Dodaj do ulubionych

Nowa Zelandia. I'm impressed

07.01.05, 22:01
Czesc.
Super, ze przypadkiem wpadlem na to forum...
Nowa Zelandia, marzenie mojego ojca.
Nowa Zelandia, panstwo znane z wykladow z ekonomii, jako jedyne na siwecie,
gdzie istnial prawdziwy kapitalizm.
I wreszcie panstwo, ktore w moim wyobrazeniu jest piekne i tajemnicze.
Ale niewiele wiecej wiem. Przeczytalem cale to forum, ale na razie wiele tu
nie ma.

A... Za czasow studenckich mowilo sie o NZ jako panstwie, gdzie dosc latwo
dostac obywatelstwo, prace itd...

Dzis pracuej w wielkiej miedzynarodowej korporacji, mam fajne wyksztalcenie i
wlasciwie nic mnie nigdzie nie trzyma.

Moze tak zrealizowac marzenie?

Nie jestem juz teraz w pracy, wiec nie moge sprawdzic, czy jest Nestle w NZ,
ale jak jest to pol sukcesu. Jak nie ma...
Jak jest z praca dla iznynierow organizoatorow (inzynieria produkcji,
industrial performance, mananegement etc)?

Hehe, jak znam siebie, to takie wpadneicie na forum NZ moze wiele zmienic w
moim zyciu.

Czekam na jakis odzew
dzieki
Obserwuj wątek
    • ewa19721 Re: Nowa Zelandia. I'm impressed 07.01.05, 22:05
      Nie będzie ta temat NZ, niestety, ale też z zaciekawieniem tu zaglądam i mam
      pytanie o nurkowanie w NZ. Czy ktoś coś wie na ten temat i zechce się podzielić?
      Planuję poszwędać się troszkę po świecie i może kiedyś, kto wie?
      Pozdrawiam.
    • abere8 Re: Nowa Zelandia. I'm impressed 08.01.05, 00:20
      Produkty Nestle sprzedaja tutaj, a co do firmy, to nie wiem, czy maja tu jakas
      siedzibe.

      Zerknij sobie tutaj: www.immigration.govt.nz i juz bedziesz wszystko
      wiedzial. W skrocie: potrzebujesz co najmniej 100 punktow, a dostajesz je za
      wiek, wyksztalcenie i prace/oferte pracy plus dodatkowe mini-bonusy za rozne
      rzeczy. Podstawa jest dobra znajomosc angielskiego (najbardziej uznaja tutaj
      egzamin IELTS - trzeba miec co najmniej 6,5 punktow). Do tego trzeba sobie
      przetlumaczyc wszystkie papiery od wyksztalcenia i wyslac do NZ Qualifications
      Agency www.nzqa.govt.nz zeby porownali ze stopniami naukowymi tutaj i
      wydali zaswiadczenie.

      W ogole sporo roznych przepraw biurokratycznych czeka imigrantow, ale da sie to
      przejsc, do tego wszystko jest jasno opisane i wiadomo, o co chodzi (w
      porownaniu np. ze Stanami, gdzie jest piecset tysiecy roznych wiz i pozwolen).
      • peter2715626 Re: Nowa Zelandia. I'm impressed 13.01.05, 04:47
        Przechodzilem niedawno obok Nestle headquarters w Newmarket, niedalego Auckland
        Domain.

        Pozdrawiam abere8, ktorej wypowiedzi czytalem kiedys z zainteresowaniem na
        Forum Kobieca Polonia. Ciekawie sobie zycie ulozylas. Co slychac? Zostajecie tu
        na stale?
        • abere8 Re: Nowa Zelandia. I'm impressed 13.01.05, 06:48
          Probujemy zostac na stale i mysle ze sprawa sie wyklaruje w ciagu miesiaca-
          dwoch. To znaczy, niby na stale, bo ubiegamy sie o permanent residency, ale tak
          naprawde to ja tu dluzej niz kilka lat nie wytrzymam, bo: 1)za daleko od domu,
          2)za zimno, 3)za daleko od kazdego innego miejsca na swiecie :-) Ale jako
          przygoda zyciowa bardzo milo.

          A Ty, peter, co robisz w NZ? Jestes tu na stale, czy tylko przejazdem? :-)
          • peter2715626 Re: Nowa Zelandia. I'm impressed 13.01.05, 22:49
            Mieszkamy w Auckland od trzech lat, bardzo nam sie podoba i zostaniemy tu do
            konca zycia. Mamy dobre prace zgodne z naszymi kwalifikacjami i jest naprawde
            super.
            Jednak te trzy punkty napisalbym zupelnie inaczej.
            1) Tu jest nasz dom i nie tesknimy za ojczyzna.
            2) Wiem, ze mieszkacie w Wellington i pewnie dlatego narzekasz na zimno. W
            Auckland klimat jest OK.
            3) Bylismy juz w bardzo wielu miejscach na swiecie i nie czujemy potrzeby
            dalekiego latania. Mamy blisko plaze, gory, wodospady, tereny narciarskie.
            Wszedzie jest blisko.
              • peter2715626 Re: Nowa Zelandia. I'm impressed 16.01.05, 09:47
                Tak. A ty masz zone Japonke? Dobrze kojarze?

                Bylem pare lat szefem sprzedazy na Polske jednego z japonskich koncernow.
                Pewnego dnia dowiedzialem sie, ze panowie z Tokyo postanowili zmienic
                dystrybutora w Europie i stracilem prace.

                Postanowilem wtedy powrocic do mojego studenckiego marzenia o Nowej Zelandii.
                I to byla najmadrzejsza decyzja w moim zyciu.

                A dlaczego interesuje Cie Nowa Zelandia???
                • 112786a Re: Nowa Zelandia. I'm impressed 20.02.05, 20:48
                  Czesc, Mam na imie Ania i bardzo chce wyjechac do Nowej zelandii na jakies 2-3
                  lata. W lutym 2006 bede juz magisterm inz (studiuje zarzadzanie i marketing) i
                  chcialabym cos zrobic z moim zyciem, ale nie usmiecha mi sie zostac w Polsce.
                  aktualnie studiuje przez rok w Glasgow, nie mam zadnego doswiadczenia w pracy w
                  kierunku moich stidiow, ale mam duzo checi i nie boje sie ciezkiej pracy. nie
                  wiem,gdzie mam szukac ofert pracy i jak sie zabrac za zorganizowanie takiego
                  wyjazdu, wiec bardzo prosze o pomoc albo jakies wskazowki,cokolwiek. Uwielbiam
                  podrozowac i to jest wlasnie to co ciagnie mnie do Nowej zelandii, poza tym
                  chyba jak kazdy szukam swojego miejsca. jesli ktos ma jakis pomysl jak moge
                  zrealziowac swoje plany, to czekam na kontakt, moj e-mail:
                  112786a@NOSPAM.GAZETA.PL.
                  DZIEKI
                    • peter2715626 Re: Nowa Zelandia. I'm impressed 20.02.05, 22:42
                      Rzeczywiscie przyjazd na 2-3 lata to raczej nie ma sensu. Ja wlasnie dopiero
                      teraz, po 3 latach, mam urzadzony dom (niestety wynajmowany), uznanie u
                      pracodawcy i przyzwoite dochody. Powrot do ojczyzny to ostatnia mysl, ktora by
                      mi wpadla do glowy. Do Nowej Zelandii nie przyjezdza sie na pare lat, aby
                      zarobic kase i wrocic z nia do Polski.

                      Do Nowej Zelandii przyjezdza sie albo na stale, albo na parotygodniowe wakacje
                      za wlasne pieniadze.
                      • 112786a Re: Nowa Zelandia. I'm impressed 20.02.05, 23:09
                        ja nie chce wracac do Polski, w tym tkwi cala kwestia. Chce wyjechac,ale
                        przerazaja mnie troche kwestie finansowe,wydanie okolo 3000 zl na bilet,to
                        dopiero poczatek,a co jesli nie znajde pracy? dlatego chcialbym znalezc jakas
                        firme,ktora by mnie ztrudnila,ale nie mam zielonego pojecia,ajk to
                        zrobic,wysylam amplikacje,ale przeciez nie jestem jedyna, ktora chcilaby cos
                        takiego zrobic. macie jakas rade?
                        • salmotrutta Re: Nowa Zelandia. I'm impressed 21.02.05, 05:25
                          Nie rozumiem dlaczego tak dramatyzujecie w zwiazku z "juz nigdy nie zobacze
                          rodziny". Przede wszystkim podroz do Polski z NZ nie jest znow az taka droga -
                          ja np. bylem w Polsce kilka razy, czesciej jezdzic mi sie po prostu nie chce. A
                          poza tym przeciez chcecie ulozyc glownie wlasne zycie? A do tego nalezy odczepic
                          sie w pewnym momencie od mamusinej spodnicy.
                      • abere8 Re: Nowa Zelandia. I'm impressed 20.02.05, 23:26
                        peter2715626 napisał:

                        > Rzeczywiscie przyjazd na 2-3 lata to raczej nie ma sensu. Ja wlasnie dopiero
                        > teraz, po 3 latach, mam urzadzony dom (niestety wynajmowany), uznanie u
                        > pracodawcy i przyzwoite dochody. Powrot do ojczyzny to ostatnia mysl, ktora
                        by mi wpadla do glowy. Do Nowej Zelandii nie przyjezdza sie na pare lat, aby
                        > zarobic kase i wrocic z nia do Polski.
                        >
                        > Do Nowej Zelandii przyjezdza sie albo na stale, albo na parotygodniowe
                        wakacje za wlasne pieniadze.

                        Mow za siebie, Peter. W tym roku minie dwa lata, odkad tu jestesmy. Jeszcze ze
                        trzy, gora piec i ja wysiadam :-) Nie wiem, dokad nas popchnie - do Polski, do
                        Stanow, albo jeszcze gdzies indziej, ale na pewno na tym koncu swiata dluzej
                        nie pobede. Nie, zeby mi tu bylo strasznie zle, ale nie wyobrazam sobie zyc z
                        takim nastawieniem, jak Ty - ze juz nigdy nie zobacze rodziny... Moja siostra
                        ma 17 lat i mam jej nigdy juz nie zobaczyc? Wolne zarty!
                        • peter2715626 Re: Nowa Zelandia. I'm impressed 21.02.05, 01:27
                          Oczywiscie, ze pisze za siebie. Wyjechalismy z ojczyzny podejmujac wspolnie z
                          zona taka decyzje i nigdy tam nie wrocimy. Tu za pare lat kupimy wlasny dom,
                          bedziemy coraz wiecej zarabiac, pewnie sie kiedys rozmnozymy i bedziemy miec w
                          domu male Kiwuski. Tu jest nasza przyszlosc. Do ojczyzny nie wrocimy, bo tam
                          tak dobrej pracy nie znajdziemy.

                          Ty jestes w zupelnie innej sytuacji. Przyjechalas tu ze wzgledu na meza
                          Amerykanina/studenta, nie masz stalej pracy, skromnie zyjecie i tesknisz za
                          rodzina. Poza tym macie mozliwosc zamieszkania w Stanach, co stawia Twoja
                          przyszlosc w zupelnie innym swietle.

                          Z tego co pisze ta dziewczyna wynika, ze jej sytuacja jest raczej zblizona do
                          mojej i to moje doswiadczenia zyciowe moga byc dla niej bardziej interesujace.
                          • abere8 Re: Nowa Zelandia. I'm impressed 21.02.05, 08:17
                            Masz racje, Peter. Ja mam w ogole jakis zupelnie inny poglad na zycie - nie mam
                            ochoty calego go spedzac w jednym miejscu. Jesli mnie jakis kraj interesuje, to
                            nie chce tam tylko pojechac na wakacje, bo wtedy widzi sie wszystko oczami
                            turysty. Dlatego bardzo chcialabym tez kiedys spedzic po roku w Chinach,
                            Japonii czy Tajlandii uczac angielskiego (bo takie mam wyksztalcenie), zeby "od
                            podszewki" poznac te kraje. Jeszcze moze kiedys i Ameryka Poludniowa sie trafi?
                            Moze to tylko mrzonki, ale dobrze jest miec marzenia :-)

                            Moim warunkiem jest to, ze jesli kiedykolwiek sie zdecydujemy na dzieci, to
                            bedzie to w Polsce, bo nie chce, zeby moje dzieci byly malymi
                            Kiwuskami/Jankesami/Szwabikami. I tyle. Dla mnie bardzo wazne jest to, ze
                            jestem Polka i wyglada na to, ze tym wazniejsze, im dalej od domu jestem :-)
                            (domem dalej nazywam Polske). Nie moge powiedziec, ze rozumiem Twoja postawe,
                            Peter, ale nie krytykuje jej (przynajmniej na glos) ;-)))
            • kalan4 Re: Nowa Zelandia. I'm impressed 07.03.05, 17:12
              Witajcie,
              Z ogromnym zaintersowaniem przeczytałam korespondencję. Myślę bardzo serio o
              NZ, a właściwie myślimy - bo w tym roku wychodze za mąż. To nasze życie
              chcielibyśmy zacząc w kraju, w którym jest większy potencjał do szczęścia niż
              tu. Jest przyroda, są możliwości. Choć pewnie nie powinnnam narzekać. Pracuję
              na stanowisku menedżerskim w zagranicznej firmie i jak na mój region, nieźlę
              zarabiam. Boję się, że wyjeżdżając ufunduję sobie na inny los - obcego w
              dalekim kraju, walczącego o przetrwanie. Możecie poradzić, od czego warto
              zacząć?
              Pozdrawiam serdecznie
              Ania
              • peter2715626 Re: Nowa Zelandia. I'm impressed 07.03.05, 20:42
                kalan4 napisała:

                > Możecie poradzić, od czego warto
                > zacząć?

                Od bilansu plusow i minusow. Jezeli masz dobra prace w Polsce, czujesz sie tam
                dobrze, masz rodzine i przyjaciol z ktorymi lubisz sie spotykac, to chyba
                wyjazd na stale nie ma sensu.

                Zwroc uwage, ze sama przyznajesz, ze nie mozesz narzekac.

                Ja wyjechalem tylko dlatego, ze stracilem prace.
                • paiha Re: Nowa Zelandia. I'm impressed 08.03.05, 10:58
                  Nie zgadzam sie z Toba, Peterze, moim zdaniem punkt wyjscia, z ktorego startuje Ania jest
                  znakomity, by myslec o przeprowadzce do NZ. Podobno czlowiek jest gotow na wielkie zmiany
                  wylacznie z inspiracji albo z determinacji:) W Ani przypadku dziala chyba czynnik pierwszy i
                  super! Wiesz, prace mozna miec i tu i tam dobra, przyjaciol, sam mowiles, ze znalazles szybko
                  nowych ( naturalnie, nie namawiam do porzucania starych;), NZ urzeka przyroda, to juz banal:),
                  ale przebywajac w tym kraju, fakt, ze krotko, spotkalam sie z niezwykle dobra ludzka energia,
                  z zyczliwymi ludzmi, tak Polonusami, jak Kiwusami, znajomymi i obcymi, rownie dlugo
                  przebywalam w kilku innych miejscach na swiecie, zatem porownanie mam, i nigdzie nie
                  odnioslam podobnego wrazenia. Ja, jesli sie tam zamieszkam, to nawet nie dla przyrody, ktora
                  wielu kusi, ale dla tego osobnego swiata, bo to jest w pewnym sensie osobny swiat. Naturalnie,
                  kazdemu wedlug potrzeb, zatem mozna mowic wylacznie o wlasnych wrazeniach, ktorych druga
                  osoba nie musi podzielac:) Ania napisala: "To nasze życie chcielibyśmy zacząc w kraju, w
                  którym jest większy potencjał do szczęścia niż tu." Ja tak wlasnie widze Nowa Zelandie.
                  Pozdrawiam
                  Ewa
                  • peter2715626 Re: Nowa Zelandia. I'm impressed 08.03.05, 21:20
                    Bardzo ciekawy temat do dyskusji. Dziewczyna odniosla w ojczyznie sukces.
                    Pracuje na kierowniczym stanowisku w zagranicznej firmie. Znam to uczucie. Tez
                    kiedys mialem wizytowke z napisem manager, jezdzilem sluzbowym samochodem, na
                    karcie kredytowej z wysokim limitem obok mojego nazwiska byla nazwa bardzo
                    znanej firmy i bylem jednym z pierwszych w kraju, ktorzy dostali laptopa z
                    napedem DVD. Pomysl wyjazdu na stale do innego kraju nawet mi wtedy nie wpadl
                    do glowy. Zaczynac wszystko od nowa? Wsrod obcych ludzi? Bardzo trudne i z
                    niewielkim prawdopodobienstwem powrotu do wczesniejszej sytuacji, pozycji
                    spolecznej i poczucia wlasnej wartosci.

                    Dlatego powtarzam, moim zdaniem, biorac pod uwage moje doswiadczenia, dopoki
                    Ania ma obecna prace, nie ma sensu planowanie wyjazdu na stale do NZ. Gdyby
                    teraz zrezygnowala z wlasnej woli z tego co ma, przeprowadzila sie tutaj i
                    rozpoczynala kariere zawodowa od poczatku, to bedzie to bardzo trudne i wiele
                    czasu uplynie poki odzyska to z czego sama zrezygnowala. Wiem co pisze, bo sam
                    to przeszedlem, tylko ze nie z wlasnej woli. Stracilem swietna prace i
                    wyjechalem z Polski uciekajac od dwudziestoprocentowego bezrobocia, deficytu
                    budzetowego, durnych politykow i skorumpowanych policjantow. Teraz zyje w
                    pieknym kraju o umiarkowanym klimacie, z nadwyzka w budzecie panstwa,
                    trzyprocentowym bezrobociem i policja czysta jak lza. Ale nie mam szans na
                    kierownicze stanowiska wykonujac obowiazki szeregowego pracownika biurowego z
                    silnie akcentowanym angielskim i nazwiskiem ktore nie wiadomo jak przeczytac.
                    Stracilem bezpowrotnie uprzywilejowana pozycje spoleczna, jezdze wlasnym
                    samochodem sredniej klasy, za paliwo, hotele i restauracje musze placic sam.
                    Odczuwam to jako degradacje i tylko dlatego jestem w stanie to znosic, ze nie
                    mialem innego wyjscia i doszloby do tego tak czy inaczej.

                    Srodek ciezkosci mojego zycia przesunal sie ze sfery zawodowej na prywatna i
                    tylko w ten sposob moge tu byc szczesliwy. Piec dni w tygodniu siedze zakuty w
                    okowy niewolniczej pracy biurowej, aby dostac kase, za ktora moge naprawde zyc
                    w czasie weekendu i innych dni wolnych od pracy.

                    Dlatego w tym szczegolnym przypadku odradzam przeprowadzke do Nowej Zelandii.

                    Ewentualnie mozna myslec o tym jako o drodze ewakuacyjnej na wypadek utraty
                    pracy. Czyli nauka angielskiego i obserwowanie stale zmieniajacych sie
                    przepisow imigracyjnych. W tym roku finansowym ustalony limit 50 tysiecy
                    imigrantow nie zostanie wykorzystany i z pewnoscia w przyszlym roku poprzeczka
                    zostanie obnizona a taka przeprowadzka jeszcze bardziej ulatwiona.
                    • kalan4 Re: Nowa Zelandia. I'm impressed 16.04.05, 22:57
                      Cześć Peter, cześć Ewa.
                      Zniknęłam na solidny czas. Jak widzę w Waszych wypowiedziach dwa bieguny,
                      spotkanie kobiecego i męskiego spojrzenia. I to jest równowaga. :-)
                      Twój list Piotrze zastanowił mnie i utwierdził jednocześnie w tym, że czas na
                      zmiany. Bo widzisz, w tym co piszesz czuć nostalgię za rajem utraconym. A u
                      mnie jest inaczej, ja chcę odzyskac swój raj - mówiąc metaforycznie. Piszesz,
                      że "Srodek ciezkosci mojego zycia przesunal sie ze sfery zawodowej na prywatna
                      i tylko w ten sposob moge tu byc szczesliwy.". Kurcze, a nie o to w życiu
                      chodzi? O to, że prawdziwe życie to nie laptop, wyjazdy i delegacje oraz
                      spotkania w top hotelach, tylko po prostu życie - z samym sobą, bliską osobą,
                      może rodziną, na pewno przyjaciółmi i czy np. moim przypadku przyrodą. Hotele i
                      restauracje, meetingi - ok też mnie to na krótko zafascynowało. Ale wiesz co?
                      Ten świat po roku (mi tyle wystarczyło) rzuciłam i wyjechałam w Wawy na
                      poczciwy Sląsk, z mniej poczciwą robotą. Bo Wawa dla mnie jest iluzją życia i
                      przez to wegetacją, z wielkim przypływem adrenaliny do organizmu, który
                      powoduje, dobrze się czujesz na początku, że można łatwo ucieć od siebie w tym
                      biegu. Komóry dzwonią głośniej, auta jeżdzą szybciej, ludzie biegają, imprezy
                      trwają dłużej - czy za tym tęsknisz? Świat biznesu taki własnie jest.
                      Zastanów się, na ile ten raj utracony nie był piekiełkiem. Masz przeciętną
                      pracę, ale możesz żyć. Pracuje się, żeby żyć, nie na odwrót. Ja tak
                      przynajmniej uważam.
                      No, chyba dość zabawy w kaznodzieja. Tak naprawe chyba piszę to sama do siebie.
                      Nie odzywałam się, bo w tej mojej rzeczywistosci znalazłam raj na ziemi i się
                      uspokoiłam z wyjazdem. Mały domek pod lasem ze stadem saren, które się nie boją
                      i przyglądają człowiekowi. Do tego chwilę spaceru wielki zalew krystlicznie
                      czysty w windsurfingiem, żaglami i przy dobrej pogodzie widokiem na góry. Ta
                      moja śląska Nowa Zelandia - 15min jazdy od centrum zurbalizowanych Katowic. Do
                      pracy blisko, inny świat. Do tego chałupina do remontu, stara, z kamienia i
                      bardzo tania. I co? Kopalniany plan ruchu wykazał, że dokładnie pod tą drogą,
                      pod tym domem w sierpniu rusza ściana na zawał, czyli - będą wydobywać min. 4
                      metry na chama, aż się zawali. I moja Nowa Zelandia prawdopodobnie nie wytrzyma
                      z powodu szkód górniczych. Kiepskie fundamenty ma ten polski świat!
                      Trzymajcie się ciepło.
                      Ania
    • axxolotl Re: Nowa Zelandia. I'm impressed 16.01.05, 03:10
      > Hehe, jak znam siebie, to takie wpadniecie na forum NZ moze wiele zmienic w
      > moim zyciu

      Uwazaj! :) Ja sobie tak wpadlam na jakas stronke o Nowej Zelandii dwa lata
      temu i skonczylo sie to nieco spontanicznym pomyslem studiowania w Auckland.
      Pomysl zostal zreszta wprowadzony w zycie w zeszlym roku. Czas zweryfikuje czy
      sobie to dobrze wymyslilam.
      Pozdr.
    • iza42 Re: Nowa Zelandia. I'm impressed 28.01.05, 08:24
      kubazuro napisał:

      > Czesc.
      > Super, ze przypadkiem wpadlem na to forum...
      > Nowa Zelandia, marzenie mojego ojca.
      > Nowa Zelandia, panstwo znane z wykladow z ekonomii, jako jedyne na siwecie,
      > gdzie istnial prawdziwy kapitalizm.
      > I wreszcie panstwo, ktore w moim wyobrazeniu jest piekne i tajemnicze.
      > Ale niewiele wiecej wiem. Przeczytalem cale to forum, ale na razie wiele tu
      > nie ma.
      >
      > A... Za czasow studenckich mowilo sie o NZ jako panstwie, gdzie dosc latwo
      > dostac obywatelstwo, prace itd...
      >
      > Dzis pracuej w wielkiej miedzynarodowej korporacji, mam fajne wyksztalcenie i
      > wlasciwie nic mnie nigdzie nie trzyma.
      >
      > Moze tak zrealizowac marzenie?
      >
      > Nie jestem juz teraz w pracy, wiec nie moge sprawdzic, czy jest Nestle w NZ,
      > ale jak jest to pol sukcesu. Jak nie ma...
      > Jak jest z praca dla iznynierow organizoatorow (inzynieria produkcji,
      > industrial performance, mananegement etc)?
      >
      > Hehe, jak znam siebie, to takie wpadneicie na forum NZ moze wiele zmienic w
      > moim zyciu.
      >
      > Czekam na jakis odzew
      > dzieki


      wejdz na strone www.xtra.co.nz tam jest duzo ogloszen na temat jobs - mysle ,ze
      cos dla siebie znajdziesz , serdecznie pozdrawiam iza

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka