta.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.06, 16:02
        To nie takie straszne - rzeklbym nawet : standard.
        Mi zdarzyl sie jeszcze jeden kwiatek : sprzedajaca, jak kupowala mieszkanie, to byla mezatka (jedno
        nazwisko), potem sie rozwodzi i wraca do poprzedniego - wiec musielismy zalatwic notarialnie
        potwierdzona zgode, ze maz nie rosci sobie nic i sie zgadza ... A ci panstwo od rozwodu - 20 lat temu
        sie do siebie nieodzywali ... I to wszystko na 2 dni przed finalnym podpisaniem umowy i po zalatwieniu
        wszystkich milionow papierow ...
        Na szczescie wszyscy byli na poziomie i sie dogadali ...
        • Gość: aaaaaa Re: Z pamiętnika kupującego mieszkanie: jak przej IP: *.era.pl 05.01.06, 08:04
          taaak, ja tez kupowałam mieszkanie z "pomoca" doradcy kredytowego. Hm jego
          pomoc ograniczyla sie do udzielenia rad jak wypełnic wniosek kredytowy oraz
          wypełniania druku zlecenia wypłaty(błędne sugestie).Na poczatek uslyszalam ile
          kosztuje wycena nieruchomosci, rachunku do dnia dzisiejszego nie dostalam( o
          naiwnosci przeplacilam 200PLN). No coz najpierw uslyszalam ze oprocentowanie
          kredytu bedzie wynosiło 2,4% przy podpisaniu okazalo się ze jest to 2,88%,
          ubezpieczenie kredytu podczas pierwszych rozmów mialo byc płatne kwartalnie 2
          dni przed podpisaniem umowy okazało sie ze gotówka 3300PLN musialam zaplacić z
          gory;no i ostatnia niespodzianka "najmilsza" he he prowizja dla banku wliczona
          była w kredyt tyle ze w momencie kiedy podpisalam umowe zostaly tylko
          zalaczniki do umowy przedstawiciel banku zaskoczył mnie niespodzianka 'wyplata
          kredytu nie nastapi dopoki Pani nie wplaci prowizji a my pani tą kwote jeszcze
          tego samego dnia zwrócimy'. I co Wy na to?Mnie osobiscie zatkalo bo to kolejne
          4500PLN. No ale skoro chcialam miec te swoje wymarzone 4 sciany przłknęlam
          pigułkę jakże gorzką, skomentowałam bezdusznosc banku i wplaciłam. NIesmak po
          całym procesie 'załatwienia' kredytu jednak pozostal.
      • mathias_sammer Re: Z pamiętnika kupującego mieszkanie: jak przej 04.01.06, 16:16
        Jakis czas tematu przeszedlem przez zakup mieszkania w warszawie, kapitalny
        remont (kamienica z 1937) oraz sprzedaz tegoz.

        Za mieszkanie placilismy gotowka..wyjeta z reklamowki, bo sprzedajacy (notabene
        wlasciciel sporej juz wowczas firmy komputerowej w Polsce)bal sie przelewu
        bankowego.

        Rok temu sprzedalismy mieszkanie. Nasze mieszkanie bylo podobno 67 (sic!),
        ktore obejrzeli. Oboje aktorzy, (dzieci aktorkie, jedno z bardzo znanej
        rodziny). Opowiadala pozniej po zawarciu transakcji, ze weszla i nogi jej sie
        ugiely. Zeznala brokerowi, ze nie ruszy sie dopoki nie podpisze zapewnienia, ze
        nie bedzie pokazywal mieszkania innym. Oczywiscie kupili, sa szczeliwi i
        zadowoleni. Co jakis czas dostaje od nich smsy z zaproszeniem do odwiedzenia.

        Czy to bylo na temat?

        Kupowanie nieruchomosci w Polsce wiaze sie z duzym ryzykiem, zbyt wysokimi
        cenami oraz brakiem klientow. Moze wlasnie dlatego Michalczewski kupil 16
        mieszkan w Berlinie.


        M.S.
      • Gość: nikt Chyba trochę przesadzają z tym koszmarem... IP: 217.153.72.* 04.01.06, 16:17
        tak to jest, jak ktoś nie wie co to kupowanie mieszkania i zaciąganie kredytu.
        Z kupowaniem czegokolwiek jest podobnie. Ludzie kupują coś, kompletnie nie
        myśląc i nie próbując sprawdzić jakie są formalności oraz koszty dodatkowe!
        Wszystkim się wydaje, że jeśli mieszkanie kosztuje 200 tys. PLN to tyle właśnie
        potrzeba na jego zakup. W artykule nie ma żadnej sensacji. Po prostu opisano
        historię bardzo nieporadnych życiowo osób. Ot co.
      • Gość: fogel Re: Z pamiętnika kupującego mieszkanie: jak przej IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.01.06, 16:17
        Komentarz i moje doświadczenia (Wrocław)

        Ad Pośrednik - prowizja 3% to zdzierstwo, ja jak szukałem to dogadałem się z
        biurem na 1,5% ale ostatecznie kupiłem bez pośredników (wcale nie tak trudno a
        dużo taniej). Z mojego doświadczenia - pośrednicy nic nie robią i ciągną 2-3% od
        każdej ze stron.

        Ad doradca kredytowy - w życiu. Samemu najlepiej szukać banku i indywidualnie
        negocjować z bankiem. Byłem w Expanderze. Oni chyba zawsze GE albo BPH polecają.
        Ja wziąłem kredyt wmoim banku, w którym od dawna mam konto i dostałęm b.dobre
        warunki (Pan KOwalski :)

        Ad koszt kredytu i opłat - trzeba liczyć cena mieszkania +10% (najczęściej
        gotówką - opłata za notariusza, podatek od czynności prawnych, ubezpieczenie
        kredytu, weksel, ustanowienie hipoteki, itd) - u mnie kredyt do wkładu własnego
        80/20.
        No i trzeba uważać na różnicę kursu z dnia złożenia podania o kredyt a dnia
        wypłaty sumy, bo może trzeba będzie dopłacić paręset (lub więcej) złotych z
        własnej kieszeni.

        Ad księga wieczysta - u mnie takich jaj nie było, poszło szybko i sprawnie (po
        ok 1 miesiącu był wpis i za resztę roku bank zwrócił ubezpieczenie)

        Ad dokumenty - za mialem skompletowaną całą dokumentację w banku i złożony
        wniosek na długo przed znalezieniem mieszkania. Wtedy jeżeli się znajdzie jakąś
        dobrą ofertę można od razu podpisać umowę i kupić mieszkanie, a nie dopiero
        zaczynać zbierać dokumenty. Wniosek złożony w banku jest ważny ok pół roku.

        pozdr i trzymam kciuki

        ps. pożyczkę spłacę w 2036r. :))
        • Gość: magda Re: Z pamiętnika kupującego mieszkanie: jak przej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.06, 16:33
          W pazdzierniku kupilam mieszkanie w Gdansku. Pierwsze, ktore bylo mi dane
          zobaczyc. Cztery nastepne, ktore mialam obejrzec tego samego dnia juz poszly
          (mamy w Gdansku amok mieszkaniowy).
          Agencje mialam swietna. Zrobili za nas wszystko co trzeba. Przyjezdzalismy tylko
          skladac podpisy. Wzieli niecale 3 proc. Duzo, ale to byla cena swietego spokoju.
          Nie obylo sie jednak bez problemow. Notariusz naliczyl za zalozenie ksiegi
          wieczystej standardowa stawke (zgodnie z prawem). Ale Sad ma prawo domagac sie
          wiecej (bo ta stawka jest w widelkach). No i od listopada czekam na odpowiedz z
          sadu co oni na to, ze ja sie nie zgadzam, ze mam doplacic jeszcze 1200 zl (bo
          tak naliczyl ksiegowy sadowy).
          Kredyt mialam z mbanku. Znalazl mi go doradca z expandera. Wszystko bylo okej. Z
          tym, ze pan z mbanku zapomnial o wydaniu dyspozycji przelania moich pieniedzy na
          konto. (czesc dla sprzedajacego poszla juz a ja czekalam na pieniadze na remont
          - z tego samego kredytu). Kiedy tydzien pozniej dostalam harmonogram splat
          kredytu (28 lat) z mbanku zadzwonilam z pytaniem, czy moge dostac juz pieniadze
          ktore powinnam splacac. Pan z banku: - O Jezu! Ja bardzo pania przepraszam. Na
          smierc zapomnialem przelac pani te pieniadze. Chyba sie pani nie gniewa?
          No, czy ktos by sie gniewal? ;]
        • tamanduak Re: Z pamiętnika kupującego mieszkanie: jak przej 04.01.06, 16:53
          Witam.
          Ja aktualnie (od paru miesięcy) szukam mieszkania we Wrocławiu.
          Co to znaczy, że bez pośrednika znaleźć mieszkanie wcale nie tak trudno? Z tego
          co widziałem w internecie portale typu "mieszkania bez pośredników" są martwe a
          w gazetach dosłownie pojedyńcze ogłoszenia nie są sygnowane przez biura
          nieruchomości.
          Czy możesz się podzielić doświadczeniami w tym względzie (najlepiej mailowo na
          tamanduak@gazeta.pl)?
            • tamanduak Re: Z pamiętnika kupującego mieszkanie: jak przej 04.01.06, 17:05
              Dzięki za błyskawiczną odpowiedź!
              Widzę, że nie był to żaden "cudowny sposób", więc pozostaje mi szukać dalej.

              A propos składania wniosku kredytowego wcześniej - niewątpliwie jest to dobry
              sposób na przyspieszenie formalności, ale z drugiej strony zawsze warto
              sprawdzić bieżacą ofertę - a nuż w innym banku rozpoczęła się promocja na
              kredyty mieszkaniowe...

              Pozdrwaiam :)
              • Gość: n. Re: Z pamiętnika kupującego mieszkanie: jak przej IP: 172.28.252.* 05.01.06, 22:15
                Sposób stary i na pewno nie cudowny. W okolicy, w której chcesz kupić
                mieszkanie rozklejasz kartki "kupię mieszkanie w tej okolicy xxxx metrów" i
                czekasz na telefony.
                Sposób II. Znajdujesz mieszkanie przez agencję, albo ogłoszenie prasowe. Wiesz,
                że ma 50 metrów, nie na parterze itd. Wymieniasz te warunki w ogłoszeniu, które
                rozwieszasz po okolicy dając swój numer telefonu.
                Pzdr
                n.
          • Gość: mirektw OMINAC POSREDNIKA IP: *.hsd1.il.comcast.net 04.01.06, 17:38
            Bierzesz studenciaka i wysylasz go do posrednika abu dostal adresy mieszkan
            ktore cie interesuja. Student oglada mieszkania a potem robi jeszcze jeden kurs
            z toba. Grzecznie cie przedstawia wlascicelom i mowicie ze chcecie zaoszczedzic
            troche grosza. studen bierz 100 za dzien a jak sie uda to ty zaoszczedzisz duzo
            wiecej. Kiedys za studenta tak wlasnie zarobilem 50 zlotych/5lat temu/ a dwa
            lata temu tak samo kupilem kawalerke we wroclawiu. Ktora chetnie sprzedam w
            2006 roku ale moze we wrzesniu.
            • tamanduak Re: OMINAC POSREDNIKA 04.01.06, 17:57
              No tak - z tym, że w umowie, którą student podpisuje z pośrednikiem jest zapis,
              że nie może tak zrobić. Więc to oszustwo jest. No i jeśli sprawa się wyda będą
              kłopoty. Chociaż wydaje mi się, że na to drugie akurat jest mała szansa.

              W ogóle to kwestia ucziwości - niektórzy pośrednicy zanim zaczną rozmawiać
              podsuwają umowę. A mój na ten przykład pokazuje mi lokale od paru miesięcy a
              umowy żadnej nie podpisywaliśmy. Trochę to nieostrożne, bo nic mnie nie
              obliguje do tego aby na drugi dzień nie pójść do właściciela i dogadać się za
              jego plecami.
            • tircja Re: OMINAC POSREDNIKA 04.01.06, 19:21
              Bardzo mądrze.
              A oczywiście nie przyszło ci do głowy, że są ludzie którzy tylko i wyłącznie
              korzystaja z usług pośrednictwa kupująć nieruchomośc . Ze sprzedażą jest
              bardzo podobnie.
              A propo studencika - historia z życia wzięta.
              Pewna kobieta chciała za wszelką cenę sprzedać sama swoje mieszkanie - tj. bez
              pośrednictwa. No i sobie sprzedawała poprzez anonse, bo bezpłatnie. No i bardzo
              cieszyła się, że niby jest takie zainteresowanie i wszyscy tacy poważni - nie
              oglądacze.
              Ale tu się pomyliła .... bo jednego dnia przyszedł człowiek /studencik/, który
              dał cynk złodziejom co można wynieść z jej mieszkania i wtedy dopiero się
              zdziwiła....
              Po przemyśleniu swojej głupoty oddała swoje M-4 do sprzedaży agencji
              nieruchomości.
              Powód to BEZPIECZENSTWO, zawsze pośrednik przychodził z klientem,z którym miał
              wcześniej zawartą wcześniej umowę pośrednictwa i co za tym idzie spisane
              wszystkie dane z dowodu osobistego oraz kontakt telefoniczny.
              Pozatym w przypadku wpadki- np podrobionych dokumentów, pośrednik posiada
              ubezpieczenie OC.
              CZYŻ NIE BEZPIECZNIEJ?
              • zbig72 Re: OMINAC POSREDNIKA 05.01.06, 08:36
                he he he - zawsze???
                ja swoje sprzedałem szybciutko dzięki temu że na prywatne ogłoszenie w gazecie
                zgłosił się pośrednik z ludxmi, którzy nie podpisali z nim zadnej umowy -
                obejrzeli, wyszli i wrócili po godzinie, już bez pośrednika :)
            • Gość: Wdzięczny LUDZIE !!!! KONIECZNIE TO PRZECZYTAJCIE! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.06, 04:16
              Hej ludzie !!! Przeczytajcie poradę Pana "mirkatw" ! To jest przecież świetny
              pomysł - nie dość, że omija się zdzierców (którzy biorą 6 % wartości
              niweruchomości za podanie czyjegoś adresu !!!), to jeszcze nie narusza się
              wtedy żadnej umowy z agencją nieruchomości. A więc nie ma w tym wypadku
              niebezpieczeństwa, że agencja pozwie nas do sądu ! Ludzie organizujcie się,
              wykorzystujcie internet, piszicie do Urzędu Ochrony Konsumentów, przekazujcie
              sobie tego typu rady. Trzeba wreszcie skończyć z pazernością i nachalnością tej
              mafii, która położyła łapę na rynku nieruchomości ! Może trzeba by wystąpić też
              do polityków z PiSu, aby uporządkowali te kwestie i wprowadzili np. prawne
              ograniczenie wynagrodzeń agentów (maksymalne stawki), albo zasadę, że mogą brać
              pieniądze tylko od jednej strony ?
            • Gość: posrednik2 Re: OMINAC POSREDNIKA IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.01.06, 15:28
              Gdyby do pośrednika zgłaszali się uczciwi klienci to napewno mogłaby być ta
              usługa znacznie tańsza. Niestety ten uczciwy klient który płaci prowizje musi
              tyle zapłaci aby pokryć koszty poniesione przez posrednika dla tych
              nieuczciwych klientów i innych niezrealizowanch. Niestety tylko pośrednik wie
              ile wydaje na telefony, ogłoszenia (wiele!!!), internet, pracowników, czynsze
              benzyne itp Codziennie powstaja nowe biura nieruchomosci i codziennie sie
              jakies zamykają bo nie są w stanie utrzymac sie na rynku przez koszty i
              nieuczciwych klientów. Dobre agencje jednak dają sobie radę bo są polecane i
              nie muszą pracować dla klientów co nie chcą im płacić, np tych oferujacych
              nieruchomosc no bo po co dla takiego klienta robic koszta???
              • szukaczmieszkania Re: OMINAC POSREDNIKA 20.01.06, 16:18
                znam sytuację z obu stron barykady. W zeszłym roku sprzedawałem mieszkanie,
                pracowało dla mnie kilka agencji i tej która w końcu znalazła chętnego klienta
                zapłaciłem prowizję bez żadnych wątpliwości - byłem im po prostu wdzięczny za
                znalezienie (w końcu) nabywcy. To było mieszkanie w Piasecznie gdzie rynek nie
                jest taki dynamiczny i gorący jak w Warszawie.

                Teraz jednak sam szukam mieszkania do kupienia w Warszawie i z tej perspektywy
                agencje jawią mi się niczym warszawscy "parkingowi" z fioletowymi nosami - są
                dla kupującego równie potrzebne a wybór ich usług równie "dobrowolny". Nie
                potrzebuję absolutnie agencji do tego aby znaleźć sobie mieszkanie a następnie
                przeprowadzić wszystkie konieczne procedury. Niestety w wyniku działalności
                wciskających się na siłę agnecji rynek ogłoszeń bezpośrednich praktycznie nie
                istnieje.

                Myślę, że rozwiązaniem byłoby wprowadzenie prawa, które dopuszczałoby pobieranie
                prowizji tylko od sprzedającego - gdyż tak naprawdę dla niego a nie dla
                kupującego pracuje agencja (pobierająca dzisiaj klasycznie dwa wynagrodzenia za
                tą samą pracę).

                ps. to interesujące, że wszystkie agencje warszawskie śpiewają na dzień dobry
                2,9% prowizji (a niektóre nawet nie zgadzają się na negocjacje). Wyrosła nam
                następna kasta "pijawek" po adwokatach i notariuszach.

                Pozdrawiam.
                • zegmarek Re: OMINAC POSREDNIKA 12.02.06, 16:05

                  Nie bardzo rozumiem twoje stanowisko. Przecież możesz dawać swoje własne
                  prywatne ogłoszenia z zaznaczeniem , bezpośrednika .
                  A tak na marginesie , pośrednicy obsługują około 40 % rynku nieruchomości.
                  Co do negocjacji to przecież mamy wolny rynek. Ja np. nigdy nie negocjuję
                  swojego wynagrodzenia mimo ,że jest wyższe niż 2,9 i pobieram je tylko od
                  jednej strony kupującego lub sprzedającego w zależności od faktu kto dał mi
                  zlecenie na wykonanie usługi .

                  www.doradca.gratka,pl
                  <a href="forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=30057"
            • betik2 Re: opinia pośrednika 11.06.06, 21:13
              Kochani,
              jestem pośrednikiem i jestem przerażona opiniami na nasz temat fakt ,że w
              pewnej mierze sami na to zapracowaliśmy.Ja współpracuję tylko z tymi klientami
              którzy tego chcą .I dla mnie jest to podstawa każdy ma prawo do własnej
              decyzji i trzeba to uszanować.Jestem do dyspozycji klienta 24 godziny na
              dobę .Co do wysokości prowizji pewnie będe czarną owcą wśród posredników ale
              uważam ,że są one często niewspółmierne do naszej pracy.W przypadku kiedy
              nieruchomość jest czysta bez żadnych kruczków pobieranie 3% prowizji od kazdej
              strony jest ździerstwem i tyle.Są też przypadki które wymagają odrębnego toku
              postępownia nie standartowego wtedy trzeba się napracować i ta prowizja jest
              rzeczywiście adekwatna do pracy włożonej przez nas . Z mojej praktyki zawsze
              ustalam wysokość prowizji z moim klientem są to negocjacje rzecz
              normalna .Zdarza się i tak tak,że od klienta z którym współpracuję po raz drugi
              nie pobieram prowizji. Klient zadowolony z naszej obsługi to referencje a nie
              ma nic lepszego niż referencje . Tak jak to robię
        • Gość: edzio Re: Z pamiętnika kupującego mieszkanie: jak przej IP: *.3.pl / *.3.pl 04.01.06, 17:45
          Expander tu Expander tam ciekawe jak coś może być za darmo (Reklama w TV). Nie
          wierzę, żeby byli rzetelni, muszą mieć albo obryw od skierowania gościa do
          bankukto da więcej tej dostanie od nich klienta albo bezposredni układ.
          Mieszkanie w Wawce za 400 tyś, sorry bardzo ale w Wesołej 20 km od centrum są
          gotowe domy 200 m2 + działka z 800 m2 za 400 czy coś tam dojazd o 8 rano do
          Centrum to około 30-40 minut. Chwała frajerom.
          • Gość: Kupujacy Re: Z pamiętnika kupującego mieszkanie: jak przej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.06, 17:58
            ja bylam zadowolona z Exapndera, szybko i rzetelnie zalatwili mi kredyt, na
            pewno nie za darmo, ale coś za coś. Nie miałam czasu, żeby pukać od banku do
            banku i porównywac oferty. Ale oczywiście sprawdziłam na tyle ile mogłam oferty
            jakie zaproponował mi Expander i naprawde okazały się najlepszymi z rynku i
            skorzystałam z ich usług. Ponadto po udzieleniu kredytu nadal mam kontakt ze
            swoim doradzca, który radzi mi juz w sprawach inwestycyjnych i nadal za darmo!
            Wiec nie jest z nimi (chyba) tak żle. Oczywiście jak wszędzie wszystko zależy
            na jakiego pracownika trafisz w danej firmie.
          • Gość: śpioch Re: Z pamiętnika kupującego mieszkanie: jak przej IP: *.bazapartner.pl 04.01.06, 23:53
            > Mieszkanie w Wawce za 400 tyś, sorry bardzo ale w Wesołej 20 km od centrum są
            > gotowe domy 200 m2 + działka z 800 m2 za 400 czy coś tam dojazd o 8 rano do
            > Centrum to około 30-40 minut. Chwała frajerom.

            Ale może ktoś nie chce/nie może jechać rano tych 40 minut (jak się nic nie
            zakorkuje; im więcej ludzi w Wesołej, tym jechać się bedzie dłużej nb.) Dla
            mnie np. wstać o pół godziny wcześniej rano - to byłby horror niewart tych stu
            czy dwustu tysięcy. Ja mam często problem, żeby zdążyć do pracy na 8:30 a mam 5
            minut samochodem (no, powiedzmy, punkt ósma jest to 7-10 minut). Poza tym nie
            każdy chce mieć domek - mieszkanie w kamienicy to zero problemów z
            odśnieżaniem, ludzie się kręcą więc jest bezpieczniej, wyjście do miasta to
            kwestia kilku-kilkunastu minut, a nie kolejnej wyprawy prawie godzinę w jedną
            stronę... Czemu zaraz frajerzy? Dla każdego coś miłego.
            • Gość: kupujący Re: Z pamiętnika kupującego mieszkanie: jak przej IP: *.jgora.dialog.net.pl 12.04.06, 10:09
              Zgadzam się. Mieszkam na peryferiach miasta w domku, ładna okolica-las, woda, cisza. Kupuję mieszkanie w centrum miasta, bo: dzieci nie muszą dojeżdżać autobusem podmiejskim do szkoły(koszt), blisko mam z żoną do pracy, sklepów, urzędów, kina, hali sportowej i.t.p. -nie trace czasu (o jakże cennego) na dojazdy. Nie bawią mnie prace przy domu w stylu remoty, naprawy, odśnieżanie i wiele innych tym podobnych rzeczy związanych z posiadaniem domu. Nie mam na to czasu ani ochoty. Przychodzę do własnego domu to chcę odpocząc albo mieć czas na inne ciekawsze rzeczy niż kopanie,plewienie przydomowego ogródka i.t.d. Dom na peryferiach jest dla kogoś, kto lubi tym podobne zajęcia, pracuje w domu lub ma dużo pieniędzy aby opłacić ludzi, którzy to za niego będą robić.
        • Gość: Kupujacy Re: za taka kwote mozna kupic kawal dzialki z las IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.06, 16:28
          taaakkkk? to ciekawe gdzie w Warszawie za taką kwotę kupię działkę i wybuduje
          dom??? A dojeżdzać codziennie do pracy 100 km jakoś nie wydaje mi się realne w
          dłuższym czasie. Ludzie, niestety, takie ceny są w Warszawie, przez to że cały
          czas ludzie przyjeżdzają własnie z miejsc gdzie mogliby sobie za cene
          mieszkania w Warszawie wybudowac dom i mieć las i jeszcze jezioro. Pytanie
          tylko, że jak tak dobrze mogli by mieć to po co tu przyjeżdzają i nakręcaja
          rynek!?
      • Gość: Wojtek ciekawe jak sie zmienia perspektywa... IP: 82.148.37.* 04.01.06, 16:55
        nie jestem zadnym snobem i woda mi do glowy nie uderzyla, ale pamietam jak
        jeszcze kilka lat temu mialem wyobrazenie ze mieszkanie za 100tys. jest
        niewiarygodnie drogie. teraz wydaje mi sie to w zasiegu reki, ale na mieszkanie
        za 475 tys. bym sie nie porwal. Bank wyliczyl moja zdolnosc kredytowa na 220
        tys. Nie kupuje mieszkania bo staloby puste a ja musialbym je utrzymywac.
        • Gość: spieprzający dziad ... IP: *.wil.pk.edu.pl 04.01.06, 17:26
          kupiłem mieszkanie w spółdzielni - jeszcze sie buduje (tak ze 4 miesiące, chyba
          że się poślizgna - odpukać)
          kredyt załatwiłem w millenium w ciągu 3 tygodni. co prawda pan w banku kilka
          razy zapominał o dodatkowych papierach, ale i tak wspominam to całkiem miło.
          potrzebowałem 130tys i dokładnie tyle dostałem (bez żadnej prowizji i
          dodatkowych opłat - poza ubezpieczeniami)
          ci z artykułu przypominają mi znajomego, który kupował samochód nie mając
          jeszcze prawa jazdy.
      • pralka09 u mnie sie skonczylo w sadzie 04.01.06, 17:54
        Dokladnie po obdzwonieniu wielu ogloszen okazalo sie, ze te samo ogloszenie
        tkwi w wielu agencjach . W sumie okazalo sie, ze agent spryciasz wrzucil na
        strone ogloszenie z innej strony. Ale ...My dostalismy te ogloszenie przez
        agenta,zanim obejrzelismy mieszkanie podpsalismy z agentem umowe. W pewnym
        momencie okazalo sie ,ze agencja nie zapewnia ochrony prawnej. Tzn. o stanie
        oplat, ilosci osob zameldowanych itd. nic nie wiedzieli. PO paru naszych
        ponaglajacych telefonach, po prostu nas olali. Wiec sie wkurzylismy. Bardzo nam
        zalezalo na czasie. Wynajelismy, wiec adwokata zeby dopilnowal naszych
        interesow, tzn ´sprawdzil czy papiery mieszkania sa w porzadku, ile osob jest
        zameldowanych i sformuowal umowy, plus zalatwil notariusza. W sytuacji kiedy
        musielismy zaplacic adwokatowi i zostalismy tak potraktowani w agencji,
        oficialnie im powiedzielismy ,ze nie zaplacimy im za prowizje.
        Kupilismy mieszkania. Gostek z agencji raz przez domofon straszyl nas pobiciem.
        W jakies pol roku pozniej przyszlo wezwanie do sadu. Agencja wytoczyla nam
        sprawe o niezaplacenie za prowizje. Sprawe wygralismy.
        Ale, gdyby agencja dopelnila obowiazkow zaplacilibysmy jej bez zadnego gadania.
        • Gość: data Re: i dobrze im tak! IP: 213.77.91.* 04.01.06, 18:13
          No i super, dobrze im tak. Agencje to złodziejstwo - nic więcej. Ja wspominam
          moje początki poszukiwań M. Dwie agencje w wawie po zaprezentowaniu nam
          totalnych dramatów i konfrontacji z potrzebami po prostu olały nas. Pan w
          trzeciej olał mnie kiedy chciałem negocjować prowizję. Siedzi bufon przy
          telefonie i podaje sie za wyłącznego reprezentanta ludzi którzy zielonego
          pojecia o tym nie mają. I jeszcze te prymitywne ściemy - publikują super
          nieistniejącą ofertę, dzwonisz - ooo, sprzedane, ale mam inne, i znowu sieczka
          z dramatami... Nie maja nic do zaoferowania, a jeśli mają - to wiedza to i
          bronią jak pies ogrodnika: prowizje, wyłączności, chore ceny...
        • Gość: Mela Re: w umowach kredytowych IP: *.elarnet.pl / 193.238.180.* 04.01.06, 18:32
          Czesc
          Wlasnie z zona ubiegamy sie o kredyt, bo w koncu znalezlismy mieszkanie,ktore
          nam odpowiada. Oto kilka faktow:
          -kredyt splace w 2041 hehe
          -obejzelismy troche chlamu z agencji, ale w miedzy czasie szukalismy na wlasna
          reke (rozklejajac ogloszenia w miejscach, w ktorych chcielismy kupic)
          - po 6 miesiacach znalezlismy mieszkanie bezposrednio bez pomocy wyrwigroszow
          -skorzystalismy z pomocy Expandera i chyba bylo warto, grosza nie wzieli
          -za 475tys mozna kupic dzialke i postawic dom w okolicach Wawy (np. Powsin, Zalesie)
          -od marca zaplacicie oplaty sadowe 200zl a nie od wartosci nieruchomosci,wiec
          warto dogadac sie ze sprzedajacym co do daty zakupu
          -warto zaproponowac sprzedajacemu podzial kosztow notariusza i 2% podatku, nam
          sie udalo, co zmniejszy nasze koszta o jakies 3000zl
          -ubezpieczenie na zycie w PZU to 75zl a nie 110-130

          Naszym zdaniem warto szukac samemu i nie nalezy polegac na agencjach, w
          Warszawie to porazka, a ludzie opisani w tym atykule, to albo przyklad zmyslony,
          albo jacys wyjatkowo ulomni. Przeciez, kazdy ma jakiegos znajomego, ktory bral
          mieszkanie na kreske i mozna sie wiele dowiedziec.
          Pozdrawiamy i zyczymy powodzenia!!!!
          • kamsi Re: w umowach kredytowych 04.01.06, 19:54
            Cześć, bardzo to wszystko budujące, ale moim zdaniem trzeba mieć też trochę
            szczęścia po prostu, bo oto jak akurat muszę odpowiedzieć na niektóre z
            podanych przez Ciebie faktów:
            1.> -obejzelismy troche chlamu z agencji, ale w miedzy czasie szukalismy na
            wlasna
            > reke (rozklejajac ogloszenia w miejscach, w ktorych chcielismy kupic)
            > - po 6 miesiacach znalezlismy mieszkanie bezposrednio bez pomocy wyrwigroszow
            Nam też udało się tak znaleźć, a jakże, właściciele bardzo sympatyczni, tylko
            ciężko się było z nimi umówić np. na podpisanie umowy przedwstępnej, już po jej
            podpisaniu załatwiliśmy ekspresowo kredyt, ale oni się rozmyślili i zaczęli
            próby wynegocjowania wyższej ceny o jakieś 20 tys. zł. Podziękowaliśmy,
            znaleźliśmy teraz kolejne mieszkanie przez agencję, przynajmniej sprawa nie
            będzie się ciągnęła 3 (sic!) miesiące.

            2.> -za 475tys mozna kupic dzialke i postawic dom w okolicach Wawy (np. Powsin,
            Zal
            > esie)
            O tym pisałam już wyżej. To zależy, co się chce, czy mieszkanie w Warszawie,
            czy działkę z domem pod Warszawą. Kwestia wyboru.

            3. > -warto zaproponowac sprzedajacemu podzial kosztow notariusza i 2% podatku,
            nam
            > sie udalo, co zmniejszy nasze koszta o jakies 3000zl
            Nam się nie uda, bo sprzedający właśnie jednocześnie kupują sobie mieszkanie i
            tam ponoszą 100 proc. kosztów notarialnych i sądowych.

            4.Przeciez, kazdy ma jakiegos znajomego, ktory bral
            > mieszkanie na kreske i mozna sie wiele dowiedziec.
            Na pewno nie każdy, skąd takie przypuszczenie? Zależy od środowiska, w któym
            się obracasz, w Twoim akurat dużo osób brało kredyt, w innym niekoniecznie.
            Pozdrawiam również.
            • tamanduak Ubezpieczenie na życie to wcale nie głupia rzecz 05.01.06, 10:11
              Kredyt bierzesz na 20-30 lat, więc może zdarzyć się wszystko. A nuż kopniesz w
              kalednarz i bez twoich dochodów w rodzinie spłata kredytu stanie się
              nierealna... Co zrobi bank? Zlicytuje mieszkanie, pokryje pozostałą do
              spłacenia kwotę kredytu i podziękuje za owocną współpracę.
              A tak pieniądze na spłatę kredytu pójdą z ubezpieczenia, mieszkanie zostaje dla
              rodziny. To jeśli chodzi o odpowiedzialność za bliskich.
              Ponadto, te ubezpieczenia są tak skonstuowane, że z każdym rokiem płacisz
              niższą składkę, bo ubezpieczasz tylko pozostałą do spłacenia kwotę kredytu.

              Według mnie warto, koniec końców nie kupuję bułki.
              • Gość: dora Re: Ubezpieczenie na życie to wcale nie głupia rz IP: *.crowley.pl 05.01.06, 13:48
                Ale po co ubezpieczenie płacić tylko pod kątem kredytu? My mamy kredyt na 12
                lat (zostało jeszcze 11). Mąż ma ubezpieczenie na życie ale bank nawet o tym
                nie wie - w razie czego to uposażony zdecyduje na co przeznaczyć odszkodowanie.
                Przecież ubezpieczanie się na życie ma sens nie tylko jeżeli chodzi o spłatę
                kredytu! Poza tym (to akurat a propos składki 75 zł) umowę zawiera się na różne
                sumy ubezpieczenia oraz różne opcje - można np. część składki inwestować i po
                kilkudziesiętu latach (emerytura) spieniężyć polisę. Mój mąż np. płaci 140
                zł/mc a wcale nie uważamy że przepłaca - bo za mniej byłaby mniejsza suma
                ubezpieczenia i wykupu polisy.
                W ogóle to tak jakby porównywać że ktoś kto ma starego matiza płaci mniej za
                Auto Casco niż ktoś kto ma nowego golfa - i wyciągać z tego wniosek, że ten od
                golfa przepłaca.
                • mathias_sammer Re: Ubezpieczenie na życie to wcale nie głupia rz 05.01.06, 14:05
                  Jest takie amerykanskie i polskie powiedzenie, a opowiedzial mi je sam rodowity
                  Amerykanin, mimo, ze juz slyszalem.

                  "Gdy w Ameryce sasiad kupi dom i nowy samochod, sasiedzi popatrza i powiedza:,
                  O! , ladny dom, ladny samochod, o musi miec dobra prace" A jesli scisnie ich
                  serce ntka zazdrosci dodadza "Hmm, podoba mi sie, musze tez pomyslec, co tu
                  zrobic , by poprawic sobie byt"

                  W Polsce na widok czegos, co nie nalezy do nas samych zyczymy sasiadowi jak
                  najgorzej, zeby zmarl, zona mu umarla, z pracy go wyrzucli, a najchetniej, zeby
                  dom sprzedal i nie draznil oczu. W najlepszym wypadku powiemy "eee, takie byle
                  co, pewnie ukradl" i z zawisci nie spimy nocami, bo ogladamy kazda cegielke
                  jego chalupy i szukamy newsow w gazetach, czy aby nie pisza i nie potwierdza
                  informacji, ze na pewno ukradl.

                  Ot co, roznica mentalnosci i kompleksy.

                  M.S.
                  • tamanduak Re: Ubezpieczenie na życie to wcale nie głupia rz 05.01.06, 16:32
                    No tak, wiadomo przecież, że w Stanach to staaary - ludzie są chodzącymi
                    aniołami a u nas jeno buractwo i chamstwo.
                    Na marginesie, nie wiem co ma ta przypowiastka do ubezpieczenia na życie, chyba
                    że sugerujesz, że w polskich warunkach tym bardziej warto, bo sąsiedzi gotowi
                    samą żółcią człowieka do grobu wpędzić...? :P
        • Gość: ja Re: w umowach kredytowych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.06, 19:02
          warto zwrócić uwagę na to jakie zapisy są w umowie a jakie odnoszą się do
          regulaminu banku. Regulamin może się zmienić w każdej chwili, natomiast zapisy
          umowy są stałe.
          Ubezpieczenie opisane w artykule zawyżone - u mnie 70pln (kredyt 260k)

          PS ja spłacę w 2041, miałem kilka niezłych przejść, większoś spraw załatwiałem
          na odległość (ciągłe podróże). Mylili się wszyscy - ja, pośrednik, sprzedający,
          bank i człowiek z OPENfinance (chociaż tego mogę polecić). Na koniec bank
          zapomniał wypłacić kasę (zoreirntowałem się o co chodezi po 3 dniach).....
      • Gość: maya16 Re: Z pamiętnika kupującego mieszkanie: jak przej IP: *.aster.pl 04.01.06, 18:57
        Kupiłam w 2005 3 mieszkania w warszawie. Kazde przez inna agencję - kolejna
        była gorsza od poprzedniej. Jedyne co sa w stanie zrobic to pokazac mieszkanie,
        ale wszystko ( włącznie w negocjowaniem ceny, sprawdzaniem dokumentów w SKW
        musiałam robic sama) A na prosbę o wczesniejsze przesłanie mailem umowy
        przedwstepnej miałam 3 telefony od szefa agencji z pytaniem: dlaczego im nie
        ufam?? (!)
        • Gość: ... To wyjedź do USA IP: 64.124.166.* 04.01.06, 19:30
          > jak pomyśle że mnie to czeka niebawem, to mam gęsia skórkę.
          Kupujący nie płaci nic pośrednikowi (chyba żeby bardzo chciał, to może podpisać
          sobie umowę z agentem żeby mu szukał lokalu, ale to rzadkość)
          Za $900 (lub mniej) prawnik załatwi wszystkie formalności za wyjątkiem kredytu
          (to lepiej załatwiać samemu, ale to nawet fajna zabawa, człowiek się wreszcie
          nauczy czegoś o pieniądzach i giełdzie) Znam ludzi, którzy przyjechali niedawno
          po angielsku nie kumają a domy kupują.. wszyscy są zgodni, że łatwiej jak w
          Polsce. Weźcie się za tych polityków w kraju, niech zrobią porządek w
          nieruchomościach ( a może lepiej niech się trzymają z daleka?)
      • Gość: tasma Re: Z pamiętnika kupującego mieszkanie: jak przej IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 04.01.06, 19:26
        kupowalam przez agencje, pan z agencji twierdzil, ze mieszkanie ma ksiege
        wieczysta (2 dni pozniej okazalo sie, że nie ma), że ma 37 m kw., okazalo sie,
        że ma 36,36 m kw, zapytany skad wynika roznica miedzy tym co podawal a stanem
        faktycznym z rozbrajajacym usmiechem stwierdzil, że z zaokrąglenia. Brakło mu
        argumentów, kiedy zauwazyłam, ze zwykle zaokrągla się do najbliższej wartosci.
        Mialam szczeście, że wszystko skończyło się dobrze, ale pilnowalam sama
        wszystkiego, biegalam do spoldzielni mieszkaniowej, do urzedu miasta. Gdybym
        miała kupowac jeszcze raz to wolalabym bez posrednikow.
      • Gość: mlsni Re: Z pamiętnika kupującego mieszkanie: jak przej IP: *.nap.wideopenwest.com 04.01.06, 19:49
        a ja jestem agentem ale w Stanach.Pokazuje po 20domow dziennie i nie lubie gdy
        ktos na koncu tranzakcji probuje mnie okiwac i idzie do kogos innego .Z tej
        pracy zyje.Roznica tutaj kupujacy nie laci ,placi mi sprzedajacy ,lecz ja
        negocjuje cene dla mojego klienta ,zazwyczaj udaje mi sie wynegocjowan 90-96%
        od ceny pierwotnej.Przepisy sa klarowne ,kontrakty tez ,chronia obie stony ,tj
        sprzedajacego i kupujacego ,oplaty za notariusza (tutaj title comp. i adwokat)
        takze istnieja,oplata do banku za kredyd 1-2% od sumy pozyczki ,ubezpieczenia
        podobne.Pozyczke dostac latwo.Mysle ze kiedys w Polsce bedzie podobnie,przepisy
        latwe,posrednicy uczciwi a ludzie zyczliwi.
        Nie bierzemy pieniedzy za darmo , wypelniamy kupe roboty na ktorej kupijacy i
        sprzedajacy nie musza sie zanc.Czas docenic ludzi pracujacych w czyims imieniu.
        Pozdrawiam
        • business3 Pośrednik robi z ciebie frajera... 04.01.06, 21:16
          Pośrednik robi z ciebie frajera...

          Gość portalu: mlsni napisał(a):

          > a ja jestem agentem ale w Stanach.Pokazuje po 20domow dziennie i nie lubie gdy
          > ktos na koncu tranzakcji probuje mnie okiwac i idzie do kogos innego .Z tej
          > pracy zyje.Roznica tutaj kupujacy nie laci ,placi mi sprzedajacy ,lecz ja
          > negocjuje cene dla mojego klienta ,zazwyczaj udaje mi sie wynegocjowan 90-96%
          > od ceny pierwotnej.Przepisy sa klarowne ,kontrakty tez ,chronia obie stony ,tj
          > sprzedajacego i kupujacego ,oplaty za notariusza (tutaj title comp. i adwokat)
          > takze istnieja,oplata do banku za kredyd 1-2% od sumy pozyczki ,ubezpieczenia
          > podobne.Pozyczke dostac latwo.Mysle ze kiedys w Polsce bedzie podobnie,przepisy
          >
          > latwe,posrednicy uczciwi a ludzie zyczliwi.
          > Nie bierzemy pieniedzy za darmo , wypelniamy kupe roboty na ktorej kupijacy i
          > sprzedajacy nie musza sie zanc.Czas docenic ludzi pracujacych w czyims imieniu.
          > Pozdrawiam
      • Gość: kasiek Re: Z pamiętnika kupującego mieszkanie: jak przej IP: *.pl / 195.136.114.* 04.01.06, 21:33
        A ja właśnie sprzedaję mieszkanie. Umieściłam ogłoszenie w internecie i w ciągu
        3 pierwszych dni odebrałam chyba setkę telefonów. Dzwoniły głównie agencje, żeby
        poinformować mnie, że chętnie się mną "zaopiekują". Niejedna chciała umowę na
        wyłączność, ale zawsze mówiłam, że pzecież to oni przyszli do mnie a nie ja do
        nich i niech spadają z taką umową. O wielu agentach (agencjach) mam jak
        najgorsze zdanie, a lista zarzutów jest długa (niepunktualność, bezczelność,
        ignorancja i totalny brak respektu dla mojego życia prywatnego włączając w to
        telefony o godz. 22 w niedzielę). W końcu znalazłam, małą agencję, która
        załatwiła za mnie wszystko. pozdrawiam wszystkich sprzedających lub kupujących
        mieszkanie
      • Gość: kasiek Re: Z pamiętnika kupującego mieszkanie: jak przej IP: *.pl / 195.136.114.* 04.01.06, 21:33
        A ja właśnie sprzedaję mieszkanie. Umieściłam ogłoszenie w internecie i w ciągu
        3 pierwszych dni odebrałam chyba setkę telefonów. Dzwoniły głównie agencje, żeby
        poinformować mnie, że chętnie się mną "zaopiekują". Niejedna chciała umowę na
        wyłączność, ale zawsze mówiłam, że pzecież to oni przyszli do mnie a nie ja do
        nich i niech spadają z taką umową. O wielu agentach (agencjach) mam jak
        najgorsze zdanie, a lista zarzutów jest długa (niepunktualność, bezczelność,
        ignorancja i totalny brak respektu dla mojego życia prywatnego włączając w to
        telefony o godz. 22 w niedzielę). W końcu znalazłam, małą agencję, która
        załatwiła za mnie wszystko. pozdrawiam wszystkich sprzedających lub kupujących
        mieszkanie
        • Gość: Marek Re: Z pamiętnika kupującego mieszkanie: jak przej IP: *.aster.pl 04.01.06, 22:07
          Sprzedawałem mieszkanie w lutym ubuegłego roku.
          Trwało to z 2 miesiące.
          Zacząłem przez agencje i się mocno zawiodłem.
          Zrobili mi w domu spęd zupełnie przypadkowych ludzi, którzy chcieli bardziej
          zobaczyć jak mieszkanją ludzie w okolicach. Dziennie miałem 5-6 wizyt.
          I nic.
          Sam zabrałem się do roboty i sprzedałem mieszkanie w ciągu 2 tygodni.
          Trafiłem na przesympatycznych ludzi, z którymi sprzedaż przeszła idealnie.
          Mieszkanie sprzedaliśmy w kwietniu a mieszkaliśmy jeszcze do końca sierpnia,
          mając pełną sumę na koncie.
          Gdy jeden z aktywniejszych pośredników dowiedział się, że mieszkanie już
          sprzedane, zaczął mnie nękać o wypłatę choćby 2% od ceny transakcyjnej - to
          prawda. Dostawałem od NIEJ SMSy typu, "Co z Pana za człowiek, tak żerować na
          cudzej uczciwości i rodzinie. Wierzę że przemyśli Pan tę sprawę i wypłaci mi
          należne pieniądze". Dobre. takich SMSów i podobnych było kilka.
          Nie wypłaciłem ani grosza, bo pośrednik się nie sprawdził. Nie przyprowadził
          klienta, znalazłem go sam przez jeden z portali internetowych. To prawda że
          przyprowadzała mi najwięcej potencjalnych klientów, ale w sumie to żadnego nie
          namówiła na zakup.
          Do dziś dnia dzwonią pośrednicy z pytaniem czy mieszkanie nadal aktualne.
          A wracając do tematu i Pamiętniku z zakupu drugiego mieszkania to polecam
          developerów współpracujących z konkretnymi oddziałami baknków.
          W sumie to co zrobiłem to podpisałem umowę przedwstępną z dev. dostałem telefon
          z banku, doniosłem kilka kwitów do oddziału banku i podpisaliśmy umowę
          kredytową. Teraz kończę bo właśnie dostałem wypis z KW.
          Kredyt spłacać będę do 2024 roku :-)
          • Gość: kasia Re: Z pamiętnika kupującego mieszkanie: jak przej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.06, 19:43
            jestem pośrednikiem i pracuję kilkanaście lat i takiej bzdury nie słyszałam .To
            katastrofa co wy piszecie .Ludzie którzy miele nieszczęśliwe starcie z
            pośrednikiem .to osoby które myślą że są najmądrzejsze a w rzeczywistości są
            burakami którym słoma z butów wystaje ,a z burakami prostakami i cwaniakmi z pod
            ciemnej gwiazdy ,których można wykiwać jak się chce,nie pracujemy bo wcześniej
            czy później i tak pojdzie do agencji ,bo jednak przy sprzedaży mieszkań ludzie
            chcą wspólpracować a niestety ptraktują go nie nalepiej lub zlekceważ i nawet
            nie zadzwonią.Powodzenia życzę porazką życiowym.Zna takich buraków -cwaniaków
            ,którzy płaczą i płacą bo muszą ,chcieli być cwańsi .Nie ma cie pojęcia jak
            działa pośrednik . Pośrednicy sami sobie wybierają klientów ,jak mam z kimś
            pracować przez kilka tygodni ,miesięcy to będe pracować z normalną osobą .Po
            kilkanastu latach pracy jak słucham takich frajów to nóż się w kieszeni
            otwiera.jesteżcie bandą nieudaczników i nie znacie się na prawie i przepisach ,a
            z plotek może powstać nowe prawo które sobie wmawiacie i opowiadacie .Buraki
            wynocha na wieś i do pola .
        • business3 A po cholerę powtarzasz posty??? 04.01.06, 22:56
          A po cholerę powtarzasz posty???

          Gość portalu: kasiek napisał(a):

          > A ja właśnie sprzedaję mieszkanie. Umieściłam ogłoszenie w internecie i w ciągu
          > 3 pierwszych dni odebrałam chyba setkę telefonów. Dzwoniły głównie agencje, żeb
          > y
          > poinformować mnie, że chętnie się mną "zaopiekują". Niejedna chciała umowę na
          > wyłączność, ale zawsze mówiłam, że pzecież to oni przyszli do mnie a nie ja do
          > nich i niech spadają z taką umową. O wielu agentach (agencjach) mam jak
          > najgorsze zdanie, a lista zarzutów jest długa (niepunktualność, bezczelność,
          > ignorancja i totalny brak respektu dla mojego życia prywatnego włączając w to
          > telefony o godz. 22 w niedzielę). W końcu znalazłam, małą agencję, która
          > załatwiła za mnie wszystko. pozdrawiam wszystkich sprzedających lub kupujących
          > mieszkanie
    Inne wątki na temat:

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka