Forum Dom Dom
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Ucieczka z miasta - nie żałujecie?

    IP: 195.245.213.* 15.04.08, 11:11
    Planujemy przeprowadzić się z całą rodziną na wieś pod W-wę. Głownym
    naszym problemem pozostają jednak dojazdy do pracy (ok.25-35km w
    jedną stronę), stąd też obawiamy się czy damy radę (obecnie też
    mieszkamy na obrzeżach W-wy, ale W-wa to zawsze W-wa, można dojechać
    do metra etc.) Stąd też pytanie do Wszystkich, którzy się
    zdecydowali na ten ruch - czy nie żałujecie przeprowadzki? Czy
    gdybyście mieli taką możliwość zdecydowalibyście się raz jeszcze na
    ucieczkę z miasta? Poradżcie
    Obserwuj wątek
      • Gość: ewa Re: Ucieczka z miasta - nie żałujecie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.04.08, 11:28
        nigdy jeszcze raz nie przeprowadziłabym się pod miasto. Chyba, ze ktoś lubi
        mieszkać i żyć w samochodzie.Możesz założyć 3-4 godziny wyjęte z życiorysu
        codziennie. Zaraz tu się pewnie pojawi masa postów o tym jak to się cudownie do
        Wawy dojeżdża (25 min!Tylko brak informacji o tym, że informacja dotyczy
        helikopteru) i jak przecudnie jest słuchać słodkiego śpiewu skowronków i pić
        kawę na własnym tarasie. Nie wierz w to (redukcja dysonansu poznawczego).
        Mordowanie siebie i rodziny przez cały tydzień po to, żeby w niedzielę popatrzeć
        na swoje drzewka to jest średni pomysł. Chyba, że możesz pracować z domu i nie
        masz dzieci, które trzeba odwozić do szkoły/na basen/do kina/do przyjaciół itp,i
        nie prowadzisz żadnego życia towarzyskiego.
        Ja to znam z własnych doświadczeń. Dom na wsi na weekendy-tak! Ale na codzień
        mieszkanie w mieście
        • wandahej Re: Ucieczka z miasta - nie żałujecie? 11.05.08, 15:33
          Właśnie uciekam z miasta pełnego hałasu,spalin do małego miasteczka.Realizuję
          swoje marzenie po 30 latach mieszkania w bloku,tym bardziej,że mąż na
          emeryturze,ja na wcześniejszej.Chociaż mąż całe życie mieszkał w mieście,a teraz
          się bardzo boi zmian.Mam nadzieję,że dobrze robię,a w razie czego, zawsze mogę
          sprzedaćiwrócić do klatki.
      • Gość: koko Re: Ucieczka z miasta - nie żałujecie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.08, 13:00
        Przyznam się że i ja z coraz większą nostalgią wspominam miasto,
        dokładnie zaś warszawski Ursynów: wszędzie blisko, multum zajęć dla
        dzieci...Nie, ja nie przeprowadziłabym się po raz drugi. Bez dzieci,
        na emeryturze TAK razy 100, ale teraz jest zbyt ciężko z dojazdami,
        aby się zachwycać przyrodą. Zresztą jesienią i mokrą zimą jest
        brzydko. Ale to tylko moja opinia i proszę na mnie się nie rzucać
        udowadniająć że jest komuś super
        • Gość: Jacek popieram IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.08, 16:49
          popieram, mieszkałem "za miastem" 3-4 miesiące sezonu z czego ok 2 miesiecy na
          wakacjach poza domem, pozostałe miesiące jak nie odśnieżanie żeby wyjechac to
          inny deszcz, człowiek jest tak zmęczony dojazdami że w kinie z żoną nie byliśmy
          prawie wcale. Teraz mieszkamy w mieście - do szkoły 2 minuty piechotą dla dzieci
          i czuję że doba ma 24 godziny a nie 12!!!! piekne uczucie o wydatkach na benzyne
          nie wspomnę o kombinowaniu co zrobic jak jeden samochód w warsztacie itp.
          Teraz mam działkę - domek 80 km pod mistem i jak jest ładna pogoda to jadę na
          2-3 dni i wystarczy. A każdy dzień bez samochodu tak cieszy:)
        • hesia3 Re: Ucieczka z miasta - nie żałujecie? 15.04.08, 21:34
          Każda decyzja musi być dopasowana do danej osoby. Jeżeli masz dużą
          rodzinę nie kupujesz sportowego samochodu, gdy nie jeździsz na
          nartach, zima w górach nie ciągnie cię tak jak ciepłe kraje. To samo
          dotyczy miejsca zamieszkania. Ja uprawiam wolny zawód i mogę
          spokojnie nacieszyć się wsią i domem, ale byłabym wściekła gdybym go
          oglądała tylko nocami. Wybrałam chyba najbardziej optymalny wariant.
          Na tyle blisko dużego miasta, aby mieć dostęp do teatrów, szkół, a
          na tyle daleko by powietrze było inne, a za płotem chodziły kury.
          Dobrze jest być też blisko małego miasteczka. Lepsza komunikacja,
          już są hipermarkety, przedszkola. Jakaś infrastruktura powinna być.
        • squonk Re: Ucieczka z miasta - nie żałujecie? 06.05.08, 17:37
          O! To tak jak ja. I też z Żoliborza. Mieszkanko sobie odpoczywa i na
          nas czeka a my na wiosce [bez dzieci]. I na razie nie myslę o
          powrocie. Dojazdy, owszem sa męczace - a głównie korki w Wawie - bo
          mówiąc szczerze dojazd do korków zajmuje mi max. 30 minut. Czyli o
          te 30 min. wcześniej muszę wstać. Na początku było ciężko - ale
          teraz ptaszki budzą:-)
      • emma71 Re: Ucieczka z miasta - nie żałujecie? 16.04.08, 20:43
        Ja wyprowadziłam sie z miasta na wies i nie zaluje a zawsze bylam
        typowym mieszczuchem.Ale ja dojezdzam do pracy 35-40 minut a
        przedtem 30 minut.Wybrałam mnieszy dom szeregówkę blisko miasta
        (ok.8km do Rynku Gł w K-wie)niż mieszkanie daleko ale w dużym domu z
        większym ogrodem.Przystanek (kilka autobusów),nowoczesną
        szkołe,przedszkole, ośrodek zdrowia, aptekę itp mam praktycznie obok
        siebie.To byly warunki gdy szukałam domu.Nie wyobrażam sobie zycia
        daleko od miasta i dojazdów z daleka.Kiedyś córkę też będę wozić ale
        uznałam,że z osiedla w mieście na którym mieszkałam i tak bym ją
        dowoziła do centrum więc 4.5 km dalej nie robi różnicy a komfort
        życia jest przeogromny.Nie znam okolic Warszawy ale na 25-35 km
        dojazdu bym się nie zdecydowała (no może jak by to była
        autostrada...)
        • Gość: arthur Re: Ucieczka z miasta - nie żałujecie? IP: *.rev.stofanet.dk 17.04.08, 17:56
          pozwole sobie wtracic swoje piec groszy,
          mieszkam w Danii, pozornie co to ma wspolnego z Polska ?
          miasto jak miasto, miejsce jak miejsce, do pracy trzeba tu i tam,
          jest wiec wspolnota
          to zalezy gdzie sie mieszka tzn. jak duze jest miasto miejsca pracy,
          jak daleko miejsce pracy od szybkiego ruchu,
          czym miejsce pracy blizej centrum lub bardziej oddalone od szybkiego
          ruchu tym problem wiekszy,
          po pierwszej euforii, pojawia sie problemy, ktore zaczna narastac,
          potegowac sie przez codzienny stress, zaczna sie konflikty rodzinne,
          to zona wrocila za pozno, to maz nie przybyl na czas, to dzieci
          robia sie nerwowe bo moga byc krocej w miescie, to znajomi jakos
          niechetnie nas odwiedzaja zaslaniajac sie brakiem czasu, rodzina tez
          zacznie miec klopoty z czasem itd.itp.
          czy warte to wszystko "luksusu swiezego powietrza za miastem" ?
          musza wiec zaistniec wyjatkowe argumenty przemawiajace za
          przeniesieniem sie za miasto,
          jedynym rozsadnym argumentem moze byc argument finansowy ale musi on
          byc tak wymowny, zeby nie podlegal zadnej dyskusji lub perspektywa
          przeniesienia swojej i zony dzialalnosci zawodowej w okolice
          zamieszkania
          ktos tu poddal piekna mysl, mieszkanie w miescie i domek na wsi,
          piekna idea jesli kogos na to stac, to moze byc alternatywa dla
          harmonii rodzinno-zdrowotnej
          pewnie byl w Danii, taki system jest tu bardzo popularny, no ale
          Dania to maly kraj, do morza blizej z kazdego kata




          • Gość: Moni Re: Ucieczka z miasta - nie żałujecie? IP: 64.254.235.* 06.05.08, 19:19
            Niekoniecznie tak byc musi.. Zalezy w jakim miejscu zamieszkales i
            do czego masz tam dostep. Ja na przyklad mieszkam troche poza
            Montrealem, dojezdzam do pracy okolo 45 minut. Ale dzieci maja
            szkole i przedszkole w poblizu domu, nie musze ich wiec nigdzie
            wozic, szkola posiada autobus szkolny i zajecia pozalekcyjne, wiec
            dziecko ma gdzie sie podziac do czasu gdy ja przybede z pracy. est
            tez supermarket, restauracje, wypozyczalnie filmow, wiec nie jest
            zle, wiec mnie to bardzo odpowiada. Niestety nie wiem,jak sie to ma
            do Warszawy i okolic, przypuszczam, ze nie jest to tak dobrze
            zorganizowane. Sa zle i dobre storny mieszkania poza miastem mnie to
            jednak odpowiada.
      • Gość: Majka Re: Ucieczka z miasta - nie żałujecie? IP: *.eranet.pl 20.04.08, 00:02
        Pytanie brzmi - czy żałujecie?
        Niech wypowiadają się mieszczuchy, ktore zamieniły mieszkanie w
        mieście na dom pod miastem.
        Sama jestem ciekawa opinii. Niech będą one szczere, bo na forum
        przeważają negatywne opinie osób, które nadal mieszkają w blokach
        (więc gdzie tu obiektywizm i bazowanie na własnych doświadczeniach?)
        i super-zachwycone opinie osób, które zdecydowały się na
        przeprowadzkę. Z tym, że te ostatnie, jak dla mnie, sztucznie
        euforyczne.
        Sama mieszkam 30km od centrum i bardzo dobrze znam wady, więc często
        uśmiecham się pod nosem, czytając niektóre wypowiedzi.... (i te
        negatywne od ludzi, którzy nie mają pojęcia, jak to naprawdę jest i
        te przesadzone w drugą stronę)
        • Gość: arthur Re: Ucieczka z miasta - nie żałujecie? IP: *.rev.stofanet.dk 20.04.08, 14:29
          trudno, zeby wypowiadaky sie "wies-czuchy" chyba, ze odwrocimy
          pytanie
          mieszkam poza duzym miastem okolo 40km juz od prawie 30 lat,
          urodzony i wychowany jestem w Warszawie na powislu, sadze wiec, ze
          mam cos do powiedzenia mimo roznic w szerokosci geograficznej i
          warunakach zycia tu i tam,
          jesli wszystko uklada sie pomyslnie to "je bajaka" ale moze tez byc
          pieklo
      • Gość: kajtek Re: Ucieczka z miasta - nie żałujecie? IP: 62.233.180.* 21.04.08, 08:38
        My wyprowadziliśmy sie z Łodzi na wieś oddaloną o 25 km. Całe
        szczęście z dojazdem samochodem nie ma problemów (trasą do centrum
        25 min, a także wiele alternatywnych tras przez wiejskie drogi).
        Przepiękne miejsce, którym nie mogę się nacieszyć. Mamy małe
        dziecko, drugie w drodze.. Ale to wszystko nie przeszkadzało nam w
        podjęciu decyzji na TAK. Dwa samochody to podstawA. Bez tego
        poprostu nie ma co startować. Poza tym naprawdę same plusy.
        Wieczorny odpoczymek na własnym tarasie lub przed kominkiem to jest
        dla mnie właśnie TO.
        • utalia Re: Ucieczka z miasta - nie żałujecie? 21.04.08, 23:15
          Rzadko kiedy jest tak, że można powiedzieć-TAK żałuję. Bo jeśli faktycznie
          bilans wypada ujemny to przecież w każdej chwili można sprzedać cudowna chałupę
          na wsi i zawrócić z "drogi" z powrotem do miasta. Z pewnością wymaga to trochę
          podrygacji ale w koncu chyba lepsze to niż męczyć sie kolejne lata, czyz nie?
          Dlatego ci, którzy narzekają na dojazdy a jednak wciąz mieszkaja w swoich
          domach....jednak to lubią. W życiu zwykle jest cos za coś. Albo ładnie albo
          wygodnie, albo skromnie albo drogo itd. Wybieramy cos za coś bo nie kazdego stać
          na wille w środku Żoliborza za kilka milionów, gdzie do centrum "żabi skok" a i
          kawałek cichego ogródka w zasiegu wzroku i ręki.
          • Gość: ewa Re: Ucieczka z miasta - nie żałujecie? IP: *.eranet.pl 23.04.08, 18:04
            Wcale nie jest tak łatwo sprzedać tę cudowną chałupę na wsi. Jest to bardzo
            trudne. Chętni nie walą drzwiami i oknami.
            Mnie akurat średnio się śpieszy bo mogę pracować z domu.
            Prawda jest taka, ze ludzie uciekają na zadupia zwykle nie dlatego, że mają tam
            fajne rezydencje, i nie muszą pracować od ... do... tylko dlatego, że ich
            najzwyczajniej w świecie nie stać na mieszkanie w mieście. Ciekawe dlaczego dom
            20-30 km od miasta jest tańszy od mieszkania?
      • Gość: picpic Re: Ucieczka z miasta - nie żałujecie? IP: *.spray.net.pl 24.04.08, 07:51
        Ja zrezygnowałam z domku pod Warszawą (30km) ze wzgledu na:1. dojazdy. Po przyjeździe do domu ostatnią rzeczą jaką chciałam robić po niecałych 2hspędzonych w aucie to podziwiać widok z okna.
        2. w większość weekendów zamiast rozkoszować się śpiewem ptaków na tarasie trzeba było wziąć się za pracę w ogrodzie lub naprawę usterek w domu (zawsze jest coś do zrobienia)
        3.życie towarzyskie zamarło. Wyjcie do kina,na imprezę było wielką wyprawą, nie mówiąc o znajomych...
        kominek i śpiew ptaszków wokół nie wystarczył abym poczuła, że dokonałam dobrego wyboru....
        • mara571 Re: Ucieczka z miasta - nie żałujecie? 06.05.08, 15:59
          Gość portalu: picpic napisał(a):

          > Ja zrezygnowałam z domku pod Warszawą (30km) ze wzgledu na:1. dojazdy. Po przyj
          > eździe do domu ostatnią rzeczą jaką chciałam robić po niecałych 2hspędzonych w
          > aucie to podziwiać widok z okna.
          > 2. w większość weekendów zamiast rozkoszować się śpiewem ptaków na tarasie trze
          > ba było wziąć się za pracę w ogrodzie lub naprawę usterek w domu (zawsze jest c
          > oś do zrobienia)
          > 3.życie towarzyskie zamarło. Wyjcie do kina,na imprezę było wielką wyprawą, nie
          > mówiąc o znajomych...
          > kominek i śpiew ptaszków wokół nie wystarczył abym poczuła, że dokonałam dobreg
          > o wyboru....
          tez zrezygnowalam z mieszkania na wsi, jak dzieci poszly na studia. Na szczescie
          segment byl wynajety..
          Mieszkam w b. duzej aglomeracji. Dojazdy samochodem po autostradach byly
          mordega. Teraz mieszkamy w 200 tys. miescie, w centrum ale na uboczu. Do dworca
          mam 10 min na piechote, jak wieczorem wracam moge zrobic zakupy. Moj pociag
          jedzie przez male miasteczka, w ktorych ceny nieruchomosci tylko niewiele sie
          roznia od cen w stolicy landu.
          Przyczyna tego stanu rzeczy jest kolej: jeslibym miala kupowac dom w Polsce to
          tylko pod warunkiem, ze jest kolejowe polaczenie do duzego miasta i pociagi
          jezdza co 20 min.
          Obecne mieszkanie jest bardzo ladne, polozone tzw dobrej dzielnicy, ale obydwoje
          marzymy o emeryturze i powrocie do mojego domu rodzinnego: dzialka nieduza, ale
          to mniej pracy na stare lata. I najwazniejsze w 10 min na piechote sa autobusy,
          15 min sklepy a na osiedlu jest cicho i spokojnie. Nie przeszkadza mi, ze
          wszyscy sie znaja. Czego bym nigdy nie chciala, to mieszkanie w bloku z 50 i
          wiecej lokatorami...
        • Gość: Anna Re: Ucieczka z miasta - nie żałujecie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.08, 01:23
          A jak długo się jedzie przez tą Wisłę? :) no nie przesadzajmy!
          tramwaj przez Most Śląsko-Dąbrowski jedzie 2 min :) w pracy przy
          hali Mirowskiej jestem w 10 minut (3 przystanki od domu). Wcześniej
          mieszkałam z rodzicami i siostrą pod Warszawą - jeszcze za
          Pruszkowem - dojazdy były niezwykle uciążliwe. Właściwie nie widzę
          żadnych korzyści z mieszkania pod miastem, a już na pewno nie dla
          osób w wieku 20-30 lat. Teraz mieszkam w okolicach Parku Praskiego,
          gdzie mam piękny widok na Wisłę i panoramę Warszawy, do tramwaju 2-3
          min. drogi, a na Stare Miasto idę piechotką 15 minut przez most :)
      • heniek99 Re: Ucieczka z miasta - nie żałujecie? 06.05.08, 00:42
        Jajaw to napisz po tej dyskusji na forum czy się w końcu zdecydowaliście na
        exodus z dużego miasta. Ja z żoną mam w tej chwili ten sam dylemat. Działka 30
        km od centrum Warszawy, pod Grodziskiem, więc jest dobra komunikacja kolejowa
        (pociągi w szczycie kursują co parę minut) więc nie ma męczarni stania w
        samochodzie w korku, bo droga beznadziejna. Trzeba tylko dojechać 4 km
        samochodem z domu na stację PKP. Ale jednak będzie to i tak ponad godzinę jazdy
        do pracy od wyjścia z domu.

        ----------------------
        ... ciepło wewnętrzne łatwo można uzupełnić ciepłem zewnętrznym przy pomocy
        różnych wódek słodkich i mocnych, jak mówią w Galicji.
        • miacasa Re: Ucieczka z miasta - nie żałujecie? 06.05.08, 09:43
          Od 5lat nie mieszkam już w w-wie i żałuję ale do mieszkania w bloku nie wrócimy
          (skaleczyliśmy się życiem w domu i nie chcemy z tego rezygnować), jednak cena
          jest wysoka i myślę, że warto zastanowić się na jakim etapie jest rodzina i czy
          to ten moment by się przeprowadzić (dostęp do żłobka/przedszkola, szkół, służby
          zdrowia, urzędów, zaopatrzenia, komunikacji, osamotnienie - znajomi z w-wy do
          Was nie będą przyjeżdżać bo dla nich to koniec świata, dzieci długo nie będą
          samodzielne komunikacyjnie). Mąż nadal dojeżdża do pracy, ja po wychowawczym nie
          zdecydowałam się na powrót do pracy, założyłam firmę w miejscu zamieszkania,
          uważam, że nie można być geograficznie oddzielonym od małych dzieci (3 i 5lat)
          bo gdy zadzwonią z przedszkola, że maluch ma gorączkę i trzeba go natychmiast
          zabrać to jest to trudne do wykonania, cała logistyka dowozu/odbioru,
          zapewnienia opieki podczas choroby - brrrr. Właściwie w dużej mierze nasze
          działania skierowane są na uniezależnienie się od warszawskiego rynku pracy,
          marzę o tym by mąż nie spędzał 2-3 godzin dziennie w samochodzie i był mniej
          umęczony życiem na "wsi".
        • Gość: jajaw Re: Ucieczka z miasta - nie żałujecie? IP: 195.245.213.* 06.05.08, 10:18
          Witam i dziękuję za wszystkie wypowiedzi. Są nam bardzo pomocne, ale
          ostatecznej decyzji nie podjęlismy, chociaż wyrażamy skłonność
          raczej za. Główny nasz problem dotyczy dojazdów, mimo tego, że
          jesteśmy przyzwyczajeni do godzinnych dojazdów do pracy. Jeśli
          chodzi o znajomych i zycie miejskie to nie mamy z tym problemów.
          Znajomych i tak zazwyczaj przyjmuje się w weekend (dziś też
          mieszkamy na obrzeżach i nas odwiedzają). Z życia miejskiego (kino,
          knajpa) też korzystamy raczej w weekendy. Poza tym mieszczuchamy
          raczej nie jesteśmy - blokowiska nas ograniczają. W każdej wolnej
          chwili robimy wypad do lasu lub gdzieś za miasto.

          Heniek99 - rozmyślamy nad tą samą okolicą :).
          • anukla Re: Ucieczka z miasta - nie żałujecie? 06.05.08, 15:51
            Hmmmm no ja na razie mam działkę, też w okolicach Grodziska,
            dokładniej Osowiec. Jakoś mnie nie przerażają dojazdy. Fakt w tej
            chwili dojazd do pracy (Mokotów) z Ursynowa zajmuje 30 min a nie
            1,5h jak niektórym dojeżdzającym z Łomianek itp. ale przecież wcale
            nie jest powiedziane, że kiedyś pracy nie zmienię i też będę musiała
            dojechać na drugi koniec miasta. Czas dojazdu od miejsca przyszłego
            domu do obecnej pracy mierzony samochodem 30 min (co prawda nie w
            porannym szczycie). Zakładając korki i obczajone skróty będzie
            pewnie z 1h. Dzieci jeszcze nie mam ale zakładam, że jak się chce to
            też można wszystko pogodzić :)
          • karol512 Re: Ucieczka z miasta - nie żałujecie? 06.05.08, 15:55
            DO 17 roku życia mieszkałam w Warszawie. Potem się wyprowadziłam do
            Pyr - niby Warszawa ale już takie obrzeża. Wspominam to jako
            koszmarek. Nie mając auta najpierw szłam ponad kilometr do
            autobusu.w lato niby fajnie, ale w zimie zimno i jeszcze strach bo
            droga ciemna i malo uczeszczana. Autobus zapchany do granic
            możliwości, czasami trzeba bylo przepuścić 2 albo 3 autobusy albo
            nawet sie nie zatrzymywały. Autobusy jeździły do 22 (nie
            wspominając, że generalnie strach), regularnie byłam zaczepiana
            przez pijaczków i zboczeńców, więc żeby wrócić wieczorem musiałam
            załatwić transport samochodowy - efekt-mniej wyjść, bo w końcu nie
            chce ci się blagac mamy albo taty o transport. Oczywiście nie było
            mowy żeby np. między szkołą a ang wrócić do domu i godzinkę
            posiedzieć, zjeść obiad itd..trzeba było przeczekać na mieście.
            Sprawa zmieniła się gdy kupiłam pierwsze autko - ciasne ale własne
            jak to mówią ;). Było dużo lepiej...
            Po tych wszystkich przeżyciach jako pierwszy własny kąt z moim
            narzeczonym kupiłam... dom pod piasecznem, bo okazał się tańszy niż
            kawalerka nawet na białołęce, tarchominie itd.. Domek jest cudny jak
            masz pracę w której nie musisz być punktualnie (albo w ogóle) nie
            masz dzieci, generalnie nie wychodzisz itd... Zeby dojechać do pracy
            na 9 musiałabym wyjść o 7.30 (albo o 6.30-przed szczytem), na
            szczeście mogę być później-wychodząc o 9 z domu, w pracy jestem o
            9.45. Wieczorem zanim wróce robi się 20. a wtedy to już jakas
            kolacja, mycie, wiadomosci i generalnie lulu. trawki zielonej i
            ptaszkow spiewajacych nie ogladam. A jak przychodzi weekend to
            trzeba pojechac do warszawy załatwić sprawy; bo z domu na wsi nie
            wyjdziesz na róg kupić buleczki świeże, trzeba raz w tygodniu
            pojechać do supera zrobić duże zakupy. Do kina daleko, do klubu
            daleko - do tego zawsze ktoś musi nie pić, bo w nocy taksówka droga
            a i nie każda dojedzie. Nie ma że po pracy idziemy na piwko czy na
            pizze, to jest wyprawa autem. Więc zostaje może jeden dzień kiedy na
            prawdę jesteśmy w domu i możemy cieszyć się ogródkiem, ptaszkami
            itd... Przez resztę tygodnia dla mnie to koszmar. W tej chwili nie
            mamy dzieci, docenimy na pewno jak dzieci się pojawią i bedą
            raczkować na trawce ale jak tylko wejdą w wiek przedszkolno-szkolny
            mam zamiar wrócić do miasta. Nie mam zamiaru skazywac ich na to co
            sama miałam w Pyrach. Ideałem byłby dom w mieście, moim marzeniem
            jest willa na starym mokotowie ale do tego chyba trzeba by w totka
            wygrać ;)
          • Gość: klax Re: Ucieczka z miasta - nie żałujecie? IP: *.tktelekom.pl 06.05.08, 15:57
            A więc tak.
            Ja wraz z moją narzeczoną wyprowadziliśmy się z Warszawy prawie rok temu. Do
            pracy dojeżdżamy codziennie do Wawy. Jest to trasa 17-19 km.
            Gdybyśmy mieli dojeżdżać i wracać codziennie autem to byłaby to byłaby męczarnia
            (korki).Auto używamy w weekendy, na zakupy itp. Na szczęście istnieje połączenie
            PKP dzięki któremu dojeżdżamy w max. 25 minut do stolicy. Gdybyśmy mieli jeszcze
            raz podjąć taką decyzję, to byłaby ona taka sama. Mimo iż czujemy wielką
            tęsknotę do dzielnicy w Warszawie w której oboje dorastaliśmy, w nowym miejscu
            jest nam dobrze, a nawet coraz lepiej. Nadmienię iż podstawowym czynnikiem
            wyprowadzki była kasa. Mieszkamy w małym bloku. Niestety, na razie nie jest to
            dom jednorodzinny, który jest naszym następnym marzeniem. I postawimy go również
            pod Warszawą.
            Nie wiem jak nasze życie zmieni się gdy pojawi się potomstwo w naszym życiu
            (bliskie plany). Sądzę że będzie ciężej trochę. Ale damy radę.
          • Gość: JG Grodzisk the best! IP: *.centertel.pl 06.05.08, 15:59
            W Grodzisku jest wszystko, co trzeba (szkoły, szpital, przychodnie,
            urzędy bez kolejek) - i doskonałe połączenie z Wawą.
            Autem swobodnie można wyrobić się w godzinę, a po szczycie w pół
            godziny. Ale coraz więcej ludzi docenia wygodę PKP i WKD.

            Dla porównania - znajomi Anglicy mieszkają 80 km od Londynu (pracują
            w City) - codziennie dojeżdżają pociągiem - i dla nich to jest
            normalka :) Jak chcą zabalować w City - to balują, jak się za bardzo
            nawalą, to śpią w hotelu :) Ale największy fun mają na swoich
            wsiach - prawdziwe puby, pola golfowe, lasy i mnóstwo terenów
            rekreacyjnych. Mało kto myśli o siedzeniu po robocie w mieście.
            W mieście moga sobie mieszkać 20-latkowie, których rajcuje robota po
            12h i którzy nie mogą żyć bez sklepów i knajp ;)
            Jak już ktoś ma dzieci, to wynosi się z miasta na wieś.
            • gryzikiszka Re: Grodzisk the best! 06.05.08, 16:02
              Gość portalu: JG napisał(a):

              > W Grodzisku jest wszystko, co trzeba (szkoły, szpital, przychodnie,
              > urzędy bez kolejek) - i doskonałe połączenie z Wawą.
              > Autem swobodnie można wyrobić się w godzinę, a po szczycie w pół
              > godziny. Ale coraz więcej ludzi docenia wygodę PKP i WKD.
              >
              > Dla porównania - znajomi Anglicy mieszkają 80 km od Londynu (pracują
              > w City) - codziennie dojeżdżają pociągiem - i dla nich to jest
              > normalka :) Jak chcą zabalować w City - to balują, jak się za bardzo
              > nawalą, to śpią w hotelu :) Ale największy fun mają na swoich
              > wsiach - prawdziwe puby, pola golfowe, lasy i mnóstwo terenów
              > rekreacyjnych. Mało kto myśli o siedzeniu po robocie w mieście.
              > W mieście moga sobie mieszkać 20-latkowie, których rajcuje robota po
              > 12h i którzy nie mogą żyć bez sklepów i knajp ;)
              > Jak już ktoś ma dzieci, to wynosi się z miasta na wieś.

              Tylko że tam kolej już jest i to wygodna, klimatyzowana, puntualna. A u nas, to jakby się dopiero budowała...
              • Gość: JG Re: Grodzisk the best! IP: *.centertel.pl 06.05.08, 16:11
                Jest coraz lepiej i z PKP i z WKD. A wkrótce, mam nadzieję, nastąpi
                pełna prywatyzacja - i bedzie jeszcze lepiej.
                A jazda samochodem nawet po samej w Warszawie to dziś
                kompletna "amba" ;)
                No ale nie wszyscy mogą zamieszkać i znaleźć pracę przy linii
                metra :)
                • gryzikiszka Re: Grodzisk the best! 06.05.08, 16:18
                  Od 10 lat dojeżdżam codziennie do Warszawy i uważam, że jest coraz gorzej. Remonty ciągną się w nieskończoność, ale to są takie prace interwencyjne - jak już coś się wali (aktualnie mostek na rzece), więc to nie jest tak, że kończą remont i np. szybciej się jedzie. A o budowie drugiej linii torów WKD to słyszę chyba od kiedy żyję.Także być może, że będzie lepiej, ale nie liczcie, że w jakiejś dającej się określić przyszłości.
                  • Gość: JG Re: Grodzisk the best! IP: *.centertel.pl 06.05.08, 16:27
                    W Wawie masz non-stop remonty dróg i torowisk tramwajowych i
                    kolejowych.
                    Linia grodziska i WKD może być generalnie oceniona na +.
                    Ale fakt - wielu ludzi na peronach strasznie jęczy: "ło jezu, ło
                    matko" - ale oni wyglądają na takich, którzy jęczą zawsze i
                    wszędzie... ;) Mogliby się wyprowadzić do centrum Wawy :)
                    • gryzikiszka Re: Grodzisk the best! 06.05.08, 16:40
                      Jak się spóźniasz kolejny raz gdzieś, to jasne że jęczysz. Różnica w Wawie jest taka, że jak remontują jedną ulicę, to jedziesz do pracy inną. A torów nie przeskoczysz...
                      Teraz przesiadłam się na WKD (bo remont PKP stał się nie do zniesienia). Do pracy jeżdżę na 9.30 (pracuję w Śródmieściu, więc i tak nieźle). WKD odjeżdża o 7.30. Chyba w Warszawie nie jedzie się do pracy 2 godziny, prawda?
                      A jeśli chodzi o to, że "mogą się przeprowadzić do centrum", to widać nie mogą. Ja np. nie mogę.
                • Gość: mysia Re: Grodzisk the best! IP: *.adsl.inetia.pl 07.05.08, 08:23
                  Pan/Pani to chyba z biura prasowego pkp?
                  Mieszkam w Nowej Iwicznej (linia do Radomia). Średnia częstotliwość kursowania
                  co półtorej godziny, w popularnych godzinach zapchane do granic możliwości, z
                  niewiadomych przyczyn robiące sobie postój w polu. Znienacka.
                  A bo tak.
                  Nie tłumaczcie remontami.
              • Gość: tomasso Re: Grodzisk the best! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.08, 16:22
                Brytyjska kolej z punktualnością nie ma aż tak wiele wspólnego :)
                Nasza to dziś żadna rewelacja, ale obecne remonty dają nadzieję na poprawę.

                Ogólnie potwierdzam, mieszkałem w Kent, ok. 60 mil na południe od Londka i
                mnóstwo zamożnych ludzi codziennie dojeżdżała do pracy w stolicy. A okolice jak
                w bajce - pola golfowe, cudowne domki z przepięknymi ogrodami, wiejskie puby.
                Któż by to zamienił na Croydon czy inny podlondyński badziew ?
                • mara571 Re: Grodzisk the best! 06.05.08, 16:46
                  zgadza sie. Zelazna Lady popelnila przy prywatyzacji kolei gigantyczna blad:
                  oddala siec w prywatne rece, zamiast handlowac prawami poruszania sie po torach.
                  W siec trzeba caly czas inwestowac, a nie wyplacac zyski akcjonariuszom.
                  Z dyskusji wynika, ze wiekszosc marzy o najwyzej 30 min drodze do pracy.
                  Tempo rozbudowy Warszawy czy Wroclawia przekresla te marzenia. A w dodatku
                  bedziemy mieli w zyciu zawodowym nie jednego pracodawce, albo firma bedzie
                  zmieniac swoja siedzibe. Naszym znajomym przytrafilo sie to juz 6 razy.
                  Kiedys w pociagu spotkalam czlowieka, ktory ze swoja zona musial po 10 latach
                  podjac decyzje: jego pracodawca tzw. global player przenosil go jednego duzego
                  miasta do drugiego, potem byly jeszcze dluzsze okresy pracy zagranica. Po 10
                  latch zdecydowali sie na budowe domu w stronach rodzinnych, tam mieszka zona z
                  dziecmi, a on dojezdza na weekend.
                  • Gość: kolej w uk Re: Grodzisk the best! IP: 141.160.4.* 07.05.08, 12:06
                    Pociagi w UK sa lepsze niz w Polsce- szybsze, czystsze, troche
                    bardziej punktualne ale wbrew pozorom nie maja samych plusow:
                    drogie jak cholera (w zaleznosci od odleglosci bilet na 6 miesiecy
                    to okolo 2000-3000 tys funtow jak nie lepiej), rano ciezko wsiasc
                    tak zapchane a wieczorem- zupelnie jak w Polsce- mozna w nich dostac
                    w morde. Oczywiscie nie jest to igranie z zyciem jak wieczorna
                    podroz koleja podmiejska w Polsce ale nie jest tez bezpiecznie jak
                    by sie moglo wydawac. Jesli w Polsce ma isc w strone Europy
                    Zachodniej to mysle ze w pierwszej kolejnosci nasze ceny zaczna sie
                    zblizac do brytyjskich ("bo tylko przy takich poziomach kolej moze
                    byc rentowna" itp w temacie demagogii) a temat zblizania sie
                    jakoscia do kolei niemieckich czy szwajcarskich nalezy wlozyc miedzy
                    bajki.

                    Dodatkowo o ile pamietam prywatyzacja kolei brytyjskich w gruncie
                    rzeczy spalila na panewce bo doprowadzila do oligopolu a nie
                    konkurencji wiec konsumentom nic sie nie zmienilo. Ale daj Bog zeby
                    i tak chociaz taki stan byl w Polsce
                • jacek226315 Re: Grodzisk the best! 06.05.08, 20:24
                  ja mieszkalem wiele lat pod New Yorkiem,pracowalem na Manhattanie,ze
                  mna pracowal facet ktory mieszka w Pensylwanii.,W jedna strone
                  jechal 2 godziny,ma samochod SUV i na benzyne tygodniowo wydaje
                  ponad $500.- i twierdzi,ze by nigdy sie blizej nie przeprowadzil.Dp
                  kosztow trzeba dodac dwa mosty $7.00 za Washington Bridge i za most
                  miedzy New jersey a Pensylwania $4.00
              • Gość: realistka Re: Grodzisk the best! IP: 82.152.165.* 07.05.08, 12:41
                > Tylko że tam kolej już jest i to wygodna, klimatyzowana, puntualna. A u nas, to
                > jakby się dopiero budowała...

                HaHaHa!!! Proszę, nie rozśmieszaj mnie!
                Chyba nigdy w Londynie nie byłaś i nie miałaś przyjemności dojeżdżania do pracy zatłoczonym, wiecznie spóźniającym się, NIEklimatyzowanym metrem czy podmiejskimi kolejkami.
                Mieszkam w Londynie od 10 lat i na codzień doświadczam tej, jak to nazwałaś "wygody". Mieszkałam zarówno w centrum Londynu jak i w podmiejskich dzielnicach więc wiem o czym mówię.

                Latem w londyńskim transporcie publicznym temperatura sięga 40C a na stacjach wiszą plakaty ostrzegające by ludzie brali ze sobą wodę do picia.
                W godzinach szczytu wagony są tak zapchane, że nie raz musisz przepuścić dwa czy trzy pociągi bo nie ma szans się wepchnąć.
                Ludzie zmęczeni, sfrustrowani, nieuprzejmi. Nikt nie ustąpi miejsca kobiecie w zaawansowanej ciąży ani nawet nie posunie się w głąb wagonu by inni mogli wsiąść.

                W mojej pracy, na 20 osób dojeżdżających z różnych kierunków, nie ma dnia by co najmniej 2-3 osoby nie miały jakiś koszmarów z dotarciem do pracy.
                Mam wielu znajomych, którzy zmieniają pracę na bliżej domu właśnie ze względu na codzienne dojazdy. I nawet jeśli to oznacza mniejsze zarobki to uważają, że warto.
                • gryzikiszka Re: Grodzisk the best! 07.05.08, 13:01
                  Gość portalu: realistka napisał(a):

                  > > Tylko że tam kolej już jest i to wygodna, klimatyzowana, puntualna. A u n
                  > as, to
                  > > jakby się dopiero budowała...
                  >
                  > HaHaHa!!! Proszę, nie rozśmieszaj mnie!
                  > Chyba nigdy w Londynie nie byłaś i nie miałaś przyjemności dojeżdżania do pracy
                  > zatłoczonym, wiecznie spóźniającym się, NIEklimatyzowanym metrem czy podmiejsk
                  > imi kolejkami.
                  > Mieszkam w Londynie od 10 lat i na codzień doświadczam tej, jak to nazwałaś "wy
                  > gody". Mieszkałam zarówno w centrum Londynu jak i w podmiejskich dzielnicach wi
                  > ęc wiem o czym mówię.
                  >

                  Ja byłam tylko przez kilka tygodni. Może stąd to wrażenie (niewykluczone, że był wtedy okres urlopowy), ale to co widziałam, było dużo lepsze od naszej kolei. No i klima była włączona - to mi się chyba najbardziej podobało :))
            • Gość: kubel Re: Grodzisk the best! IP: *.oracle.com 06.05.08, 20:47
              No moze jest i the best, ale wyjazd pociagiem o 7:30 by byc na 9:00 w pracy to
              jakby 3h dziennie na przejazdy. I ta wspaniala czestotliwosc kursowania. Mialem
              kiedys przykrosc mieszkac w Bloniu i zdarzalo sie wracac do domu po 3h i dluzej
              gdy wieczorem pociag ziwal.

              Jesli chodzi o Anglie (a mieszkalem i w Londynie i na prowincji) to sytuacja
              wyglada troche inaczej. Glownym powodem ucieczki na wies jest szkola dzieci - w
              miescie gwarantowana mieszanka rasowa i fun loving criminals, na wsi z reguly
              duzo wyzsza jakosc nauczania i bezpieczenstwo. A w Polsce jakos nie slyszalem o
              osiagnieciach wiejskiej edukacji. No i infrastruktura bez porownania - np.
              gastropub w moim bylym sasiedztwie, super jedzenie, wino 30% taniej niz w
              Londynie. U nas to pustynia

              Warszawa jest przypadkiem szczegolnym (choc pewnie i inne miasta 'osiagna' ten
              poziom zakorkowania) - wystarczy postac sobie do Raszyna, Piaseczna, na
              Bialoleke zeby wiedziec co Cie czeka za miastem. Sam od czasu do czasu mieszkam
              w domu na wsi - gdy moge pare dni popracowac z domu - jest przyjemniej. Ale na
              codzien, brr...

              Moi znajomi wybudowali dom pod Radziejowicami i nadal mieszkaja w mniejszym
              mieszkaniu na Mokotowie - nie dawalo sie dowozic dziecka a przedszkole bylo
              nieosiagalne.
              • Gość: JG Re: Grodzisk the best! IP: *.centertel.pl 06.05.08, 21:36
                Dojazd pociągiem można sobie wypełnić pracą lub rozrywką - np. można
                czytać książki, na które w domu zwykle nie ma już czasu i ochoty :)
                Poza tym świat się zmienia - np. codzienne jeżdżenie do centrum,
                żeby spędzić 8-10 godz. w biurze jest dziś zwyczajnie bez sensu.
                Całą robotę włącznie ze spotkaniami można zrealizować via internet.
                Oczywiście - jest grupa ludzi, których fizyczna obecność jest
                konieczna - moja żona "tak ma" i nie narzeka - jeździ WKD, które
                rzadko ma czasowe wpadki. Za nic nie chciałaby mieszkać w Wawie.

                Ja wkrótce kupię małą garsonierę w Wawie, bo dzieci zaczną studia i
                będą żyć życiem studenckim - czyli miejskim. Ale same stwierdziły,
                że nie wyobrażają sobie spędzania weekendów w mieście ;) (piątkowa
                impreza owszem - ale potem las i konie :)
                Ale codziennie spędzać czas w knajpach, klubach lub w miejskim
                mieszkaniu - to żałosne (ale są tacy, których to rajcuje - i dobrze,
                bo gdyby wszyscy chcieli mieszkać poza miastem - to wpadlibyśmy ze
                skrajności w skrajność :)

                Odnośnie "wiejskiej" edukacji - zaryzykuję stwierdzenie, że wiele
                szkół w Grodzisku, Milanówku i Pruszkowie w niczym nie ustępuje
                szkołom stołecznym. Z przedszkolami też nie ma problemu.
                Znam ludzi, którzy mieszkają niedaleko Radziejowic i doskonale sobie
                radzą.
                • gryzikiszka Re: Grodzisk the best! 06.05.08, 22:24
                  Gość portalu: JG napisał(a):


                  >
                  > Ja wkrótce kupię małą garsonierę w Wawie, bo dzieci zaczną studia i
                  > będą żyć życiem studenckim - czyli miejskim. Ale same stwierdziły,
                  > że nie wyobrażają sobie spędzania weekendów w mieście ;) (piątkowa
                  > impreza owszem - ale potem las i konie :)
                  > Ale codziennie spędzać czas w knajpach, klubach lub w miejskim
                  > mieszkaniu - to żałosne (ale są tacy, których to rajcuje - i dobrze,
                  > bo gdyby wszyscy chcieli mieszkać poza miastem - to wpadlibyśmy ze
                  > skrajności w skrajność :)
                  >
                  > Dobre. Tak to można sobie mieszkać "pod miastem".
                  • Gość: JG Re: Grodzisk the best! IP: *.centertel.pl 07.05.08, 10:05
                    nie kumasz - małe mieszkanko potrzebne jest tylko po to, żeby
                    oszczędzić młodym wątpliwej przyjemności mieszkania w jakimś
                    zapyziałym akademiku ;)
                    Nie trzeba go zresztą kupować za jakieś chore pieniądze - można
                    wynająć na kilka lat i z głowy.

                    PS. naprawdę, straszna z Ciebie gryzikiszka ;-)
                    • gryzikiszka Re: Grodzisk the best! 07.05.08, 12:04
                      Gość portalu: JG napisał(a):

                      > nie kumasz - małe mieszkanko potrzebne jest tylko po to, żeby
                      > oszczędzić młodym wątpliwej przyjemności mieszkania w jakimś
                      > zapyziałym akademiku ;)
                      > Nie trzeba go zresztą kupować za jakieś chore pieniądze - można
                      > wynająć na kilka lat i z głowy.
                      >
                      > PS. naprawdę, straszna z Ciebie gryzikiszka ;-)

                      Pewnie. Jak ma się kasę, to można nawet latać na zajęcia poduszkowcem. Może zrozum, że to co dla Ciebie nie stanowi problemu finansowego, dla innych może być nie do przeskoczenia.

                      A jeśli życie studnenckie to dla Ciebie "chalnie i dymanie" to gratuluję.
                      • Gość: JG Re: Grodzisk the best! IP: *.centertel.pl 07.05.08, 12:28
                        gryzikiszka napisała:
                        "Pewnie. Jak ma się kasę, to można nawet latać na zajęcia
                        poduszkowcem. Może zrozum, że to co dla Ciebie nie stanowi problemu
                        finansowego, dla innych może być nie do przeskoczenia.

                        A jeśli życie studnenckie to dla Ciebie "chalnie i dymanie" to
                        gratuluję."

                        O co Ci chodzi? ;)
                        Czy wynajęcie lokum dla studenta to jakiś wielki problem?

                        A co robi większość studentów po zajęciach?
                        Jedni pracują, a reszta przesiaduje w pubach i klubach, chleje
                        piwsko i uprawia cienki lansik z nadzieją na wyrwanie atrakcyjnego
                        osobnika płci przeciwnej :)

                        Przeciez nie wmówisz nikomu, że studenci przez całą dobę są z e
                        sobą, integrują się grupowo i grzecznie się razem uczą... ;))))
                        • gryzikiszka Re: Grodzisk the best! 07.05.08, 12:55
                          Gość portalu: JG napisał(a):

                          > gryzikiszka napisała:
                          > "Pewnie. Jak ma się kasę, to można nawet latać na zajęcia
                          > poduszkowcem. Może zrozum, że to co dla Ciebie nie stanowi problemu
                          > finansowego, dla innych może być nie do przeskoczenia.
                          >
                          > A jeśli życie studnenckie to dla Ciebie "chalnie i dymanie" to
                          > gratuluję."
                          >
                          > O co Ci chodzi? ;)
                          > Czy wynajęcie lokum dla studenta to jakiś wielki problem?
                          >
                          > A co robi większość studentów po zajęciach?
                          > Jedni pracują, a reszta przesiaduje w pubach i klubach, chleje
                          > piwsko i uprawia cienki lansik z nadzieją na wyrwanie atrakcyjnego
                          > osobnika płci przeciwnej :)
                          >
                          > Przeciez nie wmówisz nikomu, że studenci przez całą dobę są z e
                          > sobą, integrują się grupowo i grzecznie się razem uczą... ;))))

                          Nie mam zamiaru. Ale nie musisz twierdzić, że życie studenckie to knajpy i podryw. Albo druga skrajność: tylko rycie w bibliotece. Czasami fajnie np. iść na koncert albo do kina, niekoniecznie na seans familijny o 10.00 w niedzielę. A wtedy powrót jest już problemem (albo nie ma pociągu, albo strach nim jechać). Nie jest miło przy każdej takiej okazji wpraszać się na noc do kogoś znajomego z Wawy.

                          A wynajęcie lokum dla studenta to jest problem dla większości ludzi. Jak ktoś ma 100 lub 200 km z domu na uczelnię, to wiadomo - nie ma wyjścia. Ale naprawdę niewielu rodziców stać na utrzymanie domu pod miastem i jeszcze mieszkania dla dzieci gdzieś bliżej uczelni, żeby było im wygodniej. Tak to sobie można mieszkać pod miastem, czemu nie. Jak masz ochotę na śpiew ptaszków, to ok, a jak przestaje Ci to odpowiadać, to wynajmujesz sobie drugie mieszkanie. Tylko mało kogo stać na takie rozwiązanie.
          • gryzikiszka działka pod Grodziskiem 06.05.08, 16:01
            Zapomnijcie o "dobrej komunikacji kolejowej". Jeżeli macie sensowną, odpowiedzialną pracę (czyli nie możecie się za bardzo spóźniać) i tak będziecie dojeżdżać samochodem.

            Możliwości dojazdu są takie:
            PKP - pociągi jeżdżą dosyć często, ale ciągle się spóźniają. Aktualnie trwa remont planowany do końca czerwca - większość pociągów jeździ tylko do Milanówka. W zeszłym tygodniu ani razu nie dojechałam do pracy na czas (rekordowe spóźnienie: 1,5 godziny). Przedtem przez kilka miesięcy trwał remont na innym odcinku. A przedtem remont tunelu średnicowego - miało być pół roku, było prawie półtora (w praktyce oznaczało to, że pociąg dojeżdżał do Zachodniego, a tam łapało się pociąg dalekobieżny)

            WKD - do Centrum jedzie równo 60 minut. Odjazd raz na godzinę.

            A jeśli macie działkę pod Grodziskiem, to musicie jeszcze dojechać samochodem. Zostawić go na parkingu można tylko ok. 7 rano - potem nie ma miejsc. No chyba, że na płatnym.

            Jeśli macie dzieci, to radzę się poważnie zastanowić - Wy jako zmotoryzowani zawsze sobie jakoś poradzicie. Ale dzieci dojeżdżające do szkoły - współczuję. Przerabiałam to całe liceum i studia.

            Proponuję prosty test: spróbujcie dojechać do pracy pociągiem zanim się przeprowadzicie.
            • aurelia76 Re: działka pod Grodziskiem 06.05.08, 16:53
              Faktycznie, to "pod Grodziskiem" trochę zmienia postać rzeczy. Trzeba jeszcze
              rano do Grodziska się dostać i po południu wrócić do siebie.
              Albo samochód trzeba odpalić, albo zdać się na autobus (nie wiem jak jeżdżą).

              Do Warszawy dojeżdżam niezmiennie KM (PKP) i nie narzekam. Nawet w czasie
              remontów nie jest najgorzej. Teraz jeżdżę do pracy na 9.00, pociąg o 7.34 jest
              mniej więcej punktualnie. Wracam do Milanówka, przesiadam się do autobusu i
              jestem w domu ok. 15 min. później niż zwykle. Da się żyć:)
              • gryzikiszka Re: działka pod Grodziskiem 06.05.08, 18:05
                To chyba zależy po prostu od pory dnia, bo mnie przez ostatnie kilka dni trzy razy spóźnił się godzinę:( Okropne jest to niedopracowanie wszystkiego. Rozumiem, że musi być remont, ale że zawsze musi się przedłużyć o kilka miesięcy, to już nie. Zawsze jak zaczyna się taka akcja jest wielki bałagan: w necie inny rozkład, na stacji inny, pani w kasie "nie udziela informacji - proszę sobie przeczytać" itp.
                A co do autobusów: zauważyłaś, że nie z każdego pociągu można się przesiąść do "kolejowej komunikacji autobusowej", za to kiklka razy w ciągu dnia autobus i pociąg odjeżdżają dokładnie o tej samej godzinie? Nie ma co, ktoś pomyślał...
              • Gość: al9 da się żyć??? IP: *.teleton.pl 07.05.08, 09:18
                Teraz jeżdżę do pracy na 9.00, pociąg o 7.34 jest
                mniej więcej punktualnie. Wracam do Milanówka, przesiadam się do
                autobusu i
                jestem w domu ok. 15 min. później niż zwykle. Da się żyć:)
                -------------------
                Też mam do pracy na 9.00 Wychodze z domu o 8.45
                Mieszkam w duzym mieście w dzielnicy willowej blisko Śródmieścia..
                Znajomi pukali się w głowę kiedy postanowiliśmy inwestować (rożej
                niz inni) w działkę blisko Śródmieścia...
                Dziś ja się śmieję...
                Policz ile spędzasz czasu w środkach komunikacji...
                ktos wyżej napisał że akceptowalny czas dotarcia do śródmieścia to
                30 minut... Wszystko dłuzej to porażka...
                al
              • konradbryw Re: działka pod Grodziskiem 07.05.08, 09:44
                aurelia76 napisała:

                > Do Warszawy dojeżdżam niezmiennie KM (PKP) i nie narzekam. Nawet w czasie
                > remontów nie jest najgorzej. Teraz jeżdżę do pracy na 9.00, pociąg o 7.34 jest
                > mniej więcej punktualnie. Wracam do Milanówka, przesiadam się do autobusu i
                > jestem w domu ok. 15 min. później niż zwykle. Da się żyć:)

                1:40 w jedną stronę. Niezły wynik. Mnie dojazd zajmuje 30-45 min. samochodem, a komunikacją 40-50 min.
            • seniorita_24 Re: działka pod Grodziskiem 07.05.08, 11:22
              Ja jeżdżę WKDką spod Pruszkowa, i bardzo sobie chwalę ten sposób podróżowania.
              Samochodem zabierało mi to 2 razy więcej czasu. Kolejka rano odjeżdża co
              10-15minut i w ciągu 20minut jestem w centrum.
              Z miasta wyprowadziłam się pod Warszawę, nie jest to tradycyjna wieś chociaż
              gdzieniegdzie biegają kury. Wszystko jest na miejscu - przedszkola, szkoły,
              sklepy, szkoła językowa, gabinet kosmetyczny. Naokoło zieleń, ptaszki śpiewają,
              można grillować do oporu.
          • Gość: vika Re: Ucieczka z miasta - nie żałujecie? IP: *.spray.net.pl 07.05.08, 09:24
            jajaw i heniek99

            poniewaz mamy domek i dzialeczke w tych samych okolicach, podziele sie paroma
            doswiadczeniami wlasnymi;
            jest milo, owszem, ale w weekendy, nie wyobrazam sobie mimo wsyztsko dojezdzac
            tak codziennie; nie chodzi tu tylko o czas; te pociagi sa pelne ludzi, jest w
            nich tloczno, latem smierdzi z przeproszeniem, zima jest zimno; mozna podjechac
            kilka stacji z obrzezy wwy, ale tak jechac 45 min. - ja bym sie nie zdecydowala;
            juz lepsza opcja wydaja mi sie 2 samochody - zawsze mozesz sluchac muzyki, i
            przynajmniej masz komfortowe warunki dojazdu;

            jak dla mnie jest tez roznica znaczaca zwiazana z zyciem towarzyskim; co innego
            dojechac do innej dzielnicy, co innego taki kawalek, tak wynika z mojej praktyki;
            mimo, ze moze sie wydawac, ze przejechanie wwy w poprzek nie jest az tak
            znaczaco krotsze niz dojechanie w okolice grodziska; to raczej wy bedziecie
            musieli w weekendy dojezdzac do wwy;

            powodzenia, i dajcie znac jak sie zdecydujecie i co przewazylo; vika;
        • sigrid.storrada Re: Ucieczka z miasta - nie żałujecie? 06.05.08, 18:18
          pociągi z Grodziska do Wa-wy co parę minut? serio?
          mój przyjaciel mieszka w Brwinowie i z tego co wiem, to pociągi są dużo, dużo
          rzadziej, ciągle się spóźniają, potrafią stać w środku pola przez ileś
          czasu...chyba że w Grodzisku jest jakoś inaczej i wliczasz w to jeszcze wkd.
          • gryzikiszka Re: Ucieczka z miasta - nie żałujecie? 06.05.08, 18:26
            sigrid.storrada napisała:

            > pociągi z Grodziska do Wa-wy co parę minut? serio?
            > mój przyjaciel mieszka w Brwinowie i z tego co wiem, to pociągi są dużo, dużo
            > rzadziej, ciągle się spóźniają, potrafią stać w środku pola przez ileś
            > czasu...chyba że w Grodzisku jest jakoś inaczej i wliczasz w to jeszcze wkd.

            Jest tak samo jak w Brwinowie. W godzinach szczytu są co parę minut(10 - 15), poza tym raz na pół godziny/godzinę (wieczorem). No i właśnie: spóźniają się, stoją w polu itd., itp Właśnie ta ich zawodność jest najgorsza.
        • Gość: zdecydowany na TAK Re: Ucieczka z miasta - nie żałujecie? IP: *.adsl.inetia.pl 06.05.08, 22:25
          Jestem właśnie na etapie rozpoczynania budowy własnego domu, na działce w
          pobliżu Nadarzyna. Wychowałem się na ślicznym Żoliborzu, potem była Białołęka -
          wielka męka !!! Dojazd do pracy na Żoliborz zajmował mi czasami 1h i 20 minut, a
          do pokonania miałem tylko 12 km !!! teraz będę miał 30 km, a czas dojazdu
          niewiele dłuższy ! Owszem, trzeba dzieci do przedszkola dostarczyć, ale mając 2
          samochody jakoś da się to logistycznie rozwiązać. Mimo wszystko jednak 1500 m2
          ogrodu, kominek, drewniany dom, cisza i spokój mnie przekonało. Dość już mam
          sąsiadów zza ścian, wspólnot etc. Dojazdy samochodowe w Warszawie wszędzie są
          problemem. Dojazd z Białołęki do Konstancina (35km)trwa dłużej niż lot do
          Londynu (1600km)!! Ogólnie beznadzieja. Ale możliwość wypicia porannej kawusi na
          własnej trawce, świergot ptaszków i cisza mnie przekonały.
      • Gość: saga Re: Ucieczka z miasta - nie żałujecie? IP: *.zeelandia.pl 06.05.08, 16:02
        Ja od dwóch miesięcy mieszkam poza miastem (ok 10 km od granic
        Poznania). Nie żałuję, bo na przeprowadzce wszyscy skorzystaliśmy-
        mamy wszędzie bliżej niż mieszkając w mieście. Do centrum ok 30 min
        drogi, do pracy jadę 10 minut (firma też ma siedzibę poza miastem),
        po drodze zostawiam dziecko w przedszkolu. Do najbliższych sklepów /
        przychodni/ banków - ok 5 minut. Mam wygodne mieszkanie z ogrodem,
        zaplanowane tak jak tego chcieliśmy - za taki sam metraż w mieście
        musiłabym zapłacić więcej i jeszcze być skazaną na dewelopera.
        Dziecko spędza całe popołudnia na dworze, ma wokół sporo znajomych.
        Nam też trafili się fajni sąsiedzi. Minusy: 1) osobiście nie
        przepadam za uprawą ogrodu (w odróżnieniu od męża) 2) dom oznacza
        wyższe koszty utrzymania niż mieszkanie.
      • mynia_pynia Re: Ucieczka z miasta - nie żałujecie? 06.05.08, 16:10
        Mieszkam obecnie w mieście (Wroclaw) w centrum, prace mam poza
        miastem, mój chłopak pracuje w terenie i najczęściej tez poza
        miastem.
        Jak mam załatwić coś we Wrocławiu to samochód pod blokiem i jeżdże
        komunikacja miejska badź pokonuje drogę z "buta".
        Korki, korki, korki !!!

        Na zakupy jezdże i tak do centórw handlowych poza miastem, życia
        knajpowego można powiedzieć że nie prowadzę, bo wyjście kilka razy w
        roku do knajpy nie zaliczam do tego.
        Jak robimy imprezy domowe to i tak zawsze oferowane sa nam noclegi
        więc nie ma problemu.
        Do kina chodzimy częściej , ale nie wychodzimy po procentach więc
        mozna samochodem wrócić.

        Budujemy dom pod wrocławiem (wiocha) 20km od granicy, juz nie moge
        się doczekac przeprowadzki.
        Dzieci nie mamy.
      • soffia75 Re: Ucieczka z miasta - nie żałujecie? 06.05.08, 16:20
        W porównaniu do odległości i czasów dojazdu do pracy, o jakich tu piszecie, ja
        mieszkam niemal "w mieście". Przenieśliśmy się na wieś parę miesięcy temu, jak
        na razie nie narzekam. Do miasta (i do pracy) mamy blisko; dojazd do pracy
        zajmuje prawie tyle samo, co w mieście (w mieście stało się w korku lub na
        czerwonym świetle, a "ze wsi" jedzie się po prostu ciągiem, bez konieczności
        częstego zatrzymywania się).
        Jedyny problem, jaki zauważam, to baza edukacyjna. Niby jest u nas przedszkole i
        szkoła, ale, jak to na wsi, są to placówki ubożuchne, o bardzo przeciętnym
        poziomie, nie oferujące zbyt wiele. W tej sytuacji wolałabym zapisać dziecko do
        przedszkola (na razie na tym etapie jesteśmy) w mieście, zwłaszcza, że i tak
        codziennie jeździmy tam do pracy - i może być z tym problem, bo w kolejce
        przyjęć dzieci spoza miasta są zwykle na szarym końcu. A na prywatne placówki
        mnie nie stać.
      • Gość: Stefan Re: Ucieczka z miasta - nie żałujecie? IP: *.wroclaw.mm.pl 06.05.08, 17:26
        Mnie kusi dom poza miastem , z dużą działką .
        To co mnie powstrzymuje to dzieci . Co one by tam robiły ?
        Z kim by się spotykały ? W jakim środowisku wusiałyby się
        wychowywać ?
        Przecież to co dzieciom możemy dać to właśnie środowisko i ludzie z
        którymi przeywają , a na wsi czy małym miasteczku główny probem to
        mentalność i lokalne bagienko .
        • Gość: Moni Re: Ucieczka z miasta - nie żałujecie? IP: 64.254.235.* 06.05.08, 20:03
          Jakze ty sie mylisz! Ja wychowalam sie na wsi i twierdze, ze wlasnie
          miejskie dzieci nie maja zbyt wielkiego wyboru. Na wsi takze sa
          dzieci z ktorymi mozna sie bawic i to jeszcze jak! Latem znikalismy
          z bratem z domu rano a pojawialismy sie dopiero wieczorem, bawilismy
          sie w lasach, wspinalismy na drzewa, budowalismy zapory na strumyku.
          Co dzieci robilyby na wsi to bardzo smieszne pytanie, dzieci zawsze
          znajda cos interesujacego, a poza tym przestrzen i swoboda! To sa
          rzeczy, ktorych miejskie dzieci nigdy nie doswiadcza!
        • Gość: borsuk Re: Ucieczka z miasta - nie żałujecie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.08, 23:10
          > Przecież to co dzieciom możemy dać to właśnie środowisko i ludzie z
          > którymi przeywają , a na wsi czy małym miasteczku główny probem to
          > mentalność i lokalne bagienko .

          Hehehe. Wiesz to, czy ci sie tylko wydaje? A tak swoja droga to wolalbym, zeby
          moje dzieci bawily sie z dziecmi rolnikow i rzemieslnikow "z dziada pradziada",
          niz z dziecmi nowobogackich snobow i innych "elit III RP". Ci pierwsi czesto
          maja rozsadne, wywazone podejscie do zycia, do pracy, do dobr materialnych. Dla
          tych drugich liczy sie tylko szmal i wyscig szczurow.
      • Gość: mk Re: Ucieczka z miasta - nie żałujecie? IP: *.aster.pl 06.05.08, 22:14
        Niedawno taksowkarez mi opowiadal, ze co jaks czas wozi ludzi,
        ktorzy opowiadaja, ze wlasnie wrocili do miasta (Warszawa), bo pod
        miastem nie dalo sie zyc (wozenie dzieci, jezdzenie po przyslowiowe
        bulki i do lekarza; nianie, ktore nie chca dojezdzac, itp. itd.).
        Miulo jest powiedziec "mam dom" tylko trzeba sie dobrze zastanowic
        czy ma sie tez wolny zawod, ktory mozna z tego domu wykonywac i czy
        nie ma sie dwojki dzieci, ktore nie beda chcialy tkwic na wsi.
        • praktycznamysz Re: Ucieczka z miasta - nie żałujecie? 07.05.08, 00:12
          Wiesz, jeśli ktoś nie myśli i nie potrafi przewidzieć, że zaplanowane dzieci do
          jakiejs szkoły czy przedszkola będa chodzić, że potrzebne sa nianie (chwileczkę,
          nie ma niani poza stolicą? dziwne, wokół mnóstwo niani), że potrzebny jest
          samochód, żeby po bułki dojechać, i jakiś lekarz w okolicy, to faktycznie, niech
          mieszka w mieście, bo jest nie umiejąca przewidywac niedorajdą. Mieszkanie
          wybraliśmy obok przedszkola i w pobliżu szkoły, niedaleko poczty i banku, z
          kilkoma sklepami w okolicy. Jesli ktoś sobie nie radzi z planowaniem, to niech
          rzeczywiście zostawi za miastem miejsce dla tych, którzy sobie radzą i za kilka
          lat nie wróca z płaczem, że tak im było źle.

      • Gość: borsuk za ogolne pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.08, 23:06
        Pytanie tak ogolne, ze bez sensu. Co znaczy "miasto", co znaczy "wies"? Wezmy
        taki Wroclaw. Jesli ktos mieszka "w miescie", ale na jakims Zakrzowie, a prace
        ma na Krzykach, to na dojazd musi liczyc nawet 2 godziny przez centrum. Szybciej
        by dojechal z jakiejs wioski po zachodniej stronie. Mozna mieszkac w
        Siechnicach, czyli miescie pod Wroclawiem i dojezdzac pociagiem do centrum w 10
        minut. Ludzie, nie patrzcie na innych, nie patrznie nawet na odleglosci, bo
        czasem te 30 km jest lepsze niz 10. Po prostu sprawdzcie kilka rzeczy:

        1. Czy jest sprawna komunikacja kolejowa i/lub autobusowa. Nie liczcie na
        samochod, MUSI byc jakis transport publiczny.

        2. Jesli planujecie/macie dzieci - czy jest przedszkole, szkoła podst.,
        gimnazjum. To MUSI byc na miejscu, inaczej zamordujecie sie dowozeniem dzieci. W
        wieku licealnym to juz dzieci same sobie jezdza - patrz punkt 1. Jesli zas
        snobujecie sie na "elitarne" szkoly w miescie, to sorry...

        3. Plany zagospodarowania przestrzennego - moze sie okazac, ze "wies" za pare
        lat stanie sie "miastem" (w negatywnym sensie) i cala operacja na marne.

        Generalnie polecam miasteczka lezace nieopodal duzych miast. W miasteczku ma sie
        wszystko pod reka - sklepy, szkoly, sluzbe zdrowia (tez prywatna), knajpy, a
        przy tym jest znacznie spokojniej i "wiejsko" niz w duzym miescie.
        • Gość: luks ja zwiałem.. IP: *.winn.adsl.virgin.net 07.05.08, 00:48
          apropos Zakrzowa we Wrocławiu.. miałem ofertę pracy na drugim końcu i jeszcze
          jedną w innym mieście.. jak się przejechałem dwie godziny z rozmowy, to mi się
          odechciało i może to wydać się śmieszne - znalazłem robotę pod Londynem. jak nie
          będzie przyzwoitego transportu publicznego ani dróg, to taki Wrocław dalej
          będzie zakorkowanym bagnem jakim był rok temu jak wyjeżdżałem i jakim jest
          teraz, gdy wpadam na urlopy. można spędzać godzine w aucie przemierzając
          60-80km, ale nie 20.. tyle z rozważań malkontenta.. dom poza miastem ? w PL
          niestety chyba nie.
      • konradbryw Re: Ucieczka z miasta - nie żałujecie? 06.05.08, 23:55
        Zaznałem tej przyjemności i cieszę się, że z powrotem mieszkam w mieście.

        Wychowałem się w Warszawie, parę lat (koniec liceum i początek studiów) mieszkałem w Sulejówku.

        1. Bez samochodu dojazd niby niezły (pociąg, prywatne autobusy), ale każdy wypad do miasta to wyprawa, którą trzeba zaplanować, bo pociąg (i autobusy) kursują generalnie co godzina (w szczycie co 20-40 min.). W stosunku do mieszkania w mieście oznacza to zero spontaniczności typu: jest propozycja wyjścia do kina za godzinę. Bzdura, za godzinę, to ja może będę miał najbliższy pociąg, bo poprzedni właśnie odjeżdża, a ja mam do stacji kwadrans z buta.

        Impreza - albo wracamy do domu po północy (czyli ok. 23:30 czy 0:00 meldujemy się nie obskurnym dworcu w towarzystwie kloszardów, potem jedziemy kilkadziesiąt minut, licząc że nie będzie podpitych dresów albo kiboli), albo musimy mieć zapewniony nocleg (w miejscu imprezy, czyli kładziemy się razem z najwytrwalszymi, albo gdzieś u rodziny, znajomych...).

        Oczywiście można wrócić taksówką. Mój szef, jak ma służbową kolację z alkoholem (a bez żony, jako drajwera), to woli przenocować w hotelu. Wychodzi taniej.

        3. Dojazdy samochodem spoza Warszawy są w szczycie zakorkowane. Pracuję teraz w Pyrach, mieszkam w centrum, a dojazd autem zajmuje mi mniej, niż kolegom mieszkającym w Piasecznie czy Zalesiu.

        4. Zajęcia z okienkiem (na studiach norma, ale po pracy część ludzi też ma jakieś aerobiki, nauki języków, itp.) wiąże się z męczącym wytracaniem czasu gdzieś na mieście, zamiast wstąpieniem do domu, by coś przekąsić czy wziąć prysznic.

        5. Przyroda, ptaki, itp. - wszystko fajnie, ale jak mieszkałem w tym Sulejówku, to jakoś łatwiej było się zgadać ze znajomymi na spacer po Puszczy Kampinoskiej. A nie oglądany w tygodniu ogródek w weekendy oznacza głównie obowiązki, a nie przyjemność. Atrakcją jest dla odwiedzających nas w weekendy znajomych. No, chyba że ktoś pasjami uwielbia prace ogrodowe.
      • praktycznamysz Re: Ucieczka z miasta - nie żałujecie? 07.05.08, 00:05
        Uciekliśmy z centrum Warszawy pod Piaseczno pół roku temu. Była to najlepsza decyzja w naszym życiu.
        Są samochody, więc nie ma problemu z dojazdem. W okolicy są sklepy, banki, poczta - nie mamy potrzeby jeździć do miasta, oboje pracujemy już pod Warszawą. Jest cisza, spokój, strzeżone osiedle, mnóstwo zieleni, nie ma tłumów, korków, hałasu. Mamy ze 2 km do lasu. Jest wspaniale, każdego dnia gratulujemy sobie wyprowadzki ze stolicy.


        • Gość: gaga Re: Ucieczka z miasta - nie żałujecie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.08, 07:34
          Podjęłam decyzje po 2 latach zastanawiania.
          Plusy: urzad gminy -gdzie wszyscy z toba rozmawiaja -nie ma prosze jutro lub za
          tydzien -po prostu załatwiaja jak trzeba
          Gminny osrodek zdrowia z normalnym personelem
          straz wiejska i policjant, sołtys co przychodzi SAM po podatki i roznosi ogłoszenia.
          Szkoła wiejska to miód-multum zajęc kółek dofinansowania do imprez przez gmine,
          pręzny osrodek koła gospodyN
          no jeden minus
          Koscielny nakaz jest wytyczna dla ludzi.
          Uf nie byc w niedziele w kosciele to jestes antychrystem.
          Pomoc wszystkich sasiadów, tanie usługi: a sa wszystkie: ogrodnik,szewc, kucharz
          i pomoce domowe, mleko od krowy i tanie warzywa z grządki.
          Zyc nie umierac -sielsko-anielsko.
          No i ten poziom szkoły.
          Tutaj widac ,ze szkoła to osrodek prawie kulturalny: non stop konkursy ,
          festiwale, pokazy -
          . A że wszyscy wszystko o tobie wiedza: kiedy wstajesz, idziesz spac kto do
          ciebie przyjechał-mozna to olac .
          No i ciagła praca "przy obejsciu" bardzo we wsi dbaja: okna trzeba myć, ściezki
          pograbic, ogrodzenie naprawic-inaczej nie wypada jak obok czyściutko i równiutko.
          No i mają cie za elyte heheheh.
          Dobrze bedzie nam tutaj na wsi, prościej z uwagi na urzedy i sposób azłatwiania
          spraw np. niedopuszczalene jest by droga była nieodśnieżona bo wójta na taczkach
          ludziska wywioza.
          Włądza bliżej ludzi tu jeest)))
          Nam bedzie tu dobrze, dziecko cały dzien na dworze ,rower, zabawy z innymi,
          siedzenie przed kompem idzie w kat))).Acha i zima slizgawka obok i saneczkami z
          górki bez obawy ,że na droge zjedzie.
          No i windy obsikanej nie ma .
      • Gość: kmk Już drugi rok... IP: *.acppharma.pl 07.05.08, 09:33
        Wyprowadziliśmy się (z Tarchomina) poprzedniego września...
        Dokładnie 30 km do Warszawy (okolice Radzymina).
        Cóż, faktycznie, 2h dziennie w samochodzie. Czasami - jak dziś -
        więcej, bo mega korek. Roboty przy kończeniu domu mnóstwo, w ogródku
        jeszcze większe mnóstwo... Ale tu człowiek czuje się jakos
        bardziej "u siebie", a nie jak w przechowalni. Z radością wracam do
        DOMU, nie do szafy żeby przeczekać jakoś do olejnego wyjścia do
        pracy.

        Jak jadę przez blokowiska zwłaszcza latem... Nigdy bym nie wrócił.
        Odczucia żony i dzieci które codziennie jada do szkoły w Warszawie
        są takie same :-)

        Ale każdy sam musi wybrać. Jeśli ktoś lubi czeste wypady "w miasto",
        do pubu, kina, galerii, to nie będzie mu dobrze pod miastem. Nie
        wróci autobusem z imprezy kiedy nie moze prowadzić, a taksówką będzie
        drogo.

        Ja wracając z pracy do mieszkania czułem że wracam przeczekać jakoś
        do następnego wyjścia do pracy. teraz wracam do siebie. Nigdy nie
        lubiłem grzebać w ziemi, a teraz codziennie rano na wiosnę obchodzę
        posadzone drzewka i patrzę co juz zakwitło, co urosło od wczoraj.

        A moja rada? Jeśli nuży was miasto - spróbujcie. Dom można zawsze
        sprzedać. To nigdy nie jest ostateczna decyzja.

        • Gość: mika Re: Już drugi rok... IP: *.aster.pl 07.05.08, 11:18
          Twoj post pokazuje, ze to po prostu zalezy SKAD JESTESMY. Ja
          wychowalam sie w miescie. Jestem z miasta. Cale zycie mieszkalam,
          jak to nazwiales, "w szafie". Praca w ogrodku z glizdami i innym
          robactwem napawa mnie obrzydzeniem. Nigdy nie marzylam o domku,
          umiem zyc w spoleczenstwie, kocham cywilizacje.
      • Gość: AGATA Re: Ucieczka z miasta - nie żałujecie? IP: *.computerland.pl 07.05.08, 10:07
        kochani,
        ja zrobiłam 2 kroki do wyprowadzki na wieś. Kilka lat temu
        przeprowadziłam sie z Wawy do oddalonego o 20 km małego miasteczka o
        nazwie Brwinów. Droga do pracy samochodem zajmowała mi dokładnie 30
        minut - oczywiście jadąc wszystkimi możliwymi opłotkami, omijając
        korki.......jak każda miejscowość - są w niej sklepy, szkoły, pkt
        usługowe, transport kolejowy do wawy.....no może rzeczywiscie jak
        chcieliśmy trochę pobalować w Wawie to trzeba było wydać parę
        złotych na taksówkę, ale znowu bez przesady (w sobotnią noc ok 100
        zł)......od ubiegłego roku mieszkam we własnym domku na wsi obok
        Podkowy Leśnej....czyli jeszcze kilka km dalej....dojazd do pracy
        wydłużył się raptem o 15 minut........większość moich kolegów i
        koleżanek z pracy jedzie do biura tak samo długo z drugiego końca
        wawy......więc wychodzi na to, że spędzają w samochodach dokładnie
        tyle samo czasu........a życie na wsi ma swój niepowtarzalny urok -
        dużo zieleni, własny kawałek ziemi, mało sąsiadów, masa
        zwierzaków ......i wydaje mi się, że raczej nie wrócę już do
        miasta....pozdrawiam i życzę trafnej decyzji
      • Gość: Gosia Re: Ucieczka z miasta - nie żałujecie? IP: 195.205.254.* 07.05.08, 10:24
        Wyprowadziłam się z bloku w miaście do domu 40 km od Warszawy a po 8
        latach dojeżdżania, wzbogaceni o dziecko podjęliśmy decyzję o
        powrocie (do bloku). Decyzję, której nie żałujemy. Zyskaliśmy
        dziennie 3 godziny dla siebie.
        Słusznie zauważył ktoś wcześniej: dom owszem, ale dla ludzi
        uprawiających wolne zawody, bezdzietnych lub emerytów. Albo
        rozwiązanie idealne ale raczej dla krezusów: dom w zielonej części
        miasta:))

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka