winadajcie
04.05.06, 20:09
Witam. Sprawa wygląda tak.
Pion kanalizacyjny w kuchni się zatkał i w moim mieszkaniu wylały się ścieki
ze zelwozmywaka. Na nieszczęście tak obficie, że zniszczyły podłogę w kuchni,
przedpokoju i nawet pokoju. Zgłosiłem spółdzielni, bo kwestia kanalizacji
należy do nich (administracji konkretnie). Oni zgłosili swojemu
ubezpieczycielowi, przyszli likwidatorzy szkód (ładna nazwa), zrobili protokół
(w nim wszystko ok. było), po czym przysłali pismo z tejże ubezpieczalni, że
polisa obejmuje "awarię kanalizacji", ale już nie obejmuje "zalania ściekami".
A to drugie było przyczyną moich szkód.
W spółdzielni kazali mi się odwoływać do obezpieczalni od jej decyzji. Ale ja
nie mam żadnego związku z tą firmą! Ja wniosłem pismo do spółdzielni o
likwidację szkód, które obciążają ich. Wszak lokatorzy nie mają nic do gadania
przy konserwacji kanalizacji itd.
Pytam was na zdrowy rozum, ewentualnie prawniczy :), iść do sądu, czy dalej
babrać się w odwołania?