Forum Dom Dom
ZMIEŃ

      Jakie sąsiedztwo dyskwalifikuje mieszkanie/dom?

      • Gość: Lipiński Re: Jakie sąsiedztwo dyskwalifikuje mieszkanie/do IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.07, 10:52
        Trzeba rozróznić dwie kategorie:wspólnoty,w których żyje się od lat
        niezmiennie(czy jeszcze takie są?).I nowe wybory z dużą migracją ludzi.Jeśli
        chodzi o pierwszą kategorię,to można nawet znieść sąsiadów prowadzących
        działalność gospodarczą czy nocnie imprezujących,jeśli stosunki są w miarę
        poprawne.W sumie może przeszkadzać nawet drzewo rosnące niezgodnie z przepisami
        i zasłaniające światło,ale można natury nie szykanować.Psy są dużą przeskodą,ale
        mogą czasem chronić przed złodziejami,nawet psy sąsiadów.W każdym razie ostatnio
        przeszkadza mi(tylko na 10%,ale zauważalnie)pustka i to,że nic mi nie przeszkadza.
      • chank2 Re: Jakie sąsiedztwo dyskwalifikuje mieszkanie/do 27.06.07, 12:11
        jakoś tak sie składa, że całe życie mieszkam w okolicach kosciołow, choć
        przeprowadzałam sie trzykrotnie. Nic w tym sasiedztwie uciążliwego.
        • Gość: fadek Re: Jakie sąsiedztwo dyskwalifikuje mieszkanie/do IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.07, 13:03
          ja mieszkam obok cmentarza, to w niczym nie przeszkadza.
          • Gość: mysz.koscielna Re: Jakie sąsiedztwo dyskwalifikuje mieszkanie/do IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.10.07, 08:57
            Mnie najbardziej przeszkadzają tępi, niereformowalni sąsiedzi -
            tacy, którym trzeba by wyższość ciszy nad hałasem łopata do
            mózgownicy wkładać. Niestey trudno z gory przewidziec na kogo sie
            trafi - najcześciej okazuje się dopiero "w praniu" z kim ma sie
            przyjemnośc. Za cholerę nie kumam, dlaczego niektórzy słuchają
            walącej na full power muzyki o 7 rano w sobote (skoro do cholery sa
            słuchawki - to już nie komuna i takie coś można w każdym sklepie RTV
            kupić, jesli któś własnego słuchu nie szanuje i takie walenie lubi -
            niech sam sobie krzywde robi, a nie sąsiadom), albo dlaczego
            dzieciaki 9-13 lat muszą się drzeć jak opętane do póżnego wieczora
            pod blokiem? - rozumiem takie do dwóch lat - takim sie nie
            wytłumaczy, ale strasze? co ciekawe drą sie pod innymi blokami niż
            mieszkają, bo pod swoimi to ich dawno pogonili! MAm uroczego
            sąsiada u góry, który co jakiś czas ok. 21.30 hałasuje wiertarą -
            chyba ma słabe łóżko, bo nie rozumiem, co innego tak koniecznie musi
            o tej porze naprawiać przez pójściem spać. Notabene jak rano leci po
            schodach w ciężkich buciorach, to aż sie blok trzęsie.
            Sorry, ale ja takich zakutych łbów nie rozumiem - jestem
            pielegniarka pracująca na zmiany - musze się wyspać do cholery, żeby
            w pracy nie popełnić błędu! Obok mnie mieszka babcia - też chyba jej
            sie spokój należy, tym bardzej, że to super kobieta. Są trzy
            małżeństwa z małymi dziećmi, w tym jedno kilkutygodniowe maleństwo,
            nie raz proszą, wywiesili nawet kartke na tablicy, a do niektórych
            za cholere nie trafia, jak sie grzecznie prosi o cisze. Owszem przez
            1 noc jest spokój, a potem dalej to samo. Cielęta czy barany? Czy
            mam złośliwie odpłacać pięknym za nadobne? Naprawde, czy tak trudno
            nie robić drugiemu co tobie niemiłe? I to sa sami młodzi ludzie 12
            mieszkań tylko - poza tą babcią, która akurat nikomu nie wadzi...
            • Gość: ania Re: Jakie sąsiedztwo dyskwalifikuje mieszkanie/do IP: *.tomaszow.mm.pl 06.10.07, 00:46
              Ja mieszkam w pobliżu kościoła i uwielbiam to, rano dzwonów nie
              słyszę bo śpię, a jak śpię to nie podsłuchuję ;-) Jak zapomnę
              zegarka wychodząc na spacer z dzieckiem zawsze wiem kiedy jest
              południe ;-)
              To co mi się jeszcze podoba to widok z okna, wieczorem oświetlony
              kościół wygląda cudnie.
              Wkrótce się przeprowadzam i będę mieszkać koło... kościoła znowu,
              nawet bliżej niż teraz ;-)
              Podobno jedna z nowych sąsiadek z piętra nam zazdrości bo będziemy
              cyt. "bliżej Boga"! :-DDD

              Mamy za to sąsiadkę - pianistkę na której czasem miałam popełnić
              mord ze szczególnym okrucieństwem mimo że naprawdę ją lubię. Miała
              zwyczaj "ćwiczyć" koło 22-giej.
              Ale inna sąsiadka była zachwycona, rzucała jakieś błoto na twarz i
              wyciągała zmęczone członki na kanapie relaksując się w czasie tego
              rzępolenia.
              Za to chłopię moje marzy o zamieszkaniu w pobliżu lotniska, nie ma
              szans biedny bo do najbliższego airportu mamy 100 kilometrów.

              To co dla jednych jest wadą dla innych może być zaletą jak widać :-)
    Pełna wersja