Forum Dom Dom
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Czy kupilibyście dom wart 1,4 mln na kredyt?

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.06, 16:29
    Nie wiem co robić, może mi doradzicie. Mamy z mężem dość duże dochody
    (zdolność kredytową na ok 1,8 mln zł) i myślimy o kupnie domu w Warszawie.
    Znaleźliśmy dom, za który właściciele chcą ok 1,4 mln zł no i mamy dylemat,
    nie mamy oczywiście takiej gotówki, oszczędności mamy jakieś 350 tys zł.
    Resztę musielibyśmy brać na kredyt. Ze wstępnych ustaleń wynika, że raty są
    olbrzymie - rzędu 5000-6000 tys w zależności od waluty i banku. No i
    zastanawiamy się co robić, z jednej strony chcemy docelowo mieszkać w domu, a
    obawiamy się dalszego wzrostu cen, a z drugiej strony różne są sytuacje w
    życiu, każde z nas może stracić pracę i długo szukać nowej, są sytuacje
    losowe, choroby, etc. Nie wiem czy byłabym w stanie spokojnie spać z takim
    kredytem. Co byście zrobili? Niby zawsze można sprzedać taki dom i spłacić
    kredyt, ale dom to nie bułki, nieraz można miesiącami czekać na dobrego kupca.
    Obserwuj wątek
      • herox Re: Czy kupilibyście dom wart 1,4 mln na kredyt? 01.09.06, 16:35
        To czy raty są olbrzymie wynika z ich relacji do dochodu netto.
        Jeżeli stać was na raty rzędu 6000 zł to zapewne dochód macie w okolicach 15
        000.
        W takim wypadku 9000 luzu to spokojnie na skromne życie wystarczy.
        Ale zauważcie jedno - dom to nie mieszkanie, więc wzrost cen tutaj nie jest
        taki jak przy mieszkaniach, więc raczej na tym nie zarobicie.
        Ja bym radził tak: kupić teraz jakieś duże mieszkanie, poczekać parę lat jak
        zyska na wartości, a wtedy za to kupicie dom i jeszcze zostanie na spłacenie
        części kredytu.
        Prognozowany wzrost wartości mieszkań 70%, domów 10%.
        • sushi4004 5 lat temu bylo warto 07.09.06, 12:14
          Zapomnij o kredycie. W zagranicznej prasie ekonomicznej coraz czesciej
          ostrzegaja przed peknieciem gigantycznego babla spekulacyjnego na swiatowym
          rynku nieruchomosci. Ceny domow w USA juz praktycznie przestaly rosnac, najdalej
          po paru latach kryzys dotrze i do nas. Stopy procentowe pojda w gore, wiec
          trzeba bedzie splacac coraz wieksze raty za tracacy na wartosci dom.

          www.businessweek.com/magazine/content/06_37/b4000001.htm
            • wami41 Re: Ten artykul to bubu, 09.09.06, 22:47
              herox napisał:

              > Bardzo ciekawy artykuł, ale to przecież daleko od nas, to tak daleko, że nas
              na
              >
              > pewno nie dotyczy.
              > U nas mamy swój własny grajdołek.

              Swoj grajdol, swoje ceny, swoja kulture i nawyki. U nas buduje sie dom i w nim
              umiera. Kto widzial ludzi budujacych dom i sprzedajacych po 2 latach? Nastepny
              dom po kilku latach? I nastepny?
          • Gość: gp Re: 5 lat temu bylo warto IP: *.balt.east.verizon.net 07.09.06, 15:39
            Ehehe :) Tak, w takim razie proponuje pieniadze pod lozko schowac, albo na
            lokate do banku. Moze wyjdziesz na zero z inflacja :)
            No bo przeciez peknie tez babel na gieldzie papierow, wiec nie bardzo jest
            alternatywa.
            Z takim podejsciem daleko nie zajdziesz, chociaz wy juz zaszliscie gdzies, przy
            waszych zarobkach.
            • sushi4004 Re: 5 lat temu bylo warto 07.09.06, 16:02
              Na pewno wyjde lepiej na lokacie niz kupujac mieszkanie albo akcje w szczycie
              spekulacyjnej bańki :-P

              Zastanawia mnie krotka ekonomiczna pamiec Polakow. Od 1989 roku bylo juz pare
              ostrych zjazdow na gieldzie, pamietam tez kilkuletni spadek cen nieruchomosci po
              2000 roku (na ktory szczesliwie udalo mi sie zalapac). Mimo ze komuna zdechla
              juz dosc dawno, wiele osob nie moze sobie wbic do glowy, ze w kapitalizmie
              gospodarka rozwija sie cyklicznie. Dzieje sie tak juz od 200 lat i jesli ktos
              uwaza, ze zadna recesja czy kryzys nie ma sie prawa wydarzyc, to jest albo
              niepoprawnym optymista albo ekonomicznym szarlatanem. Pamietam takich prorokow
              co napedzali pare lat temu spekulacje akcjami internetowymi opowiadajac bajki o
              "nowej gospodarce", w ktorej stare zasady mialyby nie dzialac. Niestety rynek
              szybko zweryfikowal te herezje.

              P.S. Najlepszym dowodem na to, ze jestesmy w apogeum spekulacji jest powszechne
              przekonanie ze ceny moga tylko rosnac.
              • herox Re: 5 lat temu bylo warto 07.09.06, 16:15
                Prrrrr szalona,

                mimo, że piszesz z sensem to nie zapędzaj się za bardzo.
                To, czy to jest szczyt czy przedszczyt czy zaszczyt przekonamy się za jakiś
                czas.
                Nie ma prostej i łatwej teorii pozwalającej na określenie szczytu, można co
                najwyżej go przeczuwać, ale i tak się pomylić o 2-3 lata.
                Warunek, że wszyscy o tym rozmawiają trudno obiektywnie zbadać, bo co to
                oznacza wszyscy? 95% społeczeństwa, czy 74%?

                Trochę teorii masz, ale jeszcze pokory potrzeba.
                • sushi4004 Re: 5 lat temu bylo warto 07.09.06, 16:32
                  Zgadza sie - timing to najwieksze wyzwanie. Gdybym byl w stanie to przewidziec
                  nie marnowalbym tu czasu, tylko obstawial kontrakty terminowe. Wiadomo, ze pewne
                  sa tylko smierc i podatki ;-)

                  Tylko co to zmienia, ze zostalo nawet 2-3 lata? Mieszkanie kupuje sie
                  przynajmniej u nas na duzo dluzej, a drozejacy kredyt do splacenia w recesji to
                  w najlepszym razie ciezka kula u nogi, w najgorszym prosta droga do bankructwa
                  jak stracisz prace.
                  • wami41 Re: 5 lat temu bylo warto 09.09.06, 22:51
                    sushi4004 napisał:

                    > Zgadza sie - timing to najwieksze wyzwanie. Gdybym byl w stanie to przewidziec
                    > nie marnowalbym tu czasu, tylko obstawial kontrakty terminowe. Wiadomo, ze
                    pewn
                    > e
                    > sa tylko smierc i podatki ;-)
                    >
                    > Tylko co to zmienia, ze zostalo nawet 2-3 lata? Mieszkanie kupuje sie
                    > przynajmniej u nas na duzo dluzej, a drozejacy kredyt do splacenia w recesji
                    to
                    > w najlepszym razie ciezka kula u nogi, w najgorszym prosta droga do bankructwa
                    > jak stracisz prace.


                    Znawco problemu, kto bierze "drozejacy kredyt"? Czy kredyt jest dorgi czy tani
                    dach nad glowa trzeba miec.Zgoda?
        • Gość: kjo Re: Czy kupilibyście dom wart 1,4 mln na kredyt? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.06, 19:04
          Szczerze mówiąc to jak ktoś musi brać kredyt to po prostu najwyczajniej w
          świecie nie stać go na dom w Polsce. Smutne realia są takie że w tym kraju domów
          się nie kupuje tylko dom się buduje pokrywajac w miarę możliwości wydatki na
          bieżąco. Jak cię nie stać - to nic nie robisz - jak cię stac to coś robisz. masz
          swiety spokój i żyjesz marzeniami. fakt- trochę to trwa a tu możesz mieć klucze
          od ręki, ale cos za coś. nigdy nie wziąłbym kredytu na dom nawet gdyby przyszło
          mi mieszkać w kawalerce. Dlaczego? Dlatego ze wolałbym słuchać za przeproszeniem
          pierdz.. sąsiada za scianą niż słuchać rodziny, wyrzutów sumienia i tykania
          zegara w nocy w momencie kiedy nie będzie juz tak dobrze a raty trzeba spłacać.
          Sorry, takie jest moje zdanie - kredyt na mieszkanie to zupełnie inna bajka i
          inny kaliber. Skoro jednak myśłicie o nieruchomości wartej wg sprzedajacych 1,4
          mln to raczej wiecie na co was stać i po co wam tak drogi dom.
          Ja bym przestał liczyć na wzrost cen mieszkań, domów i całego tego budowlanego
          zamieszania. Pomyślcie lepiej nad zakupem nieruchomości niezabudowanej z
          perspektywą możliwości budowy. Dlaczego? Dlatego ze te nieruchomości dalej są
          relatywnie tanie. No może nie w Wawie, ale gdzie indziej na pewno. I tu bedzie
          duzy wzrost cen. Oczywiście gotowy dom też na czymś stoi i cudów nie bedzie -
          jeszcze trochę to wszystko zdrożeje, ale zeby tak natychmiast kupować? Jesień to
          żniwa agentów - najwyższe ceny i najmniejszy wybór. taka ju mentalnosć
          kupujących co szukają nowego gniazdka przed zimą.
      • wiktorka99 Re: Czy kupilibyście dom wart 1,4 mln na kredyt? 01.09.06, 17:00
        Kilka lat temu bylismy z mezem w podobnej sytulacji ,ale zaryzykowalismy i juz
        4 lata splacamy kredyt
        z tym ze my sami wybudowalismy dom ale koszt wszystkiego wyszedl nas ok 1,9-2,0
        mln , kredyt w euro, koszt ok 8 tys miesiecznie
        Rozne rzeczy moga sie zdarzyc w zyciu ale warto ryzykowac my zaryzkowalismy,
        teraz mieszkamy w innym kraju przez okres ok 5 lat a nasz dom w konstancinie
        wynajmujemy i tak rate placa za nas :))))
        • eldritch2 Re: Czy kupilibyście dom wart 1,4 mln na kredyt? 01.09.06, 20:14
          Trochę mało danych podaliście. Za 2 mln zł to można kupić niewielki dom na
          starym Moktowie w Warszawie jak i kilkuset metrowy pałac pod Warszawą. Jeżeli
          chcecie kupić dom, który będzie zyskiwał na wartości to kupujcie raczej mniejszy
          dom w dobrej lokalizacji. W starych dzielnicach Wawy(Żoliborz, Mokotów) nie ma
          już wiele miejsca do budowy i tamtejsze domy mają potencjał wzrostu cen podobny
          do mieszkań.
          Natomiast sami musicie ocenić na ile stałe są wasze dochody i czy w przypadku
          utraty pracy szybko znajdziecie robotę za podobne pieniądze.
          A tak przy okazji to w jakiej branży pracujecie? Jestem bardzo ciekawy gdzie są
          takie zarobki.
      • Gość: Maja Re: Czy kupilibyście dom wart 1,4 mln na kredyt? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.06, 21:10
        No właśnie, co do tej pewności pracy, to ja raczej jestem ostrożna. Teraz
        zarabiamy wyjątkowo dobrze, jeszcze 2 lata temu tak nie zarabialiśmy. Obstawiam,
        że będziemy w stanie tak zarabiać jeszcze kilka lat, potem pewnie max 2/3 tego.
        Poza tym człowiek chciałby jakoś normalnie żyć - pojechac na wakacje, wysłać
        dziecko do dobrej szkoły. A tak będę myśleć tylko o tym , żeby spłacić ten
        chol..ny kredyt i zamiast cieszyć się życiem, będę przez 30 lat odliczać kolejne
        raty. Czy warto wobec tego tak się męczyć? A może to jest właśnie normalne.
        Poza tym zastanawiam się czy taki dom (w okolicach Ursynowa) będzie zyskiwał na
        wartości? Obawiam się, że za 30 lat jego wartość spadnie. Sama nie biorę nawet
        pod uwagę kupna domu z lat 80-tych.
        • Gość: mariusz Re: Czy kupilibyście dom wart 1,4 mln na kredyt? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.09.06, 09:37
          kup sobie dom za pol miliona
          reszte wydaj na 2-3 mieszkania w dobrych lokalizacjach za 2 lata je sprzedaj
          opcji jest wiele
          ja bym sie cieszyl w takiej sytuacji a nie martwil
          idz do doradcy z private bankingu z takimi dochodami powinnas byc juz ich
          klientem
          poczytaj sobie na ten temat, odwiedz to nic nie kosztuje a wiedze maja wieksza
          niz samozwanczy eksperci z forum np sawa, ktory prowadzi hurtownie i doradza
          jak zainwestowac 2 miliony
          czy to jest powazne?
        • Gość: Maniek Porownaj z innymi krajami i nie Ursynow IP: 193.0.122.* 07.09.06, 08:07

          1.5 mln to jest naprawde duzo nie tylko w Polsce. Porownaj sobie z innymi krajami.

          Tak jak ktos pisal - moze w centrum (+mokotow/zoliborz) ceny domow beda jeszcze
          sporo rosly ale pod Warszawa juz w to nie wierze.

          Ursynow/Kabaty to zbite blokowisko - za 30 lat moga sie z tego zrobic slumsy -
          jesli intersuje Cie dalsza dzielnica to szukaj takiej o nowszej i rzadzszej
          zabudowie - przy tej kwocie pewnie Wilanow.

            • Gość: kolukasz@gazeta.pl Re: IP: *.leeds.ac.uk 07.09.06, 11:57
              Moi droszy - takie ceny sa juz za granica gdzie mieszkam no i tu
              prawdopodobienstwo wzrostu cen jest znacznie wieksze gdyz ludzie tu maja
              wieksze mozliwosci zarobkowe w por do ceny ktora zaproponowaliscie. Nie wiem
              jakie macie wymagania co do domu, jednak mysle ze taka cena przy obecnej
              niestabilnej pozycji zlotowki versus euro, jest dosc duzym ryzykiem brania
              takiego kredytu. Bardzo spodobal mi sie pomysl kogos kto napisal ze przeciez
              mozna kupic cos mniejszego i dwa mieszkania, zyjac lub splacajac rate za dom
              przychodem z wynajetych mieszkan. powiem wam natomiast na co ja sie decyduje,
              gdyz pomimo mojej dosc intratnej pracy za granica nie zdecydowalbym sie na taki
              zakup- a mianowicie, chce kupic dzialke pod miastem i wybudowac dom z bali, w
              przepieknym tarym obejsciem i odorbina nowoczesnosci w srodku. polecam, moj
              kosztorys nie zaklada wiekszej kwoty niz 200 tys zl (przy powierzchni okolo
              100m2)co ponadto? tak jak sama powiedzialas, fajnie jest moc jechac na wakacje
              i wyslac dziecko do dobrej szkoly, bo przeciez luksusowy dom to nie wszystko -
              trzeba miec jeszcze czas na to zeby sie cieszyc a nie tylko martwic zyciem i
              kolejna duza rata w banku.
              • jan-w Re: Porownaj z innymi krajami i nie Ursynow 11.09.06, 18:27
                Tak. Człowiek którego stać na taki dom, też jeździ metrem. Jeżeli ma alternatywę
                - jechać godzinę w korku i szukać miejsca do zaparkowania w centrum 20 minut,
                albo metro - 20 minut do centrum. Jeśli jedzie spotkać się ze znajomymi w pubie.
                A jeśli nie on, to jego dzieci. 15-latki, nie mają własnych samochodów.
      • Gość: end Dom ? w Warszawie ? za tą cenę ? IP: 212.180.162.* 03.09.06, 11:20
        kogoś się żarty trzymają...he he he rozumiem, że to w miejscowości Warszawa
        koło Kępy Gościewskiej w lubuskiem no bo z całą pewnością nie Warszawie w
        sensie miasta stołecznego. Za taką cenę W WARSZAWIE można kupić ładne dwa
        pokoje lub trochę gorsze trzy pokoje co do domu podejrzewan fantazję......
      • ela.tu-i-tam Re: Czy kupilibyście dom wart 1,4 mln na kredyt? 03.09.06, 12:00
        cena = 1,4 mln
        wlasny wklad = 350 tys, 25%

        na ile lat kredyt ?
        splaty = 6 tys/miesiecznie (biore zawsze pesymistyczne), jaki to procent
        miesiecznych dochodow ?

        > a z drugiej strony różne są sytuacje w życiu, każde z nas może stracić
        > pracę i długo szukać nowej, są sytuacje losowe, choroby, etc.

        Od tego jest ubezpieczenie do kredytu, ktore, w jakis scisle okreslonych
        warunkach, splaca raty w czasie choroby czy okresu bez pracy.

        Ja bym wziela, jesli splaty nie przekraczaja 30% dochodow, jesli ubezpieczenie
        porzadnie sekurujace od problemow losowych, i jesli dlugosc kredytu rozsadna
        (dla mnie nie wiecej niz 15-20 lat).
      • Gość: tintin Re: Czy kupilibyście dom wart 1,4 mln na kredyt? IP: *.itpp.pl 05.09.06, 23:35
        To zalezy od tego jaka macie pracę. Mam znajomych którzy tyle zarabiaja i dzielą
        się na dwie grupy. Pierwsza to ci którzy jak stracą jedną pracę zaraz znajda
        drugą i nie musza sie martwić. Są dobrzy w tym co robią i rynek o tym wie.
        Drugi przypadek to ludzie którzy sa na szczycie ale wleźli tam cokolwiek przez
        przypadek. Dyrektor wielkiego przedsiebiorstwa (bo ma znajomych w słusznej
        partii), albo redaktor naczelny dużego pisma (bo choc niczego nie potrafi zrobił
        dobre wrażenie na prezesie). Oni teraz kupuja sobie kabriolety ale nie znajdą
        nic kiedy stracą za miesiąc albo dwa lata swoje posady. A jesli znajda - to za
        wielokrotnie mniejsze sumy.
        A jesli juz teraz się boisz - to nie bierz. Co to bedzie kiedy naprawde bedziesz
        go miała na głowie. :)
        Może pomysl o czym innym? Może jednak tanszy za miastem?
      • magdajeden Re: Czy kupilibyście dom wart 1,4 mln na kredyt? 06.09.06, 14:25
        bzdura jakas. jezeli masz faktyczną zdolnosc kredytową na wymienionym poziomie,
        to masz równiez wysokie dochody (sama to napisałas), skoro masz wysokie dochody
        to stać cie na taką ratę. druga sprawa - skoro masz wysokie dochody a martwisz
        sie, ze nie bedzie cie stac poźniej na raty (w razie czego) to spłacaj więcej i
        splac wczesniej kredyt.
        nie widze problemu. własciwie nie widze pytania.
      • Gość: ktostam Re: Czy kupilibyście dom wart 1,4 mln na kredyt? IP: *.acn.waw.pl 07.09.06, 00:34
        Zastanow sie, czy komfort mieszkania w takim domu i lokalizacji skompensuje ci
        20 lat ciaglego, tajacego sie gdzies w podswiadomosci stresu.

        Jak kupowalem mieszkanie, to wzielismy z zona kredyt na jakas 1/5 naszej
        zdolnosci kredytowej (mamy ja mniej wiecej na takim poziomie, jak Wy), i spimy
        spokojnie. Wygodne mieszkanie ma swoja wartosc, ale ja nie mam powodow zeby
        wierzyc, ze w Polsce koninktura utrzymywala sie nieprzerwanie przez najblizsze
        20 lat. To wrecz sprzeczne z dobrze znanymi prawami ekonomii. A skoro tak, to
        chcialbym miec - i mam - ten komfort, ze bede mial na rate i na zycie nawet
        jesli bede zarabial 1/5 tego, co teraz.

        pozdrawiam
      • Gość: _hefalump Ten problem... to na serio??? IP: 194.106.192.* 07.09.06, 00:56
        Prosze wybaczyc moje zdzwienie, ale przedstawiony problem jest moim zdaniem nieco niedopasowany do miejsca publikacji, albo jest zartem. Splacam wspolnie z zona kredyt mieszkaniowy (operuje kwotami trzykrotnie mniejszymi od podanych w poscie otwierajacym, ale to chyba jest bez znaczenia - idzie o proporcje), ale w zyciu nie przyszlo by mi do glowy, by pytac internautow o to, czy dobrym pomyslem jest jego wziecie! Litosci ludzie! Rownie dobrze (a moze nawet lepiej) mozna pojsc z tym pytaniem do wrozki. A te eksperckie odpowiedzi co, kiedy i ile bedzie kosztowalo wygladaja jak ciag dalszy zartu. Rozumiem, ze pietnastoletnia pannica ma problem, czy dobrze lokuje swoje uczucia w chlopaku, ktory ma opinie lovelasa i szuka wsparcia wsrod kolezanek za posrednictwem internetu. Ale dorosly czlowiek, zarabiajacy - jak na polskie warunki - bardzo dobre pieniadze (zakladam, ze wykonujacy odpowiedzialna prace) zadajacy pytanie na forum "czy powinienem zadluzyc sie na kilkaset tysiecy i zainwestowac w dom" budzi moj usmiech. Moglbym wiele argumentow przytoczyc na obrone swojego sarkazmu, ale ogranicze sie do dwoch: jesli pyta Pani o biznesowa ocene takiego przedsiewziacia to sugeruje zwrocic sie do zaufanego i poleconego specjalisty (jesli bedzie dobry, sam na wstepie rozmowy zaznaczy, ze wariantow moze byc kilka, bo nikt nie jest w stanie przewidziec czy nie nastapi np. "drugi" 11. wrzesnia, tyle, ze z wiekszymi konsekwencjami dla rynkow finansowych i/lub jaki bedzie ciag dalszy wydarzen na rynku nieruchomosci - przypominam, ze nie mowimy o perspektywie lat kilku lecz kilkunastu, by nie powiedziec kilkudzisieciu <branie kredytow do szybkiej splaty przy obecnych mozliowosciach dosc dobrego inwestowania krotkookresowego nie ma najmniejszego sensu>). A jesli pytanie ma bardziej "filozoficzny" charakter i brzmi: czy warto splacac kredyt kosztem jakis tam wyrzeczen, to chyba jedynie sluszna osoba do rozstrzygniecia tej kwestii jest Pani.
        Na marginesie: wiele lat temu, moj kolega w jednym z poradnikow z cyklu "jak zostac pieknym i bogatym w weekend" przeczytal bardzo praktyczna i zyciowa definicje zamoznosci. Byla to chyba jedyna warta zapamietania rzecz z tej ksiazki. Przypadla mi do gustu i czesto ja sobie przypominam, gdy staje przede mna problem: "czy mnie na to stac?". Otoz zamoznosc mierzona jest iloscia "czasu" (dni/miesiecy/lat) jaka czlowiek moze przezyc, nie pracujac, ale nie obnizajac rowniez swojego standardu zycia. Polecam! O ile sama w sobie nie zawiera odpowiedzi, to z pewnoscia wyostrza problem i czyni go bardziej klarownym.
        P.S. Nie bylo moim celem urazenie Pani. Jest pozno i wlasciwie kladlem sie juz spac, ale watek mnie zaintrygowal, wszedlem, przeczytalem i pomyslalem, ze juz chyba snie... Dobranoc.
      • Gość: wyznacznik Re: Czy kupilibyście dom wart 1,4 mln na kredyt? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.06, 01:00
        Jak nie wiesz co robić i masz duże dochody to oddaj kilka procent na domy
        dziecka albo po prostu rozejrzyj się rochę i rozdaj w swoim otoczeniu ludziom
        biednym i na prawdę potrzebującym. Tłuste dupsko możesz tuczyć w zwykłym
        mieszkaniu - po co Ci super-dom w brudnej, niebezpiecznej i brzydkiej Warszawie
        zwanej inaczej stolycą. Skoro musisz koniecznie - to dziwię się (bo podobno
        inteligencja i wiedza jest w prost proporcjonalna do zarobków ), że szukasz
        pomocy w na łamach (ekranach znaczy się) internetowej gazety. A tak po prostu
        myślę, że ten wątek jest po prostu fikcyjny - spreparowany przez znudzonych
        pismaków wymyślających niestworzone rzeczy po szóstej kawie podczas 12- tej
        godziny bezpłodnej pracy przed komputerem.
      • Gość: michael Re: Czy kupilibyście dom wart 1,4 mln na kredyt? IP: *.aster.pl 07.09.06, 04:06
        Dobry wieczór!
        Szanowni Państwo, proszę o poradę w b.ważnej dla mnie sprawie. Pracujemy z żoną na wysokich stanowiskach w najlepszych firmach w swojej branży w Warszawie, zarabiamy kosmiczne pieniądze, zdolnośc kredytową mamy astronomiczną jednak szukamy tu na forum odpowiedzi na pytanie czy dobrze robimy kupując domek -taki z tych mniejszych - za 10mln zł. Aaa, zapomniałbym dodać, że jesteśmy przed trzydziestką no i mamy tylko 7mln zł oszczędności a na resztę niestety musimy wziąć kredyt - takie życie. Wiem,że na forum można otrzymać fachową poradę więc zrobię tak jak powiecie!!!
        • Gość: Blanka Re: Czy kupilibyście dom wart 1,4 mln na kredyt? IP: 83.16.86.* 07.09.06, 11:50
          Witam ,
          Ja mam 26 lat i zarabiam 1600zł netto. Zastanawiam sie co zrobić by móc się
          wyprowadzić od rodziców. Nie mam praktycznie zadnych oszczędności i nikt na
          takie zarobki nie da mi kredytu. Dlatego mam pytanie , moze mi Państwo
          pomozecie znaleźć jakś dobrze płatną pracę? Dla mnie 1 mil to kwota bajeczna a
          10 mil to nie miesci mi sie w glowie. Pozdrawiam i proszę o kontakt 607-175-340
      • Gość: yy takiego domu łatwo się nie sprzeda IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.06, 07:30
        Żyć w ciągłej trosce ob zdrowie, pracę, pożar itd. Szkoda życia. lepiej
        wykorzystać te pieniądze i kupic dom na który Was stac. W domu za 200-400 tys.
        też da się mieszkać :). Łatwo sprzedać, Nie trzeba jeździć na rowerze po domu.
        Ile człowiek poczepuje łazienek, saun, sypialni ? Chyba ,że chcecie kupić
        prestiż. Znajomi będą mówili, jaki ładny ( drogi) dom) a za waszymi plecami
        będą się stukali w głowę, że zaryzykowaliście całe dalsze spokojne życie dle
        ciągłej troski o... blachę, cegłę. Dom jest tylko sposobem na fomfortowe
        miejsce własne. NIE CELEM ŻYCIA- TO TYLKO RZECZ. Tyle jest na świecie rzeczy do
        zobaczenia.
      • Gość: LUBUSZANIN Re: Czy kupilibyście dom wart 1,4 mln na kredyt? IP: *.zgora.dialog.net.pl 07.09.06, 09:08
        Jezu jak ja Wam wspólczuje......w Zielonej Górze ekstra-dom nowobudowany( w
        ciągu ostatnich 6-8 lat) ,z duza dzialką mozna kupic i przebierac za 500-700
        tys.zl. - ludzie z Wa-wy i okolic CO WY ROBICIE????????? za 1,4 mln zl. (czyli
        prawie 400 tys.euro ) to mozna kupic fantastyczny domek w cieplej Hiszpanii ,a
        o Chorwacji nie wspomne - a nie w zimnej i mokrej warszawce .......rozsądku
        życze i pomyslunku.........
      • Gość: Basia Re: Czy kupilibyście dom wart 1,4 mln na kredyt? IP: 213.42.21.* 07.09.06, 09:52
        Maja, to wszystko zalezy od tego jak bardzo sklonni jestescie podejmowac ryzyko.
        My z mezem mamy dochod na poziomie 40 tys zl netto miesiecznie. Mamy podobny
        problem. Nasza zdolnosc kredytowa jest doslownie kosmiczna, 3 mln. Osobiscie
        bardzo nie lubimy dlugow. Wolimy jednak sie tak bardzo nie zadluzac i kupujemy
        duze mieszkanie z mniejszym kredytem (nie sprzedajac pierwszego). Chcemy nowe
        splacic jak najszybciej.
        Nie chcemy zeby osia naszego zycia stal sie kredyt, chcemy miec luz i komfort,
        podrozowac ile sie da itd. Nasz kredyt bedzie wynosil okolo 4 tys zl
        miesiecznie, nawet jak maz straci prace, ja bede w stanie placic raty. Czujemy
        sie w ten sposob bezpiecznie ale jednoczesnie jestesmy pewni, ze po splacie
        bedziemy chcieli sprzedac i kupic lub wybudowac dom.

        Trzeba tez wziac pod uwage to ze dom to szczegolnie na poczatku skarbonka, do
        tego koszty ogrzewania moga byc kosmiczne. Znajomi w Piasecznie w nowym domu
        placa 2 tys zima za samo ogrzewanie. Smiesza mnie czasem sytuacje gdzie ludzie
        kupuja domy a potem oszczedzaja na ogrzewaniu bo to za duzo kosztuje.

        Z drugiej strony, jesli dom bedzie w dobrej lokalizacji, dobrze i z klasa i
        neutralnie wykonczony, to w kryzysowej sytuacji mozna go po prostu wynajac a
        samemu sie przeprowadzic.

        Rozumiem twoj problem, bo sami przez to przeszlismy. Intuicja nigdy nie zawodzi.

      • Gość: kjac@gazeta.pl Re: Czy kupilibyście dom wart 1,4 mln na kredyt? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.06, 10:02
        właśnie zrezygnowałem z kupna mieszkania i odłożyłem tą decyzję na jakieś 2-3
        lata. Wiem, że będzie drozej, ale tuż przed ostatecznym podjęciem decyzji o
        podpisaniu umowy na zaklepane mieszkanie okazało się, że mój pracodawca będzie
        miał znaczne opóźnienie w wypłacie pensji za ost. miesiac. W takiej sytuacji
        stwierdziłem, że nie można mu ufać na tyle by brać kredyt.
        Uważam, że trzeba zastanowić się czy Wasi obecni pracodawcy są godni takiego
        polegania na nich.
        Oczywiście wy dysponujecie znacznie większą zdolnością, ale ktoś tu miał rację,
        że domy nie będą tak drozeć, tym bardziej, że dynamika wzrostu niebawem zacznie
        spadać. Nawet duże mieszkania w blokach tak nie drożeją, które nawet czasami
        jest trudno sprzedać. Na Ursynowie ktoś już ponad rok nie może sprzedać
        2-poziomowego 160-metrowego mieszkania w cenie 3500zl/metr.kw!!!

        1) jeśli macie gdzie mieszkać to proponuję zainwestować w 2-3 mieszkania 40-60
        metrowe w dobrym miejscu lub w grunty, nawet biorąc kredyt, a za jakieś 3-4 lata
        zarobicie w najgorszym przypadku 50%.Wtedy będziecie mieć więcej pieniędzy na
        dom i zapłacicie mniejsze odsetki od kredytu, choć dostępność i koszt kredytu
        może przez ten czas nieco się pogorszyć.

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka