Forum Dom Dom
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Przeprowadzka z miasta na wieś

    IP: *.devs.futuro.pl 04.11.06, 22:30
    Zamierzamy zakupić działkę na wsi, 6 km od dużego miasta, w którym pracujemy
    i w którym uczą się nasze dzieci. Właściwie całe centrum życiowe naszej
    rodziny znajduje się w tym mieście. Marzymy jednak o spokoju, ciszy, a przede
    wszystkim przestrzeni, której tutaj nam brakuje. Lecz, gdy kupno działki i
    budowa domu, stają się coraz bardziej realne - zaczynam mieć coraz więcej
    wątpliwości; jak będzie z dojazdami, co z zajęciami poza lekcyjnymi dzieci,
    jak to będzie w czasie srogiej zimy oraz jakie będą stosunki między sąsiedzie
    i jakie relacje ze społecznością wiejską. W okolicy co prawda buduje się
    wiele nowych domów, jednak wieś pozostanie wsią i jej mieszkańców również
    jest tam wielu. Nie wiem jakie panują realcje i stosunki pomiędzy nimi a
    przybyszami z miasta.

    Czy ktoś kto ma podobne doświadczenia, podzieli się nimi?
    Obserwuj wątek
        • Gość: maria Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.asta-net.com.pl 08.11.06, 21:55
          mam dom na wsi i mieszkanie w mieście ,powiem ci tylko tyle ,ze jeżeli muszę
          zostać w mieście czuję się tak jak bym przebywała w więzieniu.Społeczność
          wiejska to już nie to co kiedyś lepiej się z nią żyje niż z sąsiadami w
          bloku.Na wsi masz więcej czasu dla siebie i rodziny życie przybiera tam inne
          tempo a dojazdy do pracy pochłaniają mi mniej czasu niż przejazd przez miasto w
          czasie korków.Zobaczysz to co kiedyś w mieście nie zuważałam jestem poprostu
          bliżej natury jak inni na wsi mówią bliżej Boga.
        • Gość: cecylia Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.eranet.pl 08.11.06, 22:29
          Własnie pół roku temu wyprowadziłam się z męzem z Wrocławia na wieś i muszę
          powiedzieć ze zrobiłam najlepszą rzecz w swoium życiu. Jesteśmy z męzem już na
          emeryturach wiec było nam łatwiej bo odpadła mam troska o dojazd do pracy .
          Na wsi ludzie sa o niebo lepsi mniej zadufani w sobie a zarazem bardziej
          serdeczni. My "przybysze" musimy sie z asymilować z tą społecznością i nie
          wolno mam nosic nosa w górze a wszystko bedzie ok
          • dysleksja Re: Przeprowadzka z miasta na wieś 09.11.06, 13:09
            Cecylio, mam taki sam pomysł, emerytura za 1 rok, ale jednak się boję.Nie
            tęsknisz do Wrocławia? Jednak to nasze miasto coś w sobie ma. W jakiej
            odległości od Wrocławia warto być, żeby tak naprawdę nie tracić z miastem
            kontaktu? Prosze o odpowiedź, Ela
      • Gość: Grodek Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.chello.pl 05.11.06, 09:12
        Mam podobne dylematy. Jesteśmy na etapie kupowania działki 22 km od centrum
        miasta. Całe życie mieszkam w Warszawie i nie ukrywam, że obawy są. Na pewno
        wyprowadzka generuje dużo problemów (zwłaszcza logistycznych), ma jednak
        również mnóstwo zalet. Może przedstawię Ci argumenty, które mnie skłaniają do
        wyprowadzki za miasto. Po pierwsze ceny mieszkań. Moim zdaniem osiągnęły
        granice absurdu. Moje 45 metrowe mieszkanie na warszawskim Żoliborzu mógłbym
        sprzedać za kwotę rzędu 300 - 320 tys. zł. Aby kupić mieszkanie, które by mnie
        interesowało musiałbym wydać ok. 500 - 550 tys. Paranoja - ponad pół miliona za
        mieszkanie w bloku (jaki by on nie był, zawsze będzie blokiem). Po drugie
        uważnie obserwuję co się dzieje w moim ukochanym mieście. Na osiedlach coraz
        więcej bandytyzmu, wszyscy (nie wyłączając mnie) siedzą w swoich "klatkach"
        wychodząc tylko do pracy, na zakupy, etc. Czasy gdy byłem dzieckiem i całe dni
        spędzałem z kolegami na podwórku na rowerach, grając w kapsle, piłkę, itp.
        minęły bezpowrotnie. Nie da się wypuścić dziecka samego na podwórko. A nie chcę
        żeby moja 4 - letnia obecnie córeczka spędzała całe dnie oglądając TV, czy
        grając na kompie tylko dlatego że my nie zawsze możemy wyjść z nią na spacer.
        Kolejny powód: w bloku w którym mieszkam ok. 50% mieszkań jest wynajmowanych.
        Rotacja mieszkańców jest taka, że nawet nie próbuję ich poznawać bo i po co? Za
        trzy miesiące będą inni. A ta rotacja powoduje, że i budynek i osiedle będą
        stawały się slumsem. Następnym etapem pewnie będą wynajmujący mieszkania
        obcokrajowcy wszelkiej maści (żeby nie było niedomówień, nie mam nic przeciwko
        nim, ale łatwo mi jest sobie wyobrazić że będą to ci którzy pracują na czarno
        itp. - czyli w dużej mierze średnie towarzystwo). Czyli znowu jako alternatywa
        mieszkanie na osiedlu z płotami, strażnikami, itp. (nie bardzo mi się to
        podoba) Co do dojazdów - nie jest to już to samo co kilka, kilkanaście lat
        temu. Lepszy bądź gorszy samochód jest dostępny dla praktycznie każdego. Czas
        dojazdu wydłuży mi się o pół godziny - wydaje mi się że jakoś to przeżyję.
        Ostatni i moim zdaniem również dość ważny argument przeciw mieszkaniu to koszty
        jego utrzymania. Oprócz kredytu, który musiałbym wziąć by powiększyć przestrzeń
        życiową są jeszcze coraz droższe czynsze, parking strzeżony (nawet nie po to by
        nie ukradli auta, lecz po to by po prostu mieć gdzie zaparkować przyjeżdżając
        do domu po godz. 20). Tak to wygląda z mojego punktu widzenia. Na pewno
        wyprowadzka do domu za miasto generuje równiż problemy (pewnie takie, z których
        nawet nie zdaję sobie sprawy), ale jak na razie skłaniam się do wyprowadzki.
        Aha, tak na wszelki wypadek nie pozbywam się mieszkania - niech zarabia na
        dom :-)
        Pozdr.
          • Gość: Grodek Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.chello.pl 05.11.06, 10:44
            Na pewno nie ma rozwiązań idealnych. Wyprowadzając się "na wieś" liczę się z
            np. tym, że urządzenie imprezy dla znajomych będzie utrudnione. Z drugiej
            strony patrząc rok temu stuknęła mi 30-ka i te imprezy nie są już takie częste
            i tak "intensywne" :-( jak dawniej. A biorąc pod uwagę ilość czasu spędzanego w
            pracy odczuwam coraz większą potrzebę świętego spokoju i poświęcenia czasu
            rodzinie. Mam nadzieję, że dom za miastem pozwoli nam inaczej spojrzeć na pewne
            rzeczy i pozostać prawdziwą rodziną, a nie kilkoma osobami mijającymi sie w
            biegu rano i wieczorem. Najśmieszniejsze jest to, że gdyby ktoś zapytał mnie o
            takie rzeczy dwa lata temu obśmiałbym go. Chyba się starzeję... A co do samej
            wsi, na którą chcę się wyprowadzić: widzę tam coraz więcej ludzi myślących
            podobnie jak ja. Już teraz jest tam wodociąg, kanalizacja, gaz, internet. Przy
            obecnej rozbudowie miasta za parę lat do jego granic nie będę miał już 10 km
            tylko 5. Ale zawsze będę miał ogród do którego bedę mógł wyjść poleżeć na
            trawie, wypić kawę, itp. A moja powierzchnia życiowa będzie wynosić 150m2 domu
            + 1000m2 ziemi, a nie 60 czy 70m2 na którymś piętrze betonowego bunkra.
            • Gość: Milka Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.devs.futuro.pl 05.11.06, 11:09
              Święta racja.
              My chyba już też się starzejemy, ponieważ zupełnie odczuwamy potrzeby
              imprezowania, a coraz większą potrzebę spokoju, wypoczynku i izolacji.
              Uwielbiamy rodzinne imprezy, na które u nas na 45 m w bloku brakuje miejsca.

              Problemem natomiast wydają się zajęcia pozalekcyjne dzieci. Mój 11 letni syn
              uczęszcza na angielski, piłkę nożną, uwielbia kino. Nie wiem jak pogodzimy
              dojazdy do pracy, podwożenie do szkoły i jeszcze zajęcia poza lekcyjne syna.
              Drugi syn jest maleńki, więc na razie nie ma tego problemu.

              Fakt, coś za coś, jednak zupełnie nie wiem jak trzeba będzie się organizować
              mieszkając poza miastem.
              • Gość: Grodek Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.chello.pl 05.11.06, 12:06
                Nie wiem jak to wyglada u Ciebie, ale my nawet w tym momencie musimy korzystać
                z usług opiekunki. Przedszkole jest czynne do godziny 17, a o tej godzinie to
                my obydwoje wychodzimy z pracy. Nie wiem czy w przyszłości tez tak to będzie
                wyglądało, ale prawie na pewno będziemy nadal musieli żyć w ten sposób. Być
                może nie będzie to opiekunka, może będą to dziadkowie ale ktoś będzie musiał
                odbierać to dziecko również ze szkoły lub z zajęć dodatkowych. Czy dodatkowe
                kilka, kilkanaście kilometrów zmienia to tak bardzo? Pewnie trochę tak, ale
                chyba nie jest to coś nie do pokonania. Jeżeli chodzi o przedszkolne/ szkolne
                przyjaźnie to patrząc na siebie i na znajomych nie wygląda to już jak kiedyś.
                Przyjaźnie ograniczają się do urodzin w Mc Donald`s, na codzień każdy zyje
                swoim życiem. Szukając miejsca na dom wybieramy takie które będzie "rozwojowe".
                Buduje się tam sporo domów, więc ani my ani mała nie będziemy mieszkali w
                głuszy, bez sąsiadów, dzieci w okolicy, etc. Może się okazać, że ta społeczność
                będzie bardziej ze sobą zżyta niż ci mieszkający w bloku 5 metrów od siebie.
                Może idealizuję wiele rzeczy, ale porównując plusy i minusy tych pierwszych
                widzę trochę więcej.
                • Gość: Milka Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.devs.futuro.pl 05.11.06, 12:51
                  Oczywiście nie mogę się z Tobą nie zgodzić.Faktycznie plusów jest więcej, a
                  fakt przybywania nowych domów w okolicy również zmienia sytuację, otoczenie.
                  Nie trzeba wkupywać się w dawne zarzyłe stosunki sądziedzkie ze społecznością
                  wiejską, a tworzyć nowe z przybyszami z miasta. Problemy logistyczne są
                  faktycznie najtrudniejsze do pokonania. Jeśli zdecydujemy się przeprowadzić,
                  dwa samochody są niezbędne. Jedynie zajęcia syna na dojazdy do Wrocławia trezba
                  będzie jakoś zorganizować. Sam samochodem nie pojedzie, natomiast nie wiem jak
                  to będzie wyglądało z komunikacją autobusową. Pozostają rodzice, jednak
                  wolałabym się od nich nie uzależniać i nie nadużywać ich pomocy tak na co
                  dzień. Wiadomo rodzice są coraz starsi i nie mogę wymagać od nich bezwględnej
                  dyspozycyjności. Od czasu do czasu, to co innego, ale tak na co dzień będzie to
                  trudne, a wręcz niemozliwe. Pozostaje mi jednak wierzyć, iż wraz z przybywaniem
                  coraz więszej liczby mieszkańców na wieś, komunikacja będzie lepiej
                  zorganizowana i syn będzie dojeżdżał sam.
                • mam6lat Re: Przeprowadzka z miasta na wieś 08.11.06, 22:38
                  Grodek!
                  myślimy podobnie - podpisuję zie pod kazdym Twoim zdaniem!!!!

                  a na marginesie:
                  pewnie jestesmy sasiadami (żoliborski Potok), jesteśmy równolatkami i nasze
                  dzieci sa 4-latkami :)
                  no i własnie szukamy ziemii - ale bliżej wyszkowa - więc dalej od w-wy
            • Gość: K Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.e-wro.net.pl 08.11.06, 21:04
              Pamiętaj, że dom za miastem to nie tylko przyjemności. To również duuużo
              obowiązków, o których przeciętny blokowiec nie ma zielonego pojęcia. Ogród sam o
              siebie nie zadba, dom sam się nie ogrzeje ani sam sobie dachu nie naprawi.
              Jeżeli jesteś typem człowieka co lubi tu i ówdzie pogrzebać, tu skopać a tam
              zagrabić, to nigdy się ze wsi nie wyprowadzisz. W przeciwnym razie uciekniesz z
              tamtąd szybciej niż ci się wydaje.
      • Gość: Majka Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.aster.pl 06.11.06, 00:13
        Ostatnio to coraz częstszy problem: mieszkanie w mieście czy dom pod miastem.
        Ja powiem tak: całe życie mieszkam w Warszawie, w wiekszości w bloku, przez 5
        lat w domu, ale też w mieście i z rodzicami.
        Teraz wyprowadziłam się 15 km od miasta do własnego domu. Do dziury zabitej
        dechami, ale bez historii, tzn. jest to osiedle w miarę nowych domostw, a nie
        typowa wieś.
        I... jestem zachwycona :)
        Fatalny dojazd (korki i korki) rekompensuje mi juz sama świadomość posiadania
        domu i ziemi (1500m). Patrzę na ten mój domek i radość z dumą się mieszają.
        nie umiem tego nazwać.
        Nie mam sąsiadów nad, pod i obok. Nie mam problemów z zaparkowaniem auta. Nie
        denerwują mnie śledzące mnie emerytki z okien. Jestem u siebie od początku do
        końca i nie muszę prestrzegać ciszy nocnej. Nie słyszę ruszających z
        przystanku, ryczących autobusów. Ani śpiewu pijaczków pod oknem. Wieczorem
        wpatruje się w ogień w kominku. Latem (jeszcze tu lata nie przeżyłam) pewnie
        będę się cieszyć ze swojego ogrodu i grill będzie mi wychodził bokiem. Rano nie
        zrywam się z psem na poranny spacer, tylko otwieram drzwi tarasu i wracam do
        łóżka. Życie knajpiane przestało mnie interesować już jakiś czas temu, a teraz
        przyjaciele są u nas częstszymi gośćmi niż gdy mieszkaliśmy w bloku. I mam
        gdzie ich przenocować, bo miejsca sporo. Wracając z kina wieczorową porą jadę
        raptem 15 min dłuzej niz przedtem.
        Obok las na spacery - bez ludzi. Las, las i las.
        Cisza, cisza i spokój.
        Sąsiedzi niedaleko, wiec nie czuję się jak na bezludziu. Ale też nie za ścianą.
        Oczywiscie są minusy: odległość powoduje, ze wizyta rodziny czy do rodziny to
        juz wyprawa zaplanowana poza godzinami szczytu. Dom to skarbonka bez dna (mnie
        jednak cieszy każda nowa rzecz zakupiona do domu). Imprezy u znajomych to: albo
        nie piję alkoholu, albo muszę zanocować. Gdy auto się zepsuje pozostaje Pekaes.
        Czasem stojąc w korku mam ochotę utopić się w Wiśle.
        Spore opłaty za ogrzewanie (gazowe)
        Inna sprawa, ze: dom mamy na strzeżonym, dość "młodym" osiedlu. Nie ma tzw.
        meneli, kradzieże (póki co..) u nas nie istnieją.
        Dzieci jeszcze nie mam, więc problemy typu szkoła i dodatkowe zajęcia na razie
        mnie nie dotyczą.

        Reasumując: ja jestem szczęśliwa, że dokonałam tej zamiany. W tej samej cenie,
        co ja kupiłam dom (130m2 + uzytkowe poddasze) moi znajomi kupują 60m2
        mieszkania w bloku.
        Ale dom trzeba CHCIEĆ. Ja, wracając z pracy i widząc z daleka światła w moim
        domu i dym z komina, czuje się bardzo szczęśliwa. Nie miałam takiego odczucia w
        żadnym z mieszkań, które zajmowałam.
        Są rzeczy, dla których trudno dokonać bilansu na zimno: co za, co przeciw.
        Przynajmniej ja tak uważam.

      • Gość: czesiek wiesiek Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.ipgum.pl 06.11.06, 08:56
        ludzie jak macie wątpliwości, nie budujcie domu, całe życie mieszkaliście w bloku, nie będziecie potrafić mieszkać w domu,
        ja wychowywałem się w domu, w wawie mieszkam bo muszę - tu znalazłem pracę, niestety - nie nawidzę tego miasta,
        zamierzam sprzedać mieszkanie i pobudować się pod wawą, czas znowu żyć jak człowiek,
        a tu przez takich jak wy mieszczuchów, co z przyczyn czysto finansowaych (opłaca się kupić dom), nie z potrzeby, przekonania, przyzwyczajeń tylko ceny działek wzrosły,
        niech was .............
        post kieruję również do szczekających warsiawioków na przyjezdnych wsioków
      • orinus Re: Przeprowadzka z miasta na wieś 08.11.06, 21:43
        Moje wrażenia z przeprowadzki na wieś są trochę inne, niż większości z Was, ale
        to dlatego, że nie była to wieś "podmiejska" ale "tradycyjna", 60 kilometrów od
        Warszawy. Przeprowadzka nastąpiła w 2000 roku, zmusiła nas do tego sytuacja
        rodzinna. Mieliśmy po 38 lat, nie mieliśmy dzieci, razem z nami wyprowadziła
        się teściowa z synem. Gospodarstwo, które kupiliśmy wraz z 12 hektarami ziemi,
        położone było na tzw. kolonii (do najbliższego sąsiada mielismy ok 300 metrów).
        Gospodarstwo (dom, budynki gospodarcze) nie miało ogrodzenia. Dookoła - pola.
        Początkowo planowaliśmy, że ja będę zajmował się gospodarką (uprawa zbóż), żona
        bedzie dojeżdżać do pracy do Warszawy. Taki stan trwał przez kila lat, później
        się totalnie zmieniło, ale to inna sprawa. Co mogę poradzić tym, którzy chcą
        coś takiego zrobić? Pamiętajcie, że moje spostrzeżenia dotyczą
        wsi "tradycyjnej", a nie takiej z której 80% mieszkańców pracuje w dużym
        mieście.

        Po pierwsze, od pierwszych dni pobytu starajcie się być mili dla sąsiadów, nie
        zrażając się ich reakcjami. Będą was uważać za chorych umysłowo, kompletnych
        wariatów, kretynów itd, bo tylko taki człowiek mając alternatywę mieszkania w
        mieście czy na wsi, wybiera wieś. Na przestrzeni wieków, miliony ludzi starało
        się uciec ze wsi do miasta, a wy robicie coś dokładnie odwrotnego. Nie dziwcie
        się więc, że będą was uważali za dziwaków. Tak więc mówcie wszystkim "dzień
        dobry", jeśli widzicie, że ktoś idzie drogą - zaproponujcie podwiezienie. I to
        od samego początku ("dziwni, ale grzeczni")

        Po drugie, czas na wsi płynie inaczej. Jeśli chcecie się zorientować jak,
        przeczytajcie sobie "Chłopów" Reymonta. Po jakimś czsie zorientujecie się, za
        co dostał Nobla. Jeśli przychodzisz do swojego sąsiada z jakąś sprawą usiądź,
        porozmawiaj o różnych rzeczach (tylko nie o tej z którą przyszedłeś), o
        pogrodzie, o drogach, o sklepach (broń Boże o polityce - na to przyjdzie czas).
        Poza tym narzekaj. Wszyscy narzekają i jest to w naszym kraju mile widziane. I
        dopiero po pewnym czasie, kiedy już się będziesz zbierał do wyjścia, powiedz z
        czym przyszedłeś. Inaczej uznają cię za (delikatnie mówiąc) źle wychowanego i
        na drugi raz niczego nie załatwisz.

        Po trzecie, nie okazuj ludziom lekceważenia, nawet jeśli traktujesz ich jak
        ludzi gorszej kategorii. To, że masz dwa fakultety, nie pomoże ci, gdy utkniesz
        samochodem w zaspie i nie będziesz wiedział jak sie z niej wydostać. Twój
        sąsiad może nie mieć wykształcenia, ale wyciągnie cię w kilka minut. Jeżeli
        zaproszą cię do domu i podadzą herbatę w niedomytej szklance - wypij ją,
        podziękuj i powiedz że smakowała. Będą cię obserwować - jeśli zauważą, że się
        brzydzisz, koniec. Wypij, opłaci się. Przy okazji - nie pij alkoholu. I tak ich
        nie przepijesz, a tylko okażesz sie palantem,facetem który nie umie pić. Mów,
        że się leczysz i coś łykasz. Jak będą chcieli, to i tak cię załatwią
        pytając "pan sąsiad nie pogardzi?". Spróbuj wtedy odmówić.

        Spóbuj dla tych ludzi coś zrobić. Napisz podanie. Doradź. Podwieź do lekarza.
        Rozmawiaj z nimi. Od pierwszego dnia, traktuj ich jak przyjaciół. Be
        poufałości, ale jak przyjaciół. Nigdy nie będziesz "swój" - na to trzba
        pokoleń. Na początku mogą być wścibscy. Bedą wiedzieli o tobie wszystko. Kiedy
        jesteś w domu, kiedy cię nie ma, kto do ciebie przyjeżdża, jakim samochodem.
        Jak chodzisz ubrany, wszystko. Będą cię śledziły setki oczu. Tak po prostu, z
        nudów. Być może pewnego dnia zauważą obcych, którzy wynoszą z twojego domu
        telewizor i komputer. I jeszcze jedno: postaraj się utrzymywać dobre stosunki z
        miejscowymi dzieciakami. Jeśli masz fajną brykę, pogadaj z nimi o samochodach;
        uśmiechnij się do dziewczyn. Za kilka lat podrosną, wejdą w wiek drobnych
        rozróbek i wówczas owa "przyjaźń" może cię uchronić przed kłopotami.

        No i jeszcze jedno. Nas ten temat nie dotyczył, ale warto o tym wspomnieć. W
        naszej okolicy zlikwidowano (z oszczędności) wszystkie małe szkoły podstawowe.
        Obecnie wszystkie dzieci dowozi się gimbusami do miasta (7 km). Jeżeli chcecie
        zapewnić swoim dzieciom dostęp do zajęć pozalekcyjnych, kółek zainteresowań
        itp, nie wybierajcie sobie miejsca z którego do najbliższego basenu jest 30 km.
        I druga sprawa. Jeśli zakładacie taki wariant jak nasz, to znaczy prawdziwą
        wieś, kilkadziesiąt kilometrów od dużego miasta, to pracując oboje po prostu
        nie dacie rady. Jedno musi siedziec na miejscu, a drugie dojeżdżać do pracy.
        Acha, byłbym zapomniał. Zorientujcie się, ile czsuy będzie do was jechać
        karetka pogotowia i jak w zimie jest z odsnieżaniem. Śmigłowiec nie zawsze
        przyleci.

        I tak dalej, i tak dalej. Życżę powodzenia.



      • Gość: . Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.aster.pl 08.11.06, 21:46
        Kilkoro moich znajomych posprzedawało mieszkania w Warszawie i zamiszkało
        w swoich jednorodzinnych domach w okolicznych wsiach (15-20km).
        I WSZYSCY żałują tego kroku!
        -bo problem ze szkołą dzieci, jakimiś zajęciami rozwijającymi zainteresowania,
        dodatkowe wożenie, opóźniony z tego powodu przyjazd do domu, dziecko dłużej
        w szkole;
        - bo robia się strasi, problem z lekarzem, nie zawsze lekarz chce przyjechać,
        zajmuje to o wiele więcej czasu, itp.
        - z początku znajomi chętnie wpadali, teraz kontakty ze znajomymi z powodu
        odległości to tylko w weekendy.
        Są też inne powody ich niezadowolenia, ale są i plusy, o których inni pisali.
        I mimo tych plusów - bilans jest ujemny, myślą o powrocie do Warszawy.
          • Gość: Jadwiga Przeprowadziłam się 5 lat temu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.06, 22:09
            Mialam podobne dylematy,gdy 5 lat temu kupowałam stary dom na wsi "z charakterem
            " i nie załuje wogóle tej decyzji.Znajomi w mieści pukali się w głowę i dalej
            mieszkają w 40 metrowych klitkach,a ja mam ogród 1 hektar i pięny stary dom bez
            duchów,na szczęscie.Podobnie bałam się sytuacji z ludzmi na wsi,tym bardziej,że
            nie jesteśmy wierzący.Jednak wszystko było ok.Dzisiejsza wieś to nie ta sama
            wieś co pare lat temu.Sąsiedzi się nie wtrącają w nic.Nie spoufalam się z
            nikim,powiem dzień dobry i nie mam żadnych problemów.Nie żałuje tej
            przeprowadzki.mam powietrze,spokój,nie ma żuli i blokersów,kązda pora roku ma
            swój klimat.
            • Gość: bratek Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: 83.18.143.* 13.11.06, 14:26
              Ja z kolei urodziłem się na wsi. "Tradycyjnej" żeby była jasność. Traktory,
              żniwa, 99% mieszkańców to praktykujący katolicy etc. Moim marzeniem, jako że
              zawsze chce sie mieć to, czego się nie ma, było zamieszkanie w dużym mieście.
              Nie 50 tysięcznym. No i stało się, wyprowadziłem się do Wrocławia. Po trzech
              latach(bardzo sympatycznych), postanowiłem pomieszkać w Warszawie(też miło, choć
              krótko, z różnych powodów). Obecnie znów mieszkam we Wrocławiu, po dość długiej
              przerwie i muszę przyznać, że szczerze myślę o powrocie na wieś. Byćmoże nie na
              swoją wieś, chciałbym raczej kupić stary dom, z kawałkiem pola. Hodować psy i
              jeść własnej produkcji pomidory i brokuły. Życie w mieście też się zmieniło,
              podobnie jak życie na wsi. W miastach coraz więcej "dziwnej" młodzieży, a na
              wsi, ludzie żyją spokojniej, bezpieczniej. W domu moich rodziców, na tradycyjnej
              wsi jest kanalizacja, większość mieszkańców ma Internet, są chodniki, asfalt, 5
              kilometrów od wsi jest miasteczko, a w nim ośrodek zdrowia, szkoła podstawowa i
              gimnazjum. Gmina w której wieś się znajduje, jest dość dobrze zarządzana,
              dlatego nie ma w niej bezrobocia, za to są plany budowy basenu...itd.
              Wydaje mi się, mówię do "miastowych", że chcąc wybrać mieszkanie na wsi, należy
              zwrócić uwagę na gminę w któtej wieś się znajduje. Znam doskonale gminy w
              których od X lat urzędują ci sami koledzy, przez co gminy wyglądają jak z lat
              50. W małych społecznościach niejednokrotnie można więcej skożystać. Przytoczę
              przykład.
              Rodzice mojego dobrego kolegi przeprowadzili się do mojej wioski z Sosnowca. I
              nigdy nie byli inaczej traktowani niż swoi. Założyli własną firmę, bo na wsi
              jeszcze wielu rzeczy nie ma, rzeczy które dla miastowych są normą. Teraz
              zatrudniają miejscowych, ciesząc się ogólnym szacunkiem. I nie jest problemem
              to, że do kościoła chodzą tylko na pasterkę:) Pozdrawiam.
      • embea To jedyne rozwiązanie gdy nie chcesz zwariować 08.11.06, 23:33
        Tak mi się wydaje:-)
        My z mężem podjęliśmy taką właśnie decyzję jakieś 1,5 roku temu, a była ona o
        tyle trudna, że przeprowadzka będzie nie tylko z miasta na wieś (6 km od granic
        Poznania, więc taka wieś trochę miejska), ale w ogóle o 150km dalej. w
        styczniu-lutym zamieszkamy w domu na prawie 2 tys m kw działki. Mogliśmy byli
        oszczędności+kredyt przeznaczyć na wygodne mieszkanie gdzieś w centrum, ale
        nasze trzydzieści parę lat mieszkania w blokach zrobiło z nas społeczne zombie i
        było mowy o kolejnym pudełku na piętrze. Nawet teraz miły skądinąd sąsiad sika
        mi nad głową, za ścianą gra tv i wieje mi przez drzwi dołem, bo ktoś nie zamknął
        wewnętrznych drzwi klatki. Ktoś wylał cos na schody i zaschło, ktoś znów napalił
        papierochami na klatce, jezu... Dość tego :-(
        Pomijając koszty i niedogodności, to będzie dla nas spełnione marzenie tak
        mieszkać pod własnym dachem. Boję się zmiany środowiska córeczki, która w
        połowie roku pójdzie do innej zerówki, obawiam się jak w obcej wsi znajdziemy
        opiekunkę do malutkiego synka, ale wiem, że czas na zmiany jest teraz, a nie gdy
        już nie będziemy mieli siły,a może i pieniędzy.
        Życzę odwagi! 6 km to jest nic, dzieci sobie poradzą, czasem trzeba będzie po
        nie pojechać do miasta i odebrać,ale za to odetchniecie spokojem własnego domu.
      • Gość: lamia Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 09.11.06, 00:01
        No i ja sie dopisze. My zrobilismy test. Wyjechalismy za granice. W Polsce
        mieszkamy w wielkim pieknym miescie Krakow. Mamy 60 m mieszkanie na dosc dobrym
        aczkolwiek starym osiedlu czyli wielka plyta. Mieszkanie po generalnym
        remoncie, wiec jest ok. Teraz mamy mozliwosc mieszkac w duzym domu z ogromnym
        ogrodem, ponad 150 letnim ogromnym debem. Francuska prowincja. Wokolo pola
        slonecznikow, lasy, mysliwi na koniach, z psami ..obok plotu chodza ogromne
        barzanty itgd itp. A dodam ze kawaleczek od nas stoja piekne prywatne zamki...
        Hmmm No i co? Niby bajka. A mi sie mazy powrot do mojego M3. Blisko ludzi.
        Rozmowy z sasiadami. Mnostwo dzieci gdzie sie nie pojdzie. 10 minut i jestem
        tramwajem na rynku. 15 minut i autobusem jestem w parku Jordana. Wszedzie
        blisko. na osiedlu dwa przedszklola...szkoly. W centrum wydzialy wyzszych
        uczelni. Wieczorami 5 minut samochodem i jestem w kinie. Szybko wracam. A na
        prowincji? Mieszkamy 15 minut od duzego mista. Do przedszkola dzieci
        samochodem. Do sklepu samochodem. W domu ful pracy, w ogrodzie tez. Fakt jest
        milo ale zeby non stop dybac wszedzie autem. Wszystko jest wyprawa. A jak
        dzieci beda wieksze? Zawiezc na basen, odebrac z basenu. Jezk w piatek. w
        sobote koniki czy co tam... I tylko po to zeby miec kominek? Kawalek trawnika?
        Warzywnik? Ja osobiscie po 2 latach testowania wole M3. Czemu? Bo i tak bede
        pracowac w Krakwie a czas jaki mam sie glowic i tracic na rozwozenie wszystkich
        wole spedzic z gazetka w reku nie myslac ze mam na podjezdzie 0,5 metrowy dywan
        z lisci... Itd itp...
        Kazdy co chce to ma. Ja testuje i nie mowie nie. Ale za pare dobrych lat. Jak
        odchowamy dzieci. Jak sie tym bede mogla cieszyc a nie biegac z jezykiem na
        wierzchu i kombinowac ze moje dzieci nie moga wsiasc w tramwaj i przejsc sie po
        ryneczku, byc za 10 minut na uczelni itd itp :)
        Zycze powodzenia.
        Ps. ja mysle o malym domku letniskowym z perspektywa rozbudowy na "stare lata"
        a poki sie robi kariere i chce sie wyksztalcic dzieci siedze w centrum na milym
        zielonym osiedlu (oczywisce jak tyko wrocimy), gdzie sie 5 krokow dalej pasie
        krowa, 7 minut jestem w lasku przy zoo, kawalek obok jest stadnina koni ...no
        i maly kryty basen 3 minuty obok... WIec czego wiecej do szczescia???
      • kara_b Re: Przeprowadzka z miasta na wieś 09.11.06, 08:48
        ja sie w pazdzierniku przeprowadziłam. póki co jestem zachwycona, oprócz
        cholernych myszy,wiem wiem,że z tym trzeba było się liczyć,ale szlag mnie
        trafia.zauważyłam,że znajomi zamiast umawiać się z nami w centurum w klubach
        chętnie przyjeżdzają i cieszą się jak dzieci,że idą na spacer do lasu.
        do obwodnicy mam ok 10km, do centrum drugie tyle. droge dojazdową mam piaskową-
        no zobaczymy jak zima bedzie wyglądać :)
        pozdr k
        --
        cholerne myszy wlazły do domu,zamknę się w wieży i zwariuję
      • Gość: WROCŁAW Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.wssk.wroc.pl 09.11.06, 09:37
        Do MILKA,
        Od miesiąca mieszkamy z dziećmi w naszym nowym domku pod Wrocławiem (2 km od
        rogatek miasta). Wiem, że jeszcze sprzedają działki.
        Jest inaczej niż w bloku i na pewno lepiej. Jak zawsze są plusy i minusy.
        Najgorsze są dojazdy (korki) i podwożenie dzieci.
        Wiem jednak, że to była słuszna decyzja.
        Jeśli masz ochotę pogadać lub o coś zapytac to napisz adres e-mail. Postaram
        się odpisać.
        Pozdrawiam Cię Milko i życzę powodzenia.
      • Gość: Kika Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.89.rev.vline.pl 09.11.06, 10:49
        Ja tez rozwazalam juz chyba tysiace razy za i przeciw przeprowadzki na wies. Od
        urodzenia mieszkam w duzym miescie, maz tez. W przyszlym roku wyprowadzamy sie
        na wies, ok 25 km od centrum miasta. Teraz czesto mysle tez jak to bedzie, to
        znaczy chodzi mi tylko o dojazdy bo reszta sie juz tak nie martwie, szkoly i
        przedszkole sa ok 2 km od naszej dzialki, szkolny autobus dowozi dzieci.
        Przychodnia tez tam jest.
        Dom sie buduje a ja jak tylko jestem na dzialce to moglabym tam siedziec i
        siedziec i nie chce mi sie wracac do miasta.
        Moje argumenty za przyprowadzka:
        1. Przede wszystkim piekny ogrod (prawie 3000m2), polozony przy koncu wsi,
        wokol lasy, naprzeciwko na polu sasiada pasa sie krowki, widoki sielskie,
        mmmm...:)
        2. Ogromna demoralizacja w miescie, chamstwo, rozboje, anonimowosc, ktora daje
        wrazenie ze juz polowa dzieciakow kradnie, a te troche starsze jak im sie cos
        nie spodoba moga wsadzic ci noz w plecy. Na wsi wieczorem jest cisza i spokoj,
        a w miescie po zmroku strach z domu wyjsc, nie mowiac juz o tym zeby przejsc
        przejsciem podziemnym. Noie chce zeby moje dzieci dorastaly w takim otoczeniu.
        3. Dla kontrastu nasz sasiad na wsi (ten od krowek :)) - nie znal nas ale od
        razu byl bardzo chetny do pomocy, uprzejmy, uczynny, sam zaglada do nas i
        pomaga w czym moze, jak nas na dzialce nie ma tylko ekipa budowlana to on
        zawsze zajrzy, zainteresuje sie, przechowa u siebie narzedzia, materialy, jego
        corki przyniosa herbate robotnikom. Byla naprawde niesamowicie zaskoczona.
        aaaa... a do tego czesto daje nam mleko prosto od krowek :))
        4. Mozliwosc zdrowszego trybu zycia - dla nas i dla dzieci. Dzieci moga sie
        bawic na podworzu, we wlasnej piaskownicy, zamiast siedziec w domu przed tv,
        moga wyjsc na dwor. I my tez, troche pracy w ogrodzie, spacery, zeby wyjsc na
        rower nie trzeba znosic go z 3 pietra, tylko wyprowadzic z garazu. A i tereny
        na wycieczki rowerowe inne niz na osiedlu w miescie.
        5. Mozliwosc zrobienia grilla kiedy tylko jest ochota, posiedzenia na tarasie
        na swiezym powietrzu.
        6. Latem mozliwosc wyjscia jeszcze w pizamie na dwor i przywitania dnia ;)
        7. Wlasne drzewka owocowe, bedziemy mieli wlasne sliwki, jablka, gruszki,
        czerasnie itd (takich gatunkow jak zechcemy) i to prosto z drzewa, nie pryskane
        i nie rosnace gdzies przy ruchliwej drodze. Wiem co daje dzieciom.
        8. Mozliwosc kupowania na co dzien wiejskich jajek od miejscowych, wiejskiego
        mleka.
        9. Zima zabawa z dziecmi w sniegu we wlasnym ogrodzie, wspolne lepienie
        balwana, lyzwy (mozna zrobic lodowiako) itp.
        10. Na grzyby wystarczy ze wstane raniutko, wezme koszyk i za pare minut jestem
        w lesie (piechota).
        11. Boze narodzenie nie tylko przy choince ale i przy kominku. No i ten widok
        za oknem...
        12. Bardzo wazne: moje dzieci nie musza sie bawic na miejskich placach zabaw,
        cdzie jest brud, psy sikaja do piaskownicy, nieodpowiedzialni wlasciciela
        wyprowadzaja amstaffy i tym podobne rasy bez smyczy i kaganca (wlasnie na place
        zabaw).
        13 Na pewno mniejszy poziom narkomanii niz w miastach
        14. Zaden sasiad nie bedzie mi wircil wiertara akurat wtedy kiedy usypiam
        dziecko, albo chce sie zdrzemnac, albo obejrzec cos w tv. Nie bedzie puszczal
        glosno muzyki za sciana w sobotnia noc.
        15. Nie ma tych chuliganow ktorzy pijani wykrzykuja cos pod blokami i
        terroryzuja porzadnych ludzi.
        I wiele innych argumentow...

        Moje obawy:
        ! Dojazdy do pracy. W tej sytuacji idealnie byloby miec jakis wlasny interes,
        ale to sie zobaczy, moze kiedys sie uda. Poki co trezba bedzie dojezdzac, ale
        te 25 km to przeciez nie taka tragedia, ludzie do naszego miasta dojezdzaja i
        60km i nie narzekaja.

        Ale w sumie bilans jest in plus, przynajmniej jak dla mnie :)

        Pozdrawiam i radze sie nie zrazac tylko dzialac. Jak sie przeprowadzisz to na
        pewno nie bedziesz zalowac.
      • Gość: betka Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: 213.134.138.* 09.11.06, 11:30
        Droga Milko, ja też 5 mc. temu wyprowadziłam sie z Wrocławia z bloku do domku
        pod miasto ;)). Oboje z mężem pracujemy a syn 13-letni chodzi do szkoły we
        Wrocławiu. Wierz mi, że można dać sobie z tym radę. Dojazdy, wożenie dziecka do
        szkoły, zajęcia dodatkowe i powroty. A jak miło jak wrócisz popatrzeć na
        zieloną trawkę, zebrać jabłka czy wypić rano kawę w trakcie spaceru z psem po
        ogrodzie..... A sąsiedzi?? Dzisiejsza wieś to już nie Ci ludzie co kiedyś...
        praktycznie większość uczy się lub pracuje w mieście, a oddychają świeżym
        powietrzem po pracy w domu ;)))) na pewno nie będziesz żałowała ;)) powodzenia
        i daj znać czy się zdecydowałaś ;)
        • Gość: Milka Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.devs.futuro.pl 09.11.06, 12:29
          Jak tak czytam wasze zachwyty; - kawka we własnym ogrodzie, przywitanie dnia o
          poranku, kominek, przytulny domek, a do tego przestrzeeń życiowa, nie
          wspominając już o większym spokoju i poczuciu bezpueczeństwa - coraz bardziej
          się przekonuję o słuszności mojego wyboru.

          Mamy na oku jedną fajną działeczkę, lecz na razie nie chcę zapeszać. Jak się
          wszystko wyklaruje - dam znać.

          Pozdrawiam
        • ira.mak Re: Przeprowadzka z miasta na wieś 09.11.06, 12:41
          Wszystko ma swoje złe i dobre strony.Do dobrych zaliczam mieszkanie-w życiu w
          bloku nie mialabym takiego-jestesmy we dwójkę na 120 m.Wygoda,przestrzeń-w
          porownaniu z moim mieszkaniem w bloku istny raj.Mamy dużą działkę-1,5 ha,sa to
          nieuzytki,dosadzamy sobie drzewka,sarenki mi biegają niemal pod oknem bo wies
          raczej z typu "koniec swiata".Poranne picie kawy na tarasie,nikt mi tu nie
          łazi....Sąsiadów raczej mało i praktycznie tacy że nie bardzo mam o czym z nimi
          rozmawiać.W sumie raj ale nie dla mnie.To jest raj mojego męża.Całe życie
          pracował pod ziemią w kopalni miedzi i chyba brakowało mu przestrzeni,a ja z
          kolei z początku myślałam tylko o tym żeby odpoczać od ludzi ,terminów,nawału
          pracy.Jestesmy juz na emeryturze i ja teraz nie wiem czy nie wolałabym wrocic do
          miasta-choćby ze wzgledu na to że tu z kazdym drobiazgiem trzeba jechać,co
          prawda samochod jest ale...Zima jest przykra.I w sumie nie tyle brak mi ludzi co
          oznak życia-tu czas w miejscu stoi.Nie zawsze człowiek ma ochotę gdzies jechać a
          przydałoby się trochę rozrywki.Dłuższy wyjazd we dwoje nie bardzo wchodzi w
          grę-bo kto przypilnuje na tym odludziu,kto nakarmi psy i koty?Paranoja.Gdybym
          miała jeszcze raz podjąc decyzje chyba nie zdecydowałabym się na to.Tyle
          wyrzeczeń i pieniedzy kosztowała nas budowa tego domu.Nie wiem czy obcowanie z
          przyroda mi to wynagrodzi-wolalabym co roku na np.Majorce.A tak chyba do końca
          dni swoich będę już skazana na ten koniec świata.Choć do miasta mam tylko i aż
          10 km.
          • Gość: lamia Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 09.11.06, 16:40
            No wlasnie. O tym pisalam wyzej. To wyobcowanie. To odizolowanie i tylko trawa
            i kawa na tarasie. To jest mile. Miec wlasne warzywa, jabluszka, wlasnego
            jerza, kreta i myszy. Wszystko super. Tylko do tego sie trzeba urodzic. I
            trzeba sobie zadac pytanie jak chce sie zyc. Czy sisza i spokoj wsi czy raczej
            gwar i zgielk miasta. Ja jestem za miastem. Duza aktywnoscia, kontaktem z
            ludzmi. A wakacje miec od tego zeby uciec w zacisze wsi i odpoczac. Zima na wsi
            jest smutna, dom zimny, na kawe nie wyjdziesz. Ok widok z okna super. Ja
            osobiscie wole jezdzic na weekendy na wies do lasu a w tygodniu aktywnie
            spedzac czas. Wiem rowniez ze wies nie uchroni moich dzieci od narkowtykow,
            zlodziejstwa itd. Bo to my wychowujemy dzieci i przekazujemy im to co chcemy.
            jesli popadaja w narkowtyki to wies ani domek tu nie pomoga. Takie argumenty
            mnie smiesza ze sie uchroni dzieci!!! Wies to nie klosz ani czarna dziura.
            Kontakt predzej ze swiatem dzieci beda mialy i to od nas zalezy jak sobie z tym
            poradza. Ja na razie mieszkam w duzym domu na prowincji ale mam dosc. I
            zgadazam sie z ira.mak ze wies jest fajna jesli sie to lubi. Bo wszedzie dybac
            atem ...dziekuje. Ja po 2 latach mam dosc..na szczescie tylko rok do
            odbebnienia...
            Pozdrawiam
      • Gość: ALA Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.06, 13:01
        Witam! wszystkich ziemskich posiadaczy!
        Super obudzić sie na wsi nawet jesli nie obudzą Cię ptaki obudzi Cię warkot
        traktora :)Mieszkałam w Warszawie na Żoliborzu mieszkanko 42m2 koszmar. na
        kupno wiekszego trzeba było dołozyć kosmiczne pieniądze.Wyruszylismy na
        poszukiwanie działek.Mieszkamy teraz 3o km od Warszawy i mamy więcej czsu
        dojazd z tej strony (mieszkam niedaleko trasy nr 7 do Gdańska ) jest prosty i
        nieczasochłonny. Dzieci chodzą do przedszkola i szkoły w normalnych godzinach.O
        16 jestesmy w domu.Za to każdy weekend , ferie , wakacje mamy wczasy na
        wyciągnięcie dłoni. Oboje pracujemy w szkole . Dużo czasu spędzamy razem,
        czynnie uprawiam sport.Rower piłka Mamy spora działkę 1800 m2. Syn z mężem
        grają w piłke na jedna bramkę.Grill, altanka, kominek to kolejne
        atrakcje.Jeszcze w tym sezonie nie włączalismy ogrzewania wystarcza kominek.
        Wszystko za jedyne 500 tys. złotych.dom ma powierzchnię 220 m2 . Prawie 300
        tys. dostalismy za mieszkanie reszta to kredyt i roczny wyjazd do pracy męża za
        granicę. Tym sposobem mamy raj na Ziemi. Kawa w nocnej koszuli na ogródku to
        jest to! A i znajomi lubią ,,wieśniaków" Jest do kogo przyjechać, mozna
        zanocować Ito nawet w ogrodzie. Zreszta szkoda tu spać. Telewizji nie oglądam
        miesiącami .Nie ma czego żałować .Wiadomości słucham jadąc rano do pracu w
        radio.
        POZDRAWIAM WSZYSTKICH SŁUCHACZY I GORĄCO NAMAWIAMM
        ANIA Z ZIELONEGO WZGÓRZA:)))
        • Gość: AB Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.chello.pl 09.11.06, 13:35
          Kochani NOWI POLSCY WIESNIACY!!! Ta wymiana poglądów jest jedną z najlepszych,
          jakie czytałem kiedykolwiek w naszym Forum. Rzeczowa,asertywna,pomocna dla
          wszystkich, którzy chcieliby się przenieść poza kamienne miasto, a może
          wreszcie również inspirująca dla tych, którzy nigdy by na ten pomysł nie
          wpadli, a po tej lekturze wezmą go pod uwagę.Mieszkałem w wielu miastach Polski
          i Europy, w centrach, dzielnicach willowych, ale i tak po dojściu do emerytury(
          za 8 lat) wyjadę z żoną na wieś. Dla młodych ludzi to jest również ( dla wielu,
          choć oczywiscie nie dla wszystkich) zachęta do pozostania w kraju, poznania go
          lepiej niż można to uczynić, żyjąc w dużym mieście, do - proszę o wybaczenie
          tego trochę patetyzmu - POKOCHANIA GO. GAZETO !!! Zrób kampanię : MIeszczuchy
          pokochajmy naszą wieś i... zamieszkajmy nań!!! To najlepsza droga do poprawy
          warunków na niej, dla niej i jej mieszkańców, powrotu szacunku dla nich, do
          ucywilizowania nas samych.Tak, jak hr.Chłapowski rzucił hasło : Każdy Polak
          jeździ konno( trudne do realizacji przez wszystkich adresatów, ale jakże ważne
          jako wytyczna i zachęta), to my uczestnicy tego Forum krzyknijmy: każdy Polak
          mieszka na wsi! Też nie do realizacji jutro, ale jako motywujący program
          myślenia o naszej przyszłości w zgodzie z natura i naszymi własnymi
          pragnieniami.
          Pozdrawiam wszystkich uczestników tego emigracyjnego ( z miast , a nie z Polski)
          Forum.AB
      • naatka ostrzegam:dom i ogród- to ciągła praca! 09.11.06, 13:30
        Wychowałam się na peryferiach miasta w domu jednorodzinnym z działką 15arów, a w
        okresie studiów mieszkałam w mieście w bloku parę lat, potem wraz z mężem
        przeprowadziliśmy się po ślubie na wieś i wynajmujemy domek mały ok. 15km od
        miasta. Mam więc porówanie jak się mieszka w domu w mieście, w domu na wsi i w
        mieście w bloku. O plusach mieszkania we własnym domu- dużo już napisano, jednak
        osoby wychowanew mieście w bloku chcę uprzedzić, że dom i działka- to nie tylko
        sielanka, cisza i kawka na tarasie, ale także ciężka praca, żeby to w porządku
        utrzymać. Jeśli po pracy chcesz odpoczywać sobie, w sobotę relaksować się- to
        zapomnij o domu- no chyba że stać się na sprzątaczkę, fachowca od drobnych
        napraw, ogrodnika. Mieszkają w domu ciągle coś trzeba robić i ktoś kto mieszkał
        sobie spokojnie w bloku często idealizuje sobie codzienność na wsi nie
        zauważając, że naprawdę trzeba się solidnie wysilać i finansowo i napracować
        żeby móc mieszkać w domu własnym. Dlatego ostrzegam- życie na wsi- to nie dla
        leni co chcą siedzieć po pracy przed telewizorem:-)
      • Gość: teresa Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.06, 14:13
        Droga Pani, ja również przeprowadziłam sie na wieś, blisko Krakowa do
        miejscowości Rączna gmina Liszki. Odległość od Krakowa-15 km. Dojazd -busikami
        15 minut, autobusem 239 25 minut. Komunikacja doskonała, jeszcze nigdy mnie nie
        zawiodła . Pracuję w Krakowie, czasem jeżdzę z synem samochodem, ale przeważnie
        korzystam z komunikacji. Trafiłam na cudownych sąsiadów, zawsze służą pomocą i
        radą.Razem przeżywamy i dobre i złe chwile . Jest to bardzo ważne właśnie
        dobrani intelektualnie i zainteresowaniami sąsiedzi. Razem uprawiamy ogródki, i
        wymieniamy doświadczeniami. Ja decyzję o przeprowadzce poza Kraków podjęłam
        wspólnie z synem,który również bardzo chciał przeprowadzić sie w ciche miejsce.
        Zazdrościliśmy starszemy synowi ,który już wcześniej podjął taką decyzję i wyb
        udował dom w gminie Czernichów. Ma małe dzieci które codziennie razem z
        rodzicami przyjeżdżaja do szkoły, przedszkola a rodzice do pracy.Okolica w
        której mieszkam obecnie jest piękna, lasy sosnowe, przystanek autobusu i busika
        około 3 minuty od domu. Warto podjąć decyzję ,przed zakupem działki zorientowac
        się w gminie jakie są plany ,np. czy nie planowana jest droga szybkiego ruchu,
        oczyszczalnia itp.Jeśli Pani ma ochote proszę coś więcej napisać na mój adres:
        machote interia.pl. Chetnie służę radą -Teresa
      • aiszo Re: Przeprowadzka z miasta na wieś 09.11.06, 17:34
        Poza idiotycznym wątkiem,czy warszawiacy są wredniejsi od niewarszawiaków,czy
        odwrotnie,jest to fantastyczna dyskusja:)))W styczniu miną 3 lata,jak
        przeprowadziliśmy sie z Wrocławia (blok) na wieś(5 km.od rogatek).Dom jest
        stary,"poniemiecki",więc mieszkamy w środku wsi.A teraz kilka wniosków z moich
        obserwacji:*mówić każdemu:dzień dobry,przestać po pół roku,jeżeli ktoś nie
        odpowiada.*ukrócić wchodzenie na podwórko obcych.Ludzie potrafili wejść bez
        uprzedzenia nie tylko na podwórko,ale i do domu.Teren jest ogrodzony,jest
        bramka,dzwonek.PO podwórku biegają dwa psy,które śpią w domu,a w dzień są albo w
        domu, albo na dworze(żadne kojce,czy budy i łańcuchy).Mają bardzo silny instynkt
        terytorialny.Na szczęście jeszcze nikogo nie pogryzły,lecz nie raz wybiegaliśmy
        przerażeni z domu.Na furtce też jest tabliczka "uwaga psy"*zakupy:we wsi są dwa
        sklepy.Jeden(300 m.) rodem z PRL-u,drugi rodem z kapitalizmu,lecz 2 km. od
        domu.Mamy jedno auto,ja nie mam prawka,więc dzwonię do męża,co ma
        kupić.Męczące.*Dzieci mam już na szczęście "duże",dwie studenki,więc jeżdżą
        same.Jak idą na imprezę,to nocują u przyjaciół lub u babci.*O plusach napisano
        już tyle,że nie będę się powtarzać.Ta poranna kawka w ogrodzie,te ptaszki
        budzące rano,te jaskółki wpadające do domu:))),te sarenki podchodzące pod płot.*
        I jeszcze jedno spostrzeżenie: Na mszy ksiądz ogłasza, kto dał i ile na remont
        kościoła,na sprzątanie i.t.p.Nazwiska!SZOK!A ile potem jest gadania we wsi!Na
        szczęście wymyśliliśmy formułę:"pewna osoba".*Nie jest prawdą,jak ktoś tu
        powiedział,że osoda z bloku nigdy nie bądzie szczęśliwa na wsi.Ja
        jestem.Wreszcie mam ogród,wyżywam się w nim.Kocham to.Kiedyś na 36 m2 miałam 64
        kwiatki doniczkowe. Teraz też mam ,ale większą satysfakcję sprawia mi
        "chodzenie" wokół"prawdziwych" roślin.*Rzeczywiście dom na wsi nie jest dla
        leniuszków.Cały czas jest coś do zrobienia.Dopiero tutaj zrozumieliśmy,dlaczego
        wg kościoła w niedzielę się nie pracuje.Po prostu nie ma się siły.Trzeba odpocząć.
        • Gość: Ania Re: samochod na wsi IP: *.chello.pl 09.11.06, 18:54
          Mieszkam od urodzenia w Warszawie.Rok, ponad rok temu moja mama zakupila dom
          200 km stąd we wsi.
          Od pierwszego razu pokochałam to miejsce.Sąsiadów trafilismy rewelacyjnych
          (tych za płotem, inni są rózni ale w bloku bywa gorzej).Kiedy spedzałam tam
          zimowe ferie (-30 stopni) zapałałam checią przeprowadzki na stałe.Narazie to
          nierealne z przyczyn zupełnie innych ale wciąż gdy tam jestem wracam jak do
          więzienia.
          Dzieci z tej wsi dowozi autobus do szkoły kilka kilometrów dalej.Szkoła jest na
          bardzo dobrym poziomie.
          Zycie płynie wolno i spokojnie.Nasi sąsiedzi mówia , że gdy byli w Warszawie
          przerazilo ich to , że tam nikt na nikogo nie patrzy, wszyscy biegna.
          Tak faktycznie jest.
          Gdyby nie pewne moje zobowiązania nie wahałabym się.A jest to 200 km stąd:)
        • Gość: Milka Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.devs.futuro.pl 09.11.06, 20:35
          :))) Faktycznie, nie sądziłam, iż mój post wywoła taką gorącą dyskusję. Cieszy
          mnie bardzo fakt, iż wiele opinii, które przeczytałam dały mi bardzo wiele do
          myślenia, a jednocześnie zachęciły do działania, do dokonania zmian.
          Przeczytałam wiele mądrych wypowiedzi, cennych rad i wskazówek.

          Oczywiście odzywam się czasem. Czytam, obserwuję i odpisuję.

          Pozdrawiam serdecznie.

          PS. Chętnie poczytam nowe wypowiedzi.
          • Gość: eska Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: 195.136.49.* 09.11.06, 21:32
            Zrobiłam to 3 lata temu i była to najlepsza decyzja w życiu. Mieszkam 12 km od
            miasta, w którym pracujemy oboje z mężem. Mamy dużą działkę, super otoczenie i
            rewelacyjnych sąsiadów. Zrób to! Nie będziesz żałowała na pewno.Organizacyjnie
            wszystko da się dopiąć po 2-3 miesiącach. Trzeba tylko nauczyć się
            funkcjonowania w pewnej odległości od miasta. Dzieci? Dowiezie Ci taksówka w
            ramach abonamentu ( sprawdź, są takie możliwości). Pozdrawiam ze wsi
            • wytuli Re: Przeprowadzka z miasta na wieś 09.11.06, 23:40
              wszystko da sie ulozyc. Kiedys nie wyobrazalam sobie mieszkac poza centrum.
              Teraz mieszkam z dala od niego, w sumie poza w-wa juz i ciesze sie z tego
              bardzo! nie ma nic lepszego niz mieszkanie we wlasnym domu i wybieranie kiedy
              chcesz pojechac do miasta, a kiedy wolisz zostac w swoim kątku ;) Mieszkam tu
              juz ponad rok i zawsze gdy tu wracam czuje sie jak na wakacjach :P

              Ekstremalne wyprawy

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka