Forum Dom Dom
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    kupic mieszkanie czy wynajac

    07.03.08, 11:05
    Warszawa
    zakladamy, ze wynajme mieszkanie jednopokojowe z kuchnia za okolo
    1500 zl
    zakladamy, ze mozna kupic podobne mieszkanie za okolo 250-260 tys.zl
    splata kredytu to okolo 1100 zl. miesiecznie
    rata plus czynsz wyniosa okolo 1500 zl

    nie tylko do ekspertowc, o radzicie ?
    Obserwuj wątek
          • kretynofil Kilka rzeczy 11.03.08, 15:24
            Po pierwsze, Twoje wyliczenia sa do du*y. Kawalerka za 1500 w
            Warszawie? Wybacz, ja wynajmuje (w zasadzie wlasnie koncze
            wynajmowac) dwupokojowe, nowe, w bloku z ochrona za 1100
            miesiecznie. Oczywiscie czynsz i zaliczki na media sa w to wliczone.

            Rate kredytu tez zle liczysz - zakladam ze w CHF, ale pamietaj ze
            CHF jest tani. Podrozeje troche i jeszcze bardziej Twoje wyliczenia
            sie rozjada. W PLN tez niefajnie, bo stopy procentowe rosna i beda
            rosly przynajmniej przez rok-dwa.

            Ogolnie - Twoje wyliczenia sa bledne.

            Pamietaj tez, ze w wypadku kredytu nie jest tak, ze placisz co
            miesiac 1000 PLN i 1000 PLN to Twoje "oszczednosci" - okolo 650 PLN
            to kasa na odsetki i marze dla banku, tylko ok. 350 to rzeczywiscie
            odlozona kasa. Wniosek: po pieciu latach wynajmu przepada Ci 90.000,
            po pieciu latach splacania kredytu przepada Ci 36000 (odsetki) +
            18000 (czynsz) + 12000 (remonty, amortyzacja) = 66.000. Niby mniej o
            24.000, ale to tylko oszczednosc okolo 400 PLN miesiecznie. Przy
            obecnym oprocentowaniu lokat wystarczyloby odkladac 280 PLN
            miesiecznie przez 5 lat, zeby zebrac takie pieniadze. Nie wychodzi
            tak rozowo, co?

            Co do krajow bardziej cywilizowanych, do ktorych moze kiedys Polska
            dolaczy, to tam sprawa jest prosta - ceny sa duzo bardziej normalne
            i duzo bardziej stabilne. Nie dotyczy to miast takich jak Londyn czy
            Madryt - ale i tam zaczyna sie hustawka. W Brukseli kwota okolo
            80.000 EUR wystarcza do zakupu 40-50 m2 mieszkania w gorszej
            lokalizacji. Zastanow sie, czy Twoj zakup na pewno jest taki
            przemyslany... Porownaj ceny z innymi krajami i wyciagnij wnioski.
            Nie daj sie nabierac na gadanie o popycie, bo sie zdziwisz. Sprawdz
            najpierw na wikipedii co to jest popyt (i mowie to zupelnie
            powaznie!) i czym sie rozni od "checi zakupu".

            W UE sprzedaz mieszkania trwa okolo szesciu miesiecy.

            Zakladasz ze sprzedasz to mieszkanie bez problemu - wybacz, ale moze
            zabraknac chetnych na jednopokojowa klitke... U nas rynek tez sie
            kiedys ucywilizuje i nie bedzie szansy sprzedania "ustawnych 9m2"
            jak jakis czas temu w Krakowie. To samo czeka w nastepnej kolejnosci
            kawalerki - takie mieszkania w cywilizowanym swiecie nie istnieja
            poza slumsami. Studio, owszem, ale one maja 60+ metrow...

            No i ostatnia sprawa - wklad wlasny - ile go masz? Pamietaj, ze
            jesli ceny mieszkan spadna, to bank poprosi o dodatkowe
            zabezpieczenie i jesli go nie posiadasz, to moze wypowiedziec Ci
            umowe - i bedziesz mial 30 dni na oddanie calej kwoty. Moze byc tak,
            ze nawet ze sprzedazy nie pokryjesz pozostalego kredytu - i wtedy
            jestes udupiony na cale zycie.

            Poczytaj sobie o kryzysie w Japonii. Ludzie po 14 latach splacania
            hipoteki za beznadziejne mieszkanie daleko od pracy, kupione na
            gorce, nadal nie sa w stanie sie go pozbyc. Po 14 latach splacania
            pozostala wartosc kredytu jest wieksza niz wartosc mieszkania na
            rynku. Takie rzeczy naprawde sie zdarzaja! I, co ciekawe, w Japonii -
            gdzie niedobor mieszkan i gruntow (zwlaszcza!) jest duzo, duzo
            wiekszy niz u nas...

            Moja rada: nie kupuj!

            ----------------------------------------------

            Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
            internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
            czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
            kretynami. Milej lektury :)
            • mara571 Re: Kilka rzeczy 11.03.08, 16:37
              Kretynofil, cenie niektore twoje wypowiedzi, wiec nie badz tym razem "kerynowaty".
              Piszesz.
              Wybacz, ja wynajmuje (w zasadzie wlasnie koncze
              > wynajmowac) dwupokojowe, nowe, w bloku z ochrona za 1100
              > miesiecznie. Oczywiscie czynsz i zaliczki na media sa w to wliczone.
              Te 1100 zl , ktore ci placa to czynsz i oplaty eksploatacyjne, ktore mylnie
              nazywasz czynszem.
              Przypomne, ze czynsz to oplata na uzytkowanie, na Zachodzie liczona najczesciej
              od mkw lokalu mieszkalnego lub uzytkowego.
              W oplaty eksploatacyjne wliczone sa smieci, podatki, ubezpieczenia budynku od
              klesk zywiolowych, woda czasami ciepla woda i ogrzewanie.
              Nigdy zuzycie pradu: w cywilizowanym swiecie za oplacenie pradu odpowiada
              lokator i to on zawera umowe na dostwawe pradu, nie wlasciciel mieszkania, jak
              bandyckie polskie przepisy chca.

              Co do kupna mieszkania: prawda jest, ze male mieszkanie w duzym miescie
              uniwersysteckim miescie mozna zawsze wynajac.Ale do konca zycia tam mieszkac?
              Ceny w Warszawie sa za wysokie, warunki kredytu hipotecznego w Polsce bandyckie
              ( LBS Nadrenii-Westfalii oferuje dzisiaj kredyt hipoteczny z oprocentowaniem
              stalym na 10 lat w wysokosci 4,65, jak sie chce 15 lat to 4,80%).
              Oczywiscie bez marzy, ale przy posiadaniu 50% wkladu wlasnego.

              Moge tylko apelowac: ludzie opamietajcie sie, wstrzymajcie sie z kupnem, ceny
              musza spasc, a przede wszystkim banki musza byc mniej chciwe.

              • kretynofil Sprostowanie. 11.03.08, 17:01
                > Te 1100 zl , ktore ci placa to czynsz i oplaty eksploatacyjne,
                ktore mylnie nazywasz czynszem.

                Dwie rzeczy: to ja placilem, nie mi placili; tak, owszem, dotyczy to
                rowniez oplat eksploatacyjnych. Czynsz to taki "skrot myslowy" :)

                Chodzilo mi o to, ze placilem (no, nadal place, ale juz niedlugo)
                1100 PLN co miesiac + telefon + internet + co jakis czas pokrywalem
                niedoplate ze wode i prad. Nie bylo zadnych dodatkowych kosztow.

                Z reszta sie zgadzam. Moze oprocz tego pradu - i podpisywania umowy,
                nie wszedzie tak jest ze MUSISZ to przerzucic na lokatora. W
                Brukseli to standard, ale ja ani moj kolega nie musielismy tego
                robic. Landlord okazal sie praktyczny :)

                Pozdrawiam!

                ----------------------------------------------

                Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                kretynami. Milej lektury :)
            • Gość: PdLV Re: Kilka rzeczy IP: *.bosbank.pl 12.03.08, 08:25
              kretynofil napisał:

              > Po pierwsze, Twoje wyliczenia sa do du*y. Kawalerka za 1500 w
              > Warszawie? Wybacz, ja wynajmuje (w zasadzie wlasnie koncze
              > wynajmowac) dwupokojowe, nowe, w bloku z ochrona za 1100
              > miesiecznie. Oczywiscie czynsz i zaliczki na media sa w to
              wliczone.

              Gdzie(dzielnica, ulica), jeśli można wiedzieć, wynajmowałeś 2 pokoje
              w takiej cenie?
            • Gość: ania Re: Kilka rzeczy IP: *.nokia.com 12.03.08, 10:56
              Bzdury o nieistniejacych kawalerkach ponizej 60m. Mam doswiadczenie z Monachium
              i Helsinek, zadne z tych miast nie posiada "slumsow". 30-metrowe klitki w
              scislym centrum to normalka, czasem jest to nawet 20 metrow. W centrum Helsinek
              30-metrowe mieszkanie kosztuje ok. 180-200.000 euro.

              W centrum zwykle dominuje starsze, choc wyremontowane budownictwo, mieszkania
              nie sa duze. Nie opowiadaj ludziom glupot.
              • Gość: MarekDe Oferty mieszkan na sprzedaz z zagranicy. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.03.08, 14:33
                www.properazzi.com/pl/
                Ceny mieszkan zagranica, sami sobie posprawdzajcie, nie wiem na ile to wiarygodne, ale jakies pojecie daje, latwo np. znalezc oferty nowe jak ta w Berlinie:

                international.propertyireland.net/property_info.php?property_id=8204&County=81&osCsid=954e383ef7e7d50f4c3f5338d34ad1fb
                wychodzi za mieszkanie 100 metrowe 278tys euro, garaz dodatkowo 20tys euro, nie wiem jaki jest standard wykonczenia (nie znam niemieckiego). Wychodzi na polskie ponad 10tys za metr kwadratowy.

                Dla ulatwienia:

                www.properazzi.com/flats/Germany/sale/
                www.properazzi.com/flats/Belgium/sale/
                www.properazzi.com/flats/Spain/sale/
                Itd.
                • kretynofil Nie rozumiem, co chcesz powiedziec? 12.03.08, 14:58
                  Bo ta oferta ktora przytoczyles jest niesamowicie atrakcyjna!

                  W Warszawie na Powislu (warszawski odpowiednik lokalizacji budynku)
                  nowe apartamenty to 25-40 tysiecy PLN za m2. Lokalizacja tego
                  budynku jest rownie prestizowa, miasto fajniejsze, a nadal cena od
                  2,5 do 4 razy nizsza. To po pierwsze.

                  Po drugie, standard mieszkan w tym budynku jest opisany po
                  angielsku - i to co mozna przeczytac jest bardzo interesujace:
                  - drewniane podlogi (dab),
                  - parapety z kamienia naturalnego,
                  - system ruchomych scian (fajne, jeszcze o tym nie slyszalem),
                  - ogrzewanie podlogowe,
                  - mozliwosc instalacji kominka (na zyczenie, ale w innym
                  mieszkaniu),

                  I to wszystko jest w cenie! Ciekaw jestem czy ten standard udaloby
                  Ci sie osiagnac gdziekolwiek w Warszawie za cene nawet o 20%
                  wyzsza :)

                  ----------------------------------------------

                  Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                  internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                  czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                  kretynami. Milej lektury :)
                  • Gość: MarekDe Re: Nie rozumiem, co chcesz powiedziec? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.03.08, 15:08
                    Nic nie chce powiedziec, niech se ludziska popatrza i sami wyciagna wnioski. Dla mnie wniosek jest prosty:

                    Ceny warszawskie do 7000zl za metr sa do zaakceptowania, to jednak jest stolica i rzadzi sie troche innymi prawami niz Krakow czy Poznan. Zreszta obecnie mozna kupic w Warszawie mieszkania po 6900 za metr (i jeszcze gratis daja garaz czy cos - juz nie pamimetam, sa billboardy na miescie).

                    Jak ktos chce drewniane podlogi czy kominek w standardzie to zaplaci 10000.

                    Wszystko wyzej to zysk dewelopera, malo logiczny jak dla mnie i ktos im sie do du*py dobrac powinien. Chyba, ze wszystko jest z marmuru i zlota - ale to ekstrema (patrz nizej).

                    Co do porownywania lokalizacji, to ja nie wiem, nie znam Berlina i nie wiem czy to pasuje do wspominanego Powisla gdzie ekstrma dochodza do 25-40tys za metr czy do Mokotowa gdzie mozna zamieszkac za 10tys za metr. Ale mysle, ze przywolywanie cen ekstrmalnych to troche demagogia :)

                    Pozdr.
                    • kretynofil To nie demagogia... 12.03.08, 15:21
                      Podana przez Ciebie lokalizacja, gdzie mieszkania sa sporo drozsze
                      (jakies 80%) niz w reszcie Berlina, to odpowiednik naszego Powisla.
                      Chyba sie zgodzisz, ze nie mozna porownywac srodmiescia Warszawy do
                      obrzezy Lublina, prawda?

                      > Jak ktos chce drewniane podlogi czy kominek w standardzie to
                      zaplaci 10000.

                      Powtorze - jesli chcesz miec wysoki standard, musisz za niego
                      zaplacic. Jesli mieszkanie w centrum kosztuje 15000 PLN w stanie
                      deweloperskim, i doliczysz do tego koszt wykonczenia (kolejne 2-3
                      tysiace na metrze) to nagle sie okazuje ze mieszkanie w centrum
                      warszawy jest prawie dwa razy drozsze niz w berlinie. Zdajesz sobie
                      sprawe z tego jakie tam sa zarobki i standard zycia, prawda?

                      Co do zyskow dewelopera, to akurat oni sami podajac koszty budowy,
                      uwzgledniajace ceny gruntu, podaja srednia dla Warszawy ok 5000/m2.
                      40% marzy dla sredniego mieszkania za 7000/m2 - to nieco za duzo...

                      Zreszta, czas pokaze. Mam nadzieje ze uda Ci sie pare osob nagonic -
                      w koncu lepiej w zyciu kogos wyje*ac niz zostac wyje*anym, nie?

                      ----------------------------------------------

                      Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                      internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                      czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                      kretynami. Milej lektury :)
                • kretynofil I jeszcze jedno, naganiaczu: 12.03.08, 15:43
                  Jesli chcesz badac ceny na jakims rynku, to pora sprawdzic jakie
                  portale sa dla "zagramanicznych idiotow" (jak ten, ktory podales), a
                  jakie sa uzywane w danym kraju do poszukiwania nieruchomosci. Tutaj
                  masz mieszkania w Brukseli w cenie do 355000 PLN (100000 EUR):

                  www.immoweb.be/en/buy.Results.gallery.cfm?xmi=&xkeep=Y&xidcategorieprev=5&xidcategorie=5&xtypelocation=N&xcodep
                  ays=B&xcodecommunelibre=&xidregionxidprovincexidarrondissement=1%
                  2C11%
                  2C+&xcodecommune1=&xcodecommune2=&xcodecommune3=&xcodecommune4=&xpric
                  e1=20000&xprice2=100.000&xdevice=EUR&xminroom1=&xminroom2=&xpermin=&x
                  orderby1=prixhtva&xorderby2=prixhtva&xshow=&xdisplay=gallery&xvpp=Y&x
                  vvi=Y&xneuf=Y&xinitliste=Y&mycurrent_section=buy&mycurrent_engine_sec
                  tion=buy&ongletsearchactif=1&xcodecommune5=&xsearchonglet=N

                  Ogolnie, porownalem ceny z Twojej strony z immoweb.be i vlan.be - i,
                  wybacz, ale wybrales sobie kiepski portal :)

                  ----------------------------------------------

                  Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                  internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                  czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                  kretynami. Milej lektury :)
              • kretynofil Widze ze mam do czynienia ze znawca :) 12.03.08, 15:38
                To moze mi jeszcze drogi kolega powie ile wynosza srednie zarobki w
                Helsinkach i Monachium? Och, pewnie tego nie mowili na kursie na
                naganiacza?

                Co do tych klitek - tak, owszem, zdarzaja sie - w bardzo malych
                ilosciach (10%). W nowym warszawskim budownictwie takie mieszkania
                to 50-70% mieszkan. Zasadnicza roznica, co?

                ----------------------------------------------

                Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                kretynami. Milej lektury :)
            • zuzazuzka Re: Kilka rzeczy 12.03.08, 14:49
              ja teraz nie kupi, to nwet jak będzie odkładal co miesiąc jaką kwote
              to i tak za kilka lat nic nie kupi w tej cenie, bo mieszkania
              zdrożeją a oszczędności zje inflacja!
              • kretynofil Co takiego? 12.03.08, 15:01
                A dlaczego mieszkania zdrozeja? Bo zuzazuzka tak mowi? Calkiem
                ciekawe, oswiecisz nas, malych glupich szaraczkow, dlaczego
                mieszkania zdrozeja?

                ----------------------------------------------

                Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                kretynami. Milej lektury :)
        • stoleczny Re: kupic mieszkanie czy wynajac 07.03.08, 14:31
          zdaje sobie sprawe, ze tu czy tam bedzie drozej lub taniej,
          wynajac mozna w centrum, miec wlasne to nie konieczne
          wyliczylem sobie tak,
          mieszkajac w wynajetym bede musial zaplacic 18 000 zl rocznie, 5 lat
          to jakby niebylo 90 000 zl za dach nad glowa, ktory nigdy nie bedzie
          moj, wyprowadzajac sie nie odzyskam z tego ani grosza, prawda nie
          jestem niczym zwiazany
          po tych samych 5 latach, splace cos niecos z dludu i to juz beda
          moje pieniadze nawet gdybym sprzedal za ta sama sume za ktora
          kupilem, czyli kalkulujac mieszkalem darmo z troche plus, powiedzmy
          okolo 15 -20 tys. zl. ktore moge wlozyc jako wplate na nowa
          pozyczke,
          czy moze takie rozumowanie jest calkiem od rzeczy ?
          • Gość: marc Re: kupic mieszkanie czy wynajac IP: *.centertel.pl 07.03.08, 14:45
            Oczywiście,ze kupić!!
            Ja zrobiłem tak rok temu.Kupiłem dużą kawalerke od
            dewelopera,podzieliłem na 2pokoje:)wykończyłem pięknie i teraz mam
            chętnych na kupno.Moge zarobić na niej ok.30tys.zł na czysto po
            odliczeniu wszystkich kosztów.Kredytu płace 1000zł i mam swoje!
            Mysle,ze jeszzce w tym roku sprzedam i kupie coś wiekszego.
            • Gość: Martika Re: kupic mieszkanie czy wynajac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.08, 20:51
              Kredyt jest z reguły na XX lat. Nie myślę, że przez 20, 30 lat
              chcesz mieszkać w kawalerce. Za kilka lat czeka cię więc operacja
              sprzedaży mieszkania obiążonego hipoteką. Trochę zachodu z tym jest
              ale wszystko dla ludzi. W tej chwili ceny mieszkań stoją, ale nawet
              w takich warunkach się opłaca, a zawsze masz szansę, że skok może
              się powtórzyć np. z powodu wejścia euro i wtedy dodatkowo zarobisz.
              Oczywiście możliwy jest spadek cen, ale moim zdaniem popyt jest
              jeszcze duży, chociaż ludziska kasy nie mają. Moim zdaniem kupować.
              • stoleczny Re: kupic mieszkanie czy wynajac 08.03.08, 08:52
                z waszych wypowiedzi wnioskuje, ze kupno mieszkania jest jednak
                bardzo ryzykowne, "czeka cię więc operacja - obciążonego hipoteką -
                ceny mieszkań stoją - spadek cen - ludziska kasy nie mają" i temu
                podobne ostrzezenia, ktore zniechecaja
                czy ktos z Was ma jakies doswiadczenia z krajow zachodnich, gdzie
                rynek nieruchomosci istnieje od dawien dawna i jak to tam wyglada ?
                czy tamtejsi tez maja podbne obiekcje do wlasnosci ?

                • serendepity Re: kupic mieszkanie czy wynajac 11.03.08, 10:50
                  W UK mozesz czekac miesiacami na oferte kupna jak masz pecha lub niezbyt
                  atrakcyjne mieszkanie lub chcesz za nie za duzo. A teraz jak zwolnil rynek
                  nieruchomosci moze byc gorzej. Obserwowalam konkretne nieruchomosci, ktore
                  ogladalam osobiscie i niektore sa ciagle dostepne od lata. Nie mialy jakis wad,
                  po prostu nie ma chetnych.

                  W Polsce jest inna mentalnosc i ludzie wola miec wlasne mieszkanie niz
                  wynajmowac, poza tym wydaje mi sie ze stosunek zarobkow do cen jest jednak
                  ciagle troche lepszy w PL.

                  W Polsce mam 2 mieszkania, w UK wynajmuje, bo uznalam kupno za niezbyt oplacalna
                  operacje. Wyliczylam, ze wyjde lepiej na wynajmie niz splacie kredytu i
                  sprzedazy pozniej.
                  • kretynofil Hihi :) 11.03.08, 16:12
                    > poza tym wydaje mi sie ze stosunek zarobkow do cen jest jednak
                    > ciagle troche lepszy w PL.

                    Hihi, masz racje - wydaje Ci sie :) Nadal jest tak, ze o ile norma
                    europejska (i dotyczy to rowniez miast takich jak Londyn!) jest to,
                    ze za srednia pensje mozna kupic 0,8-1.0 sredniej ceny m2
                    mieszkania, o tyle w Polsce to wypada 0,2-0,5. Przykro mi...

                    ----------------------------------------------

                    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                    czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                    kretynami. Milej lektury :)
                    • serendepity Re: Hihi :) 11.03.08, 18:14
                      Statystyka moze mowic jedno, ale niestety moje osobiste odczucia sa inne i
                      dlatego napisalam wydaje mi sie.

                      Nie musisz obrazac ludzi za to, ze pisza o swoich wrazeniach. Nie napisalam
                      nigdzie, ze tak jest i nie mowilam, ze tak mowia statystki.

                      BTW w samym Londynie jest bardzo duzy rozstrzal cen nieruchomosci.
                      • Gość: Touch Re: Hihi :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.08, 18:20
                        Pozwolę się wtrącić i zauważyć tylko, że nie sposób nawet o najmniejsze
                        wątpliwości, gdzie siła nabywcza średniej choćby pensji jest wyższa, u nas, czy
                        na zachodzie. W Polsce stosunek wynagrodzenia do cen, to nadal relacja
                        absurdalna i na granicy tragikomedii;)

                        Pozdr
                      • kretynofil Nie rozumiem o co Ci chodzi... 11.03.08, 19:23
                        Nie wiem, gdzie Cie obrazilem, rozbawilo mnie po prostu to, ze spedzenie nawet
                        kilku miesiecy poza Polska zmienia tak bardzo punkt widzenia, ale nie smialem
                        sie z Ciebie. Sam tak mam :)

                        Jedyne co moglo tak zadzialac, to moja sygnaturka - ale ona nie jest skierowana
                        do Ciebie :)

                        ----------------------------------------------

                        Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                        internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba czerpiaca
                        perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z kretynami. Milej
                        lektury :)
                • mara571 Re: kupic mieszkanie czy wynajac 11.03.08, 16:55
                  stoleczny napisała:

                  > z waszych wypowiedzi wnioskuje, ze kupno mieszkania jest jednak
                  > bardzo ryzykowne, "czeka cię więc operacja - obciążonego hipoteką -
                  > ceny mieszkań stoją - spadek cen - ludziska kasy nie mają" i temu
                  > podobne ostrzezenia, ktore zniechecaja
                  > czy ktos z Was ma jakies doswiadczenia z krajow zachodnich, gdzie
                  > rynek nieruchomosci istnieje od dawien dawna i jak to tam wyglada ?
                  > czy tamtejsi tez maja podbne obiekcje do wlasnosci ?
                  >
                  > Krotko Niemcy:
                  mieszkanie, a wlasciwie dom czynszowy z kilkoma mieszkaniami jest wsego rodzaju
                  lokata kapitalu dla bogatych. Teraz trzeba bardzo uwazac na lokalizacje, bo w
                  wielu dzielnicach czynsze spadaja, w wielu miastach widac sporo pustostanow.
                  Przecietna rodzina nie marzy o kupnie mieszkania, a o domu lub segnencie.
                  Najczesciej 5 lat przed kupnem lub budowa zawiera sie tzw Bausparvertrag: to co
                  podobnego do dawnych ksiazeczek mieszkaniowych, (co miesiac stala wplata).
                  Bausparvertrag gwaratuje uzyskanie kredytu
                  w momencie kupna lub budowy domu.
                  Z kredytem hipotecznym jest zwiazane najczesciej ubezpieczenie na zycie glowy
                  rodziny (do wysokosci hipoteki).
                  Co do mieszkan: kupuje sie je na wlasny uzytek w zasadzie tylko w wiekszych
                  atrakcyjnych miastach: np. Monachium, Hamburg, Kolonia, Frankfurt.
                  Z roku na rok rosnie znaczenie lokalizacji.
                  Strzezenie budynkow nie jest jeszcze konieczne.
                  Mieszkania w wiezowcach z duza iloscia lokatorow duzo tansze.
                  W wiezowcach zanjduje sie przede wszystkim mieszkania socjalne i otoczenie jest
                  raczej multi-kulti.
                  Wyjatek: dawna wioska olimpijska w Monachium.

              • Gość: karol Re: kupic mieszkanie czy wynajac IP: *.chello.pl 08.03.08, 10:26
                nie ma zadnego zachodu ze sprzedaza mieszkania z hipoteka. wlasnie to zrobilem i
                roznica jest taka, ze czesc pieniedzy idzie na rachunek banku, ktory wydaje
                dokumentu potrzebne do wykreslenia hipoteki. cala operacja sie wydluza o tydzien
                i tyle. no ale jesli to dla kogos jest 'zachodem' to cala sprawa zakupu
                mieszkania musi byc nie do przeszkoczenia ;)

                • Gość: Martika Re: kupic mieszkanie czy wynajac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.08, 12:54
                  Ja właśnie radzę kupić, ale mam w tej chwili taką sytuację, że jak
                  znajomemu mówiłam co ma załatwić przy kupnie mieszkania na kredyt to
                  się za głowę chwycił i zrezygnował. Wszystko jest do
                  przeprowadzenia. A każda informacja dla osoby, która ma przez to
                  przejść jest cenna. Sama kupiłam dom obciążony hipoteką i przez to
                  prawie musiałabym jeszcze raz załatwiać pewne dokumenty od nowa. A
                  załatwianie spraw przeciągło się nie o tydzień a o 2 miesiące
                  (spłacaliśmy hipotekę, od nowa wszystkie wyciągi z ksiąg itp.). Może
                  zrobiliśmy bład, że właściciel chciał spłącić hipotekę przed
                  tranzakcją kupna, a nie w trakcie, ale mądry polak po szkodzie, mnie
                  nikt tego nie powiedział.
                    • Gość: karol Re: kupic mieszkanie czy wynajac IP: *.chello.pl 09.03.08, 10:24
                      Absolutnie nie, posrednicy inkasuja 2.9% (albo jak sa mniej zachlanni 2.5%)
                      wartosci nieruchomosci (plus 22% VAT!) za jej pokazanie i skontaktowanie ze
                      sprzedajacym, a pozniej na dopilnowaniu, ze zaplacisz prowizje. Na tym sie ich
                      obowiazki de facto koncza.

                      Nie ma wiekszych zlodzieji niz posrednicy, nawet banki i notariusze tak nie
                      zdzieraja jak oni. Ponadto, posrednicy nie biora na siebie ZADNEJ
                      odpowiedzialnosci, w 90% przypadkow sa to ludzie, ktorzy nie maja ani wiedzy ani
                      odpowiedniego wyksztalcenia, po prostu sytuacja na rynku pozwalala w latwy
                      sposob zarobic kupe kasy malym nakladem pracy i stad tyle agencji jest na rynku.

                      Mimo, ze nigdy nie zaplacilem prowizji od sprzedazy agencji nieruchomosci to mam
                      o nich jak najgorsze zdanie. Ale mialem z nimi doczynienia, gdy sam szukalem
                      mieszkania, to byla parada niekompetencji. Chociaz byl wyjatek, jedna pani z
                      agencji Aspekt, ale to tylko wyjatek potwierdzjacy regule...

                      W zalatwieniu wszystkich papierkow moze byc pomocny notariusz lub ktos w banku,
                      jesli sie bierze kredyt. Ale naprawde, nie robmy z tego jakiegos wielkiego problemu.

                      Pozdrawiam
                    • Gość: Marika Re: kupic mieszkanie czy wynajac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.08, 10:46
                      Zaświadczenie o niezaleganiu z podatkami, zaświadczenie z zus,
                      zaświadczenie o posiadaniu konta w banku, pit z poprzedniego roku,
                      poświadczenie o wysokości zarobków, operat szacunkowy, jeżeli masz
                      umowy o dzieło albo zlecenia to też (i część którą załatwia
                      sprzedający, wyciągi z ksiąg wieczystych) nie wspominając o takich
                      drobiazgach jak kserówki z dowodu osobistego itp. Od razu zrób sobie
                      furę kserówek. Ja miałam jeszcze dużo innych ale to przy domu.
                      Zaświadczenia są ważne przez określony czas, więc jak za długo
                      załatwiasz sprawy to musisz drugi raz latać. Zaświadczenie nie
                      wydają od razu to trwa. Ekspert pomaga ci wypełnić wniosek i
                      sprawdzi czy masz wszystkie dokumenty i tyle. Nikt za ciebie nie
                      lata po urzędach. Ja miałam wszystkie (tak mi się zdawało) dokumenty
                      i zanim podpisałam umowę przedwstępną, poszłam z dokumentami do
                      eksperta zapytać się, czy wszystko ok i czy dochód wystarczy. Umowę
                      przedwstępną podpisywałam w biurze nieruchomości. Potem się okazało,
                      że zła bo nie ma podpisu współwłaściela. Potem chcieli jeszcze
                      zaświadczenia z banku, że mam konto (mam inteligo więc musiałam
                      załatwiać to pocztą), potem wygasła ważność jednego dokumentu i
                      musiałam latać 2 raz, potem właściciel wykreślał hipotekę i
                      załatwialiśmy 2 raz wyciąg z ksiąg wieczystych, potem chcieli, żebym
                      udowodniła, że mam na koncie 200 tys. (opisane w innym wątku).
                      Generalnie jest to nieprzewidywalne. Są banki, które reklamują się,
                      że wystarczy oświadczenie itp. tylko nikt nie podaje, że wtedy
                      odsetki są astronomiczne. Wszystko załatwisz, tysiące ludzi to
                      załatwiło. Ja jestem przyzwyczajona do załatwiania urzędowych spraw,
                      prowadzę i firmę, a naprawdę to miałam dość. Może miałam tylko
                      pecha, ale lepiej się nastawić, że będzie ciężko i załtwić to
                      tydzień.
                      • pitahaya1 Re: kupic mieszkanie czy wynajac 10.03.08, 15:39
                        Wow....fajnie ale mimo wszystko chyba za dużo tego:) Nie twierdzę, że to nie
                        wymogi banku.

                        Kupowałam zarówno mieszkanie jak i dom. Obydwie nieruchomości kredytowane.

                        Umowa o pracę. Może stąd tak niewiele "papierów" do dostarczenia.



                        Mieszkanie:
                        -zaświadczenie ze spółdzielni
                        -wyciąg z KW
                        -informację o wymeldowaniu
                        -opłacone rachunki (prąd, tv, internet...)-to akurat bardziej nam było potrzebne:)
                        -zaświadczenie o dochodach
                        -wyciąg z konta z ostatnich trzech miesięcy (wystarczył wydruk)
                        -posiadane środki-wydruk j.w.
                        -wyciągi z kart kredytowych (ostatni rachunek z saldem)

                        Pozostałe dokumenty (dowód, książeczka wojskowa w przypadku męża) pracownik
                        banku sam sobie kserował.

                        Dom:
                        -zaświadczenie o zarobkach
                        -wyciągi z kont, kart kredytowych (j.w.)
                        -w przypadku umów zakończonych, ksero umów zamknięcia
                        -wyciąg z KW (działka)
                        Pozostałe dokumenty (m.in. pozwolenie na budowę) przesyłał deweloper.

                        W przypadku W-wy wyciągi z KW wydawane są niemal natychmiast (o ile są w wersji
                        elektronicznej), w dwóch punktach (do niedawna były dwa-Al.Solidarności,
                        Promenada).

                        Pozdrawiam.

      • Gość: czapski Re: kupic mieszkanie czy wynajac IP: *.cable.smsnet.pl 11.03.08, 15:29
        1 Nie wydaje mi się żeby Twoje wyliczenia były dokładne - w moim mieście
        (Szczecin) rata miesieczna mieszkania za 220 000 wynosi ok. 1400 zl, a za
        wynajem takiego mieszkania placi sie ok. 800zl. ( czynszy i oplaty nie wliczone
        w zadna z sum)

        2 Wszystko zalezy od tego jak prognozujesz uksztaltowanie cen mieszkan w
        przyszlosci. Jezeli ktos uwaza, ze bedzie dalej roslo, to zdecydowanie lepiej
        kredyt. W mojej opinii czeka nas stabilizacja cen, a w perspektywie 5-10 lat (co
        jest perspektywa przy kredycie 20-30 letnim istotna) tąpnięcie cen do poziomu
        nrdowskiego (wieksza emigracja niz imigracja, wchodzenie w dorosle zycie
        pokolenia nizu demograficznego przy wchodzeniu w wiek starczy wyzu powojennego,
        rosnace drastycznie ilosc budowanych mieszkan i domow w ostatnim czasie). To
        oczywiscie tylko hipoteza, ktorej nie traktuje jako kanon zdrowego rozsadku,
        wiec prosze wlascicieli 2 mieszkan o nieobrazanie mnie ;)
      • Gość: amarula Re: kupic mieszkanie czy wynajac IP: 91.105.221.* 11.03.08, 17:09
        wlasnie rozstrzygam podobny dylemat. jedyna roznica to miejsce zamieszkania -
        glasgow. tutejszy system posluguje sie pojeciem property lader czyli dochodzenie
        do wymarzonej nieruchomosci metoda malych kroczkow. i to wlasnie chcemy zrobic -
        zaczac od kawalerki czy czegos rownie dostepnego cenowo, po kilku latach (jak
        tylko minie okres fixed rate) sprzedac a pieniadze w ten sposob zarobione
        spozytkowac na depozyt kolejnego kredytu. tak funkcjonuja rynki nieruchomosci w
        wiekszosci cywilizowanych krajow, dlaczego w Polsce mialoby byc inaczej? jesli
        chodzi o sprzedaz mieszkania - tutaj po prostu sprzedasjesz jak kazde inne a
        pieniadze odpowiednio proporcjonalnie trafiaja do ciebie i do banku. mysle iz
        ejest to najlepsze rozwiazanie, zaluje ze nie zrobilam tego w czasie studiow
        badz tu nieco wczesniej zanim ceny poszly do gory ;) ale juz niebawem, niebawem.. ;)
        powodzenia! :)
        • stoleczny Re: kupic mieszkanie czy wynajac 11.03.08, 19:46
          tak, o tym wiem, moi znajomi mieszkaja w Skandynawii i tam jest
          podobny sposob rozumowania, powoli do celu
          nikt, kto zaczyna od malego mieszkania nie mieszka w nim cale zycie
          ale gdzies trzeba zaczac,
          mlodzi wiec kupuja najpierw cos co sa w stanie placic, po pewnym
          czasie sprzedaja kupujac cos wiekszego i tak do celu
          tam tez sa rozne okresy koniunkturalne, rynek bardziej zaspokojony
          niz bedzie w Polsce w jakims dajacym sie przewidziec okresie, a
          jednak jest to najpopularniejsza metoda mieszkania, mieszkanie w
          czynszowce lub wynajetym to strata czasu i pieniedzy, tak twierdza

          znajomy napisal mi: wynajmujac mieszkanie np. za 800 zl zaplacisz
          przez 20 lat 192 000 zl ale napewno wiecej bo w miedzy czasie czynsz
          sporo wzrosnie, czyli najpewniej okolo 300 000 zl, ktos sie bedzie
          sieszyl, ze miales dach nad glowa
          za te pieniadze dzis kupisz mieszkanie, ktore po 20 latach bedzie
          napewno wiecej warte niz dzis, biorac chocby tylko pod uwage
          inflacje, czyli wyjdzie ci na to, ze sprzedajac mieszkales napewno
          darmo ale napewno tez z zarobkiem i co wazne, masz gotowke 300 000
          zl plus, ktorej bys nigdy nie odlozyl ale nikt ci nie karze mieszkac
          caly czas w tym mieszkaniu, mozesz je zmienic o wiele wczesniej
          kiedy bedzie nadchodzila dobra koniunktura,
          niby to takie logiczne ale czytajac wasze wypowiedzi, ciagle mam
          obiekcje i obawy
          • kretynofil Powtorze: Twoje wyliczenia sa bledne! 12.03.08, 06:39
            Znajdz mieszkanie, ktore chcialbys kupic, i sprawdz ile bedzie kosztowal wynajem
            takiego. Wtedy idz do naganiaczy (wedle uznania: Open Finance, Expander, etc.) i
            popros ich o symulacje wysokosci rat, wraz z informacja jaka czesc raty
            miesiecznej to rata odsetkowa a jaka kapitalowa. Sprawdz jaka czesc kredytu
            bedzie splacona po 3, 5, 10 latach. Wtedy wroc na forum i przepros, ze sluchasz
            sie glupich kolegow :)

            Pozdrawiam!

            ----------------------------------------------

            Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
            internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba czerpiaca
            perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z kretynami. Milej
            lektury :)
          • kretynofil Specjalnie dla Ciebie - wyliczenie! 12.03.08, 07:56
            Nudzilo mi sie przy sniadaniu, to sobie policzylem na stronie OpenFinance.pl,
            jak Twoja "inwestycja sie oplaca". Jako przyklad wzialem mieszkanie, ktore
            wynajmowalem w Warszawie. 38m2, nowy blok, ochrona i inne pierdoly. Wynajem:
            1100 PLN (zawiera oplaty stale i zaliczki na media).

            Zalozmy teraz, ze mieszkanie jest warte 300.000 PLN (pierwsze optymistyczne
            zalozenie!), czyli okolo 7000/m2. Zakladam, ze kupujesz je na 3/5/10 lat, po
            ktorych je sprzedasz (kolejne optymistyczne zalozenie - ze cena nie spadnie).
            Oprocentowanie kredytu 4,50% razem z marza (kolejne bardzo optymistyczne
            zalozenie, nikt tak teraz nie daje), raty rowne (w tym wypadku 1500 PLN), nie ma
            oplat notarialnych, posrednictwa, meble spadly z nieba itd.

            3 lata:
            - koszt wynajmu to 13200 rocznie, wiec 39600 po trzech latach,
            - koszt kredytu to 18000 rocznie, wiec 54000 po trzech latach, do tego czynsz
            300 PLN/mc i amortyzacja, remonty - 200 PLN/mc (w sumie 18000 po trzech latach).

            No dobra, ale przeciez mieszkanie jest Twoje, splaciles czesc kredytu, wiec cos
            zarobiles. Popatrzmy: rata kapitalowa w tym okresie, srednia, to 420 PLN
            (przedzial od 389-444), a wiec, przez te trzy lata splaciles w sumie 15200 PLN.
            Tak wiec, wszystkie Twoje koszty przez ten okres to 72000 PLN, ale jesli
            sprzedasz mieszkanie, to odzyskasz 15200 PLN (splacony kapital). W bloto poszlo
            54800 PLN, czyli o 15200 wiecej niz w wypadku wynajmu.

            5 lat:
            - wynajem to 66000 PLN,
            - koszt kredytu to 90000 PLN + 30000 PLN czynsz i remonty.

            W tym czasie srednia rata kapitalowa wyniosla 440 PLN (poczatek 389, koniec 486
            PLN). Splaciles wiec 26400 PLN z kwoty kredytu. Przy sprzedazy wychodzi wiec
            tak, ze jestes w plecy 120000 (kredyt i oplaty) - 26400 (splacony kapital) =
            93600 PLN. Wynajem kosztowal Cie 66000 PLN, czyli o 27600 PLN mniej.

            10 lat (dlugo, jak na mieszkanie w kawalerce, co?):
            - wynajem 132000 PLN,
            - kredyt 180000 PLN + oplaty stale 60000.

            Zgromadzony kapital: srednia rata kapitalowa to 500 PLN (389, 606), a wiec 60000
            PLN. Tak, to nie jest blad, biorac kredyt na takich warunkach (nikt tak dobrych
            teraz nie daje!) przez 10 lat splacisz zaledwie 1/5 wartosci mieszkania!
            Wychodzi wiec tak, ze przy zakupie wydales 180000+60000-60000 = 180000. Przy
            wynajmie 132000 PLN, o 48000 PLN mniej.

            Zeby Ci sie ten interes oplacal, musialbys mieszkac w tym mieszkaniu
            przynajmniej 23-24 lata. Fajnie?

            Najlepsze teraz: jesli mieszkanie wynajmujesz, a roznice w cenie raty/wynajmu
            inwestujesz nawet bardzo bezpiecznie, to dysproporcja jest ogromna i nawet po 30
            latach (i splaceniu kredytu) jestes do tylu :)

            ----------------------------------------------

            Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
            internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba czerpiaca
            perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z kretynami. Milej
            lektury :)
            • Gość: haha Re: Specjalnie dla Ciebie - wyliczenie! IP: *.chello.pl 12.03.08, 09:12
              A kto wydaje MIESIECZNIE 200zl na remont mieszkania, czlowieku! Nie kazdy jestem Adamem Slodowym! Jak juz jestes taki kretynofil to patrz podwojnie co piszesz, zeby ciebie ktos nie wzial za kretyna (sorry :). Pozatym w tych twoich wynurzeniach mijasz sie z prawda kilka razy:

              * kredyt 4.5% jest bardzo latwy to uzyskania, ja mam 3.7% w CHF - prosze schowaj dla siebie te teksty o tym jaki to niebezpieczny kredyt. Splacam takie kredyty od 7 lat i nie moge narzekac.

              * ceny mebli :) zakladasz, ze w wynajmowanym mieszkaniu wszystkie meble juz masz? np. takie dla Twojej 7 letniej corki, albo 15 letniego syna? baaardzo optymistyczne zalozenie.

              * nie kazdy ma ochote sie bujac z wynajmowanym mieszkaniem np. przez te twoje wyliczone 5 lat zeby zyskac marne 27600. Gdyby tak bylo ludzie nie kupowali by nic drozszego, bo po co miec duzy dom, skoro na 40 metrach mozna juz pomieszkiwac? po co jezdzic mercedesem skoro rower tez wystarczy itd. Nie kazdy sie urodzil sknera, zeby tak oszczedzac.

              Chociaz policzmy to inaczej:

              kredyt 300 tys na 3.7%, raty rowne, scenariusz 10 letni:

              wynajem:

              1200*10*12=144 tys

              zakup:

              czynsz=350zl
              rata=1400zl
              (kapital_sredni,odsetki) = (558zl, 842zl)

              10*12*350 + 10*12*1400 = 210tys

              po odliczeniu splaconego kapitalu:

              210 - 10*12*558 = 143 tys

              A teraz majac to w pamieci wyobraz sobie 4 osoba rodzine (i siebie jako jej 'glowe'), dwoje malych dzieci, ktore musza miec pokoj (chocby wspolny), z misiami na scianach, w coraz to innych kolorach etc. zapewnij im teraz, ze wynajmujacy np. po roku nie zmieni zdania i nie bedzie chcial wypowiedziec umowy. I bujaj sie z cala rodzina i dobytkiem po miescie w poszukiwaniu nowego lokalu. Bardzo odpowiedzialnie jak na doroslego czlowieka...juz widze moja zone jak z usmiechem na twarzy przeglada oferty wynajmu mowiac "Kochanie, to oszczedzanie na mieszkaniu przez wynajem, to byl cudowny pomysl".

              Jak jestes singlem to moze i sobie mozesz tak pomieszkiwac (bo mieszkaniem bym tego nie nazwal) ale nie wmawiaj wszystkim, ze to jest recepta na zycie!

              • kretynofil Wlasnie dlatego w Polsce ludzie sa biedni... 12.03.08, 09:40
                ...bo durni nieslychanie...

                > A kto wydaje MIESIECZNIE 200zl na remont mieszkania, czlowieku!
                > Nie kazdy jestem Adamem Slodowym!

                Nikt, baranie. Nikt nie wydaje 200 PLN miesiecznie na remonty.
                Wszyscy wydaja po kilka tysiecy raz na kilka lat. Zrozumial?

                > * kredyt 4.5% jest bardzo latwy to uzyskania, ja mam 3.7% w CHF -
                prosze schowaj dla siebie te teksty o tym jaki to niebezpieczny
                kredyt. Splacam takie kredyty od 7 lat i nie moge narzekac.

                Dzisiaj go brales? Nie? No widzisz, problem jest taki ze LIBOR
                wzrosl jakis czas temu (co podnioslo tez Twoja rate, wiec pewnie
                wiesz), banki tez zwiekszaja marze i ubezpieczenie niskiego wkladu
                wlasnego. Kredyt w CHF tez trudniej dzis uzyskac (przekomiczna
                Rekomendacja "S", z ktorej wynika ze kogos nie stac na rate 1500 PLN
                przy kredycie w CHF, ale stac go na rate 2000 PLN przy kredycie PLN).

                > * ceny mebli :) zakladasz, ze w wynajmowanym mieszkaniu wszystkie
                meble juz masz? np. takie dla Twojej 7 letniej corki, albo 15
                letniego syna? baaardzo optymistyczne zalozenie.

                Nie. Dlatego wlasnie nie uwzglednilem ich w zadnym z wyliczen -
                zalozylem, ze tak jak kupujesz mieszkanie bez mebli, tak musisz
                czesc mebli dokupic do mieszkania wynajetego - roznica to AGD; ono z
                reguly jest w wynajetym mieszkaniu. Tak trudno to zrozumiec?!

                > * nie kazdy ma ochote sie bujac z wynajmowanym mieszkaniem np.
                przez te twoje wyliczone 5 lat zeby zyskac marne 27600.

                Ale przeciez o to chodzilo autorowi watku! Pytal czy w krotkiej
                perspektywie czasowej (bo o innej nie mozna myslec kupujac
                kawalerke) oplaca sie bardziej wynajac czy kupic. Odpowiedzialem mu
                na to pytanie - pokazujac, ze te pieniadze ktore "odklada" splacajac
                mieszkanie sa mniejsze lub porownywalne z tymi ktore zyskuje nie
                kupujac. To tez dla Ciebie za trudne, tak?

                > A teraz majac to w pamieci wyobraz sobie 4 osoba rodzine (i siebie
                jako jej 'glowe'), dwoje malych dzieci, ktore musza miec pokoj
                (chocby wspolny), z misiami na scianach, w coraz to innych kolorach
                etc. zapewnij im teraz, ze wynajmujacy np. po roku nie zmieni zdania
                i nie bedzie chcial wypowiedziec umowy.

                Co Ty bredzisz? Mieszkanie za 1400 PLN miesiecznie kredytu dla
                czteroosobowej rodziny w Warszawie?! Wlasnie w tym rzecz, ze ten
                gosc nie ma jeszcze rodziny (przynajmniej tak wynika z jego postow,
                bo dzieciaty nie kupi kawalerki) - i interesuje go, czy dla kilku
                lat mieszkania oplaca sie kupowac. Ja na to pytanie odpowiedzialem,
                a Ty cos tu pokrzykujesz nie na temat i bez sensu.

                Druga sprawa to Twoje wyliczenia - stosunek kapital/odsetki jaki
                podales, zeby sie zgadzalo, osiaga sie po okolo 13 latach splacania
                kredytu. A my caly czas mowimy o pierwszych kilku latach.

                Trzecia sprawa to wypowiedzenie umowy najmu - zgadzam sie, to sie
                zdarza, i mi tez sie raz zdarzylo, bo wlasciciel sprzedawal
                mieszkanie. Moge Cie jednak zapewnic, ze jesli szukasz odpowiedniego
                landlorda, to znajdziesz - i taki Cie nie wyrzuci po kilku
                miesiacach. Trzeba tylko sie przylozyc do szukania!

                > I bujaj sie z cala rodzina i dobytkiem po miescie w poszukiwaniu
                nowego lokalu. Bardzo odpowiedzialnie jak na doroslego czlowieka...

                Wiesz, akurat moja rodzina (brak dzieci, owszem) narazie bardzo
                docenia to, ze potrafie sie bezbolesnie przeprowadzic w
                ciekawsze/ladniejsze miejsce, gdzie wiecej zarabiam, albo czujemy
                sie lepiej.

                > Jak jestes singlem to moze i sobie mozesz tak pomieszkiwac (bo
                mieszkaniem bym tego nie nazwal) ale nie wmawiaj wszystkim, ze to
                jest recepta na zycie!

                Oczywiscie. Zgodnie z tym co piszesz, 70% spoleczenstw starej UE to
                single, ktorzy cale zycie "pomieszkuja" bez rodziny. Gratuluje
                trzezwosci oceny.

                ---------

                Ja sie nie dziwie, ze w Polsce jest tak biednie, skoro ludzie sa tak
                glupi... Liczyc do pieciu nie potrafia, oprocentowania kredytu nie
                potrafia obliczyc, sprawdzic prostych wyliczen, etc. Rece opadaja po
                prostu...

                ----------------------------------------------

                Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                kretynami. Milej lektury :)
                • Gość: haha wlasnie dlatego z kretynem nie warto dyskutowac... IP: *.chello.pl 12.03.08, 09:59
                  > > A kto wydaje MIESIECZNIE 200zl na remont mieszkania, czlowieku!
                  > > Nie kazdy jestem Adamem Slodowym!
                  >
                  > Nikt, baranie. Nikt nie wydaje 200 PLN miesiecznie na remonty.
                  > Wszyscy wydaja po kilka tysiecy raz na kilka lat. Zrozumial?

                  Sluchaj idioto, nie mam zamiaru sie z toba licytowac na obelgi, jak nie
                  potrafisz normalnie dyskutowac to spadaj.

                  > Ja sie nie dziwie, ze w Polsce jest tak biednie, skoro ludzie sa tak
                  > glupi... Liczyc do pieciu nie potrafia, oprocentowania kredytu nie
                  > potrafia obliczyc, sprawdzic prostych wyliczen, etc. Rece opadaja po
                  > prostu...

                  Wykaz mi, ze wyliczenia sa bledne, szczegolnie, ze uzywalem tego samego
                  kalkulatora na OpenFinance. Jak nie wykazesz bledu w obliczeniach to po prostu
                  bedziesz lgarzem.

                  Dla ulatwienia panie matematyku podpowiem ci, ze wzialem dokladnie okres 10
                  letni do obliczenia sredniej kwoty kapitalu i odsetek z kredytu 30 letniego,
                  reszte parametrow juz znasz, bo je podalem.

                  CZEKAM.

                  • kretynofil No dobrze, argumenty sie skonczyly, tak? 12.03.08, 10:16
                    Dlaczego odnosisz sie tylko do tego jednego punktu? Rozumiem, ze z
                    innymi sie zgadzasz, tak? A moze po prostu trzeba wybrac jeden, i
                    trzymac sie go kurczowo?

                    Piszesz o oprocentowaniu 3,7% - a ja Ci odpowiadam: nikt DZISIAJ nie
                    da Ci takiego kredytu przy niskim wkladzie wlasnym. trzy lata temu
                    jeszcze dawali, ale to se ne wrati. Ja bralem 2 lata temu i
                    oprocentowanie mam okolo 4,05% (na poczatku bylo 3,50%) - i od tego
                    czasu znowu wzroslo...

                    Jesli chcesz, to mozemy zrobic takie zalozenia:
                    - LIBOR spadnie do 2%,
                    - marza banku spadnie to 0,1%,
                    - frank spadnie do 1,50 PLN juz po wzieciu kredytu i nigdy nie
                    wzrosnie.
                    I co? No rzeczywiscie, w ten sposob mozna udowodnic wszystko :)
                    Chyba nie bierzesz pod uwage tego, ze i LIBOR wzrosnie, marze
                    (ubezpieczajace bank) tez rosna, a i CHF sie umocni w dluzszej
                    perspektywie.

                    To sobie wyjasnilismy, to moze poprosze o odpowiedz na inne moje
                    argumenty? Moze udowodnisz to, ze remonty nic nie kosztuja,
                    mieszkania kupuje sie umeblowane od razu na 20 lat, a czteroosobowa
                    rodzina moze kupic mieszkanie w Warszawie za 1400 PLN z niskim
                    wkladem wlasnym na 3,70% rocznie?

                    Co do inwektywow, to jak sie nauczysz liczyc na palcach, to policz
                    je w swoich wypowiedziach (pomoge Ci: 1 - "zeby ciebie ktos nie
                    wzial za kretyna", 2 - "z kretynem nie warto", 3 - "idioto") i w
                    moich (1 - "baranie"). Licytacje na razie wygrywasz :))))

                    TEZ CZEKAM :)

                    ----------------------------------------------

                    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                    czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                    kretynami. Milej lektury :)
                      • kretynofil Zgadzam sie, ale to tylko czesc prawdy... 12.03.08, 10:50
                        Owszem, cena wynajmu rosnie (to tez zalezy od umowy, ale niech
                        bedzie) - tak jak czynsz i fundusz remontowy (chodzi o remonty
                        budynku, nie remonty mieszkania). Dlatego obie te wielkosci
                        pominalem, bo w przyblizeniu podwyzka bedzie podobna.

                        ----------------------------------------------

                        Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                        internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                        czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                        kretynami. Milej lektury :)
                        • Gość: zed Re: Zgadzam sie, ale to tylko czesc prawdy... IP: *.cec.eu.int 12.03.08, 10:59
                          ok, niech tak bedzie
                          ogolnie zgadzam sie z Toba, kawalerki bym nie kupowal, nie ma bata...
                          ja kupilem 1.5 roku temu 3 (4-takidziwny uklad:)) pokojowe mieszkanie niedaleko
                          Zakrzowka w Krakowie, czyli okolica swietna itp...dalem za nie 375(kredyt w CHF,
                          30 lat, rata ok 1700 - czyli wzrosla przez kilka miesiecy z 1600)
                          za wynajem placilem z wszystkimi kosztami ok 1400, teraz place kredyt + oplaty
                          ok 2000-2100.
                          czyli srednio 700 w plecy
                          mieszkanie podrozalo o jakies 40-50k wiec teoretycznie moznaby je sprzedac, ale
                          podoba i sie i chce tam pomieszkac troche:) a przynajmniej potrzymac je jeszcze
                          bo wywialo mnie do Brukseli...teraz bede je wynajmowal - da sie je wynajac za
                          kwote kredytu + oplaty (podobno, nie znam sie tak twierdzi znajomy posrednik,
                          zobaczymy co z tego wyjdzie), za 2000 z wszystkimi oplatami sam znalazlem
                          chetnego...
                          czyli kupic tak, ale nie kawalerke i nie powyzej 400k, czy takie cos da sie w
                          Warszawie - nie wiem, wiec byc moze wynajem bedzie najlepsza opcja...
                          • kretynofil Witamy w Brukseli :) 12.03.08, 11:04
                            Tez tu teraz mieszkam :)

                            > czyli kupic tak, ale nie kawalerke i nie powyzej 400k, czy takie
                            cos da sie w Warszawie - nie wiem, wiec byc moze wynajem bedzie
                            najlepsza opcja...

                            Widzisz, powyzsze zdanie jest wewnetrznie sprzeczne - nie da sie
                            kupic czegos istotnie wiekszego od kawalerki za 400000 PLN w
                            Warszawie (mysle o koszcie calkowitym - u dewelopera moze sie da
                            taniej, ale dochodzi koszt wykonczenia, ktore wlasnie robie - i to
                            jest upiornie drogie)...

                            Smacznej brukselki w Brukselce :)

                            ----------------------------------------------

                            Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                            internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                            czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                            kretynami. Milej lektury :)
                            • Gość: zed Re: Witamy w Brukseli :) IP: *.cec.eu.int 12.03.08, 11:08
                              wole gofry niedaleko Manneken Pis czy jak to sie pisze, sprzedaje je Polka i sa
                              przepyszne:D
                              frytki tez maja niezle
                              jaka szkoda ze narzucilem sobie bezgofrowa, bezczekoladowa i bezfrytkowa diete;/

                              a co do mieszkania - to wg mnie nie oplaca sie kupwoac nic drozszego, wiec
                              zostaje wynajem a roznice inwestowac z rozumem i za 10 lat bedzie juz odlozone
                              na porzadny wklad wlasny...
                              • kretynofil Ile placisz za mieszkanie w Brukselce? 12.03.08, 11:16
                                Stoleczny twierdzi ze w Polsce wzrosna ceny wynajmu do
                                poziomow "europejskich" (mysli chyba o Oslo :]). Pochwalisz sie?

                                ----------------------------------------------

                                Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                                internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                                czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                                kretynami. Milej lektury :)
                                  • kretynofil Stoleczny, co Ty na to? 12.03.08, 11:20
                                    Jak widzisz, pola do wzrostow cen wynajmu w Polsce juz nie ma...

                                    ----------------------------------------------

                                    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                                    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                                    czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                                    kretynami. Milej lektury :)
                                    • Gość: zed Re: Stoleczny, co Ty na to? IP: *.cec.eu.int 12.03.08, 11:26
                                      a ile Ty placisz?
                                      ja wiem, ze tu ludzie placa do 500 do 1500, 2 pokojowe srednio za 800...
                                      nie wiem tez jakie w Brukseli sa zarobki (ja pracuja dl aKomisji jako
                                      freeancer-mam dzialalnosc w Polsce), ale wiem, ze na umowe proponowali mi 3 k
                                      brutto (a za taka kase nie oplaca sie ruszac z Polski wg mnie)
                                      • kretynofil Ja place 1300 EUR, ale... 12.03.08, 11:30
                                        ...szukalem troche "na hurra", wiec przeplacilem.

                                        Tez pracuje jako freelancer, ale nie dla KE, tylko... gdzie
                                        indziej :) Nie moge napisac gdzie, bo tu jest taka jedna, ktora
                                        ciagle sie do mnie przyczepia i jeszcze doniesie pracodawcy, jak to
                                        ja sie w pracy obijam :)))

                                        Umowa o prace to rzeczywiscie slaby interes, ale i tak mozna dostac
                                        wiecej niz 3k brutto.

                                        ----------------------------------------------

                                        Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                                        internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                                        czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                                        kretynami. Milej lektury :)
                                        • Gość: zed Re: Ja place 1300 EUR, ale... IP: *.cec.eu.int 12.03.08, 11:34
                                          wiesz co jak ja widze jak ludzie tu pracuja to sie czasem chwytam za glowe...9
                                          przyjscie, 9.30 przerwa 30min na kawke w kafeterii,obiad nierzadko 1 h, czasem
                                          2, po obiedzie kafeteria. ok 16 kolejne wyjscie do kafeterii:)o 17 do domu
                                          ja mam 2 kompy do pracy i akurat na jednym caly czas odpalam skrypty
                                          automatyzujace moja prace, wiec moge siedziec na 2 na necie:) ale w sumie
                                          kontroli nie ma zadnej, jakby ktos chcial moglbycaly dzien nic nie robic...i tak
                                          unia wydaje pieniadze:D
                                          • kretynofil Wlasnie, o tym tez pisalem czesto na forum... 12.03.08, 11:46
                                            ...u nas ciagle placz pracodawcow na "wysokie koszty pracy" i "niska
                                            wydajnosc" - moja odpowiedz jest prosta: jak im tak zle, to niech
                                            zabieraja swoje byznesy do UK, Niemczech, Francji, Beneluxu :)
                                            Wroca, sukinsyny, z podkulonymi ogonami :))))

                                            Tez Ci sprzedam dobry adres: dokladnie na rogu Borgwal i Anspachlaan
                                            jest rewelacyjna wloska knajpka. Pyszne zarcie (canneloni z ricotta
                                            i szpinakiem!), niesamowita atmosfera, zawsze wolne stoliki, jak
                                            kucharz za duzo wypije to zaczyna spiewac, obsluga bardzo mila
                                            (takie dziadki po 60tce), ogolnie - rewelacyjne miejsce :) Polecam!

                                            Na tylach, dalej ulica Borgwal, jest bar o nazwie "Cafe Central" - w
                                            niedziele wieczorem puszczaja stare nieme filmy. Tez super!

                                            ----------------------------------------------

                                            Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                                            internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                                            czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                                            kretynami. Milej lektury :)
                                            • Gość: zed Re: Wlasnie, o tym tez pisalem czesto na forum... IP: *.cec.eu.int 12.03.08, 11:53
                                              dzieki, wybiore sie tam bo wloska kuchnie uwielbiam - u mnie na ulicy jest La
                                              Brace (chyba) polecana w pzrewodnikach wloska knajpa
                                              musze przyznac, ze warto sie tam wybrac, klimatu moze swietnego niema, ale
                                              jedzenie pyszne
                                              to moze masz jeszcze namiar na chinszczyzne?:D ja znam jedna, ale niestety jest
                                              ok 20 km od brukseli - Peking Wok - 15 euro placisz i korzystasz do woli:) wybor
                                              ogromny, spokojnie z 2 h mozna posiedziec i sie delektowac wszystkim po kolei;)
                                              • kretynofil W porze lunchu jest taka knajpa... 12.03.08, 11:59
                                                ...obok Rogiera (wiec masz dobry dojazd z pracy), na rogu Georges
                                                Mattheusstraat i Vooruitgangstraat - "all you can eat" za 10,80 EUR -
                                                jedzenie dobre, ale oczywiscie najlepsza jest kaczka.

                                                Obok (dalej Vooruit... w strone Noordstation) jest Pommodoro - tez
                                                lunchowa knajpa (11:30 - 15:00), wloska. Polecam Trio di Pasta (trzy
                                                rodzaje pasty: canneloni, lasagna i cos jeszcze).

                                                Pozdrawiam!

                                                ----------------------------------------------

                                                Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                                                internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                                                czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                                                kretynami. Milej lektury :)
                                      • Gość: zed Re: Stoleczny, co Ty na to? IP: *.cec.eu.int 12.03.08, 11:31
                                        ok juz widzialem w poscie nizej ile placisz...
                                        no to ja takiego drogiego az nie szuakm:D, chcialbym placic max 800:)
                                        tyle, ze ja to przeliczam po swojemu - zarabiam tyle euro co zlotowek w Polsce
                                        (nawet ciut wiecej) wiec dla mnie 800e = 800 PLN...osczzedzam sobie duzo stresu
                                        w ten sposob:)
                              • kretynofil Gdzie dokladnie sa te gofry? 12.03.08, 11:19
                                Mieszkam obok Manneken Pis - chetnie sprobuje :)

                                ----------------------------------------------

                                Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                                internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                                czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                                kretynami. Milej lektury :)
                                • Gość: zed Re: Gdzie dokladnie sa te gofry? IP: *.cec.eu.int 12.03.08, 11:24
                                  nie jadles??:D
                                  jak idziesz od Grande Plaz (kurde serio nie u miem pisac ich nazw), mijasz po
                                  prawej hotel (wyciety kwadrat - ja go tak nazywam, latwo poznac o czym mowie),
                                  idziesz kawalek dalej i po lewej prawie na koncu uliczki jest to miejsce z
                                  goframi (spzredaja tam czesto dwie Polki)
                                  nie jestem pewien ale chyba zaraz za jest skrzyzowanie ze swiatlami (ale moge
                                  sie mylic)
                                  a najlepszy jest z bita smietana i nutella:D
                      • kretynofil Ciesze sie ze wyciagnales wnioski z licytacji... 12.03.08, 11:06
                        ...i uznales ze to nie ten poziom. Istotnie, z krzykaczami, ktorzy
                        nie potrafia sie skupic na temacie watku, nie mam ochoty dyskutowac.

                        Pozdrawiam :)

                        ----------------------------------------------

                        Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                        internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                        czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                        kretynami. Milej lektury :)
      • Gość: kobietaWawa Re: kupic mieszkanie czy wynajac IP: *.adsl.inetia.pl 11.03.08, 22:20
        Witaj!
        Kup, ale z głową! Może wziąć więcej, aby to były jednak 2 pokoje? Mój przypadek.
        Kończę spłacać kawalerkę 34 m kw. Kredyt wzięłam na drakońskich warunkach: 25,5
        proc. - dawna Alicja..PKO BP;). W 2003 roku zmieniłam go. Nieważne. Powiem tak:
        z perspektywy 11 lat jego spłacania, żałuję, że tak bałam się tego kredytu i nie
        wzięłam więcej i nie kupiłam większego. Co się spradziło? Lokalizcja i to, że
        był to nowy budynek, cegła, kameralne ciche i spokojne osiedle pod Piasecznem.
        Wszyscy moi sąsiedzi sprzedają tu bez trudu i ja planuję sprzedaż pod koniec
        roku, a ceny wynoszą powyżej 320 tys. zł. Wcześniej wynajmowałam przez kilka lat
        i krew mnie zalewała kiedy właściciel co kwartał podnisił czynsz, a nawet
        obrazka nie mogłam powiesić na ścianie:(. Wkurzyłam się i szybko załatwiłąm
        kredyt, chociaż paraliżował mnie strach. Ale życie pokazuje, że do odważnych
        swiat należy. Znajdź ładne mieszkanie, bierz kredyt. Jeśli już małe, to niech
        będzie ładny blok, ciekawa okolica, abyś mógł je potem bez problemów sprzedać. A
        co do kredytu, wszystko dla ludzi, skorzystaj z bezpłatnej pomocy doradcy
        finansowego, biorą sporo formalności na siebie i na pewno wszystko Ci wytłumaczą
        i poprowadzą przez całą procedurę.
        • Gość: lady makbet Re: kupic mieszkanie czy wynajac IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.03.08, 23:20
          "bezpłatny doradca...".........takie rzeczy to tylko w erze:))) Nie polecem żadnych doradców, którzy zarabiają na udzielanych kredytach oszukjąc niezorientowanych, że jest to "za darmo"........ przecież oni nie pracują pro publico bono, placa im banki, żeby wciskali ich ofertę kredytową powiązaną z planem oszczędzania i lokowania w funduszach. kredyt to decyzja obarczona konsekwencjami, dleatego plecam sprawdzenie ofert banków samemu, zeby nie powiedzieć sobie potem "mądry Polak po szkodzie:))", a kredyt zazwyczaj można przenieśc dopiero po roku, a spred i tak zapłacić trzeba. dlatego lepiej przyłożyć się na początku. btw oczywiscie kupić:)))
          • Gość: kobieta Wawa Re: kupic mieszkanie czy wynajac IP: *.adsl.inetia.pl 11.03.08, 23:35
            hmm... może faktycznie powinnam zrobić sprostowanie, bo ja korzystałam niedawno
            z usług znajomego, któremu ufaliśmy i który się sprawdził; rownolegle szukalismy
            na wlasna reke, ale w zasadzie zgodzlismy sie, ze znalazl dla nas najlepsza
            opcje i co najwazniejsze wynegocjowal nam obnizenie prowizji. Slowem, co robic?
            Owszem korzystac z uslug doradcy, ale na pewno nie kogos przypadkowego - raczej
            polecanego przez znajomych.
      • kimmie_baby Re: kupic mieszkanie czy wynajac 11.03.08, 23:22
        jesli podoba Ci sie w okolicy pod wzgledem okolicy i sasiedztwa to
        mozesz zaryzykowac zwiazanie sie ale jak nie masz przyzwoitych
        sasiadow, itp. itd. to dla samych korzysci finansowych to na glowna
        siedzibe zamieszkania nie warto na krotka mete
        • Gość: kobietaWawa Re: kupic mieszkanie czy wynajac IP: *.adsl.inetia.pl 12.03.08, 08:41
          ..świetnie doradzasz... tylko gdzie go kupisz pod wawą?! Domek do 300 tys. zł?! Już nawet o działkę ciężko! Działki: Żabieniec - ponad 400 tys. zł, Bobrowiec powyżej 400/ 500 tys. zł, Mysiadło powyżej 800 tys. zł, Nowa Wola Wola powyżej 400 tys. zł za 1000 m kw.; Ustanów (ok. 30 km od wawy) - 280 tys. zł. No chyba, że 100 km od wawy;) znajdzie się taki domek za 300 tys. zł;).
          • stoleczny Re: kupic mieszkanie czy wynajac 12.03.08, 11:06
            do kretynofila,
            pieknie to wyliczyles ale dlaczego zakladasz, ze czynsz a zatem i
            wynajem w przeciagu 3,5,10 lat nie beda rosly i to znacznie ?
            porownujac czynsze w Polsce z czynszami np. w Skandynawi sa one
            smiesznie niskie !!!
            wyobrazasz sobie, ze jest juz wielu, ktorzy zarabiaja polowe tego co
            np. Skandynawowie a za czynsz czy wynajem placa tylko 1/5 tego co
            oni ?
            ceny mtr.kw. sa juz skandynawskie, jestem wiec przekonany, ze
            czynsze beda rosly wraz ze wzrostem pensji i innymi kosztami, a moze
            nawet szybciej, za 5 lat beda przynajnniej dwukrotnie wyzsze,
            wlicz to w twoja kalkulacje,
            cena mkw. jest bardzo wysoka to prawda, moze na razie wiecej nie
            wrosnie a moze nawet lekko spadnie ale to chwilowe zalamnie,
            znajomy ze Skandynawii pisze mi, ze to normalna hustawka, i ze tym
            nie nalezy sie przejmowac, wazne abym nie przecenil swoich
            mozliwosci splaty dlugu i nie bral pozyczki na wyrost,
            postaraj sie wiec zrobic symulacje uwzgledniajac to co napisalem

            • kretynofil Wiesz, ta symulacja jest potrzebna Tobie :) 12.03.08, 11:15
              Mozesz sobie to przeliczyc samemu, metodologie masz w moim poscie
              jak na talerzu.

              Co do "czynszow" (rozumiem, ze masz na mysli koszt wynajmu), to
              zgodze sie ze w Skandynawii sa sporo wyzsze, ale jest tak dlatego,
              ze tam zarobki sa nieporownywalnie wyzsze niz w Polsce, i reszcie
              UE. Spodziewasz sie takich wzrostow wynagrodzen w Polsce?
              Optymista :)

              Z drugiej strony, jesli wezmiesz koszt wynajmu w reszcie UE, to jest
              podobny do cen ofertowych (nadmiernie nadmuchanych) z Allegro, czy
              Szybko.pl - wiec pola do wzrostow nie ma za bardzo.

              Przyklady: mieszkanie 80m2 w Brukseli, duplex (dwupoziomowe) po
              remoncie, urzadzone na tip-top (standard jakiego w Warszawie nie
              znajdziesz), do tego duzy taras na dachu kamienicy - to koszt 1000
              EUR (wynajem + zaliczki na media). Lokalizacja - centrum miasta
              (wewnatrz ringu). Moj kumpel wlasnie takie wynajal.

              Ja place 1300 EUR, ale moje mieszkanie jest wieksze (powyzej 100m2,
              dokladnie nie wiem) i duzo blizej centrum (3 min spacerem do Grand
              Place) - okolica bajeczna jak plac zamkowy w Warszawie. Wykonczenie -
              takie sobie, niestety :)

              Moj kumpel wynajmuje pietnascie minut od Frankfurtu, w Darmstadt,
              90+ metrow w kamienicy, wysoki standard, za 500 EUR + media.

              Moja przyjaciolka ma mieszkanie w Amsterdamie za 300 EUR - wynajete
              od spoldzielni, wiec moze tam mieszkac nawet cale zycie :)

              Czy jest mozliwe zeby wynajem wzrosl do 800 EUR za mieszkanie w
              marnej lokalizacji w Warszawie? Sam sobie odpowiedz...

              ----------------------------------------------

              Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
              internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
              czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
              kretynami. Milej lektury :)
      • Gość: benek Re: kupic mieszkanie czy wynajac IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.03.08, 14:06
        Kupić.
        Nie wszystko da sie przeliczyć na pieniadze.
        Moje dziecinstwo upłynęło w wynajmowanym mieszkaniu, w
        atmosferze "tymczasowosci". Gdy pojawiała się potrzeba ulepszenia
        czegokolwiek, zaraz argument, że "szkoda wkładać w cudze mieszkanie"
        brał górę.
        Gdy sie usamodzielniłem, pierwsza rzecz, o jakiej myślałem to własny
        kąt i "być u siebie".
        Urządzanie własnego mieszkania to przyjemność, za którą warto
        zapłacić.
        Później dorobiłem się, wybudowałem dom, ale kawalerka od której
        zacząłem przywołuje najmilsze wspomnienia.
        Cykle w trendach cenowych to raczej lata niż miesiące, a czy tych
        lat mamy do dyspozycji aż tak dużo żeby wyczekiwać?
        • Gość: andrzej70 Re: kupic mieszkanie czy wynajac IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.03.08, 14:51
          Ktos tu juz napisal (albo w innym watku ktory tu czytalem - ostatnio dzieki wyborczej dosc duzo o mieszkaniach sie pisze :) ze sa dwie metody:

          1. metoda dochodzenia do optymalnej nieruchomosci metoda malych krokow, zaczynamy od malego mieszkania/kawalerki, potem sprzedajemy, kupujemy wieksze itd. az np. mamy duzy apartament lub dom.

          2. metoda, ze mamy w nosie tymczasowe cykle spadkow/wzrostow i kupujemy bo tak jak Ty napisales za komfort mieszkania "na swoim" warto zaplacic. Nie kazdy mieszka sam, zeby tulac sie po wynajmowanych mieszkaniach, trzeba brac pod uwage rodzine, dzieci itd.

          Ja osobiscie przecwiczylem 1. metode, zaczalem od kawalerki, potem kupilem (w 2005) mieszkanie 3 pokojowe, a teraz finalizuje zakup domu, wiekszosc pieniedzy pochodzi zawsze ze sprzedazy poprzedniej nieruchomosci. Gdybym tylko wynajmowal, to obecnie bym nie mial nic poza malo prawdopodobnymi oszczednosciami na koncie wynikajacymi z faktu, ze nie musialbym placic rat kredytu czy czynszu. Za te pieniadze moglbym sobie kupic z 10 metrow mieszkania.

          Jak sie ktos boi, ze ceny pojda w dol to niech po prostu czeka, moze sie wszystko wyjasni w tym roku, moze za 5 lat, niech kazdy czeka ile moze.
          • kretynofil Pytanie jest nastepujace: 12.03.08, 15:14
            Gdzie sa dzisiaj ludzie, ktorzy zgodnie z metoda "malych kroczkow"
            (to oficjalna metodologia "ubierania leszczy", ale Ty o tym wiesz,
            bo to nowa doktryna spekulantow z Akwizytorzy i Naganiacze Sp. z
            o.o.) kupowali mieszkania w Japonii kilkanascie lat temu? Rozumiem,
            ze sprzedali te male mieszkania z zyskiem i kupili wieksze w
            lepszych lokalizacjach?

            Odpowiem Ci na to pytanie: dalej mieszkaja w swoich "mieszkaniach"
            kupionych za gigantyczne pieniadze, dojezdzajac po poltorej godziny
            do pracy, kiedy w odleglosci 30 min od ich biur buduje sie
            identyczne mieszkania za 30% ceny, ktora oni zaplacili. Caly dowcip,
            niestety, polega na tym, ze nie moga sprzedac swoich "mieszkan", bo
            po 14 latach splacania nadal pozostala kwota do splacenia przekracza
            wartosc ich "mieszkan". W ten sposob wielu z nich zrobila "maly
            kroczek" prosto w szambo na cale zycie.

            Do tego samego naklaniaja dzisiaj wszelkiej masci spekulanci i
            naganiacze: ludzie nie chca sie pakowac w kredyt na cale zycie,
            zdajac sobie sprawe z tego, ze przy obecnych cenach nie stac ich na
            wymarzone mieszkanie. Ludzie tacy rezygnuja z zakupu - i wlasnie dla
            nich powstala regula "malych kroczkow" - kup cos, czego nie chcesz,
            co Ci sie nie podoba, a jak juz od nas kupisz, to za pare lat kupisz
            sobie cos wiekszego, cos bardziej dla Ciebie, a to co od nas kupiles
            przeciez sprzedasz z zyskiem! W ten sposob ubiera sie leszczy,
            ktorzy potem do konca zycia nie rozumieja co ich trafilo :)))

            Powyzej pokazalem wyliczenia z ktorych wynika ze w ten sposob, nawet
            jesli ceny nie spadna, jestes udupiony na niezla kase. Jesli do tego
            ceny spadna - to bedzie z gorki na pazurki...

            Milego zaklinania - jestes w lepszej pozycji ode mnie, bo ja
            przedstawiam dowody, wyliczenia i dane historyczne, a Ty...
            sprzedajesz marzenia za ciezka kase. Klamac jest zawsze latwiej...

            ----------------------------------------------

            Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
            internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
            czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
            kretynami. Milej lektury :)
            • Gość: andrzej70 Re: Pytanie jest nastepujace: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.03.08, 15:46
              Ewidentnie masz panie Kretynofilu problem ze soba, nie dopuszczasz mozliwosci,
              ze inni pewne rzeczy w zyciu moga osiagac inaczej niz Ty. No ale dobra, w sumie
              masz takie prawo :)

              Ja nie pisalem o ogole, podalem przyklad z mojego zycia. Teraz nie mam zamiaru
              udowadniac Tobie, ze nie jestem wielbladem albo pracownikiem z "Akwizytorzy i
              Naganiacze Sp. z o.o.", to ponizej mojej godnosci, a swoje lata juz mam :)

              W tym co piszesz troche prawdy jest, ale ta prawda sie opiera na wciaz nie w
              100% pewnym duzym spadku cen nieruchomosci. Jak sie okaze, ze na Mokotowie za
              rok bede mogl kupic ladne mieszkanie (nie jakosci JW Construction :) za 30%
              taniej niz dzisiaj to zgoda, ale tej pewnosci NIE MA. Podkreslam, NIE MA. To co
              Ty podajesz to nie sa dowody ani wiarygodne wyliczenia, to jakies - moze i
              prawdziwe - alenie weryfikowalne obecnie przypuszczenia.

              A poki co realia sa inne, swoje mieszkanie, ktore obecnie sprzedaje kupilem za
              3000zl/m^2, kredyt bralem jak CHF byl po 2.9 - sam zysk. W zyciu trzeba czasem
              zaryzykowac, wtedy gdy je kupowalem 3000zl/m^2 to dla mnie tez bylo duzo kasy, a
              kredyt na 200tys to byla ogromna kwota. Obecnie to jest 1/5 wartosci domu, ktory
              kupuje.

              Podsumowujac, Ty piszesz o przyszlosci, ktora byc moze faktycznie bedzie tak
              beznadziejna jak sugerujesz (w sensie, ze to co sie dzisiaj kupi to za rok
              straci na wartosci 30% powodujac same klopoty), ja pisze o swoich
              doswiadczeniach: gdybym przez ostatnie lata wynajmowal mieszkanie to wciaz bym
              sie musial zadowolic kawalerka wynajmowana za 1200zl.

              Pozdr.

              PS. a na Japonie juz jeden taki sie powolywal :)
              • kretynofil No dobrze, porozmawiajmy o tym... 12.03.08, 16:04
                Obiecuje, nie bede zakladal ze rozmawiam z naganiaczem. Bylaby to
                wielka odmiana na tym forum - bo jesli bywasz na nim czesciej, to
                pewnie wiesz, ze od kiedy rynek nieruchomosci zwolnil, pracownicy
                agencji towarzyskich, pardon, nieruchomosci, ciagle sie tu produkuja.

                Co do zrozumienia tego, ze pewne rzeczy mozna osiagac inaczej - tak,
                oczywiscie, ja tylko podalem konkretne wyliczenie, oparte na
                zalozeniach ze:
                - mieszkania nie stanieja,
                - kredyty nie zdrozeja,
                - wszystkie koszty poboczne (prowizja od kredytu, akt notarialny,
                etc.) nie istnieja.

                Nie mozesz mi wiec zarzucac, ze ja cos oszukalem - wybralem
                scenariusz optymalny dla kupna mieszkania i jak 2+2=4 wyszlo mi, ze
                w krotkim okresie jest to nieoplacalne. Tylko tyle - ja nie twierdze
                ze nie powinno sie kupowac mieszkan; ja tylko pisze ze jesli ktos
                dorabia do tego teorie o zarabianiu na tym, to jest w bledzie!

                Twoj przyklad jest fajny (milo poczytac ze sie komus udalo), ale
                chyba sam przyznasz, ze jest roznica pomiedzy kupieniem gdy frank
                byl drogi, oprocentowanie male a ceny niskie - a momentem gdy frank
                jest tani, oprocentowanie rosnie, a ceny sa nadmuchane, prawda?

                Tobie sie udalo, ale wez pod uwage to, ze gdyby ceny nie wzrosly,
                frank by podrozal, a oprocentowanie wzroslo (scenariusz dzisiaj duzo
                bardziej prawdopodobny) - to to by nie byl taki rewelacyjny interes,
                prawda?

                Co do pewnosci odnosnie spadkow - ja ja mam. Tyle tylko, ze przy
                wyliczeniach kosztow zakupu/wynajmu nigdzie nie powolywalem na ten
                czynnik.

                Co do osobistych doswiadczen, to gdybym ja zostal w pierwszym
                mieszkaniu ktore mialem (i ktore sprzedalem, zeby sie przeprowadzic
                i wynajmowac), to nadal bym zarabial 1/40 tego co dzisiaj. Przyklady
                oparte na losach jednostek nie sa miarodajne. Przyklady oparte na
                konkretnych wyliczeniach sa bardzo miarodajne.

                Jesli widzisz w moim wyliczeniu blad, to prosze, wskaz mi go.
                Chetnie go skoryguje.

                Co do tego co pisales o tych "oszczednosciach", co by Ci je inflacja
                zzarla, to ja pokazalem, ze bylyby wieksze niz to co dostalbys jako
                zwrot ze sprzedazy mieszkania, gdyby ceny mieszkan nie wzrosly
                (wtedy Twoj dom tez by nie kosztowal milion, tylko tyle ile wtedy -
                300000 - wziales to moze pod uwage?). Probowales liczyc ile bys
                dzisiaj mial, gdybys te pieniadze w ciagu ostatnich kilku lat
                inwestowal w agresywne fundusze? Chyba bys nie musial brac kredytu
                na ten dom...

                ----------------------------------------------

                Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                kretynami. Milej lektury :)
                • Gość: andrzej70 Re: No dobrze, porozmawiajmy o tym... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.03.08, 16:57
                  Niestety nie mam tyle czasu ile (chyba) Ty masz patrzac na ilosc wiadomosci ile tu napisales i bede sie musial streszczac...

                  Wiec po krotce.

                  1. Teoria o zarabianiu nie mieszkaniach. Wciaz rozmawiamy o czyms o czym nie mamy zadnej pewnosci, ze sie stanie. Rownie dobrze ceny moga jeszcze pojsc w gore po np. 2 letnim okresie konsolidacji. Dasz sobie uciac reke o to? Ja nie.

                  2. Nikt o zdrowych zmyslach nie powinien kupowac domu/mieszkania z mozliwosciami finansowymi na styk. Wtedy faktycznie, CHF sie wachnie o 50 groszy i jest dramat.
                  Patrzac na wykres CHF z ostatnich 10 lat wcale nie jest tez oczywiste co bedzie za 2 lata (dodaj do tego fakt, ze w koncu i u nas bedzie Euro, i co wtedy? Wiesz na pewno?), bo o ile 3 lata temu CHF bylo dosc drogie, to w 1998 roku bylo po 2.20 - umiesz to wyekstrapolowac na nastepne N lat? Ja nie.

                  Podsumowujac, ja nie lubie gdybac. Gdyby podliczyc moje koszty rat, czynszow itd. pewnie by wyszlo duzo, a gdyby to wszystko zainwestowac (najlepiej na gieldzie) to pewnie bym byl milionerem...gdybanie :) Na samym poczatku tej mojej drogi nie mialem tych 300 tys na dom, nawet jesli on tyle wtedy kosztowal, ledwo uzbieralem 200tys na mieszkanie, po prostu czasami nie mozna miec wszystkiego odrazu. To czy takie podejscie krokowe sie bedzie dalo zaimplementowac w aktualnych warunkach rynkowych to sie okaze.
                  Ale wydaje mi sie, ze rozsadna inwestycja w mieszkanie wcale nie musi odrazu oznaczac se-puku jak w Japonii n-lat temu.
                  Z ciekawosci, wie ktos jaki wplyw na gospodarke Japonii mial ten krach mieszkanowy?

                  • stoleczny Re: kupic mieszkanie czy wynajac 12.03.08, 19:43
                    Twoje wywody mają coś ciężką drogę do mojej wyobraźni i są z gruntu
                    fałszywe a co najmniej tendencyjne.
                    Chyba jednak warto kupić.
                    W wyleczeniach mijasz się z prawdą. Przy kredycie na 20 lat, po 10
                    latach spłacona będzie mniej więcej 1/3 długu a nie 1/5 jak
                    podajesz, czyli około 100 000 zł.
                    Przy własnym wkładzie 50 000 zł. biorąc pożyczkę 300 000 zł.
                    rozłożoną na 20 lat, wychodzi około 1 250 zł miesięczna rata.
                    Plus czynsz to około 1 700 zł na miesiąc.
                    Wynajmując podobne mieszkanie, trzeba w centrum Warszawy lub na
                    Mokotowie zapłacić dziś tyle samo za wynającie.

                    Jestm młodym człowiekiem, mam 25 lat, mam stałą pracę i zarabiam w
                    chwili obecnej ca. 3 000 netto. O rodzinie na razie nie myślę
                    chociaż żyjemy luźno we dwoje.

                    Wynajmując takie samo mieszkanie za 1 500 - 1700 zł w tym czynsz,
                    założyć muszę, iż opłaty miesięczne będą rosły i w okresie 10 lat
                    napewno wrosną o minimum 30% w stosunku do dziś.

                    Z mojego wyliczenia po 10 latach wychodzi:

                    kupno mieszkania, to pewne:
                    1 835 x 12 x 10 = 220 200 zł
                    zakładając, że po 10 latach sprzedam mieszkanie za tyle ile
                    zapłaciłem ( trzeba być zaprzepaszczonym pesymistą ) czyli za 350
                    000 zł. moje oszczędności wyniosą ca. 86 000 zł. netto

                    wynajęcie mieszkania, bardzo optymistycznie:

                    1 700 x 12 x 10 = 204 000 zł

                    po 10 latach, dach nad głową będzie mnie kosztował 204 00 zł plus
                    ewentualne koszty remontu, gdy opuszczę mieszkanie,

                    chyba się nie pomyliłem

                    i jeszcze jedno, co właściwie oznacza, że coś osiągnęło "górkę
                    cenowa", istnieje wogóle coś takiego ?
                    z historii ekonomi mi to nie wynika, każda dekada ma własną górkę,
                    każdy człowiek z osobna ma własną górkę w porownaniu z możliwożciami
                    jak też ze stosunkiem do wlasnego życia,

                    coś mi się wydaje, że pobyt w Brukseli źle na ciebie wpływa, wracaj
                    do kraju


                    pozdrawiam









                    • Gość: wawa Re: kupic mieszkanie czy wynajac IP: *.adsl.inetia.pl 12.03.08, 20:20
                      ... albo niech nie wraca, bo czuje w jego wypowiedziach cos co trudno mi
                      okreslic, ale okreslilabym to tak: najlepiej nic nie robic, nic nie kupowac, bo
                      my tu mamy generalnie "przes...e", przepraszam za slowo, ale wkurzaja mnie Twoje
                      porady... Nic nie robic to jest wyjscie? Zyc tymczasowo? A teraz do Stolcznego,
                      kup, ale w dobrym bloku, z cegly, w dobrej lokalizacji i najlepiej nowe
                      budownictwo, wielka plyte omijaj z daleka... - sprzedasz w swoim czasie
                      ZOBACZYSZ! Powiem Wam tak, gdybym sie nie odwazyla wziac w 1997 roku
                      bezsensownie wysokiego kredytu, wbrew wszelkim regulom i mdlejacej ze strachu
                      mamie, dzis dalej bym wynajmowala i moze nie byloby mnie stac juz chyba na
                      kredyt na kawalerke, bo przywyklam do pewnego poziomu zycia, ale zaryzykowalam,
                      a ok. 1999 roku oprocentowanie kredytow zaczelo spadac, a ja wiecej zarabiac.
                      Tez mialam pod gorke na poczatku drogi. Tylko odwazne decyzje, czasem bardzo
                      ryzykowne, daja sukces. Ale zastanowmy sie: co Ty Chlopie ryzykujesz? Jestes
                      mlody za 5 lat bedziesz zarabial minimum 1000 zł wiecej. Zobaczysz, ze bedziesz
                      robil nadplaty (tak ja robilam). W tej chwili nie ma problemu ze sprzedaza
                      mieszkania na kredyt, chwile trwaja formalnosci, ale da sie to zalatwic. Jedyne
                      o co musisz teraz zadabac, to to, aby wybrac ladne, ciche i przytulne mieszkanko
                      i koniecznie na strone pd.-zach.! Trzymam kciuki! Powodzenia!
                    • kaaarooll Re: kupic mieszkanie czy wynajac 12.03.08, 23:02
                      > W wyleczeniach mijasz się z prawdą. Przy kredycie na 20 lat, po 10
                      > latach spłacona będzie mniej więcej 1/3 długu a nie 1/5 jak
                      > podajesz, czyli około 100 000 zł.
                      > Przy własnym wkładzie 50 000 zł. biorąc pożyczkę 300 000 zł.
                      > rozłożoną na 20 lat, wychodzi około 1 250 zł miesięczna rata.
                      > Plus czynsz to około 1 700 zł na miesiąc.

                      Tu masz blad: nijak Ci nie wyjdzie rata 1250zl przy kredycie 250tys na 20 lat. Na 30 lat to i owszem przy 3,9% bedzie 1200zl. Ale nie wiem czy dostaniesz 3.9% z tak malym wkladem wlasnym - popatrz na promocje i warunki bankow.

                      Tutaj masz kalkulator, calkiem ok do tych celow:

                      openfinance.pl/of/index.jsp?place=Lead7&news_cat_id=53&layout=6&scroll_article_id=30&page=constOrDescInstallmentCalc
                      Ja juz wiem co Ci kretynofil odpisze, bo przeczytalem caly watek i on kazdego, kto nie jest z nim przypisuje do obozu naganiaczy (zupelnie jak w piaskownicy, kto nie ze mna to przeciw mnie ;) On Ci napisze, ze on na Bemowie wynajmuje super mieszkanie za 1100zl i skoro on moze to wszyscy moga. Podobnie jak to, ze skoro w Brukseli sa tanie mieszkania, to kazdy Polak powinien w te pedy wsiasc w samochod/pociag/samolot i w Brukseli kupic lub wynajac. I codziennie dojezdzac stamtad do pracy do Warszawy ;)

                      Mysle, ze jak chcesz to mieszkanie do siebie, a nie po to zeby je sprzedac z olbrzymim zyskiem jak to bylo obecnie, a takze bierzesz pod uwage spadek jego wartosci (czysto hipotetyczny!) o np. 20% to kupuj. Gorzej niz to nie bedzie, nie bedzie w Polsce drugiej Japonii, ani w sensie pozytywnym ani negatywnym (tam banka na rynku nieruchomosci byla olbrzymia, jeden metr kwadratowy ziemi kosztowal setki tysiecy dolarow).

                      Jako, ze w Polsce teraz "analytykow" jest tylu co lekarzy to ja podam wlasny scenariusz na najblizsze lata:

                      W tym roku i nastepnym ceny mieszkac sie unormuja, ceny dojda do sredniej 7.5k za metr w Warszawie (potanieja glownie te najdrozsze mieszkania), bedzie tak do 2011, a potem ceny znow beda rosly. OK, a teraz chowam moja magiczna kule i ide spac.

                      Dobranoc,
                      naganiacz
                      • stoleczny Re: kupic mieszkanie czy wynajac 13.03.08, 20:05
                        dlaczego polskie banki nie dają możliwości do szybkiego, nie
                        zobowiązującego obliczenia kredytu, tak jak jest to praktykowane w
                        innych bankach np. skandynawskich
                        czy czytaliście ofertę banku wwww.nordea.pl ?
                        wygląda to zachęcająco, kredyt na wiele lat ale przy takich cenach
                        nieruchomości to może praktyczne rozwiązanie
                        kiedy człowiek popatrzy na świat, na ten świat o którym marzymy,
                        pomału przestaje obawiać się kredytów, przecież oni tam właśnie
                        dorabiali się na kredytach czy raczej siedząc w kredytach, osiągnęli
                        tak wysoką stopę życiową, do której wzdychamy właśnie dzięki
                        kredytom ale jak mi podpowiada skandynawski znajomy, oni byli
                        cierpliwi a Wam właśnie dokładnie tego brak,
                        chyba ma rację ale człowiek chciałby mieć wszystku jutro a najlepiej
                        już wczoraj, no właśnie jak mawia znajomy, tu się różnimy

                • frania45 Re: do kretynofil´a 13.03.08, 17:40
                  błądziłam po internecie w związku z tą tu dyskusjąa i znalazłam coś
                  interesujacego, ciekawa jestem jak to wytłumaczysz,

                  mieszkanie w Hamburg-Bergdorf (dobra dzielnica) 88 mkw.
                  wynajęcie ze wszystkimi kosztami a więc i z ogrzewaniem, 680 euro

                  takie same mieszkanie 86 mkw w centrum Flensburga (chyba zdajesz
                  sobie sprawę jaka jest różnica między tymi miastami)
                  wynajęcie ze wszystkimi kosztami 898 euro

                  jak to wytłumaczysz ?
    Inne wątki na temat:

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka