Forum Dom Dom
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    a ja lubię wielką płytę

    IP: *.icpnet.pl 20.05.07, 22:34
    tak, tak, tak!!! własnie kupiłam w niej mieszkanie, duże, ładne, w czytsym
    dobrze utrzymanym bloku!Stoi w dobrym punkcie miasta, gdzie moja rodzina nie
    bedzie potrzebowac dwóch samochodów,żeby się w miare sensownie poruszać, a
    moje dzieci same dojadą sobie do szkoły lub na imprezę.Przed moim blokim jest
    wielki trawnik, a obok osiedle domków jednorodzinnych.Zadnych meneli przez
    cztery lata mieszkania - jak pogardliwie mówią niektórzy -" blokowisku" nie
    zauwazyła. Tu mieszkają normalni ludzie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    czy są tu jeszcze tacy postrzeleńcy????
    Obserwuj wątek
      • Gość: gucio Re: a ja lubię wielką płytę IP: *.telpol.net.pl 20.05.07, 22:55
        Ja tez lubie. oczywisicie sa bloki z odrapanymi windami i klatkami schodowymi.
        Ale sa tez takie w srodku ladnie odmalowane i utrzymane i w dobrym punkcie i
        otoczenie ladne.
        Jedyne minusy to czesto rozplanowanie wnetrza. Zwykle pokoje poodgradzane od
        siebie, osobna kuchnia, malo przestrzeni. i tylko czasem da sie to poprawic.

        Ale z drugiej strony... czesto ladne palce zabaw (piaskownice, sprzety), dzieci
        maja o wiele lepsze warunki do zabawy, jazdy na rowierze itd niz w centrach,
        lub wsrod domkow. Poza tym komunikacja przewazne tez zwykle dobra.
        Zwykle blisko przedszkola szkoly, sklepy i cala reszta.
      • Gość: Tomo Re: a ja lubię wielką płytę IP: *.chello.pl 21.05.07, 06:25
        Ja również. Właśnie kupiłem mieszkanie w ramie H. Będę miał czystą,
        wyremontowaną klatkę schodową z gresem na podłodze, nowiutką windę, tylko
        jednego sąsiada na piętrze, zieleń za oknem i widok na panoramę Centrum
        Warszawy. Gdy będę chciał pojechać na piwo to do wyboru mam autobusy, tramwaje
        i metro. A i taksówka nie będzie kosztowała więcej niż 25zł. Aby dojechać na
        8.3o do pracy wystarczy że wyjadę o 7.oo z domu, dziecko do szkoły bedzie mogło
        pójść na piechotę. Sciany i stropy mi nie popękają bo budynku nie wznoszono w
        styczniu przy 20 stopniach mrozu.
      • arq5 Re: a ja lubię wielką płytę 21.05.07, 11:26
        podbijam temat
        ogolna niechec do plyty wynika z braku znajomosci tematu - mowiac o wielkiej
        plycie ludzie maja na mysli brodno, wrzeciono itp. tam rzeczywiscie moze byc
        malo przyjemnie.
        dodatkowo niechec podkrecaja sponsorowane przez deweloperow artykuly, ktore
        maja udowodnic ze plyta jest be i lepiej kupic za ogromne pieniadze mieszkanie
        na dalekich przedmiesciach...
        mieszkam w 12 pietrowym bloku z lat 70 na warszawskim wierzbnie. blok jest
        czysty, zadbany - dozorczyni pastuje raz w miesiacu posadzke na korytarzach!,
        sciany swiezo odnowione, instalacje wymienione - lacznie z nowymi estetycznymi
        grzejnikami...towarzystwo zasiedziane, normalni kulturalni ludzie, czesto w
        drugim pokoleniu w tym bloku...
        konstrukcja bloku pewnie przezyje mnie, odleglosc od sasiedniego budynku -
        socjalistyczna, czyli z czasow kiedy nie budowano bloku na bloku dla
        zwiekszenia zysku z m kw. dzialki, morze zieleni wokol - zreszta teren skarpy
        warszawskiej..no i do centrum 10 minut..
        z innych rzeczy - nie slychac sasiadow tak jak w nowym budynku w ktorym
        mieszkalem przedtem, kazdy krok, kazde spuszczenie wody bylo slychac, w plycie
        nie slychac..
        na koniec, wszysscy ktorzy pisza o plycie niech nie uogolniaja swoich zlych
        doswiadczen!
        • Gość: ja Re: a ja lubię wielką płytę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.07, 12:37
          większość ludzi miesza pojęcia co to jest wielka płyta
          oprócz klasycznej wielkiej płyty która jest okropna (poznać ją łatwo po elewacji
          - betonowe płyty z czarnym uszczelnieniem pomiędzy) w kraju były dziesiatki
          konstrukcji opierające się na elementach wielkiej płyty część można zaliczyć do
          wielkiej płyty część nie
          konstrukcje te w większości są pozbawione najgorszych wad wielkiej płyty czyli
          beznadziejnych płyt elewacyjnych które były po prostu zimne co powodowało
          szybkie zagrzybienie mieszkań
          tak naprawdę większość bloków z lat 60, 70-tych było wznoszone w technologi
          dokładnie takiej jak dzisiejsze budynki czyli żelbetowy szkielet wypełniany
          pustakami/bloczkami, różnicą jest to, że nie były w tamtych czasach wcale
          dodatkowo ocieplane co dziś jest standardem

          sam mieszkam w takim budynku 10 pięter,
          ściany nośne są jak w systemie wielkiej płyty zamkniętej pomiędzy mieszkaniami
          (mieszkań nie można więc łatwo łaczyć ale za to są niezwykle ciche - to że
          impreza jest u sąsiadów za ściana wiem tylko wtedy jeśli my i oni otworzą okna),
          ściany zewnętrzne z dość lekkich bloczków betonowych(600) 24cm,
          co zapewnia mu nawet dziś dość dobre właściwości U=~0,8W/m2xK, a w czasie budowy
          było rewelacją (lata 60-te),
          rachunki za c.o. są niskie, a w mieszkaniach bardzo ciepło
          niestety dają o sobie znać mostki cieplne (wilgotnieją nadproża) w mieszkaniach
          w których wymieniono okna (za szczelne mieszkania) w blokach jeszcze nie ocieplonych
          spóldzielnia stopniowo w miarę możliwości finansowych kładzie na ściany
          kolejnych bloków po 12cm styropianu co poprawia U ścian (po dociepleniu
          ~0,24W/m2xK dla ściany i <0,30W/m2xK w miejscu mostków cieplnych)
          instalcje wody, kanalizacji są wymienione,
          windy nowe, klatki wyremontowane
          ocieplone bloki można odróżnić od powstajacych w okolicy nowych budynków tylko
          po zagospodarowanym otoczeniu (30-40 letnie drzewa, krzewy, ławki...)
          w planach jest jeszcze wymiana instalacji elektrycznej, obecne 16A na mieszkanie
          to zdecydowanie za mało
          • michal.ch Re: a ja lubię wielką płytę 23.05.07, 19:34
            > tak naprawdę większość bloków z lat 60, 70-tych było wznoszone w technologi
            > dokładnie takiej jak dzisiejsze budynki czyli żelbetowy szkielet wypełniany
            > pustakami/bloczkami,


            Jaka większość? Co to za herezje? Lata 60 to okres panowania tzw. cegły
            żerańskiej, czyli - umownie ujmując - średniej wielkości żelbetowych
            prefabrykatów, z których tworzono konstrukcję (poszczególne elementy nie
            tworzyły od razu ściany i trzeba było je ze sobą zestawiać). Lata 70 to z kolei
            wielka płyta pełna gębą, czyli wielkogabarytowe prefabrykaty tworzące pełne
            ściany na całej wysokości kondygnacji. To także płyty stropowe o większej
            rozpiętości, co pozwalało na ograniczenie ilości ścian konstrukcyjnych wewnątrz
            mieszkania. Bloki budowane w tamtych czasach z elementów małogabarytowych czy
            też o konstrukcji szkieletowej stanowią mniejszość i były to swoiste
            eksperymenty ówczesnych budowlańców.


            > konstrukcje te w większości są pozbawione najgorszych wad wielkiej płyty czyli
            > beznadziejnych płyt elewacyjnych które były po prostu zimne co powodowało
            > szybkie zagrzybienie mieszkań


            Na zagrzybienie skarżą sie raczej w nowych budynkach lub w mocno zawilgoconych
            starych kamienicach z uszkodzonymi powłokami tynkarskimi i nieprawidłowym
            odwodnieniem. Wielka płyta z grzybem to przede wszystkim efekt złej wentylacji i
            problem raczej współczesny, gdyż związany jest z wymianą okien na szczelne
            plastikowe, które powodują, że prawie cała para wodna pozostaje w środku lokalu.
            Przewód kominowy (wentylacyjny) nie będzie miał ciągu jeżeli mieszkanie nie
            będzie miało otworów, przez które będzie zasysane powietrze z zewnątrz.



            --
            M. Kilijański - Tramwaje Śląskie:
            "Ciągle remontujemy. Tramwaj ma żywotność do momentu kasacji."
      • Gość: ursynowianka Re: a ja lubię wielką płytę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.07, 12:24
        Jest nas więcej. Jestem zadowoloną mieszkanką niskiego, tonącego w zieleni
        bloku na starym Ursynowie. Mieszkam tu od 22 lat i chociaż rozważaliśmy
        przeprowadzkę do większego mieszkania, w Warszawie nie udało nam się znaleźć
        lepszej i przyjemniejszej lokalizacji. Na szczęście nie zakupiliśmy mieszkania
        na nowych Kabatach, gdzie na metr powierzchni gruntu przypada trzy razy tyle
        zabudowy i jest okropnie ciasno, a przez okna widać, co robią sąsiedzi. Teraz
        już córka poszła na swoje, więc mieszkanie się samo powiększyło:)
        Jest cisza i spokój (to fakt, że wielka płyta jest słabo akustyczna, nigdy nie
        byliśmy zmuszeni do śledzenia życia intymnego naszych sąsiadów), wokół domu
        ogrody pięknie urządzone, strzeżony parking bliziutko, ładny widok z okna,
        wielki balkon obsadzony kwiatami na ostatnim, trzecim piętrze, duża piwnica na
        rupiecie i rowery, wszędzie blisko i dobra komunikacja, sąsiedzi znani,
        niektórzy zaprzyjaźnieni. Dwadzieścia lat temu problemem były zakupy (brak
        sklepów), na szczęście to już minęło. Dom został ocieplony, instalacje
        wymienione, okna wymieniliśmy sami na drewniane.
        Do idylli brakuje nam remontu klatki schodowej, która niestety wygląda obecnie
        jak substandard.
        Z innych minusów wysokość mieszkania - tylko 2,65 m, problem z powieszeniem
        czegokolwiek na ścianie - nawet do małego obrazka trzeba wiercić kołki w
        zbrojonym betonie, nierówne ściany - gładzie gipsowe trochę tę sprawę
        załatwiają.
        Na szesnaście mieszkań, które liczy sobie nasz blok, dwa są wynajmowane
        studentom, w 5 zmienili się lokatorzy - zostały kupione przez ludzi młodszych
        od początkowych właścicieli. Wszyscy oni są super zadowoleni z podjętej
        decyzji, rozmawiałam z nimi na ten temat. Mówią, że szczęliwie nie ulegli
        stereotypom na temat wielkiej płyty i za mniejsze pieniądze mieszkają lepiej
        niż w nowych inwestycjach w dziwnych miejscach.
        Acha, nie mamy zsypów, nie mamy karaluchów, nie mamy meneli, natomiast w
        krzakach bzu za oknem śpiewają słowiki.
      • Gość: marj Re: a ja lubię wielką płytę IP: *.such.nat.hnet.pl 21.05.07, 13:22
        ja mieszkam w ładnym 4-p bloku z wielkiej płyty, blisko centrum, a jednocześnie
        blisko lasu, świetna infrastruktura osiedla, przestrzennie (!), dobra komunikacja
        blok z konca lat 80tych,2 mieszkania na pietrze, nowa elewacja
        nie ma menelstwa, starzy lokatorzy są ok, nowi też; kto pił i nie płacił już
        jest wyeksmitowany
        ale np. moi rodzice mieszkaja w wiezowcu, w którym niestety wymiana lokatorów
        nastepuje w kierunku hmmm schyłkowym, zdarza się, ze pies nasika w windzie i
        potem smierdzi caly dzień, zsypy przy upałach też nie sa dodatkowym atutem,
        zwłaszcza w piątek, gdy jada sie ryby...
        tak więc bywa różnie
                • Gość: majkel Re: do marj IP: *.unknown.be.uu.net 22.05.07, 16:04
                  w zasadzie macie racje te osiedla maja po kilkanascie lat co za tym idzie
                  dobrze skomunikowane z centrum lub sa w centrum do tego szkoly sklepy i tak
                  dalej
                  zielono no i normalne odleglosci miedzy blokami
                  co do akustyki to chyba troszke zbyt optymistyczne wypowiedzi oczywiscie
                  porownujac do nowego budownictwa jest swietnie ale moglo by byc lepiej chociaz
                  da sie przezyc

                  a teraz minusy nie wiem czy pamietacie ale na poczatku lat 90 wszyscy z tych
                  wlasnie blokow uciekali znaczy ci co mieli jakies pieniadze
                  takze istnieje tutaj duze ryzyko co do przyszlych sasiadow bo nie oszukujmy sie
                  klasa srednia raczej tam mieszkac nie bedzie no i chyba najgorsze to obecna
                  cena widzialem ok 100m2 na ursynowie za 900000 i szczerze mowiac to jest
                  paranoja mimo wszytkich zalet taka cena jest nie do przyjecia poniewaz w
                  perspektywie te blokowiska beda tracic na wartosci a nie zyskiwac

          • Gość: Mała Mi Re: a ja lubię wielką płytę IP: *.aster.pl 22.05.07, 17:02
            U mnie też zsypy nie działają od początku - i bardzo dobrze - śmietnik na dole,
            nie problem woreczek wyrzucić. "Moja" płyta też trzyma się nieźle -
            wyremontowane instalacje, wkrótce generalne ocieplanie (i tak jest b. ciepło) i
            elewacja. Mieszkanie bardzo rozkładowe, kuchnia osobna i bardzo dobrze, bo
            nienawidzę kuchni w pokoju. Dość duża - mieści się stolik i krzesła - 3-4 osoby
            mogą swobodnie jeść. Gdyby tylko duży pokój miał nie 18 m, a 30, to byłoby
            idealnie. Z balkonu widok rozległy, sąsiedzi nie zaglądają i przez podwórko nie
            dociera zapach cudzych obiadów. Te domy przynajmniej są sensownie
            rozmieszczone, a nie naćkane jeden obok drugiego, jak na nowych osiedlach.
            Nasłuchałam się co niemiara o niedoróbkach w nowych mieszkaniach i wielka płyta
            na tym tle wypada bardzo dobrze!
      • Gość: ten_co_wymyślił Re: a ja lubię wielką płytę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.07, 17:13
        Przeprowadziłem sie do miasta i jestem zmuszony mieszkac na "wielkiej płycie".
        Dal mnie to paranoja. Nie sposób tu odpocząć, nie moge znaleźć spokoju,
        prywatnosci,klimatu własnego domu. Pracując w trybie zmianowym chodze ciągle
        niewyspany, bo w dzień moje uszy przywyczajone do ciszy reagują na totlany
        hałas jaki serwuje osiedle - rozwrzeszczane dzieci, mati wołające z okien,
        domofony, tv i radio u siąsiadów, spuszczanie wody, głosy na balkonach, na
        klatce schodowej, smochody itp. Dodatkowo strasznie mi brakuje wieczorów na
        werandzie, horyzoontu który konczył sie gdzieś tam.. teraz widze sąsiedni blok.
        Wieczorem chorobliwie zasłaniam żaluzje, bo nie moge znieść myśli, że ktoś może
        widziec moje prywatne życie. Męcza mnie ograniczone mury, męczy mnie smród
        betonu w upalny dzień, męczy mnie to że tak BLISKO DO CENTRUM, męczy mnie to że
        to nakręcone życie wkrada sie nawet tu, gdzie powinn abyc oaza spokoju. Męczy
        mnie to, że musiałem odwieźć psa wrodzinne strony, bo nie wytrzymywał. Ja tez
        coraz gorzej to znoszę. Dla mnie to nie dom, to nawet nie mieszkanie, to są
        KLATKI KOPULACYJNE. Nie twierdze, że komuś może sie nie podobac takie życie,
        jasne przeciwnie - może byc zadowolony, ale raczej ludzie z mentalnością
        niewolnuika. Mieszkanie w takich miejscach to tylko chwilowe jak ktoś wiedzie
        życie "nomada", zapuszczac w czymś takim korzenie, twierdzić, że to prawdziwy
        dom... ech, szkoda gadać. Wszystko w tym temacie.
      • wampirius Re: a ja lubię wielką płytę 22.05.07, 17:24
        ja tam wolę dom, sąsiedzi daleko, trawnik swój bez psich kup, robię na dworze co
        chcę i kiedy chcę, w domu masa przestrzeni i nikt mi nie powie o 4 w nocy, że
        mam ściszyć muzykę bo wezwie policję
        --
        s5.bitefight.pl/c.php?uid=95643
        interesujące
      • Gość: :O) jordanka1... IP: 81.144.219.* 22.05.07, 18:07
        Widze ze komuna ladnie wyprala mozg rodzicom i tobie...
        Blok:
        - krzyki,
        - smrod,
        - pan Tadzio w dziurawych skarpetach wynoszacy smieci,
        - ciagle remonty u sasiadow (stukanie, walenie, trzesienie),
        - nastolactwo pod oknem do poznych godzin wieczornych,
        - pani Zdzisia, ktora non stop podglada przez 'judasza' i potem opowiada
        glupoty,
        - chamstwo,
        - cisanota,
        - sasiedzi, sasiedzi, sasiedzi, sasiedzi... JEZU!
        itd itd...
        Mroczna atmosfera, ktora doprowadzilaby mnie do samobojstwa.
        Wole swoj dom w jednej z cichych dzielnic.
        • Gość: JORDANKA1 Re: jordanka1... IP: *.icpnet.pl 22.05.07, 20:45
          Twoja wypowiedż najlepiej świadczy o Tobie...Jesteś przykładem na to, że często
          z pieniędzmi nie idą (niestety)w parze z obycie i kultura... Podejrzewam, ze w
          swoim zachowaniu nie jestes lepszy od przywoływanego pana Tadzia w dziurawych
          skarpetkach. Jedyna róznica to ta, że Ty w nich chodzisz za własnym płotem (co
          uważasz zapewne za intymne...)... Pani Zdzisia to istotny element kontroli
          społecznej(wiesz co to takiego???), która Ciebie kosztuje kilka tysięcy
          rocznie...Cóz Twoi sąsiedzi, są fajni, bo ich nie ma... stają w korkach na
          dojazdzach do miasta... Integracja społeczna na wysokim poziomie...
          Gratulacje...
          Jesteś jednym z tych, co uważają, że ci co na kredyt kupują mieszkania w
          strzezonych domach i osiedlach to wzoru cnót obywatelskich, kótrych nie imaja
          się pomysły naruszania norm społecznych, a te kilka milionów mieszkjących na
          osiedlach w centrum miasta to niedouczony plebs i margines, sączący całą dobę
          piwko pod oknem....???
          • Gość: wiśnia Re: jordanka1... IP: 83.238.201.* 23.05.07, 11:44
            Aleś się czepiła..... widać, że nie masz do czynienia z sąsiadami klasy burak.
            Niestety tacy zdarzają się coraz częściej w blokach, gdzie mieszkańcy rzadko
            znają się bliżej niż na "dzień dobry". Niestety też buraki to nie zawsze plebs i
            menele, bo mnie przytrafiło się młode małżeństwo, które ma dwie bryki i niemało
            szmalu. Za to nie mają ani kultury, ani poszanowania prawa czy zasad współżycia
            społecznego.... Tacy są najgorsi, bo kiedy kupujesz mieszkanie, zawsze można
            wypytać innych ludzi, a ci pijaka palcem wytkną, ale takich hrabiostwa już
            niekoniecznie i niestety takich sąsiadów trudniej uniknąć.
      • annajedi Re: a ja lubię wielką płytę 22.05.07, 18:10
        Ja też. Kupilismy z mężem niecałe dwa lata temu mieszkanie na Ursynowie, przy
        metrze, w bardzo ładnym czteropietrowym bloku - ocieplonym, pomalowanym,
        eleganckim, co z tego że to wielka płyta. Sąsiedzi mili i spokojni, okolica
        bezpieczna, klatki ładnie pomalowane... A do tego, w odróżnieniu od najnowszych
        osiedli - zielono - bo drzewa maja juz po 20 lat i zdążyły urosnąć.
        Ale fakt, jest wielka płyta i wielka płyta - jak się widzi wielkie szare
        bloczyska, takie z lat 60-tych, z długimi korytarzami na całe piętro
        (ewentualnie poprzegradzane kratami - horror!), ze zsypami, śmierdzacymi
        windami...
        Alme
        wierszykialme.blox.pl
        • rychu_z_przemysla Re: a ja lubię wielką płytę 25.05.07, 17:58
          annajedi napisała:

          > Ale fakt, jest wielka płyta i wielka płyta - jak się widzi wielkie szare
          > bloczyska, takie z lat 60-tych, z długimi korytarzami na całe piętro
          > (ewentualnie poprzegradzane kratami - horror!), ze zsypami, śmierdzacymi
          > windami...


          Tak to prawda, bloki z czasów towarzysza Wiesława są koszmarne
          ale nie są one zbudowane z wielkiej płyty, ale jest to żelbeton,
          zwany w Warszawie "rama H".

      • malina_ja Re: a ja lubię wielką płytę 22.05.07, 19:01
        ja też, ja też!!! w ogóle uwielbiam wszystko, co dotyczy życia w dużym mieście,
        w centrum, bo cisza przedmieść czy małych mieścin wzbudza we mnie niepokój

        i zgadzam się z wszystkimi argumentami jordanki, natomiast zupełnie nie
        rozumiem tych, którzy rezygnują z tak oczywistych udogodnień na rzecz
        mieszkania w miejscu, gdzie jest wszędzie daleko!!!

        pozdrawiam!!! :)
        • Gość: Tomek Re: a ja lubię wielką płytę IP: *.chello.pl 22.05.07, 20:20
          Gość portalu: m. napisał(a):
          > wielka plyta?
          > prusaki, zsypy, latem upal nie do zniesienia, kilkanascie mieszkan na jednym
          > pietrze, tlok w windach

          Prusaków nie mam, latem jest znośnie (ale aby podnieść sobie komfort właśnie
          instaluję klimę), na piętrze są 2 mieszkania i 2 klatki w bloku, a winda jest
          na tyle zatłoczona na ile może być przy 20 mieszkaniach w klatce.
          Coś Twoja teoria się rypła.
        • eingraudenzer Re: a ja lubię wielką płytę 23.05.07, 18:42
          > wielka plyta?
          > prusaki, zsypy, latem upal nie do zniesienia, kilkanascie mieszkan na jednym
          > pietrze, tlok w windach.
          Nie wiem nawet jak wygląda prusak. Jednego lata miałem rybiki w łazience, które
          po miesiącu wyginęły od paru psiknięć chemikaliami. Latem zasłaniam okna od
          słonecznej strony, i otwieram te od zacienionej. Zawsze ciepło - nigdy upał.
          Na jednym piętrze mam dwa mieszkania (plus wodomierze), windy brak (I piętro),
          ale nawet w dwunastopiętrowcu z 6 mieszkaniami na kondygnację nigdy nie
          spotkałem się z tłokiem w windzie.


          --
          I'm a figurehead, on the ship of fools,
          a beacon for the liars in the dark
      • Gość: Dana Re: a ja lubię wielką płytę IP: *.ny325.east.verizon.net 22.05.07, 20:41
        W Polsce mieszkalam w bloku z 83 roku.Na pietrze dwa mieszkania.Mieszkanie typu
        m4 .Pokoj goscinny to 30 m kw.Balkon 5m dl.Okna wymienilam,blok dcieplony i
        pomalowany.Sasiedzi tacy sobie,roznie trafialy awantury.Od 8 lat mie4szkam w
        Nowym Jorku tez w bloku.Balam sie bo na pietrze jest 8 mieszkan.Milo sie
        rozczarowalam.Czysto,2 windy obsluguja 1/2 bloku bo w bloku sa 4 windy ciche
        iczyste.Korytarze sie swieca czystoscia i pachna czystoscia.Jest zsyp i
        pomieszczenie na opakowania/segregacja ;szklo,papier,plastyk,ktore 3 razy w
        ciagu nia sa oprozniane.Sprztane jest kazdego dnia.Parkingi strzezone.Ochrona w
        budynku od 5 wieczor do 6rano.Przed blokiem czysto-kwiaty,drzewa i basen
        mimo ,ze przez ulice jest plaza i ocean a to wszystko wcale nie dla bogaczy.To
        sa bloki dla sreniej klasy ludzi,wlasciwie dla ludzi ,ktorzy chca pracowac i
        pracuja.Fakt w ciagu dnia w tym bloku kreci sie/pracuje/ jakies 4 osoby plus
        ludzie ,korzy wykonuja biezace naprawy,konserwacje.Acha jest tez pralnia i
        kilknascie pralek i suszarek o roznej wielkosci i dodatkowa opalata mozna
        korzystac.Pozdrawiam sderdecznie.
      • Gość: e Re: a ja lubię wielką płytę IP: *.icpnet.pl 22.05.07, 22:02
        Ja właściwie też doceniam zalety osiedla, być może to pewne skrzywienie bo nie
        znam innego środowiska, na osiedlu się wychowałam i ten byt ukształtował moją
        świadomość :) Zalety mojego osiedla to: zielone położenie, blisko do centrum
        ale cisza, blisko do sklepu czynnego 7/7, na pocztę czy do apteki, znani i
        poczciwi sąsiedzi, czystość dzięki pracowitej dozorczyni, odświeżone wewnątrz i
        na zewnątrz niskie bloki. Minusy: mało miejsc parkingowych. Samo mieszkanie jest
        przestronne i doświetlone, kuchnia jest osobno co uważam za dużą zaletę, balkon
        jest duży, mieszkanie ma układ wschód - zachód a nie tylko np. wschód, co
        powoduje że jest dobrze wywietrzone i nie nagrzewa się zbytnio latem. Niestety
        rosną koszty funduszu remontowego, długo też czeka się na wymianę okien. Poza
        tym naprawdę nie mogę narzekać.
      • samentu Re: a ja lubię wielką płytę 22.05.07, 22:08
        mieszkam w WP zdecydowana większośc mojego zycia
        1. ogromny plus to lokalizacja i infrastruktura, wszystko blisko wszędzie blisko,
        market osiedlowy 5 minut, Tesco 10 minut, lekarz 10, szkoła średnia/gimnazjum
        podstawowa 10 minut
        2. w środku pelna infrastruktura ta podstawowa/net/kablówka - znajomi w domu
        kupili nowy telewizor HD, tylko że na dachu antena się przekszywiła i prawie nic
        w nim nie widać, a poprawić anteny nie ma jak - w bloku takie problemy nie
        istnieją,
        3. jest awaria np. wody dzielnice tzw ciche czyli niskiej zabudowy mozna
        spokojnie odłączyc i remontowac tygodniami - duzego blokowiska nikt nie odłaczy
        bo to masa wyborców mocno wkurzonych - zaden polityk nie zaryzykuje - szybka
        naprawa pod osobistym nadzorem prezydenta gwarantowana
        4. blok z początków lat 80, ocieplony następny blok za parkiem 150 metrów, mam
        komfort nie zaglądania sąsiadowi do talerza, w około zielono
        5. problem zimy w ogóle ni istnieje, blok ocieplony ogrzewania w ogóle nie
        właczam, nic nie płacę - temat ile kosztuje ogrzewanie typowy dla znajomych
        mieszkających w domach dla mnie jest zupełna abstrakcją
        6. mieszkam na 11 piętrze (nisko niestety) na ta wysokośc wszelkie komary muszki
        itp juz nie dolatują więc spokój z paskudztwem
        7. widok z 11 pietra na miasto i nie tylko (mieszkam na granicy) imponujący,
        ludzie mali wręcz nieistniejący, hałasy z dołu w ogóle na górę nie docierają
        jeżeli miałbym się gdzieś przeprowadzać to tylko wyżej (ale takich miejsc w RP
        jeszcze póki co nie ma)
        8. zsyp w bloku jest ale nigdy nie uzywany, szczurów karaluchów itp nie
        stawierdzono - blok cichy średnia wieku lokatorów koło 60 lat, imprezy
        nielicznej młodziezy słychac tylko latem - z powodu otwartych okien
        pozdrawiam innych miłośników WP:)
        --
        Money making is a wonderful thing:)
        • Gość: Mela do samentu IP: 86.73.46.* 23.05.07, 00:09
          "5. problem zimy w ogóle ni istnieje, blok ocieplony ogrzewania w ogóle nie
          właczam, nic nie płacę - temat ile kosztuje ogrzewanie typowy dla znajomych
          mieszkających w domach dla mnie jest zupełna abstrakcją"

          A wiesz, że to jest niedpuszczalne. Ty nie płacisz, bo płacą Twoi sąsiedzi za
          ciebie. To oni faktycznie ogrzewają twoje zimne mieszkanie. Jesteś złodziejem
          energii cieplnej. Za jedzenie może też nie płacisz, bo w osiedlowym spożywczaku
          zawsze coś "podwędzisz" , co ?
          • samentu Re: do samentu 23.05.07, 13:24
            za ciepło każdy rozlicza się indywidualnie
            są liczniki na kaloryferach w mieszkaniach
            tak więc nic nikomu nie kradne
            każdy ma wolna wolę grzać czy nie
            nie mogę zabronić swoim sąsiadom ogrzewania mojego mieszkania;)
            --
            Money making is a wonderful thing:)
        • gringo68 Re: a ja mieszkam w domku na obrzeżach 23.05.07, 10:31
          samentu napisał:

          > mieszkam w WP zdecydowana większośc mojego zycia
          > 1. ogromny plus to lokalizacja i infrastruktura, wszystko blisko wszędzie
          blisk
          > o,
          > market osiedlowy 5 minut, Tesco 10 minut, lekarz 10, szkoła średnia/gimnazjum
          > podstawowa 10 minut

          sklepik osiedlowy 10 min, Tesco 15 min, Leclerc 15 min, szkoła 10 min, po
          resztę jadę samochodem,

          > 2. w środku pelna infrastruktura ta podstawowa/net/kablówka - znajomi w domu
          > kupili nowy telewizor HD, tylko że na dachu antena się przekszywiła i prawie
          ni
          > c
          > w nim nie widać, a poprawić anteny nie ma jak - w bloku takie problemy nie
          > istnieją,

          Antenę zawsze mozna poprawić, a do HD i tak muszą mieć satelitarna, w bloku
          jakośc kablówki jest zwykle fatalna, nie ma więc co w bloku mieć HD...

          > 3. jest awaria np. wody dzielnice tzw ciche czyli niskiej zabudowy mozna
          > spokojnie odłączyc i remontowac tygodniami - duzego blokowiska nikt nie
          odłaczy
          > bo to masa wyborców mocno wkurzonych - zaden polityk nie zaryzykuje - szybka
          > naprawa pod osobistym nadzorem prezydenta gwarantowana

          Hehehehe, tylko co roku w blokach ma się tzw, konserwację sieci i przez parę
          tygodni jesteś bez ciepłej wody...




          > 4. blok z początków lat 80, ocieplony następny blok za parkiem 150 metrów, mam
          > komfort nie zaglądania sąsiadowi do talerza, w około zielono

          a w parku blokersi i dresiarze...

          > 5. problem zimy w ogóle ni istnieje, blok ocieplony ogrzewania w ogóle nie
          > właczam, nic nie płacę - temat ile kosztuje ogrzewanie typowy dla znajomych
          > mieszkających w domach dla mnie jest zupełna abstrakcją


          płacisz, płacisz, co miesiąc tyle samo, w tym na blokową biurwokrację...


          > 6. mieszkam na 11 piętrze (nisko niestety) na ta wysokośc wszelkie komary
          muszk
          > i
          > itp juz nie dolatują więc spokój z paskudztwem

          przeprowadź się na 42 piętro, tam bedzie wyżej...

          > 7. widok z 11 pietra na miasto i nie tylko (mieszkam na granicy) imponujący,
          > ludzie mali wręcz nieistniejący, hałasy z dołu w ogóle na górę nie docierają
          > jeżeli miałbym się gdzieś przeprowadzać to tylko wyżej (ale takich miejsc w RP
          > jeszcze póki co nie ma)

          a jak się fajnie spada....


          > 8. zsyp w bloku jest ale nigdy nie uzywany, szczurów karaluchów itp nie
          > stawierdzono - blok cichy średnia wieku lokatorów koło 60 lat, imprezy
          > nielicznej młodziezy słychac tylko latem - z powodu otwartych okien
          > pozdrawiam innych miłośników WP:)

          - super - z 11 pietra zasuwać z kubełkiem, hehe...
          • samentu Re: a ja mieszkam w domku na obrzeżach 23.05.07, 13:31
            1. co do kablówki to kwestia wzmacniacza w sygnale, w mojej kablówce nie ma z
            tym problemów
            2. przerw w wodzie nie zauważyłem - konserwacja jest miedzy 10 a 15 a wtedy w
            pracy jestem
            3. blokersi miejscowi to zagrożenie tylko dla obcych, zreszta maja juz po 30 lat
            i dzieci i w parkach wysiadują z dziećmi w rejonie piaskownicy
            4. rozliczanie indywidualne (liczniki) tak więc nie płacę, a biurokracja nie
            kosztuje tyle ile gaz do ogrzania domu
            5. chciałbym się przeprowadzić na te 42 ale póki co takiej opcji nie ma w okolicy
            6. obok jest druga winda więc nawet jak moja się zepsuje nie widze problemu,
            windy są serwisowane naprawa trwa nie dłużej niz kilka godzin
            --
            Money making is a wonderful thing:)
          • eingraudenzer Re: a ja mieszkam w domku na obrzeżach 23.05.07, 18:51
            > Hehehehe, tylko co roku w blokach ma się tzw, konserwację sieci i przez parę
            > tygodni jesteś bez ciepłej wody...
            W obecnym bloku mieszkam 13 lat. Najdłuższa przerwa bez ciepłej wody - 5 dni...

            > a w parku blokersi i dresiarze...
            Znam różny element - tylko z widzenia. Nigdy mi się nic nie stało na osiedlu.

            > płacisz, płacisz, co miesiąc tyle samo, w tym na blokową biurwokrację...
            Tu masz dużo racji.

            > > 8. zsyp w bloku jest ale nigdy nie uzywany, szczurów karaluchów itp nie
            > > stawierdzono - blok cichy średnia wieku lokatorów koło 60 lat, imprezy
            > > nielicznej młodziezy słychac tylko latem - z powodu otwartych okien
            > > pozdrawiam innych miłośników WP:)
            > - super - z 11 pietra zasuwać z kubełkiem, hehe...
            Ponad 100 lat temu wymyślono windę. Widziałeś kiedyś chociaż? ;)


            --
            I'm a figurehead, on the ship of fools,
            a beacon for the liars in the dark
        • Gość: xxx Re: a ja lubię wielką płytę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.07, 11:11
          > jeżeli miałbym się gdzieś przeprowadzać to tylko wyżej (ale takich miejsc w RP
          > jeszcze póki co nie ma)

          Oczywiście, że są i to w wielkiej płycie. Np. na Bródnie są bloki 17-piętrowe.
          Powodzenia z walce z krzywymi ścianami o odpadającymi sufitami. Własny dom to
          jest to i nie chodzi o żaden prestiż czy elitarność, tylko o zwykła wygodę i
          przestrzeń. Na strzeżone osiedle tez się njie przeprowadze- dla mnie to takie
          same blokowiska, a dodatkowym utrudnieniem są te płoty (trzeba dymać na około).
          • samentu Re: a ja lubię wielką płytę 23.05.07, 13:41
            Pełna zgoda co do wygody i przestrzenie domu, ale z zastrzeżeniem- domu na
            odpowiednio dużej działce
            tylko że w mojej okolicy powstają albo szeregowce - totalnie zabetonowane bez
            jakiegokolwiek ogrodu (stojące zresztą puste bo kto takie cos kupi)
            albo domy na działkach 400 metrów w których wystawiasz ręke za okno i dotykasz
            ściany sasiada
            przyznasz chyba że nie mozna tego nazwać przestrzenią ani wygodą
            w takim przypadku mamy wszystkie wady mieszkania w domu (głownie finansowe)i
            wszystkie wady mieszkania blokowego
            i dziwię się ludziom budujacym w takich warunkach
            sam mam zamiar się wybudować, ale
            1. w odpowiedniej lokalizacji
            2. na działce przynajmniej 1 ha (w systemie gospodarczym)
            - dom/ogród wymaga czasu wolnego, a jak sie intensywnie pracuje to niestety póki
            co nie ma się czasu za wiele
            --
            Money making is a wonderful thing:)
      • Gość: Marcin Ja też jestem taki walnięty IP: *.ztpnet.pl 22.05.07, 22:11
        Mialem przyjemnosc mieszkac w duzym domu na wsi, pod lasem, z hektarowym ogrodem
        i 3 garazami. Wiem, ze dla niektorych to megalusksus, ale mnie to wykonczylo.
        Dobijalo mnie to, ze nikt mnie nie odzwiedza (albo bardzo rzadko), do sklepu mam
        2km, taksa z pobliskiego miasta kosztuje mnie 40pln.
        Co z tego, ze cicho... po 2 latach czulem sie jak w izolatce, czy jakims
        zamczysku. Swoja prace wykonuje w domu, dobijal mnie ten pustelniczy tryb zycia.
        Rowniez co z tego, ze 300m2, skoro ograniczylem sie do praktycznie 2-3 pokoi.

        Kupilem mieszkanie w bloku (zadbany, 86'), blisko do centrum, pod klatką sklepow
        jak mrowkow, zzsypy zaspawane, sasiadow na pięrze dwoch. Zrobilem remont
        totalny, wszystko zostalo zdarte do betonu i urzadzone wg. mojego gustu.
        Jest w miare cicho, slysze bardzo przytlumione kroki sasiadow z gory, costam z
        dworu jest, ale mi to nie przeszkadza, przez plastiki wiele nie przechodzi. To
        ze ktos sie gapi malo mnie obchodzi. Zaslony mam jedynie w sypialni, tak to
        firanki. Przyzwyczajenie z Niemiec, mieszkalem tam dlugo i tam ludzie
        zaslon/rolet najczesciej nie wieszaja.
        Teraz w lecie zaczyna byc gorąco, ale mi to bardzo nie przeszkadza, jak cos to
        zamontuje klime. Naleze do tych co lubia troche cieplej, a w domu bylo ciagle
        chlodno...

        W kazdym razie gdybym mial od gorąca umrzec, to chata stoi caly czas. Ja
        mieszkam w bloku :D Do domu wyprowadze sie jak zrobie sobie dzieci, poki co
        jestem kawalerem.
        • wujek_fido Re: Ja też jestem taki walnięty 22.05.07, 23:15
          Ja mieszkalem dziesiec lat w malym mieszkanku z wielkiej plyty. Super
          lokalizacja, mieszkanie przytulne i jasne, ale byly wady: akustyczne, czasem
          jakies przecieki z rur, prusaki... A jak mi ktos nasral na wycieraczke,
          postanowilem, ze musze zmienic lokum. I rzeczywiscie - dzis mieszkam w
          komfortowym mieszkaniu na przedmiesciach. Ma swoje wady przede wszystkim ze
          wzgledu na lokalizacje i korki, ale sobie chwale WF
        • kinga.77 Re: 63m2 na Natolinie. 200m do metra, 3 pokoje 26.05.07, 00:22
          Okna zachodnie - latem po południu piekarnik nie do wytrzymania. Kuchnia na północ - jeszcze gorzej, bo wiecznie ciemno. Meble to żaden luksus, często kupujący wywala wszystkie graty (nawet te zabudowane), bo ani one teraz ładne ani modne.

          Ja bym nic nie dała za WP. Mieszkałam i w kamienicy sprzed wojny i w bloku z cegły z lat 60. i w WP. Teraz mieszkam w nowym budownictwie i jest mi najlepiej, bo wszystko nowe, czyste i świeże oraz zadbane. Ciekawe dlaczego nikt nie chce kupować starych samochodów z lat 60 i 70, tylko każdy szuka jak najnowszych. WP chwalą tylko ci, co MUSZĄ w niej mieszkać, bo nie stać ich ani na nowe mieszkanie, ani na własny dom.
      • Gość: krzysiek nie ma porównania! IP: *.aster.pl 23.05.07, 01:28
        wielka płyta = odnowione bloki, duuużo zieleni i przestrzeni wokół, parkingi

        nowe bloczki (np. miasteczko wilanów, kabaty) = ciasnota, brak światła, płoty,
        ogrodzenia, szlabany, malutkie trawniczki (bo inwestor musi na maksa zarobić),
        po 1 miejscu garażowym na osobę, a pozostałe samochody poupychane po kątach

        Jednak wolę wielką płytę :)
      • Gość: titta Re: a ja lubię wielką płytę IP: *.botany.gu.se 23.05.07, 02:42
        Dolacze sie z ojczyzny wielkiej plyty czyli ze Szwecji: jesli mieszka sie w
        niskim, odnowiomym bloku (a jeszce w fajnej lokacji) to sa same plusy: cicho, w
        miare tanio no i nie trzeba domu malowac :) Ja w swoim bloku jestem zakochana,
        brakuje mi tylko kawalka ogrodka. Ale tego problemu nie maja ludzie na
        parterze :) Pelno jest jednak koszmarnych, bunkrowatych i zamieszkalych przez
        roznokolorowych emigrantow slamsow...
      • postka Re: a ja lubię wielką płytę 23.05.07, 09:16
        szukajac 4 lata temu mieszkania zastanawialam sie nad nowym, grodzonym osiedlem
        Derby na Bialolece. Mialam kupic mieszkanie w etapie 3. I dziekuje niebiosom ze
        tego nie zrobilam... W tej chwili z tego co wiem sa zapisy na mieszkania w
        Derby 17 (!!!!!) - blok na bloku, co z tego, ze czteropietrowe, jak bez windy,
        plot dookola, wszedzie daleko i korki - dla mnie dramat.

        Zamiast tego zdecydowalam sie na mieszkanie w ramie H na Starej Pradze, budynek
        6 pieter, czysciutka klatka (w ciagu 4 lat dwa razy odnawiana), o ogrodek i
        czystosc dba gospodyni, przemili sasiedzi, nikomu w okna nie zagladam, w 5
        minut piechota jestem nad brzegiem wisly, a po 15 minutach spaceru na Starowce.
        I co najwazniejsze, za te same pieniadze mialabym na Derbach 70m mieszkania, a
        tutaj mam 100metrow. I co dla mnie baaardzo istotne - mam poczucie, ze mieszkam
        w MIESCIE, bo na ulicy mam podstawowke, 2 gimnazja, liceum, basen, urzad
        skarbowy, za chwile bedzie kino, o sklepach spozywczych w ogole nie
        wspominajac.

        Mam wrazenie, ze ludzi czesto pcha do grodzonych osiedli na przedmiesciach
        moda, snobizm, powierzchowne spojrzenie. Wiem, ze bywaja bloki tragiczne, ale
        bardzo duzo jest tez zwyklych i przyjemnych, trzeba tylko wyjsc poza
        stereotypy. Ale to jak sie okazuje jest zbyt trudne dla bardzo wielu osob.
        --
        mój suwaczek
      • Gość: purify ja tam wolę dom IP: 195.150.94.* 23.05.07, 10:29
        mieszkało się w mieszkanku kilkanaście lat. w sumie nie narzekałem, ale to też
        dlatego, że obok mnie i pode mną nikt nie mieszkał, a nade mną był już tylko
        dach. No ale..

        1)wychodzę sobie z domku i mam ogródek - wychodzę z mieszkania i mam klatkę
        schodową
        2)mam ładniejsze widoki z okien
        3)więcej przestrzeni, lepiej można ją zagospodarować
        4)rura strażacka z poddasza na piętro :]

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka