Dodaj do ulubionych

Dla potencjalnych turystow

08.01.05, 00:35
Na stronie Urzedu Imigracyjnego www.immigration.govt.nz znajduje sie
informacja, ze od kwietnia tego roku Polacy nie beda musieli ubiegac sie o
wizy urystyczne przed wyjazdem z Polski, tylko beda mogli dostawac je na
granicy. Przynajmniej jeden problem z glowy :-)
Obserwuj wątek
      • abere8 Re: Dla potencjalnych turystow 09.01.05, 23:24
        pprzybyl napisał:

        > A mnie sie zdaje, ze czytalem, ze wogole nie potrzebujemy wiz (do 90 dni
        pobytu
        > turystycznego). Nowozelandczycy przyjezdzajacy do Polski juz od maja zeszlego
        > roku wjezdzaja do nas bez zadnych problemow.

        Nie, no wlasnie o to chodzi. Ze Nowozelandczycy juz moga, a nasi dopiero od
        kwietnia, w ramach wyrownywania warunkow dla calej Unii Europejskiej.

        No a wjezdzanie do kraju "bez wizy" oznacza po prostu to, ze ta wize wbijaja na
        granicy, jako pieczatke do paszportu (to nie tylko pamiatka z przekraczania
        granicy) :-)
    • kiwigirl Re: Dla potencjalnych turystow 13.01.05, 16:09
      szkoda tylko ze Australijczycy nadal chcą od nas wiz! nawet na tranzyt!
      co z tego ze do Nowej lecimy bez wizy jak i tak trzeba się starać o
      Australijską lecąc przez Australię. czy oni też nie planują przypadkiem
      zniesienia wiz?

      mam pytanie co do formularza wizy turystycznej do NZ (bo lecimy jeszcze przed
      zniesieniem). Jest na dole pierwszej strony pytanie czy starasz sie o wizę na
      podstawie (w oparciu) związku z Nowozelandcykiem (czy coś w tym stylu). I teraz
      tak - owszem lece z narzeczonym Nowozelandczykiem, zobaczyc jego kraj i poznać
      jego rodzinę. Gdyby nie fakt ze jesteśmy razem pewnie bym do NZ nie leciała.
      Ale nie lecę tam mieszkać, czy coś, tylko turystycznie, pozwiedzać na kilka
      tygodni. czy w związku z tym mam zaznaczać tak czy nie w tym punkcie? o co w
      tym chodzi?
      • abere8 Re: Dla potencjalnych turystow 13.01.05, 21:45
        Ja nie mam pojecia, bo moja wiza jest nietypowa. Staralam sie o nia ze dwa lata
        temu, dostalam i do tej pory ja mam (tak, tak, na wizie turystycznej mieszkam
        tu juz poltora roku), bo moj maz ma studencka. Jak sie o wizy razem
        ubiegalismy, to on napisal list wyjasniajacy cala sytuacje i bylo ok.

        Dziwne, ze na formularzu o wize turystyczna jest pytanie o zwiazek z
        Nowozelandczykiem. Mam takie same watpliwosci jak Ty. Mysle, ze moze to
        zaznacz, ale napisz list i wyjasnij sytuacje, dolacz moze ksero paszportu
        narzeczonego? Albo zadzwon do ambasady i zapytaj. Wysylania maila nie polecam,
        bo ja im wyslalam (w sumie do ambasady brytyjskiej wtedy jeszcze) z pytaniem w
        naglowku, a w tresci z wyjasnieniem sytuacji, ale chamy nawet nie przeczytali,
        tylko w odpowiedzi wyslali mi linka z adresem strony, ktora mowila tylko o
        krotkoterminowych wizach turystycznych - na 3 czy 6 miesiecy.

        Sorry, ze sie tak rozpisalam, a nic nie pomoglam :-(
        • kiwigirl Re: Dla potencjalnych turystow 14.01.05, 16:14
          no problem! fajnie ze w ogóle piszesz i maszpozytywne nastawienie, a nie jak
          peter :-) Akurat z Ambasadą NZ w Polsce to jest problem bo... jeszcze jej nie
          ma :-) niby jest (byliśmy na imprezie dla kiwich i poznaliśmy ambasadora) ale
          jeszcze faktycznie nie funkcjonuje. Choć podobno ma zacząć wydawać wizy od
          lutego, więc może będe pierwszą która dostanie wizę tutaj a nie przez
          brytyjczyków :-) nie wiedziałam ze się dołącza jakies listy. nic tam takiego
          nie widziałam, choc przyznac musze ze info o tym co dołaczyc mamy tylko z
          brytyjskiej (i tez nie dokońca wszystko w niej jest jasne).

          jesli to nie jest zbyt osobste pytanie - możesz napisac jak to się stało ze
          wylądowałaś w NZ? jak ci się tam mieszka?
          • abere8 Re: Dla potencjalnych turystow 14.01.05, 23:30
            Dolaczania listow do wszelkich formularzy nauczyl mnie moj maz - Amerykanin.
            Zwlaszcza, ze czasami wlasnie tak jak w Waszej sytuacji nie bardzo wiadomo, o
            co chodzi, wiec mozna co nieco wyjasnic i liczyc, ze nie odesla wszystkiego,
            mowiac "zle wypelnione", albo co gorsza z miejsca odmowia, tylko skontaktuja
            sie z Toba i zapytaja. Taki list (cover letter) moze byc prosciutki, cos w
            stylu "Przesylam taki i taki formularz, o to i o to sie ubiegam, z takiego
            powodu. W razie niejasnosci mozna sie ze mna skontaktowac przez maila albo pod
            tym numerem telefonu."

            A co do mojego pobytu tutaj, to moge sprobowac napisac w skrocie, ale tak jak
            mowi Peter, wejdz na forum Kobieca Polonia znajdz mnie w wyszukiwarce, bo juz
            wiele razy te historie opisywalam. Moj maz stwierdzil, ze dorobi sobie Masters
            Degree do swojego Bachelora, studia w Stanach byly strasznie drogie, wiec
            wymyslilismy NZ, bo to taki fajny kraj, Wladca Pierscieni itp. :-) A do tego
            mowia po angielsku, wiec problem z komunikacja odpada. No i on tu studiuje, a w
            miedzyczasie zalozyl firme, ktorej poswieca wiekszosc czasu. Ja mam caly czas
            wize turystyczna, ale powinnismy juz niedlugo dostac prawo stalego pobytu i
            wtedy zaczne pracowac (stuk stuk w niemalowane, zeby nie zapeszyc) :-)
            • paiha Re: Dla potencjalnych turystow 16.01.05, 01:27
              Ambasada Nowej Zelandii w Warszawie przejmuje wydawanie wiz do NZ dopiero od 1
              lutego 2005
              Tel: (0048 22) 521 0500 (od 1 lutego 2005)
              Fax: (0048 22) 521 0510

              Do 28 stycznia (dla osób wyjeżdżajacych do Nowej Zelandii przed 11 lutego 2005)
              wnioski wizowe do NZ w dalszym ciagu przyjmuje Ambasada Brytyjska.

              Paiha




                • peter2715626 Re: Dla potencjalnych turystow 16.01.05, 21:29
                  Ciekawe czy przy ambasadzie NZ w Warszawie powstaje oddzial NZIS, tak jak w
                  Moskwie. To bylaby bardzo madra decyzja. NZ powinna aktywnie poszukiwac
                  odpowiednich imigrantow w krajach Europy wschodniej zamiast wpuszczac setki
                  rzekomych uchodzcow, ktorzy sobie ukladaja zycie w Nowej Zelandii za moje
                  pieniadze.
                    • peter2715626 Re: Dla potencjalnych turystow 17.01.05, 21:19
                      Oczywiscie nie jestem Kiwi i nigdy nie bede. Kiwi to ktos kto sie tu urodzil,
                      skonczyl szkole, mysli i czuje po kiwiansku. Ja przeprowadzilem sie z Warszawy
                      do Auckland, tak samo jak wczesniej przeprowadzilem sie z Poznania do Warszawy.

                      Po prostu kolejna w zyciu zmiana miejsca zamieszkania i pracy.
                        • peter2715626 Re: Dla potencjalnych turystow 18.01.05, 20:56
                          Dlaczego tajemnica. Nadajemy anonimowo i nie widze przeszkod w dzieleniu sie
                          moimi doswiadczeniami. Tym bardziej, ze nie mam co robic w pracy i jak tak
                          stukam to wszyscy wkolo mysla, ze taki zapracowany jestem.

                          Stracilem dobra prace w Warszawie. Pomyslalem sobie, ze zamiast szukac nowa
                          zrealizuje marzenie z czasow studenckich o wyjezdzie do Nowej Zelandii. Szybko
                          zorientowalem sie, ze spelniamy wymagania NZIS. Przekonalem zone. Wyslalem
                          papiery do ambasady w Londynie i po trzech miesiacach mielismy prawo stalego
                          pobytu. Bezzwlocznie przeprowadzilismy sie do Auckland. Wynajelismy dom,
                          znalezlismy prace i tak sobie tu juz trzy lata mieszkamy.
                            • peter2715626 Re: Dla potencjalnych turystow 19.01.05, 02:20
                              Auckland to stolica biznesu, najmniejsze bezrobocie i najwyzsze zarobki.
                              Od poczatku zdecydowalismy, ze tu bedziemy mieszkac. Znalezienie pracy zgodnej
                              z kwalifikacjami zabralo nam trzy tygodnie, co potwierdzilo slusznosc decyzji.
                              Klimat jest rowniez znacznie lepszy niz w Wellington, nie wspominajac
                              Poludniowej Wyspy.
                              • kiwigirl Re: Dla potencjalnych turystow 19.01.05, 10:41
                                A cóż to jest ten NZIS?

                                I czy rzeczywiście jechaliście tak "w ciemno"? nie mieliście nic nagranego?
                                myślę o pracy, mieszkaniu. Domyślam sie ze jesteś trochę jednak ode mnie
                                starszy i miałes większe doświadczenie wcześniej, jakieś pieniążki odłożone "na
                                wszelki" itp itd. Ale nie baliście się - tzn. trzeba przecież gdzieś spać po
                                przyjeździe, miec jakąś kasę na początek zanim się coś znajdzie a przecież nie
                                wiadomo kiedy sie znajdzie - chyba mieliście szczęście ze tak szybko
                                znaleźliście pracę. czy jesteś jakimś specjalistą od czegoś czy np. od
                                informatyki czy lekarzem? bo wiem ze takich osób NZ szukała i dawała swego
                                czasu właśnie wizy z prawem pracy itp prawie od ręki. przynajmniej o takim
                                programie czytałam.

                                Dla mnie przenoszenie się to troszke jeszcze science-fiction, choć mój facet
                                mówi o tym ze chciałby wrócić i zebyśmy tam mieszkali. jestem dość zżyta z
                                rodziną i trochę nie widzę nas rozdzielonych taką odległością... powiedz, czy
                                przeciętna pensja w ZN pozwala na w miare sowobodny zakup takiego biletu do
                                Polski? bo dla nas jak na razie taki bilet to fortuna :-(
                                • peter2715626 Re: Dla potencjalnych turystow 19.01.05, 20:26
                                  New Zealand Immigration Service
                                  www.nzis.co.nz
                                  Zajmuje sie miedzy innymi przyznawaniem wiz stalego pobytu dla osob,
                                  spelniajacych okreslone wymagania. Ten kraj stale potrzebuje doplywu nowych
                                  imigrantow. Rocznie sprzedaje sie okolo 50 tysiecy takich wiz.

                                  Jezeli ktos sie boi przeprowadzic do innego miasta w innym kraju, to oczywiscie
                                  powinien nic nie zmieniac w swoim zyciu i cieszyc sie tym co ma. Ja jestem
                                  inny. Skonczylem studia techniczne i pracowalem pare lat w Poznaniu ale nie
                                  widzialem tam dla siebie zadnych perspektyw. Przeprowadzilem sie wiec do
                                  Warszawy, poznalem moja zone i tam mieszkalismy przez 7 lat, ciezko pracujac i
                                  odkladajac na wlasne mieszkanie. W pewnym momencie stracilem prace i
                                  postanowilismy wiec wyjechac do Nowej Zelandii rozpoczynajac zycie od nowa.
                                  Czego mielismy sie bac? Godzine po przylocie do Auckland kupilem uzywany
                                  samochod wiec mielismy czym sie poruszac. Pierwsze trzy dni mieszkalismy w
                                  motelu przy lotnisku a potem wynajelismy maly domek. Przy bezrobociu na
                                  poziomie 3%, osoby o odpowiednich kwalifikacjach, doswiadczeniu zawodowym i
                                  doskonalym angielskim znajda prace w ciagu paru tygodni. Poza tym to nie byla
                                  pierwsza przeprowadzka w moim zyciu, czego wiec mialem sie bac? Nigdy nikt mi w
                                  niczym nie pomagal. Zawsze licze tylko na siebie.

                                  W Nowej Zelandii mozna sobie zycie swietnie ulozyc, ale to nie jest miejsce dla
                                  ludzi, ktorzy sa silnie zwiazani z rodzina czy przyjaciolmi w ojczyznie. Koszty
                                  i trudy podrozy do Polski sa olbrzymie. Poza tym tu urlop wynosi tylko 15 dni i
                                  tracenie go na podroze do Polski uwazam za bezsensowne. Przyjelismy do
                                  wiadomosci fakt, ze juz nigdy nie spotkamy sie z rodzina. Musi nam wystarczyc
                                  kontakt przez internet. A tu juz mamy nowych przyjaciol, wspaniale weekendy w
                                  pieknej okolicy nad oceanem i rewelacyjne wakacje w niezwyklym kraju.


                                  Zapraszam na moja strone, gdzie codziennie wrzucam nowe zdjecie i pare slow
                                  komentarza. Na poczatku mozna zobaczyc jak mieszkamy.
                                  • salmotrutta Re: Dla potencjalnych turystow 05.02.05, 11:36
                                    peter2715626 napisał:

                                    Koszty
                                    >
                                    > i trudy podrozy do Polski sa olbrzymie. Poza tym tu urlop wynosi tylko 15 dni i
                                    >
                                    > tracenie go na podroze do Polski uwazam za bezsensowne. Przyjelismy do
                                    > wiadomosci fakt, ze juz nigdy nie spotkamy sie z rodzina. Musi nam wystarczyc
                                    > kontakt przez internet.

                                    Bilet powrotny do Polski mozna kupic juz od NZD 2000, zalezy to oczywiscie od
                                    sezonu. Standardowa dlugosc urlopu to nie 15 dni a 3 tygodnie. Srednio
                                    zarabiajacy czlowiek moze sobie pozwolic na taka podroz co kilka lat jesli sobie
                                    tego zyczy.
                                    • kiwigirl Re: Dla potencjalnych turystow 08.02.05, 13:31
                                      Akurat wczoraj o tym z moim Kiwim gadaliśmy - po przeczytaniu jakiejs
                                      publikacji na ten temat. zobacz salmotrutta że peter pisząc 15 dni napisał
                                      faktycznie to samo co ty - 15 dni (roboczych, bo przeciez na takie dostaje sie
                                      urlop) to własnie 3 tygodnie :-)

                                      to całe 11 dni mniej niż my mamy tutaj - normalny urlop to az 26 dni, choć
                                      zawsze myślałam ze tylko... jesli to jakoś sprytnie "skleić" ze świętami czy
                                      coś to mozna miesiąc wyciagnąć, ale to faktycznie ciężko, bo cały urlop schodzi
                                      od razu. Choć ja tak robię teraz - cały urlop biorę od razu zeby te Nową
                                      Zelandię obejrzeć :-) nie żałuję, martwić sie bedę potem jak padnę na
                                      przysłowiowy pysk gdzieś w lipcu czy sierpniu. Ale raz na kilka lat spokojnie
                                      można to zrobić zeby rodzinkę odwiedzić, nie rozumiem założenia petera "że
                                      nigdy już rodziny nie zobaczy".
                                      • paiha Re: Dla potencjalnych turystow 08.02.05, 15:12
                                        Mysle, ze w duzej mierze jest to kwestia priorytetow i potrzeb. Niektorzy z moich znajomych z
                                        NZ do Polski przyjezdzaja co roku, przewaznie na Swieta Bozego Narodzenia, inni raz na 2 lata,
                                        podczas polskiego lata, ale sa i tacy, ktorzy od wyjazdu z Polski stara ojczyzne odwiedzili po
                                        10 latach raz i uznali, ze na razie wystarczy:)
                                        Znam tez takich, ktorzy z racji interesow w Polsce sa kilka razy w roku, na ich przykladzie
                                        naprawde mozna zwatpic, ze do NZ jest kawal drogi;)
                                        Naturalnie przewaznie wyjazd do Polski laczy sie zwykorzystaniem za jednym razem calego
                                        urlopu, ale tak samo sytuacja wyglada i z tej strony; albo rezygnacja z jakichkolwiek dni
                                        wolnych w Polsce albo, jak bylo w moim przypadku, urlop bezplatny.
                                        Wydaje mi sie, ze to nie dotyczy nie tylko NZ, ktora jest daleko od Polski, ale kazdego innego
                                        kraju, zeby troche liznac innej kultury, obyczajowosci, codziennosci, trzeba pobyc na miejscu
                                        kilka tygodni. Nawet jesli jest to "bliska" Francja.
                                        Paiha

                                        kiwigirl napisała:

                                        > Akurat wczoraj o tym z moim Kiwim gadaliśmy - po przeczytaniu jakiejs
                                        > publikacji na ten temat. zobacz salmotrutta że peter pisząc 15 dni napisał
                                        > faktycznie to samo co ty - 15 dni (roboczych, bo przeciez na takie dostaje sie
                                        > urlop) to własnie 3 tygodnie :-)
                                        >
                                        > to całe 11 dni mniej niż my mamy tutaj - normalny urlop to az 26 dni, choć
                                        > zawsze myślałam ze tylko... jesli to jakoś sprytnie "skleić" ze świętami czy
                                        > coś to mozna miesiąc wyciagnąć, ale to faktycznie ciężko, bo cały urlop schodzi
                                        >
                                        > od razu. Choć ja tak robię teraz - cały urlop biorę od razu zeby te Nową
                                        > Zelandię obejrzeć :-) nie żałuję, martwić sie bedę potem jak padnę na
                                        > przysłowiowy pysk gdzieś w lipcu czy sierpniu. Ale raz na kilka lat spokojnie
                                        > można to zrobić zeby rodzinkę odwiedzić, nie rozumiem założenia petera "że
                                        > nigdy już rodziny nie zobaczy".
                    • peter2715626 Re: Dla potencjalnych turystow 06.02.05, 20:27
                      Roznica polega na tym, ze ja zaplacilem za wize stalego pobytu, za przelot, za
                      wynajecie domu, utrzymywalem sie za wlasne pieniadze do czasu znalezienia pracy
                      i nie dostalem nigdy zadnej pomocy od rzadu. Z 'uchodzcami' w Nowej Zelandii
                      jest inaczej. Dlatego jestem osobiscie zainteresowany, aby ich bylo jak
                      najmniej, a takich jak ja jak najwiecej.
                      • salmotrutta Re: Dla potencjalnych turystow 06.02.05, 21:19
                        Dwie pierwsze fale imigracyjne Polakow przybylych do tego kraju byly wlasnie
                        falami uchodzcow. Niektorzy z owych Polakow takze naduzyli pomocy rzadowej,
                        wiekszosc jednak stala sie produktywnymi czlonkami tutejszej spolecznosci. Tak
                        jak i ty,m ale przeciez i tobie mogla sie powinac noga, nieprawdaz? Czy wtedy
                        takze bylbys przeciwko "pomocy rzadu"?
                        Jak sadzisz, za czyje pieniadze utrzymywane byly dzieci z Pahiatua?
                          • poledownunder Re: Dla potencjalnych turystow 07.02.05, 01:47
                            Dzisiejsza terazniejszosc jutro juz bedzie historia. Polacy kilku pokolen duzo
                            Nowej Zelandii zawdzieczaja, wiec nie widze nic zdroznego w tym, by ci z nas,
                            ktorzy maja szczescie tu mieszkac dolozyli co nieco, aby z kolei pomoc innym.
                            Jak juz sie mamy czepiac tego, jak rzad wydaje nasze podatki, to sa inne mniej
                            chlubne cele, jak np. nieslawne America's Cup.
                            • peter2715626 Re: Dla potencjalnych turystow 07.02.05, 02:40
                              Z radoscia powitam powstanie funduszu pomocy imigrantom z Europy Wschodniej.
                              Mieszkaja tam miliony mlodych wyksztalconych ludzi, ktorych nie stac na
                              przeprowadzke do Nowej Zelandii, a na ktorych czeka tu wiele miejsc pracy, do
                              ktorej doskonale sie nadaja.

                              Ale nie zgadzam sie na dofinansowywanie takich imigrantow, ktorzy natychmiast
                              po przylocie przechodza na utrzymanie podatnika.
                              • salmotrutta Re: Dla potencjalnych turystow 07.02.05, 09:22
                                peter2715626 napisał:

                                >
                                > Ale nie zgadzam sie na dofinansowywanie takich imigrantow, ktorzy natychmiast
                                > po przylocie przechodza na utrzymanie podatnika.

                                Niektorzy z nich nie maja innego wyjscia. Mnie takze nie podoba sie gdy ktos
                                robi sobie zyciowe powolanie z korzystania z uslug opieki spolecznej, jednak nie
                                kraj pochodzenia decyduje o takich sklonnosciach. Kradna tak rudzi jak i
                                blondyni i bruneci jak mowi stare przyslowie.
                                Nie do konca sie zgadzam z polityka imigracyjna tego kraju - nawiasem mowiac
                                wcale nie przez Labour wymyslona, ale mysle ze juz powoli zaczyna nastepowac
                                pewne otrzezwienie w tych sprawach.
            • kiwigirl Re: Dla potencjalnych turystow 17.01.05, 15:26
              roczaruję cię :-) ambasada jest, są w niej ludzie, natomiast nie działa
              faktycznie, albo przynajmniej nie w pełnym zakresie. ciągle coś w niej robią,
              przygotowują się itp. W zeszłym tyg. licząc na to ze jednak działaja chcieliśmy
              się paru rzeczy dowiedzieć i właśnie stąd mamy info ze wizy zaczną u siebie
              wydawać od lutego. narazie nadal odsyłają do brytyjczyków.
                  • kiwigirl Re: UWAGA UWAGA 28.01.05, 10:47
                    jak to co??? przeciez ambasada to nie tylko wizy!

                    pamiętaj tez ze znosza wizy turystyczne bodaj do 90 dni! natomiast jeśli
                    potrzebujesz dłużsża wizę, np. prawo pracy, chcesz studiować tam, albo
                    wyemigrować itp - to nadal potrzebujesz specjalnej wizy.

                    Poza tym to ułatwienie dla Kiwich w polsce - nam będzie łatwiej załatwic
                    papiery do ślubu tu w Polsce mając "własną" ambasade pod nosem, nie musząc
                    walczyć o papiery przez UK czy ambasadę Nowej w Berlinie. To samo dotyczy
                    kwestii np. wyrabiania paszportów dla kiwich. my musieliśmy papiery odsyłac do
                    Berlina jak mojemu facetowi skończyła się ważność paszportu -teraz mógłby to
                    załatwić prawie po sąsiedzku.

                    inna rzecz - ta ambasada w jakiś sposób zbliża kiwich tu w polsce. jak mój
                    facet tu przyjechał to był tylko konsul honorowy, który ie był specjalnie
                    pomocny, nawet się zdziwił ze jest jakiś Kiwi w warszawie. powiedział mojemu
                    facetowi że poza nim jest jeszcze jeden gdzieś na pólnocy polski. trochę go to
                    przybiło... A teraz - przy okazji spotkan na ANZAC day czy właśnie spotkań w
                    Ambasadzie - okazuje się ze kiwich jest całkiem sporo u nas. poznaja się
                    wymieniają kontakty, pomagają sobie. to jest bardzo cenne!

                    Pamiętaj więc ze ta ambasada jest nie tylko dla nas po wizy turystyczne ale i w
                    wielu innych celach otwierana, równiez takich które nas jako tako bezpośrendio
                    nie dotyczą - mówię o kontaktach handlowych, kulturalych, itp.

                    my się bardzo cieszymy że się nareszcie otwiera ambasada Nowej w Warszawie :-)))
                    • peter2715626 Re: UWAGA UWAGA 31.01.05, 22:12
                      Ja rozumiem, ze dla Ciebie to fajnie. Ale z mojego punktu widzenia, osoby z
                      ktorej podatkow to jest finansowane, jest to zbedne wydawanie moich pieniedzy.
                      Z komunikatu na stronie NZIS wynika, ze ambasada w Warszawie nie bedzie
                      zajmowac sie wizami imigracyjnymi i work permitami. Za dwa miesiace nie beda
                      wymagane wizy turystyczne, wiec ta dzialalnosc tez odpadnie. Kontakty
                      kulturalne i handlowe sa znikome, wiec pozostaje jedynie zajmowanie sie tymi
                      paroma Kiwusami, ktorzy czasowo przebywaja na terenie pomrocznej.

                      Moim zdaniem przy ambasadzie powinien powstac oddzial NZIS, tak jak w Moskwie.
                      Polacy sa bardzo dobrymi potencjalnymi mieszkancami Nowej Zelandii i
                      kompetentny urzednik na miejscu przyczyni sie do wiekszej ilosci obywateli PL
                      przeprowadzajacych sie do NZ. Widze to po sobie i moich znajomych, ktorzy tu
                      mieszkaja, pracuja i placa wysokie podatki. Jestem przekonany, ze codziennie
                      bedzie pojawiac sie tam pare osob zainteresowanych emigracja i pani z recepcji
                      bedzie musiala grzecznie kazdemu tlumaczyc, ze sie tym nie zajmuja i odsylac do
                      Londynu. Niech tylko Maorysi przyleca odczyniac uroki i niech to pokaze
                      dziennik telewizyjny.
                      • rollingstone Podatki 31.01.05, 23:07
                        Ja myslalem, ze podatki w Nowej Zelandii nie sa wysokie. Tj. sa o wiele nizsze
                        niz w pobliskiej Australii. Tam zdaje sie jest az 53%.

                        Z tego co sie kiedys uczylem to 20-cia lat temu w Kiwilandzie obowiazywala 60%
                        stopa opodatkowania, ktora zniesiono i wprowadzono 19% podatek liniowy.
                        Spowodowalo to dynamiczny rozwoj gospodarczy, ktory chyba trwa az do dnia
                        dzisiejszego - wzrost inwestycji o 10% w 2004 roku , a produktu krajowego
                        brutto chyba o 3.5%.

                        Pozniej tj. po paru latach powrocono wprawdzie w Nowej Zelandii do progresywnej
                        skali podatkowej, ale nie jest ona az tak wysoka jak pod koniec lat 80-tych.

                        Poniewaz wspominasz Peter o podatkach czy moglbys wyjasnic jak to w praktyce
                        tam wyglada ?
                        • peter2715626 Re: Podatki 01.02.05, 01:14
                          O podatkach wszystko jest tutaj www.ird.govt.nz/individuals/

                          Moj problem polega na tym, ze otrzymujac wynagrodzenie niewiele wyzsze od
                          przecietnego juz jestem w drugim przedziale skali podatkowej. Poza tym, od paru
                          lat progi skali nie sa przesuwane do gory, co powoduje, ze coraz wieksza ilosc
                          podatnikow przechodzi do drugiego przedzialu i placi coraz wyzsze podatki. W
                          tym samym czasie rzad ma olbrzymia nadwyzke w budzecie przekraczajaca nawet
                          najbardziej optymistyczne prognozy i zamiast zgodnie ze zdrowym rozsadkiem
                          obnizyc podatki i pozwolic ludziom decydowac o wlasnych pieniadzach, wymyslane
                          sa nastepne programy pomocy spolecznej dla rodzin o niskich dochodach. Do tego
                          reklamowane w telewizji w porze najwiekszej ogladalnosci, co budzi moje
                          bezmierne zdumienie.

                          W Nowej Zelandii rzadza obecnie socjalisci, ktorzy uwazaja, ze wiedza lepiej
                          jak wydawac pieniadze podatnika niz on sam. Wtracaja sie do biznesu, przyznajac
                          wedlug wlasnego uznania dotacje do firm niekiedy calkiem dobrze prosperujacych.
                          Zakladaja panstwowy bank, ktory przynosi olbrzymie straty i istnieje wylacznie
                          z powodow ideologicznych. Wykupuja bankrutujaca linie lotnicza. To tylko
                          niektore przyklady.

                          Nie narzekam i nie mowie, ze jest tu zle. Ale z powodow ideologicznych tracone
                          sa szanse na szybszy rozwoj i rosnie roznica w poziomie zycia pomiedzy
                          Australia i Nowa Zelandia, co z kolei pociaga za soba odplyw ludnosci na druga
                          strone morza Tasmana.
                          • salmotrutta Re: Podatki 05.02.05, 11:55
                            Stosowane sa trzy progi podatkowe: dochody do NZD 38K - 20.7%, od NZD 38K do 60K
                            - 34.2%, powyzej NZD 60K - 40.2%. Procz tego na kazdym artykule pobierany jest
                            podatek od sprzedazy w wysokosci 12.5%. Podatek ten nie jest stosowany przy
                            sprzedazy artykulow uzywanych (Second Hand Goods). Poza tym istnieja podatki od
                            paliwa, uzywek itd. Generalnie system podatkowy jest bardzo przejrzysty i nie
                            stosuje sie zadnych ulg.
                            Dla porownania, najwyzsza stopa podatkowa w Australii wynosi 47%, istnieje tam
                            rowniez podatek od sprzedazy w wysokosci 12.5 % ale stosowany jest nieco inaczej
                            niz w NZ.
                            Do polowy lat 80-tych najwyzsza stopa podatkowa w NZ wynosila 66%, jednak w
                            tamtych czasach istnialy rozmaite ulgi i odpisy i niewiele osob placilo podatki
                            w takiej wysokosci.

                            Kiwibank, czyli "panstwowy bank" wspomniany przez mojego przedmowce nie przynosi
                            strat. Powstal on ze wzgledu na to ze wszystkie inne banki w NZ (procz TSB) byly
                            wlasnoscia zagraniczna.
                            Wykupienie "bankrutujacej lini lotniczej" nie bylo podyktowane ideologia a
                            koniecznoscia. Kraj ten jest z powodu rzadkiego zaludnienia i duzych odleglosci
                            niejako "skazany" na transport lotniczy. I nie wszyscy jego obywatele mieszkaja
                            w Auckland.

                            • abere8 Re: Podatki 06.02.05, 02:01
                              salmotrutta napisał:

                              > Stosowane sa trzy progi podatkowe: dochody do NZD 38K - 20.7%, od NZD 38K do
                              60K - 34.2%, powyzej NZD 60K - 40.2%.

                              I do tego jest tak fajnie, ze jak sie zarabia powiedzmy 70K, to do 38K placi
                              sie 20.7%, miedzy 38K a 60K 34.2%, a od pozostalych 10K placi sie 40.2%, wiec
                              to nie jest zadna tragedia, jesli sie trafi w wyzszy prog podatkowy.
                            • peter2715626 Re: Podatki 06.02.05, 20:12
                              Widze, ze mam do czynienia z nastepnym socjalista....
                              Ja patrze na swiat prawym okiem i nie podoba mi sie stanowczo mieszanie rzadu
                              do biznesu. Tym bardziej do biznesu przynoszacego straty ukrywane przez
                              manipulacje ksiegowe.


                              salmotrutta napisał:

                              >
                              > Kiwibank, czyli "panstwowy bank" wspomniany przez mojego przedmowce nie
                              przynosi strat.

                              Ma przyniesc zyski w przyszlym roku i to dzieki "kreatywnej ksiegowosci".
                              www.nzherald.co.nz/index.cfm?ObjectID=9001880

                              > Powstal on ze wzgledu na to ze wszystkie inne banki w NZ (procz TSB) byl
                              > y wlasnoscia zagraniczna.


                              A co w tym zlego? Czy to jest powod, aby za pieniadze podatnikow zakladac od
                              zera nowy bank? Nawet w pomrocznej prywatyzuje sie ostatni panstwowy bank, a tu
                              odwrotnie.

                              > Wykupienie "bankrutujacej lini lotniczej" nie bylo podyktowane ideologia a
                              > koniecznoscia. Kraj ten jest z powodu rzadkiego zaludnienia i duzych
                              >>odleglosci niejako "skazany" na transport lotniczy.

                              Gdyby ANZ padla, to by na jej miejsce natychmiast pojawily sie inne linie, tak
                              jak bylo w przypadku Ansett, Sabeny czy Swissairu. Trudno sobie wyobrazic, aby
                              nagle przestaly tu latac samoloty. To nie jest argument. Rzad nie powinien
                              mieszac sie do biznesu lotniczego. Chyba wszedzie na swiecie to zrozumiano, z
                              wyjatkiem Nowej Zelandii.


                              • salmotrutta Re: Podatki 07.02.05, 09:17
                                > Widze, ze mam do czynienia z nastepnym socjalista....

                                Rozczaruje cie. Mieszkam w tym kraju od 23 lat. Jeszcze nie glosowalem na
                                Labour. Na zadne inne partie ze strony ktora uznal bys za "lewa" takze nie.

                                > Ja patrze na swiat prawym okiem i nie podoba mi sie stanowczo mieszanie rzadu
                                > do biznesu.

                                Ja patrze na swiat obojgiem oczu. Ideologie mnie nie interesuja. Interesuja mnie
                                rezultaty.

                                Tym bardziej do biznesu przynoszacego straty ukrywane przez
                                > manipulacje ksiegowe.

                                Potrafisz to udowodnic?

                                > > Powstal on ze wzgledu na to ze wszystkie inne banki w NZ (procz TSB) byl
                                > > y wlasnoscia zagraniczna.
                                >
                                >
                                > A co w tym zlego? Czy to jest powod, aby za pieniadze podatnikow zakladac od
                                > zera nowy bank? Nawet w pomrocznej prywatyzuje sie ostatni panstwowy bank, a tu
                                >
                                > odwrotnie.

                                Slyszales kiedykolwiek o pojeciu "repatriacja zyskow"?
                                A co do "pomrocznej" sprywatyzowano tam takze telekomunikacje. Nowym
                                wlascicielem jest rzad francuski.

                                > Gdyby ANZ padla, to by na jej miejsce natychmiast pojawily sie inne linie, tak
                                > jak bylo w przypadku Ansett, Sabeny czy Swissairu. Trudno sobie wyobrazic, aby
                                > nagle przestaly tu latac samoloty. To nie jest argument. Rzad nie powinien
                                > mieszac sie do biznesu lotniczego. Chyba wszedzie na swiecie to zrozumiano, z
                                > wyjatkiem Nowej Zelandii.

                                Klopoty Air NZ wynikaly glownie z problemow Ansett Australia. Nawiasej mowiac
                                przed renacjonalizacja Air NZ, glownym udzialowca tej firmy byl rzad Singapuru.
                                W tym kraju na przestrzeni lat pojawialy sie rozne linie lotnicze. I juz ich nie
                                ma. Z roznych powodow. Ostatnio, o czym powinienes dobrze wiedziec nieomal upadl
                                Origin Pacific. Firma prywatna. Glownie z powodu "cosy deal" miedzy Air NZ i
                                Quantas. Gdybys zechcial wniknac w te sprawy nieco glebiej bez ideologicznych
                                ograniczen moze zrozumialbys ze prywatyzacja nie zawsze oznacza dzialanie
                                bardziej efektywne. Najlepszym tego przykladem jest wlasnie NZ, a niej smutna
                                saga New Zealand Railways, Electricorp i wielu innych firm. Ja takze nie jetem
                                zwolennikiem tego by rzad zajmowal sie biznesem, ale nie mam nic przeciwko temu
                                gdy robi to dobrze. Od czasow uchwalenia ustawy o SOE, nie bylo z tym zadnych
                                problemow.
                                A tak zupelnie nawiasem mowiac, czy zdajesz sobie sprawe z tego ze w NZ do dzis
                                istnieja "PGR-y". I jeszcze zaden z nich nie splajtowal mimo tego ze nie sa
                                subsydiowane.
                                • rollingstone Re: Podatki 07.02.05, 18:37
                                  Ja jednak popieram Petera. Nie zebym byl krwiozerczym kapitalista, ale uwazam,
                                  ze panstwo nie powinno sie mieszac do gospodarki.

                                  Interwencja panstwa w wiekszosci wypadkow jest wykonywana z dobrych checi, ale
                                  w 95% efekty sa odwrotne do zamierzen. Wiec dla tych 5% nie warto.

                                  Jesli w Europie moga dzialac prywatne, tanie linie lotnicze to czemu nie w NZ ?

                                  Co do istnienia banku to tez nie rozumiem czemu kazde panstwo musi miec wlasny
                                  bank komercyjny. Nie kazde panstwo jest producentem samochodow, a mimo wszystko
                                  takie panstwa istnieja i maja sie swietnia jak np. Singapur.

                                  Zyski ze sprzedazy aut sa "repatriowane" - dlaczego nie moga byc "repatriowane"
                                  zyski z operacji bankowych jesli banki zagraniczne oferuja uslugi lepiej i
                                  taniej niz te miejscowe ?

                                  Uslugi bankowe to taki sam produkt jak kazdy inny.

                                  W USA nie szyje sie t-shirtow - panstwo nie subsydiuje firm, bo lepiej jest
                                  wykorzystac te pieniadze na inwestycje w inny sposob. T-shirty sa importowane z
                                  Chin, Indii, Indonezji.

                                  Lepiej wykorzystac srodki finansowe na wyspecjalizowanie sie i umocnienie
                                  pozycji w tych dziedzinach w ktorych jest sie dobrym - Nie kazdy musi piec swoj
                                  wlasny chleb w domu i szyc swoje ubranie.

                                  Nie jest to moja mysl - podpieram sie tu teoria specjalizacji opisana przez
                                  Adam Smith'a - ale w pelni sie z nia zgadzam.




                                  • salmotrutta Re: Podatki 07.02.05, 23:19
                                    Ja tez nie uwazam ze panstwo powinno zajmowac sie na przyklad wypiekiem chleba
                                    czy produkcja telewizorow i samochodow. Sa jednak pewne branze gospodarki w
                                    ktorych obecnosc panstwa jest nie tylko zupelnie logiczna ale i pozadana. Np.
                                    tzw monopole naturalne. Takie jak produkcja i dystrybucja energii elektrycznej,
                                    zaopatrzenie w wode itp. Wydaje mi sie ze ze wzgledow dosc oczywistych, co latwo
                                    zreszta udowodnic, prywatyzacja tych branz NIGDZIE w zasadzie nie zakonczyla sie
                                    wprowadzeniem uslug tanszych lub o lepszej jakosci. Widac to doskonale na
                                    przykladzie deregulacji rynku energetycznego wlasnie w NZ, acz nie tylko w tym
                                    kraju.
                                    Z punktu widzenia koncowego odbiorcy jakichkolwiek poczynan gospodarczych
                                    najwazniejsze sa rezultaty czyli tani, dobry i niezawodny produkt. Nie jest
                                    istotne w jaki sposob osiagamy pozadane rezultaty, jesli przy udziale panstwa
                                    nie mam nic przeciwko temu. Jak zaznaczylem wczesniej ideologia mnie nie interesuje.

                                    Przejde do konkretow.
                                    Poruszyles sprawe tanich linii lotniczych. Nie da sie porownac Europy do NZ, nie
                                    ta skala. Z jednej strony 300 milionowy rynek, z alternatywami w postaci kolei
                                    itp, z drugiej strony rynek 4 milionowy w zasadzie bez alternatywy, a wiec
                                    "captive market".
                                    Oczywiscie, jestem jak najbardziej za "competition" ale jestem takze realista.
                                    Firma dominujaca na tak malym rynku zwyczajnie wykonczy nowoprzybylych, bo rynek
                                    jest zbyt maly by uruchomic mechanizmy wojny cenowej i po prostu sie to nikomu
                                    nie oplaca. I tak tez sie stalo w tym kraju i to nie raz. A podrozowac czlowiek
                                    musi.

                                    Sprawa Kiwibank. Po prywatyzacji sektora bankowego wiele mniejszych osrodkow
                                    zostalo kompletnie pozbawionych uslug bankowych. I to bylo glownym powodem
                                    powstania tego banku. Jako przyklad podam Palmerston, miejscowosc liczaca ok 900
                                    mieszkancow a z "przyleglosciami" prawie dwa razy tyle. Po "konsolidacji"
                                    sektora bankowego do najblizszego banku trzeba bylo jechac 55 kilometrow w jedna
                                    strone. W jaki sposob np sklepy i zaklady produkcyjne i uslugowe moga
                                    odprowadzic dzienne przychody do banku przy tego typu utrudnieniach? Czy jest to
                                    efektywne ekonomicznie? Duze, miedzynarodowe banki nie byly zainteresowane, zbyt
                                    maly byl "profit margin". Takich przykladow z odleglosciami znacznie wiekszymi
                                    moglbym podac wiecej.

                                    Nie miejsce tu na ekonomiczno-racjonalny traktat. Zakoncze wiec opinia ze nie
                                    zawsze "niewidzialna reka rynku" jest tak najbardziej efektywna jak i
                                    niezawodna. Teorie sa piekne, niestety zycie nie zawsze je potwierdza.
                                    • rollingstone Re: Podatki 08.02.05, 17:02
                                      Masz racje, ze nie mozna porownywac rynku 300 milionowego do 4 milionowego.

                                      Idziesz jednak w zla strone jesli chodzi o kierunek myslenia.

                                      Zamiast marnowac panstwowe pieniadze rzad powinien stworzyc odpowiednie
                                      warunki, aby dzialaly prywatne, a nie panstwowe linie lotnicze. Problem wydaje
                                      mi sie lezy bowiem w tym, ze moze nie oplaca sie dzialac liniom lotniczym przy
                                      tych warunkach jakie obecnie proponuje im rzad nowozelandzki. A jesli problemem
                                      jest zmowa "duzych" przewoznikow to znowu kamyczek lezy w ogrodku rzadu Nowej
                                      Zelandii , aby wprowadzic takie regulacje, ktore zakazuja niezdrowej
                                      konkurencji.

                                      Podobnie sprawa sie ma z energetyka.

                                      W tym wzgledzie zreszta kompletnie sie z Toba nie zgadzam. Wprowadzenie w
                                      Wielkiej Brytanii gieldy energii i sprywatyzowanie energatyki - w Londynie
                                      energie dostarcza firma francuska - spowodowalo spadek cen i poprawe uslug.
                                      Podzial koncernu telekomunikacyjnego AT&T na 9 czesci spowodowal wzrost
                                      konkurencji i spadek oplat za telefony w USA.

                                      Podobnie dopuszczenie kanadyjskiej energii elektrycznej spowodowalo spadek cen
                                      w USA. Francusko jezycznej prowincji Quebec eksport energii elektrycznej do USA
                                      przynosi az 25% wplywow.

                                      Z tego co piszesz to moim zdaniem klopoty z deregulacja rynku energetycznego
                                      nie sa spowodowane tym faktem, ale tym, ze zle sie za nia zabrano czyli po
                                      prostu spartolono ja wprowadzajac niedobre regulacje i akty prawne.

                                      Wczoraj w gazecie Wyborczej byl artykul o deregulacji rynku uslug kolejowych w
                                      Szwecji i w Polsce. Wynika z niego jasno, ze zamierzenia w obu przypadkach byly
                                      podobne, ale wynik w obu krajach bardzo odmienny. To samo mozna wiec pewnie
                                      powiedziec o rynku energii w NZ i innych krajach. Ponizej podaje link do
                                      artykulu w GW:

                                      gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,52981,2536584.html
                                      • paiha "Nowozelandzka rewolucja" 14.02.05, 19:06
                                        "Dla wytworzenia dóbr materialnych oraz osiągnięcia osobistego spełnienia wolność
                                        ekonomiczna jest niezastąpiona. Wpływa ona na te wszystkie zjawiska niezwykle pozytywnie.
                                        Żaden z krajów nie udowodnił tego w bardziej przekonywujący sposób aniżeli malutka, lecz
                                        przepiękna Nowa Zelandia. Historia dramatycznej, trwającej 12 lat, transformacji tego
                                        wyspiarskiego kraju powinna zostać wykrzyczana wniebogłosy."
                                        Z:
                                        www.kapitalizm.republika.pl/nowozrew.html
                                        Co o tym myslicie?

                                        Paiha
                                        Dziekuje Damianie za linka.
                                        • peter2715626 Re: "Nowozelandzka rewolucja" 14.02.05, 21:16
                                          To juz historia. Obecnie pod rzadami jedynie slusznej partii Labour kwitnie tu
                                          socjalizm najczystszej wody. Wysokie podatki pomimo olbrzymiej nadwyzki w
                                          budzecie panstwa, ingerencja w biznes etc etc. Socjalistyczne prawo pracy. Na
                                          przyklad niedawno dowiedzialem sie, ze po pieciu latach pracy dla tego samego
                                          pracodawcy dostane 5 dni urlopu wiecej, co skutecznie zniecheca mnie do
                                          szukania lepiej platnej pracy. Z kolei pracodawcy maja olbrzymie trudnosci z
                                          pozbyciem sie pracownikow nie spelniajacych ich wymagan, co w efekcie powoduje
                                          niewielka produktywnosc pracobiorcow.

                                          Na szczescie to nie przeszkadza zbytnio i sytuacja makroekonomiczna jest bardzo
                                          dobra.
                                        • salmotrutta Re: "Nowozelandzka rewolucja" 14.02.05, 23:15
                                          Artykul jak artykul. Troche prawdy troche fikcji. Pamietam czasy gdy kraj ten
                                          byl rzeczywiscie najbardziej socjalistycznym krajem na swiecie. Mialo to swoje
                                          zalety, mialo tez i wady. Chociaz gdybym mial robic bilans wady chyba by
                                          przewazyly. Najwieksza zaleta transformacji bylo to ze kraj otworzyl sie na
                                          swiat. I to na wiele roznych sposobow. Oczywiscie jest tez i strona ujemna, nie
                                          zauwazamy jej w tej chwili w warunkach boom'u gospodarczego i nieskiego
                                          bezrobocia, acz nie watpie ze upiory powroca gdy zmieni sie koniunktura
                                          gospodarcza.
                                          Nie chce mi sie w tej chwili komentowac drobiazgowo artykulu, zrobie to jesli
                                          wywiaze dyskusja troche bardziej zaawansowana niz generalne uwagii narzekanie na
                                          wysokie podatki;).
                      • abere8 Peter, przeczytaj to jeszcze raz :-) 31.01.05, 23:39
                        peter2715626 napisał:

                        > Z komunikatu na stronie NZIS wynika, ze ambasada w Warszawie nie bedzie
                        > zajmowac sie wizami imigracyjnymi i work permitami. Za dwa miesiace nie beda
                        > wymagane wizy turystyczne, wiec ta dzialalnosc tez odpadnie. Kontakty
                        > kulturalne i handlowe sa znikome, wiec pozostaje jedynie zajmowanie sie tymi
                        > paroma Kiwusami, ktorzy czasowo przebywaja na terenie pomrocznej.

                        W tym komunikacie mowia, ze tylko wnioski imigracyjne beda dalej w Londynie
                        rozpatrywac, a wizy: turystyczne, studenckie, pracownicze i "limited purpose"
                        beda zalatwiane w Warszawie. Tak ze nie boj sie, za bardzo nie uda im sie
                        poobijac, nawet jak zniosa wizy turystyczne :-)
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka