Forum Dom Dom
ZMIEŃ

      Zamarznięte rury

    IP: 192.165.213.* 26.01.06, 09:09
    Mieszkam w domku na warszawskiej Białołęce. Podczas mrozów na początku
    tygodnia zamarzła mi woda w rurach doprowadzających do kuchni i łazienki.
    Fachowiec zajrzał i stwierdził, że niezbędna będzie dmuchawa ciepłego
    powietrza, bo inaczej się ich ogrzać nie da. No i zaczęły się poszukiwania
    sprzętu.

    Trwają już czwarty dzień, efektu żadnego, ja ciągle bez wody. Czy ktoś z was
    ma może namiary na posiadacza takiego urządzenia albo jakąś wypożyczalnię?

    Będę bardzo wdzięczny za pomoc. Gdyby ktoś wolał kontakt telefoniczny a nie
    przez forum, to podaję mój numer telefonu: 609 03 01 33.

    Pozdrawiam
    Kuba
      • Gość: Jarek Re: Zamarznięte rury IP: *.crowley.pl 26.01.06, 09:14
        Pierwszy lepszy hipermarket (najlepiej techniczny, ale w zwykłym też powinieneś
        kupić) i tam pytaj o opalarkę. Badziewną za kilkadziesiąt złotych kupisz,
        lepsza nie jest potrzebna.

        J.
      • Gość: Hydraulik-amator Re: Zamarznięte rury IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.06, 09:45
        A moze zamiast dmuchawy warto pomyślec o założeniu kabla grzewczego? Można to
        kupić np. w sklepach sprzedających systemy ogrzewania podłogowego (w
        hipermarketach mają tylko maty grzewcze, a to trochę drogo wychodzi). Owijasz
        tym rury, zakładasz następnie izolację (gotowe łupiny do kupienia w
        hipermarketach)i podłączasz kabel do pradu. Wyjdzie wprawdzie drożej niź
        opalarka, ale to inwestycja, która zapobiegnie zamarzaniu rur w przyszłości.
      • Gość: Kuba Re: Zamarznięte rury IP: 195.42.249.* 26.01.06, 11:46
        Dziękuję za dobre rady. Niestety mam rury poprowadzone w tak dziwaczny sposób,
        że można się do nich dostać jedynie przepychając się przez dość wąski lufcik, a
        potem leżąc na ziemi. Nie bardzo więc wchodzą w grę przy tych temperaturach
        większe roboty typu instalacja kabla grzewczego i nie da się także zbyt długo
        pracować z opalarką. W grę wchodzi tylko ta dmuchawa i dlatego jej szukam.

        A oczywiście na wiosnę pomyślę o jakimś rozwiązaniu trwale eliminującym ryzyko
        ponownego wystąpienia tegorocznego problemu.
    Pełna wersja