Forum Dom Dom
ZMIEŃ

      Przeprowadzka z miasta na wieś

      • Gość: Majka Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.aster.pl 09.11.06, 23:40
        Przeczytałam uważnie wszystkie nowe odpowiedzi.
        Wynika z nich jedno: że tak naprawdę wszystko zależy od konkretnego człowieka.
        Dla jednego coś co jest wadą i niewygodą, dla innego być nie musi (vide: prace
        w ogródku czy domu).
        Upewniłam się tylko, ze domu trzeba przede wszystkim chcieć. Ja nigdy nie
        przekonam osoby, która woli mieszkanie w mieście, że fajniejszy jest dom pod
        miastem. Dla niej odśnieżanie podjazdu to kłopot, dla mnie frajda. Itp. I tyle.
        Jak napisałam wyżej: ja osobiście widzę dwie niedogodności: fatalny dojazd w
        godzinach szczytu (że już nie wspomnę o początkach długich weekendów, wtedy
        tylko helikopter pomógłby mi wrócić do domu normalnie) i brak możliwości
        powrotu do domu taxi (a raczej koszmarny koszt takiej taksówki....)
        ale zalet dużo, dużo wiecej. Dla mnie.
      • 76kitka Re: Przeprowadzka z miasta na wieś 10.11.06, 10:04
        U nas jest zdecydowanie więcej autochtonów niż nowych mieszkańców. Szczerze mówiąc nie ma z kim utrzymywać bliskich znajomości, bo nie bardzo mamy o czym rozmawiać, ale rekompensują to życzliwością.
      • bbastek13 Re: Przeprowadzka z miasta na wieś 10.11.06, 10:22
        bardzo polecam, pod warunkiem ze dojazd dop racy/szkoly jest nieklopotliwy. Ja
        np z miejscowosci oddalonej 18 km od Warszawy dojezdzam kolejką do pracy
        szybciej niz niektorzy koledzy mieszajacy w Wa-wie, a o zaletach mieszkania w
        domie z ogrodem w stosunku do bloku nie trzeba chyba nikogo przekonywac
      • arieska Re: Przeprowadzka z miasta na wieś 10.11.06, 12:02
        Co to jest 6 km? Do pracy codziennie dojezdzam ok. 20 km i to w obrebie jednego
        miasta. Przeciez 6 km to zadna odleglosc-w zolwim tempie to jest godzinny spacerek.
        • jajagna Re: Przeprowadzka z miasta na wieś 10.11.06, 13:37
          W pełni zgadzam się z Majką. Są ludzie, którzy marzą o domu przez długi czas a
          potem cieszą się każdą spędzoną w nim chwilą, dojazdy stają się czasem na
          posłuchanie radia, odśnieżanie w zimę niezłą przygodą i fitnessem a prace w
          ogrodzie to relaks i przyjemność. A są i tacy, którzy przeprowadzką na wieś
          nigdy nie będą się cieszyć, nie odnajdą się w tej sytuacji i już. Nie da się
          określić jednoznacznie czy przeprowadzka w szczere pole to szczęście, czy
          katorga - to zależy od konkretnej osoby. Ja należę do tej pierwszej grupy.
          Mieszkam dopiero od roku, ale za to daleko - 50km od W-wy i nie było sekundy,
          żebym żałowała tej decyzji (wychowałam się w Warszawie). Uwielbiam ten dom a na
          dodatek zupełnie niespodziewanie dla siebie i innych odkryłam w sobie prawdziwą
          pasję ogrodniczą! Nie ma dla mnie nic wspanialszego niż wyjrzeć rano przez okno
          i zobaczyć drzewa, pola, kwiaty i stadka kuropatw... Zima też była cudowna.
          Uwielbiam iść wieczorem na spacer z psami i widzieć światełka domów migoczące w
          cicho padającym śniegu...
          Moje dzieci chodzą do miejscowej szkoły i przedszkola. Mają kolegów, zajęcia
          pozalekcyjne a od przyszłego roku zaczynamy kurs jazdy konnej w pobliskiej
          stadninie. Do kina jeździmy nie rzadziej niż kiedy mieszkaliśmy w mieście, a
          kto wie czy i nie częściej...Znajomi odwiedzają nas chętniej a imprezy są
          bardziej udane, bo można zaprosić naprawdę dużo ludzi i siedzieć pół nocy przy
          grilu. Nie wyobrażam sobie żeby mi się to wszystko kiedykolwiek znudziło.
          Jedyne o czym teraz marzę to....emerytura! :))
          Milka, życzę Ci udanych wyborów. Pojedź sobie parę razy w wybraną okolicę,
          wysiądź z samochodu i posłuchaj, popatrz, powąchaj...
          A, zapomniałam - ludzie tutaj naprawdę są wspaniali. Bez obaw wchodzę wieczorem
          do sklepu gdzie "ogrzewa się" kilku panów. Mówimy sobie grzecznie "dobry
          wieczór", zamieniamy parę słów o pogodzie i nie mam obaw, że ktoś mi wyrwie
          torebkę. A dzieci latem jeżdżą na rowerach, pluskają w dmuchanym basenie albo
          odwiedzają kolegów z sąsiednich domów.
          I jeszcze jedno (ale gaduła ze mnie!) Zawsze mnie dziwi dylemat: jak mieszkam
          na wsi to muszę dzieci wszędzie wozić. A przepraszam, w dużym mieście puściłoby
          się dziesięciolatka samego autobusem czy tramwajem przez pół miasta? Wątpię.
          • larka7 Noce i dnie 10.11.06, 14:35
            Barbara i Bogumił - ten sam dylemat. Dwie osoby, dwa pomysły na zycie. Okazuje
            sie że problem jest uniwersalny i ponadczasowy.
            Buduję się na wsi 25km od Gdańska *(w którym sie urodziłam, wychowałam
            skończyłam wszystkie szkoły ze studiami włącznie)czyli jestem mieszczuchem.
            Jednak kupilismy z mężem działke ponad 1ha i się budujemy. Właśnie kończą nam
            kłaść dachówkę i dziś dostałam telefon od robotników z informacją, że ktoś
            pociął nożem folie na tej części dachu jeszcze nie pokrytej dachówką.
            Przykro mi z tego powodu niezmiernie. bo od takich "miejskich wandalizmów"
            chciałm uciec na wieś = okazuje się, że się nie udało.
            Do tej pory nie miałm żadnych wątpliwości, że wieś jest najlepszym wyborem.
            teraz jednak wdarła się nutka niepewności.
            • Gość: nie nie nie Re: Noce i dnie IP: *.adsl.inetia.pl 10.11.06, 20:35
              wbrew temu, jak sobie panna idealizujesz, wieś nie jest miejscem sielankowo
              spokojnym, pełnym dostojnej łagodności. A juz Wielkie Państwo, co to z
              Wielkiego Miasta sie sprowadziło i w zasadzie wymaga od nas wsioków
              wdzuęczności za ów fakt, budzi naprawde krwawe myśli i pragnienia.
              • larka7 Re: Noce i dnie 10.11.06, 21:05
                > wbrew temu, jak sobie panna idealizujesz, wieś nie jest miejscem sielankowo
                > spokojnym, pełnym dostojnej łagodności.

                to do mnie piszesz??

                >A juz Wielkie Państwo, co to z
                > Wielkiego Miasta sie sprowadziło i w zasadzie wymaga od nas wsioków
                > wdzuęczności za ów fakt, budzi naprawde krwawe myśli i pragnienia.

                a to to juz zupełnie nie wiem do kogo kierujesz??
                • Gość: nie nie nie Re: Noce i dnie IP: *.adsl.inetia.pl 10.11.06, 21:12
                  >Jednak kupilismy z mężem działke ponad 1ha i się budujemy. Właśnie kończą nam
                  kłaść dachówkę i dziś dostałam telefon od robotników z informacją, że ktoś
                  pociął nożem folie na tej części dachu jeszcze nie pokrytej dachówką.
                  Przykro mi z tego powodu niezmiernie. bo od takich "miejskich wandalizmów"
                  chciałm uciec na wieś = okazuje się, że się nie udało.
                  Do tej pory nie miałm żadnych wątpliwości, że wieś jest najlepszym wyborem.
                  teraz jednak wdarła się nutka niepewności.


                  do ciebie, a jakże inaczej. do takich paniuś, co tam im wieś sie jawi jako
                  miejsce, w którym krówki łagodnie muczą, ptaszki słodko kwilą, źrebieta
                  rozkosznie brykają. co to od "miejskiej agresji" zamierzaja uciec na wieś,
                  kierując sie obrazem wsi zaczerpnietym pospołu z malczewskiego i mickiewicza,
                  nieszczęsliwym trafem w słodkiej główce zmieszanych i wstrząsnietych. ale jak
                  to mówił potwór w tym znanym horrorze, zapraszając niczego nieswiadomych gości
                  do demonicznego miasta: "Witamy, witamy, serdecznie zapraszamy".
                  • larka7 Re: Noce i dnie 10.11.06, 21:29
                    > do ciebie, a jakże inaczej. do takich paniuś, co tam im wieś sie jawi jako
                    > miejsce, w którym krówki łagodnie muczą, ptaszki słodko kwilą, źrebieta
                    > rozkosznie brykają.

                    no akurat "krówki rzeczywiście łagodnie muczą, ptaszki słodko kwilą, źrebięta
                    rozkosznie brykają", i to nie żadne mrzonki. Jedynie do ludzi można mieć
                    zastrzeżenia. Ale na szczęście jest tych ludzi na wsi trochę mniej.
                    a przedewszystkim nie ma sie ich nad sobą, pod sobą, ściana w ściane itp.

                    >co to od "miejskiej agresji" zamierzaja uciec na wieś,

                    masz rację - jestem nieporadną panienką - ale czy to grzech?
                    nie radzę sobie z zawiścią, nienawiścią, wandalizmem itp. Przyznaje jestem
                    bezradna. co mi radzisz?

                    > kierując sie obrazem wsi zaczerpnietym pospołu z malczewskiego i mickiewicza,

                    Muszę zweryfikować, mam pochodzenie chłopskie. A wieś pokazali mi moi
                    dziadkowie. Którzy tyrali jak każdy małorolny.

                    > nieszczęsliwym trafem w słodkiej główce zmieszanych i wstrząsnietych. ale jak
                    > to mówił potwór w tym znanym horrorze, zapraszając niczego nieswiadomych
                    gości do demonicznego miasta: "Witamy, witamy, serdecznie zapraszamy".


        • nika1228 Re: Przeprowadzka z miasta na wieś 10.11.06, 15:20
          no świetnie, super wątek tego mi było trzeba a myślałam ze decyzję już podjełam
          żę jednak zostajemy w mieście :) a to chyba nie jest tak do końca mamy jeszcze
          sporo czasuw końcu jesteśmy młodzi trzeba to wszystko sto razy przemyśleć
          • Gość: hola jestem zwierzakiem blokowym ale.... IP: *.aster.pl 10.11.06, 18:56
            powiem krótko całe życie mieszkałam w bloku i jest mi z tym dobrze...przyznam
            się, że dobrze sie czuję w mieszkaniu tak jakoś bezpiecznie, natomiast mój mąż
            to typowy domowiec, urodzony w domku w wielkim mieście...mieliśmy się budować w
            powsinie (warszawa) jak dzici były małe ale tak jakoś czas się zagmatwał, gmina
            robiła co mogła byśmy się nie budawali ale my też zbytnio nie nalegaliśmy i
            powiedzieliśmy sobie, że nie będziemy napierać...po pewnym czasie gmina
            się "odblokowała" i można było się budować, no i co? otóż, perpektywa, że będę
            wozić dzieci w te i we wte przyprawiła mie o zawroty głowy, pomyślałam, że nie
            chcę być niewolnikiem swoich dzieci i samochodu, zwłaszcza, że zajęcie się
            rozrastały było tego....otóż sprzedaliśmy działkę w powsinie i kupiliśmy
            większe mieszkanie...i mieszka nam się bosko, każdy ma swój kąt a i część
            wspólna jest fajnie zaaranżowana, mamy też duzy taras (ostatnie pietro) i co
            powiem, ten taras jest...pusty jakoś nie umiem się do tego zabrać bo i
            kwiatuszki by sie przydały i jakieś krzewy .....ale, ale, w tzw. międzyczasie
            sasiedzi z piętra, z któymi się przyjaźnimy namówili nas na kawałek "lasu",
            pisze "lasu" bo jest to 3500 m2 działki budowlanej z duzymi dorodnymi drzewami
            (i grzybami)oddalone 40 km od warszawy trasą katwicką....dodam, że jest
            to "las" z ok. 200 domami i z duzymi działkami i sporo ludzi tam mieszka na
            stałe.....jedno z moich dzici juz studiuje drugie kończy gimnazjum, cieszę się,
            że są niezależne i poruszaja się samodzielnie po warszawie...
            na to obecne mieszkanie wzielismy kredyt, który skończymy spłacac za 10 lat i
            wtedy, zapewne, zecemym do naszego "lasu"....przyznam, się, że myśl o własnym
            domku z ptaszakami z rana, grzybkami, itp. jest pociagajaca i z sympatią o tym
            myślę...boję się jednego: jestem bardzo aktywną osobą i potrzebuję miasta
            pewnie bardziej niż ono mnie :) ale tak sobie pomyślałam, że bedę maiła łącza
            internetgowe i może do końca nie zgnuśnieję i może zawsze w jakimś stpniu będę
            aktywna umysłowo :) konludując: przenisiemy się na pewno bo i zycie tam będzie
            tańsze i spokojniejsze, dzieci wyprowadzone na prostą a my będziemy mieć czas
            dla siebie (mam nadziej, że sie nie pzabijamy) i na własne
            zainteresowania...wieś tak ale jesli o mnie chodzi to w póxniejszym okresie
            życia chić gdzyby dzieci były małe być może zdecydowałabym się na taki krok,
            kto wiem:)
          • Gość: Miejskie zwierze Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.06, 19:09
            Kupilam dom 25 km od Warszawy. Wytrzymalam 2 lata i powrot do Wawy.Ja po prostu
            nie trawie wsi ,brak drog,zero infrastruktury o osrodkach kultury nie wspomne.
            Lubie zycie w miescie kino,teatr.kawiarenki,ksiegarnie,wszystko na wyciagniecie
            reki.Zamiast domu na wsi wole ladne ,cieple mieszkanie i podroze za
            zaoszczedzone pieniadze.Utrzymanie domu naprawde duzo kosztuje.Wiem co
            mowie.Pozdrawiam
            • Gość: arettta Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.pivot.net 10.11.06, 19:23
              czuje potrzebe dopisania sie do tej dyskusji, poniewaz od niedawna mieszkam w
              niby wsi,co prawda mieszkam w usa ale mam troche doswiadczenia w mieszkaniu w
              domu i w bloku. jestem czlowiekiem z miasta, lubie wyjsc prosto z domu na
              chodnik, przejsc sie po miescie, pobiegac po sklepach, pojsc wieczorem na
              piechote gdzies, wyjsc do kawiarenki, w lecie posiedziec na starowce i
              obserwowac ludzi, ale lubie tez wiejski spokoj w malych dawkach. teraz mieszkamy
              w domu, prawie na wsi (male miasteczko, na odludziu, daleko do miasta, malo
              ludzi, zycia towarzyskiego brak). ogolnie mieszkanie w domu jest fajne, brak
              sasiadow, warczenia samochodow pod oknem, duzo przestrzeni, troche posaidlosci
              (chociaz ogrodka nie mam i nie bede miec bo nie mam zaciecia), ale dom to
              studnia bez dna. non stop cos trzeba albo dokupic, albo naprawic, albo
              wyremontowac, kolo domu liscie zebrac, odsniezyc, ogolnie roboty jest duzo, wiec
              jesli ktos naprawde lubi relax przed tv to dom tego nie zapewni. chyba ze stac
              nas na sprzataczke i pana od napraw.
              ale mieszkanie w miescie tez ma duzo uroku, chociazby ta dostepnosc i blisko
              wszedzie(pojecie wzgledne). lubie miasto tetniace zyciem a na wsi moge bywac dla
              relaxu. jestem teraz nieszczesliwym czlowiekiem z tegoz powodu ze mieszkam
              daleko od cywilizacji, brak mi doslownie wszystkiego nawet halasu miejskiego.
              jednak w polsce na pewno to wszystko wyglada inczej. ja stawiam na miasto, ale
              co kto lubi. najlepiej sugerowac sie wlasnymi potrzebami i upodobaniami, bo to
              co dla jednych piekne dla drugich bywa ohydne, wiec najlepiej zrobic sobie liste
              za i przeciw. to naprawde dziala. a do miasta jeszcze powroce, jak mezowi
              skonczy sie kontrakt, zreszta on tez teskni ze miastem.
              • Gość: ni nie nie! Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.adsl.inetia.pl 10.11.06, 20:18
                Nie przeprowadzajcie sie! Nie warto! Naprawde!!!

                Mieszkam na wsi i naprwde mam już dość miastowych, którym sie zamarzyła wiejska
                sielanka. Wynocha! Precz! A kysz, zarazo rozpuszczona!
                • jajagna Re: Nie, nie, nie 10.11.06, 20:52
                  :))))))))
                  Przykro mi, ale się nie zastosuję :)
                  Niektórzy miastowi najwyraźniej mają zacięcie do wsi w genach. Kiedy wytytłana
                  ziemią, rozczochnrana na wietrze, w ubłoconych kaloszach (mam straszną glinę na
                  działce) kończę sadzić kolejne drzewko i właśnie brnę z ważącą tonę taczką
                  ziemi...to nie czuję się rozpuszczona. Hmmm...albo może właśnie bardzo
                  rozpuszczona, bo baaaardzo szczęśliwa :))
                  A tak szczerze mówiąc to jeszcze kilka lat temu, gdyby mi ktoś powiedział....
                  Ja też uwielbiałam knajpki, kino i ludzi dookoła. Starzeję się, czy co...?
                  Ale widuję też w sąsiedztwie takie panie, które do sklepu idą w szpilkach a
                  prace w ogrodzie ograniczają do rozłożenia leżaka...;))
                  • Gość: nie, nie, nie Re: Nie, nie, nie IP: *.adsl.inetia.pl 10.11.06, 20:57
                    co do tego zacięcia - to wydaje ci sie.

                    po prostu lubisz ładne gumiaczki załozyć, i przed dwie godzinki sadzić kwiatki.
                    albo żwirek grabić,. dobrze sie przy tym pewnie czujesz, samej sobie wydajesz
                    sie taka... wiejska, swojska, ach - jak ty o tym koleżankowm w MIEŚCIE
                    opowiesz!!!

                    u nas na wsi mamy takie ze dwie kobitki jak ty. jedna ma gumiaki w kwiatki,
                    druga też ciężko pracuje - ma ze dwie rabaty i klomb. niesamowite są, cała
                    nasza wiocha aż polewa ze śmiechu.
                    • larka7 Re: Nie, nie, nie 10.11.06, 21:11
                      Gość portalu: nie, nie, nie napisał(a):

                      > co do tego zacięcia - to wydaje ci sie.
                      >
                      > po prostu lubisz ładne gumiaczki załozyć, i przed dwie godzinki sadzić
                      kwiatki.
                      >
                      > albo żwirek grabić,. dobrze sie przy tym pewnie czujesz, samej sobie wydajesz
                      > sie taka... wiejska, swojska, ach - jak ty o tym koleżankowm w MIEŚCIE
                      > opowiesz!!!
                      >
                      > u nas na wsi mamy takie ze dwie kobitki jak ty. jedna ma gumiaki w kwiatki,
                      > druga też ciężko pracuje - ma ze dwie rabaty i klomb. niesamowite są, cała
                      > nasza wiocha aż polewa ze śmiechu.

                      A co w tym złego?? robią komuś krzywdę w ten sposób??
                      • Gość: nie nie nie Re: Nie, nie, nie IP: *.adsl.inetia.pl 10.11.06, 21:22
                        krzywde robie one samym sobie.

                        jedna - ta od klombu - juz generalnie jest na wylocie. niedawno głosno sie
                        skarzyła w sklepie, że "nie tak sobie mieszkanie na wsi wyobrazała". no bardzo
                        am przykro, żesmy paniusi oczekiwań nie spełnili, buehuehuheuheue

                        ta druga zresztą, od gumiaków w kwiatki, też nie utrzyma sie za długo.
                        zasadniczo bowiem wieś na dłuzsza mete okazuje sie nieco innym miejscem, niż
                        pokazywali to w elementarzu czy ksiązeczkach dla małych dzieci. i to dla pani
                        od gumiaczków staje sie powoli coraz bardziej zrozumiałe. a nie jest to
                        przyjemna świadomość.


                        ale ogólnie oczywiście zapraszamy na wieś serdecznire. naprawde, ludzie z
                        Wielkiego Miasta, stanowią dla nas wsiurów wiejskich niewyczerpane źródło
                        radości :D
                        • larka7 Re: Nie, nie, nie 10.11.06, 21:34

                          > ale ogólnie oczywiście zapraszamy na wieś serdecznire. naprawde, ludzie z
                          > Wielkiego Miasta, stanowią dla nas wsiurów wiejskich niewyczerpane źródło
                          > radości :D

                          Nie pisz "dla nas", nie wypowiadaj sie za ogół. bo znam kilka "wsiurów" i nawet
                          w 1% nie potrafiliby być tak ironiczni i zgryźliwi jak Ty. Niczego ciekawego
                          nie wnosisz do tej dyskusji.
                          • Gość: nie nie nie Re: Nie, nie, nie IP: *.adsl.inetia.pl 10.11.06, 21:40
                            >znam kilka "wsiurów" i nawet
                            > w 1% nie potrafiliby być tak ironiczni i zgryźliwi jak Ty

                            rozumiem że tobie wsiur kojarzy sie bowiem z debilem, w najlpeszym razie -
                            prostaczkiem bożym, dobrym i z gruntu naiwnym. W główce ci sie nie może
                            zmieścic, ze sa tez takie wsiury jak ja - złosliwe, wygadane, oczytane, a przy
                            tym niechętne bywalcom Wielkich Miast. No więc tak jak prorokuje - czeka cie
                            panna u nas wsi spore zaskoczenie ;)
                    • the_dzidka Re: Nie, nie, nie 10.11.06, 21:46
                      > albo żwirek grabić,. dobrze sie przy tym pewnie czujesz, samej sobie wydajesz
                      > sie taka... wiejska, swojska, ach - jak ty o tym koleżankowm w MIEŚCIE
                      > opowiesz!!!
                      >
                      > u nas na wsi mamy takie ze dwie kobitki jak ty. jedna ma gumiaki w kwiatki,
                      > druga też ciężko pracuje - ma ze dwie rabaty i klomb. niesamowite są, cała
                      > nasza wiocha aż polewa ze śmiechu.

                      Stanowisz żywy dowód na to, że co prawda w miescie aż się roi od głupków, ale i
                      na wsi ich nie brakuje.
                      • Gość: nie nie nie Re: Nie, nie, nie IP: *.adsl.inetia.pl 10.11.06, 21:48
                        no cos ty the dzidka, w Mieście są sami mądrzy i wybitni, a na wsi same głupki
                        (w tym ja)! I dlatego musicie do nas przyjechać, ucywilizowac nas i w ogóle
                        pokazać, jak sie POWINNO żyć!
                    • jajagna Re: Nie, nie, nie 10.11.06, 22:27
                      Gumiaki w kwiatki...Cały czas mi się wydawało, że coś robię nie tak! Jutro jadę
                      do sklepu. Koleżanki z MIASTA padną!
      • czarna712 Re: Przeprowadzka z miasta na wieś 10.11.06, 21:23
        przeczytałam wszystkie wątki i dopisuję wspólny pomysł naszej 3 -osobowej
        rodziny - zdecydowaliśmy się na 4 pokojowe mieszkanie w 3 rodzinnym domu, w
        uroczym przedwojennym letnisku pod miastem,gdzie są 2 SP, liceum, szpital,
        policja itp.. Policzyliśmy z mężem, że NIE budując domu będziemy przez
        najbliższych 10 lat spędzać wakacje i ferie w wygodnych domach wakacyjnych - w
        RP i za granicą. Zimą była to chata w górach, latem- dom nad morzem w
        Akwitanii. W każdy sloneczny weekend jeździmy ze znajomymi konno nad Wartą i
        naprawdę nie narzekamy. No, może kiedy pada ( od listopada do kwietnia )i drogi
        dojazdowe do miasta, kin i supermarketów zapełniają się spragnionymi rozrywki
        przybyszami wyprzedzającymi na trzeciego, byle zdążyć. Ten aspekt - chodzi mi o
        bezpieczeństwo na drogach dojazdowych - jest pomijany w wypowiedziach - tylko
        ja widzę te wypadki? Ostatnio na odcinku 20 km widziałam 3 ( I dzień było ślisko
        ). Pomięta ktoś jeszcze ten spot o macierzyństwie z odkurzaczem? Co jeszcze
        musisz mieć, żeby urodzić? Do kogo z tą listą? W moim przypadku jest ona
        wyjątkowo krótka: bezpieczne drogi. Nie mogę patrzeć na te krzyże w rowach.
        Ale ad rem;
        Najsensowniejszym rozwiązaniem tytulowego dylematu wydaje się, przed podjęciem
        ostatecznej decyzji, wynajęcie domu w okolicy i rozeznanie w miejscowej
        rzeczywistości. Lub dotarcie do pokrewnej duszy i pobycie u niej w gościnie -
        żadne posty tego nie zastąpią. Biorąc pod uwagę, że MOŻE coś być nie tak jak
        miało być - nie jest to wielkie poświęcenie. Czasem wystarczy dzień -dwa...
        To parę ciekawostek od ludzi, którzy długo się nie wahali:
        - zabudowania oddalonej o 300 m starej stodoły w nocy zamieniały się w "cichy"
        warsztat samochodowy,
        - w okolicy rosły jakieś drzewa, siejące pyłki wyjątkowo dokuczliwe dla alergików
        - wyjazd na pobliską 2- pasmówkę przy często nieczynnych światłach był poranną
        próba nerwów,
        - sąsiedzi mieli duuuuuże psy, cierpiące na bezsenność i ujadające w księżycową
        jasną noc.
        - w miejscowej szkole I spotkanie rodziców zaczęło się od instrukcji, jak
        występować o zapomogę na bilet do operetki z opieki społecznej.
        serdeczności dla wszystkich odważnych w drodze do miasta i na wieś.
        • Gość: nie nie nie Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.adsl.inetia.pl 10.11.06, 21:36
          A to parę ciekawostek na temat, jak Wielkomiejscy Ludzi postrzegaja wiochy:

          > - zabudowania oddalonej o 300 m starej stodoły w nocy zamieniały się w "cichy"
          warsztat samochodowy,

          a przeciez na wsi powinno być cicho, sielsko i przyjemnie; tylk pszczoła
          bzyknie, tylko kwiat jabłoni zaszeleści

          >- w okolicy rosły jakieś drzewa, siejące pyłki wyjątkowo dokuczliwe dla
          alergików

          a miało byc tak przyjemnie... Przecież gumiaczki w gustowne kwiaty nie pasują
          do zasmarkanych od kataru siennego chustek!!!

          >- wyjazd na pobliską 2- pasmówkę przy często nieczynnych światłach był poranną
          próba nerwów,


          Szok i niedowierzeanie. To jest prawdziwa wiocha, u nas w WIelkom Mieście nie
          miałoby prawa cos takiego sie zdazyć!

          >- sąsiedzi mieli duuuuuże psy, cierpiące na bezsenność i ujadające w księżycową
          jasną noc.

          szit, przeciez na wsi w nocy miało być cicho jak u pana boga za piecem (w
          kolorowankach dla dzieci tak to przedstawiali)!

          >- w miejscowej szkole I spotkanie rodziców zaczęło się od instrukcji, jak
          występować o zapomogę na bilet do operetki z opieki społecznej.
          serdeczności dla wszystkich odważnych w drodze do miasta i na wieś.

          ZGroza! Ucieliście z miasta przez znienawidzonym wyscigiem szczurów, rzucając
          intrante posady copywritera i sales manadżerki - i trafiliscie wprost do
          szamba! Do alkoholików, degeneratów, społeczny margimes!


          Podsumowując: więkeszośc miastowych, przeprowadzających sie na wieś, samym
          sobie wyrządza krzywde. Ich oczekiwania sa diametralnie różne od stanu
          faktycznego, i nawet wyraźne znaki z nieba i ziemi (vide zdewastowany dach z
          poprzednich postów) nie mogą ich przekonać, że wieś to nie sielanka. Tu psy
          szczekają nocą, trawy pylą, a zdarza sie naswet, że kosiarka rozjeżdza
          ukochanego pieska i wychuchanego kotka. W większości obserowanych przeze mnie
          przypadków - a exodus najazdu Wielkiego Miasta do wiochy oglądam już naprawde
          od bardzo dawna - Wielkie Miasto NIE JEST w stanie sie przystosować. Nie
          odnajduje sie. Przeczuwać zazynaja to już po roku, po pięciu - zwykle
          rezygnują. Ku swojej - i naszej - uldze.
          • Gość: kasia Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.06, 22:01
            żeby wszystko było jasne- to były cytaty ludzi, których odwiedzaliśmy przy
            okazji wycen. Taką mamy pracę, że jeździmy na budowy. Zebrałam masę takich
            kwiatków, choć ten ze sklepu trudno mi pobic. Ale spóbuję.
            - na te wiejskie pchły zupełnie nie działa obroża!!!
            potem poszperam, gdzieś je zapisywałam.
            Próbuję tylko DELIKATNIE zwrócić uwagę, że życie na wsi to nie tylko kominek i
            kawa na tarasie. O stosunku przyjezdnych z miasta do zastanej wiejskiej
            rzeczywistości najlepiej świadczy - naszym zdaniem - architektura domu. Z
            naszych obserwacji wynika, że największym mankamentem polskiej wsi jest fakt, że
            nie leży nad Morzem Sródziemnym, gdzie najładniej pasowałby taki śliczny
            czterospadowy dach pokryty dachówką mnich-mniszka. Pytanie do mojego
            interlekutora- co wybudowały panie w gumiaczkach?
            • jajagna Re: Przeprowadzka z miasta na wieś 10.11.06, 23:03
              No cóż, bo to jest jeszcze jeden problem: wieś wsi nie równa. Jeżeli mamy na
              myśli wciśnięcie się z zameczkiem z kolumienkami prosto między
              kilkudziesięcioletnie gospodarstwa rolne, to nic dziwnego, że właściciele
              kolumienek źle się czują w sąsiedztwie a sąsiedztwo ma nieustanny powód do
              radości i słusznie. Ale większość ludzi, którzy postanowili wyprowadzki "na
              wieś" ma na myśli nowo powstające osiedla w niezamieszkałej okolicy. Wystarczy
              popatrzeć w jakich okolicach działki są najdroższe, jakie okolice są
              poszukiwane i uznane za chodliwe. Nie te w środku wsi, ale te gdzieś pod lasem
              w rzędzie uzbrojonych działek, gdzie do samej wsi jest czasem spory kawałek.
              Tacy ludzie pracują w mieście a do domu zjeżdżają pod wieczór wcale nie chcąc
              pretendować do roli wiejskiej i sielskiej. Chcą po prostu uciec od zgiełku i
              smrodu miasta, najczęściej za cenę kilkudziesięcioletniego kredytu. Ja wiem, że
              nie mogłabym żyć prawdziwie wiejskim życiem, gdzie hodowałabym zwierzęta na
              ubój i pracowała godzinami w polu czy tego chcę czy nie. Owszem, czasem
              niezależnie od zmęczenia i pogody muszę (tak jak dzisiaj) przesadzić jakieś
              drzewko, albo wypielić kawał ziemi, ale robię to bo chcę i nie da się tego
              porównać z pracą przy wykopywaniu ziemniaków na przykład. Dlatego
              mówiąc "mieszkam na wsi" nie do końca tak jest i jestem tego świadoma. Ale nie
              zmienia to faktu, że jestem tu bardzo szczęśliwa i z przerażeniem myślę, że
              okoliczne pola mogłyby zapełnić się kiedyś domkami, uliczkami i sklepami.
              Ale tak reasumując Panie NIE - mam przykrą wiadomość: ten "trynd" jest coraz
              silniejszy. Coraz więcej i więcej ludzi ucieka z miasta. Prosto w Twoje
              ramiona....:))))
      • Gość: julka Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.centertel.pl 11.11.06, 00:43
        Nie bądź przesadna optymistką, to trzeba lubić.
        Wychowałam sie w domu jednorodzinnym, na peryferiach, to były moje klimaty.Los
        mnie troche rzucał, zawsze starałam sie o podobne warunki - aż wreszcie
        przyszło mi zamieszkać w bloku, na 4 piętrze bez windy.No i bez specjalnego
        bólu wychowałam tam dwoje dzieci.
        Teraz mieszkam w domu z dwoma, właściwie trzema tarasami-i oszklonymi i
        otwartymi. Wszystkie akcesoria szczęśćia: kominek, dęby oraz inne brzozy i
        modrzewie, duzy ogród,no- te trawniki i kwietniki... Acha, psy, kotek, pobliska
        plaża i lasu do oporu.
        W życiu nie mogę się zaadaptować.Nie lubię - i cześc.
        Masz dzieci, więc pamiętaj, że drogi- zwłaszcza w taką zimę jak ostatnia -
        bywają koszmarne, jeśli nie są dobrze utwardzone.U mnie nie są.
        Dzieci, co z nimi zrobić - ano, nic. Komputer(może być z orange, z satelity),
        telewizor, latanie.Wyją bez z innych dzieci, same sobie nie wystarczaja.
        Praca w ogrodzie to dodatkowy czas powświęcony domowi, chcesz czy nie.Nie
        ma "lubię" lub "nie lubię", zrobić trzeba nawet, jeśli masz co innego na
        głowie, prędzej czy później.Chyba,że starczy ci klepisko z perzem.
        Latem wszyscy znajomi cię kochają - a Ty coś jednak musisz miec w lodówce,
        bo przywiozą swoje żarciuszko i wyjdziesz na idiotkę, niegościnną.I nigdy nie
        wiesz., kiedy przyjadą. A przyjadą, bez zaproszenia też.Za to zimą ani dudu,
        nie ma mowy.Czyli pichcisz, po czym często wyrzucasz.Jest tak, że szkoda pracy.
        Ludzie? Pewnie, to nie ta sama zabita dechami wieś,co drzewiej.
        Ale małe środowiska rządzą się własnymi prawami: nawet jesli kogoś nie
        lubią na codzień,jest im bliższy niż Ty. Ma tam ziemię i groby, mieszka od
        pokoleń.Ani sie zalecać, ani trzymać na dystans, bo to jednak sąsiedzi.
        Nie musisz latać do kościoła,w czarne krowy ze wsi cię nie wywiozą. Ale
        niewątpliwie zostanie to zauważone.Bywa, że odbija się na dzieciach, bywa że
        nie.
        Najgorsza jest zima.Dobijasz do domu i jesteś więźniem. Nic Ci się juz nie
        chce. Na ploty raczej nie pójdziesz: ludzie mają inwentarz, obowiązki, nawet
        jeśli są sympatyczni.Zawsze jestes troche nie w porę.Do ciebie tez nie przyjdą,
        nie było cię tam przedtem, więc sąsiadki własne mają kumpelki "od zawsze".
        No, a poza tym - jest ta kawa na tarasie itd.
        Dopóki słońce nie daje w łeb - wtedy chowasz się w chłodnym domu.U mnie
        wszystko zaczynało się od zera,istna "puszcza Sahara" była,z 50 stopni w
        słońcu, a cienia ani -ani. Więc radzę - natychmiast zadbaj o miejsce do
        posiedzenia w cieniu. Chyba że kupujesz np, stary dom z zadrzewionym ogrodem.
        Sprawdzają się rdesty, natychmiast można zrobić z nich altankę, obsadzić
        ganek, otwarty taras. Ale prawie co roku wymarzają. Po czym wszyscy sadza od
        nowa i natychmiast brakuje w sklepach. Się poluje.
        No, u mnie już urosło, co tam trzeba, ale dopóki otoczenie domu robiło za tę
        Saharę - koszmar.
        Ale może lubisz... bo ja nie lubiłam od początku.Siedzę tu, bo zawsze mogę
        wrócić do swojego bloku na nieszczęsne IV pietro. Liczę, że polubię. Maż się
        uparł, ja nie jestem szczególnie latana po sąsiadkach, jakoś wytrzymuję.
        Zdaję sobie sprawę, że ludzie zamienialiby się ze mną w przedbiegach. No
        cóż, zależy co kto uważa za szczęście.Pozdrawiam i życzę szczęścia.
      • Gość: Agata Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.244.157.93.ip4.tnp.pl 11.11.06, 19:50
        Po spędzeniu 28 lat i dużym mieście 3 lata temu przeprowadziłam się na wieś.
        Nie taką podmiejską, ale prawdziwą (tak mi się wydawało) wieś 25 km od
        RZeszowa. Totalna zmiana miejsca, ludzi i pracy. Mieliśmy dość Warszawy i tak
        wyszło.
        Nigdy nie żałowałam, choć czasem klęłam na ośnieżone drogi czy brak w
        tutejszych sklepach dobrego wina w nagłej potrzebie:)
        Mamytu duży dom i ogród. Jedno i drugie wymaga starań więc od razu poszukaliśmy
        takiej "złotej rączki", która ściany pomaluje, śrubkę przykręci, trawę
        przytnie i róże posadzi. Ludzie są mili, uczynni i uczciwi. Jest przedszkole,
        ośrodek kultury, działa zespół tańca ludowego. Jest pani, która daje lekcje gry
        na pianinie. Nie trzeba dziecka nigdzie daleko wozić. W weekend sewujemy sobie
        kino, teatr czy wystawę w Rzeszowie. Mąż tam pracuje i dojeżdża codziennie, ja
        pracuję w pobliskim miasteczku. Pomimo tych kiepskich dróg przez te 3 lata nie
        zdarzyło się żebyśmy nie dojechali do pracy. Niezbędne są dwa samochody, ale w
        ogólnym rozrachunku i tak wynik finansowy jest na plus, mimo że zarabiamy mniej
        niż w Warszawie. Minusy? Na początku w sklepie czy kościele ludzie sie trochę
        gapili, starsze panie wprost pytały skąd jesteśmy czy nam się podoba, jak mała
        ma na imię. Teraz córcia ma masę cioć i nie ma problemu z opieką dla niej kiedy
        my wyjeżdżamy.
        • Gość: bezoni Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.06, 21:23
          Mamy dom 12 km od miasta i 1ha ogrodu z obórką i stodółką.Takie w sam raz dla
          przedemerytalnej pary. W lecie jest kawa na tarasie,ogród,spacery do
          pobliskiego lasu.Jesienią trzeba wygrabić liście a zimą odśnieżyć podwórko.To
          nie harowa to zajęcie, milsze od blokowej wersalki, gazety i telewizora.Na to
          na wsi też czas się znajdzie.W zimie dochodzi rąbanie drewna i obsługa
          węglowego pieca.Też nie harówa a tanio.Problem jest jeden, prędzej czy później
          sił ubywać będzie,póki jesteśmy razem jest dobrze,ale co będzie jak ktoś z nas
          wcześniej odejdzie? Wprawdzie dom jest mały i można będzie zmienic system
          ogrzewania co będzie też trochę kosztowało.Nie jest to
          najważniejsze.Ważniejszym może być...samotność.Z sąsiadami stosunki są
          poprawne,ale jak niemalże wszyscy wiejscy przesiedleńcy zauważyli nie tak
          szybko można być "swoim".Zresztą,przy całym `szacunku,nie z każdym sąsiadem
          jest o czym pogadać,podobnie zdażyć się może i w blokowisku.
          Mimo wszystko w takiej sytuacji w mieście jest bliżej nie tylko do
          przysłowiowego lekarza,ale przede wszystkim do przyjaciół i znajomych.O
          dzieciach nie wspomnę bo wyjechały,mają swoje życie i wpadają tylko na
          odwiedziny.Na taką ostateczność jesteśmy zabezpieczeni.Zostawiliśmy sobie
          kawalerkę w mieście i kto wie czy właśnie na całkiem stare lata nie trzeba
          będzie do niej wrócić a co za tym idzie wrócić do miasta.
          • Gość: maciej508 Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.06, 06:31
            Właśnie tak zrobiliśmy.Po 10 latach mieszkania na wsi(60km od W-wa)zostawiając
            mieszkanie w W-a,wróciliśmy.Boże,co za ulga!Mamy po 60 latek,już zdrowie nie
            pozwala na te palenie w centralnym i podkładanie co parę godzin do
            pieca.Rąbanie drzewa i noszenie węgla,odsnieżanie,grabienie itp.Trochę
            satyswakcji ;jaką piękną macie państwo działkę;.Do miasteczka 4km ja mam prawo
            jazdy ale żona nie,no i problem.Po powrocie do W-wa żona nabrała drugiego życia.
            (jesteśmy 40 lat po ślubie).Nie chce na temat wsi wcale rozmawiać,mówi że
            cofneła się w rozwoju.Ja nie narzekam,ale dam jedną radę.Nie zamykajcie sobie
            powrotu do miasta!Młodzi niech jadą,popieram ale na :stare lata,do
            DOMU:Pozdrawiam wszystkich co wrócili .
            • Gość: Marcin Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.eranet.pl 12.11.06, 08:03
              ja wlasnie dom sprzedalem i wracam do cywilizacji hura. Kazdy musi to przejsc.
              Dojazdy ,praca w ogrodzie, osniezanie,cofanie w rozwoju. Ale coz trzeba
              doswiadczyć wszstkiego bo dopiero wtedy wiadomo co lepsze.W domu jak sie ma
              jeszcze dzieci jest tyle roboty ze piwo i sniadanie na tarasie jest sednio raz
              na poł roku.
      • Gość: nie Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.aster.pl 12.11.06, 16:18
        Z chwilą gdy zbudowaliśmy dom na wsi zaczęliśmy żałować tej decyzji. Dom to
        ogromny obowiązek, przywiązanie a właściwie uwiązanie na miejscu. To chyba dobry
        pomysł na emeryturę.
        Mnóstwo negatywnych stron:
        -tuż po zbudowaniu wyjęto i skradziono wszystkie okna (mieszkańcy wsi niczego
        nie widziali i nie słyszeli)
        -nie można wyjechać zostawiając dom samotnie - bez względu na to czy mówimy o
        urlopie czy weekendzie poza domem, a nawet pracą w mieście i pozostawieniem go
        na 10-12 godzin, czyli musisz zorganizować "opiekę", a to przecież zwykła wieś
        (tyle, że jak większość w Polsce - biedna), nie jacyś bandyci
        -ktoś kto lubi wypady do kina, teatru czy klubu fitness (tak jak my) zauważy
        różnicę po kilku dniach - po prostu nie chce się wracać (a my mamy tylko 25 km
        do centrum) do miasta, bo ta podróż w korkach jest męcząca i trwa nierzadko
        ponad godzinę
        -skoczę na kurs języka po pracy, tudzież umówię się z koleżanką na kawę, ale
        potem powrót do domu o godzinie 22 oznacza, że traktuję ten dom jak hotel, więc
        co za różnica, czy śpię w domu otoczonym ogrodem czy bloku?
        -wydajemy na paliwo 1200 zł miesięcznie (dwa samochody). Czy ktoś o tym pomyślał
        zanim kupił dom za miastem?
        -jak spadnie śnieg, taki prawdziwy, znów wezmę dzień urlopu, zanim nas ktoś
        odgarnie. Jak zrobi się porządnie zimno, z niechęcią myślę o powrocie do zimnych
        pomieszczeń, bo najpierw trzeba napalić (piec węglowy, najekonomiczniej)
        -przyzwyczajenia: w mieście jak chwyci Cię lub kogoś z Twoich domowników jakaś
        przypadłość o 23, to za rogiem masz aptekę 24h. Jak złapie Cię ochota na nachosy
        z sosem, to wyskoczysz do pobliskiego sklepu. Na wsi masz sklep czynny do 18,
        apteki nie ma wcale, a najczęściej to co jadasz jako kaprysy, w ogóle nie jest
        tu osiągalne. Czyli jadąc na zakupy musisz przewidzieć wszystko. Co jest
        niemożliwe, więc przynajmniej raz w tygodniu mówimy: ach, gdybyśmy mieszali w
        mieście, to teraz... Frustrujące.
        -cudowna wolność i śniadanie w ogródku - to duży plus, pod warunkiem, że akurat
        nie śmierdzi. Sąsiedzi, żeby zaoszczędzić na ogrzewaniu wody i wyrzucaniu
        śmieci, palą dosłownie wszystko, łącznie z plastikami. Z ich kominów leci smród
        nie do zniesienia, wolałam już spaliny, zwłaszcza że nasz blok nie stał przy
        ulicy i nie miałam problemu smrodu w mieszkaniu

        Mogłabym coś jeszcze dorzucić, ale po co? Kto już się przekonał do mieszkania na
        wsi, będzie tego bronić. Ja też się tego od kilku lat uczę, ale niezbyt jestem
        pojętna. Raczej myślę o powrocie do miasta.
        Pozdrawiam.
        • Gość: Majka Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.aster.pl 12.11.06, 23:59
          I kolejny przykład, ze punkt widzenia zależy od ... etc.

          odpiszę dla porównania:

          Gość portalu: nie napisał(a):

          > -tuż po zbudowaniu wyjęto i skradziono wszystkie okna (mieszkańcy wsi niczego
          > nie widziali i nie słyszeli)

          u mnie (póki co, a mam nadzieję, ze tak zostanie) kradzieże nie istnieją. Nie
          zgineła nam nawet jedna cegła leżąca na nieogrodzonej działce - że nie wspomnę
          o innych "dobrach" pozostawionych samopas na kilka tygodni.

          > -nie można wyjechać zostawiając dom samotnie -

          patrz wyżej.



          > -ktoś kto lubi wypady do kina, teatru czy klubu fitness (tak jak my) zauważy
          > różnicę po kilku dniach - po prostu nie chce się wracać (

          ja jeżdże do pracy na 12 i wracam o 20.00, więc i tak w ciagu tygodnia na kino
          i inne nie miałam ochoty. W weekendy natomiast chętnie jadę do miasta. Nie ma
          korków i jazda do kina zajmuje nam 15 min dłuzej niz przedtem.


          > -wydajemy na paliwo 1200 zł miesięcznie (dwa samochody). Czy ktoś o tym
          pomyśla
          > ł
          > zanim kupił dom za miastem?

          nam koszty paliwa wzrosły o jakieś 200 zł na aucie. Nie jest to dla mnie kwota,
          dla której miałabym żałować wyprowadzki.

          > -jak spadnie śnieg, taki prawdziwy, znów wezmę dzień urlopu, zanim nas ktoś
          > odgarnie.

          drogę do domu (gminną) odśnieża gmina. A odśnieżanie posesji sprawia mi tylko
          radość. A nawet jak gmina się nie wyrobi, to do głównej drogi mam na tyle
          blisko, że nawet jakbym miała sama machać łopatę, zajmie mi to co najwyzej
          godzinkę :)

          Jak zrobi się porządnie zimno, z niechęcią myślę o powrocie do zimnyc
          > h
          > pomieszczeń, bo najpierw trzeba napalić (piec węglowy, najekonomiczniej)

          tego problemu nie mam, ciepło mam cały czas (gazowe)

          > -przyzwyczajenia: w mieście jak chwyci Cię lub kogoś z Twoich domowników jakaś
          > przypadłość o 23, to za rogiem masz aptekę 24h. Jak złapie Cię ochota na
          nachos
          > y
          > z sosem, to wyskoczysz do pobliskiego sklepu.

          to wszystko święta prawda. Ale też, odkąd mieszkam w dziurze zabitej dechami,
          nauczyłam się przewidywać takie rzeczy i mam zaopatrzoną apteczkę i spiżarnię.
          Gdy konczą mi się tabletki na ból głowy, od razu kupuję nowe opakowanie.
          Wcześniej o tym nie myślałam - bolało, szłam do apetki 24h. teraz zawsze mam.

          > -cudowna wolność i śniadanie w ogródku - to duży plus, pod warunkiem, że
          akurat
          > nie śmierdzi.

          u mnie nic nie śmierdzi. Sąsiedzi niczego w ogródkach nie palą.

          Nie piszę tego po to, aby pokazać, że "Nie" nie ma racji. Wierzę, ze ma takie
          odczucia i że żałuje. Ale chciałam pokazać, że nie musi tak być.
          Ja, Warszawiak z bloku, nigdy ani przez sekundę nie żałowałam swojej decyzji,
          mało tego, z każdym dniem upewniam się w słuszności podjętych kroków.
          :)
          • Gość: mif Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.06, 01:19
            Najczęściej błędy popełnia się na samym początku, czyli lokalizacja działki
            (mój pierszy post w tym wątku) i katalogowy projekt domu ze skompstwa.
            Konsekwencje wychodzą później. Niektórych decyzji nie da się odkręcić, albo
            wymagają nadmiernych kosztów. Winę najłatwiej zwalić na przyczyny obiektywne,
            nigdy na siebie :(
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=156&w=47675503&a=47808694
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=156&w=48935402&a=48999224
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=156&w=48935402&a=49118599
            • Gość: bratek Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: 83.18.143.* 13.11.06, 14:34
              Jeszcze jedno a propos rdzennych mieszkańców wsi. Nie zawsze jest tak, że
              przyjezdny to ten zły. Bardzo często relacje pomiędzy "nowymi" a miejscowymi
              zależą od nastawienia przyjezdnych właśnie. Jeśli ktoś od początku jest na nie,
              wieśniaki, buraki, czy jak ktoś napisał aborygeni, to po co się przeprowadzać na
              wieś. Lepiej kupić działkę 100 na 50 metrów za parędziesiąt tysięcy pod miastem,
              posadzić dookoła tuje, wyłożyć kostką podjazd do garażu i zasiać sobie kawałek
              trawnika. Prawie miasto, a jednak wieś. A jaką prawie robi różnicę, wiemy.
        • Gość: michal_powolny1 Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.iwacom.pl 12.11.06, 23:59
          Ja żałuję że nadal mieszkam w mieście a nie jak z 10 lat temu proponowała mi
          moja miłość na wsi. Dlaczego?
          Dojazdy do pracy i z pracy przez Łódź/Warszawę zabierają masę czasu, utrzymanie
          mieszkania jest piekielnie kosztowne, we własnym mieszakaniu nie jestem sam
          sobie sterem, żeglarzem i okrętem bo sąsiedzi, spaliny (mieszkam w centrum),
          hałas trmawajów.
          Gdy zdarza mi się pomieszkiwać pod Warszawą (tyle że pod tym pojęciem rozumiem
          całe 80 km kierunek Pułtusk) i do pracy jadę godzinkę z małym dodatkiem to
          czuję się doskonale. I wcale do tego nie potrzebuję samochodu. Komunikacja
          publiczna działa świetnie. Rano nie dowiaduję się co zjadł Kaziu a czego nie
          zrobił Jasiek. I wcale nie dziczeję.
          Tak sobie podliczyłem. Do pracy w W-wie z mojej Łodzi jadę 2 godziny (PKP), z
          tej wsi godzinkę z dodatkiem. Do pracy w Łodzi jadę samochodem prawie 50 minut.
          Porównanie: taki sam czas za mniejszy komfort życia.
          Co do opieki medycznej: choć jest wieś naprawdę głucha to jest i lekarz
          rodzinny i pogotowie w razie potrzeby , apteka też jest. Więc nie malujmy tak
          na czarno.
      • Gość: miastowy Traktujmy miejscowych jak aborygenów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.06, 23:29
        Wiele już tu padło agrumentów za i przeciw przeprowadzce na wieś, nie ma więc
        sensu ich powtarzać.

        Moje zdanie jest takie: trend ten, tzn. ucieczka z miast, jest nieodwracalny.
        Coraz więcej ludzi przeprowadza się na wieś i będzie to czynić w przyszłości.
        W krajach zachodnich występuje to już od kilkuadziesięciu lat, u nas dopiero
        teraz, ale cóż zawsze jesteśmy spóźnieni (notebene podobnie było z pędem do
        miast, kiedy tam zaczynał się już kończyć, u nas rozkwitał).

        Ktoś tu napisał, że oni, to znaczy ci ze wsi, są u siebie, a my, ci z miasta,
        jesteśmy przyjezdni, obcy. Nieprawda! To my (miastowi) jesteśmy u siebie,
        chociażby z tej przyczny, że na tą ziemię czy dom wyłożyliśmy z reguły kupę
        kasy.
        Ktoś inny powiedział, że powiniśmy szanować wiejską kulturę (a
        raczej "kulturę"). Otóż nie trzeba jej szanować z tej prostej przyczyny, że to
        nie jest żadna kultura, lecz prymityw.

        Resume:
        Nie rezygnujmy z naszych marzeń o pięknym domu w zielonej okolicy, z ogrodem,
        sadem i świeżym powietrzem, piesem hasającym po trawie, kociskiem wygrzewającym
        się na słońcu - tylko dlatego, że lokalna społeczność jest na poziomie
        aborygenów, traktujmy ich tak, jak dla przykładu Anglicy, Francuzi czy Belgowie
        czarnuchów w swoich koloniach. Nie kiśmy się w blokowiskach, migrujmy
        na "wieś". Czym więcej tam będzie ludzi po prostu normalnych, tym lepiej.
        • Gość: mif Re: Traktujmy miejscowych jak aborygenów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.06, 00:32
          Gość portalu: miastowy napisał(a):

          > raczej "kulturę"). Otóż nie trzeba jej szanować z tej prostej przyczyny, że
          to
          > nie jest żadna kultura, lecz prymityw.
          ...........................................
          > się na słońcu - tylko dlatego, że lokalna społeczność jest na poziomie
          > aborygenów, traktujmy ich tak, jak dla przykładu Anglicy, Francuzi czy
          Belgowie
          >
          > czarnuchów w swoich koloniach. Nie kiśmy się w blokowiskach, migrujmy
          > na "wieś". Czym więcej tam będzie ludzi po prostu normalnych, tym lepiej.

          Uchowaj Boże od takiego sąsiada.

          Zeszło żyto na ziemi leżącej odłogiem:
          Cóż po tym, kiedy zewsząd otoczone głogiem.
          Grunt był dobry, chociaż go pług nigdy nie ruszył;
          Byłoby z niego zboże — głóg wszystko zagłuszył.
          Szczęśliwy, kto z równymi o granicę siedzi!
          Zły głód, wojna, powietrze; gorsi źli sąsiedzi.

          (Sąsiedztwo - I. Krasicki)

          I jeszcze jedna :)

          Nie nowina, że głupi mądrego przegadał;
          Kontent więc, iż uczony nic nie odpowiadał,
          Tym bardziej jeszcze krzyczeć przeraźliwie począł;
          Na koniec, zmordowany, gdy sobie odpoczął,
          Rzekł mądry, żeby nie był w odpowiedzi dłużny:
          "Wiesz, dlaczego dzwon głośny? Bo wewnątrz jest próżny".

          (Mądry i głupi - Ignacy Krasicki)







          • Gość: miastowy Re: Traktujmy miejscowych jak aborygenów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.06, 11:05
            Gość portalu: mif napisał(a):

            > Uchowaj Boże od takiego sąsiada.

            Hm, raczej prośmy Boga o takiego sasjeda. Bo ja widząc na przykład, jak wiejski
            wyrzutek społeczny kradnie okna (vide któryś z postów poprzednich) na pewno nie
            powiem “nic nie widziołem, nic nie słysołem, ja panie nie wim, mie sie pon nie
            pytoj”.
      • mili_vanili ważny jest sklep wiejski! 13.11.06, 13:21
        sklep to takie centrum, to tam sklepowa wszystko wie: kto z kim, gdzie i co.

        Przykład? Przed moim domem miał miejsce wypadek: spostrzegłam to, jak przyjechała karetka na sygnale. Jako że byłam umówiona, to wsiadłam w samochód i pojechałam -po drodze zachaczając o sklep. A tam pani sklepowa dokładnie mi powiedziała: kto skąd jechał, jak się nazywa, gdzie mieszka, kogo potracił, jakie obrażenia.
        5min. po zdarzeniu!!!

        Trzeba też uważać: takie wsie nie są wyłącznie sypialniami. Dużo kur domowych, które z nudów chętnie wezmą na języki, jak tylko wychylisz się z czymś poza norme.
        I lans, wielki lans (kto jaki dom, jaki ogród, jaki samochód.

        Co do organizacji dnia: jeżeli dzieci są małe (czyt. niesamodzielne) to tak jak wszędzie trzeba im zapewnić opiekę: przywieżć, zawieżć itd. Bo przecież w mieście pierwszoklasita też sam nie pójdzie do szkoły, nie wróci, nie wybierze się na zajęcia dodatkowe sam.

        Szczególnie jak małoletni wybierze sobie dużo zajęć, znajomych w mieście to trzeba sobie wziąć dodatkowy etat lub opiekunkę

        Poza tym re-we-la-cja.
        • Gość: Milka Re: ważny jest sklep wiejski! IP: *.devs.futuro.pl 15.11.06, 16:10
          >>>>>Co do organizacji dnia: jeżeli dzieci są małe (czyt. niesamodzielne) to
          tak jak wszędzie trzeba im zapewnić opiekę: przywieżć,
          zawieżć itd. Bo przecież w mieście pierwszoklasita też sam nie pójdzie do
          szkoły, nie wróci, nie wybierze się na zajęcia dodatkowe
          sam. >>>>>

          Tak, ale jeśli dzieci są już w 3 klasie podstawówki w zwyż, wrócą same ze
          szkoły i pójda na zajęcia dodatkowe, jeśli są zlokalizowane blisko, a jeśli
          mieszka się poza miastem, niestety trzeba angażować rodziców.
      • Gość: maja Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.06, 10:59
        Dorzućmy jeszcze, że do KRUS-u dopłacamy z naszych podatków ok. 90 % kasy.
        A wiadomo, że wieś nie dokłada do budżetu, tylko z niego. Na mojej wsie zabitej
        dechami co drugi kładzie się co jakiś czas do szpitala "na rentę", kombinuje
        jak nie płacić składek. Całe wsie wyjeżdżają do Włoch i gdzi tylko popadnie,
        zarabiając na czarno.
        Bo tak nasza historia to urzadziła : chłopi wiedzą już z góry, że wszystko im
        się należy, bo "zywią i bronią". Celowo poszę chłopi, a nie rolnicy, bo należy
        to rozróżnić.
      • Gość: langolier Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.aster.pl 14.11.06, 18:00

        -Dzieci dziecmi,a co z zajeciami rodzicow??Ja chodze od lat na treningi moj mąż
        na basen, uwielbiam to i ciezko byloby zrezygnowac.a moze trzebaby bylo bo zanim
        dojade do domu na wsi,odwioze dzieci na angielski, dam dzieciom kolacje, minie
        kupa czasu.a w miescie jakos wszystko szybciej...i te oblodzone drogi na wsi brrr
        -Lubie spotkac sie ze znajomymi na miescie i nie zabeirac sie o 20 bo pks
        ucieknie, albo zeby nie wloczyc sie po nocy na odludziu.Lubie wyskoczyc do
        knajpy albo restauracji gdzie maz i ja napijemy sie wina/piwa/drinka bez
        dogadywania sie kto dzis jest kierowca ;-).A znajomi?Ile razy w roku mozna robic
        grille dla kilku malzenstw przy czym polowa towarzystwa musi sie wczesniej
        zwijac zeby nie wracac po nocy albo jest abstynencka (znow powraca problem
        wymuszonej abstynencji..hm..).
        -Nie lubie sprztac duzych powierzchni, nie bawi mnie dłubanie w ogrodzie,
        odsniezania bym nie zdzierzyla.Lubimy wyskoczyc sobie na nieplanowana
        krajoznawcza wycieczke czasem kilkudniowa i lubie to,ze nie musze sie martwic o dom.
        -Las mam rzut kamieniem od bloku, a takze metro ,autobus, i bezpieczne osiedle..

        Inna sprawa,ze komuniakcja w Polsce to zenada.Moj brat mieszka 30 km od Paryza i
        oczywiscie dochodzi tam metro.W zasadzie w wiekszosc miejsc dojedzie metrem.I
        chyba tu jest pies pogrzebany.Fajnie miec domek ale tylko w dobrze
        skomunikowanym miejscu a w Polsce mozna taki kupic..? no np.na Mokotowie ale nie
        smiem myslec za jaka cene ;-))).Wszystko co ma rozsadna cene jest na
        ,przepraszam, zadupiu.
      • Gość: filip Do "Z Wielkiego Miasta" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.06, 14:29
        Racja co piszesz.
        Tak, tak, właśnie tak, dokładnie tak!
      • Gość: mif Re: Przeprowadzka z miasta na wieś -pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.06, 14:43
        Gość portalu: Z Wielkiego Miasta napisał(a):
        > do miasta. Słoma wystaje im z butow, do obcasa przyklejony gnoj, smierdzi od

        Który zapach przyjemniejszy?
        a- gnój
        b- pachwinowo-pachowy w komunikacji miejskiej
      • sirod78 może więcej optymistycznych odpowiedz 15.11.06, 22:57
        j.w
      • Gość: jaro Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.echostar.pl 16.11.06, 20:15
        2 lata temu przeprowadziliśmy się z żoną pod poznańską wieś. dziś zastanawiamy
        się nad powrotem do poznania. ciągle kłopoty z dojazdem - wszyscy już chyba ze
        wsi jadą do pracy o tej samej godzinie i z niejwracają!, droga we wsi
        nieutwardzona, brak rozrywek, nikogo nie znamy, bo z nikim nie da się pogadać.
        tragedia.!
        • Gość: miumiu Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 14:22
          jaka wies? pamietajcie, ze nie wszedzie sa problemy z dojazdami, my akurat
          wyprowadzilismy sie za Poznan, choc odleglosc niewielka- 15 km do centrum
          niespelna, i tu nigdy nie ma korkow, autem dojezdzamy szybko, sprawnie,
          podziwiajac widoki lasow i niskiej zabudowy, problemy z korkami zaczynaja sie
          dopiero w samym miescie.
          droge mamy akurat utwardzona, a wiec plus
          wszyscy najblizsi sasiedzi z Poznania
          spokoj, czyste powietrze,
          cos za cos- zamienilam super lokalizacje na super przestrzen
          nie wrocilabym do sprzedanego mieszkania
          no chyba ze.... do nowego domu z duza dzialka na Ogrodach lub Grunwaldzie, ale
          nigdy do starych ruder z lat 60, 70 z dzialkami 300-400 m kw :O
          • Gość: miumiu Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 14:23
            to bylo do jaro :)
      • Gość: Z Wielkiego Miasta Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 08:08
        Odpowiedz na pytanie goscia mif:
        obydwa smrody pochodza od ćwokow, co przyjechali do miasta.

        Oooooo widze, ze szanownego buraczka prawda zabolała i zgłosił moje posty do
        usuniecia. No nie moge.A moze w rewanzu zgłosic do usuniecia posty buraka?
        Przeciez on tam drwi z ludzi z miasta, ktorym wiele zawdziecza.
        Widzisz wiesniaku, ja sie nie wstydze swojego pochodzenia, tak jestem z
        wielkiego miasta i jestem z tego dumna, a tobie cwoczku wystarczyło w 2 postach
        napisac, ze jestes burakiem i juz spanikowałas.Nigdy wiecej nie zaczynaj, do
        ludzi z miasta, ktorzy szukaja odrobine ciszy i spokoju,nikomu krzywdy nie
        wyrzadzaja, sa szczerzy i uczciwi bo cie takie niespodzianki beda spotykały
        czesciej.
        • Gość: mif Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 09:59
          Nie pytałem od kogo pochodzą zapachy, ale który jest przyjemniejszy.
          Typowe, że ćwok z wielkiego miasta nie rozumie, co czyta.
      • Gość: Radomianin84 Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.radom.vectranet.pl 09.05.13, 21:05
        Dla kogoś, kto szuka spokojnego, zdrowego i stosunkowo taniego miejsca do mieszkania, a jednocześnie nie chce się rozstawać z miejskim stylem życia i chce pozostać anonimowym, dobrym kompromisem może być osiedlenie się w jakimś ćwierćmilionowym mieście typu Radom, Kielce, Rzeszów, Toruń itp. Tego typu miasta są optymalne wielkościowo i mają sporo osiedli z domkami jednorodzinnymi lub szeregowcami, które są dobrze skomunikowane z innymi dzielnicami. Na przykładzie Radomia mogę powiedzieć, że mam wszędzie blisko - po bułki do sklepu, do apteki, do restauracji/klubu/kina/teatru, na deptak, do przedszkoli/szkół/uczelni, do autobusu/PKP/portu lotniczego itd. W sumie mam też blisko do Stolicy, bo tylko 100 km, czyli godzinka z minutami ekspresówką lub PKP. Co prawda mieszkam teraz w bloku, ale razem z żoną planujemy kupić lub wybudować dom gdzieś na terenie miasta i wiem, że taka inwestycja nie puści nas z torbami.

        Życzę wszystkim szczęścia i trafionych decyzji życiowych. :)
      • meble_kuchenne_vena_opinie Re: Przeprowadzka z miasta na wieś 21.06.14, 12:21
        Każdy kącik ma swój klimat. Wieś wsi nie równa. Warto iść za swoimi potrzebami.
        meble_kuchenne_vena_opinie
      • aski73 Re: Przeprowadzka z miasta na wieś 04.11.14, 00:36
        Super, mieszkałem tak, za miastem kilka km do szkoły. Chciałbym tak nadal.
        Ludzie wszędzie są jednakowi, stosunek z nimi będzie zależał przecież też od was. Na pewno będziecie zadowoleni i szczęśliwi. Nie ma się co bać. Odwagi.
        strefadom.blogspot.com/
    Pełna wersja