Gość: Majka Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.aster.pl 09.11.06, 23:40 Przeczytałam uważnie wszystkie nowe odpowiedzi. Wynika z nich jedno: że tak naprawdę wszystko zależy od konkretnego człowieka. Dla jednego coś co jest wadą i niewygodą, dla innego być nie musi (vide: prace w ogródku czy domu). Upewniłam się tylko, ze domu trzeba przede wszystkim chcieć. Ja nigdy nie przekonam osoby, która woli mieszkanie w mieście, że fajniejszy jest dom pod miastem. Dla niej odśnieżanie podjazdu to kłopot, dla mnie frajda. Itp. I tyle. Jak napisałam wyżej: ja osobiście widzę dwie niedogodności: fatalny dojazd w godzinach szczytu (że już nie wspomnę o początkach długich weekendów, wtedy tylko helikopter pomógłby mi wrócić do domu normalnie) i brak możliwości powrotu do domu taxi (a raczej koszmarny koszt takiej taksówki....) ale zalet dużo, dużo wiecej. Dla mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
76kitka Re: Przeprowadzka z miasta na wieś 10.11.06, 10:04 U nas jest zdecydowanie więcej autochtonów niż nowych mieszkańców. Szczerze mówiąc nie ma z kim utrzymywać bliskich znajomości, bo nie bardzo mamy o czym rozmawiać, ale rekompensują to życzliwością. Odpowiedz Link Zgłoś
bbastek13 Re: Przeprowadzka z miasta na wieś 10.11.06, 10:22 bardzo polecam, pod warunkiem ze dojazd dop racy/szkoly jest nieklopotliwy. Ja np z miejscowosci oddalonej 18 km od Warszawy dojezdzam kolejką do pracy szybciej niz niektorzy koledzy mieszajacy w Wa-wie, a o zaletach mieszkania w domie z ogrodem w stosunku do bloku nie trzeba chyba nikogo przekonywac Odpowiedz Link Zgłoś
arieska Re: Przeprowadzka z miasta na wieś 10.11.06, 12:02 Co to jest 6 km? Do pracy codziennie dojezdzam ok. 20 km i to w obrebie jednego miasta. Przeciez 6 km to zadna odleglosc-w zolwim tempie to jest godzinny spacerek. Odpowiedz Link Zgłoś
jajagna Re: Przeprowadzka z miasta na wieś 10.11.06, 13:37 W pełni zgadzam się z Majką. Są ludzie, którzy marzą o domu przez długi czas a potem cieszą się każdą spędzoną w nim chwilą, dojazdy stają się czasem na posłuchanie radia, odśnieżanie w zimę niezłą przygodą i fitnessem a prace w ogrodzie to relaks i przyjemność. A są i tacy, którzy przeprowadzką na wieś nigdy nie będą się cieszyć, nie odnajdą się w tej sytuacji i już. Nie da się określić jednoznacznie czy przeprowadzka w szczere pole to szczęście, czy katorga - to zależy od konkretnej osoby. Ja należę do tej pierwszej grupy. Mieszkam dopiero od roku, ale za to daleko - 50km od W-wy i nie było sekundy, żebym żałowała tej decyzji (wychowałam się w Warszawie). Uwielbiam ten dom a na dodatek zupełnie niespodziewanie dla siebie i innych odkryłam w sobie prawdziwą pasję ogrodniczą! Nie ma dla mnie nic wspanialszego niż wyjrzeć rano przez okno i zobaczyć drzewa, pola, kwiaty i stadka kuropatw... Zima też była cudowna. Uwielbiam iść wieczorem na spacer z psami i widzieć światełka domów migoczące w cicho padającym śniegu... Moje dzieci chodzą do miejscowej szkoły i przedszkola. Mają kolegów, zajęcia pozalekcyjne a od przyszłego roku zaczynamy kurs jazdy konnej w pobliskiej stadninie. Do kina jeździmy nie rzadziej niż kiedy mieszkaliśmy w mieście, a kto wie czy i nie częściej...Znajomi odwiedzają nas chętniej a imprezy są bardziej udane, bo można zaprosić naprawdę dużo ludzi i siedzieć pół nocy przy grilu. Nie wyobrażam sobie żeby mi się to wszystko kiedykolwiek znudziło. Jedyne o czym teraz marzę to....emerytura! :)) Milka, życzę Ci udanych wyborów. Pojedź sobie parę razy w wybraną okolicę, wysiądź z samochodu i posłuchaj, popatrz, powąchaj... A, zapomniałam - ludzie tutaj naprawdę są wspaniali. Bez obaw wchodzę wieczorem do sklepu gdzie "ogrzewa się" kilku panów. Mówimy sobie grzecznie "dobry wieczór", zamieniamy parę słów o pogodzie i nie mam obaw, że ktoś mi wyrwie torebkę. A dzieci latem jeżdżą na rowerach, pluskają w dmuchanym basenie albo odwiedzają kolegów z sąsiednich domów. I jeszcze jedno (ale gaduła ze mnie!) Zawsze mnie dziwi dylemat: jak mieszkam na wsi to muszę dzieci wszędzie wozić. A przepraszam, w dużym mieście puściłoby się dziesięciolatka samego autobusem czy tramwajem przez pół miasta? Wątpię. Odpowiedz Link Zgłoś
larka7 Noce i dnie 10.11.06, 14:35 Barbara i Bogumił - ten sam dylemat. Dwie osoby, dwa pomysły na zycie. Okazuje sie że problem jest uniwersalny i ponadczasowy. Buduję się na wsi 25km od Gdańska *(w którym sie urodziłam, wychowałam skończyłam wszystkie szkoły ze studiami włącznie)czyli jestem mieszczuchem. Jednak kupilismy z mężem działke ponad 1ha i się budujemy. Właśnie kończą nam kłaść dachówkę i dziś dostałam telefon od robotników z informacją, że ktoś pociął nożem folie na tej części dachu jeszcze nie pokrytej dachówką. Przykro mi z tego powodu niezmiernie. bo od takich "miejskich wandalizmów" chciałm uciec na wieś = okazuje się, że się nie udało. Do tej pory nie miałm żadnych wątpliwości, że wieś jest najlepszym wyborem. teraz jednak wdarła się nutka niepewności. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nie nie nie Re: Noce i dnie IP: *.adsl.inetia.pl 10.11.06, 20:35 wbrew temu, jak sobie panna idealizujesz, wieś nie jest miejscem sielankowo spokojnym, pełnym dostojnej łagodności. A juz Wielkie Państwo, co to z Wielkiego Miasta sie sprowadziło i w zasadzie wymaga od nas wsioków wdzuęczności za ów fakt, budzi naprawde krwawe myśli i pragnienia. Odpowiedz Link Zgłoś
larka7 Re: Noce i dnie 10.11.06, 21:05 > wbrew temu, jak sobie panna idealizujesz, wieś nie jest miejscem sielankowo > spokojnym, pełnym dostojnej łagodności. to do mnie piszesz?? >A juz Wielkie Państwo, co to z > Wielkiego Miasta sie sprowadziło i w zasadzie wymaga od nas wsioków > wdzuęczności za ów fakt, budzi naprawde krwawe myśli i pragnienia. a to to juz zupełnie nie wiem do kogo kierujesz?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nie nie nie Re: Noce i dnie IP: *.adsl.inetia.pl 10.11.06, 21:12 >Jednak kupilismy z mężem działke ponad 1ha i się budujemy. Właśnie kończą nam kłaść dachówkę i dziś dostałam telefon od robotników z informacją, że ktoś pociął nożem folie na tej części dachu jeszcze nie pokrytej dachówką. Przykro mi z tego powodu niezmiernie. bo od takich "miejskich wandalizmów" chciałm uciec na wieś = okazuje się, że się nie udało. Do tej pory nie miałm żadnych wątpliwości, że wieś jest najlepszym wyborem. teraz jednak wdarła się nutka niepewności. do ciebie, a jakże inaczej. do takich paniuś, co tam im wieś sie jawi jako miejsce, w którym krówki łagodnie muczą, ptaszki słodko kwilą, źrebieta rozkosznie brykają. co to od "miejskiej agresji" zamierzaja uciec na wieś, kierując sie obrazem wsi zaczerpnietym pospołu z malczewskiego i mickiewicza, nieszczęsliwym trafem w słodkiej główce zmieszanych i wstrząsnietych. ale jak to mówił potwór w tym znanym horrorze, zapraszając niczego nieswiadomych gości do demonicznego miasta: "Witamy, witamy, serdecznie zapraszamy". Odpowiedz Link Zgłoś
larka7 Re: Noce i dnie 10.11.06, 21:29 > do ciebie, a jakże inaczej. do takich paniuś, co tam im wieś sie jawi jako > miejsce, w którym krówki łagodnie muczą, ptaszki słodko kwilą, źrebieta > rozkosznie brykają. no akurat "krówki rzeczywiście łagodnie muczą, ptaszki słodko kwilą, źrebięta rozkosznie brykają", i to nie żadne mrzonki. Jedynie do ludzi można mieć zastrzeżenia. Ale na szczęście jest tych ludzi na wsi trochę mniej. a przedewszystkim nie ma sie ich nad sobą, pod sobą, ściana w ściane itp. >co to od "miejskiej agresji" zamierzaja uciec na wieś, masz rację - jestem nieporadną panienką - ale czy to grzech? nie radzę sobie z zawiścią, nienawiścią, wandalizmem itp. Przyznaje jestem bezradna. co mi radzisz? > kierując sie obrazem wsi zaczerpnietym pospołu z malczewskiego i mickiewicza, Muszę zweryfikować, mam pochodzenie chłopskie. A wieś pokazali mi moi dziadkowie. Którzy tyrali jak każdy małorolny. > nieszczęsliwym trafem w słodkiej główce zmieszanych i wstrząsnietych. ale jak > to mówił potwór w tym znanym horrorze, zapraszając niczego nieswiadomych gości do demonicznego miasta: "Witamy, witamy, serdecznie zapraszamy". Odpowiedz Link Zgłoś
nika1228 Re: Przeprowadzka z miasta na wieś 10.11.06, 15:20 no świetnie, super wątek tego mi było trzeba a myślałam ze decyzję już podjełam żę jednak zostajemy w mieście :) a to chyba nie jest tak do końca mamy jeszcze sporo czasuw końcu jesteśmy młodzi trzeba to wszystko sto razy przemyśleć Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hola jestem zwierzakiem blokowym ale.... IP: *.aster.pl 10.11.06, 18:56 powiem krótko całe życie mieszkałam w bloku i jest mi z tym dobrze...przyznam się, że dobrze sie czuję w mieszkaniu tak jakoś bezpiecznie, natomiast mój mąż to typowy domowiec, urodzony w domku w wielkim mieście...mieliśmy się budować w powsinie (warszawa) jak dzici były małe ale tak jakoś czas się zagmatwał, gmina robiła co mogła byśmy się nie budawali ale my też zbytnio nie nalegaliśmy i powiedzieliśmy sobie, że nie będziemy napierać...po pewnym czasie gmina się "odblokowała" i można było się budować, no i co? otóż, perpektywa, że będę wozić dzieci w te i we wte przyprawiła mie o zawroty głowy, pomyślałam, że nie chcę być niewolnikiem swoich dzieci i samochodu, zwłaszcza, że zajęcie się rozrastały było tego....otóż sprzedaliśmy działkę w powsinie i kupiliśmy większe mieszkanie...i mieszka nam się bosko, każdy ma swój kąt a i część wspólna jest fajnie zaaranżowana, mamy też duzy taras (ostatnie pietro) i co powiem, ten taras jest...pusty jakoś nie umiem się do tego zabrać bo i kwiatuszki by sie przydały i jakieś krzewy .....ale, ale, w tzw. międzyczasie sasiedzi z piętra, z któymi się przyjaźnimy namówili nas na kawałek "lasu", pisze "lasu" bo jest to 3500 m2 działki budowlanej z duzymi dorodnymi drzewami (i grzybami)oddalone 40 km od warszawy trasą katwicką....dodam, że jest to "las" z ok. 200 domami i z duzymi działkami i sporo ludzi tam mieszka na stałe.....jedno z moich dzici juz studiuje drugie kończy gimnazjum, cieszę się, że są niezależne i poruszaja się samodzielnie po warszawie... na to obecne mieszkanie wzielismy kredyt, który skończymy spłacac za 10 lat i wtedy, zapewne, zecemym do naszego "lasu"....przyznam, się, że myśl o własnym domku z ptaszakami z rana, grzybkami, itp. jest pociagajaca i z sympatią o tym myślę...boję się jednego: jestem bardzo aktywną osobą i potrzebuję miasta pewnie bardziej niż ono mnie :) ale tak sobie pomyślałam, że bedę maiła łącza internetgowe i może do końca nie zgnuśnieję i może zawsze w jakimś stpniu będę aktywna umysłowo :) konludując: przenisiemy się na pewno bo i zycie tam będzie tańsze i spokojniejsze, dzieci wyprowadzone na prostą a my będziemy mieć czas dla siebie (mam nadziej, że sie nie pzabijamy) i na własne zainteresowania...wieś tak ale jesli o mnie chodzi to w póxniejszym okresie życia chić gdzyby dzieci były małe być może zdecydowałabym się na taki krok, kto wiem:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Miejskie zwierze Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.06, 19:09 Kupilam dom 25 km od Warszawy. Wytrzymalam 2 lata i powrot do Wawy.Ja po prostu nie trawie wsi ,brak drog,zero infrastruktury o osrodkach kultury nie wspomne. Lubie zycie w miescie kino,teatr.kawiarenki,ksiegarnie,wszystko na wyciagniecie reki.Zamiast domu na wsi wole ladne ,cieple mieszkanie i podroze za zaoszczedzone pieniadze.Utrzymanie domu naprawde duzo kosztuje.Wiem co mowie.Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: arettta Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.pivot.net 10.11.06, 19:23 czuje potrzebe dopisania sie do tej dyskusji, poniewaz od niedawna mieszkam w niby wsi,co prawda mieszkam w usa ale mam troche doswiadczenia w mieszkaniu w domu i w bloku. jestem czlowiekiem z miasta, lubie wyjsc prosto z domu na chodnik, przejsc sie po miescie, pobiegac po sklepach, pojsc wieczorem na piechote gdzies, wyjsc do kawiarenki, w lecie posiedziec na starowce i obserwowac ludzi, ale lubie tez wiejski spokoj w malych dawkach. teraz mieszkamy w domu, prawie na wsi (male miasteczko, na odludziu, daleko do miasta, malo ludzi, zycia towarzyskiego brak). ogolnie mieszkanie w domu jest fajne, brak sasiadow, warczenia samochodow pod oknem, duzo przestrzeni, troche posaidlosci (chociaz ogrodka nie mam i nie bede miec bo nie mam zaciecia), ale dom to studnia bez dna. non stop cos trzeba albo dokupic, albo naprawic, albo wyremontowac, kolo domu liscie zebrac, odsniezyc, ogolnie roboty jest duzo, wiec jesli ktos naprawde lubi relax przed tv to dom tego nie zapewni. chyba ze stac nas na sprzataczke i pana od napraw. ale mieszkanie w miescie tez ma duzo uroku, chociazby ta dostepnosc i blisko wszedzie(pojecie wzgledne). lubie miasto tetniace zyciem a na wsi moge bywac dla relaxu. jestem teraz nieszczesliwym czlowiekiem z tegoz powodu ze mieszkam daleko od cywilizacji, brak mi doslownie wszystkiego nawet halasu miejskiego. jednak w polsce na pewno to wszystko wyglada inczej. ja stawiam na miasto, ale co kto lubi. najlepiej sugerowac sie wlasnymi potrzebami i upodobaniami, bo to co dla jednych piekne dla drugich bywa ohydne, wiec najlepiej zrobic sobie liste za i przeciw. to naprawde dziala. a do miasta jeszcze powroce, jak mezowi skonczy sie kontrakt, zreszta on tez teskni ze miastem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ni nie nie! Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.adsl.inetia.pl 10.11.06, 20:18 Nie przeprowadzajcie sie! Nie warto! Naprawde!!! Mieszkam na wsi i naprwde mam już dość miastowych, którym sie zamarzyła wiejska sielanka. Wynocha! Precz! A kysz, zarazo rozpuszczona! Odpowiedz Link Zgłoś
jajagna Re: Nie, nie, nie 10.11.06, 20:52 :)))))))) Przykro mi, ale się nie zastosuję :) Niektórzy miastowi najwyraźniej mają zacięcie do wsi w genach. Kiedy wytytłana ziemią, rozczochnrana na wietrze, w ubłoconych kaloszach (mam straszną glinę na działce) kończę sadzić kolejne drzewko i właśnie brnę z ważącą tonę taczką ziemi...to nie czuję się rozpuszczona. Hmmm...albo może właśnie bardzo rozpuszczona, bo baaaardzo szczęśliwa :)) A tak szczerze mówiąc to jeszcze kilka lat temu, gdyby mi ktoś powiedział.... Ja też uwielbiałam knajpki, kino i ludzi dookoła. Starzeję się, czy co...? Ale widuję też w sąsiedztwie takie panie, które do sklepu idą w szpilkach a prace w ogrodzie ograniczają do rozłożenia leżaka...;)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nie, nie, nie Re: Nie, nie, nie IP: *.adsl.inetia.pl 10.11.06, 20:57 co do tego zacięcia - to wydaje ci sie. po prostu lubisz ładne gumiaczki załozyć, i przed dwie godzinki sadzić kwiatki. albo żwirek grabić,. dobrze sie przy tym pewnie czujesz, samej sobie wydajesz sie taka... wiejska, swojska, ach - jak ty o tym koleżankowm w MIEŚCIE opowiesz!!! u nas na wsi mamy takie ze dwie kobitki jak ty. jedna ma gumiaki w kwiatki, druga też ciężko pracuje - ma ze dwie rabaty i klomb. niesamowite są, cała nasza wiocha aż polewa ze śmiechu. Odpowiedz Link Zgłoś
larka7 Re: Nie, nie, nie 10.11.06, 21:11 Gość portalu: nie, nie, nie napisał(a): > co do tego zacięcia - to wydaje ci sie. > > po prostu lubisz ładne gumiaczki załozyć, i przed dwie godzinki sadzić kwiatki. > > albo żwirek grabić,. dobrze sie przy tym pewnie czujesz, samej sobie wydajesz > sie taka... wiejska, swojska, ach - jak ty o tym koleżankowm w MIEŚCIE > opowiesz!!! > > u nas na wsi mamy takie ze dwie kobitki jak ty. jedna ma gumiaki w kwiatki, > druga też ciężko pracuje - ma ze dwie rabaty i klomb. niesamowite są, cała > nasza wiocha aż polewa ze śmiechu. A co w tym złego?? robią komuś krzywdę w ten sposób?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nie nie nie Re: Nie, nie, nie IP: *.adsl.inetia.pl 10.11.06, 21:22 krzywde robie one samym sobie. jedna - ta od klombu - juz generalnie jest na wylocie. niedawno głosno sie skarzyła w sklepie, że "nie tak sobie mieszkanie na wsi wyobrazała". no bardzo am przykro, żesmy paniusi oczekiwań nie spełnili, buehuehuheuheue ta druga zresztą, od gumiaków w kwiatki, też nie utrzyma sie za długo. zasadniczo bowiem wieś na dłuzsza mete okazuje sie nieco innym miejscem, niż pokazywali to w elementarzu czy ksiązeczkach dla małych dzieci. i to dla pani od gumiaczków staje sie powoli coraz bardziej zrozumiałe. a nie jest to przyjemna świadomość. ale ogólnie oczywiście zapraszamy na wieś serdecznire. naprawde, ludzie z Wielkiego Miasta, stanowią dla nas wsiurów wiejskich niewyczerpane źródło radości :D Odpowiedz Link Zgłoś
larka7 Re: Nie, nie, nie 10.11.06, 21:34 > ale ogólnie oczywiście zapraszamy na wieś serdecznire. naprawde, ludzie z > Wielkiego Miasta, stanowią dla nas wsiurów wiejskich niewyczerpane źródło > radości :D Nie pisz "dla nas", nie wypowiadaj sie za ogół. bo znam kilka "wsiurów" i nawet w 1% nie potrafiliby być tak ironiczni i zgryźliwi jak Ty. Niczego ciekawego nie wnosisz do tej dyskusji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nie nie nie Re: Nie, nie, nie IP: *.adsl.inetia.pl 10.11.06, 21:40 >znam kilka "wsiurów" i nawet > w 1% nie potrafiliby być tak ironiczni i zgryźliwi jak Ty rozumiem że tobie wsiur kojarzy sie bowiem z debilem, w najlpeszym razie - prostaczkiem bożym, dobrym i z gruntu naiwnym. W główce ci sie nie może zmieścic, ze sa tez takie wsiury jak ja - złosliwe, wygadane, oczytane, a przy tym niechętne bywalcom Wielkich Miast. No więc tak jak prorokuje - czeka cie panna u nas wsi spore zaskoczenie ;) Odpowiedz Link Zgłoś
the_dzidka Re: Nie, nie, nie 10.11.06, 21:46 > albo żwirek grabić,. dobrze sie przy tym pewnie czujesz, samej sobie wydajesz > sie taka... wiejska, swojska, ach - jak ty o tym koleżankowm w MIEŚCIE > opowiesz!!! > > u nas na wsi mamy takie ze dwie kobitki jak ty. jedna ma gumiaki w kwiatki, > druga też ciężko pracuje - ma ze dwie rabaty i klomb. niesamowite są, cała > nasza wiocha aż polewa ze śmiechu. Stanowisz żywy dowód na to, że co prawda w miescie aż się roi od głupków, ale i na wsi ich nie brakuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nie nie nie Re: Nie, nie, nie IP: *.adsl.inetia.pl 10.11.06, 21:48 no cos ty the dzidka, w Mieście są sami mądrzy i wybitni, a na wsi same głupki (w tym ja)! I dlatego musicie do nas przyjechać, ucywilizowac nas i w ogóle pokazać, jak sie POWINNO żyć! Odpowiedz Link Zgłoś
jajagna Re: Nie, nie, nie 10.11.06, 22:27 Gumiaki w kwiatki...Cały czas mi się wydawało, że coś robię nie tak! Jutro jadę do sklepu. Koleżanki z MIASTA padną! Odpowiedz Link Zgłoś
czarna712 Re: Przeprowadzka z miasta na wieś 10.11.06, 21:23 przeczytałam wszystkie wątki i dopisuję wspólny pomysł naszej 3 -osobowej rodziny - zdecydowaliśmy się na 4 pokojowe mieszkanie w 3 rodzinnym domu, w uroczym przedwojennym letnisku pod miastem,gdzie są 2 SP, liceum, szpital, policja itp.. Policzyliśmy z mężem, że NIE budując domu będziemy przez najbliższych 10 lat spędzać wakacje i ferie w wygodnych domach wakacyjnych - w RP i za granicą. Zimą była to chata w górach, latem- dom nad morzem w Akwitanii. W każdy sloneczny weekend jeździmy ze znajomymi konno nad Wartą i naprawdę nie narzekamy. No, może kiedy pada ( od listopada do kwietnia )i drogi dojazdowe do miasta, kin i supermarketów zapełniają się spragnionymi rozrywki przybyszami wyprzedzającymi na trzeciego, byle zdążyć. Ten aspekt - chodzi mi o bezpieczeństwo na drogach dojazdowych - jest pomijany w wypowiedziach - tylko ja widzę te wypadki? Ostatnio na odcinku 20 km widziałam 3 ( I dzień było ślisko ). Pomięta ktoś jeszcze ten spot o macierzyństwie z odkurzaczem? Co jeszcze musisz mieć, żeby urodzić? Do kogo z tą listą? W moim przypadku jest ona wyjątkowo krótka: bezpieczne drogi. Nie mogę patrzeć na te krzyże w rowach. Ale ad rem; Najsensowniejszym rozwiązaniem tytulowego dylematu wydaje się, przed podjęciem ostatecznej decyzji, wynajęcie domu w okolicy i rozeznanie w miejscowej rzeczywistości. Lub dotarcie do pokrewnej duszy i pobycie u niej w gościnie - żadne posty tego nie zastąpią. Biorąc pod uwagę, że MOŻE coś być nie tak jak miało być - nie jest to wielkie poświęcenie. Czasem wystarczy dzień -dwa... To parę ciekawostek od ludzi, którzy długo się nie wahali: - zabudowania oddalonej o 300 m starej stodoły w nocy zamieniały się w "cichy" warsztat samochodowy, - w okolicy rosły jakieś drzewa, siejące pyłki wyjątkowo dokuczliwe dla alergików - wyjazd na pobliską 2- pasmówkę przy często nieczynnych światłach był poranną próba nerwów, - sąsiedzi mieli duuuuuże psy, cierpiące na bezsenność i ujadające w księżycową jasną noc. - w miejscowej szkole I spotkanie rodziców zaczęło się od instrukcji, jak występować o zapomogę na bilet do operetki z opieki społecznej. serdeczności dla wszystkich odważnych w drodze do miasta i na wieś. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nie nie nie Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.adsl.inetia.pl 10.11.06, 21:36 A to parę ciekawostek na temat, jak Wielkomiejscy Ludzi postrzegaja wiochy: > - zabudowania oddalonej o 300 m starej stodoły w nocy zamieniały się w "cichy" warsztat samochodowy, a przeciez na wsi powinno być cicho, sielsko i przyjemnie; tylk pszczoła bzyknie, tylko kwiat jabłoni zaszeleści >- w okolicy rosły jakieś drzewa, siejące pyłki wyjątkowo dokuczliwe dla alergików a miało byc tak przyjemnie... Przecież gumiaczki w gustowne kwiaty nie pasują do zasmarkanych od kataru siennego chustek!!! >- wyjazd na pobliską 2- pasmówkę przy często nieczynnych światłach był poranną próba nerwów, Szok i niedowierzeanie. To jest prawdziwa wiocha, u nas w WIelkom Mieście nie miałoby prawa cos takiego sie zdazyć! >- sąsiedzi mieli duuuuuże psy, cierpiące na bezsenność i ujadające w księżycową jasną noc. szit, przeciez na wsi w nocy miało być cicho jak u pana boga za piecem (w kolorowankach dla dzieci tak to przedstawiali)! >- w miejscowej szkole I spotkanie rodziców zaczęło się od instrukcji, jak występować o zapomogę na bilet do operetki z opieki społecznej. serdeczności dla wszystkich odważnych w drodze do miasta i na wieś. ZGroza! Ucieliście z miasta przez znienawidzonym wyscigiem szczurów, rzucając intrante posady copywritera i sales manadżerki - i trafiliscie wprost do szamba! Do alkoholików, degeneratów, społeczny margimes! Podsumowując: więkeszośc miastowych, przeprowadzających sie na wieś, samym sobie wyrządza krzywde. Ich oczekiwania sa diametralnie różne od stanu faktycznego, i nawet wyraźne znaki z nieba i ziemi (vide zdewastowany dach z poprzednich postów) nie mogą ich przekonać, że wieś to nie sielanka. Tu psy szczekają nocą, trawy pylą, a zdarza sie naswet, że kosiarka rozjeżdza ukochanego pieska i wychuchanego kotka. W większości obserowanych przeze mnie przypadków - a exodus najazdu Wielkiego Miasta do wiochy oglądam już naprawde od bardzo dawna - Wielkie Miasto NIE JEST w stanie sie przystosować. Nie odnajduje sie. Przeczuwać zazynaja to już po roku, po pięciu - zwykle rezygnują. Ku swojej - i naszej - uldze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasia Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.06, 22:01 żeby wszystko było jasne- to były cytaty ludzi, których odwiedzaliśmy przy okazji wycen. Taką mamy pracę, że jeździmy na budowy. Zebrałam masę takich kwiatków, choć ten ze sklepu trudno mi pobic. Ale spóbuję. - na te wiejskie pchły zupełnie nie działa obroża!!! potem poszperam, gdzieś je zapisywałam. Próbuję tylko DELIKATNIE zwrócić uwagę, że życie na wsi to nie tylko kominek i kawa na tarasie. O stosunku przyjezdnych z miasta do zastanej wiejskiej rzeczywistości najlepiej świadczy - naszym zdaniem - architektura domu. Z naszych obserwacji wynika, że największym mankamentem polskiej wsi jest fakt, że nie leży nad Morzem Sródziemnym, gdzie najładniej pasowałby taki śliczny czterospadowy dach pokryty dachówką mnich-mniszka. Pytanie do mojego interlekutora- co wybudowały panie w gumiaczkach? Odpowiedz Link Zgłoś
jajagna Re: Przeprowadzka z miasta na wieś 10.11.06, 23:03 No cóż, bo to jest jeszcze jeden problem: wieś wsi nie równa. Jeżeli mamy na myśli wciśnięcie się z zameczkiem z kolumienkami prosto między kilkudziesięcioletnie gospodarstwa rolne, to nic dziwnego, że właściciele kolumienek źle się czują w sąsiedztwie a sąsiedztwo ma nieustanny powód do radości i słusznie. Ale większość ludzi, którzy postanowili wyprowadzki "na wieś" ma na myśli nowo powstające osiedla w niezamieszkałej okolicy. Wystarczy popatrzeć w jakich okolicach działki są najdroższe, jakie okolice są poszukiwane i uznane za chodliwe. Nie te w środku wsi, ale te gdzieś pod lasem w rzędzie uzbrojonych działek, gdzie do samej wsi jest czasem spory kawałek. Tacy ludzie pracują w mieście a do domu zjeżdżają pod wieczór wcale nie chcąc pretendować do roli wiejskiej i sielskiej. Chcą po prostu uciec od zgiełku i smrodu miasta, najczęściej za cenę kilkudziesięcioletniego kredytu. Ja wiem, że nie mogłabym żyć prawdziwie wiejskim życiem, gdzie hodowałabym zwierzęta na ubój i pracowała godzinami w polu czy tego chcę czy nie. Owszem, czasem niezależnie od zmęczenia i pogody muszę (tak jak dzisiaj) przesadzić jakieś drzewko, albo wypielić kawał ziemi, ale robię to bo chcę i nie da się tego porównać z pracą przy wykopywaniu ziemniaków na przykład. Dlatego mówiąc "mieszkam na wsi" nie do końca tak jest i jestem tego świadoma. Ale nie zmienia to faktu, że jestem tu bardzo szczęśliwa i z przerażeniem myślę, że okoliczne pola mogłyby zapełnić się kiedyś domkami, uliczkami i sklepami. Ale tak reasumując Panie NIE - mam przykrą wiadomość: ten "trynd" jest coraz silniejszy. Coraz więcej i więcej ludzi ucieka z miasta. Prosto w Twoje ramiona....:)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: julka Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.centertel.pl 11.11.06, 00:43 Nie bądź przesadna optymistką, to trzeba lubić. Wychowałam sie w domu jednorodzinnym, na peryferiach, to były moje klimaty.Los mnie troche rzucał, zawsze starałam sie o podobne warunki - aż wreszcie przyszło mi zamieszkać w bloku, na 4 piętrze bez windy.No i bez specjalnego bólu wychowałam tam dwoje dzieci. Teraz mieszkam w domu z dwoma, właściwie trzema tarasami-i oszklonymi i otwartymi. Wszystkie akcesoria szczęśćia: kominek, dęby oraz inne brzozy i modrzewie, duzy ogród,no- te trawniki i kwietniki... Acha, psy, kotek, pobliska plaża i lasu do oporu. W życiu nie mogę się zaadaptować.Nie lubię - i cześc. Masz dzieci, więc pamiętaj, że drogi- zwłaszcza w taką zimę jak ostatnia - bywają koszmarne, jeśli nie są dobrze utwardzone.U mnie nie są. Dzieci, co z nimi zrobić - ano, nic. Komputer(może być z orange, z satelity), telewizor, latanie.Wyją bez z innych dzieci, same sobie nie wystarczaja. Praca w ogrodzie to dodatkowy czas powświęcony domowi, chcesz czy nie.Nie ma "lubię" lub "nie lubię", zrobić trzeba nawet, jeśli masz co innego na głowie, prędzej czy później.Chyba,że starczy ci klepisko z perzem. Latem wszyscy znajomi cię kochają - a Ty coś jednak musisz miec w lodówce, bo przywiozą swoje żarciuszko i wyjdziesz na idiotkę, niegościnną.I nigdy nie wiesz., kiedy przyjadą. A przyjadą, bez zaproszenia też.Za to zimą ani dudu, nie ma mowy.Czyli pichcisz, po czym często wyrzucasz.Jest tak, że szkoda pracy. Ludzie? Pewnie, to nie ta sama zabita dechami wieś,co drzewiej. Ale małe środowiska rządzą się własnymi prawami: nawet jesli kogoś nie lubią na codzień,jest im bliższy niż Ty. Ma tam ziemię i groby, mieszka od pokoleń.Ani sie zalecać, ani trzymać na dystans, bo to jednak sąsiedzi. Nie musisz latać do kościoła,w czarne krowy ze wsi cię nie wywiozą. Ale niewątpliwie zostanie to zauważone.Bywa, że odbija się na dzieciach, bywa że nie. Najgorsza jest zima.Dobijasz do domu i jesteś więźniem. Nic Ci się juz nie chce. Na ploty raczej nie pójdziesz: ludzie mają inwentarz, obowiązki, nawet jeśli są sympatyczni.Zawsze jestes troche nie w porę.Do ciebie tez nie przyjdą, nie było cię tam przedtem, więc sąsiadki własne mają kumpelki "od zawsze". No, a poza tym - jest ta kawa na tarasie itd. Dopóki słońce nie daje w łeb - wtedy chowasz się w chłodnym domu.U mnie wszystko zaczynało się od zera,istna "puszcza Sahara" była,z 50 stopni w słońcu, a cienia ani -ani. Więc radzę - natychmiast zadbaj o miejsce do posiedzenia w cieniu. Chyba że kupujesz np, stary dom z zadrzewionym ogrodem. Sprawdzają się rdesty, natychmiast można zrobić z nich altankę, obsadzić ganek, otwarty taras. Ale prawie co roku wymarzają. Po czym wszyscy sadza od nowa i natychmiast brakuje w sklepach. Się poluje. No, u mnie już urosło, co tam trzeba, ale dopóki otoczenie domu robiło za tę Saharę - koszmar. Ale może lubisz... bo ja nie lubiłam od początku.Siedzę tu, bo zawsze mogę wrócić do swojego bloku na nieszczęsne IV pietro. Liczę, że polubię. Maż się uparł, ja nie jestem szczególnie latana po sąsiadkach, jakoś wytrzymuję. Zdaję sobie sprawę, że ludzie zamienialiby się ze mną w przedbiegach. No cóż, zależy co kto uważa za szczęście.Pozdrawiam i życzę szczęścia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Agata Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.244.157.93.ip4.tnp.pl 11.11.06, 19:50 Po spędzeniu 28 lat i dużym mieście 3 lata temu przeprowadziłam się na wieś. Nie taką podmiejską, ale prawdziwą (tak mi się wydawało) wieś 25 km od RZeszowa. Totalna zmiana miejsca, ludzi i pracy. Mieliśmy dość Warszawy i tak wyszło. Nigdy nie żałowałam, choć czasem klęłam na ośnieżone drogi czy brak w tutejszych sklepach dobrego wina w nagłej potrzebie:) Mamytu duży dom i ogród. Jedno i drugie wymaga starań więc od razu poszukaliśmy takiej "złotej rączki", która ściany pomaluje, śrubkę przykręci, trawę przytnie i róże posadzi. Ludzie są mili, uczynni i uczciwi. Jest przedszkole, ośrodek kultury, działa zespół tańca ludowego. Jest pani, która daje lekcje gry na pianinie. Nie trzeba dziecka nigdzie daleko wozić. W weekend sewujemy sobie kino, teatr czy wystawę w Rzeszowie. Mąż tam pracuje i dojeżdża codziennie, ja pracuję w pobliskim miasteczku. Pomimo tych kiepskich dróg przez te 3 lata nie zdarzyło się żebyśmy nie dojechali do pracy. Niezbędne są dwa samochody, ale w ogólnym rozrachunku i tak wynik finansowy jest na plus, mimo że zarabiamy mniej niż w Warszawie. Minusy? Na początku w sklepie czy kościele ludzie sie trochę gapili, starsze panie wprost pytały skąd jesteśmy czy nam się podoba, jak mała ma na imię. Teraz córcia ma masę cioć i nie ma problemu z opieką dla niej kiedy my wyjeżdżamy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bezoni Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.06, 21:23 Mamy dom 12 km od miasta i 1ha ogrodu z obórką i stodółką.Takie w sam raz dla przedemerytalnej pary. W lecie jest kawa na tarasie,ogród,spacery do pobliskiego lasu.Jesienią trzeba wygrabić liście a zimą odśnieżyć podwórko.To nie harowa to zajęcie, milsze od blokowej wersalki, gazety i telewizora.Na to na wsi też czas się znajdzie.W zimie dochodzi rąbanie drewna i obsługa węglowego pieca.Też nie harówa a tanio.Problem jest jeden, prędzej czy później sił ubywać będzie,póki jesteśmy razem jest dobrze,ale co będzie jak ktoś z nas wcześniej odejdzie? Wprawdzie dom jest mały i można będzie zmienic system ogrzewania co będzie też trochę kosztowało.Nie jest to najważniejsze.Ważniejszym może być...samotność.Z sąsiadami stosunki są poprawne,ale jak niemalże wszyscy wiejscy przesiedleńcy zauważyli nie tak szybko można być "swoim".Zresztą,przy całym `szacunku,nie z każdym sąsiadem jest o czym pogadać,podobnie zdażyć się może i w blokowisku. Mimo wszystko w takiej sytuacji w mieście jest bliżej nie tylko do przysłowiowego lekarza,ale przede wszystkim do przyjaciół i znajomych.O dzieciach nie wspomnę bo wyjechały,mają swoje życie i wpadają tylko na odwiedziny.Na taką ostateczność jesteśmy zabezpieczeni.Zostawiliśmy sobie kawalerkę w mieście i kto wie czy właśnie na całkiem stare lata nie trzeba będzie do niej wrócić a co za tym idzie wrócić do miasta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maciej508 Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.06, 06:31 Właśnie tak zrobiliśmy.Po 10 latach mieszkania na wsi(60km od W-wa)zostawiając mieszkanie w W-a,wróciliśmy.Boże,co za ulga!Mamy po 60 latek,już zdrowie nie pozwala na te palenie w centralnym i podkładanie co parę godzin do pieca.Rąbanie drzewa i noszenie węgla,odsnieżanie,grabienie itp.Trochę satyswakcji ;jaką piękną macie państwo działkę;.Do miasteczka 4km ja mam prawo jazdy ale żona nie,no i problem.Po powrocie do W-wa żona nabrała drugiego życia. (jesteśmy 40 lat po ślubie).Nie chce na temat wsi wcale rozmawiać,mówi że cofneła się w rozwoju.Ja nie narzekam,ale dam jedną radę.Nie zamykajcie sobie powrotu do miasta!Młodzi niech jadą,popieram ale na :stare lata,do DOMU:Pozdrawiam wszystkich co wrócili . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marcin Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.eranet.pl 12.11.06, 08:03 ja wlasnie dom sprzedalem i wracam do cywilizacji hura. Kazdy musi to przejsc. Dojazdy ,praca w ogrodzie, osniezanie,cofanie w rozwoju. Ale coz trzeba doswiadczyć wszstkiego bo dopiero wtedy wiadomo co lepsze.W domu jak sie ma jeszcze dzieci jest tyle roboty ze piwo i sniadanie na tarasie jest sednio raz na poł roku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nie Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.aster.pl 12.11.06, 16:18 Z chwilą gdy zbudowaliśmy dom na wsi zaczęliśmy żałować tej decyzji. Dom to ogromny obowiązek, przywiązanie a właściwie uwiązanie na miejscu. To chyba dobry pomysł na emeryturę. Mnóstwo negatywnych stron: -tuż po zbudowaniu wyjęto i skradziono wszystkie okna (mieszkańcy wsi niczego nie widziali i nie słyszeli) -nie można wyjechać zostawiając dom samotnie - bez względu na to czy mówimy o urlopie czy weekendzie poza domem, a nawet pracą w mieście i pozostawieniem go na 10-12 godzin, czyli musisz zorganizować "opiekę", a to przecież zwykła wieś (tyle, że jak większość w Polsce - biedna), nie jacyś bandyci -ktoś kto lubi wypady do kina, teatru czy klubu fitness (tak jak my) zauważy różnicę po kilku dniach - po prostu nie chce się wracać (a my mamy tylko 25 km do centrum) do miasta, bo ta podróż w korkach jest męcząca i trwa nierzadko ponad godzinę -skoczę na kurs języka po pracy, tudzież umówię się z koleżanką na kawę, ale potem powrót do domu o godzinie 22 oznacza, że traktuję ten dom jak hotel, więc co za różnica, czy śpię w domu otoczonym ogrodem czy bloku? -wydajemy na paliwo 1200 zł miesięcznie (dwa samochody). Czy ktoś o tym pomyślał zanim kupił dom za miastem? -jak spadnie śnieg, taki prawdziwy, znów wezmę dzień urlopu, zanim nas ktoś odgarnie. Jak zrobi się porządnie zimno, z niechęcią myślę o powrocie do zimnych pomieszczeń, bo najpierw trzeba napalić (piec węglowy, najekonomiczniej) -przyzwyczajenia: w mieście jak chwyci Cię lub kogoś z Twoich domowników jakaś przypadłość o 23, to za rogiem masz aptekę 24h. Jak złapie Cię ochota na nachosy z sosem, to wyskoczysz do pobliskiego sklepu. Na wsi masz sklep czynny do 18, apteki nie ma wcale, a najczęściej to co jadasz jako kaprysy, w ogóle nie jest tu osiągalne. Czyli jadąc na zakupy musisz przewidzieć wszystko. Co jest niemożliwe, więc przynajmniej raz w tygodniu mówimy: ach, gdybyśmy mieszali w mieście, to teraz... Frustrujące. -cudowna wolność i śniadanie w ogródku - to duży plus, pod warunkiem, że akurat nie śmierdzi. Sąsiedzi, żeby zaoszczędzić na ogrzewaniu wody i wyrzucaniu śmieci, palą dosłownie wszystko, łącznie z plastikami. Z ich kominów leci smród nie do zniesienia, wolałam już spaliny, zwłaszcza że nasz blok nie stał przy ulicy i nie miałam problemu smrodu w mieszkaniu Mogłabym coś jeszcze dorzucić, ale po co? Kto już się przekonał do mieszkania na wsi, będzie tego bronić. Ja też się tego od kilku lat uczę, ale niezbyt jestem pojętna. Raczej myślę o powrocie do miasta. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.aster.pl 12.11.06, 23:59 I kolejny przykład, ze punkt widzenia zależy od ... etc. odpiszę dla porównania: Gość portalu: nie napisał(a): > -tuż po zbudowaniu wyjęto i skradziono wszystkie okna (mieszkańcy wsi niczego > nie widziali i nie słyszeli) u mnie (póki co, a mam nadzieję, ze tak zostanie) kradzieże nie istnieją. Nie zgineła nam nawet jedna cegła leżąca na nieogrodzonej działce - że nie wspomnę o innych "dobrach" pozostawionych samopas na kilka tygodni. > -nie można wyjechać zostawiając dom samotnie - patrz wyżej. > -ktoś kto lubi wypady do kina, teatru czy klubu fitness (tak jak my) zauważy > różnicę po kilku dniach - po prostu nie chce się wracać ( ja jeżdże do pracy na 12 i wracam o 20.00, więc i tak w ciagu tygodnia na kino i inne nie miałam ochoty. W weekendy natomiast chętnie jadę do miasta. Nie ma korków i jazda do kina zajmuje nam 15 min dłuzej niz przedtem. > -wydajemy na paliwo 1200 zł miesięcznie (dwa samochody). Czy ktoś o tym pomyśla > ł > zanim kupił dom za miastem? nam koszty paliwa wzrosły o jakieś 200 zł na aucie. Nie jest to dla mnie kwota, dla której miałabym żałować wyprowadzki. > -jak spadnie śnieg, taki prawdziwy, znów wezmę dzień urlopu, zanim nas ktoś > odgarnie. drogę do domu (gminną) odśnieża gmina. A odśnieżanie posesji sprawia mi tylko radość. A nawet jak gmina się nie wyrobi, to do głównej drogi mam na tyle blisko, że nawet jakbym miała sama machać łopatę, zajmie mi to co najwyzej godzinkę :) Jak zrobi się porządnie zimno, z niechęcią myślę o powrocie do zimnyc > h > pomieszczeń, bo najpierw trzeba napalić (piec węglowy, najekonomiczniej) tego problemu nie mam, ciepło mam cały czas (gazowe) > -przyzwyczajenia: w mieście jak chwyci Cię lub kogoś z Twoich domowników jakaś > przypadłość o 23, to za rogiem masz aptekę 24h. Jak złapie Cię ochota na nachos > y > z sosem, to wyskoczysz do pobliskiego sklepu. to wszystko święta prawda. Ale też, odkąd mieszkam w dziurze zabitej dechami, nauczyłam się przewidywać takie rzeczy i mam zaopatrzoną apteczkę i spiżarnię. Gdy konczą mi się tabletki na ból głowy, od razu kupuję nowe opakowanie. Wcześniej o tym nie myślałam - bolało, szłam do apetki 24h. teraz zawsze mam. > -cudowna wolność i śniadanie w ogródku - to duży plus, pod warunkiem, że akurat > nie śmierdzi. u mnie nic nie śmierdzi. Sąsiedzi niczego w ogródkach nie palą. Nie piszę tego po to, aby pokazać, że "Nie" nie ma racji. Wierzę, ze ma takie odczucia i że żałuje. Ale chciałam pokazać, że nie musi tak być. Ja, Warszawiak z bloku, nigdy ani przez sekundę nie żałowałam swojej decyzji, mało tego, z każdym dniem upewniam się w słuszności podjętych kroków. :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mif Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.06, 01:19 Najczęściej błędy popełnia się na samym początku, czyli lokalizacja działki (mój pierszy post w tym wątku) i katalogowy projekt domu ze skompstwa. Konsekwencje wychodzą później. Niektórych decyzji nie da się odkręcić, albo wymagają nadmiernych kosztów. Winę najłatwiej zwalić na przyczyny obiektywne, nigdy na siebie :( forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=156&w=47675503&a=47808694 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=156&w=48935402&a=48999224 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=156&w=48935402&a=49118599 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bratek Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: 83.18.143.* 13.11.06, 14:34 Jeszcze jedno a propos rdzennych mieszkańców wsi. Nie zawsze jest tak, że przyjezdny to ten zły. Bardzo często relacje pomiędzy "nowymi" a miejscowymi zależą od nastawienia przyjezdnych właśnie. Jeśli ktoś od początku jest na nie, wieśniaki, buraki, czy jak ktoś napisał aborygeni, to po co się przeprowadzać na wieś. Lepiej kupić działkę 100 na 50 metrów za parędziesiąt tysięcy pod miastem, posadzić dookoła tuje, wyłożyć kostką podjazd do garażu i zasiać sobie kawałek trawnika. Prawie miasto, a jednak wieś. A jaką prawie robi różnicę, wiemy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: michal_powolny1 Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.iwacom.pl 12.11.06, 23:59 Ja żałuję że nadal mieszkam w mieście a nie jak z 10 lat temu proponowała mi moja miłość na wsi. Dlaczego? Dojazdy do pracy i z pracy przez Łódź/Warszawę zabierają masę czasu, utrzymanie mieszkania jest piekielnie kosztowne, we własnym mieszakaniu nie jestem sam sobie sterem, żeglarzem i okrętem bo sąsiedzi, spaliny (mieszkam w centrum), hałas trmawajów. Gdy zdarza mi się pomieszkiwać pod Warszawą (tyle że pod tym pojęciem rozumiem całe 80 km kierunek Pułtusk) i do pracy jadę godzinkę z małym dodatkiem to czuję się doskonale. I wcale do tego nie potrzebuję samochodu. Komunikacja publiczna działa świetnie. Rano nie dowiaduję się co zjadł Kaziu a czego nie zrobił Jasiek. I wcale nie dziczeję. Tak sobie podliczyłem. Do pracy w W-wie z mojej Łodzi jadę 2 godziny (PKP), z tej wsi godzinkę z dodatkiem. Do pracy w Łodzi jadę samochodem prawie 50 minut. Porównanie: taki sam czas za mniejszy komfort życia. Co do opieki medycznej: choć jest wieś naprawdę głucha to jest i lekarz rodzinny i pogotowie w razie potrzeby , apteka też jest. Więc nie malujmy tak na czarno. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miastowy Traktujmy miejscowych jak aborygenów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.06, 23:29 Wiele już tu padło agrumentów za i przeciw przeprowadzce na wieś, nie ma więc sensu ich powtarzać. Moje zdanie jest takie: trend ten, tzn. ucieczka z miast, jest nieodwracalny. Coraz więcej ludzi przeprowadza się na wieś i będzie to czynić w przyszłości. W krajach zachodnich występuje to już od kilkuadziesięciu lat, u nas dopiero teraz, ale cóż zawsze jesteśmy spóźnieni (notebene podobnie było z pędem do miast, kiedy tam zaczynał się już kończyć, u nas rozkwitał). Ktoś tu napisał, że oni, to znaczy ci ze wsi, są u siebie, a my, ci z miasta, jesteśmy przyjezdni, obcy. Nieprawda! To my (miastowi) jesteśmy u siebie, chociażby z tej przyczny, że na tą ziemię czy dom wyłożyliśmy z reguły kupę kasy. Ktoś inny powiedział, że powiniśmy szanować wiejską kulturę (a raczej "kulturę"). Otóż nie trzeba jej szanować z tej prostej przyczyny, że to nie jest żadna kultura, lecz prymityw. Resume: Nie rezygnujmy z naszych marzeń o pięknym domu w zielonej okolicy, z ogrodem, sadem i świeżym powietrzem, piesem hasającym po trawie, kociskiem wygrzewającym się na słońcu - tylko dlatego, że lokalna społeczność jest na poziomie aborygenów, traktujmy ich tak, jak dla przykładu Anglicy, Francuzi czy Belgowie czarnuchów w swoich koloniach. Nie kiśmy się w blokowiskach, migrujmy na "wieś". Czym więcej tam będzie ludzi po prostu normalnych, tym lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mif Re: Traktujmy miejscowych jak aborygenów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.06, 00:32 Gość portalu: miastowy napisał(a): > raczej "kulturę"). Otóż nie trzeba jej szanować z tej prostej przyczyny, że to > nie jest żadna kultura, lecz prymityw. ........................................... > się na słońcu - tylko dlatego, że lokalna społeczność jest na poziomie > aborygenów, traktujmy ich tak, jak dla przykładu Anglicy, Francuzi czy Belgowie > > czarnuchów w swoich koloniach. Nie kiśmy się w blokowiskach, migrujmy > na "wieś". Czym więcej tam będzie ludzi po prostu normalnych, tym lepiej. Uchowaj Boże od takiego sąsiada. Zeszło żyto na ziemi leżącej odłogiem: Cóż po tym, kiedy zewsząd otoczone głogiem. Grunt był dobry, chociaż go pług nigdy nie ruszył; Byłoby z niego zboże — głóg wszystko zagłuszył. Szczęśliwy, kto z równymi o granicę siedzi! Zły głód, wojna, powietrze; gorsi źli sąsiedzi. (Sąsiedztwo - I. Krasicki) I jeszcze jedna :) Nie nowina, że głupi mądrego przegadał; Kontent więc, iż uczony nic nie odpowiadał, Tym bardziej jeszcze krzyczeć przeraźliwie począł; Na koniec, zmordowany, gdy sobie odpoczął, Rzekł mądry, żeby nie był w odpowiedzi dłużny: "Wiesz, dlaczego dzwon głośny? Bo wewnątrz jest próżny". (Mądry i głupi - Ignacy Krasicki) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miastowy Re: Traktujmy miejscowych jak aborygenów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.06, 11:05 Gość portalu: mif napisał(a): > Uchowaj Boże od takiego sąsiada. Hm, raczej prośmy Boga o takiego sasjeda. Bo ja widząc na przykład, jak wiejski wyrzutek społeczny kradnie okna (vide któryś z postów poprzednich) na pewno nie powiem “nic nie widziołem, nic nie słysołem, ja panie nie wim, mie sie pon nie pytoj”. Odpowiedz Link Zgłoś
mili_vanili ważny jest sklep wiejski! 13.11.06, 13:21 sklep to takie centrum, to tam sklepowa wszystko wie: kto z kim, gdzie i co. Przykład? Przed moim domem miał miejsce wypadek: spostrzegłam to, jak przyjechała karetka na sygnale. Jako że byłam umówiona, to wsiadłam w samochód i pojechałam -po drodze zachaczając o sklep. A tam pani sklepowa dokładnie mi powiedziała: kto skąd jechał, jak się nazywa, gdzie mieszka, kogo potracił, jakie obrażenia. 5min. po zdarzeniu!!! Trzeba też uważać: takie wsie nie są wyłącznie sypialniami. Dużo kur domowych, które z nudów chętnie wezmą na języki, jak tylko wychylisz się z czymś poza norme. I lans, wielki lans (kto jaki dom, jaki ogród, jaki samochód. Co do organizacji dnia: jeżeli dzieci są małe (czyt. niesamodzielne) to tak jak wszędzie trzeba im zapewnić opiekę: przywieżć, zawieżć itd. Bo przecież w mieście pierwszoklasita też sam nie pójdzie do szkoły, nie wróci, nie wybierze się na zajęcia dodatkowe sam. Szczególnie jak małoletni wybierze sobie dużo zajęć, znajomych w mieście to trzeba sobie wziąć dodatkowy etat lub opiekunkę Poza tym re-we-la-cja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Milka Re: ważny jest sklep wiejski! IP: *.devs.futuro.pl 15.11.06, 16:10 >>>>>Co do organizacji dnia: jeżeli dzieci są małe (czyt. niesamodzielne) to tak jak wszędzie trzeba im zapewnić opiekę: przywieżć, zawieżć itd. Bo przecież w mieście pierwszoklasita też sam nie pójdzie do szkoły, nie wróci, nie wybierze się na zajęcia dodatkowe sam. >>>>> Tak, ale jeśli dzieci są już w 3 klasie podstawówki w zwyż, wrócą same ze szkoły i pójda na zajęcia dodatkowe, jeśli są zlokalizowane blisko, a jeśli mieszka się poza miastem, niestety trzeba angażować rodziców. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maja Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.06, 10:59 Dorzućmy jeszcze, że do KRUS-u dopłacamy z naszych podatków ok. 90 % kasy. A wiadomo, że wieś nie dokłada do budżetu, tylko z niego. Na mojej wsie zabitej dechami co drugi kładzie się co jakiś czas do szpitala "na rentę", kombinuje jak nie płacić składek. Całe wsie wyjeżdżają do Włoch i gdzi tylko popadnie, zarabiając na czarno. Bo tak nasza historia to urzadziła : chłopi wiedzą już z góry, że wszystko im się należy, bo "zywią i bronią". Celowo poszę chłopi, a nie rolnicy, bo należy to rozróżnić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: langolier Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.aster.pl 14.11.06, 18:00 -Dzieci dziecmi,a co z zajeciami rodzicow??Ja chodze od lat na treningi moj mąż na basen, uwielbiam to i ciezko byloby zrezygnowac.a moze trzebaby bylo bo zanim dojade do domu na wsi,odwioze dzieci na angielski, dam dzieciom kolacje, minie kupa czasu.a w miescie jakos wszystko szybciej...i te oblodzone drogi na wsi brrr -Lubie spotkac sie ze znajomymi na miescie i nie zabeirac sie o 20 bo pks ucieknie, albo zeby nie wloczyc sie po nocy na odludziu.Lubie wyskoczyc do knajpy albo restauracji gdzie maz i ja napijemy sie wina/piwa/drinka bez dogadywania sie kto dzis jest kierowca ;-).A znajomi?Ile razy w roku mozna robic grille dla kilku malzenstw przy czym polowa towarzystwa musi sie wczesniej zwijac zeby nie wracac po nocy albo jest abstynencka (znow powraca problem wymuszonej abstynencji..hm..). -Nie lubie sprztac duzych powierzchni, nie bawi mnie dłubanie w ogrodzie, odsniezania bym nie zdzierzyla.Lubimy wyskoczyc sobie na nieplanowana krajoznawcza wycieczke czasem kilkudniowa i lubie to,ze nie musze sie martwic o dom. -Las mam rzut kamieniem od bloku, a takze metro ,autobus, i bezpieczne osiedle.. Inna sprawa,ze komuniakcja w Polsce to zenada.Moj brat mieszka 30 km od Paryza i oczywiscie dochodzi tam metro.W zasadzie w wiekszosc miejsc dojedzie metrem.I chyba tu jest pies pogrzebany.Fajnie miec domek ale tylko w dobrze skomunikowanym miejscu a w Polsce mozna taki kupic..? no np.na Mokotowie ale nie smiem myslec za jaka cene ;-))).Wszystko co ma rozsadna cene jest na ,przepraszam, zadupiu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: filip Do "Z Wielkiego Miasta" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.06, 14:29 Racja co piszesz. Tak, tak, właśnie tak, dokładnie tak! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mif Re: Przeprowadzka z miasta na wieś -pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.06, 14:43 Gość portalu: Z Wielkiego Miasta napisał(a): > do miasta. Słoma wystaje im z butow, do obcasa przyklejony gnoj, smierdzi od Który zapach przyjemniejszy? a- gnój b- pachwinowo-pachowy w komunikacji miejskiej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaro Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.echostar.pl 16.11.06, 20:15 2 lata temu przeprowadziliśmy się z żoną pod poznańską wieś. dziś zastanawiamy się nad powrotem do poznania. ciągle kłopoty z dojazdem - wszyscy już chyba ze wsi jadą do pracy o tej samej godzinie i z niejwracają!, droga we wsi nieutwardzona, brak rozrywek, nikogo nie znamy, bo z nikim nie da się pogadać. tragedia.! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miumiu Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 14:22 jaka wies? pamietajcie, ze nie wszedzie sa problemy z dojazdami, my akurat wyprowadzilismy sie za Poznan, choc odleglosc niewielka- 15 km do centrum niespelna, i tu nigdy nie ma korkow, autem dojezdzamy szybko, sprawnie, podziwiajac widoki lasow i niskiej zabudowy, problemy z korkami zaczynaja sie dopiero w samym miescie. droge mamy akurat utwardzona, a wiec plus wszyscy najblizsi sasiedzi z Poznania spokoj, czyste powietrze, cos za cos- zamienilam super lokalizacje na super przestrzen nie wrocilabym do sprzedanego mieszkania no chyba ze.... do nowego domu z duza dzialka na Ogrodach lub Grunwaldzie, ale nigdy do starych ruder z lat 60, 70 z dzialkami 300-400 m kw :O Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miumiu Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 14:23 to bylo do jaro :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Z Wielkiego Miasta Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 08:08 Odpowiedz na pytanie goscia mif: obydwa smrody pochodza od ćwokow, co przyjechali do miasta. Oooooo widze, ze szanownego buraczka prawda zabolała i zgłosił moje posty do usuniecia. No nie moge.A moze w rewanzu zgłosic do usuniecia posty buraka? Przeciez on tam drwi z ludzi z miasta, ktorym wiele zawdziecza. Widzisz wiesniaku, ja sie nie wstydze swojego pochodzenia, tak jestem z wielkiego miasta i jestem z tego dumna, a tobie cwoczku wystarczyło w 2 postach napisac, ze jestes burakiem i juz spanikowałas.Nigdy wiecej nie zaczynaj, do ludzi z miasta, ktorzy szukaja odrobine ciszy i spokoju,nikomu krzywdy nie wyrzadzaja, sa szczerzy i uczciwi bo cie takie niespodzianki beda spotykały czesciej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mif Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 09:59 Nie pytałem od kogo pochodzą zapachy, ale który jest przyjemniejszy. Typowe, że ćwok z wielkiego miasta nie rozumie, co czyta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Radomianin84 Re: Przeprowadzka z miasta na wieś IP: *.radom.vectranet.pl 09.05.13, 21:05 Dla kogoś, kto szuka spokojnego, zdrowego i stosunkowo taniego miejsca do mieszkania, a jednocześnie nie chce się rozstawać z miejskim stylem życia i chce pozostać anonimowym, dobrym kompromisem może być osiedlenie się w jakimś ćwierćmilionowym mieście typu Radom, Kielce, Rzeszów, Toruń itp. Tego typu miasta są optymalne wielkościowo i mają sporo osiedli z domkami jednorodzinnymi lub szeregowcami, które są dobrze skomunikowane z innymi dzielnicami. Na przykładzie Radomia mogę powiedzieć, że mam wszędzie blisko - po bułki do sklepu, do apteki, do restauracji/klubu/kina/teatru, na deptak, do przedszkoli/szkół/uczelni, do autobusu/PKP/portu lotniczego itd. W sumie mam też blisko do Stolicy, bo tylko 100 km, czyli godzinka z minutami ekspresówką lub PKP. Co prawda mieszkam teraz w bloku, ale razem z żoną planujemy kupić lub wybudować dom gdzieś na terenie miasta i wiem, że taka inwestycja nie puści nas z torbami. Życzę wszystkim szczęścia i trafionych decyzji życiowych. :) Odpowiedz Link Zgłoś
meble_kuchenne_vena_opinie Re: Przeprowadzka z miasta na wieś 21.06.14, 12:21 Każdy kącik ma swój klimat. Wieś wsi nie równa. Warto iść za swoimi potrzebami. meble_kuchenne_vena_opinie Odpowiedz Link Zgłoś
aski73 Re: Przeprowadzka z miasta na wieś 04.11.14, 00:36 Super, mieszkałem tak, za miastem kilka km do szkoły. Chciałbym tak nadal. Ludzie wszędzie są jednakowi, stosunek z nimi będzie zależał przecież też od was. Na pewno będziecie zadowoleni i szczęśliwi. Nie ma się co bać. Odwagi. strefadom.blogspot.com/ Odpowiedz Link Zgłoś